Dodaj do ulubionych

pigulki - fakty i mity

24.03.09, 09:51
Poniewaz w watku o npr pojawil sie offtop pigulkowy, to zakladam kolejny
watek, zeby na spokojnie przedyskutowac tutaj pare faktow i mitow na ten temat
bez robienia tam poteznego offtopu.
Obserwuj wątek
    • turzyca pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 10:07
      Zastanawiajac sie nad pigulkami trzeba sobie uswiadomic, ze pigulka to lek. I
      tak jak w przypadku kazdego leku trzeba wziac pod uwage wszystkie za i przeciw.
      A ze lek brany dlugotrwale to i jego wplyw moze byc dlugoterminowy. Trzeba go
      tez dobrac starannie do potrzeb organizmu, bez kierowania sie wylacznie cena.
      Dlatego warto poszukac bardzo dobrego lekarza, najlepiej specjalizujacego sie w
      antykoncepcji, ktory dobierze nam leki. A potem przestrzegac zasad monitoringu. :)

      Warto przygotowac sie do rozmowy z lekarzem - oprocz zebrania danych na wlasny
      temat, zastanowienia sie, jak wygladaja nasze cykle, takze pod katem pms i
      zatrzymywania wody w organizmie. Trzeba sobie odpowiedziec tez na dluga liste pytan:
      -czy mialysmy lub mamy problemy z watroba, nerkami, sercem i/lub krzepnieciem krwi?
      -czy byly w rodzinie problemy z krzepnieciem krwi? Udar, zakrzepica?
      -czy mamy problemy z wysokim cisnieniem?
      -czy mamy podwyzszony poziom cholesterolu?
      -czy mamy jakies krwawienia z drog rodnych?
      -czy jest podejrzenie jakiegokolwiek raka kobiecego?
      -czy w rodzinie byly przypadki kobiecych rakow?
      -czy mamy cukrzyce?
      oraz
      -czy mamy migreny?
      -czy palimy (szczegolnie jesli mamy powyzej 35 lat)?
      Jesli na ktores pytanie odpowiedzialysmy twierdzaco, to lepiej poszukac innej
      metody antykoncepcji. Przy dwoch ostatnich pytaniach ew. mozna sprobowac, ale
      trzeba sie liczyc z koniecznoscia rezygnacji. Nie kazdy musi zabezpieczac sie
      akurat w ten sposob, sa tez inne dobre metody. A ZLE brane pigulki moga byc
      bardzo szkodliwe.
      Poza tym trzeba sie zastanowic ogolnie nad nowotworami w rodzinie, bo
      przyjmowanie tabletek obniza ryzyko niektorych rodzajow raka. Np. raka jelita
      grubego. Warto o tym powiedziec lekarzowi.
      • turzyca co trzeba kontrolowac podczas brania pigulek? 24.03.09, 10:10
        Oprocz normalnych kobiecych badan, ktorych terminow trzeba jednak bezwzglednie
        przestrzegac, trzeba tez okresowo badac:
        -wage
        -cisnienie krwi
        -poziom cholesterolu
        -hormony watrobowe.
        Jesli ktorykolwiek z tych czynnikow wykazuje tendencje wzrostowe to trzeba
        sprawdzic, czy przyczyna sa pigulki i ew. je odstawic.

        A w zwiazku z tymi dwoma pierwszymi - jesli lekarz podczas okresowej wizyty nie
        zaprasza na wage i nie mierzy cisnienia, to nalezy sie zastanowic nad jego
        fachowoscia.
        • 987ania Re: co trzeba kontrolowac podczas brania pigulek? 24.03.09, 17:09
          nie hormony wątrobowe a enzymy Aspat i Alat :)
          • turzyca Re: co trzeba kontrolowac podczas brania pigulek? 24.03.09, 21:02
            aaaa, ale sie rabnelam. Zamyslilam sie, przepraszam za taki koszmarny blad.
            Oczywiscie enzymy watrobowe.

            Ania dzieki za zwrocenie uwagi, wisialoby takie kretynstwo niepoprawione.
      • wariamiktoria Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 11:00
        Co do wieku i palenia. Ze swojej strony absolutnie odradzam połączenie po 35
        roku życia i papierosy. Kiedyś gdy projektowałam szafy wykonywałam projekt dla
        kobiety, która w wyniku takiego połączenia dostała udaru w wyniku którego ma
        niedowład prawej ręki. Dlatego dziewczyny lepiej nie palcie jeśli decydujecie
        się na pigułki antykoncepcyjne.

        Kolejną rzeczą o której rzadko się wspomina: jeśli macie skłonność do depresji
        nie bierzcie tabletek bo może to pogłębiać stany. Chyba, że bierzecie
        antydepresanty to wtedy wystarczy sprawdzić czy nie ma interreakcji.

        Absolutnie nie stosujcie Diane35 jako tabletki anty. Skutkiem ubocznym jest
        antykoncepcja a nie celem, którym jest leczenie hormonalne. Jeśli w Waszym
        organizmie jest ok jeśli chodzi o równowagę hormonów to Diane35 ją zaburzy.
        Lepiej wydać kilkanaście, kilkadziesiąt złotych więcej ale zapewnić sobie
        prawidłową ochronę.
        • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 11:29
          Pigułki stosowałam 2 razy po kilka miesięcy, w celach wyłącznie
          leczniczych - mam nadzieję, że to się też liczy ;).
          Za pierwszym razem była to Diane35. Dobrym skutkiem ubocznym
          stosowania było to, ze pod jej wpływem znikły mi na stałe silne bóle
          menstruacyjne. A jeśli chodzi o skutki niepożądane: w ciągu miesiąca
          sporo przytyłam i nie mogłam ani trochę schudnąc dopóki brałam
          tabletki. Kiedy przestałam je brać - w ciągu miesiąca bez żadnych
          starań jakieś 3-4 kg w dół.
          Mnie jeszcze dopadła nietolerancja soczewek kontaktowychi zwiększona
          alergia na słońce - wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w czasie ich
          stosowania nie powinno się opalać. Skutki w postaci ran na twarzy
          latem mam do tej pory.
          Za drugim razem brałam Cilest. Fakt, podziałał na to, na co miał
          podziałać, ale: miałam po nim potworna depresję (poranek zaczynał
          się od godzinnego płaczu), wszystko mnie bolało (uczucie jakby ktoś
          mi wsadził w rękę balon i próboał go tam pompować), do piersi wręcz
          nie mogłam sie dotknąć z bólu i kilka miesiecy później okazało się,
          że mam nadciśnienie (przed tabletkami było jakieś 110/70).
          Teraz mam problemy z hormonami i lekarz chce mnie leczyć
          pigułkami... i po tych doświadczeniach wcale mi się to nie podoba.
          Czy to tylko ja tak reaguję??
          • turzyca Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 11:56
            Zarowno diane jak i cilest maja wysoki poziom etinylestradiolu - mozliwe, ze u
            Ciebie to wywoluje problemy, sa pigulki z ponad dwukrotnie nizsza dawka. Ale to
            musi rozstrzygnac lekarz.
            • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 12:03
              Aaaa... dzięki. Pzynajmniej mam jakiś punkt odniesienia do dyskusji
              z lekarzem. A może wiesz, co miałoby szanse na mnie działać
              antyandrogennie i nie szkodzić?
              • turzyca Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 20:54
                Ja nie jestem lekarzem, pamietaj o tym.
                Jeanine czyli IV generacja ma dzialanie antyandrogenne, niektorym wystarcza tez
                III generacja (przy czym cilest czasem bywa zaliczany do III czasem do II) i w
                ogole tabletki dedykowane mlodym typu yasmin.
                Ale ogolnie wlez na glowe lekarzowi i kaz sobie wyjasnic, dlaczego chce Ci
                przepisac tabletki, dlaczego akurat te, jakie mechanizmy chce uruchomic, czy
                jest pewien, ze nie powtorza sie epizody depresyjne itd. Im wiecej pytan zadasz
                tym lepiej. Jak nie bedziesz przekonana do sposobu argumentacji, to dopytuj sie,
                jakie sa inne metody uzyskania tego samego efektu.



                swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.
                • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:11
                  turzyca napisała:

                  > swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                  > zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.

                  O tak, coś takiego obserwuje się u kobiet po menopauzie, kiedy poziom naturalnych hormonów spada, ale pigułka to zwykle preparat kombinowany i możliwe, że działa inaczej. Tym bardziej, że kobiety go zażywające mają zwykle wystaraczjącą ilość estrogenów. Stan pod wpływem hormonalnej antykoncepcji jest raczej porównywalny z ciążą. Te dodatkowe hormony oszukują sztuczną ciążą organizm, że nie ma potrzeby owulacji. Wiadome jest też, że niektóre kobiety znoszą hormonalne stany wyjątkowe typu ciąża i pigułki bardzo dobrze, a niektórym one nie służą, powodując nieprzyjemne objawy fizyczne i psychiczne. Złe samopoczucie, a nawet depresja nie są jednak aż tak rzadkie podczas zażywania pigułek. Wiele kobiet odczuwa też spadek libido jako bardzo deprymujący i odbiera im to wiele z naturalnej witalności i energii.
                  • turzyca Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 24.03.09, 21:35
                    O kolejny mit! Sama w niego nawet wierzylam. Dopiero Malwes mnie kiedys
                    uswiadomila, ze to bzdura i nawet jako uproszczenie sie nie da zastosowac.
                    Jedyna wspolna cecha to oganiczenie wydzielania gonatropin, co w uproszczeniu
                    doprowadza do zahamowania owulacji.
                    Ale cala reszta dziala zupelnie inaczej - chocby endometrium w ciazy jest
                    gruuuubasne, a przy antykoncepcji cieniutkie.


                    Proponuje sciagnac Malwes do tej dyskusji, ja tak ladnie nie umiem wytlumaczyc,
                    ona robi to slicznie lopatologicznie. Tylko pewnie z malym dzieckiem nie ma czasu...



                    PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?
                    • plica Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 25.03.09, 07:41
                      > PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?

                      czasami po prostu nie ma siły na te tablety i już. wiele naprawde testowalam, naradzalam sie z lekarzem, przeprowadzalismy godzinne dyskusje. i dalej ta sama lipa. spada libido i juz tak mam po tabletkach.
                    • quleczka Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 25.03.09, 19:07
                      > PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?

                      pewnie niewiele :/

                      ale kurcze naprawde trudno trafic na lekarza, ktory sumiennie przylozy sie do
                      dokladnego wywiadu, badan przed i w trakcie brania i dobrego doboru tabletek i
                      jeszcze uczuli na to co jest nieporzadanym objawem i na co zwracac uwage

                      a nie przepisze to co popularne na zasadzie "zobaczymy jak pani zareaguje" :/
                      • pierwszalitera Dobre dobranie 25.03.09, 21:51
                        quleczka napisała:

                        > ale kurcze naprawde trudno trafic na lekarza, ktory sumiennie przylozy sie do
                        > dokladnego wywiadu, badan przed i w trakcie brania i dobrego doboru tabletek i
                        > jeszcze uczuli na to co jest nieporzadanym objawem i na co zwracac uwage
                        >
                        > a nie przepisze to co popularne na zasadzie "zobaczymy jak pani zareaguje" :/

                        Mnie się wydaje, że to wcale nie jest łatwe i żaden lekarz, nawet z sumiennym podejściem i doświadczeniem nie jest w stanie powiedzieć ci jak zareagujesz. Poza tym mam wrażenie, że kobieta, która źle znosi jakiś preparat ma duże szanse, że inny też jej nie będzie pasił. To są w końcu tabletki mające działania uboczne i takie zupełnie idealne znoszenie jest chyba stosunkowo rzadkie. Czasem trzeba pogodzić się z małymi dolegliwościami, jak nie chce się co kilka miesięcy zmieniać preparatu, bo to chyba też nie aż tak fajne. Dobrze dobrane tabletki, to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy. A kobiety, które nie mają żadnych problemów, chyba po prostu na ten temat nie dyskutują. ;-)
                        • quleczka Re: Dobre dobranie 25.03.09, 23:55
                          > Mnie się wydaje, że to wcale nie jest łatwe i żaden lekarz, nawet z sumiennym p
                          > odejściem i doświadczeniem nie jest w stanie powiedzieć ci jak zareagujesz.

                          masz racje, ze w 100% nie jest w stanie...

                          pewnie tez 90% kobiet nawet bez badan i dobierania trafi w miare i bedzie sie ok
                          czula i nie bedzie miala wiekszych komplikacji...

                          tylko czy to zwalnia lekarza z obowiazku robienia w ogole wywiadu i badan w
                          trakcie i ogolnie dojscia do wniosku, ze najlepiej dawac tableteki na zasadzie
                          chybil-trafil? albo co pani woli?

                          bo ja tak trafialam w przypdku 9/10 lekarzy :/

                          a ja jestem akurat ta osoba, ktorej to moglo mocno zaszkodzic, a wiekszosc sie
                          nawet nie pofatygowala by to sprawdzic...

                          ja naprawde nie mam pretensji, ze przytylam czy spuchlam ale jakbym pobrala te
                          tabletki jeszcze dobre pare lat mialabym duzo wieksze szanse no to by potoczylo
                          sie to tak jak u mojej mamy czyli by skonczylo sie wylewem :|

                          tak wiec co innego to jak zareagujesz, czego nigdy sie nie da okreslic do konca,
                          a co innego brak wywiadu i badan...
                        • quleczka Re: Dobre dobranie 26.03.09, 00:13
                          Jeszcze jedno...
                          > Poza tym mam wrażenie, że kobieta, która źle znosi jakiś preparat
                          > ma duże szanse , że inny też jej nie będzie pasil

                          gdyby tak bylo to w ogole jakiekolwiek dobieranie nie mialoby sensu tylko dajesz
                          jedne, nie pasuja to znaczy, ze zadne nie beda ;)))

                          co do malych dolegliwosci...to chyba nikt nie mowi o tym, ze tabletki byly zle
                          dobrane i musial je zmienic ...jedynie z tego powodu, ze mial jakies naprawde
                          drobne dolegliwosci

                          przynajmniej ja nie znam osob, ktore bylyby nadmiernie chetne do czestych zmian
                          od tak sobie i jesli juz zmieniaja to znaczy, ze to jednak nie jest zupelny
                          drobiazg, a raczej cos niepokojacego lub utrudniajacego im codzienne zycie :)

                          • pierwszalitera Re: Dobre dobranie 26.03.09, 00:33
                            quleczka napisała:

                            > gdyby tak bylo to w ogole jakiekolwiek dobieranie nie mialoby sensu tylko dajes
                            > z
                            > jedne, nie pasuja to znaczy, ze zadne nie beda ;)))


                            Nie to miałam na myśli. ;-) Naturalnie dobieranie ma sens, tylko że u mnie na przykład niezależnie do preparatu pokazywały się te same problemy. Pigułki składają się zwykle z estrogenu i jakiegoś gestagenu, aż tak wielkiej możliwiości wariacji i drogi działania nie ma.
                            I jeszcze do lekarzy, i ich odpowiedzialności. Zaufanie do ginekologa to fajna rzecz, ale to nie zwalnia od czytania ulotki i stawiania odpowiednich pytań. Po to te ulotki właśnie są, by nie przeoczyć jakiegoś osobistego zagrożenia. Nie bronię tu lekarzy, tylko to akurat taka neverending story. Ja im tam do końca z założenia nigdy nie ufam. Chyba dlatego, że pracuję z jednym. ;-)
                        • turzyca "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:27
                          O dzieki! Jeszcze jeden mit!

                          Tabletki dziela sie na generacje, zawieraja rozne substancje czynne (tzn. na
                          koncu uzyskujemy ten sam hormon, ale w rozny sposob), w roznych ilosciach, w
                          rozny sposob zbalansowane. Kobiety tez sa rozne. Dlatego nie tylko mozna, ale i
                          trzeba dobrac pigulki do potrzeb kobiety. W tym celu przeprowadza sie wywiad,
                          ustala jaki profil hormonalny ma dana kobieta, a potem dopiero dobiera sie
                          pigulki. Owszem jest pewien odsetek kobiet, ktorym zadne hormony nie beda
                          pasowac. Ale wiekszosc uskarzajacych sie ma je po prostu zle dobrane.


                          Dobrze dobrane tabletki,
                          > to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy.
                          Tabletki maja dawac efekt antykoncepcyjny i nie powodowac negatywnych skutkow
                          ubocznych. Czy ktoras strona chce czegos innego?
                          • pierwszalitera Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:44
                            turzyca napisała:

                            > Dobrze dobrane tabletki,
                            > > to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy.
                            > Tabletki maja dawac efekt antykoncepcyjny i nie powodowac negatywnych skutkow
                            > ubocznych. Czy ktoras strona chce czegos innego?


                            Bomba. To powiedz lekarzowi, że pigułka ci nie odpowiada, bo obniża libido. Któraś się odważyła? Jaką dostała odpowiedź?
                            • 987ania Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 09:33
                              > Bomba. To powiedz lekarzowi, że pigułka ci nie odpowiada, bo obniża libido. Któ
                              > raś się odważyła? Jaką dostała odpowiedź?

                              A jaki problem powiedzieć? Wtedy może zmieni lek a jak nie, to zmienisz lekarza.
                            • zawsze_zielona Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 11:56
                              Ja powiedzialam. Dostalam inne, z innym skladem. I to bylo jakies 9 lat temu.
                            • quleczka Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 20:10
                              > Bomba. To powiedz lekarzowi, że pigułka ci nie odpowiada, bo obniża libido. Któ
                              > raś się odważyła? Jaką dostała odpowiedź?


                              a w czym problem? ja powiedzialam kiedys :) jest to jeden z wymienianych na
                              ulotce skutkow ubocznych, wiec to chyba nic takiego dziwnego i wstydliwiego -
                              przynajmniej dla mnie :)
                          • pierwszalitera Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:54
                            turzyca napisała:

                            > Tabletki dziela sie na generacje, zawieraja rozne substancje czynne (tzn. na
                            > koncu uzyskujemy ten sam hormon, ale w rozny sposob), w roznych ilosciach, w
                            > rozny sposob zbalansowane. Kobiety tez sa rozne. Dlatego nie tylko mozna, ale i
                            > trzeba dobrac pigulki do potrzeb kobiety. W tym celu przeprowadza sie wywiad,
                            > ustala jaki profil hormonalny ma dana kobieta, a potem dopiero dobiera sie
                            > pigulki. Owszem jest pewien odsetek kobiet, ktorym zadne hormony nie beda
                            > pasowac. Ale wiekszosc uskarzajacych sie ma je po prostu zle dobrane.

