Dodaj do ulubionych

PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ...

24.11.09, 15:43
PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A KUPOWANIE W
INTERNETOWYCH ...

Cóż to powstał za nawyk wśród niektórych klientek …
nieuświadomionych jak i dawno wtajemniczonych w odpowiednie
dopasowanie bielizny.
Forum „Lobby biuściastych” istnieje nie od dziś. To przecież na
nim większość z forumek wypowiadała się na temat: „… jak by to było
miło i przyjemnie móc pójść do sklepu stacjonarnego, w którym byłby
każdy rozmiar, a ekspedientki nie byłyby zdziwione na pytanie – czy
jest może coś w rozmiarze 65H? ...” Same narzekałyście na problem
zakupów internetowych, na brak możliwości przymierzenia modelu przed
jego nabyciem, dopasowania odpowiedniego rozmiaru za pierwszym
razem, ciągłym odsyłaniem nietrafionego zakupu.
Dzięki takim głosom powstało w Polsce kilkanaście sklepów z
bielizną w przeróżnych rozmiarach, gdzie obwody zaczynają się od 60
cm pod biustem, a miseczki sięgają do rozmiaru K. Ekspedientki są
tam wykwalifikowanymi bra-fitterkami, i każdemu służą pomocą.
Marzenie zostało spełnione.
Niestety część klientek zaczęła wykorzystywać sklepy stacjonarne
jako wielką przymierzalnię. Korzystając z pomocy bra-fitterek
dopasowują sobie odpowiedni rozmiar, przymierzają wiele modeli i …
wychodzą ze sklepu. Nie dlatego, że nic nie pasowało, że nie było
rozmiaru, lecz z powodu chęci kupna najlepiej leżącego modelu w
internecie (część z klientek sama się do tego przyznaje … pod koniec
przymierzania). Osoby obeznane w temacie przychodząc do sklepu
stacjonarnego chcą przymierzać konkretne modele, aby … zobaczyć czy
miseczka wypada w ich rozmiarze czy może mają wziąć troszkę
mniejszą, po czym również wychodzą i kupują w sklepach
internetowych – bo już wiedzą, że dany model w konkretnym ZMIERZONYM
rozmiarze będzie pasował.
Sklepy stacjonarne nie powstały po to, aby być przymierzalnią dla
sklepów internetowych, lecz aby każda z Was mogła ze spokojem
poprzymierzać wiele modeli i wybrać sobie ten najlepszy. Aby uzyskać
fachową pomoc przy doborze biustonosza i spędzić mile czas na
zakupach, bez stresów, że znów się nic nie kupi, bo nigdzie nie
będzie rozmiaru.
Kupując w sklepach internetowych trzeba się liczyć ze wszystkimi
tego konsekwencjami. Są one idealnym rozwiązaniem dla tych Pań,
które nie mają czasu na zakupy lub w ich miastach nie ma sklepu
stacjonarnego, w którym mogłyby dokonać zakupu.
Przymierzanie biustonoszy w sklepach stacjonarnych, a następnie
kupowanie ich w sklepach internetowych jest NIE FAIR. Postępując w
ten sposób część z Was doprowadzi do tego, że sklepy stacjonarne
przestaną istnieć i znów zostaną jedynie sklepy internetowe oraz
wszystkie z tym związane niedogodności i problemy.
Obserwuj wątek
    • sybla1 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 16:14
      To zagadnienie było poruszane już wiele razy i nadal jest aktualne i
      co tu dużo mówić - problematyczne. Bardzo często w sensie bycia
      zaczątkiem wielu różnych sporów.
      Z jednej strony każda klientka ma prawo do przymierzenia
      (czegokolwiek)w sklepie i nie kupienia (z przyczyn różnych). Także
      do zrobienia zakupu gdzie indziej i często taniej. Z drugiej - sklep
      to nie instytucja charytatywna i "żyje" ze sprzedaży swojego
      asortymentu. A jeśli nie będzie on kupowany - plajtuje i znów na
      rynku są braki.
      Każda strona będzie miała swoje racje, każda spojrzy na problem
      inaczej.
      Dlatego, mimo że poluję na okazje cenowe w sieci, to odwiedzając
      sklep stacjonarny najczęściej wychodzę z zakupem, choćby dołem od
      stanika. Bo też wychodzę z założenia, że lubię mieć możliwość
      przymierzania w stacjonarnym i zakupu na miejscu - więc niejako w
      moim interesie jest uttrzymanie istnienia sklepu.
    • maheda Jeśli będziecie miały dużo "przymierzaczek" 24.11.09, 16:16
      to może warto byłoby się zastanowić (w niektóre dni? w niektórych godzinach?)
      nad wprowadzeniem opłaty za brafitting...
    • panistrusia Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 16:16
      1. Nikt nigdy na Lobby nie pochwalał praktyk, o których się
      rozpisujesz (a jeżeli już, to był szybko upominany).

      2. Niestety za przymierzanie i niekupowanie nie można winy zrzucić na
      LB. To, że ktoś założył sklep, to jest tylko jego decyzja. Jesli nie
      był przygotowany do prowadzenia biznesu - no trudno. To normalne, że
      ileś przedsięwzięć nie wytrzymuje 1 roku działalności.

      3. Radzę wziąć przykład z innych handlowców. Jakoś hipermarkety nie
      wykończyły targowisk, jakoś nadal ludzie kupują telewizory i mp3 w
      sklepach, choć zamówienie ich z dostawą pod dom nie jest najmniejszym
      problemem. W galeriach handlowych można sobie przymierzać ubrania do
      upadłego, nawet jeśli to tylko czcza rozrywka/zabijanie czasu.
    • baba06 Re: venia7 24.11.09, 16:58
      pytanie jest dlaczego przymierzają w sklepach stacjonarnych a kupują w
      internetowych? znasz odpowiedź?

      p.s.
      zauważyłam,że w samej Warszawie powstało kilka sklepów stacjonarnych, asortyment
      ten sam, ceny te same, więc właściwie każdy kolejny sklep to już nie atrakcja:(
      • maheda Re: venia7 24.11.09, 17:13
        Pewnie chodzi Ci o cenę - zatem Tobie zadam podobne pytanie.

        Ciekawe, dlaczego ceny są różne w sklepach internetowych oraz stacjonarnych?
        Znasz odpowiedź?
        • kuraiko Re: venia7 24.11.09, 19:15
          opłaty za czynsz i media?
          chciałabym tylko nadmienić, że np Panache ma narzucone ceny minimalne, ale
          większość sklepów nie poprzestaje na cenie minimalnej. W moim mieście w jednym
          sklepie z bielizną ("bieliźniakiem" nie chcę go nazwać, ale "stacjonarny" to
          byłoby o wiele za dużo powiedziane) jest kilka modeli tej marki w cenach owszem
          narzuconych, ale najmniejszych, a co za tym idzie, o wiele atrakcyjniejszych niż
          w niejednym polskim sklepie internetowym. Jak widać można, ale to trochę jednak
          inna sytuacja niż otwarcie "uświadomionego" sklepu od podstaw.
          ogólnie jeśli chodzi o polskie sklepy internetowe i stacjonarne, to ceny nie
          różnią się aż tak bardzo, żeby się opłacało kupować w necie. Chyba że chodzi o
          stacjonarne vs allegro, ebay, brastop itd
          • akj77 [OT] Kuraiko 24.11.09, 19:40
            kuraiko napisała:

            W moim mieście w jednym
            > sklepie z bielizną ("bieliźniakiem" nie chcę go nazwać, ale "stacjonarny" to
            > byłoby o wiele za dużo powiedziane)

            Nie stacjonarny, to znaczy jaki...?
            Miałam wizję sklepu z bielizną mieszczącego się w ciężarówce, jezdżacego z ulicy
            na ulicę, jak gdzieniegdzie wiejskie sklepy spożywcze.
            • kuraiko Re: [OT] Kuraiko 24.11.09, 20:59
              pewnie, że stacjonarny, ale na lobby potocznie określa się "stacjonarnym" sklep,
              w którym jest pełna rozmiarówka brytyjskich marek oraz profesjonalny brafitting.
              używając określenia "sklep stacjonarny" na "zwykły" sklep z bielizną mogłabym
              kogoś wprowadzić w błąd ;)
          • kasienka.b Re: venia7 24.11.09, 19:45
            kuraiko - nie ma czegoś takiego jak różne ceny minimalne. Jest jedna cena
            minimalna i większość sklepów się do tego stosuje właśnie. Jeśli sklep u Ciebie
            sprzedaje taniej to nie przestrzega umowy handlowej z producentem.
            • kuraiko Re: venia7 24.11.09, 21:13
              ja tam nie wiem ;) pani w sklepie powiedziała mi wyraźnie, że ceny są jakie są
              dlatego, że dystrybutor narzuca takie ceny, a ze względu na niższe czynsze niż
              np w stolicy, mogą sobie pozwolić na najniższą cenę ustaloną odgórnie. Ja to
              rozumiem tak, że jest owszem, jedna cena minimalna i nikt nie może zejść
              poniżej, ale powyżej już owszem.
              i szczerze powiedziawszy to sensu w tym nie widzę, tzn żeby "płotka" jaką jest
              malutki bieliźniak łamał umowę z producentem, sprzedając coś taniej, a nie drożej.
              • kasienka.b Re: venia7 24.11.09, 21:46
                cóż - niestety łamie ;) Nie ma niższych i wyższych cen minimalnych. Jak sama
                nazwa wskazuje - cena minimalna jest jedna dla wszystkich.
                • jehanette Re: venia7 24.11.09, 22:24
                  Toć przecież Kuraiko napisała, że sklep może sobie pozwolić na NAJNIŻSZĄ CENĘ
                  USTALONĄ ODGÓRNIE. Czyli sprzedaje po cenie minimalnej a nie wyższej od niej :)
                  • kasienka.b Re: venia7 24.11.09, 22:41
                    Sęk w tym, że ceny minimalne są takie jak w większości sklepów czy stacjonarnych
                    czy internetowych, a nie takie jak u Kuraiko w sklepie ;)
                • nariel8 Cena minimalna 24.11.09, 23:06
                  Ja rozumiem to tak. Powiedzmy, że cena minimalna na jakiś biustonosz to 180zł.
                  Inne sklepy doliczają sobie do tego swój zarobek powiedzmy 40zł. Ostateczna cena
                  w tym sklepie 220zł. A w sklepie opisanym przez kuraiko pani nalicza sobie marżę
                  w wysokości 20zł. U niej więc ten sam stanik kosztuje 200zł.

                  Tak więc cena minimalna ustalona przez producenta się nie zmienia a ostateczny
                  wpływ cenę ma marża sprzedającego uzależniona przez ponoszone przez niego koszta
                  utrzymania sklepu bądź tez chęć większego zarobku.
                  • moniach_1 Re: Cena minimalna 24.11.09, 23:19
                    No ale przecież prawie wszędzie dajmy na to maskaradki kosztują równo 176 zł, to
                    nie może być przypadek.
                    • kuraiko Re: Cena minimalna 25.11.09, 00:09
                      no ja też tego nie kumam, ale to by oznaczało, że wszystkie sklepy narzucają
                      taką samą marżę, skoro stanik kosztuje 165zł? bo rozumiem, że cena hurtowa też
                      dla wszystkich jest taka sama?
                      i jeśli jest taka cena jaka jest, a wszędzie wyższa, a staniki pochodzą od tego
                      samego dystrybutora, to co to oznacza? że właściciel sklepu sprzedaje
                      charytatywnie i rezygnuje z marży całkowicie? O__o bo jeszcze mogłabym
                      zrozumieć, że jakieś starsze modele, może na nie są obniżki, ale nie model z
                      najnowszej kolekcji...
                      • jud.yta Re: Cena minimalna 25.11.09, 00:18
                        kuraiko napisała:

                        > no ja też tego nie kumam, ale to by oznaczało, że wszystkie sklepy
                        narzucają
                        > taką samą marżę, skoro stanik kosztuje 165zł? bo rozumiem, że cena
                        hurtowa też
                        > dla wszystkich jest taka sama?
                        > i jeśli jest taka cena jaka jest, a wszędzie wyższa, a staniki
                        pochodzą od tego
                        > samego dystrybutora, to co to oznacza? że właściciel sklepu
                        sprzedaje
                        > charytatywnie i rezygnuje z marży całkowicie? O__o bo jeszcze
                        mogłabym
                        > zrozumieć, że jakieś starsze modele, może na nie są obniżki, ale
                        nie model z
                        > najnowszej kolekcji...