                            To fajnie, że wszystkie już wiemy, jak wygląda w Pleasantville. ;-) Gdyby tylko w normalnym życiu dopasowanie do profilu hormonalnego było takie proste. Profile hormonalne też się zmieniają w ciągu cyklu i innych okoliczności, i nie słyszałam, by robiono u kobiet monitorowane badania przez wiele dni, by znaleść idealną ilość i rodzaj substancji. Przepisujesz te zdania z jakiegoś podręcznika? ;-)
                            • turzyca Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 06.04.09, 02:57
                              >Przepisujesz te zdania z jakiegoś podręcznika?

                              Nie przepisuje, luzno cytuje z pamieci, bo niestety tekst znikl z sieci. Byl to
                              artykul wykladowcy warszawskiej AM, poswiecony zasadom doboru pigulek,
                              publikowany w ktoryms z czasopism uczelnianych, dostepny kiedys na stronach
                              internetowych AM.

                              Prof
                              > ile hormonalne też się zmieniają w ciągu cyklu i innych okoliczności,

                              Profile hormonalne sie nie zmieniaja w trakcie cyklu, profil decyduje o tym
                              jakie sa naturalne proporcje hormonow w organizmie i jak sie w trakcie cyklu te
                              proporcje zmieniaja, a co za tym idzie jakie sa cykle. Owszem mozliwa jest
                              zmiana w trakcie zycia, ale nie w trakcie jednego cyklu. Btw. dlatego nie nalezy
                              myslec, ze tabletki, ktore pasowaly przed ciaza, beda pasowaly po ciazy - to
                              kolejny mit, ze mozna dobrac tabletki raz na zawsze.

                              nie sły
                              > szałam, by robiono u kobiet monitorowane badania przez wiele dni,

                              Najpierw przeprowadza sie badania kliniczne i bada iles tam setek kobiet. Potem
                              sie bada jak reaguja na okreslone dawki i proporcje okreslonych substancji.
                              Efekty sie mierzy, spisuje, porownuje, publikuje. A potem na podstawie tych
                              badan mozna dobierac tabletki kolejnym kobietom bez indywidualnego badania
                              cyklu, bo w wiekszosci wypadkow cykl pasuje do ktoregos ze schematow.
                              Tak jak nie oczekujemy stanikow na miare dla kazdej kobiety, tak i nie ma sensu
                              oczekiwac tabletek na miare dla kazdej kobiety. Wiekszosci z nas wystarcza
                              produkcja masowa. A reszta moze szukac innych rozwiazan, sa dostepne.


                              > To fajnie, że wszystkie już wiemy, jak wygląda w Pleasantville. ;-)

                              Raczej w kazdym gabinecie lekarza szanujacego swoje pacjentki.
                      • helenka333 Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 29.03.09, 22:10
                        no niestety ciezko trafic na dobrego lekarza, gdy kiedys poprosilam lekarza o
                        skierowanie na badania hormonow(byla to wizyta na NFZ) w celu dobrego dobrania
                        tabletek antykocepcyjnych, tenze lekarz mnie wysmial i zapytal czy mnie na nie
                        stac...
                        • samo_zloto Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 29.03.09, 22:20
                          z ciekawości- o jakie badania hormonalne pytałaś?
                          • helenka333 Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 05.04.09, 18:35
                            nie wiem jakie sie robi przy dobieraniu pigulek anty, poprostu
                            spytalam czy nie powinnam zrobic sobie odpowiednich badan w celu
                            dobrania tabletek anty
                • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:23
                  > swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                  > zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.

                  Mnie jeden z lekarzy też o tym przekonywał ale niestety w moim wypadku i
                  tabletki i ciąża działają depresyjnie.
                • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 25.03.09, 07:49
                  Pamiętam, nie bój :) Ale rady kogoś, kto się zna pomogą rozeznać,
                  czy lekarz mi nie wciska czegoś, co mi nie będzie pasować.
                  Dlaczego mam brać tabletki to akurat wiem, robiłam badania
                  hormonalne i mam objawy związane z podwyższonym poziomem tychże.
                  Jednym z nich jest to, że mimo diety i ruchu nijak nie mogę schudnąć.
                  Dzięki :)
          • pta-szyn Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:43
            nie tylko Ty tak reagujesz na cilest, ja musiałam przestać go brać i zaczać leczyć się na deprechę, choć u mnie to wynikało z innych względów. za to koleżanka z unormowanym życiem i bez skłonności depresyjnych po zmianie pigułek na cilest za względu na cenę (wcześniej chyba brała jakiś regulon czy coś takiego) też zaczynała dzień od płaczu, przy braku jakichkolwiek sensownych powodów. u mnie cilest spowodował jeszcze zatrzymywanie wody, puchnięcie piersi i 8kg w górę, a teraz biorę yasminelle i jest ok. różnica jest taka, że cilest ma duże dawki hormonów, a yasminelle chyba najmniejszą na rynku.

            i jeszcze jedno - hormony i antydepresanty ZAWSZE wchodzą w interakcje. pigułki mogą osłabiać działanie antydepresantów i w ogóle obniżać skuteczność terapii. z kolei antydepresanty dostępne bez recepty, takie ziołowe, czy np. deprim są oparte na dziurawcu, który powoduje, że antykoncepja hormonalna może nie działać w ogóle.
            • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:09
              ja po cilescie miałam rozwalone hormony, prolaktyna mi podskoczyła do poziomów
              jak w laktacji a do tego doszła depresja.
              • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:21
                kurcze, gdybym ja to wiedziala wczesniej i przyszloby mi do glowy, ze to dola
                mam nie dlatego ,ze moje zycie jest do d*** , facet jest do d*** ....tylko, ze
                to z powodu tabletek... ehhhh :/

                szkoda, ze wpadlam na to dopiero po rozstaniu i odstawieniu anty ;)
                • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:14
                  quleczka widocznie facet był też do d*** rzeczywiście, bo mój mimo depy trwa
                  przy mnie i ma ze mną dziecko i rozumie, że jestem chora.
                  • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 25.03.09, 19:04
                    facet nie byl do dupy i trwal wiernie, a pozniej przez dluzszy czas mocno to
                    przezywal...to ja odeszlam bo mi sie wydawalo, ze skoro mi zle, ciagle sie na
                    niego wkurzam, wszystko mnie irytuje i mam dola to dlatego, ze w zwiazku zle sie
                    dzieje

                    to tak w bardzo duzym przyblizeniu i uproszczeniu ;)
              • szarsz Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 20:57
                Ja po odstawieniu pigułek (też brałam Cilest) nie mogłam zajść w
                ciążę przez podwyższoną prolaktynę... Do tej pory, a nie biorę
                tabletek już 6 lat, prl mam bardzo wysoką (ok. 40, gdy norma jest do
                24, a dla kobiet chcących zajść w ciążę około 10, max 12).

                Nigdy nie łączyłam tego z tabletkami, bo i przedtem cykle miałam
                takie prolaktynowe, bardzo nieregularne. Ale nie badałam, nawet nie
                wiedziałam, że taki hormon jest.
                • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:18
                  szarsz ja też bym nie łączyła, gdyby nie endokrynolog-ginekolog. Piersi miałam
                  jak balony obolałe i wielki, po oznaczeniu hormonów okazało się, że prolaktyna
                  jest kosmiczna. Brałam Bromergon ale wtedy w ciąże zajść nie planowałam.
                  • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:28
                    No tak, ale co ma branie pigułek z wysoką prolaktyną? Prolaktyna to hormon wydzielany podczas chronicznego stresu i pierwszą interwencją powinno być poszukiwanie stresogennych faktorów, zwłaszcza emocjonalnych oraz osobistych psychicznych predyspozycji do przereagowywania. Często wysoki poziom prolaktyny spowodowany jest też zbytnią presją na zajście w ciążę i wtedy mamy niekorzystne koło zamknięte.
                    • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:49
                      Pobudzający wpływ na wydzielanie prolaktyny maję estrogeny, niektóre leki
                      (metoklopramid, psychotropowe zwłaszcza pochodne chloropromazyny, trójcykliczne
                      związki przeciwdepresyjne), tabletki antykoncepcyjne oraz mniej wyraźnie
                      –testosteron.
                      • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:59
                        987ania napisała:

                        > Pobudzający wpływ na wydzielanie prolaktyny maję estrogeny, niektóre leki
                        > (metoklopramid, psychotropowe zwłaszcza pochodne chloropromazyny, trójcykliczne
                        > związki przeciwdepresyjne), tabletki antykoncepcyjne oraz mniej wyraźnie
                        > –testosteron.

                        Zapomniałaś dodać seks i orgazm, a nawet intensywny masaż piersi. Ponadto choroby tarczycy, wysoka konsumpcja piwa, wysokobiałkowa dieta oraz palenie haszyszu. ;-)
                        • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 22:10
                          o tym haszyszu nie wiedziałam :)

                          A tak na serio, to hormony tworzą bardzo delikatny układ, mocno powiązany, który
                          bardzo łatwo zaburzyć.

                          Ja bym nie chciała zajmować się endokrynologią, bo jakich badań nie czytam, to
                          zawsze wszystko na wszystko ma wpływ i jeszcze ciężko się prostuje.
                • pierwszalitera Norma prolaktyny 25.03.09, 00:57
                  szarsz napisała:

                  Do tej pory, a nie biorę
                  > tabletek już 6 lat, prl mam bardzo wysoką (ok. 40, gdy norma jest do
                  > 24, a dla kobiet chcących zajść w ciążę około 10, max 12)

                  Wydaje mi się, że te normy są trochę błędnie interpretowane. Normalny poziom prolaktyny jest jak napisałaś do 25, ale przedział z parametrami podwyższonymi jest między 25 a 200. Taką prolaktynę mogą mieć na przykład kobiety karmiące piersią. A dopiero powyżej 200 zaczyna się patologia. Ustawiając więc wartość 40 między 25 i 200 mamy więc do czynienia z nieco podwyższoną prolaktyną i wcale nie z bardzo wysoką. Biorąc dalej pod uwagę, że wiele faktorów, takich jak emocjonalny stres, a nawet pieszczoty, podwyższają czasowo poziom prolaktyny, jednorazowe badanie w przypadkowym dniu nie powinno być powodem do nadmiernych zmartwień. Wiadomo, że wysoki poziom prolaktyny hamuje owulację, dlatego kobiety karmiące piersią posiadają coś w rodzaju naturalnej antykoncepcji, ale jak doświadcznie wielu kobiet uczy, nie stuprocentowo skutecznej, więc idealnych norm dla kobiet chcących zajść w ciążę nie należy traktować zbyt sztywno. To tylko teoretyczna norma i nie każdy musi się w niej mieścić. Piszę to, bo wiele dziewczyn skarży się na wysoką prolaktyną, nie zdając sobie sprawy, że nie jest to wartość stała.
                  • szarsz Re: Norma prolaktyny 25.03.09, 10:22
                    pierwszalitera napisała:
                    > Wiadomo, że wysoki poziom prolaktyny hamuje owulację,

                    Nie tylko, ja miałam cykle monitorowane i miałam owulację, choć
                    cykle były długie i bardzo nieregularne. Po zbiciu prl do poziomu
                    około 12, cykle ustabilizowały się, owulacja też, ale wciąż pękały
                    pęcherzyki np. 15 mm, czyli sporo za małe. Dopiero kiedy prl miałam
                    ok 7ng/ml bez problemu zaszłam w ciążę.

                    > Biorąc dalej pod uwagę, że wiele faktorów, takich jak emocjo
                    > nalny stres, a nawet pieszczoty,

                    No wiesz... u nas w laboratorium nikt nikogo nie pieści ;)
                    Ale - dlatego bada się nie tylko regularny poziom prl ale też jej
                    zmiany pod wpływem stresu. Bo może być, że regularny poziom jest ok,
                    ale chwilowy stres winduje jej poziom na wyżyny. W tym celu podaje
                    się jakiś lek, nie pamiętam jego nazwy, bo mnie to badanie nie było
                    potrzebne. I sprawdza, ile razy wzrósł poziom hormonu względem
                    poziomu odniesienia.

                    > podwyższają czasowo poziom prolaktyny, jednora
                    > zowe badanie w przypadkowym dniu nie powinno być powodem do
                    > nadmiernych zmartwień.

                    Ale często jest wskazówką, w jakim kierunku iść. Statystyki
                    prowadzone przez mojego ginekologa mówią, że około 70% przypadków
                    problemów z zajściem w ciążę związanych jest ze zbyt wysoką
                    prolaktyną.
                    • milstar Re: Norma prolaktyny 25.03.09, 10:28
                      > W tym celu podaje
                      > się jakiś lek, nie pamiętam jego nazwy, bo mnie to badanie nie
                      było
                      > potrzebne. I sprawdza, ile razy wzrósł poziom hormonu względem
                      > poziomu odniesienia.

                      Ten lek to metaclopramid. Jeśli po jego podaniu poziom prolaktyny
                      wzrośnie więcej niż 8 razy, to swiadczy o zaburzeniach
                  • 987ania Re: Norma prolaktyny 25.03.09, 10:32
                    Normy prolaktyny są zmienne w cyklu miesięcznym, dlatego osoba pobierająca krew
                    na badanie powinna napisać w jakim dniu okresu było ono pobrane.
                    • alxandra Re: Norma prolaktyny 29.03.09, 12:17
                      W dodatku powinno się leczyć nie wynik, ale pacjenta. Są organizmy
                      funkcjonujące "normalnie" mimo tego, że prolaktyna jest lekko
                      podwyższona.
                      Często stres zwiększa jej poziom.
          • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:50
            > Za drugim razem brałam Cilest. Fakt, podziałał na to, na co miał
            > podziałać, ale: miałam po nim potworna depresję (poranek zaczynał
            > się od godzinnego płaczu)

            witam w klubie :) ja mialam to samo i znam jeszcze ze 2 osoby

            a mi sie wtedy wydawalo zupelnie normalne, ze placze bo moj facet cos tam na
            przyklad powiedzial

            efektem czego byl rozpad zwiazku...serio :/
            jak teraz o tym pomysle to widze, ze to glownie tabletki byly przyczyna tego, ze
            bylo mi tak zle, a winilam za to faceta

            > Czy to tylko ja tak reaguję??

            Nie tylko Ty :)

            Ja po tych depresyjnych nastrojach, opuchnieciu i rozstepach, czestych bolach
            glowy, nawracajacych infekcjach i paru innych ciekawych dzialaniach, ktore u
            mnie wywolywaly tabletki, zareagowalabym identycznie dzis gdyby ktos chcial mi
            je znow przepisac.
            • iczanka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 19:22
              O_o od razu widać jak różnie ludzie reagują na to samo. Ja biorę cilest od 1,5
              roku i jedynymi skutkami ubocznymi są prawie bez bolesne i krótsze miesiączki.
              Poza tym jest jeszcze jeden plus, ja jestem leniwa i bez tego nie chciało by mi
              się latać co trzy miesiące do lekarza;)
        • turzyca Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 11:52
          Dzieki mariawiktoria. To jest kolejny popularny mit.

          Diane35 znane tez pod nazwa Cyprest jest bardzo dobrym lekiem antyandrogennym o
          ubocznym dzialaniu antykoncepcyjnym. Ale jest tez duzo bardziej obciazajace dla
          organizmu niz normalne pigulki i nie powinno sie go stosowac, jesli zalezy nam
          tylko na efekcie antykoncepcyjnym. Jesli lekarz poleca go jako zwykla, tania
          antykoncepcje (Diane jest czesciowo refundowane, wiec jest duzo tansze niz
          normalne pigulki), to nalezy wstac, wyjsc, nigdy nie wracac i zrobic mu antyreklame.
          A jesli bierzecie ten lek z powodu problemow z androgenizacja, to i tak
          pilnujcie, zeby go brac tylko tak dlugo jak trzeba. Nie ma co obciazac organizmu
          bez potrzeby. A pozytywne efekty czesto moga podtrzymywac zwykle pigulki.
          • semele2 Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 12:01
            Dobrze mi się kojarzy, że Diane wolno brać max przez 6 miesięcy?
            • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 13:32
              Niestety, duza czesc problemow z androgenami jest nieuleczalna (juz nie mowie np
              o hirsutyzmie idiopatycznym, bo to inna kwestia) i leki trzeba brac do konca zycia.
              Ja bralam Diane najpierw 2 lata jak bylam nastolatka, potem wrocilam do niej w
              wieku 19 lat, do 22 roku zycia bralam z polroczna przerwa, potem znow przez rok,
              teraz mam Yasmin.
              Branie przez 6 miesiecy ma cel, jesli sie ma hormonalne problemy z tradzikiem. U
              mnie po 6 miesiacach dopiero zaczelo byc widac efekty. Na dobra sprawe dopiero
              po roku sie czesciowo normowalo, a jak odstawilam na pol roku, to problemy
              blyskawicznie wrocily.
              Trzeba sie jednak kontorolowac, watroba i te sprawy.
              No coz, dopoki ktos sie nie wezmie powaznie za badania nad lekami (bo przyczyny
              PCOS sa znane), to mlode dziewczyny, jak ja, beda musialy wciaz lykac hormony :(
              • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 14:01
                klymenystra napisała:

                > Niestety, duza czesc problemow z androgenami jest nieuleczalna (juz nie mowie n
                > p
                > o hirsutyzmie idiopatycznym, bo to inna kwestia) i leki trzeba brac do konca zy
                > cia.

                Z drugiej strony lekrze mają często tendencję do zbyt szybkiego przepisywania hormonalnych preparatów, właśnie w celu "wyregulowania". A wiadomo, że nic się w organiźmie nie reguluje przez czas brania pigułek. Problem zostaje tylko przykryty, symptomy znikają, ale nie należy łudzić się, że organizm uczy się działać w tym czasie prawidłowo. Podczas brania pigułki, która działa antykoncepcyjnie, w ograniźmie kobiety nie ma normalnego cyklu, nie dojrzewają jajeczka, a krawienie nie jest normalną menstruacją. Większość problemów wraca więc po odstawieniu pigułki. Przy nie tak strasznych problemach lepiej moim zdaniem po prostu przyzwyczaić się, że coś u nas nie odpowiada normie, cykl też nie musi być zawsze idealny. U wielu kobiet rzecz reguluje się nawet sama z wiekiem. Cykl się reguluje, cysty znikają, pojawia się normalna, comiesięczna owulacja. Znam kobiety z PCOS, które zupełnie bez pomocy hormonów zaszyły swobodnie w ciążę. A na trądzik też nie muszą być zawsze hormony. Uważam to nawet za walenie armatą na wróble.
                • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 16:14
                  Przeciez dokladnie to napisalam - problemy wracaja.
                  Jasne, moglabym nie brac pigulek... I miec ciagle tluste wlosy i skore,
                  hirsutyzm, cykle wahajace sie miedzy 14 a 70 dni, bardzo bolesne, dlugie i
                  obfite krwawienia i inne tego typu przyjemnosci.
                  Pigulki sluza mi do tego, zebym normalnie funkcjonowala i wygladala. I przeciez
                  napisalam - PCOS sie nie leczy, bo naukowcy maja inne zajecia niz zajmowiac sie
                  enzymami i bialkami w nadnerczach i jajnikach.
                  Aha - ja i tak mam szczescie, ze mi Diana czy Yasmin wystarczaja. Wiele kobiet
                  musi brac dodatkowo Androcur - lek, ktory podaje sie mezczyznom przy zmianie
                  plci. To dopiero jest straszne.
                  Nikt sie nie ludzi, ze organizm zaczyna dzialac prawidlowo, mialam wrazenie, ze
                  jasno to napisalam. I nie musisz tlumaczyc mi, jak dzialaja tabletki, wiem to
                  doskonale od 7 lat.
                  A ludzenie sie, ze sie wyreguluje z wiekiem jest lekko... naiwne? Moja ciociaz
                  jakos sie nie wyregulowala, zeby zajsc w ciaze miala wywolywana dwa razy
                  sztuczna menopauze.
                  Nikt nie twierdzi, ze na tradzik zawsze hormony. Zalezy, czym ten tradzik jest
                  spowodowany.
                  Pierwszalitero - nie zycze Ci, zebys sie musiala "przyzwyczajac" do problemow
                  kobiet z PCOS. Widze, ze lykanie tabletek traktujesz jak fanabierie, a nie
                  wiesz, jak wyniszczajaca psychicznie jest ta choroba. A wlasciwie zespol schorzen.
                  Walenie z armata na wroble... Zajrzyj na forum "hirsutyzm". Pani psycholog....
                  • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 18:37
                    klymenystra napisała:

                    > Pierwszalitero - nie zycze Ci, zebys sie musiala "przyzwyczajac" do problemow
                    > kobiet z PCOS. Widze, ze lykanie tabletek traktujesz jak fanabierie, a nie
                    > wiesz, jak wyniszczajaca psychicznie jest ta choroba. A wlasciwie zespol schorz
                    > en.
                    > Walenie z armata na wroble... Zajrzyj na forum "hirsutyzm". Pani psycholog....

                    Może jestem psychologiem, ale nie jasnowidzem więc skąd ja mam wiedzieć, jak wygląda problem PCOS u ciebie? W poprzednim poście w ogóle nie napisałaś, że problem dotyczy ciebie, a jeżeli można było się tego domyślić, to na pewno nie w jakim stopniu. A ja nie znam cię osobiście, by wiedzieć coś o stanie twojego zdrowia. Jako psycholog nie mam też obowiązku przerostu empatii. Hirsutyzm podobnie jak inne symptomy PCOS występują też w lżejszych formach. Nie u wszystkich występują wszystkie symptomy, dlatego choroba nazywa się nawet syndrom (Polycystic ovary syndrome) i nie każdemu utrudnia aż tak życie. Nie każdy przypadek PCOS zalicza się też do natychmiastowego hormonalnego leczenia, a wiedza o tej chorobie jest wśród wielu kobiet bardzo ograniczona, najczęściej kojarzy się z trudnością w zajściu kiedyś tam w ciążę i skłonne są one wierzyć każdemu lekarzowi, że pigułka taka czy owaka rozwiąże ich problem na zawsze. Do pigułki jako takiej, nic nie mam, sama brałam przez wiele lat, o wiele dłużej od ciebie, po części właśnie przeciwko mojej skłonności do cyst i wydłużonych cyklów. Diagnoza brzmiała też PCOS. Po rezygnacji z hormonów czekałam na pierwsze krwawienie ponad rok i wielu lekarzy radziło, bym wróciła do hormonów. Jeden się nawet wyraził, kobiet są spokojniejsze, gdy mają wrażenie, że wszystko jest w porządku. Właśnie z naciskiem na "mają wrażenie". I owszem, cera była wtedy gładziutka, owłosienie słabsze, słabiutkie, prawie niezauważalne krwawienie jak w zegarku, a do tego coraz częstsze migreny, suchość oczu, coraz słabsze libido i rosnące wrażenie, że nie do końca jestem przekonana o sposobie "leczenia". Może dla innych pigułka jest fajną sprawą, dla mnie nie była. Probowałam kilku preparatów, najlepiej znosiłam jeszcze Marvelon i później Yasmin. Teraz po wielu latach bez hormonów czuję się o wiele lepiej, cykl się w miarę wyregulował, wahania nie doprowadzają mnie do rozstroju nerwowego i stają się nawet coraz rzadsze. Mam nawet regularne owulacje. Bóle miesiączkowe zmuszają mnie tylko pierwszego, czasem drugiego dnia do brania tabletek, ale bez nich wtedy, też nie mam szans, by wytrzymać choć godzinę. Całkowicie bezbolesne miesiączki nie uważam jednak za aż takie ważne. Największy problem, czyli insulinoodporność trzymam w ryzach przez ruch, trzymanie niskiej wagi i zdrowe odżywianie. A nadmierne owłosienie też jest do pokonania. Na tłuste włosy pomaga codzienne mycie, a na problemy ze skórą kwasy owocowe i retinol. Zresztą te problemy stają się z wiekiem coraz słabsze. Zauważyłam jednak, że symptomy się znacznie nasilają w sytuacjach obciążenia psychicznego, więc każdemu poleciłabym nauczyć się dystansu do stresogennych faktorów. Możesz naturalnie dawać się przez chorobę wyniszczać psychicznie, możesz jednak też nauczyć się z nią żyć, a nawet pozytywnie opanować.
                    A trądzik i tłustą skórę ma się nie tylko przy PCOS i znam zdrowe dziewczyny, które tylko z powodu kilku pryszczy zdecydowały się na pigułkę. To są moim zdaniem zdecydowanie armaty na wróble. Możesz sobie myśleć jednak inaczej.
                    Przykład z ciocią i sztuczną menopauzą też mnie nie straszy. Koleżanka z endometriozą musiała poddać się podobnej kuracji, a inna, z dużą nadwagą i PCOS zaszła w ciążę bez problemu, więc reguły nie ma.
                    • quleczka Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 18:41
                      > znam zdrowe dziewczyny, które tylko z powodu kilku pryszczy
                      > zdecydowały się na pigułkę. To są moim zdaniem zdecydowanie armaty na wróble.

                      no taki przypadek to faktycznie jesli ktos z powodu 3 krostek siega po pigiulke
                      - ja takich przypadkow nie spotkalam

                      a jestes pewna, ze glownym celem nie byla jednak antykoncepcja plus dodatkowo
                      jak moze pomoc na cere przy okazji to czemu nie?
                    • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 23:04
                      Przepraszam, jesli bylam za gwaltowna, ale jestem bardzo wyczulona w tym
                      temacie. A najbardziej na wysmiewanie sie z dziewczyn z PCOS (wasik, baki,
                      pryszcze i takie rzeczy). I tez nie wiedzialam, ze na to cierpialas.
                      Ja pierwsze objawy mialam w wieku 13 lat. W wieku 16 dostalam od
                      nieodpowiedzialnej gin-endo bez badan diane. Diagnoza PCOS zostala postawiona,
                      po badaniach hormonalnych, USG itd dopiero jak mialam 21 lat. Okres miedzy 13 a
                      16 rokiem, potem dwuletnia przerwe i nastepna polroczna wspominam jak najgorzej.
                      Moze kiedys sie unormuje... Ale to byl koszmar - walka z wlasnym cialem i
                      nastrojami, miesiaczki nie do zniesienia... Duzo wtedy czytalam forum o PCOS i w
                      jakis sposob to forum pozwolilo mi sie pogodzic chociaz czesciowo z ta choroba -
                      bo czytalam o przypadkach dziewczyn, ktore mialy sto razy gorzej niz ja.
                      Widzialam ich zdjecia, czytalam o ich samopoczuciu... Ech, trudno o tym teraz
                      mowic, w kazdym razie ja sie z dolka wygrzebalam.
                      O cioci napisalam dlatego, ze u niej przez lata sytuacja sie nie poprawiala.
                      Laparo, terapia hormonalna itd - nie daly jej szans zajscia w ciaze. Mamy bardzo
                      podobna fizjologie (nawet wyglad) i po prostu obawiam sie, ze ten problem u mnie
                      bedzie taki sam. A sztuczna menopauza byla dla niej koszmarem.
                      • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 25.03.09, 00:36
                        Eee, nie ma się co przejmować. ;-) Ja o moim PCOS dowiedziałam się w wieku lat 16. Z powodu bardzo długich cyklów byłam u durnego ginekologa, który wymacał mi na jajniku "wielkiego tumora". Natychmiast do jeszcze socjalistycznego szpitala i już chcieli mnie kroić, ale była sobota, więc najpierw dali mi serię antybiotyków. Na całe szczęście w niedzielę dostałam okres i "wielki tumor" po kilku dniach zniknął. ;-) W ten sposób uniknęłam przypadkowego wycięcia jajników, albo czegoś gorszego, a prywatny lekarz, do którego zawieźli mnie rodzice pierwszy raz użył wyrażenia PCOS. Później widziałam moje cysty na USG. Na razie wszystkie cysty u mnie się wsiąkają i nie mają tendencji do powiększania się, ale regularnie daję się obmacać lekarzowi. ;-) A wąsika i włosów na brodzie pozbywam się pensetą. I chociaż jestem blondynką i specjalnie ich nie widać, to jednak muszę robić to codziennie. Przyzwyczaiłam się do tej czynności, jak do mycia zębów i nikt nawet nie wie, że mam podobny problem. Gdybym tego nie robiła, miałabym chyba śliczną kozią bródkę. ;-) Czasem zrobi się tam jakaś zapalona kropeczka, ale od czego jest conclear? Uważam też, że mój PCOS trzyma się w granicach i istnieją osoby, których trafiło gorzej. :-)
                        • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 25.03.09, 00:51
                          Mi sie cysty zmniejszaja wraz z braniem hormonow :)
                          Wlosy to ja mam w kilku innych miejsach jeszcze, jakbym chciala je penseta
                          traktowac, to bym nie miala czasu na nic innego :) A przy tabsach sa jasne i
                          udaja, ze ich nie ma :))
                          • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 25.03.09, 01:05
                            klymenystra napisała:

                            > Mi sie cysty zmniejszaja wraz z braniem hormonow :)

                            U mnie było podobnie, ale teraz jestem na "naturze". ;-)
                            A co do włosów, to jasne, że tych z nieco, hmmm, rozszerzonej lini bikini i z innych miejsc nie traktuję pensetą. ;-) Od tego mam damską elektryczną maszynkę do golenia. ;-) Moim facetom jakoś nigdy też to nie przeszkadzało, więc podchodzę do tematu z totalnym luzem. :-))
                            • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 25.03.09, 10:58
                              U mnie to nie tylko bikini ;) Ale wlasnie - faceci! Ja nie wiem, oni tego nie
                              widza, dopoki sie im nie powie O.o Niesamowite :) I bardzo podnoszace na duchu :)
                • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 16:21
                  Aha i mam wrazenie, ze mylisz PCO i PCOS. PCO to tylko cysty i nieregularne
                  cykle. PCOS to otylosc, hirsutyzm, insulinoodpornosc, problemy z cera, lysienie
                  i jeszcze pare innych przyjemnych rzeczy. Na drugi bardzo Cie prosze, zebys
                  sprawdzila, o czym piszesz. Wlosy same nie znikna z brzucha, a te na glowie nie
                  wyrosna same z siebie. CHociaz powinny , wedlug Twojej "teorii".
                • quleczka Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 17:01
                  > A na trądzik też nie muszą być zawsze hormony.
                  > Uważam to nawet za walenie armatą na wróble.

                  Wiadomo, ze nie musza byc bo czesto tradzik ma inne przyczyny.

                  Ale mowienie, ze to armata na wroble to jest fajne pod warunkiem, ze nie ma sie
                  wiele lat tradziku pokrywajacego cale cialo i do tego jeszcze przetluszczajacych
                  wlosow i innych takich rzeczy o ktorych pisala klymenystra.

                  W takie sytuacji nawet jesli czlowiek wie, ze hormony to nie jest najlepszy
                  pomysl to bierze je pod uwage bo wie, ze inaczej nie bedzie wygladal normalnie.
                  Wiadomo, ze nie mowimy tu o paru krostkach nastolatki bo wtedy to chyba nikt nie
                  mysli o hormonach.

                  Tylko ktos kto tego nie doswiadczyl moze uwazac, ze nalezy sie przyzwyczaic i
                  czekac az sie organizm wyreguluje.

                  Mam jak na razie 26 lat i za nic jakos sie to nie chce wyregulowac... mam miec
                  nadzieje, ze kolo 40tki moze jednak sie ureguluje? ;)
                • turzyca Pigulki a hormony 24.03.09, 19:13
                  A na trą
                  > dzik też nie muszą być zawsze hormony. Uważam to nawet za walenie armatą na wró
                  > ble.

                  No wlasnie tradzik a pigulki kolejny mit. A raczej cala seria wykluczajacych sie
                  wzajemnie mitow.

                  Tradzik ma rozne przyczyny i w rozny sposob sie go leczy. Np. facetom nie podaje
                  sie przeciez pigulek antykoncepcyjnych wcale. U niektorych kobiet podanie
                  tabletek tez nie poprawiloby sprawy. Ale u wielu mlodych kobiet tradzik po
                  podaniu tabletek faktycznie znika. Nie oznacza to oczywiscie, ze tradzik zostal
                  wyleczony, ale zostala zlikwidowana bezposrednia przyczyna, z powodu ktorej
                  pojawiaja sie zmiany na skorze. Ale czasem wystarczy wytracic caly uklad z tego
                  zamknietego kola, zeby problem sie skonczyl, i po odstawieniu tabletek nie
                  wrocil. Czasem za pomoca tabletek przeczekuje sie najgorszy okres. Jaki sposob
                  postepowania bedzie najlepszy - to juz musi okreslic dermatolog po zrobieniu
                  badan i ew. skonsultowaniu sie z innymi specjalistami.
                  Czy to armata na wroble? Jesli leczenie skory zawodzi, to jest to chyba lepsze
                  rozwiazanie niz pozwolenie, zeby pacjentka dorobila sie wielu glebokich,
                  rozleglych, oszpecajacych blizn. No i jednak hormony sa mniej obciazajace niz
                  wielomiesieczne kuracje antybiotykowe.
                  • quleczka Re: Pigulki a hormony 24.03.09, 20:49
                    > Jaki sposob postepowania bedzie najlepszy - to juz musi okreslic
                    > dermatolog po zrobieniu badan i ew. skonsultowaniu sie z
                    > innymi specjalistami.

                    no tylko niestety oni rownie czesto i chetnie przepisywali przynajmniej "za
                    moich czasow" diane35 bez badan i konsultacji, dokladnie tak samo jak i
                    ginekolodzy :/

                    mam nadzieje, ze to sie poprawilo ale moze tylko sie ludze :)
                    • turzyca Re: Pigulki a hormony 24.03.09, 21:01
                      > no tylko niestety oni rownie czesto i chetnie przepisywali przynajmniej "za
                      > moich czasow" diane35 bez badan i konsultacji, dokladnie tak samo jak i
                      > ginekolodzy :/
                      >
                      > mam nadzieje, ze to sie poprawilo ale moze tylko sie ludze :)

                      Wiesz, mozemy zaczac kolejny watek pod haslem "bledy lekarskie - opowiesci
                      horrorowe". Mam pare historii na podoredziu. Kazdy ma.

                      Ale miedzy innymi dlatego zalozylam ten watek, zeby podzielic sie zebrana
                      wiedza. Rzetelna, sprawdzona i bez mitow. Moze kogos to uratuje przed brakiem
                      rozsadku lekarza?
              • quleczka Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 16:53
                > Branie przez 6 miesiecy ma cel, jesli sie ma hormonalne problemy z tradzikiem.

                Nie bylabym taka pewna czy wtedy tez ma...owszem daje jakies 4 miesiace bez
                tradziku ale po odstawieniu Diane wiekszosc klopotow z tradzikiem wraca, tak
                samo jak wrocily Twoje problemy.
                • turzyca Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 19:15
                  Moja dermatolog byla zdania, ze ten uzyskany efekt nalezy podtrzymywac po prostu
                  pigulkami - zazwyczaj wystarczaja, zeby utrzymac efekt osiagniety przy Dianie,
                  nawet jesli same by takiego efektu nie daly.
                  No i to ona mi powiedziala, ze tradzik to sa lata walki, w ktorej co i rusz
                  przegrywa sie jakas bitwe. Ale konsekwencja da sie wiele uzyskac. :)
                • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 23:06
                  To tez zalezy, ktos wyzej pisal o "przeczekaniu". Znalam dziewczyny, ktore po
                  krotkiej kuracj Diana pozbyly sie problemu na wiele lat, o ile nie na zawsze.
                  Mialy drobne zaburzenia i je wyleczyly. Nie twierdze, ze jest to regula.
        • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:45
          Nigdy do konca nie wiadomo co jest tak naprawde powodem udaru. Najczesciej ma to zwiazek z pewnymi predyspozycjami w rodzinie ale fakt, ze palenie + pewien wiek + szczegolnie tabletki starszej generacji to dosc spore dodatkowe ryzyko ...jesli doda sie to wlasnie do problemow krazeniowych.

          Mam mame po wylewie w wieku mniej wiecej 45 lat :/

          Wiele lat brala tabletki i palila plus do tego od dziecka migrnowe bole glowy ale tomografie nic nie wykazywaly az do wylewu.

          Sama jako nastolatka kilka lat stosowalam Diane i to bez badan kontrolnych bo oczywiscie lekarz nie widzial potrzeby... wole nie myslec co by moglo byc za pare lat jakbym nie zmadrzala i nie udala sie do endokrynologa.

          Teraz juz wiem ,ze mam rodzinnie podwyzszony cholesterol i rowniez rodzinne problemy krazeniowe i wszystko razem jednoznacznie mowie, ze w ogole po tabletki nie powinnam siegac...

          Co ciekawe pierwsze tabletki czyli wlasnie Diane35 przypisala mi lekarka na zasadzie "moze kolezanki cos polecaly?" (?!?) i to wlasnie w momencie gdy moja mama lezala w szpitalu po wylewie...