                        A może jest tak, że dystrybutor sprzedaje do sklepu za np. 120zł,
                        ale ustala ze sklepem, że ten nie może sprzedać niżej niż np. 176zł?
                        • akna Re: Cena minimalna 25.11.09, 07:02
                          > A może jest tak, że dystrybutor sprzedaje do sklepu za np. 120zł,
                          > ale ustala ze sklepem, że ten nie może sprzedać niżej niż np. >176zł?
                          Dokładnie tak jest i nie tyczy się to tylko staników, a np. też markowych perfum.
                        • kuraiko Re: Cena minimalna 25.11.09, 16:01
                          to ja też to tak rozumiem, ale nadal nie wierzę, że małemu sklepikowi opłacałoby
                          się tyle schodzić z marży, zwłaszcza że właściciel nie ma "misji" ostatnikowania
                          we "właściwych" rozmiarach ;)
                          • olusimama Re: Cena minimalna 25.11.09, 16:50
                            skoro cena zakupu jest ~100 a minimalna ~180 to zarobek sklepu jest i to całkiem
                            spory. Można z chciwości te ceny podnosić (podnieść marżę) a można nie. I
                            większość sklepów tego nie robi, bo to strzelanie sobie w stopę.
                            • kasienka.b Re: Cena minimalna 25.11.09, 19:42
                              tylko uściślę - zarobek sklepu to nie jest 180-100 zł ;) Od tego trzeba odjąć
                              podatek, czynsz, pensję pracownika, opłaty związane z terminalami, słowem
                              wszelkie koszty stałe. Wtedy dopiero zostaje zarobek sklepu ;)
                    • agafka88 Re: Cena minimalna 25.11.09, 01:43
                      moniach_1 napisała:

                      > No ale przecież prawie wszędzie dajmy na to maskaradki kosztują równo 176 zł, t
                      > o
                      > nie może być przypadek.

                      Bo nie jest to przypadkiem :) Tajemnicą Poliszynela jest, że Panache stosuje ceny minimalne.

                      Zresztą było o tym kiedyś mówione już tu:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,96894574,96961075.html?v=2&f=32203&w=96894574&a=96961075&wv.x=0
                      Zresztą z tego co wiem, ceny Frei też są odgórnie blokowane.
                      • kasienka.b Re: Cena minimalna 25.11.09, 10:53
                        Nie tylko Panache stosuje ceny minimalne - Freya też i większość firm również.
                        • cavova OT ceny Freyi w Polsce 25.11.09, 11:35
                          właśnie tego nie rozumiem, czemu różnica pomiędzy polskimi a
                          brytyjskimi cenami Freyi jest tak duża i na niekorzyść Polek.
                          Zwłaszcza, że średnie zarobki w Polsce są niższe, co w praktyce
                          jeszcze powiększa tę różnicę. Freya pracuje w ten sposób na opinię
                          marki ekskluzywnej? Hmm. Mogliby poprawić jakość w takim razie, np.
                          ściśliwość niektórych modeli.
                          Różnica cenowa nie jest tak duża w przypadku Panache, tak mi się
                          wydaje przynajmniej.
    • bruxelka11 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 17:03
      Rozumiem, że jeśli ktoś przychodzi do sklepu, zawraca głowę brafiterce i blokuje
      przymierzalnię przez godzinę, a potem mówi, że zakupy zrobi w internecie, to
      może wkurzać...Jednak nie ma co popadać w drugą skrajność i kazać płacić komuś
      za samo przymierzanie. Dlaczego jeśli chcę coś kupić a nic mi się nie spodoba
      mam zostać ukarana? Brafiterki, też bywają różne (bywają kiepskie i mogą mieć
      skrajnie odmienny gust) i to co osoba doradzająca może uznać za ideał,
      niekoniecznie musi zaakceptować osoba przymierzająca. Jak więc wyznaczyć
      obiektywnie granicę przymierzania dla samego przymierzania i wybrzydzania bez
      powodu? Często bywa tak, że przymierzam w jednym sklepie i dopiero po kilku
      dniach wewnętrznej walki ze sobą (wyrzuty sumienia, że wydaję kolejne 200 zł na
      kolejny stanik) kupuję bieliznę w innym sklepie. Cóż...zawsze wygrywa na tym
      ulubiony producent a nie sklep...
      Jeśli chodzi o zakupy w necie, może czasem uda się coś upolować taniej, ale w
      90% przypadków moich zakupów, kupowałam w necie to, czego nie było w sklepach
      stacjonarnych i potem wymieniałam staniki po kilka razy. W rezultacie jak
      podliczyłam koszty przesyłek, na opłaty pocztowe wydałam w ciągu roku tyle, że
      za te pieniądze mogłabym kupić co najmniej jeden model w sklepie stacjonarnym.
      Podsumowując, z mojego puntu widzenia sklepy stacjonarne nie upadną...o ile będą
      miały fajny towar :)

    • kasia_grubasia Przymierzanie kusi... 24.11.09, 17:55
      Sama ostatnio biję się z myślami, czy iść do Peachfieldu zmierzyć stanik, który
      chcę kupić w internecie. Różnica w cenie to 200 zł... Na razie jestem na
      etapie zmagania się z własnym sumieniem.
      • venia7 Re: Przymierzanie kusi... 24.11.09, 18:25
        To zrozumiałe, jeżeli różnica w cenie jest wysokości 200 zł. Ale
        różnica w wartości cen np. biustonoszy Panache wynosi góra 15 - 20
        zł., czyli właściwie tylko tyle ile wynosi przesyłka ... więc gdzie
        tu logika ?
        • urkye Re: Przymierzanie kusi... 24.11.09, 20:45
          Hmmm, a ja tak tylko spytam - pracujesz w Yoshi? Bo w sygnaturce masz adres
          strony z zeszłorocznym konkursem sklepu i aż mnie ciekawość zżera, czy
          faktycznie tam pracujesz czy też chcesz, by łączyć Twoje wypowiedzi z tym sklepem ;)

          Zaś co do samego zagadnienia - każda klientka zachowuje się zgodnie z własnym
          sumieniem i żadne wątki na forum tego nie zmienią;)
          Dla mnie cena gra pierwszorzędną rolę - kupuję tam, gdzie mi się bardziej opłaca
          - z całym wachlarzem plusów i minusów danego rozwiązania. Nie umiałabym jednak
          wejść do sklepu i mierzyć, jeśli z góry zakładałabym, że mierzony model kupię
          przez internet - po prostu źle bym się czuła.
          • venia7 Re: Przymierzanie kusi... 25.11.09, 11:10
            Brałam po prostu udział w tym konkursie :P, ale wygrać mi się nie
            udało
        • nowokaina123 Re: Przymierzanie kusi... 25.11.09, 17:11
          venia7 napisała:

          >Ale > różnica w wartości cen np. biustonoszy Panache wynosi góra
          15 - 20
          > zł., czyli właściwie tylko tyle ile wynosi przesyłka ... więc
          gdzie
          > tu logika ?

          Pewnie ze takie przymierzanie w sklepie stacjonarnym z myslą, że i
          tak kupi sie w necie jest nie fair, ale to nieprawda ze roznica w
          cenie wynosi ok 15-20 zl
          Kiedys kupilam na allegro panache za 89 zl (nowy rzecz jasna) plus
          10 zl przesylka. Potem widzilam te sam stanik w sklepie stacjonarnym
          za 179 zł!!! 90 zł roznicy to chyba lekka przesada
          • azymut17 Re: Przymierzanie kusi... 25.11.09, 18:13
            nowokaina123 napisała:
            > Kiedys kupilam na allegro panache za 89 zl (nowy rzecz jasna) plus
            > 10 zl przesylka. Potem widzilam te sam stanik w sklepie stacjonarnym
            > za 179 zł!!! 90 zł roznicy to chyba lekka przesada

            Kupując na Allegro nie znasz pochodzenia staników - może ktoś dostał ten stanik
            na prezent i go sprzedaje, bo nie pasuje? A ceną chce zachęcić do kupna? A może
            być gorzej - przecież poczta kradnie przesyłki, które potem są jakoś
            "upłynniane", prawda? W sklepach stacjonarnych też zdarzają się kradzieże, może
            pani oddała 3 staniki z 4 mierzonych i z jednym wyszła w torebce? Tego nie
            wiesz... A niska cena zawsze ma jakąś przyczynę.
            • nowokaina123 Re: Przymierzanie kusi... 25.11.09, 19:14
              azymut17 napisała:

              > Kupując na Allegro nie znasz pochodzenia staników - może ktoś
              dostał ten stanik
              > na prezent i go sprzedaje, bo nie pasuje? A ceną chce zachęcić do
              kupna? A może
              > być gorzej - przecież poczta kradnie przesyłki, które potem są
              jakoś
              > "upłynniane", prawda?

              nic z tych rzeczy
              stanik kupilam na allegro, ale od osoby, prowadzącej działalność
              gospodarczą, przymierzającą się do otwarcia sklepu netowego z
              bielizną. Facet siedzi w UK, sprzedaje mnostwo bielizny. A zachecic,
              rzeczywiscie mnie zachecil, bo do tego stanika dorzucil gratis w
              postaci stringow i obiecal rabat na nastepne zakupy :)
              Z niecierpliwością czekam az otworzy swoj sklep
    • madzioreck Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 18:40
      Tego typu praktyki nie są pochwalane na Lobby Biuściastych, i rzeczywiście jest
      to trochę... no nie bardzo. Nie widzę innego rozwiązania, jak drobna opłata za
      brafitting w przypadku niedokonania zakupu mimo znalezienia prawidłowego
      rozmiaru. Faktem jest, ze dobrze dobrany stanik może się klientce po prostu nie
      podobać, ale to jest nie do sprawdzenia, więc metoda nie jest idealna, ale na
      pewno pomogłaby na jakąś część tego typu przypadków.
      Ale nie sądzę, żeby znowu sklepy stacjonarne zaraz padły z tego powodu. Tak jak
      nie padły ryneczki, targi i małe sklepy osiedlowe po powstaniu hipermarketów.
      Jest spora grupa klientek takich jak ja, które nie lubią bawić się w zamawianie,
      czekanie, mierzenie, odsyłanie czy wymiany. Nie lubię, i już, i wolę zapłacić te
      20 zeta więcej i mieć stanik od razu, tudzież wiedzieć od razu, że dany stanik
      nie dla mnie.
      • imp18 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 19:05
        Ja sądze, że problem jest w tym, że to nie kwestia 10-20 zł tylko większych sum ... ale nie wiem, bo do najbliższego sklepu mam 60km :)
        • madzioreck Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 19:17
          Pewnie tak, tyle, że przy różnicy np. 100 zł, kiedy pewnie zamówiłabym w końcu
          przez net, nie chciałoby mi się z kolei ganiać do sklepu ;) Ale to tylko mój
          przypadek.
      • asencja2 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 22:30
        Jak dla mnie pomysł z opłatą jest co nieco dziwny...żeby nie
        powiedzieć chory.
        Jak chce sobie kupić jeansy to idę np. do americanosa - i uwaga:
        ustalam rozmiar (bo np. w tej chwili nie wiem czy jest to 30 czy 31)-
        i niejednokrotnie wychodzę, bo się sobie w danym rozmiarze i
        konkretnym fasonie nie podobam. I znów uwaga: idę do levisa - i znów
        ustalam rozmiar - i kupuję albo wychodzę. A jak ani tu ani tu niczego
        nie znajdę to np. kupuję na allegro dokładnie ten sam model spodni
        który mam w domu...
        A wracając do staników: na mnie mało co pasuje i nie wszystko mi się
        podoba. Na szczęście w sklepach stacjonarnych, które odwiedzam, Panie
        potrafią powiedzieć: dzisiaj nic na Panią nie ma - proszę przyjść za
        ok. 2 tygodnie. Są jednak też sklepy gdzie o w zasadzie każdym
        staniku można usłyszeć: bardzo dobry...
        A jeżeli w sklepie będą dwa modele w moim rozmiarze (i żaden mi się
        nie będzie podobał), to też powinnam zapłacić (no bo jakby ich było
        50 to powiedzmy, że prawdopodobieństwo, że nic mi się nie podoba jest
        wtedy dość małe..)?
        Uważam też, że profesjonalny brafitting to narzędzie podnoszenia
        swojej (sklepu) konkurencyjności - na podobnej zasadzie jak
        nieodpłatne usługi wizażystów w perfumeriach typu Sephora czy
        Douglas...nie mówiąc o akcjach Vichy czy L'Oreal typu "poznaj typ
        swojej skóry - polecamy to i to - kup albo nie".
        • klymenystra Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 01:49
          Pomysl z oplata jest doskonaly. Analogicznie - jesli idziesz do optyka po
          okulary, to czesto masz tez badanie wzroku. U mojego optyka kosztuje ono 50 zl,
          chyba ze kupisz okulary na miejscu, wtedy jest gratis. I to jest fair. Tak
          powinny dzialac sklepy bielizniane z brafittingiem.
          • asencja2 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 21:15
            A jak wiesz jaką masz wadę wzroku (rozmiar stanika) to nie płacisz za
            mierzenie okularów (staników) i nikt Cię nie podejrzewa o to, że chcesz
            je kupić gdzie indziej...
            • klymenystra Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 23:42
              Ale kto tu postuluje oplaty za mierzenie? Brafitting i mierzenie to dwie rozne
              rzeczy :/
              • kotwtrampkach Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 10:19
                klymenystra napisała:

                > Ale kto tu postuluje oplaty za mierzenie? Brafitting i mierzenie to dwie rozne
                > rzeczy :/

                no chyba właśnie o to chodzi. Jeżlei przychodzi do sklepu dziewczyna i chce
                sprwdzić, czy dany model biustonosza jest w danym rozmiarze na nią dobry(żeby
                kupić stanik taniej przez sieć), to nie jest to brafitting.. I może to nie jest
                w porządku, ale nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy dziewczyna się zastanwia
                nad kupnem dopiero, czy też chciała tylko przymierzyć.