          Wywiadu zero, badan zero przed i w trakcie brania, dobranie na zasadzie ma pani tradzik to damy diane :/

          Ehhh, az wstyd sie przyznac jak glupia bylam biorac je i jak malo wiedzialam :/

          Tak wiec bardzo dobrze, ze jest ten watek i pytania Turzycy juz na poczatku na ktore warto znac odpowiedz przed braniem tabletek :)

          Bo jakby nie bylo pewnie 90% mlodych osob nigdy cholesterolu nie sprawdzala, a mozna sie zdziwic :)
          • szarsz Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:43
            quleczka napisała:
            > Bo jakby nie bylo pewnie 90% mlodych osob nigdy cholesterolu nie
            > sprawdzala, a mozna sie zdziwic :)

            Ja się właśnie tak zdziwilam. Zrobiłam sobie sama, na własną rękę,
            przy okazji podstawowych badań zleconych przez panią ginekolog.

            A jak jej pokazałam, nie wiedząc jeszcze, że to może być wpływ
            tabletek, po prostu dlatego, że były razem, na jednej kartce, z tymi
            zleconymi przez nią, to usłyszałam - niech pani ograniczy żółty ser.
            • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 18:17
              > to usłyszałam - niech pani ograniczy żółty ser.

              taaaa... nie jak zle mialas wyniki i nie wiem jak wygladasz, ile wazysz i ile
              sera jesz ale o ile mi wiadomo to cholesterol dostarczany z diety jest czesto
              tylko mala czescia tego co produkuje nasz organizm (jesli mamy pecha do takich,
              a nie innych sklonnosci)

              owszem, sa przypadki gdzie otylosc i zla dieta prowadza do wysokiego
              cholesterolu .... nie przecze :)

              ale moj lekarz tez zaczal wyliczac co mam ograniczyc...a potem na mnie popatrzyl
              i stwierdzil "przeciez pani 90% tych rzeczy i tak nie je" ;)

              niestety sama sprawdzilam, 2-3 miesiace diety totalnie bez sera, tlustych
              rzeczy, slodyczy, za to duzo warzyw, pelnoziarnistych rzeczy itp i cholesterol
              mialam nadal podwyzszony

              dodam, ze waze 57kg przy 170cm - to tak zeby byla jasnosc, ze to raczej nie
              kwestia zbyt tlustej diety u mnie ;)
              • kotwtrampkach Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 00:05
                quleczka napisała:

                > dodam, ze waze 57kg przy 170cm - to tak zeby byla jasnosc, ze to raczej nie
                > kwestia zbyt tlustej diety u mnie ;)

                a moze kwestia zbyt mało tłustej diety?
                Pewno sprawdzałaś to u siebie, ale wiele osób ogranicza wszystkie tłuszcze
                jakie spotykają. Ja juz tego dokładnie nie pamiętam, ale cholesterol jednego
                rodzaju pomniejsza nam stężenie tego "złego"
                • kuraiko Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 00:07
                  oczywiście, że są dobre tłuszcze :)
                  zaleca się np olej rzepakowy, oliwę z oliwek, spożywanie tłustych
                  ryb morskich, oliwek
                • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 00:16
                  no na pewno tak bywa, ze czasem za malo tluszczy tez zle i mamy za maly ten
                  dobry cholesterol

                  sek w tym, ze ja mam wszystkiego jest za duzo, calkowitego cholesterolu, tego
                  zlego i trojglicrydow tez :/

                  no i nie bylam nigdy na jakiejs diecie, nie jest samych warzyw, jem sporo ryb,
                  poza tym raczej przecietnie sie odzywiam, wiec raczej nie ma duzej szansy by
                  nagle zbyt malo tlusta byla ta dieta ;)
                  • kotwtrampkach Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 21:13
                    A właściwie, czemu ten cholesterol jest taki groźny?
                    Może to rodzaj naszego przewrażliwienia? Może niedobrze się przejmowac takimi
                    sprawami...
                    Mojemu mężowi lekarz powiedział, że u niego to wynik stresu, niech idzie na
                    terapię, bo leki nie pomagają :-) Ja tam się zgadzam z tym lekarzem..
                    • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 22:53
                      > A właściwie, czemu ten cholesterol jest taki groźny?

                      w normnie nie jest grozny, a nawet bardzo przydatny i potrzebny w organizmie :)

                      a ponad norma czemu jest grozny?

                      bo ogolnie zaburzenia gospodarki lipidowej sprzyjaja rozwojowi miazdzycy i
                      znacznie zwieksza sie ryzyko innych chorob sercowo-naczyniowych m.in. zawalu
                      serca czy udaru mozgu

                      i jest na tyle paskudny, ze zatyka te nasze zyly dosc podstepnie czyli przez
                      zazwyczaj przez lata nie daje zadnych objawow...

                      ja bym wolala sie przejmowac poki jest okazja by tego uniknac, a nie dopiero
                      majac zaawansowana miazdzyce :)

                      p.s. stres moze byc przyczyna wielu rzeczy (a na pewno zawalow serca i innych
                      takich) i terapia moze byc pomocna ale na pewno nie zawsze jest to wystarczajaca
                      metoda... i to nie jest tak, ze po prostu nalezy to olac wyniki cholesterolu i
                      sie nimi nie przejmowac :)
      • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:11
        do listy turzycy dopisze jeszcze, skłonność do depresji, niestety tabletki
        często powodują obniżenie nastroju a nawet depresję. Nie wolno też przyjmować
        pigułek w przypadku zmian nowotworowych łagodnych wątroby.
      • kuraiko jakie badania oprócz podanych? 24.03.09, 22:56
        jak wspomniałam - mam podwyższony cholesterol, ale to raczej nie
        jest skutek tabsów. podwyższony LDL, reszta w normie.
        badania robię średnio 2 razy w roku, ze względu na włosy i
        ewentualne powikłania po boreliozie. przy okazji boreliozy robiłam
        wiele różnych badań.
        ze 2-3 lata temu miałam lekko podwyższoną prolaktynę, ale po
        konsultacji u endokrynologa i badaniach kontrolnych okazało się, że
        jest spoko.
        próby wątrobowe, morfologia w normie.
        ciśnienie niskie, ale w normie. w okresie brania pigułek schudłam po
        raz pierwszy na stałe od wielu lat i utrzymuję w miarę stałą wagę od
        2 lat.
        jedyne co mnie niepokoi, to rozszerzające się naczynka na policzkach
        i po całym dniu na kostkach. z tym, że moja mama ma cerę naczynkową
        i żylaki (ale nie w jakimś dużym stopniu) i nigdy nie brała
        hormonów, a takie przypadłości bywają dziedziczne. no i to durne
        wypadanie włosów, które z przerwami trwa jakieś 11 lat.
        niestety cera też zaczęła reagować na słońce, tzn zawsze była
        wrażliwa na słońce, ale teraz zaczęły mi się robić w lecie piegi np
        na łydkach i na twarzy pojawiły się dwie plamy :/ (ale to też wina
        tego, że w górach mi krem spływał z twarzy, a ja nie zabierałam na
        wędrówki słoiczka, bo by się zwarzył w upale)


        nie wiem czy sam cholesterol jest wystarczającą przeszkodą aby
        zażywać pigułki. i jakie badania można wykonać, aby sprawdzić czy
        wszystko jest ok. od końca 2005 roku zostałam przebadana pod wieloma
        kątami. tyle, że jeśli chodzi o hormony, to nie miałam badanego
        poziomu, bo np porządne badanie poziomu testosteronu jest drogie i
        nie wykonuje się go w moim mieście.
    • nieco8 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 12:25
      Ostatnio słyszałam w tv a później od mojej pani ginekolog, że są nowe pigułki -
      nazywają się Jas (to pisownia fonetyczna, bo nie mam pojęcia jak się to pisze,
      może przez "y", może przez dwa "s"). Są one w szczególności polecane kobietom,
      które mają silne objawy PMS, migrenowe bóle głowy, bowiem podobno niwelują te
      dolegliwości. Ciekawostką jest to, że jest ich w opakowaniu 28 sztuk, z czego
      trzy sztuki to placebo, więc przerwa w zażywaniu pigułki jest skrócona i są
      mniejsze szanse na pominięcie pigułki.
      Ja nie mam wyżej wspomnianych problemów, ale może komuś te informacje się
      przydadzą.
      • pana.cotta Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 13:16
        te Yaz to to samo to Yasminelle tylko 24 tabletki (+ 4 placebo) zamiast 21 :)
    • yaga7 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 12:45
      Ja chciałam tylko zauważyć, że pigułki są różne - dwu- i jednoskładnikowe i oba
      typy mają ciut inne profile działania, działania niepożądane itp.

      I poza tym na pewno zanim się zacznie stosować jakąkolwiek hormonalną metodę
      antykoncepcji, warto poczytać o różnych metodach hormonalnych, nie tylko w sumie
      o pigułkach :)
      • klymenystra Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 13:33
        Ech, ja to bym chciala stosowac metode obserwacji cyklu, pomiaru temperatury i
        innych takich... Ech...
        • paskudek1 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:32
          też bym chciała, tylko zeby to dobrze stosować należałoby zacząc uczyć się juz w momencie dojrzewania. Pierwsza miesiączka i pierwszy sykład. Do czasu zanim zacznie się współzycie dziewczyna ma czas na poznanie własnego ciała, objawów itd. No i do tego potrzebny jest też partner który uszanuje okres wstrzemięźliwości:)
          Ale juz pierwszy warunek jest u nas nie do spełnienia:(
          • klymenystra Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:37
            Nauczyc sie tego mozna w kazdym wieku, przynajmniej tak twierdzily obie
            ginekolog, z ktorymi na ten temat rozmawialam. Ja jestem skazana na hormony, a
            poza hormonami mam takie cykle, ze ich obserwacja nic by nie dala, podjerzewam
            poza tym, ze polowa bezowulacyjna.
            Zazdroszcze tym dziewczynom, ktore sa zdrowe i nie musza nic brac.
          • milstar Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:32
            paskudku - spece od NPR twierdzą, że wystarczą 3 cykle. Możesz w tym czasie dla bezpieczeństwa stosować prezerwatywy.
            Jeśli chcesz spróbować - zapraszam do wątku o obserwacji cyklu, co by nie robić offtopu w wątku, który był założony po to, żeby nie robić offtopu :)
            • paskudek1 Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 14:19
              dzięki ale nie ma takiej opcji:) po pierwsze musiałabym odstawic tabletki i współzycie na te 3 cykle (jakos mi sie nie chce wierzyć) albo na wieeeele dłużej bo po tabletkach tak szybko sie to chyba nie reguluje. Prezerwatywy odpadają z różnych względów. Ja wierzę w NPR ale muszą być spełnione szczególne warunki w tym ten, że na prawde porządnie i skutecznie mozna się tego nauczyć ZANIM wejdzie się w okres współzycia z partnerem. Zeby już WIEDZIEĆ a nie dowiadywać się.
    • nunia01 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:21
      Stosowałam przez wiele lat.
      Pewnie na początku bym ześwirowała bez.
      Przez kilka lat problemów nie było.
      Z drugiej strony powinnam była wcześniej odstawić, bo jednak problemy się pojawiły.
      Chociaż ze względu na stan zdrowia pewnie i tak by mi tylko zmieniali:(
      Pigułka to trudna rzecz dla ginekologów - znajomej z epilepsją przepisali
      pigułkę na poprawę endometrium (cykle miała regularne). Efektem było całkowite
      rozwalenie leczenia epilepsji i powrót ataków. Ginekologowi gratulujemy! Szkoda,
      że znajoma zaczęła czytać o potencjalnych problemach interakcji między lakami
      dopiero po pierwszym ataku:(
    • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:55
      mnie lekarz przepisał bez takiego wywiadu, jaki został opisany :/ a
      ja nie miałam pojęcia, że powinnam zrobić jakieś badania itp.
      na szczęście przeciwwskazań nie mam.
      ja od początku brałam pod uwagę tylko pigułki. lekarz proponował np
      plastry, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie. po pierwsze cena, po
      drugie nakleja się w pewne miejsca, na których nie może być za dużo
      ciałka ;) no i chodzenie z takim zabrudzonym plastrem, ble.

      mity, z którymi się spotkałam najczęściej (a które niektórzy odnoszą
      do każdego przypadku brania tabsów)
      - bezpłodność
      - nadmierne owłosienie
      - utycie
      - spadek libido
      - rak

      Mnie tabsy zlikwidowały prawie całkowicie PMS, krwawienie jest
      minimalnie i prawie nigdy nie boli. nie utyłam ;) nie zauważyłam
      spadku libido.

      błędem jest też zakładanie, że skoro kumpela brała jakieś pigułki i
      miała po nich problemy, to że na pewno u innych będzie to samo. Moja
      znajoma brała te same pigułki co ja (zanim ją poznałam) i miała po
      nich coś jak liszaje na twarzy :/ (w każdym razie silna reakcja
      uczuleniowa)
      • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:58
        oj właśnie przeczytałam, że przeciwwskazaniem jest podwyższony
        poziom cholesterolu... ale żaden lekarz (z tych którzy wiedzą że
        biorę tabsy) mi nigdy nie mówił, że skoro mam za wysoki cholesterol,
        to nie powinnam brać pigułek
        • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:06
          > ale żaden lekarz (z tych którzy wiedzą że
          > biorę tabsy) mi nigdy nie mówił, że skoro mam za wysoki cholesterol,
          > to nie powinnam brać pigułek

          no to gratuluje tym lekarzom :/ niestety takich jest wielu :/

          a oni w ogole wiedzieli od ciebie, ze masz podwyzszony albo zlecili badania? czy moze zakladali z gory, ze nie masz?

          mnie w ogole przez pare lat nikt o cholesterol nie zapytal ale jak juz w koncu endokrynolog zapytala i uslyszala odpowiedz to od razu powiedziala, ze zadne doustne hormony nie wchodza w gre bo cholesterol bedzie jeszcze wyzszy

          nie wiem na czym to polega ale zaznaczyla, ze mowa o doustnych - plastry podobno juz nie dzialaja tak...
          • szarsz Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:48
            quleczka napisała:
            > plastry podobno juz nie dzialaja tak...

            Może dlatego, że omijają wątrobę
            • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:55
              niby omijają układ pokarmowy, ale na wątrobę już chyba działają. chyba nie ma leku, który można przyjmować stale, jakąkolwiek drogą, a wątroba tego nie poczuje. nie znam się na tym, to co napisałam jest zaszłyszane, czy przeczytane, lecz wydaje mi się całkiem prawdopodobne.

              a plastry zwiększają ryzyko zakrzepicy bardziej niż pigułki, właśnie ze względu na drogę przyjmowania. nie ma niczego bez wad, jak nie w jedną stronę to w drugą.
              • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:14
                > a plastry zwiększają ryzyko zakrzepicy bardziej niż pigułki, właśnie ze względu
                > na drogę przyjmowania.

                tego akurat nie slyszalam ale nie przecze, ze tak moze byc

                w sumie niestety plastry jakby na to nie patrzec sa rzecza dosc nowa i ciezko
                ocenic jaki maja efekt na przyklad po 10 lub wiecej latach stosowania

                ja tylko powtarzam to co uslyszalam od lekarki, ze przy sklonnosciach do
                podwyzszonego cholesterolu lykanie tabletek absolutnie nie wskazane

                co do watroby to pewnie tez racja, ze tak czy inaczej pewnie poczuje to :/
                • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:23
                  to o zakrzepicy wyczytałam z ulotki evry. nawet jeśli napisali to na wyrost to lepiej nie lekceważyć, czyli np. papierosy odpadają. już przy pigułkach jest jakieś ograniczenie jeśli chodzi o palenie papierosów, więc jeśli przy plastrach ryzyko jest większe to nie ryzykowałabym w ogóle. miałam evre, ale tylko miesiąc, bo powodowała u mnie też dużo skutków ubocznych i doszło jeszcze uczulenie na klej powowdujące odklejanie się plastrów :/ wg mojego lekarza plastry są jednak lepsze niż tabletki, osobiście tego stwierdzić nie mogę, bo powidzieć coś więcej można dopiero po jakiś trzech miesiącach.
                  • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:37
                    napisali, ze sa wieksze szanse niz w przypadku doustnych srodkow? wszystkich
                    niezalenie od typu?

                    ciekawa jestem jak to jest :)

                    p.s. jak dla mnie palenie i hormony to w ogole zly miks niezaleznie od typu
                    hormonow i wieku
                    • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 19:10
                      to dotyczy wszystkich doustnych. wyrzuciłam już ulotkę, więc nie zacytuję, tylko powiem to, co udało mi się zapamiętać: w przypadku plastrów hormony są przyjmowane przez skórę (metoda transdermalna) i idą do krwioobiegu. hormony z tabletek przechodzą najpierw przez układ pokarmowy i spora część z nich już tam zostaje, a potem dopiero idą do krwi. dlatego przy plastrach jest o wiele większe stężenie hormonów we krwi, co jeszcze bardziej zwiększa ryzyko zakrzepicy. plasty są na rynku od jakiegoś czasu, tylko w Polsce od niedawna, a nie słyszałam o np. przypadkach śmiertelnych z powodu zakrzepicy powstałej w wyniku stosowania plastrów antykoncepcyjnych, natomiast kiedyś, gdy jakiekolwiek leki hormonalne wchodziły dopiero do użytku, było sporo zgonów wśród młodych i wcześniej zdrowych kobiet. ale to były inne dawki, inna generacja i to wszystko było trochę eksperymentalne
              • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:45
                > niby omijają układ pokarmowy, ale na wątrobę już chyba działają. chyba nie ma l
                > eku, który można przyjmować stale, jakąkolwiek drogą, a wątroba tego nie poczuj
                > e.

                Masc na uszy. Watroba nie poczuje. ;) A tak serio to naprawde miejscowe na
                niewielkich powierzchniach nie obciazaja watroby, o ile nie jest tak agresywne,
                ze nawet z malej powierzchni wchlonie sie do krwi. :)

                A z plastrami jest tak, ze watrobie odpada czesc metabolizmu - ta ktora wiaze
                sie z ukladem trawiennym. Ale oczywiscie musi zmetabolizowac to, co krazy we
                krwi. Jednak w sumie ma mniej pracy niz przy pigulkach o porownywalnej
                zawartosci hormonow.
                • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:57
                  glupio wyszlo ;)

                  chodzilo o to, ze jaka droga te hormony do krwi nie trafia to watroba i tak to
                  moze poczuc :)

                  bo z tego miejscowego plastra to jednak musza do krwi trafiac...co innego z
                  jakiejs np. spirali z mala iloscia hormonow

                  co do masci na uszy... ostatnio mam masc do smarowania twarzy na ktorej glowne
                  wymienione dzialanie niepozadane to BIEGUNKA :D wiec roznie bywa :p

                  • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:15
                    Jasne. Ale wyjasnijmy wszystko mozliwie doglebnie, niech nikt nie ma
                    watpliwosci. Wszystko co trafia do krwi, trafia do watroby. Plastry, zastrzyki,
                    nuvaring i implanty chronia watrobe tylko o tyle, ze nie ma ona tej pracy z
                    metabolizmem z ukladu pokarmowego, ale oczywiscie metabolizm z krwi zostaje. I
                    cala reszta innych zjawisk i skutkow ubocznych tez, wiec nie da sie ominac
                    problemu zakrzepicy czy nowotworow hormonozaleznych.



                    No popatrz, popatrz, kto by sie spodziewal, ze smarowanie twarzy moze miec takie
                    skutki... :D
              • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:37
                no to ja o wątrobie. Żeby jakiś składnik trafił do watroby, to musi najpierw
                trafić do krwi, niezależnie czy przez żołądek do jelita a z jelita przez kosmki
                do krwi czy przez skórę lub błony sluzowe nosa.
                • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:51
                  A mozesz tak dokladniej? Ze szczegolnym uwzglednieniem roznych drog podawania
                  substancji czynnych? Proooosze... [oczy kota ze Shrecka]
                  • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:34
                    Ło matko turzyca ale masz prośby :)

                    Leki można podawać dożylnie, domięśniowo, podskórnie, śródskórnie, doustnie,
                    przez skórnie, na skórę, dopochwowo, do nosowo, doodbytniczo, do pęcherza
                    moczowego, do oka i do macicy. Chyba wszystko wymieniłam. Podając lek, czyli
                    substancję czynną działająca na jakąś chorobę/układ/organ/patogen itd. bierze
                    się pod uwagę wiele czynników, m.in. szybkość z jaką lek ma zadziałać, stan
                    pacjenta (nieprzytomnemu nie damy tabletki), wydolność nerek, wątroby, wiek, i inne.



                    Plastry w antykoncepcji wprowadzono m.in. po to żeby nie trzeba było pamiętać o
                    ich łykaniu. I to jest najważniejsze, bo liczy się skuteczność antykoncepcji.
                    Plastry też dają możliwość podania mniejszej dawki hormonów, gdyż ze skóry
                    wchłania się do krwiobiegu substancja a w przewodzie pokarmowym, z tego co ja
                    wiem a farmaceutą nie jestem, że trzeba podać większą dawkę hormonów, bo
                    wchłanianie z przewodu pokarmowego może być upośledzone przez różne czynniki.
                    1 plaster Evra zawiera: 0,006 g norelgestrominu, 0,6 mg etynyloestradiolu a np.
                    Cilest 1 tabl. zawiera: 0,035 mg etynyloestradiolu, 0,25 mg norgestymatu. W
                    czasie jednego cyklu zużywa się trzy plastry.

                    Z informacji o Evrze: Połączenie hormonów w jednofazowym przezskórnym systemie
                    antykoncepcyjnym. Norelgestromin jest biologicznie czynną pochodną norgestymatu.
                    Norelgestromin i norgestrel (metabolit norelgestrominu występujący w surowicy
                    krwi) wiążą się w ponad 97% z białkami osocza. Jest metabolizowany w wątrobie, a
                    metabolity są wydalane z moczem i z kałem.

                    Z Cilestu: Wykazuje dość silnie zaznaczone działanie na metabolizm wątrobowy.
                    Wchłania się z przewodu pokarmowego i wydalany jest z moczem i żółcią; t1/2 w
                    fazie eliminacji wynosi 10-20 h.

                    turzyca a co Ty dokładnie chcesz wiedzieć o lekach?
                    • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:49
                      A zagladalas do mojej wizytowki? "Zbieraczka wiedzy, wszelkiej, nie zawsze
                      zupelnie nikomu nieprzydatnej." Mi to po prostu sprawia niesamowita frajde
                      dowiadywac sie czegos nowego, w kazdy mozliwy sposob. Jestem niepoprawna
                      rozmawiaczka kolejowa (ostatnio nawet trafilam na lobbystke, od ktorej
                      dowiedzialam sie mnostwa ciekawych rzeczy o muzyce barokowej) i w ogole
                      sytuacyjna, czytaczka wszystkiego, co w oczy wpadnie i sluchaczka audycji
                      informacyjnych. A jak jeszcze moge zadawac pytania to w ogole pelnia szczescia. :)

                      Mozesz teraz opowiedziec, jak wyglada metabolizm leku w zaleznosci od sposobu
                      podania? Mozemy sie odczepic od pigulek i rozmawiac o pyralginie do lykania i w
                      czopkach. Albo co lubisz, zeby Ci bylo milej tlumaczyc.
                      Bo mi sie do tej pory wydawalo, ze leki podawane doustnie trafiaja do watroby
                      dwukrotnie - raz z jelit, raz z ogolnego obiegu. Wydawalo mi sie, a jak jest
                      naprawde?
                      • yaga7 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:54
                        Turzyca, a nie prościej i lepiej będzie, jak weźmiesz jakiś podręcznik
                        farmakologii i poczytasz? :)

                        Ja generalnie też lubię się dowiadywać czegoś nowego, ale lubię to robić sama -
                        w sensie sama czytam, zbieram info itp.
                        Ale z drugiej strony piszesz, że lubisz zadawać pytania, więc to może dlatego :)
                        Ja z kolei pytania zadaję sama sobie i sama szukam odpowiedzi - taka Zosia
                        samosia ;)))
                        • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:58
                          Ale to dopiero w poniedzialek po zlocie, a 987ania jest juz, nie? Wole czytac po
                          polsku, bo nie bede sie musiala zastanawiac nad slownictwem, do czegos sie ta
                          biologia w szkole przydaje. Ale nawet jakby mi sie chcialo czytac po niemiecku,
                          to jutro nie zdaze, pojutrze jade, w piatek mam plan napiety do granic, a w
                          sobote jest zlot.
                          • yaga7 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 23:07
                            Nie no spoko ;)
                            W takiej sytuacji to rozumiem.
                      • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 23:20
                        lek jak trafi do krwiobiegu to jest metabolizowany, głównie watroba i nerki,
                        część wydala jest w postaci niezmienionej, zależy od leku. Nie ma znaczenia
                        droga jego podania. Jak podasz doustnie, to przejdzie przez gardło, przełyk,
                        żołądek, dwunastnicę jelito cienkie a potem grube. Część leku zostanie
                        wchłonięta z przewodu pokarmowego do krwi. A wątroba "leży" w brzuchu ale nie
                        prowadzą do niej rurki z żołądka.
                        Metamizol (pyralgina) jest szybko wchłaniany z przewodu pokarmowego, po podaniu
                        p.o. tmax wynosi 1-1,5 h, t1/2 - ok. 7 h. Wydalany w formie zmetabolizowanej,
                        głównie przez nerki. A żeby się dokładnie dowiedzieć jak dana substancja się
                        rozkłada, to już trzeba być mądrym z farmakokinetyki i farmakoczegoś tam. Jam
                        zwykła pielęgniarka, z rozgrzebaną magisterką.
                        • szarsz Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 23:35
                          987ania napisała:
                          > żołądek, dwunastnicę jelito cienkie a potem grube. Część leku
                          > zostanie wchłonięta z przewodu pokarmowego do krwi. A
                          > wątroba "leży" w brzuchu ale nie prowadzą do niej rurki z żołądka.

                          ??? A cały układ wrotny wątroby???
                          • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 21:03
                            Układ wrotny to układ naczyń krwionośnych, czyli w naczyniach płynie krew z
                            narządów układu pokarmowego ale jest to krew a nie np. kawa czy kawałek jedzenia.
                      • milstar Re: pigulki - fakty i mity [o/t] 25.03.09, 08:23
                        turzyca napisała:

                        > A zagladalas do mojej wizytowki? "Zbieraczka wiedzy, wszelkiej,
                        nie zawsze
                        > zupelnie nikomu nieprzydatnej." Mi to po prostu sprawia
                        niesamowita frajde
                        > dowiadywac sie czegos nowego, w kazdy mozliwy sposob

                        A myślałam, ze jestem jedyną osobą na świecie z takim hobby... I
                        teraz się czuję mniej wyjatkowa ;(
                      • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 19:22
                        > Jestem niepoprawna rozmawiaczka kolejowa

                        a myslalam, ze tylko ja tak mam :D
                        uwielbiam gadac w pociagu z roznymi ludzmi...i chyba mam to wypisane na twarzy bo nie raz sie zdazylo, ze mnie ktos w warsie na przyklad zagadal, choc nikt z nikim nie rozmawial w sumie ;)
              • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:31
                ja miałam kiedyś podawany dożylnie silny antybiotyk i wątroba też
                reagowała :/ a też nie szło przez układ pokarmowy, a to się zawsze
                powszechnie łączy z wątrobą, że jak coś łykasz to działa na wątrobę,
                a jak inaczej to już nie
                • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:37
                  jak łykasz to działa na śluzówkę żołądka przede wszystkim
                  • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:46
                    chodziło mi o takie powszechne błędne myślenie, że coś obciąża
                    wątrobę tylko wtedy kiedy jest doustne. a to przecież równa ściema,
                    przekonałam się na własnej wątrobie ;)
                    • yaga7 wątroba... 24.03.09, 22:49
                      W skrócie:
                      Żeby coś obciążało wątrobę, musi być w tejże wątrobie metabolizowane.
                      A nie wszystkie leki są metabolizowane w wątrobie.
                      Czyli jeżeli coś nie jest metabolizowane w wątrobie, może być nawet doustnie
                      podawane, a jej nie obciąży, bo się tam nie znajdzie ;)
            • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:11
              > Może dlatego, że omijają wątrobę

              no na pewno chodzi o to, ze omijaja ktoras czesc ukladu pokarmowego :)
          • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:28
            nie nie, ja nie miałam na myśli ginów, tylko rodzinnego, dermatologa
            i endokrynologa. podwyższony cholesterol to chyba w mojej rodzinie
            wrodzony problem. mama ma takie wyniki, że to się kwalifikuje już do
            łykania leków, a nie da się zmodyfikować dietą. coś mi się zdaje, że
            ze mną będzie podobnie. podwyższony cholesterol, "złą" gospodarkę
            tłuszczową mam od dziecka.
            chodzi mi o przypadek, jak np dermatolog która mnie "leczy" na
            wypadanie/porost włosów (ale chyba jestem beznadziejnym
            przypadkiem), która wie że biorę pigułki i wie, że mam cholesterol
            ponad normę i nic nie mówi na ten temat.

            ginekolog zlecał mi tylko badania na enzymy wątrobowe.
      • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:06
        spadek libido to akurat prawda, bo najwyższe jest w okresie owulacji, choć u niektórych ten spadek jest nawet niezauważalny. no i jak są źle dobranie to żyć się nie chce, a co dopiero mówić o seksie, ale to już przypadek skajny, który w ogóle nie powinien występować. niestety ja na początku trafiłam na niezbyt kompetentnego ginekologa, ale to był mój pierwszy, więc nawet nie miałam porównania. a on chyba wszystkim przepisywał cilest, bez głębszego wywiadu, choć ten lek akurat bardzo niewielu kobietom odpowiada.
      • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:17
        > Mnie tabsy zlikwidowały prawie całkowicie PMS, krwawienie jest
        > minimalnie i prawie nigdy nie boli.

        a to akurat też norma, bo jak nie ma normalnego cylku, nie ma owulacji i normalnej miesiączki to dlaczego niby miałby wystąpić PMS, a krwawienia miałyby być bolesne? owszem, jak są źle dobrane, to kobieta czuje się, jakby miała wieczny PMS, ale przy odpowienich dawkach hormonów takie zjawisko nie występuje.
        • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:35
          u mnie jednak lekkie objawy występują, też mnie to dziwi. podczas
          krwawienia czasem mam skurcze.
      • szarsz Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:49
        kuraiko napisała:
        > Mnie tabsy zlikwidowały prawie całkowicie PMS,

        Sądzę, że wyłączyły, nie zlikwidowały

        > nie utyłam ;) nie zauważyłam spadku libido.

        To gratuluję :)
    • masza.s płodność a pigułki. 24.03.09, 18:08
      Mają jakiś wpływ? Są jakieś wiarygodne (niekościelne w tym wypadku) badania?
      Człowiek może się już trochę pogubić.
      • pana.cotta Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 19:03
        no jak bierzesz, to na 99 procent w ciaze nie zajdziesz ;)
        w momencie odstawienia moga wystapic problemy z zajsciem w ciaze, ale nie musza,
        ktore mijaja. jakiegos dlugofalowego wplywu na plodnosc nie maja.

        moj ginekolog powiedzial mi ponadto kiedys, ze zaprzestano propagowania
        kilkumiesiecznych przerw w braniu tabletek miedzy innymi dlatego, ze kobitki
        zachodzily w ich czasie w ciaze ;)
        • pinupgirl_dg Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 19:40
          A ja czytałam, że to jedna z metod wspomagających zajście w ciążę - odstawienie
          pigułki po jakimś tam czasie zażywania. Podobno w takich sytuacjach wrasta też
          prawdopodobieństwo ciąży mnogiej. Ale ile w tym prawdy? Nie mam pojęcia :).
          • malagracja Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 20:11
            Oby! Licze na bliźniaki :P
      • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 20:38
        Wiesz jak sie uzyskuje ladna statystyke przeciwpigulkowa? Pyta sie kobiety,
        ktore maja problemy z plodnoscia, czy uzywaly pigulek. Spory procent bralo
        pigulki, niektore dlugotrwale, niektore tylko miesiac, ale jednak. Na koniec
        oglasza sie cos w stylu "62% kobiet majacych problemy z plodnoscia bralo
        pigulki". Faktycznie rzetelne.
        Zeby bylo zabawniej pigulki byly testowane poczatkowo jako lek przeciwko
        nieplodnosci, bo pierwsze cykle po odstawieniu sa plodniejsze niz normalnie.

        Jak jest w rzeczywistosci?
        Po pierwsze wiele kobiet bierze pigulki nie wiedzac, czy jest plodna. Po kilku
        latach odstawiaja pigulki, chca zajsc w ciaze i jak im nie wychodzi, to
        zakladaja, ze przyczyna sa pigulki.
        Po drugie wiele kobiet przestaje byc plodna podczas brania pigulek, ale nie z
        powodu pigulek. Bo pigulki to sie skojarzy, a latania przez 3 zimy w biodrowkach
        i krotkiej kurtce to juz nie. A przeziebienie przydatkow nie musialo byc objawowe.
        Po trzecie niektorym kobietom przekwitanie zaczyna sie wczesniej i odkladajac
        moment poczecia moga sie zalapac na poczatki swojej menopauzy. Czyli niejako
        plodnosc byla i sie skonczyla, ale niezaleznie od tabletek, tabletki tylko
        spowodowaly przegapienie plodnosci.
        Po czwarte niedobrane pigulki faktycznie moga napsuc w organizmie sporo -
        987ania pisala o podwyzszonym poziomie prolaktyny. I niestety nie kazdy lekarz
        umie dobrac pigulki, a niektorzy kieruja sie wlasnym zyskiem zamiast medycznych
        przeslanek.


        Ale tak ogolnie pigulki to jeden z lepiej przebadanych lekow dostepnych na
        rynku. Dorastaja juz prawnuki pierwszych uzytkowniczek (testerek), a i od czasu
        wprowadzenia do masowego uzycia pojawilo sie pokolenie wnukow.
        Tak wiec rzetelne badania sa, jak bede w Warszawie to moge wklepac do netu, co
        znajde w prasie fachowej (mam zamiar przejsc sie do BUW-u).



        PS a dlaczego nie trzeba robic przerwy? Bo kiedys dawka byla wielokrotnie
        wieksza niz obecnie - roznica dochodzi do szesciokrotnosci!
        • pana.cotta Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 21:57
          > PS a dlaczego nie trzeba robic przerwy? Bo kiedys dawka byla wielokrotnie
          > wieksza niz obecnie - roznica dochodzi do szesciokrotnosci!

          dlatego napisalam 'miedzy innymi' :) niemniej oczywiscie masz racje :)
        • masza.s Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:20
          Turzyca, ja to wszystko wiem. Mam dobrego ginekologa. Sama pigułki brałam.
          Ciekawi mnie, czy jest jakiś postęp w tej sprawie, czy ktokolwiek zbadał wpływ
          pigułek na płodność badając kobiety także PRZED podaniem im antykoncepcji.

          • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:25
            Na pewno takie badania byly, ale gdzie? Poczekasz tydzien? Powinnam w ciagu
            tygodnia znac odpowiedz. Najdalej w ciagu dwoch. Ale musze najpierw dojechac do
            Warszawy (12 godzin), a potem przezyc zlot... ;)
            • 987ania Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:40
              turzyca a w medlinie w necie szukałaś?
              • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:55
                Ten medline masz na mysli? Wiesz, zawodowo
                to zupelnie nie jest moja dzialka, wiec musialabym sie angielskiego slownictwa
                fachowego nauczyc, zeby dobrze zadac pytanie bazie danych. A tak pojde do BUW-u,
                siegne po ich prenumeraty, przede wszystkim polskojezyczne, wydlubie sobie, na
                co sie autorzy powoluja i bede czytala juz konkretne rzeczy - bo rozumiec,
                rozumiem, tylko aktywne uzytkowanie jest trudne. No i UW ma chyba wykupiony
                dostep do czesci czasopism medycznych on-line, wiec bede miala szerszy dostep
                niz z domu.
                • martulka_s Re: płodność a pigułki. 25.03.09, 09:10
                  Co do płodności po długotrwałym braniu pigułek, to ja mogę opowiedzieć o sobie.
                  Brałam pigułki antykoncepcyjne około 10 lat (po odjęciu przerw), najpierw długo
                  Minulet, potem Microgynon, Yasmin, plastry Evra, znowu Yasmin. Odstawiłam,
                  odczekaliśmy z małżem 4 (dla pewności) miesiące i zaczęliśmy starania o dziecko.
                  Byliśmy przygotowani na co najmniej rok (jak nie dłużej)walki. Bo raz, że ja
                  30-tka, a dwa te statystyki i doświadczenia krewnych i znajomych. Udało się od
                  razu, w 1 cyklu, co było dla nas wielkim zaskoczeniem. Ja wiem, że każdy
                  człowiek jest inny i nie może jeden przypadek o niczym świadczyć, ale płodność
                  to jest bardzo złożony temat, tyle czynników na nią wpływa. Te wszystkie
                  niby-badania i statystyki w ogóle nie budzą mojego zaufania. Nie wiem ilu
                  kobietom bada się płodność przed stosowaniem antykoncepcji (czy w trakcie), ale
                  mnie nikt w życiu nie badał. Dopiero teraz przetestowałam ; )
            • masza.s Re: płodność a pigułki. 26.03.09, 19:45
              Jasne. I tak teraz nie biorę antykoncepcji i raczej nie będę jej potrzebowała w
              najbliższym czasie. A jak będę na etapie "wpadka to nie tragedia", to pewie
              sięgnę po NPR w naukowych ( niekościelnym wydaniu).
              Nie biorę pigułek już 3 miesiące? Módlcie się, by moja cera wyglądała normalnie,
              na razie jest ładna. ;)
        • magdalaena1977 Re: płodność a pigułki. 26.03.09, 14:22
          turzyca napisała:

          > Wiesz jak sie uzyskuje ladna statystyke przeciwpigulkowa? Pyta sie kobiety,
          > ktore maja problemy z plodnoscia, czy uzywaly pigulek.
          Turzyco, a skąd Twoim zdaniem najlepiej brać wiarygodne wyniki badań dotyczące
          antykoncepcji ?
          np. takie, które podając indeks Pearla odróżniają nieplanowane poczęcia , które
          są efektem błędu w metodzie i błędu ludzkiego (tj. np. złamania okresu
          wstrzemięźliwości) .
          Albo czy są jakieś sensowne badania dotyczące wpływu antykoncepcji na
          psychologię związków ? Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyki
          powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie znaleźć tych badań
          co do związku przyczynowego .
          • pierwszalitera Antyk a rozwody 26.03.09, 15:28
            magdalaena1977 napisała:

            Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyk
            > i
            > powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie znaleźć tych bada
            > ń
            > co do związku przyczynowego .