                Przymierzanie po prostu musi być wliczone w koszty prowadzenia sklepu.
                (internetowego również - np. zamawiam dwa rozmiary stanika, ale chcę kupić jeden
                - drugi tylko przymierzam i odsyłam)
        • ko_kartka Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 10:49
          Nooo, nie wiem jak w Sephorze, ale w Douglasie zrobienie makijażu jest bezpłatne
          pod waunkiem zakupu towaru za określoną sumę (w maju było to 70 zł).
    • marikooo Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 19:07
      "(...) drobna opłata za brafitting w przypadku niedokonania zakupu mimo znalezienia prawidłowego rozmiaru"???
      Dziewczyny! Bez przesady!

      Pierwszy raz dobry stanik dopasowała mi pani Natalia w Brassiere. Będę jej za to wdzięczna do końca życia, ale go nie kupiłam. Jego cena dwukrotnie przerosła mój budżet na stanik przeznaczony, więc się nie zdecydowałam. Z wyrzutem sumienia wychodziłam ze sklepu, ale i z plikiem wizytówek, które potem rozdałam swoim koleżankom - przynajmniej dwie z nich w wyniku tego odwiedziły sklep i zrobiły w nim zakupy. Teraz czuję, że jestem w porządku. I nie widzę powodu, żeby się bić w pierś (sic!), że nie zapłaciłam gotówką za poradę i dopasowanie. Stanik kupiłam dwukrotnie taniej w promocji w sklepie internetowym.

      Do Brassiere i Mercado (tam kupiłam 2 staniki) zaglądam i sprawdzam, czy ceny - w promocji czy wyprzedaży - nie obniżają się do pułapu dla mnie osiągalnego. Jeśli tak się nie stanie, nic nie kupię. Mam jednak pewne założenie: nie zajmuję przymierzalni dłużej, niż to absolutnie konieczne i staram się nie absorbować sobą sprzedawcy - wiem, jaki mam rozmiar i co mi się podoba, więc radzę sobie w 80% sama.

      Nie popadajmy w skrajności. Jeśli o mnie chodzi, zarobki nie pozwalają mi na wydanie stu złotych więcej dlatego, że lubię sklep, cenię profesjonalizm sprzedawcy, czy poświęcono mi czas. Jestem za to wdzięczna, ale ta wdzięczność nie ma wpływu na moje dochody niestety. ZAWSZE jednak odwdzięczam się promocją sklepu wśród znajomych, rodziny, czy na forum.

      I tyle.
    • kuraiko Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 19:17
      poza tym polecam poczytać forum i odnaleźć dyskusję na temat, która już się
      przewaliła kiedyś. a podobno nie można zaśmiecać forum ;)))
      • kotwtrampkach Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 10:23
        kuraiko, to nie zaśmiecanie, zawsze dyskusje na ten i podobne tematy będą
        aktualne, zawsze na "świeżo" inaczej się dyskutuje niz tylko czyta posty. A
        czasem zwyczajnie "terapeutyczne" jest wygadanie się, że coś nas wkurza. A moze
        akurat dotrze to do osoby, która chciała zaoszczędzić 20 zł?
        Po to jest lobby :-)
    • nelyen Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 19:52
      cóż, przez ostatnie pół roku to sporo namierzyłam staników przy
      okazji zabierania koleżanek na zakupy. i jeden, słownie jeden mi
      pasował. co z tego, że mierzę ileś, gdzie rozmiar jest dobry (brak
      buł, obwód stabilny) jak zamiast biustu mam kacze dzioby/naleśniki
      czy jeszcze coś paskudniejszego. i niby miałabym za to płacić?

      rozumiem, że klientkom zdarza się zniszczyć stanik (zaciągnięcie,
      zaplamienie, podziurawienie) i za to powinno się płacić, bo to
      ewidentna szkoda dla sklepu. ale czemu ja, duch nieustraszony w
      poszukiwaniu ideału mam za to płacić? z porad brafitterek nie
      korzystam, przebieralni nie zajmuję dłużej niż 15 minut (albo coś
      pasuje, albo nie, nie ma że moooże...)

      poza tym, co do różnic cenowych w sklepach stacjonarnych (mówię o
      sklepach w Stolicy) to bywają czasem znaczne 50-70zł (to ok jedna
      trzecia nowego stanika!)
    • ancia_1987 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:04
      Ja nie mam możliwości zmierzenia czegokolwiek stacjonarnie.
      Bardzo chciałbym kupić w końcu coś normalnie mierząc to przed zakupem.Jeśli
      różnica w cenie to więcej niż 50zł to na pewno nie kupiłabym stanika
      stacjonarnie z wiadomych względów. wkurza mnie tylko że w takiej Warszawie jest
      tyle sklepów i ludzie nie potrafią z tego korzystać,a u mnie nie ma żadnego.
      • nathd Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:23
        Wg mnie jedynym prawdziwym powodem, dla którego kupuje się w sklepach
        internetowych/ebay/ itd to jest CENA. Jest to rzecz nie do przeskoczenia, część
        osób zawsze woli posiedzieć w przymierzalni, posłuchać porad i zapłacić te ponad
        50zł więcej (jak nie np.100zł) a część nie będzie na to zwyczajnie stać. Tyle,
        że niektórzy wykorzystują sklepy do przymierzania, co jest wg mnie nie do końca
        w porządku, a z drugiej strony w sklepach z ciuchami też często mierzy się
        ubrania, których nie kupuje, bo np. czeka się na przecenę.
        Dopóki ceny w sklepach będą tak wysokie nie ma co liczyć, że ludzie przestaną
        polować na wyprzedaże/itp.
        • kasienka.b Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:50
          Kurcze, nie chce mi się wierzyć w to, że jakiś sklep ma 100 zł wyższą cenę od
          innych sklepów, nawet internetowych. Mówię oczywiście o pełnowartościowych
          produktach z obowiązującej kolekcji - bo oczywiście zawsze zdarzy się jakiś
          reject z ebaya za pół ceny, czy przeceniony model z poprzedniej kolekcji.
          Jednak aktualna kolekcja moim zdaniem jest w większości sklepów podobna cenowo -
          ewentualne różnice sa rzędu 20-30 zł.
          • kotwtrampkach Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 10:36
            kasienka.b napisała:
            > Jednak aktualna kolekcja moim zdaniem jest w większości sklepów podobna cenowo

            yy, nie. Ale to też zależy co rozumiesz pod pojęciem aktualna kolekcja. Np takie
            tango pure (z kolekcji bazowej więc chyba aktualnej?) można było swego czasu
            kupić i za 7funtów w jednym z angielskich sklepów z gratisową przesyłką.

            No i nie ukrywajmy, część z nas chce kupić dopasowany i ładny stanik, ale
            niekoniecznie z najnowszej kolekcji. I mozna mierzyć dany model w kolorze żółtym
            w sklepie (bo ten jest najnowszy i sklep tylko taki ma) a potem kupić
            przeceniony, starszy model w kolorze niebieskim! I tu różnica w cenie może być
            ogromna.

            A swoją drogą, ciągle się zastanawiam, kiedy powstanie w Polsce sklep na polskie
            warunki i będzie sprzedawał biustonosze ze starszych kolekcji, a tańsze? Czy
            cena minimalna obowiązuje również na kolekcje nieaktualne?
            A nawet jeżeli, czy nie ma możliwości tego obejść np. dając klientce rabat z
            jakiejś okazji (tak nas zachęcają angielskie sklepy) Weźmy poprawkę na aktualną
            cenę funta - naprawdę, opłaca się płacić za przesyłkę dzisiaj..
            • akj77 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 13:29
              > A swoją drogą, ciągle się zastanawiam, kiedy powstanie w Polsce sklep na polski
              > e
              > warunki i będzie sprzedawał biustonosze ze starszych kolekcji, a tańsze?

              Są, np. 6 zmysł w centrum handlowym składającym się z samych outletów (Fashion
              House?) w Piasecznie.
            • kasienka.b Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 20:11
              Aktualna kolekcja - chodzi mi o nowości oraz kolekcję bazową.
              Oczywiście, że nie wszyscy chcą mieć najnowszy model i takich starszych modeli
              jest np. u mnie trochę, ale jako, że są to właśnie starsze kolekcje to są już
              przebrane rozmiary - więc siłą rzeczy nie każdy coś znajdzie dla siebie.
              A odnośnie rabatów okolicznościowych - to ja chyba jestem jakaś dziwna? U mnie
              praktycznie zawsze jak klientka zapyta to dostaje zniżkę.
              • kotwtrampkach Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 28.11.09, 18:56
                kasienka.b napisała:

                > A odnośnie rabatów okolicznościowych - to ja chyba jestem jakaś dziwna? U mnie
                > praktycznie zawsze jak klientka zapyta to dostaje zniżkę.

                haha, dobrze wiedzieć na przyszłość,
                ale jak podejmuję decyzję odnosnie kupna, to przeglądam ceny w sklepach i kody
                rabatowe aktualnie dostępne, zamiast pytać w każdym i czekać na odpowiedź

                chyba się OT zrobił :-| przepraszam
                • emalia1231 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 28.11.09, 22:33
                  nie przeczytalam wszych wszystkich postow kobietki ale chetnie napisze jak u
                  mnie wyglada sytuacja. Głównie kupuje przez internet (z roznych zrodel) a to
                  dlatego ze nei mam możliwosci wpasc do sklepu i sobie cos wybrac. Raz na jakis
                  czas bywam w wawie i odwiedzam stanikowe sklepy, ale chyba jeszcze nic nie
                  kupiłam. głownie dlatego ze nic na mnie nie pasuje. Mianowicie preferuje tylko
                  freye. Ostatnio po kilku nieudanych probach zakupow w dopasowanej, a czas mnie
                  strasznie naglił kupiłam curvy kate,okazało sie ze tez w sumie idealny to on nie
                  jest. No i klops, wniosek taki ze albo nic nie ma albo jest kosmicznie drogie.
                  Ostatnio wyprobowywalam kilka firm na sobie w sklepie na chmielnej (nazwy nie
                  pamietam) nic nie pasowało i musze przyznac ze bylo mi bardzo glupio ze
                  zawracałam glowe właścicielce pol godziny, ale na szczescie sama przyznała ze
                  nic idealnego i w mojej kolorystyce nie ma. Ale jezeli kiedys cos Tam znajde na
                  pewno kupię ze wzgledu na przemila obsluge i kropka, pal licho cene:)
        • ancia_1987 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:51
          Kupiłam ostatnio kilka staników na allegro, bo różnica w cenie to ponad 50zł, a
          poza tym w najbliższym stacjonarnym sklepie (ok 90km) nie mam mojego rozmiaru.
          W mojej szufladzie leżą staniki o wartości ok 300zł i nikt nie chce ich kupić.
          Taniej wyszłoby mi pójść do sklepu stacjonarnego, zapłacić kilka groszy więcej i
          mieć chociaż jeden dobrze dobrany stanik.
    • ciociazlarada Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:25
      Ja niestety urodziłam się złą klientką.
      Etyczne standardy mam, że tak powiem wysokie, dlatego w sklepie stacjonarnym
      byłam raz i kupiłam stanik sztuk 1, który najlepiej leżał.
      A czemu złą klientką? Bo nie ukrywam, że na perfumy i bieliznę jestem w stanie
      przeznaczyć sporo kasy i jestem raczej rozrzutna, ale kręci mnie sama świadomość
      polowania, szukania, porównywania ofert, odkrywania... Kupuję przez internet
      prawie wszystko oprócz jedzenia (wino też przez internet, więc picie się nie
      wlicza;)), często uderzam bezpośrednio do jakichś zapyziałych producentów i na
      strony wyglądające jak zbite z patyków:), kupowałam też na ebayu chińskim po
      chińsku i w Korei Północnej. Lubię wynajdywać nowe ciekawe rzeczy i miejsca na
      zakupy.
      Zrozumcie, drodzy sprzedawcy stacjonarni i takie osoby jak ja. Widzę oczywiście
      potrzebę istnienia sklepów ze stanikami, gdzie można mierzyć i naganiam tam moje
      koleżanki, ale sama wolę czaić się za ekranem.
      • kasienka.b Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 21:52
        ależ to, że wolisz polowanie nie czyni Cię absolutnie złą klientką :) Z tego co
        piszesz to nie chodzisz najpierw poprzymierzać wszystkie modele w sklepie
        stacjonarnym a potem dopiero polujesz w necie. No chyba, że jednak tak ;)
        • wielebnna Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 22:04
          gdyby sklepy stacjonarne były czynne po g.22 to byłabym wierną klientką, a tak
          zostaje mi tylko internet
          a co do cen to jako ten śledczy zaczajam się na brytyjskie okazje i okazyjki -
          kręci mnie kupienie czegoś za 1/3 ceny w polskich sklepach internetowych
          • kotwtrampkach Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 27.11.09, 10:39
            kiedyś nawet tak sobie marzyłam - otworzyć sklep z ciuchami, zabawkami czy
            bielizną NOCNY :-)
        • ciociazlarada Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 22:09
          Nie Kasieńko, nie chodzę i nie przymierzam. Raz byłam, przymierzyłam 3 sztuki w
          jednym rozmiarze i wyszłam z tą trzecią.
          Określiłam siebie jako złą klientkę, bo mnie ceny staników nie odstraszają od
          zakupów, więc teoretycznie mogłabym chodzić i kupować wszystkie swoje staniki w
          stacjonarnym jaki tu w Holandii znam. Ale wolę polowanie:), dla samego
          polowania. Mogłabym też kupować przez internet w Polsce, ale tutaj pojawia się
          problem tych osławionych cen minimalnych (tak w ogóle, to czy taka praktyka jest
          legalna??). Jeśli wszystko wszędzie kosztuje tyle samo, to odbiera mi to całą
          radość i adrenalinę przy szukaniu.
      • venia7 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 11:25
        Ale tu nie chodzi o samo kupowanie w sklepach internetowych.
        Przecież to normale, że się w nich robi zakupy - wszystko jest dla
        ludzi. Jednakże nie chodźmy do sklepów stacjonarnych z myślą samego
        przymierzania, aby potem właśnie kupić ten model w internecie - w
        podobnej cenie.
    • myszonor Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 22:45
      ten temat była już wałkowany nie raz, np. tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,86283181,86283181,Platny_bra_fitting_mam_mieszane_uczucia_.html
    • mefistofelia Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 24.11.09, 23:47
      Chodzę po sklepach gdzie przymierzam różne staniki i czasami dłużej się
      zastanawiam. Raz wyjdę z pustymi rękami, raz kupię, raz wrócę po dwóch dniach by
      kupić, a raz natykając się na super promocję na ebayu kupię tam stanik, w
      rozmiarze, który ustaliłam 2 miesiące wcześniej mierząc w sklepie. Czy to
      naprawdę aż tak straszne?
      Kupienie w innym sklepie jak się przymierzyło w jednym wydaje mi się dokładnie
      tak samo "nieetyczne" jak zamawianie w necie.