            Pigułka anty wielokrotnie doprowadza u kobiety do spadku libido. Zakładając, że ludzie dobierają się jakoś pod względem temperamentu spore zmiany w życiu seksualnym, spowodowane hormonami nie wpływają moim zdaniem najlepiej na harmonię w partnerstwie. To może być jedną z przyczyn. Poza tym dyspozycyjność kobiety. Biorąc tabletki możesz kochać się teoretycznie zawsze. Ta wolność jest na pewno w pierwszych latach związku, zakochania i silnego pożądania między partnerami czymś fajnym, po pewnym czasie może paradoksalnie stać się nudna. Ludzka psychika jest przekorna, jeżeli coś staje się łatwe, może stać się z czasem mało atrakcyjne. U wielu ludzi jakość życia seksualnego przekłada się na jakość związku i mogą zacząć pokazywać się obajwy znużenia. Oprócz tego istnieje jeszcze coś jak niewypowiedziane życzenie potomstwa. Jedna strona upiera się przy pewnej antykoncepcji, druga wolałaby może (podświadomie albo świadomie) decyzję o dziecku, to może być też przyczną nieporozumień.
            • magdalaena1977 statystyka 26.03.09, 16:39
              pierwszalitera napisała:

              > magdalaena1977 napisała:
              >
              > > Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyki
              > > powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie
              > > znaleźć tych badań co do związku przyczynowego .
              >
              > Pigułka anty wielokrotnie doprowadza u kobiety do spadku libido. (...)
              Równie dobrze można wysunąć teorię, że ludzie, którzy stosują antykoncepcję, to
              delikatnie mówiąc Ci , dla których życie według moralnych nakazów Kościoła nie
              jest najważniejsze. I jeśli ci ludzie natrafiają na problemy z związku
              (spowodowane różnymi kwestiami), to rozwód nie jest dla nich problemem.
              A tym, którzy ze względu na swoją wiarę rezygnują z prezerwatywy na rzecz NPR
              czy szerszej prokreacji, będzie bardziej zależało na funkcjonowaniu
              nierozerwalnego małżeństwa.

              Ale ja właśnie nie wiem, czy to tylko takie gdybanie, czy są jakieś wiarygodne
              badania ? takie typu duża, odpowiednio dobrana ze względu na statystykę grupa
              par, wieloletnie badania i testy ...
              • pierwszalitera Re: statystyka 26.03.09, 17:39
                magdalaena1977 napisała:

                > Ale ja właśnie nie wiem, czy to tylko takie gdybanie, czy są jakieś wiarygodne
                > badania ? takie typu duża, odpowiednio dobrana ze względu na statystykę grupa
                > par, wieloletnie badania i testy ...

                Ależ ja sobie tak gdybałam, bo mówiłaś o związkach przycznowych, dla mnie hipotetycznych. Nie mogę wyobrazić sobie, by istniały miarodajne statystyki na ten temat i czy można w ogóle udowodnić podobną zależność.


                Równie dobrze można wysunąć teorię, że ludzie, którzy stosują antykoncepcję, to
                > delikatnie mówiąc Ci , dla których życie według moralnych nakazów Kościoła nie
                > jest najważniejsze. I jeśli ci ludzie natrafiają na problemy z związku
                > (spowodowane różnymi kwestiami), to rozwód nie jest dla nich problemem.

                Akurat czegoś takiego nie wzięłam pod uwagę. Błąd osoby bez problemów z nakazami kościoła. ;-) Może w tym coś jest, ale wtedy antykoncepcja jako taka nie miałaby nic do rzeczy.
                • pierwszalitera Re: statystyka 26.03.09, 17:52
                  Ja raczej myślałam o ewentualnych skutkach antykoncepcji hormonalnej na związek, albo jego rozpad, a nie każda para, której nakazy kościoła delikatnie mówiąc zwisają, właśnie taką formę antykoncepcji stosuje. I nie każda taka para zakłada możliwy rozwód, albo uważa go za bezproblemowy. Dla wielu małżeństwo, rodzina oznacza też odpowiedzialność na całe życie, nie potrzebuje do tego nakazów jakiejkolwiek religii i będzie w razie konfliktu szukała pozytwnego rozwiązania. Z drugiej strony wyobrażenie, że skłóceni i nie mający już nic wspólnego ze sobą małżonkowie zostają ze sobą tylko z powodu nakazów kościoła wydaje mi się bardzo smutne.
                  • kuraiko Re: statystyka 29.03.09, 22:47
                    > Z drugiej strony wyobrażenie, że skłóceni i nie mający już nic
                    wspólnego ze sob
                    > ą małżonkowie zostają ze sobą tylko z powodu nakazów kościoła
                    wydaje mi się bar
                    > dzo smutne.

                    ale to wcale nie musi być tak, że oni nadal ze sobą żyją/mieszkają.
                    część się decyduje na separację, a nie biorą rozwodu ze wzgl.
                    religijnych :/ dla mnie to też jest porąbane, ale niestety się
                    zdarza.
            • quleczka Re: Antyk a rozwody 26.03.09, 20:15
              niestety, potrafi doporwadzic i do spadku libido i do znacznego obnizenia nastroju... a stad juz niedaleka droga do pogorszenia sie ukladow w zwiazku, szczegolnie jesli czlowiek nie zdaje sobie sprawy, ze to wina tabletek

              nie mowie, ze od razu rozwod ale na pewno moze przysporzyc pewnych dodatkowych nieporozumien

              co do statystyk to pewnie ciezko cos takiego zbadan i potwierdzic naukowo :)
            • helenka333 biologiczne wytlumaczenie 29.03.09, 22:22
              z tego co wiem ma to bardziej biologiczne wytlumaczenie, kiedys na wykladzie z
              kognitywistyki nasz profesor mowil, ze rzeczywiscie pigulki moga wplywac na
              rozwody/ rozstania ale dlatego, ze gdy kobieta zaczyna brac tabletki anty
              zmienia sie jej poziom hormonow a co za tym idzie, inaczej reaguje na
              atrakcyjnosc partnera objawiajaca sie np w jego zapachu, moze nagle zaczac
              podobac sie jej ktos zupelnie inny a obecny partner moze stac sie nieatrakcyjny,
              profesor przytaczal nam jako przyklad historie part, ktora poznala sie gdy
              kobueta juz brala tabletki anty, po ilus tam latach para wziela slub i
              postanowila miec dzieci, dlatego kobieta odstawila tabletki niestety potomstwa
              sie nie doczekali gdyz w krotkim czasie para rozwiodla sie
          • turzyca Re: płodność a pigułki. 06.04.09, 03:18
            > Turzyco, a skąd Twoim zdaniem najlepiej brać wiarygodne wyniki badań dotyczące
            > antykoncepcji ?
            > np. takie, które podając indeks Pearla odróżniają nieplanowane poczęcia , które
            > są efektem błędu w metodzie i błędu ludzkiego (tj. np. złamania okresu
            > wstrzemięźliwości) .

            Nie mam idealnego zrodla. Wciaz szukam. Ogolnie w wielu miejscach znajdziesz
            taki podwojny wskaznik Pearla, podajacy wynik dla stosowania idealnego i
            przecietnego, ale i tak dane sa bardzo zroznicowane, bo bierze sie pod uwage
            rozne "przecietne" ilosci bledow. No i wynik bedzie rozny juz chocby w
            zaleznosci od grupy wiekowej...
            Chwilowo korzystam z danych w angielskiej wiki, sa najlepiej ozrodlowane przy
            jednoczesnej latwej dostepnosci (dane znalezione na papierze musialabym albo ze
            soba w postaci papierowej wozic albo zeskanowac i wrzucic gdzies do neta). No i
            angielska wiki uwglednia bardzo duzo metod, biorac pod uwage takze etap zycia
            kobiety.

            Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyk
            > i
            > powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie znaleźć tych bada
            > ń
            > co do związku przyczynowego .

            Moim prywatnym zdaniem to jest podobnie jak z antykoncepcja i rakiem szyjki
            macicy. Jest wyrazna korelacja: wsrod kobiet bioracych tabletki odsetek chorych
            na raka szyjki jest wyzszy. Ale czy jest to wplyw hormonow czy efekt tego, ze
            kobiety biorace pigulke czesciej uprawiaja seks bez zabezpieczen barierowych, co
            sprzyja zarazeniu HPV?
            Calkiem mozliwe, ze istnieje korealacja pigulki-rozwody, ale czy jest to wina
            pigulki, czy kwestia nastawienia do zwiazku? Bo przeciez spadek libido czy zgola
            techniczny brak mozliwosci uprawiania seksu
            nie musza byc przyczyna rozpadu zwiazku, ale wymagaja na pewno wlozenia w
            zwiazek pracy. Ciekawe bylyby badania porownawcze w krajach o roznym podejsciu
            do malzenstwa i rodziny i nalozenie na to dopiero kwestii uzywania pigulki. Bo
            np. moze sie okazac, ze wyniki beda szalenie zroznicowane w zaleznosci od
            kulturowego nastawienia na trwalosc malzenstwa i stosunku par stosujacych
            antykoncepcje hormonalna w stosunku do tego nastawienia.
            • pierwszalitera Re: płodność a pigułki. 06.04.09, 11:29
              turzyca napisała:

              Jest wyrazna korelacja: wsrod kobiet bioracych tabletki odsetek chorych
              > na raka szyjki jest wyzszy. Ale czy jest to wplyw hormonow czy efekt tego, ze
              > kobiety biorace pigulke czesciej uprawiaja seks bez zabezpieczen barierowych, c
              > o
              > sprzyja zarazeniu HPV?


              Jesteś pewna, że chodzi o korelację między pigułką a rakiem, czy tylko o częstszą wykrywalność choroby? Bo kobiety biorące pigułkę częściej odwiedzają ginekologa, częściej się badają i możliwe, że w statystykach wypadają jakoś inaczej. Na przykład w młodszym przedziale wiekowym rejestruje się dlatego faktycznie większą liczbę przypadków, ale liczby tylko niedokładnie się interpretuje, bo u tych innych kobiet statystycznie wyższa zachorowalność (ewent. wykrycie w późniejszym stadium) może przypadać później, na czas pomenopauzalny. Dobrze by było znać szczegóły metody zbierania tych danych i sprawdzić, co ze sobą było porównane, nie zawsze wszystko jest takie oczywiste. Naukowcy lubią koncentrować się tylko na wycinku rzeczywistości, bo to łatwiejsze do ogarnięcia.
    • martvica Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 19:25
      Brałam tabletki od 17 roku życia. Najpierw Diane, potem Microgynon, potem Yasmin.
      Nie jestem w stanie powiedzieć czy od nich przytyłam (znaczy od tego 17 roku
      życia mi przybyło z sześć kilo, ale rozłożone na długo i wątpię żeby to było
      wyłącznie od tabletek), czy stany depresyjne które miewałam były od nich (też
      wątpię), PMS nie było, krwawienie długie (znaczy trzy dni intensywnie i trzy dni
      bardziej plamienie) i bolesne (z drugiej strony s kobiety które miewają
      boleśniejsze) było.

      Jakoś tak w październiku zeszłego roku stwierdziłam że biorę od 2000, a mamy
      2008, i przydałaby się jakaś przerwa, zwłaszcza że nie bardzo mam okazję
      zachodzić w ciążę a 40 zł miesięcznie piechotą nie chodzi...

      Cykl jest regularny w miarę, trochę się przesunął w czasie ale nadal trwa 28 dni
      (no dobra, ostatnio była obsuwa). Boli przed, boli w trakcie, czasem mam
      wrażenie, za przeproszeniem, jeża w macicy. No i cera mi zwariowała, wcześniej
      się zdarzał pojedynczy pryszcz, a pod koniec lutego jak mi wysypało dekolt to
      przez dwa tygodnie używałam maseczki do cery trądzikowej zamiast kremu.
      Nie schudłam.
      Libido... co to jest libido?

      Nie wiem czy wrócę do tabsów, właściwie w tym momencie nie bardzo mam po co.
      Chyba że mnie znów złapie schiza że padnę ofiarą gwałtu i lepiej być
      zabezpieczoną niż podejmować potem ciężkie dezyzje.
      -
      Lobby bardziej i
      mniej biuściastych
      Małe kobietki i kobietki z Krakowa
      (73/93)
      • pierwszalitera Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 19:46
        martvica napisała:

        > Nie wiem czy wrócę do tabsów, właściwie w tym momencie nie bardzo mam po co.

        Poczekaj. U mnie po odstwieniu pigułek organizm zwariował całkowicie. Nigdy przedtem nie miałam takich problemów z cerą i z cyklem. Wytrwałam rok, a potem wszystko zaczęło się poprawiać. I libido też wróciło. Z nawiązką. ;-) Właściwie miałam wrażenie, że czuję się wreszcie sobą, a nie jak baba w ciąży, tylko bez przyjemności oczekiwania macierzyństwa. ;-)
        • martvica Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:04
          pierwszalitera napisała:
          > Poczekaj. U mnie po odstwieniu pigułek organizm zwariował całkowicie. Nigdy prz
          > edtem nie miałam takich problemów z cerą i z cyklem.

          Ale odstawiłam jesienią, będzie już z pół roku, nie widzę większych zmian :)
          Trochę się bałam, bo jak z 5 lat temu zrobiłam miesiąc przerwy, to miałam
          dwutygodniowy cykl, a teraz nic, wszystko ładnie. A byłam przygotowana na jakieś
          straszne rzeczy - póki co jeden wysyp świństw na dekolcie, ból który trochę
          łagodzi no-spa, może minimalnie większy niż przy antypomysłach i to wszystko.
          U Ciebie wariowało od razu po odstawieniu, czy najpierw się czaiło?

          Moje libido to jest inna kwestia i jak będę chciała coś z tym zrobić, to może do
          seksuologa pójdę, boję się że to bardziej mózg niż tabletki :)
          • pierwszalitera Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:58
            martvica napisała:

            > Trochę się bałam, bo jak z 5 lat temu zrobiłam miesiąc przerwy, to miałam
            > dwutygodniowy cykl, a teraz nic, wszystko ładnie. A byłam przygotowana na jakie
            > ś
            > straszne rzeczy - póki co jeden wysyp świństw na dekolcie, ból który trochę
            > łagodzi no-spa, może minimalnie większy niż przy antypomysłach i to wszystko.
            > U Ciebie wariowało od razu po odstawieniu, czy najpierw się czaiło?

            Na początku miałam jedno krwawienie, mniej więcej w normalnym terminie, jakbym brała dalej pigułki, a potem zniknęło na rok. I chyba też gdzieś czytałam, że na początku po odstawieniu hormonów mogą być właśnie takie bezowulacyjne cykle zakończone pseuodmiesiączką, właśnie z rozpędu jakoś tak, a dopiero po pewnym czasie normalna gospodarka hormonalna wraca do normy. Ile coś takiego trwa, to chyba bardzo indywidualna sprawa. A potem było u mnie różnie, przez trzy lata bardzo nieregularnie, cykle pomiędzy 23, a 80dni. Teraz wyregulowało się między 30-34, czasem jakiś dziwny wydłużony ponad 40, ale rzadko, z reguły, gdy mam emocjonalny stres. ;-)
          • 987ania martvica 24.03.09, 21:43
            A ja myślę, że jak się znajdzie facet odpowiedni, to Ci seksuolog nie będzie
            potrzebny ;)
            • martvica Re: martvica 24.03.09, 22:18
              Znalazł się odpowiedni facet, jest odpowiedni do tego stopnia że nie mam ochoty
              dać szansy innym potencjalnie odpowiednim facetom, ale związku z tabletkami to
              chyba nie ma ;)
              A ten się znalazł, ale ma silne tendencje do gubienia się z powrotem.
      • szarsz Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 19:55
        spokojnie, powrót do normalnego funkcjonowania organizmu twa około
        pół roku, czasem dłużej.
        • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:39
          ja się najbardziej boję, że po odstawieniu jeszcze bardziej będą mi
          włosy wypadać :/ wtedy bym chyba była już kompletnie łysa i
          zostałoby mi noszenie peruki :(((
          może to mit, ale tak słyszałam nie raz :/
      • livada Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:07
        Ja biorę Cilest od, hm, prawie pięciu lat. Nie wiedziałam, że to tak mało popularny wśród uzytkowniczek lek - ja nigdy odkąd go biorę nie miałam żadnych problemów, nie przytyłam, cera mi się trochę poprawiła (ale idealna nie jest, poza tym to może być też kwestia tego, że przestałam byc nastolatką), dolegliwości typu bóle przed krwawieniem zniknęły, libido pozostało chyba bez zmian - nie narzekam;-). Jedyne co mnie zastanawia, to czy stosunkow częste bóle głowy (nie migreny) mogą miec coś wspólnego z tabletkami - ale zanim zaczęłam je brać, było chyba tak samo.

        Jakiś rok temu zrobiłam czteromiesięczną przerwę w braniu Cilestu i byłam w szoku - mój organizm od pierwszego krwawienia po odstawieniu zachowywał się jak w zegarku, z 28 dniowymi cyklami - jakbym nadal brała tabletki (a przed tabletkami, czyli te 5 lat temu, miałam cykle różnej długości, od 25 do 35 dni). Potem, kiedy wróciłam do tabletek, przez dwa czy trzy cykle kilka dni w miesiącu bardzo bolały mnie piersi, potem wszystko z powrotem się unormowało. Ogólnie nie narzekam:)

        Jeśli chodzi o pierwszego ginekologa, który przepisał mi tabletki, to nie trafiłam najgorzej, ale najlepiej też nie. O ile pamiętam zostałam wysłana na cytologię, USG ginekologiczne i badania krwi. Potem zmieniałam lekarzy i większość ograniczała się do "Jakie tabletki Pani bierze? Nie ma żadnych nieporządanych efektów? Nie? To wypiszę Pani receptę na 4 miesiące". Teraz wreszcie znalazłam Panią ginekolog, od której nie mam ochoty uciekać i która każe mi robić różne badania bez przypominania jej o tym i proszenia...
        • turzyca Popularnosc pigulek 24.03.09, 21:20
          Kolejny mit. :) Popularnosc jest ostatnia rzecza, ktora nalezy sie kierowac
          wybierajac tabletki.

          Kobiety sa rozne. Jedne z nas nosza 60J, inne 65E, a inne 90G. I kazda
          potrzebuje dobrze dobranego stanika. 90G jest rzadsze niz 65E, ale to nie
          znaczy, ze kobieta z 90G powinna siegac po popularne 65E. W srodku tez sie
          roznimy. I jesli chcemy brac pigulki, to z pomoca lekarza musimy dobrac pigulki
          do naszych potrzeb. Niepasujace przyniosa jeszcze wiecej szkod niz zle dobrany
          stanik. Nawet jesli jestesmy jedyna kobieta w calym miescie, ktora bierze dane
          tabletki, to jesli nam sluza, to nie powinnysmy zmieniac ich na cos
          popularniejszego. Kazdemu wg potrzeb.
          • pta-szyn Re: Popularnosc pigulek 24.03.09, 22:13
            właśnie - bardzo się różnimy, problem jest taki, że to lekarz powinien wybrać to, co dla nas najlepsze, bo same się przecież nie zbadamy i nie mamy obowiązku posiadać rozległej wiedzy medycznej. ja za pierwszym razem trafiłam na tyle źle, że w ogóle zraziło mnie to do pigułek i lekarzy. lekarz przepisał mi cilest, który zupełnie do mnie nie pasował (i chyba rozdawał go na prawo i lewo - dowodów nie mam, ale z tego co zaobserwowałam to całkiem prawdopodobne). jak wyraziłam zaniepokojenie tyciem i powiedziałam, że prawdopodobnie będę leczyć depresję to powiedział, że (dosł.) "trzeba mniej żreć", potem dorzucił jeszcze parę innych zdań w związku z depresją, ale już nawet nie bardzo je pamiętam, bo obąknęłam coś, wyszłam i rozpłakałam się ze zdenerwowania. zraziłam się tak, że nie byłam u żadnego gina ponad rok, choć powinnam regularnie robić cytologię.
            teraz jak sią nad tym zastanawiam to, myślę, że o interakcjach pigułęk z antydepresantymi i wpływ na leczenie powinnam znać, w końcu czytałam ulotkę, lecz to i tak nieczego nie tłumaczy. poza tym czy mówi się tak do pacjentki, a już zwłaszcza do nastolatki z obniżonym nastrojem? poza tym spotkałam się jeszcze z ogromną niewiedzą w temacie nerwic i depresji u innych lekarzy, np. pierwszego kontaktu. nie związane z tematem, ale tak mi się przypomniało w związku z nieprzyjemnymi lekarzami.

            poza tym nie mówiłam, że cilest to zło i nikt nie powinien go brać, tylko to, że z moich skromnych doświadczeń wynika, że niewielu kobietom ten lek odpowiada. im z kolei może nie odpowiadać, ten, który ja przyjmuję.

            wybaczcie rozpisanie :)
            • turzyca Re: Popularnosc pigulek 24.03.09, 22:23
              Dlatego mysle, ze warto doprowadzic do jakiegos premiowania lekarzy dobrych i
              karania zlych. Chocby przez robienie opinii, wpisywanie lekarzy na biale i
              czarne listy, a takze zglaszanie takich sytuacji do odpowiednich instytucji.
              Jedno zgloszenie pewnie nic nie da, ale setne owszem.
              A z naszej strony potrzebna jest samoswiadomosc, domaganie sie badan, kontroli,
              a przede wszystkim szacunku dla nas i traktowania nas jak ludzi, a nie jak
              przypadki medyczne.
              Ale to znowu jest temat na kolejny watek. :)

              • kuraiko stronka z opiniami o lekarzach 25.03.09, 00:37
                ja znam jedną taką stronę (jest ich więcej)
                www.znanylekarz.pl
        • 100krotna Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 23:05
          Livada, dobrze kojarzę, że jesteś z Krakowa lub okolic? (podczytuję forum,
          chociaż rzadko piszę) Jeśli tak, możesz mi dać namiary na tą panią doktor? (może
          być gazetowym mailem)
          • livada Re: pigulki - fakty i mity 26.03.09, 16:28
            Sprawdź pocztę:)
    • kuraiko jakie jeszcze badania oprócz podanych? 24.03.09, 23:26
      (w złym miejscu drzewka się pokazało ;) )

      jak wspomniałam - mam podwyższony cholesterol, ale to raczej nie
      jest skutek tabsów. podwyższony LDL, reszta w normie.
      badania robię średnio 2 razy w roku, ze względu na włosy i
      ewentualne powikłania po boreliozie. przy okazji boreliozy robiłam
      wiele różnych badań.
      ze 2-3 lata temu miałam lekko podwyższoną prolaktynę, ale po
      konsultacji u endokrynologa i badaniach kontrolnych okazało się, że
      jest spoko.
      próby wątrobowe, morfologia w normie.
      ciśnienie niskie, ale w normie. w okresie brania pigułek schudłam po
      raz pierwszy na stałe od wielu lat i utrzymuję w miarę stałą wagę od
      2 lat.
      jedyne co mnie niepokoi, to rozszerzające się naczynka na policzkach
      i po całym dniu na kostkach. z tym, że moja mama ma cerę naczynkową
      i żylaki (ale nie w jakimś dużym stopniu) i nigdy nie brała
      hormonów, a takie przypadłości bywają dziedziczne. no i to durne
      wypadanie włosów, które z przerwami trwa jakieś 11 lat.
      niestety cera też zaczęła reagować na słońce, tzn zawsze była
      wrażliwa na słońce, ale teraz zaczęły mi się robić w lecie piegi np
      na łydkach i na twarzy pojawiły się dwie plamy :/ (ale to też wina
      tego, że w górach mi krem spływał z twarzy, a ja nie zabierałam na
      wędrówki słoiczka, bo by się zwarzył w upale)


      nie wiem czy sam cholesterol jest wystarczającą przeszkodą aby
      zażywać pigułki. i jakie badania można wykonać, aby sprawdzić czy
      wszystko jest ok. od końca 2005 roku zostałam przebadana pod wieloma
      kątami. tyle, że jeśli chodzi o hormony, to nie miałam badanego
      poziomu, bo np porządne badanie poziomu testosteronu jest drogie i
      nie wykonuje się go w moim mieście.
      • luincir Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 25.03.09, 18:43
        Podpinam się pod powyższe + byłabym wdzięczna za info, gdzie można wykonać na
        test na BRCA-1 w Krakowie?
      • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 25.03.09, 19:01
        co to znaczy "porzadne badanie testosteronu"?
        ja normalne mialam kilka razy robione w ramach NFZ...

        co do dziedzicznej sklonnosci do podwyzszonego cholesterolu to koniecznie
        powinnas o to zadbac i badac regularnie i jesli sama dieta u ciebie nie
        wystarczy do obnizenia do normy to udac sie z tym do lekarza koniecznie

        bo za iles lat mozesz zauwazyc powazne skutki tego, szczegolnie w polaczeniu z
        tabletkami i rodzinnymi problemami z gospodarka tluszczowa i naczyniami

        niestety wiele lekarzy ma srednie podejscie i nie przejmuje sie specjalnie
        wszystkim co niby nie dotyczy ich dziedziny :/

        ja wiem, ze niby lekrzom nalezy ufac...ale niestety czesto wychodzi na to, ze
        nie do konca :/
        • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 25.03.09, 22:32
          no właśnie nie wiem jak to z tym testosteronem... pytałam gina kiedy
          miałam ropny trądzik na brodzie i powiedział, że u nas takiego
          badania nie wykonują :/

          badania ogólne (w tym lipidogram) mam robione mniej więcej 2 razy do
          roku. aktualnie moim celem jest zmniejszenie LDL, nie wiem jednak
          czy stosuję dobrą dietę :/ (moim rodzicom to wisi)

          w każdym razie chyba się wybiorę do endokrynologa, bo te włosy nie
          dają mi spokoju (badania niczego nie wykazują :/). może rzeczywiście
          mam jakieś hormony męskie za wysokie. ale w sumie nie zauważyłam
          jakiś większych zmian, może tylko więcej ciemnego puszku obok uszu i
          nad wargą (ale ja mam ciemne owłosienie od dzieciństwa, gdybym np
          nie skubała brwi, to byłyby mocne i prawie zrośnięte, chociaż nie
          tak jak u faceta)
          • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:04
            dobrze, ze sprawdzasz ten cholesterol :) a co do diety jesli rodzicom to wisi to
            powinnas sie sama zainteresowac...to nie taka duza sztuka, a dzieckiem jak juz
            rozumiem nie jestes ;)

            co do zwyklego badania testosteronu to o ile mi wiadomo w kazdym miejscu je
            niemal robia tam gdzie badania krwi i nie kosztuje to majatku (ponizej 50zl)

            zapytalabym jeszcze kiedys jakiegos innego lekarza przy okazji bo moze sie da w
            ogole nie placac tak jak u mnie :)
            • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:17
              wiesz, tylko że kupuję jedzenie za pieniądze rodziców i np nie mogę
              ich ostatnio przekonać, żeby mi dali kasę na oliwę. inna gadka by
              była, gdyby oni też zmodyfikowali dietę. a to wygląda tak: oni jedzą
              białe pieczywo, ja razowe albo żytnie; oni jedzą wędliny wieprzowe,
              ja z indyka; ja jem maślankę z otrębami, mama mleko z płatkami
              kukurydzianymi. na kiełki i oliwki się wykrzywiają, jak robię coś z
              oliwą to im nie smakuje. mam coraz mniej problemów, żeby kupować co
              chcę do jedzenia, ale jednak droższe produkty są nadal trudne do
              przeforsowania. wygląda na to, że tylko ja modyfikuję dietę, rodzice
              się ograniczają do rezygnacji ze słodyczy.
              czasami ręce opadają ;) dzisiaj np usłyszałam, że wędlina z indyka
              jest ble, bo jest mdła (??!!!!)
              • pierwszalitera Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:35
                A kto ci każe jeść oliwę i oliwki? Rzepak - złoto północy, lepszy, tańszy i zdrowszy od oliwy.
                • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 04:12
                  oliwki mi zaleciła lekarka, która mnie leczyła na boreliozę (ale to
                  było bez związku z chorobą ;) ). zresztą ja bardzo lubię oliwki ;)
                  tak samo wolę oliwę do skrapiania warzyw czy do ryżu.
                • zooba Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 09:32
                  Dlaczego zdrowszy jest rzepakowy od oliwy z oliwek? Zawsze myślałam, że z tych
                  naszych olejów najlepszy jest słonecznikowy, ewentualnie lniany (ale słabo
                  dostępny i nie nadaje się do smażenia).
                  • pierwszalitera Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 15:13
                    W tłuszczach dużą rolę gra stosunek kwasów tłuszczowych omega-3 do omega-6. Wiadomo na przykład, że te pierwsze mają pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Dlatego oleje ze sporą zawartością omega-3 powinny być częściej spożywane. I tak z naszych rodzimych olej lniany ma fantastyczne 50% omega-3, rzepak 9%, olej z orzechów włoskich 13%. Do smażenia najlepiej nadaje się rzepak, bo można go doprowadzać do wysokich temperatur. Tych drugich, omega-6, nie trzeba od razu unikać, bo są też niezbędne, ale w dużych ilościach mogą wpływać niekorzystnie na organizm, między innymi ułatwiać procesy zapalne. Olej słonecznikowy należy właśnie do takich z przewagą omega-6, dlatego nie powinien by używany jako olej podstawowy, do codziennego przygotowywania potraw. Oliwa jest gdzieś pośrodku, z pewnością nie jest niezdrowa, ale jej rewelacyjna działalność zdrowotna to mit żywieniowy.
                    • kuraiko a olej z pestek winogron? 29.03.09, 03:52
                      kupiłam dzisiaj, bo nigdy jeszcze nie było takiego w domu i nie wiem
                      czy przypadkiem nie okazałam się frajerką, czy on nie ma za dużo
                      omega-6... ale na necie pisze, że ten olej pomaga obniżyć
                      cholesterol i LDL.
                      poza tym w delikatesach tyle tych olejów było, że można było
                      zgłupieć, ja zgłupiałam jak zobaczyłam że np 2 różne oleje z pestek
                      winogron mają diametralnie różną ilość tłuszczów wielonienasyconych
                      i jednonienasyconych, a poza tym niby podobne parametry. btw wzięłam
                      ten, który ma wielonienasyconych więcej, to dobrze czy źle?
          • pierwszalitera Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:14
            kuraiko napisała:

            > badania ogólne (w tym lipidogram) mam robione mniej więcej 2 razy do
            > roku. aktualnie moim celem jest zmniejszenie LDL, nie wiem jednak
            > czy stosuję dobrą dietę :/ (moim rodzicom to wisi)

            Wiele możesz zrobić sama. Jedz codziennie kilka orzechów włoskich. Poważnie. To już powinno dać całkiem dobre rezultaty. Staraj się jeść jak najmniej tłuszczów typu trans, w taniej margarynie z utwardzanego tłuszczu, sklepowych wypiekach, czipsach i słodyczach, tanich fastfoodach. Używaj oleju rzepakowego, nie jest drogi i częściej zjedz śledzia. A na włosy i ładną cerę płatki owsiane, tylko codziennie. Nie potrzeba specjalnej drogiej diety. ;-)
            • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:17
              > Nie potrzeba specjalnej drogiej diety. ;-)

              to fakt, ze najczesciej zdrowa dieta nie jest wcale drozsza od tej niezdrowej :)

              tylko trzeba chciec :)
              • magdalaena1977 Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 14:27
                quleczka napisała:
                > najczesciej zdrowa dieta nie jest wcale drozsza od tej niezdrowej :)
                To chyba zależy od tego co niezdrowego lubisz. Bo ja spokojnie mogłabym jeść
                niedrogie słodycze, tłuste mięso i wędliny, frtytki, placki ziemniaczane ...
                A oprócz diety bezglutenowej (na której jestem od lat) stosuję ostatnio w
                porozumieniu z dietetykiem porządną dietę odchudzającą. I po prostu krew mnie
                zalewa jak widzę ile kosztują obecnie sałata, pomidory, papryka ...
                Nie tylko nie mam przyjemności z jedzenia, ale dodatkowo muszę się wyrzekać
                przyjemności w innych sferach (książki, muzyka, staniki), bo kasa idzie na warzywa.
                • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 20:10
                  ok, zle sie wyrazilam :)

                  wiadomo ,ze mozna jesc bardzo tanio i niezdrowo... ale mozna tez nie jesc wcale
                  tak tanio wydajac sporo kasy na slodycze, chipsy i inne fastfoody

                  a spokojnie za ta sama cene mozna jest sporo zdrowiej, praktycznie zawsze :)

                  fakt, ze warzywa w ziemie sa drogie ale warzywa mrozone juz czesto majatku nie
                  kosztuja, a na pewno nie wiecej niz mieso, wedliny i sery :)
            • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:21
              danke ;)
              czy tania margaryna to taka używana do pieczenia, czy też taka w
              kubku? rodzice kupują Florę z kwasami omega, ja używam rzadko.
              no myślę, że ciastka ze sklepu i czipsy miały tu swój udział, bo mój
              facet często kupuje :/ ale powiedziałam "dość" ;)
              a od płatków owsianych się nie tyje? ;) dawałam kiedyś śwince
              morskiej i szybko się utuczyła... w każdym razie ja jem rano otręby
              czasem z dodatkiem musli. na wypadanie/porost włosów u mnie to nie
              działa (chyba że chodzi o połysk), co do cery to nie wiem, czasem
              robią się ropniaki (ale tu moim zdaniem jest wiele przyczyn).

              olej rzepakowy jest niby lepszy niż oliwa, ale dla mnie nie ma
              smaku. w każdym razie w kuchni używamy tylko takiego.
              • pierwszalitera Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 00:38
                kuraiko napisała:

                > a od płatków owsianych się nie tyje? ;) dawałam kiedyś śwince
                > morskiej i szybko się utuczyła...