      Co do płatnego brafittingu- czym jest brafitting? Bo jeśli jest to przyniesienie
      paru staników z magazynu i ewentualna krótka konsultacja to taka polityka
      skreślałaby dla mnie sklep na starcie. Nie moja wina, że wszystkie dostępne
      rozmiary nie wiszą na wieszaczkach. Ne będę za to dopłacać.
      A może chodzi o ustalanie pierwszego rozmiaru i dobrego fasonu?
      To sensowniejsze. Choć niektóre kobiety będą z racji rozmiaru i asortymentu w
      nim więcej czasu spędzać w przymierzalni z brafitterką, a niektóre dużo mniej.
      Należy wtedy brać od nich tyle samo?
      Imo to nierozwiązywalny problem.

    • goshja Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 01:47
      Niestety, chodzi o cene.
      Oczywiste jest ze sklepy stacjonarne maja wieksze koszty utrzymania
      niz internetowe. Ale jako klient sugeruje sie cena,a nie przychodem
      wlasciciela sklepu;)
      Zdaza sie czesto ze staniki online w brytyjskich sklepach kosztuja
      40-50%taniej. Nie mowiac juz o wszelkich prawdziwych wyprzedazach
      online, ktore w sklepach stacjonarnych sa rzadkoscia.
      Z drugiej jedank strony, jesli przymierze w sklepie stanik cudo to
      nie oddam:) I mam gdzies, ze online moze kosztowac 50zl mniej
      (oczywiscie po uwzglednieniu przesylki). Jakis czas temu wyszlam z
      Buduaru w Zlotych Tarasach z piekna czarna arabbelka, mimo tego ze
      widzialam ja online za 15F:)..no ale lezala tak pieknie ze musialam
      ja natychmiast mojemu mezczyznie pokazac na sobie;)
    • black_halo Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 08:51
      Chetnie przy okazji wizyty w Polsce poszlabym gdzies pomierzyc ale
      chyba po tym watku dam sobie spokoj. Niestety cena 176 zlotych dla
      mnie to 45 euro. Niemalze luksusowy sklep w centrum Brukseli gdzie
      ceny zaczynaja sie od 40 euro wlasnie a bielizna tam sprzedawana jest
      naprawde piekna, mozna nawet dostac modele z recznie robionymi
      koronkami albo uszyc rozmiar na zamowienie. Nie wiem jakies sa
      konkretnie ceny w stacjonarnych ale w sklepie internetowym
      dopasowana np. Moje ulubione maskaradki kosztuja 176 zlotych sztuka
      wiec tyle biore do porownan. To jest jakies 37 funtow. W brytjskich
      sklepach te biustonosze kosztuja do 3 funtow co jest moim zdaniem
      spora roznica, chociaz rozumiem - ceny minimalne - plus przesylka i
      wychodzi prawie to samo. Ale jesli poczekam na przeceny to moge miec
      ladnie biustonosze za rozsadniejsza cene np. 13-15 funtow na
      curvylicious i za trzy biustonosze zaplace tyle co za jeden w
      stacjonarnym. Ot taka matematyka kiedy musisz oszczedzac bo akurat
      nie masz pracy.
      • bruxelka11 co zawiera cena stanika? 25.11.09, 10:33
        Przepraszam, ale wydaje mi się, że w cenę stanika, który wisi w
        sklepie na wieszaku wliczone są min. czynsz za lokal, koszty mebli,
        wystroju wnętrza, pensja sprzedawcy i właściciela sklepu...Tak by
        wskazywała logika w każdym razie. Pałacenie dodatkowo za obsługę, to
        nic innego niż płacenie dwa razy za to samo :)
        • jul-kaa Re: co zawiera cena stanika? 25.11.09, 11:32
          bruxelka11 napisała:
          >Pałacenie dodatkowo za obsługę, to
          > nic innego niż płacenie dwa razy za to samo :)

          Wydaje mi się, że w tym wątku chodzi o brafitting, a nie możliwość mierzenia.
          Ideałem byłaby sytuacja, kiedy w sklepie można by było umówić się na płatny
          profesjonalny brafitting, ale nadal pozostałaby możliwość bezpłatnego mierzenia
          staników.
          • kotwtrampkach Re: co zawiera cena stanika? 27.11.09, 11:01
            jul-kaa napisała:

            > Ideałem byłaby sytuacja, kiedy w sklepie można by było umówić się na płatny
            > profesjonalny brafitting, ale nadal pozostałaby możliwość bezpłatnego mierzenia
            > staników.

            to byłoby dla mnie rozsądne podejście, z jednym małym "ale"
            profesjonalny brafitting jest formą reklamy - jeżeli przychodzi kobieta z ulicy,
            jest miło traktowana, ekspedientka pomaga jej dobrać rozmiar itd to jest większa
            szansa, że ta kobieta kupi stanik, niż gdyby sama sobie mierzyła i dobierała.
            Przecież niedopasowane chińczyki, których rozmiaru nikt jej nie pomoze wybrać
            może kupić na targu za grosze. Jest szansa, ze (jak już dziewczyny pisały wyżej)
            pani poleci sklep swoim koleżankom - bo tam tak miło!

            A inną sprawą jest to, że ja bym chętnie wysłała np. mamę na brafitting, żeby
            ktoś "obcy" pokazął jej jak ma leżelć stanik, dał przymierzyc rózne modele i
            potem kupiłabym jej kilka staników. Wolałabym zapłacić za określenie rozmiaru
            niz "topić pieniadze w różnych modelach i rozmiarach ze sklepów internetowych
            (opłaty za przesyłki!!) albo wysyłać ją do sklepu stacjonarnego w którym po
            1.ceny ją przerażają i od razu mniej jej się podobają staniki (ten typ tak ma),
            2.głupio jej będzie nie kupić nic, więc kupi biustonosz do ozdobienia szuflady,
            3.ktoś jej każe zapłacić za brafitting a nie będzie miał wystarczająco dużo
            modeli w jej rozmiarze!

            Dlatego bardzo podobała mi się akcja dziewczyn z mambra (mam nadz.że nie
            pomyliłam nazwy) - tylko, że to nie ta część kraju ;-)
        • klymenystra Re: co zawiera cena stanika? 25.11.09, 12:51
          Nie za oblsuge tylko za brafitting - to jest spora roznica.
    • baba06 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 10:28
      a jak się ma "płatny brafiting" w kontekście tego wątku?
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,103205585,103205585,Zly_brafitting_w_sklepach_z_brafittingiem_.html
    • venia7 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 11:35
      Dziewczyny, jak dla mnie płacenie za brafitting to przesada. Tak jak
      już jedna z Was się wypowiedziała, umiejętność odpowiedniego
      dopasowania bielizny podnosi rangę sklepu i to właśnie tam się z
      przyjemnością wraca, kiedy się wie, że można liczyć na fachową
      pomoc.
      Jednakże ten wątek nie jest poświęcony bra-fittingowi tylko
      przymierzaniu w sklepach stacjonarnych a potem kupowaniu w
      internetowych, więc trzymajmy się temetu :-).

      Pozdrawiam
      • nomina Nie zgadzam się 25.11.09, 12:32
        A ja się nie zgadzam. Klient ma prawo pomacać, przymierzyć, przejrzeć, przesłuchać. W końcu w księgarniach też ludzie przeglądają książki, nawet potrafią przeczytać całą, podobnie w sklepie muzycznym - przesłuchają płytę - i nikt za to nie pobiera opłaty. Wiem, że brzmi to brutalnie, ale, niestety, takie są uroki wolnego rynku :).
        • bebe.lapin Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 12:36
          To, ze ludzie potrafia tak zrobic nie znaczy, ze nie jest to co najmniej
          niekulturalne. Wg mnie pojscie do sklepu, zawracanie glowy i niszczenie towaru
          (kazde przymierzenie stanika zostawia na nim slad, nie ma sie co ludzic), jesli
          z gory nie ma sie zamiaru kupic w stacjonarnym tylk ow internetowym, to jest imo
          naduzycie.
          • nomina Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 13:46
            Przymierzanie towaru ze sklepu netowego (w końcu, jak czytałam w którejś z gazet opinię jednego z naszych sklepów biuściastych - ponoć do 80% towaru przychodzi do zwrotu/wymiany) tak samo niszczy. To się ma wkalkulowane w koszty.
            To nie jest nadużycie, tylko realia: gdyby ceny stacjonarne były wyższe o 10, góra 20% i gdyby w stacjonarnych można było robić zwroty - podejrzewam, że tego wątku by nie było. Tak, ja wiem, jakie są koszty utrzymania sklepu stacjonarnego (różni je koszt lokalu, i to nie cały, bo w końcu sklep netowy płaci za serwer, za administrację, za domenę), tyle że klienta to mało obchodzi :).
            Rozumiem argumenty obu stron, sama jestem i klientką, i sprzedawcą - powtarzam jednak, że nie ma co z tym walczyć, tylko trzeba myśleć, czym skusić klienta jednak na zakup stacjonarny.

            Może np. dodatkami? Wiele osób kupujących przez net to osoby, które
            a) nie mają czasu zajść do sklepu, bo pracują w godzinach otwarcia sklepu,

            b) mają dzieci i z dziećmi ciężko robić zakupy,

            c)podoba im się polowanie w necie,

            d)chcą spokojnie przemyśleć zakup i móc oddać,

            e)w ich okolicy nie ma sklepu stacjonarnego.

            No to w odpowiedzi

            a)zrobić sklepy czynne w innych godzinach (np. 7.00-20.00),

            b)zrobić sklepo-kafejki, które będą przy okazji miejscem spotkań i wytchnieniem od codziennego kieratu, a dziećmi ktoś się zajmie (przecież na zlotach my wszystkie, które liczymy każdą złotówkę przy zakupach, wydajemy lekką ręką pieniądze, bo atmosfera nas niejako rozgrzesza :),

            c)dać klientce coś dodatkowego, co jej zrekompensuje adrenalinę netowego polowania,

            d)pozwolić na zwrot nieużywanego,

            e)organizować zloty czy podobne spotkania w małych miejscowościach (coś a la idea mobilnego bra-fittingu, o której była kiedyś mowa).

            Oraz ceny, o których już pisałam.

            Aczkolwiek mnie najbardziej interesuje cena i dostęp do stanika.
            • nomina OT: a w książkach odwrotnie :( 25.11.09, 13:49
              Mały OT: pomyśleć, że w książkach jest odwrotnie i trzeba myśleć, jak skusić klienta, żeby kupował w necie i nie upierał się przy obecności książki w księgarniach stacjonarnych :(.
              • bebe.lapin Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 25.11.09, 14:02
                nomina napisał(a):

                > Mały OT: pomyśleć, że w książkach jest odwrotnie i trzeba myśleć, jak skusić kl
                > ienta, żeby kupował w necie i nie upierał się przy obecności książki w księgarn
                > iach stacjonarnych :(.

                Chyba nie do konca rozumiem?
                • nomina Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 25.11.09, 20:30
                  E, taka mała dygresja (bo z racji okresu przedświątecznego mam wydawniczą
                  gorączkę :) - że tutaj rozważamy, jak przytrzymać klienta w sklepie
                  stacjonarnym, a ja muszę wymyślić, jak mojego odciągnąć od stacjonarnego na
                  rzecz zakupów wyłącznie w Internecie - trochę mnie to rozśmieszyło, trochę
                  zasmuciło. Ale koniec OT, wracam grzecznie do dyskusji.
                  • yaga7 Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 25.11.09, 21:58
                    Ceną? ;)

                    Ja kupuję książki praktycznie tylko w necie - taniej, wygodniej i przesyłka za
                    darmo. Czego chcieć więcej? ;)
                  • bebe.lapin Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 26.11.09, 10:52
                    wlasnie to mnie ciekawi - dlaczego w przypadku ksiazek lepiej przez internet?
                    • nomina Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 26.11.09, 11:58
                      Jako autorka-wydawca uważam, że to o tyle lepiej, że unikam 3 pośredników, więc
                      mogę to, co muszę oddać dystrybutorom, dać czytelnikom w postaci a to niższej
                      ceny, a to jakichś gratisów. A jednak utarło się, że książka musi być w Empiku,
                      inaczej nie ma jej na rynku, i że zakupy netowe to tylko dodatek do
                      stacjonarnych. Na pewno minusem jest ta niemożność "pomacania" towaru w
                      e-księgarni :).
                      • kuraiko Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 26.11.09, 12:46
                        jeśli mam kupować książki/mangi w internecie, to dla mnie liczy się przede
                        wszystkim cena i dostępność.
                        zaznaczam, że kupuję tylko to co "znam", a nie nową powieść w ciemno, bo np
                        wyczytałam, że dobra (na takiej zasadzie nigdy nie kupuję książek, tylko
                        wypożyczam ;) ). Mam kilku ulubionych autorów i ich książki kupiłabym wysyłkowo
                        nowe jeśli cena byłaby dość atrakcyjna (na tyle żeby mi się chciało czekać aż mi
                        przyślą, a nie iść do księgarni i kupić od ręki) albo na allegro używane w
                        dobrym stanie (chyba że stare wydania, trudno dostępne, oczywiście w dobrej cenie).
                        Mangi wysyłkowo zamawiamy w kilka osób prosto z wydawnictwa, bo powyżej jakiejś
                        kwoty możemy liczyć na ewentualne gratisy, obniżki i brak kosztów przesyłki,
                        przykładowo zamiast 100zł zapłacę 90zł.
                        Dla mnie liczy się przede wszystkim cena. Co do mang to kupienie samodzielne w
                        Empiku jest dla mnie tak samo przyjemne jak dostanie paczuszki od listonosza ;)
                        (to prawie jak prezent :>).
                      • kitty29 Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 26.11.09, 14:51
                        Jako osoba, która mocno zawyża średnią krajową książek kupionych/osobę mogę
                        napisać, że nic nie może się równać z wizytą w księgarni - szczególnie
                        samoobsługowej.
                        Uwielbiam chodzić między regałami, oglądać, dotykać, pięć razy brać książkę z
                        półki, po to tylko żeby po chwili stwierdzić, że jednak wybiorę coś innego itd.
                        Bezcenna jest też możliwość przeczytania kilku fragmentów, bo dopiero to daje mi
                        niejaki obraz o języku autora (ale jestem zdecydowaną przeciwniczką urządzania
                        sobie czytelni w sklepie).
                        W necie też kupuję książki, ale są to już konkretne tytuły (ulubiony pisarz,
                        znana seria itp). No i oczywiście literatura fachowa, którą jednak kupuję z
                        obowiązku a nie dla przyjemności.
                        Dla mnie nawet różnica w cenie na korzyść netu nie jest przekonywująca.
                        I mam nadzieję, że jednak wydawcy nie będą wycofywali się ze stacjonarnych
                        księgarni.
                  • masza.s Re: OT: a w książkach odwrotnie :( 27.11.09, 19:59
                    Ja kocham allegro. To wygląda tak. Masza wchodzi na allegro. Masza wpisuje
                    nazwisko pisarza. Masza klika na wszystko "kup teraz" z kwotą poniżej 30 zł.
                    Masza pod koniec tygodnia płaci "grupowo" za wszystkie książki, spędzając 30
                    minut przed komputerem. Masza dostaje książeczki do domu. Masza się cieszy. :D

                    KOCHAM kupować książki, zawsze i wszędzie, przez internet też bardzo chętnie.
            • kasienka.b Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 14:13
              > To nie jest nadużycie, tylko realia: gdyby ceny stacjonarne były wyższe o 10, g
              > óra 20% i gdyby w stacjonarnych można było robić zwroty - podejrzewam, że tego
              > wątku by nie było.

              Hmm, u mnie ceny są takie jak w sklepach internetowych, można robić zwroty
              stacjonarnie, a mimo to wątek jest ;)
              • nomina Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 20:35
                No to musisz być wyjątkiem :). Albo może nie masz tylu marek co w necie, w tylu
                rozmiarach? Poza tym jedna kasieńka wiosny nie czyni :) - pozostała część
                forumek ma do Ciebie na tyle daleko, że kwestia zakupów internetowych pozostaje.
                • kasienka.b Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 21:13
                  odnośnie marek i rozmiarów to mam chyba dość sporo ;) I ciągle przybywa, aż
                  miejsca czasem brak :)
          • kuraiko Re: Nie zgadzam się 25.11.09, 16:08
            a jeśli idę do sklepu, mierzę staniki i teraz nie mam zamiaru ich kupić, ale
            mierzę, żeby zobaczyć jak leży dany fason, czy w ogóle jest sens kupować (i
            mierzyć innym razem) coś tej firmy, żeby sprawdzić ścisłość obwodu, zabudowanie
            misek i np opisać na forum to też postępuję nie fair?
            a mierzenie ubrań w sklepie odzieżowym, bo mam zamiar zobaczyć, czy mi ładnie w
            tym fasonie swetra, ale wiadomo że go teraz nie kupię, bo może zobaczę inny
            ładniejszy, a nie spieszę się z kupowaniem w pierwszym lepszym sklepie?
            :/
            • venia7 Re: Nie zgadzam się 26.11.09, 11:47
              Wiadomo, że nie zawsze kupuje się od razu. Bardzo często trzeba
              decyzję zakupu przemyśleć na spokojnie w domku.
              A co do przymierzania w sklepach z odzieżą - jest to troszkę co
              innego (przynajmniej dla mnie). Tam nikt nie donosi nam towaru, nie
              pomaga w dopasowaniu rozmiaru. Same sobie wybieramy fasony,
              rozmiary - oczywiście chodzi mi o sieciówki np. H&M czy C&A i inne w
              galeriach handlowych.
              • kuraiko Re: Nie zgadzam się 26.11.09, 12:37
                ale nie mówię o brafittingu ;) w sklepach z bielizną w moim mieście
                sprzedawczynie rzadko się interesują klientką, jeśli ona wyraźnie nie zaznaczy
                że chce pomocy. z wieszaczka zazwyczaj też się bierze samemu staniki. raz
                prosiłam o wyjęcie rozmiaru z szuflady i jak się okazało, że jednak nie kupię
                (nie ważne, czy miałam zamiar czy nie, rozmiarowo i tak nie było perfekcyjnie),
                to sprzedawczyni o mało nie zabiła mnie wzrokiem. bo musiała się "pofatygować",
                żeby wyjąć stanik z szuflady. no nie przesadzajmy :/
                jeśli obsługa się mną nie interesuje i ja obsługuję się sama, a do przymierzalni
                nie stoi kolejka, to dla mnie jest to dokładnie tak samo jak przymierzenie np
                swetra w H&M
      • midi1 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 13:27
        Jak mozna placic za mozliwosc zakupu towaru (tzw brafitting) ? Jako ,ze chodze z dziewczyna po roznych sklepach to wiem ,ze biustonosz 70 moze sie rownac 65 oraz 60 w obwodzie ,dlategotez nigdy by moja dziewczyna nie kupila czegos przez internet , nawet biustonosza , ktory ma i wie ,ze bedzie pasowal . Jednak w sklepach z tzw brafittingiem niekiedy jest tak ,ze Panie nachalnie przynosza dziesiatki staniczkow w roznych cenach , i zazwyczaj osoba mierzaca nie sprawdza ceny przed przymierzeniem , wiec nie mozna miec pretensji ,ze np spasuje 1-2 staniczki a beda poza budzetem na zakupy i taka Pani wyjdzie nie kupujac.
        Poza tym stwierdzam ,ze firmy panache,masquarade itp sa przecenione ,w UK porownujac zarobki to taki staniczek by kosztowal mniej jak 50zl ,a w PL 176zl , a sa to straszne rozciagliwce skoro na moja dziewczyne pasowal jedynie obwod 60 podczas gdy polskie staniczki 65-70 (dodatkowo kosztuja niekiedy 50% wartosci w/w).
        Jakosc tych angielskich staniczkow tez nie powala , dalia,samanta,kinga,konrad,esotiq robi ladniejsze staniczki w dobrej cenie ;)
        Pozdrawiam i nie kloccie sie ;P
        • kasienka.b ceny brytyjskie raz jeszcze 25.11.09, 14:11
          Przyznam szczerze, że dziwi mnie trochę porównywanie polskich cen do cen
          brytyjskich na zasadzie "tam za brytyjską pensję można kupić tyle i tyle
          staników, a u nas ten stanik w przeliczeniu powinien kosztować 50 zł". To nie
          jest wina ani sklepów z bielizną ani producenta. Tak samo jest z ubraniami - w
          UK można kupić taniej i więcej w przeliczeniu na zarobki. To samo z jedzeniem, z
          benzyną, z kosmetykami. Tam się po prostu lepiej zarabia. Ale czy to oznacza, że
          przez to producent powinien sprzedawać do Polski połowę taniej? Skoro np. koszt
          wyprodukowania takiego stanika wynosi ileś tam, to fakt, że idzie on do
          "biedniejszego" kraju nie zmieni jego ceny.
          • midi1 Re: ceny brytyjskie raz jeszcze 25.11.09, 14:37
            Chodzilo mi raczej o to ,ze w PL sporo osob podnieca sie tymi angielskimi
            staniczkami (byc moze z uwagi na cene mysla ,ze to jest cos dobrego) a prawda
            jest taka ,ze to jest byle jaki staniczek za byle jaka cene na angielski rynek
            ;) skoro obwod 65 panache rozciaga sie gorzej niz 70ka triumpha czy nawet 70ka
            donny to o czyms to swiadczy . Dodam jeszcze ,ze te ang staniczki lepiej
            wygladaja na zdjeciach modelek z dopasowanym biustem do danego modelu niz na
            zywo ;) tyle w tym temacie , a w temacie brafittingu mysle ,ze potrafie
            dziewczynie doradzic lepiej po tym jak poczytalem wiele PL oraz zagranicznych
            for/watkow/stron/jutub filmikow itd , dlatego smieszy mnie poglad ,zeby za cos
            takiego placic . Wystarczy zeby w sklepach w przebieralni byly 2 plansze (jak
            dobrac rozmiar/jak sie mierzyc/jak wlozyc staniczek z wygarnianiem) i kazda Pani
            sobie cos dobierze ,a zadaniem Pan sprzedawczyn bedzie przynoszenie staniczkow ,
            bo jak juz pisalem rozmiar rozmiarowi nierowny , i nie bedzie potem innych
            tematow ,ze zla Pani brafitterka narzucila komus swoja wole ;)

            PS: wystarczy posledzic lobby oraz pare stronek by miec pojecie o brafittingu ,
            wiekszosc kobiet jest niesmiala i nie lubi jak sa napastowane przez panie
            brafitterki ;P
            • klymenystra Re: ceny brytyjskie raz jeszcze 25.11.09, 15:20
              A teraz jeszcze stronka obok staniczka... Brr.
              Skad te dane o wiekszej rozciagliwosci Panache niz Donny? Obie firmy znam i
              takiego porownania wysnuc nie moge.

              Placenie za brafitting jest placeniem za normalna prace - bo to jest praca.
              Czemu robic z niej wolontariat? A jesli ktos potrafi sam sobie dobrac, to
              przeciez w porzadku. I powtarzm - brafitting to nie jest doradzanie, tylko
              znajomosc modeli, zaleznosci miedzy modelem a ksztaltem biustu, przymierzanie,
              widzenie wiecej niz przecietna klientka. Ty chba tego nie rozumiesz.
            • ganbaja Re: ceny brytyjskie raz jeszcze 25.11.09, 16:41
              Myślę, że są tu mylone pojęcia.
              Nikt nie będzie wymagał zapłaty za donoszenie kolejnych staników z wieszaków czy szuflad.
              Klientka sobie będzie przymierzać na własną rekę a ekspedintak wykona pracę za jaką dostaje pensję, czyli doniesie/odbierze stanik.
              Natomiast brafitting to nie jest przynoszenie i odnoszenie staników.
              To konkretna usługa, pomoc w doborze, pokazanie co i jak, doradzenie. Można z tego skorzystać za pewną opłatą lub nie. Wolna wola.
              Już kiedyś był tu wałkowany ten temat i napisałam, że w sklepie powinna widnieć oferta odpłatnego doboru. Te panie, które nie potrzebują nie skorzystają, ale te co są zagubione mogą,a le przecież nie muszą.
              Może też w ofercie zapisać, że jeżeli klientka zdecyduje się na zakup opłata nie zostanie pobrana.
              I wtedy odpada fachowe dobieranie za darmo.
              Cały problem mierzenia w stacjonarnym a kupowaniu w necie by się rozwiązał w większym stopniu.
              Nie całkowicie, bo jakiś procent kobiet przyjdzie, same sobie pomierzą i wyjdą z zamiarem kupna w necie. Ale przynajmniej nie będa zawracały gitary sprzedawczyniom.
          • cavova nie, wystarczyłoby, gdyby nie sprzedawał drożej. 25.11.09, 15:33
            a raczej żeby nie narzucał wysokich cen minimalnych. jeżeli
            sprowadzenie stanika freyi z bravissimo kosztuje 150zł, a w Polsce
            za ten sam w stacjonarnym muszę zapłacić 200zł, to coś tu jest nie
            tak. bo nawet jeżeli freya chce się wydawać tutaj "ekskluzywna", to
            biorąc poprawkę na polskie warunki płacowe nie muszą sobie śpiewać
            aż 200zł żeby sprawiać takie wrażenie. nie podoba mi się ta
            polityka.
            dlatego nie zamierzam kupować ani mierzyć freyi w polskich sklepach
            stacjonarnych.
            • venia7 Re: nie, wystarczyłoby, gdyby nie sprzedawał droż 26.11.09, 12:08
              Trzeba też wziąć poprawkę, że takie sklepy jak Dopasowana czy
              Bravissimo sprowadzają różne modele w ilościach hurtowych. Nie po 2
              szt. z rozmiaru np. 65G tylko z 30 szt., jak nie więcej - i mogę się
              założyć, że za takie zamówienia mają rabaty, dlatego mają niższe
              ceny i w kwocie 150 zł zarabiają na towarze tyle samo co stacjonarny
              przy kwocie 200 zł.
              Chyba, że się mylę
              • kasienka.b Re: nie, wystarczyłoby, gdyby nie sprzedawał droż 26.11.09, 12:50
                to nie jest do końca tak ;)
                Poza tym - ja wciąż nie rozumiem tego mitu - że sklepy stacjonarne mają niby
                drożej niż internetowe - owszem, są może 2, czy 3 sklepy, które mają ceny wyższe
                o jakieś 20-30 zł, ale to jest wyjątek. Większość stacjonarnych ma ceny takie
                jak internetowe, bo często te interentowe sa prowadzone właśnie przez tych
                samych właścicieli sklepu stacjonarnego.
        • klymenystra Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 14:26
          Staniczki, brrrr.
          Mam wrazenie, ze nie do konca wiesz, czym jest brafitting - to nie jest
          "donoszenie dziesiatek staniczkow (tfu!)" tylko dopasowywanie, doradzanie,
          ogladanie i cala masa ciezkiej pracy.
          Jesli ceny sa wysokie, to mozna zaraz na wejsciu powiedziec, ze powyzej 100
          zlotych np sie nie chce kupowac.
          Co do cen, to poczytaj watek o cenach minimalnych, to nie jest wina sklepow.
          • kasienka.b Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 14:31
            I u mnie to się sprawdza, często klientki mówią na wstępie, że chciałyby kupić
            biustonosz do określonej kwoty i ja im takie podaję. Jeśli uważam, że inny
            model, droższy powinien lepiej leżeć, podaję go również i zaznaczam, że jest
            droższy, ale może klientka chce zobaczyć jak w danym kroju będzie wyglądać. I
            nie mam wtedy absolutnie pretensji jeśli go nie kupi, bo uprzedzała, że chce coś
            tańszego i ja to rozumiem. Jednak może widząc, że lepiej leży nie kupi tańszego,
            odłoży trochę więcej pieniędzy i kupi ten lepszy za jakiś czas.
          • ciociazlarada A jak słyszę staniczki, to też mnie ciarki 25.11.09, 14:49
            przechodzą:[ Ciekawe, czy dziewczynki kupują swoim chłopcom szorciki albo
            slipeczki:P
            • agus2412 Re: A jak słyszę staniczki, to też mnie ciarki 25.11.09, 20:28
              Prawie malucha obudzila, tak sie glosno zasmialam :D
    • ciociazlarada Filozoficzno-moralny temat rzeka to jest... 25.11.09, 14:39
      Dlatego wątek wraca i wraca jak bumerang. Why is a raven like a writing desk?
      Pytanie o to dlaczego są ludzie mierzący w stacjonarnych, a kupujący w netowych
      należy do jakże popularnej grupy następujących pytań:

      -dlaczego są ludzie wylewający na siebie tony, często różnych jednocześnie,
      testerów w perfumeriach zamiast kupić perfumy?

      -dlaczego są ludzie sprzedający podarte i śmierdzące szmaty na allegro jako
      "nówki sztuki, raz noszone"?

      -dlaczego są ludzie kupujący tandetne chińskie wariacje na temat zegarków Patek
      Philippe, Vacheron Constantin czy Rolex zamiast tańszych, ale porządnych wyrobów
      nieco mniej ekskluzywnych, ale równie szwajcarskich:) marek?

      -dlaczego na świecie jest złodziejstwo, cwaniactwo, głupota i zło?

      Ja uważam, że zawsze będzie taka grupa klientów i tyle, bez względu na to jakie
      będą ceny staników, opłaty za fitting, whatever. W tej chwili te rozbieżności
      cenowe są spore, więc łatwiej takie zjawiska wytłumaczyć ceną. Rozbieżności może
      i zmaleją, cwaniactwo, śmiem twierdzić, pozostanie.

      Ale zauważcie, taki jest urok posiadania sklepu.
      -w perfumeriach kradną, otwierają oryginalne opakowania i mażą się
      zaplombowanymi teoretycznie szminkami;
      -w księgarniach kradną, macają, czytają i kichają w książki;
      -w odzieżowych kradną, brudzą makijażem, zaciągają, zostawiają naskórek, błocą
      nogawki spodni;
      -w spożywczym kradną, jedzą w sklepie i porzucają puste opakowania, przestawiają
      rzeczy, macają chleb i bułki...

      Cieszę się, że są sklepy stanikowe i oby było ich więcej, a moralność kupujących
      stała na wysokim poziomie. Ale jeśli właściciel nie jest w stanie pogodzić się w
      żaden sposób z istnieniem takiej grupy klientów, jaką opisałam wyżej, to może
      trzeba było sklepu nie otwierać?
      • ko_kartka Re: Filozoficzno-moralny temat rzeka to jest... 25.11.09, 16:14
        Może jednak należy wyraźnie odróżnić cwaniactwo od złodziejstwa, bo o ile uważam
        zachowanie "przymierzaczek" za chamstwo (nota bene tak samo, jak czytanie CAŁEJ
        książki w księgarni), to jednak nie stawiałabym ich w jednym rzędzie ze
        złodziejami.

        I o ile jako właściciel sklepu jestem w stanie wliczyć w straty zwykłego
        złodzieja, czy nawet mażącą się szminką idiotkę, to jednak zwyczajne, bezczelne
        chamstwo, pod płaszczykiem "przymierzania", które nielegalne nie jest - jest
        daleko bardziej denerwujące, bo nie dokonuje tego margines społeczny, tylko
        kulturalne i eleganckie towarzystwo.
        • ciociazlarada Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 16:28
          Złodziejstwem nazwać się tego nie da i ja tego złodziejstwem nie nazywam, tylko
          wymieniam w kontekście przeróżnej kiły & innej mogiły etycznie nieakceptowalnej.
          Niemniej jest to według mnie takie samo cwaniactwo jak zlewanie się testerami,
          czy robienie sobie "darmowego makijażu" w Sephorze na 10 minut przed randką:)
          Ale o ile "testerów" perfumeryjnych czy też "smakoszy" żywności w supermarkecie
          da się zauważyć bardzo łatwo, o tyle w sklepach ze stanikami to tylko klientka
          wie czy ma coś na sumieniu, czy też zupełnie niewinnie przymierza dziś (bo np.
          ma czas), by kupić innym razem.
          • chocochoco Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 18:13
            No właśnie, nie da się wrzucić wszystkich kobiet, które przymierzają i nie
            kupują stanika, chociaż pasuje do jednego worka. Ja np. chodzę sobie po
            sklepach, przymierzam buty, a potem często wracam po nie za tydzień- dwa, gdy
            dostaję wypłatę. Gdybym mogła chodzić po sklepach ze stanikami, może tez bym tak
            robiła, nie mając wcale żadnych złych intencji, a poza tym istotne jest jeszcze
            to, że jak coś pasuje i ekspedientka uważa, że leży super, to nie oznacza wcale,
            że MI się to też podoba i chcę to kupić i nie kupie tego wcale nawet w
            internecie za połowę ceny, choćby wizualnie leżało idealnie. Moim zdaniem takie
            jest ryzyko prowadzenia każdego sklepu stacjonarnego, że ludzi przychodzą,
            pomierzą i nie kupią i nie ma na to żadnej rady.
            • kuraiko Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 18:21
              hmm a mój facet pracuje w sklepie z butami ;) i mówi "przymierz sobie te albo te
              jak ci się podobają", chociaż wie, że przecież nie kupię czółenek za ponad 200zł
              ;) to on działa na szkodę firmy, czy jak? ;)
            • ko_kartka Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 20:10
              Może ja nie potrafię tego zrozumieć - nie mam kasy, to co najwyżej se poolądam
              wieszaczki, czy jest coś interesującego, jak już ta kasa będzie.

              Nigdy nie przymierzam bez zamiaru zakupu, nawet butów, czy płaszczy. Z bardzo
              prostego powodu - bo jak coś mi pasuje, co się często nie zdarza, to przez
              tydzień wysiadywania na szpilkach, czy aby mi tego nie wykupili, to by mi żyłka
              pękła.

              Nie chodzę też na darmowe makijaże czy inne badania skóry, nie skrapiam się
              testerami w perfumeriach. Uważam po prostu, że to nieuczciwe, jeśli nie mam
              zamiaru kupna oferowanego produktu. I nie o to chodzi, jak to wygląda, że sklep
              ma to wkalkulowane w straty razem ze szkodami złodziejskimi, tylko jak ja się z
              tym czuję. No, ale ja to dziwadło muszę być...
              • chocochoco Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 21:20
                Ja po prostu lubię sobie wejść do Galerii handlowej, jak jestem w okolicy i
                pomierzyć buty, ubrania, nie widzę w tym nic złego i nigdy nie widziałam... Może
                potem kupię, jak się namyślę, czy faktycznie tego potrzebuję i będę miała
                pieniądze, a może nie.
                A testery w perfumeriach są po to, żeby zobaczyć, jak zapach rozwija się na
                skórze i ile się trzyma, ja zawsze przed zakupem testuje perfumy. Co w tym
                nieuczciwego??
              • ancia_1987 Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 21:32
                Co do skrapiania się testerami perfum to jest to jak najbardziej normalne. Nawet
                specjaliści od przygotowywania kompozycji zapachowych oraz sprzedawcy radzą
                klientom spryskanie testerem nadgarstka. Następnie opuszczamy sklep. Dopiero po
                jakimś czasie możemy upewnić się jak naprawdę pachnie dany zapach na naszej skórze.
                • ciociazlarada Ależ Anciu, oczywiście że to normalne! 25.11.09, 23:02
                  Ja również sprawdzam perfumy tylko na własnej skórze, ba, kupuję próbki przed
                  nabyciem całego flakonu albo proszę panie w perfumerii, żeby zrobiły mi próbkę.
                  Uwaga: DARMOWĄ!:)
                  Mówię tutaj o ludziach, których znamy zapewne wszyscy - wpadających do
                  perfumerii i zlewających się, PODRKEŚLAM, zlewających się testarami, często
                  kilkoma na raz. Więc proszę nie odwracaj kota ogonem, przynajmniej moje nie
                  lubią odwracania:). Zresztą temat jest o czym innym, jedynie porównuję
                  "testerki" (podkreślam, testerki w cudzysłowie) perfum, do "testerek" staników.
            • ko_kartka Re: co prawda, to prawda 25.11.09, 20:15
              Aha, mnie nie o to idzie, żeby takie kobiety jakoś znakować, żeby się wyróżniały
              - chociaż niejednokrotnie same się zdradzają, notując rozmiar i model w
              notesiku. Ja nie będę oceniać konkretnych osób (chyba, że się przyznają), tylko
              oceniam zjawisko "przymierzania".

              I oczywiście, że takie jest ryzyko sklepu. Tylko to, że się muszę z tym liczyć w
              biznesie, nie oznacza, że mam się z tą filozofią prywatnie zgadzać i nie mówić
              głośno, co o tym myślę.
              • yoshitoshi Re: co prawda, to prawda 26.11.09, 12:29
                Zgadzam się z przedmówczynią. Niektóre Panie przychodzą do nas od
                czasu do czasu poprzymierzać i jeszcze nigdy nic nie kupiły
                (pamiętamy je bardzo dobrze)- być może kupują właśnie w internecie.
                Zdażają się też takie, które proszą nas o napisanie na karteczce
                modeli i rozmiarów (co zawsze robimy, bo czasem potrzeba czasu na
                przemyślenie zakupu i dzięki temu nie muszą ponownie przymierzać
                wszystkich modeli jak do nas wracają) i na wyjściu zaznaczają, że
                kupią sobie je internetowo :-/ jest to dość niegrzeczne (łagodnie to
                nazywając)
                • panistrusia Re: co prawda, to prawda 26.11.09, 14:10
                  No to jeśli rozpoznajesz takie klientki i jesteś pewna, że nic w Twoim
                  sklepie nie kupiły (może przychodzą mierzyć i przekazują notatki
                  mężom/chłopakom/kochankom), to po prostu nie trać energii na
                  obsługiwanie ich. Ala, na Dionizosa, co zawiniły inne klientki, żeby
                  musiały płacić bilet za wejście do sklepu?
    • ancia_1987 a ja się przyznam 25.11.09, 19:12
      Byłam w Fenwicku w Canterbury, dla mnie bardzo drogi sklep.
      Wzięłam 5 staniczków freya tylko po to aby je zmierzyć, wiedziałam że nic nie
      kupię bo mnie nie stać. Były i tak za duże.
    • tfu.tfu Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 19:37
      3/4 moich zakupów odzieżowych to quelle, nie ma możliwości przymierzyć, ze
      stanikami było podobnie - głównie internet. Ogólnie jezeli cokolwiek kupuję
      stacjonarnie w Polsce to w M&S bo wiem, ze mają mój rozmiar. a nie jestem jakimś
      wielorybem! w brytyjskie 14/16 (zależy w której partii ciała ;)) wchodze
      spokojnie, zdarza mi się i w 12. Ale przejdźmy do meritum: pracuję w sklepie z
      "naszą" bielizną i choć czasami mam ochotę mordować, to wiem, że KAŻDY ma prawo
      przymierzyc i NIE KUPIĆ! To święte prawo nabywcy: wybrzydzać. Fajnie jest, kiedy
      znajdzie się idealnie leżący stanik, jeszcze fajniej jest jak nas stać na zakup
      stacjonarny, niefajnie jest jeżeli chodzimy po stacjonarkach TYLKO i WYŁĄCZNIE w
      celu zajęcia przymierzalni na godzinę, a w planach mamy i tak zakup u bryta "bo
      tam taniej"...
      IMHO to kwestia nastawienia z jakim sie wchodzi do sklepu, czyli de facto
      sumienia konsumenckiego ;) Albo idę z nastawieniem: zobaczę, co leży, jak nic mi
      nie leży to nie kupię, jak leży i aktualnie mnie nie stac, to wrócę; albo idę
      naprzymierzam, ale i tak kupie u bryta...
      Nie mówię, że oszczędność jest zła. Poruszałam ten problem wcześniej: jeśli
      Lobbystki chcą mieć stacjonarne sklepy, to niech wezmą pod uwagę ile taki sklep
      kosztuje. Czynsz, media, zamówienia (płatne niejednokrotnie z góry), pensje dla
      pracowników, zusy, inne takie. I niech wezmą tez pod uwagę to, że producenci
      wciąż nas traktują jak 3 świat, takie Bravissimo ma wszystko wcześniej i taniej,
      bo zamawia więcej niż cała reszta Europy!
      • kuraiko Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 20:23
        no właśnie bo to trzeba odróżnić to, że ktoś idzie aby przymierzyć z wcześniej
        podjętym zamiarem kupna w internecie od mierzenia dla sprawdzenia fasonu czy
        firmy z szerszymi perspektywami na przyszłość.
        nie wiedziałam też, że testowanie kosmetyków na testerach to przestępstwo, jak
        przymierzenie np płaszczyka w jakimś sklepie. czy tak samo postrzegane będzie
        przymierzenie ciucha żeby zobaczyć jak leży, a potem uszycie podobnego u
        krawcowej o połowę taniej? pewnie tak :/
        ale nie wrzucajcie do jednego wora osób, które mierzą bez zamiaru kupna "ot tak"
        z tymi, które mierzą z zamiarem kupienia w internecie taniej ;/
        • agus2412 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 20:38
          To tak naprawdę jest nie do odróżnienia. Sama spędziłam kiedys prawie godzinę w
          przymierzalni i nic nie kupiłam. Było mi strasznie głupio i nawet przeszła mi
          taka myśl, żeby wziąć jakikolwiek stanik, aby nie wyjść z pustymi rękami.
          Całkiem możliwe, że sprzedawczynie pomyślały właśnie, że kupię sobie któryś z
          przymierzonych stanikow przez neta, ale naprawdę w żadnym nie czułam się tak
          komfortowo jakbym chciała.
          • kuraiko Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 20:46
            och, chodziło mi o odróżnienie tych sytuacji, kiedy się jedzie na forum po
            osobach robiących takie rzeczy :/
          • ancia_1987 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 20:53
            Mi zdarzyło się kiedyś słyszeć słowa 2 ekspedientek, gdy wychodziłam ze sklepu:
            coś stylu- "nie ma co robić to przyszła zawracać głowę". (zmierzenie czegoś co w
            dodatku nie pasuje nie upoważnia mnie do kupienia tego).
          • psuj-ka Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 21:32
            No właśnie, ja też kiedyś byłam w sklepie stacjonarnym, przymierzyłam tonę staników, nic nie pasowało idealnie, a z większości rzeczy sklep nie miał mojego rozmiaru. Nie korzystałam z pomocy bra-fitterki, ale i tak głupio mi było, ze na godzinę zajęłam przymierzalnię (a były do nich małe kolejki), więc kupiłam najlepiej dopasowany stanik z tych, które przymierzałam. Potem się okazało, że jednak niewygodny i gryzie i od początku powinnam była zauważyć, że nie jesteśmy do końca kompatybilni. No i teraz leży w szafie i nikt go ode mnie nie chce wziąć ;) nie stać mnie na taki biznes, w necie poluję na okazję i strata 30zł to żadna strata, ale już 100zł to dla mnie dużo.

            Dlatego zrezygnowałam ze stacjonarnych, przy takich cenach nie są na moją kieszeń :(
            • tfu.tfu Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 21:42
              ale przeciez mogłaś się psuj-ko poradzić bra fitterki. one zwykle nie gryzą :P
              (przynajmniej ja się staram hamować ;)) i wiedząc, że coś leży
              nie-tak-jak-trzeba, nie wziąć niczego. to zbójeckie prawo konsumenta:
              przymierzyć i wyjść z niczym, chodzi o samo nastawienie przy wchodzeniu do
              sklepu: "namierzę się do rozpęku, ale i tak kupię w necie u bryta". przecież z
              takim nastawieniem do stacjonarek wchodzi mniej niż 1% Klientek... (choć jak
              potem ten 1% się z tym z duma obnosi na forum, to może te "durne ekspedientki
              i/lub/oraz właścicielki" stacjonarek szlag trafić, nie? ;))
              • psuj-ka Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 25.11.09, 22:04
                Niestety, pytałam na końcu bra-fitterki o opinię i ona stwierdziła, że wszystko ok, a ja już byłam w amoku przymierzania ;) no cóż, mam nauczkę :)
    • anka_z_lasu trzy grosze 25.11.09, 21:40
      Dyskusja zmierza w ciekawą stronę ;)

      Sklep stacjonarny, który ma jakiś problem jeśli chodzi o mierzenie (darmowe) bez
      zamiaru kupna NIE MA RACJI BYTU. Klient NIE MA ŻADNEGO OBOWIĄZKU tłumaczyć się z
      mierzenia i niekupienia. Ale to jest oczywiste i nie będę się rozpisywać na ten
      temat.
      Tak mi przyszedł do głowy przykład Effuniak. Nie ma możliwości zmierzenia jej
      staników stacjonarnie (oprócz zlotów) a jednak klientek jej z pewnością nie
      brakuje. Nawet jeśli zamówienie pociąga za sobą groźbę odsyłek i wymian.
      Widocznie produkt jest wart testowania w ciemno. Ale to tak na marginesie.
    • the_mariska Wydaje mi się, że mieszamy tu parę pojęć... 25.11.09, 23:16
      1. Porównywanie cen biustonoszy w brytyjskim sklepie internetowym, a w polskim
      stacjonarnym (z sugestią, że te drugie powinny dorównać do tych pierwszych) jest
      bez sensu. Dopóki dystrybutorzy czołowych brytyjskich marek nie zrezygnują z cen
      minimalnych w zasadzie nie ma o czym rozmawiać. Słyszałam może o 3 sklepach
      które sprzedają brytyjskie marki w cenach zauważalnie wyższych niż minimalne,
      nie można tu mówić o powszechnym zjawisku. _Ceny w sklepach stacjonarnych w
      zdecydowanej większości nie zależą od właścicieli tylko od dystrybutora!_

      2. Porównywanie cen w polskim sklepie stacjonarnym a na Allegro czy e-bayu jest
      jeszcze bardziej bez sensu. Są to z założenia serwisy aukcyjne, służące do
      polowania na okazje, płacąc niższą cenę tracimy przy tym możliwość
      przymierzenia/zwrotu/wymiany. Stwierdzenie, że 'stanik na Allegro kosztował
      90zł, a w stacjonarnym był za 176! Co za kosmiczną marżę sobie narzucają ci
      sprzedawcy' uważam za totalny absurd.


      Co do przymierzania i niekupowania - możemy tutaj analizować w którym przypadku
      jest to uczciwe a w którym nie, ale tak naprawdę ekspedientka nie ma w oczach
      rentgena oceniającego szczerość intencji klientki. Każdy ma swoje sumienie i
      zgodnie z nim postępuje, nie wierzę, że ktoś masowo mierzący co popadnie w
      stacjonarnych i masowo podkupujący na e-bayu nawróci się po przeczytaniu tego
      wątku. (Swoją drogą nie wierzę, że takie osoby istnieją, sklepów stacjonarnych
      jest mało, więc taka masowa przymierzaczka musiałaby często przymierzać w tym
      samym sklepie. Ekspedientki zaczęłyby ją kojarzyć maksymalnie po 3. takiej
      sytuacji ;)). Dlatego wolę za każdym razem wychodzić z założenia, że klientka ma
      dobre intencje i jeśli nic teraz nie kupi, to może kupi kiedy indziej/przez
      internet w naszym sklepie/poleci sklep koleżance. :)
      • magdalaena1977 Re: Wydaje mi się, że mieszamy tu parę pojęć... 26.11.09, 12:37
        the_mariska napisała:

        > 1. Porównywanie cen biustonoszy w brytyjskim sklepie internetowym,
        > a w polskim stacjonarnym (z sugestią, że te drugie powinny
        > dorównać do tych pierwszych) jest bez sensu.
        Ale to jest tak naprawdę jedyny sensowny sposób nacisku na dystrybutora.
        Przecież ja jako klientka nie mam z nim bezpośrednio kontaktu, na jego plany
        biznesowe mogą wpłynąć tylko jego klienci - właściciele sklepów. I jeśli sklepy
        przystępują dobrowolnie do zmowy cenowej (tj. do stosowania cen minimalnych), to
        czemu dystrybutor ma coś zmieniać ?
        IMHO sytuacja, kiedy sprowadzenie czegoś indywidualną przesyłką z UK jest tańsze
        niż zakup w sklepie stacjonarnym w Polsce jest chora.
        Nie mówię o allegro czy ebayu, które są faktycznie okazyjne, ale o normalnych
        cenach sklepowych.
        Zresztą pojawia się też pytanie, dlaczego w brytyjskich sklepach internetowych
        są przeceny posezonowe nawet o 50 czy 70 % , a w polskich stacjonarnych najwyżej
        znajdzie się jeden czy dwa staniki 36C przecenione o 30 % ?

        Zaznaczam, że ja niestety nie mam dobrego oka do rozmiarów i nie jestem w stanie
        przewidzieć czy w danym modelu miseczka jest odrobinę mniejsza niż zwykle czy
        ciut większa i jakieś 80 % zakupów internetowych na mnie nie pasuje. Zatem
        zgrzytam zębami i kupuję w sklepach stacjonarnych.
        • kasica_k Re: Wydaje mi się, że mieszamy tu parę pojęć... 26.11.09, 12:59
          magdalaena1977 napisała:
          > the_mariska napisała:
          > > 1. Porównywanie cen biustonoszy w brytyjskim sklepie internetowym,
          > > a w polskim stacjonarnym (z sugestią, że te drugie powinny
          > > dorównać do tych pierwszych) jest bez sensu.
          > Ale to jest tak naprawdę jedyny sensowny sposób nacisku na dystrybutora.

          Zgadza się. Ale spodziewanie się, że ceny tego samego towaru w necie i
          stacjonarnie się kiedykolwiek zrównają jest utopią. Tak nie będzie nigdy.
          Owszem, nie kupowanie w Polsce czyli głosowanie portfelem jest jedyną
          możliwością nacisku jaką dysponuje klient, ale wszystkiego się tym naciskiem nie
          osiągnie, trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Tak samo, jak dowolny sklep
          internetowy nigdy nie przebije ofert na e-bayu, tak i stacjonarne nigdy nie
          przebiją netowych, zwłaszcza tych w kraju producenta.
          • magdalaena1977 Re: Wydaje mi się, że mieszamy tu parę pojęć... 26.11.09, 15:01
            kasica_k napisała:

            > Zgadza się. Ale spodziewanie się, że ceny tego samego towaru w necie i
            > stacjonarnie się kiedykolwiek zrównają jest utopią. Tak nie będzie nigdy.
            > Owszem, nie kupowanie w Polsce czyli głosowanie portfelem jest jedyną
            > możliwością nacisku jaką dysponuje klient, ale wszystkiego się tym naciskiem ni
            > e
            > osiągnie, trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Tak samo, jak dowolny sklep
            > internetowy nigdy nie przebije ofert na e-bayu, tak i stacjonarne nigdy nie
            > przebiją netowych, zwłaszcza tych w kraju producenta.

            Przeprowadziłam sobie małe obliczenia

            Freya Eleanor
            bravissimo: Ł28,50 (figleaves: Ł29) + Ł 5,50 wysyłka x 4,54 zł = 154,36 zł
            ladysplace i peachfield - 175 zł za miski do G i 195 zł za miski od GG (z tego
            co pamiętam ceny w sklepie stacjonarnym są takie jak w internecie).

            Sting "If On A Winter's Night"
            amazon.uk Ł 6,98 + wysyłka Ł 1,49 + Ł 2,09
            x 4,54 zł = 47,94 zł
            polska cena na pudełku - 36,99 zł
            merlin (z odbiorem osobistym albo darmową wysyłką) 32,99 zł
            empik (jak wyżej) 34,49 zł

            Przedstawiłam tylko dwa przykłady, ale oddają one moje wrażenia z wielu
            poszukiwań. Od paru lat nie opłaca się kupować anglojęzycznych książek z wysyłką
            z UK - ostatnio nawet okazało się, że lepszą cenę dał mi empik za nową książkę
            niż ebay za używaną.

            A staniki - tu sprawę załatwia niepewność w znalezieniu rozmiaru i wysoki koszt
            odsyłki.
            Muszę zapłacić o jedną czwartą drożej za możliwość bezpłatnego mierzenia i
            poradę brafitterki. Jak dla mnie to dużo.

            No i jest kwestia uczciwości. Jeśli dystrybutorzy i sklepy zachowują się
            nieetycznie sztucznie zawyżając ceny (ceny minimalne, zmowy cenowe) to
            oczekiwanie dobrej woli od klientek wydaje się trochę nie fair.
        • ganbaja Re: Wydaje mi się, że mieszamy tu parę pojęć... 26.11.09, 14:33
          Cena minimalna jest na rękę właścicielowi sklepu. Tak usłyszałam z ust pani prowadzącej sklep.
          Skoro jednej właścicielce jest na rękę, to i pozostałym też jest na rękę. A za tym idzie fakt, że sprzedawcy/właściciele nie wpłyną na dystrybutora by zrezygnował z takiej polityki.
          Jedynie klientki mogłyby przestać kupować.
          Jednak tego się zrobić nie da.
          A teraz argument właścicielki:
          otóż cena minimalna gwarantuje dystrybutorowi, że sklep zarobi na stanikach i zakupi następną partię towaru. Daje to też poczucie bezpieczeństwa właścicielowi sklepu. Nie obawia się on, że staniki będą zbyt drogie niż u konkurencji.

          To sensowne z punktu widzenia sprzedawcy.
          Niestety z punktu widzenia klienta jest to straszne.
      • ciociazlarada Re: ryzyko kursowe ma ponosić klient:/ 26.11.09, 13:17
        Taka jest moim zdaniem polityka dystrybutorów brytyjskich marek, nie tylko w
        Polsce, bo w Holandii jest identycznie. Nie wiem zresztą, czy dystrybutorów,
        może w Holandii cen minimalnych nie ma, tylko robią to idioci z holenderskich
        sklepów?

        Wydaje mi się, że producent i dystrybutor próbuje się jakoś tam chronić przed
        zmianami kursu funta, więc przyjmuje elegancko, że 1 GBP kosztuje 1.5 EUR, czyli
        tyle, ile kosztował w czasach gdy Internet nosiliśmy w wiadrach do domu.
        Tymczasem ja oglądam sobie w Utrechcie przez szybę komplecik Clarissa za 90 EUR,
        prężąc się dumnie w swoim za 55 EUR z przesyłką (nic nie zaokrąglam w dół dla
        efektu, zapewniam że tak to wygląda tutaj). I nie wiem, czy to polityka sklepu,
        czy dystrybutora w tym wypadku... Płacą za to niestety ostateczni odbiorcy,
        głównie ci którzy nie kupują internetowo, mało co im pasuje, wolą zmierzyć,
        wciąż noszą internet w wiadrach, nie mają kart kredytowych, bądź nie mówią po
        angielsku.
    • femalespirit Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 12:34
      Szczerze mowiac, to sie dziwie calemu temu tematowi. Mamy kapitalizm, wolny
      rynek i konkurencje, jak jakis sklep padnie, bo klientki tylko przymierzaja, a
      potem kupuja w sklepach internetowych, to znaczy, ze jego oferta (nie tylko cena
      towaru, ale wybor, obsluga, doradztwo i cala ta wartosc dodana, ktorej nie ma
      sklep netowy) nie byla ceniona na rynku. Koniec, kropka. Platny brafitting to
      pomysl, ktory skutecznie zabije sklepy stacjonarne - ja nigdy za przymierzanie
      placic nie bede, zwlaszcza, ze mialam do czynienia z niefachowym brafittingiem w
      sklepach stacjonarnych. A jak sobie wyobrazaja sklepy swoja odpowiedzialnosc w
      wypadku zlego wyboru w czasie platnego brafittingu? Oddadza klientce pieniadze
      za uzywany stanik, ktory jej oplacana brafitterka zle dobrala? Przeciez to utopia.
      Wszystkie szanujace sie sklepy, stacjonarne i internetowe licza sie z
      konkurencja, ryzyko jest wliczone w cene towarow, ktore sie w nim znajduja,
      ryzyko takie, ze nie kupi stanika, ktory przymierzala. A w przypadku sklepu
      internetowego chocby ryzyko tego, ze klientka trzy raz odesle stanik - koszta
      tego ponosza sami klienci w cenie towaru. Dla mnie szokujace sa jakies
      zastrzezenia na stronach internetowych w stylu "nie akceptujemy nieuzasadnionych
      wymian". A kto ma ocenic czy wymiana jest uzasadniona, jak nie klientka? Z tej
      racji zrezygnowalam z oferty paru polskich sklepow internetowych - chca
      przerzucic na mnie ryzyko biznesowe, to ja im dziekuje za taka oferte i nie bede
      kupowac u nich wcale.
      Poza tym, o jakiej etyce Wy mowicie? Sklep to nie dzialalnosc charytatywna, on
      sie nie lituje nad nami obnizajac nam marze, bo moze nam ciezko sie utrzymac,
      nie sprzedaje biedniejszym klientkom taniej.
      Jestem przekonana, ze czesc sklepow stancjonarnych padnie, a utrzymaja sie te,
      ktore beda wiedzialy jedno: klient nasz pan i chlebodawca, a nie petent, ktory
      prosi o laske.
      • gosiunia1981 Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 12:46
        > Jestem przekonana, ze czesc sklepow stancjonarnych padnie, a utrzymaja sie te,
        > ktore beda wiedzialy jedno: klient nasz pan i chlebodawca, a nie petent, ktory
        > prosi o laske.

        I z tym sie w 100% zgodze. Mam wrazenie, ze temat zmierza do obledu i stwierdzenia, ze przymierzajac cokolwiek jestesmy zmuszone to kupic, bo tak wypada. To sklep jest dla nas, sprzedawca jest po to zeby nam pomoc, a jesli jest dobry to nawet osobe, ktora przyszla z zamiarem tylko przymiarki potrafi zakrecic tak, ze to kupi.
        • black_halo Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 13:14
          No wlasnie, ja tez sioe obawiam paranoi podobnej do tej, ktora widze
          w Belgii. Mniejsze niz sieciowki sklepiki budowane sa tak, zeby
          wchodzilo sie przez wystawe. Nie wiem jak to dokladnie wytlumaczyc
          ale spora czesc mozna obejrzec na witrynie. Natomiast jesli juz
          klient osmieli sie wejsc i zmierzyc dajmy na to buty czy kurtke i
          bezczelnie nie kupi to sprzedawczynie patrza normalnie wzorkiem
          bazyliszka. Nastepnie narzekaja w gazetach i TV ze kludzie wola
          chodzic do sieciowek gdzie ubrania sa podlej jakosci i przez to, ze
          malo sprzedaja to musza podnosic ceny. I doszlo juz do takich
          absurodow, ze np. w jednym sklepiki pani sprzedaje spodnie w kancik
          za 135 euro, wcale, zaden luksus a 20 metrow dalej w sieciowke prawie
          identyczne spodnie wisza za 19.90. Sieciowka na koniec zesonu bedzie
          sprzedawala te spodnie po 3-5 euro sztuka bo i takie sa promocje np.
          wszystkie spodnie za 3 euro a ytamta mani zrobi obnizke o 10%. I
          faktycznie nie rozumiem dlaczego przeceny w polskich sklepach sa
          takie male kiedy w tym samym czasie oplaca sie sprzedawac te same
          ciuchy za 70 a nawet 90% mniej.
      • klymenystra Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 13:44
        Brafitting to usluga jak kazda inna - powinna wiec byc mozliwosc reklamacji i
        tyle. W razie pozytywnego rozpatrzenia (ewidentny blad brafitterki, a nie cechy
        stanika, ktorych nie dalo sie przewidziec, ewentualnie przemilczenie klientki) -
        oddawana jest kasa z brafitting, oraz np rabat na nastepny zakup - albo zwrot za
        sly stanik. Jak dla mnie jest to logiczne.

        I powtarzam - nikt tu nie mowi o wprowadzeniu oplat za przymierzanie!
        • roza_am o opłatach za brafitting 26.11.09, 15:14
          Temat ten jest traktowany jako potencjalna korzyść dla sklepu, który owe opłaty
          wprowadzi. Ja w tym raczej widzę stratę dla tego sklepu, gdyż w ten sposób
          stanie się on droższy od konkurencji i w konsekwencji straci klientki. Jedynym
          wyjściem byłoby wprowadzenie takich opłat przez wszystkie sklepy na danym
          terenie. OK, istniejące sklepy mogłyby się na takie coś umówić. Tylko kto zmusi
          nowo powstające sklepy do stosowania opłat? Prawo? Mafia? Krótko mówiąc, takie
          rozwiązanie wydaje się nierealne