                Nie rozśmieszaj mnie. Jeże tyją od jabłek, a ludzie od dodatkowych kalorii. A płatki zalecane są nawet przy insulinoodporności. Nikt nie zmusza cię do jedzenia ich kilogramami.
                • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 04:14
                  a co w tym śmiesznego ;) nie mam porównania z żadną osobą z naszego
                  gatunku, która by spożywała płatki owsiane ;)

                  a jakieś konkretne te płatki mają być? tzn takie które się je na
                  sucho, czy takie do gotowania? u mnie w domu nigdy się nie jadło
                  płatków owsianych, tylko świnkom dawałam, więc nie wiem.
                  • pta-szyn Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 23:33
                    ok, to ja podam się za przykład osoby z naszego gatunku spożywającej płatki owsiane, czasem w całkiem sporych ilościach - waga w normie, nie zanosi się na tycie :) płatki zjadam najczęście same, bo tak wg mnie smakują najlepiej, choć może szczęka boleć ;)

                    a na płatki różnego rodzaju można się naciąć - chcemy coś zdrowego, a tu w składzie jakieś benzoesany sodu czy 10 innych wzmacniaczy/polepszaczy/konserwantów. jako namiętny czytacz etykiet polecam musli firmy benus.
                    • szarsz Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 06:56
                      pta-szyn napisała:
                      > jako namiętny czytacz etykiet

                      o :) jak mi miło, że nie jestem sama.
                      Chociaż mam koleżankę, która twierdzi, że nie benzoesan jest
                      najgorszy, ale firmy, które piszą, że dodają benzoesanu, a dodają
                      niewiadomoczego. Ale, znowu offtop w offtopie ;) kiedyś czytałam
                      artykuł o metabolizowaniu przez organizm ludziki benzoesanów. I nie
                      mogę go znaleźć teraz :(

                      Moja teściowa regularnie daje się nabrać na te wszystkie krzyczące z
                      etykiet "bez konserwantów" - a nie doczyta, że tam słodziki,
                      barwniki, sztuczne aromaty...
                      • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 16:37
                        u mnie to czasem prawie na ortoreksję zakrawa ;)
                        też obczytuję. wybieram produkty, gdzie jest najmniej składników.
                        oczywiście benzoesan i glutaminian wykluczone ;)

                        ostatnio porównywałam 2 rodzaje musli z Biedronki, płatki
                        kukurydziane, płatki ryżowe fit czy jakoś tak z Biedronki i otręby
                        pszenne z jabłkami ;) otręby wygrały, na drugim miejscu musli z
                        crunchy z Biedronki ;)
                        • 987ania Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 22:16
                          kuraiko napisała:

                          > u mnie to czasem prawie na ortoreksję zakrawa ;)
                          > też obczytuję. wybieram produkty, gdzie jest najmniej składników.
                          > oczywiście benzoesan i glutaminian wykluczone ;)
                          >
                          > ostatnio porównywałam 2 rodzaje musli z Biedronki, płatki
                          > kukurydziane, płatki ryżowe fit czy jakoś tak z Biedronki i otręby
                          > pszenne z jabłkami ;) otręby wygrały, na drugim miejscu musli z
                          > crunchy z Biedronki ;)


                          czyli na szczęście nie ja jedna siedzę i studiuję składy jedzenia wszelkiego.
              • zooba Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 09:30
                O ile wiem każda margaryna zawiera kwasy trans, inaczej byłaby w stanie płynnym
                a nie stałym - w końcu jest to tłuszcz roślinny czyli jakiś rodzaj oleju. Na
                etykietach jest z reguły napisane, że zawiera hydrolizowany tłuszcz roślinny,a
                to jest właśnie obróbki, która tworzy kwasy tłuszczowe trans. Uważam, że
                dodawanie kwasów omega-3 do margaryny jest czystym chwytem marketingowym - jest
                to o wiele droższy produkt, a tylko trochę bardziej wartościowy.
                • pierwszalitera Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 14:34
                  zooba napisała:

                  > O ile wiem każda margaryna zawiera kwasy trans, inaczej byłaby w stanie płynnym
                  > a nie stałym - w końcu jest to tłuszcz roślinny czyli jakiś rodzaj oleju.

                  Niezupełnie. Nie potrafię wyjaśnić ci tego technologicznie, ale utwardzanie utwardzaniu nierówne. Tłuszcze trans powstają, gdy do utwardzania używa się jakiś chemikaliów, które ten proces przyśpieszają i robią tańszym. Ponieważ nigdy nic nie wiadomo, ja nie używam w ogóle margaryny, chociaż na niemieckiem rynku jest wiele takich, które uchodzę za bezpieczne. Co do dodatków omega-3, albo podobnych bajerów też uważam to za chwyt reklamowy i unikam.
                  • szarsz Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 20:28
                    Imho albo trans albo nasycone.

                    Trans jest wtedy, kiedy łańcuchy węglowodorowe układają się tak:
                    /\/
                    Cis jak tak:
                    \_/

                    czyli cis są zagięte a trans proste, podobnie, jak nasycone
                    węglowodory. Dlatego da się je pięknie upakować i ich temperatura
                    topnienia jest dużo wyższa. Cis, takie pozaginane, nie dają sie
                    ściśle upakować, dlatego stykają się dużo mniejszą powierzchnią i
                    płyną w dużo niższej temperaturze.

                    Nie wierzę w bezpieczne utwardzanie.


                    Za to wierzę w masło :)
                  • sarahdonnel Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 21:15
                    Te chemikalia, które katalizują przemiany łańcuchów węglowodorowych,
                    o ile podstawowa technologia się nie zmieniła, to drobno zmielony
                    nikiel, który potem jest oddzielany od samego tłuszczu. Tak
                    przynajmniej twierdziło parę co ambitniejszych almanachów chemii
                    organicznej z 8 lat temu.
                    Od tamtej pory kupuję drogie niesolone masło w zwyczajnym papierku,
                    żadnych podejrzanych miksów, margaryn 'zniewiadomoczym' i kolorowych
                    paczek. Z innych tłuszczów - podpatrzyłam znajomych, i pieczywo
                    zwilżam łyżeczką oleju/oliwy - nieutwardzonych, twarożkiem, jogurtem
                    naturalnym i majonezem (absolutnie nie dochodzą do mnie argumenty na
                    NIE dotyczące majonezu ;). Nie zjadam znów tak strasznie dużo
                    pieczywa, żeby tego wszystkiego były jakieś nieprzyzwoite ilości...
                    Chociaż kwestia pieczywa w Holandii nadaje się na inną dyskusję.

                    Oleju rzepakowego mi brakuje, tu nie ma w sklepach (chyba co
                    najwyżej na stacjach benzynowych jako przemysłowy;). Spotkałam się
                    kiedyś na Polesiu z olejem rzepakowym tłoczonym na zimno. Jak wydaje
                    się za mdły, to można dorzucić do oleju w miseczce pokrojoną cebulkę
                    i ziarna pieprzu, zostawić na noc... Kupić żytniego chleba i się
                    nieprzyzwoicie objeść chlebem moczonym w oleju ;).
                    Kuraiko, jeżeli rodzice są wielbicielami bułeczek ze smalczykiem i
                    cienko krojonej słoniny w papryce, to coś takiego naprawdę zrobi na
                    nich wrażenie.

                    A oliwa z oliwek w jednym wypadku jest rewelacyjna - jako kosmetyk
                    na przesuszoną skórę i 'spalone' włosy. Ale to już offtopik w
                    offtopiku.
                    • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 22:58
                      > Chociaż kwestia pieczywa w Holandii nadaje się na inną dyskusję.

                      oj tak :D nie zazdroszcze szczerze mowiac...

                      za to zazdroszcze zoltych serow, choc moze i lepiej dla mojego cholesterolu, ze
                      te polskie nie sa az takie dobre ;)

                      za to pomysl stosowania oliwy na chleb jest faktycznie dobry i smaczny - tez
                      podpatrzylam tyle, ze w kawiarni w wersji : chleb+mozarella+pomidor+bazylia i to
                      wszystko skropione oliwa....mniam :)

                      >Ale to już offtopik w offtopiku.

                      co na offtopach jest chyba jak najbardziej w normie ;)
                      • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 23:42
                        ano offtop wyszedł apropos tego cholesterolu ;)
                        ja tam nie wiem, czy to u nas dziedziczne, rodzinne czy jak. brat
                        też ma za wysoki cholesterol, ale on bywa w domu raz na 3 tygodnie i
                        żywi się też w inny sposób, niekoniecznie zdrowy ;)) no tyle że jako
                        facet nie ma problemu z pigułkami ;)
                        • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 09:57
                          brat moze miec wysoki poziom cholesterolu przez swoja diete - jest taka
                          mozliwosc, szczeolnie jesli naprawde zle si odzywia

                          ale ogolnie mozna chyba zalozyc, ze jesli ktos mlody, nie jest otyly, w miare
                          dba o diete, a cholesterol ma jak otyly 40latek jedzacy codziennie schabowe...
                          to nie wynika to raczej z diety lecz z innych powodow ;)

                          to tak w uproszczeniu :)
                          • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 16:38
                            u niego raczej dieta i brak ruchu ;) przez wiele lat był szczupły,
                            ale tej zimy utył (sasasasasa sprawiedliwość jednak istnieje xD).
                    • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 26.03.09, 23:39
                      ooo tak, moja mama uwielbia chleb ze smalcem i skwarkami XD
                      przyznam, że taki wiejski domowy smalec z ziołami itp na kawałku
                      razowego chleba nawet jest smaczny, ale to mi się zdarza degustować
                      może raz na rok na kiermaszu, w domu nie praktykuję.

                      wiesz, tylko że moi rodzice czytają artykuły, wypowiedzi, a potem
                      dalej swoje "bo co ta odrobina smalcu zaszkodzi, jak się tak rzadko
                      je" itp tyle że te odrobiny się składają razem ;) coś o tym wiem, bo
                      sama się tak oszukuję "a przecież jem tak mało żółtego sera", "te
                      czipsy raz na jakiś czas nie zaszkodzą" ;) człowiek się nieźle
                      potrafi oszukiwać.

                      ja lubię masło, ale jak jest w domu (wyłącznie ostatnio do celów
                      kulinarnych) to niestety lubię sobie podjadać takie świeże xD
                      chyba że znajdę takie małe masełka to sobie będę kupować tylko dla
                      siebie.
                      • quleczka Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 10:04
                        > dalej swoje "bo co ta odrobina smalcu zaszkodzi, jak się tak rzadko
                        > je" itp tyle że te odrobiny się składają razem ;)

                        wiele osob tak ma...

                        ostatnia rozmowa o zdrowym jedzeniu z moja mama

                        "przeciez ja nie pije tak duzo tej kawy", "przeciez pare plasterkow sera nie
                        zaszkodzi" , "przeciez nie jem jakiejs ogromnej ilosci slodyczy" i jeszcze
                        pare innych takich...

                        tez jej powiedzialam, ze w sumie to niczego z tych rzeczy nie je jakos strasznie
                        duzo ale pewnie lepiej by bylo gdyby jadla ich mniej ;)

                        swoja droga ja nie probuje za bardzo zmieniac jej nawykow, bo jest dorosla i to
                        jej zycie i jej wybor - no chyba, ze zaczyna marudzic, ze musi schudnac - wtedy
                        cos tam sugeruje ;)



                        • kuraiko Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 27.03.09, 18:35
                          hehe ja to właśnie przerabiam... teksty typu "ale utyyyłam", ale
                          żadna zmiana jadłospisu z wyjątkiem wyrzucenia słodyczy ;) nie
                          wspominając o ruchu. ale dzisiaj doszedł rowerek stacjonarny :D
                      • sarahdonnel Re: jakie jeszcze badania oprócz podanych? 30.03.09, 02:02
                        Kuraiko, może gdzieś na ryneczku czy innym odpuście właśnie trafi
                        się taki tłoczony na zimno olej rzepakowy? Jest gęsty i pachnący jak
                        porządna oliwa z oliwek. Podaromatyzowany cebulą - przebija smalec
                        do chleba.

                        Moja teoryjka jest taka, że im bardziej coś poza moją kontrolą
                        przerobione na 'super-zdrowe' tym ja dalej się od tego trzymam.
                        O margarynie już było, podobnie wszelkie 'bąbelki zero kalorii'
                        dosładzane aspartamem. Cukru nie unikam za wszelką cenę, ale kupuję
                        demerarę - schodzi mi jedna torebka na pół roku, czyli w Polsce
                        złotówka na miesiąc (W Holandii tańszy). (Herbaty nie słodzę, za to
                        wprowadziłam zwyczaj 'celebrowania' herbaty, kilku gatunków,
                        kombinuję z dodatkami sama: skórki z owoców, susz - wybór tańszych
                        supermarketowych w Polsce nie jest zły - i w domu docukrzanie się
                        skończyło.
                        Czekolada - porządna gorzka (Wedlowska Jedyna nie jest znów taka
                        zła, a cena ze średniej półki), skubnę kawałek i sobie leży.

                        Z następnych rzeczy na liście do skasowania jest 'uniwersalna
                        przyprawa do potraw/zup, maggi, czy jak to tam się nazywa'.
                        Mieszanka soli i 'wzmacniaczy smaku i zapachu' jest zabójcza dla
                        ludzkiego zmysłu smaku. Po dwóch tygodniach od odstawienia tego i
                        białego cukru do herbaty zwykłe tanie jedzenie, nieprzetworzone
                        zaczyna smakować jak najlepsze delikatesy. Powonienie się wyostrza,
                        a sól i stary olej zaczynają 'gryźć'. Smakuje - kiszona kapusta z
                        czarnym pieprzem i łyżką oleju, surowa marchewka pokrojona w paski
                        do pochrupania, gotowane kartofle z posiekaną cebulką, twarogiem
                        (trochę posolone, przyznaję) i naturalnym jogurtem (ok, ja pakuję na
                        to jeszcze łychę majonezu), jabłka zaczynają pachnieć inaczej niż
                        trociny.

                        Zamiast maggi - korzeń selera w doniczkę, i nać z selera doprawia
                        jeszcze lepiej.

                        Mamę żeby podpuścić - poproś, żeby pokazała Ci, jak gotuje się
                        porządny 'domowy' rosół. (Ma dużo 'wariacji' - same warzywa,
                        kurczak, kości wołowe..., można go mrozić.) Przekonaj się do jej
                        kuchni, ona powoli przekona się do Twoich pomysłów.

                        [Ja byłam radykalnie bezmięsna i gotowałam sama od 15 roku życia. Po
                        trzech latach przynajmniej raz w miesiącu w weekend musiałam robić
                        naleśniki - po swojemu, cieniutkie francuskie - bo po prostu były
                        lepsze ;). Mój radykalizm przydał się, kiedy zachorował mój ojciec:
                        więcej warzyw, mniej soli, a dalej miało być smacznie. Jak doszłam
                        do etapu zapraszania rodziców na obiady do siebie - mama zawsze
                        musiała obmyszkować moją lodówkę w poszukiwaniu jakiejś 'śmieciowej'
                        zupki (innych nie umiem gotować, jedzenie tanie, szybkie i ciepłe),
                        tata - powoli się przekonywał i przestawał przynosić 'swoje' kanapki
                        na wszelki wypadek, aż w końcu pochwalił mnie publicznie za rybę
                        pieczoną w warzywach, zero soli, bo zapomniałam ;). Sushi też
                        podjadał.]


                        Pamiętasz Machiavellego - strategię trzeba dobrze wybrać, trzeba być
                        lisem albo wilkiem...
    • zarin wchłanianie witamin i minerałów? 30.03.09, 16:24
      Czy jest w jakiś sposób udowodnione, że hormony wpływają na absorpcję witamin?
      Słyszałam coś głównie o witaminach z grupy B i trochę o kwasie foliowym. Biorę
      od niedawna, dość mocne, bo Diane-35, i chciałabym się dowiedzieć, czy muszę
      jeść więcej produktów bogatych w ww., ew. robić dodatkowe badania na ich poziom?
      • samo_zloto Re: wchłanianie witamin i minerałów? 30.03.09, 18:07
        aż mnie zaciekawił temat i wykorzystałam świeżo nabyte umiejętności efektywnego
        przeszukiwania baz medycznych :D
        znalezione artykuły/artykuły przeglądowe są jedynie z lat 70/80, nowszych nie
        widać, a wniosek z nich taki: podczas zażywania hormonalnych środków
        antykoncepcyjnych zauważono zmniejszone poziomy wit. B12 i kwasu foliowego
        (wpływ na metabolizm/absorpcję), ale nie był to jakiś ogromny spadek. nie sądzę,
        że powinnaś się martwić wpływem Diane na poziom tych witamin, zwłaszcza, że
        badania były wykonywane z użyciem ówczesnych środków hormonalnych, z dużo
        większą zawartością estrogenów/progesteronu. nie ma wskazań do badania się pod
        tym kątem.
        ale jeśli Cię to uspokoi, za kilka miesięcy możesz wykonać sobie zwykłą
        morfologię- jeżeli będzie Ci brakować kw. foliowego/wit. B12, w morfologii
        wyjdzie anemia (za niska hemoglobina- Hb) megaloblastyczna (za wysoki wskaźnik
        objętości krwinek czerwonych- MCV).
        • zarin Re: wchłanianie witamin i minerałów? 30.03.09, 22:41
          Dzięki.
          Morfologię tak czy siak robię kilka razy w roku, z tym że ona niekoniecznie
          pokazuje od razu niedobory, tutaj są potrzebne bardziej szczegółowe badania,
          stąd wątpliwość.
          B12 przyjmuję z tabletek i to jest moje jedyne jej źródło, nie wiem, czy hormony
          jakoś utrudniają wchłanianie suplementów, stąd się trochę niepokoję.
          • samo_zloto Re: wchłanianie witamin i minerałów? 30.03.09, 22:54
            standardowo nie robi się badań na poziom kwasu foliowego i witaminy B12. No ale
            niech o tym zdecyduje lekarz, który Cię zna. W każdym razie jeśli nie masz jakiś
            problemów, zwykła morfologia jest wystarczająca (ale też niekonieczna, szczerze
            powiedziawszy)
      • kuraiko Re: wchłanianie witamin i minerałów? 30.03.09, 21:02
        mnie endokrynolog zaleciła kiedyś uzupełnienie wapnia z wit D i
        witamin z grupy B, właśnie z powodu pigułek.
        przyznam, że wapń z wit. D biorę nieregularnie, bo też w diecie
        chyba mam sporo wapnia ;) ale wit. B są mi potrzebne tak czy owak,
        bo mam skłonności do aft :/

        co do kawasu foliowego to gin zalecił mi brać jak będę chciała zajść
        w ciążę, czyli tak normalnie jak się kobietom poleca.
        wit. b12 powinni podobno suplementować wegetarianie. na forum
        vegie.pl można się dowiedzieć o tym więcej, ja nie za bardzo jestem
        w temacie.
    • kuraiko a kiedy można mówić o nadmiernym owłosieniu? :/ 05.04.09, 14:36
      zaczęłam się zastanawiać czy nie świruję i czy naprawdę mam powody
      do tego, aby robić badania... ale ostatnio w pewnych miejscach
      włosków jest więcej i są ciemniejsze :/
      • samo_zloto Re: a kiedy można mówić o nadmiernym owłosieniu? 05.04.09, 15:15
        nadmierne- jeśli pojawiają się też dodatkowo włosy na brzuchu, klatce
        piersiowej, plecach, pośladkach, wąsik staje się bardziej widoczny.
        • kuraiko Re: a kiedy można mówić o nadmiernym owłosieniu? 05.04.09, 15:29
          ok, co do tego wąsika ;) kiedy można uznać, że jest za bardzo
          widoczny? ;) bo stał się bardziej widoczny, tak samo jak włoski tam
          gdzie faceci mają baki :/
          • samo_zloto Re: a kiedy można mówić o nadmiernym owłosieniu? 05.04.09, 15:34
            szczerze powiedziawszy, to trudno mi to określić jakoś konkretniej. Ale to jest
            tak, że "widoczność" wąsika jest w miarę upływu lat coraz większa i jest to
            norma. Martwić się można zacząć, jeśli pojawia się też widoczne owłosienie w
            tych miejscach, o których wcześniej pisałam.
            • kuraiko Re: a kiedy można mówić o nadmiernym owłosieniu? 05.04.09, 15:38
              aha, spoko :) w sumie chyba na rękach też mi się jakieś mocniejsze
              zrobiły, mają 1,5cm długości :/ ale w tych pozostałych miejscach nic
              nowego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka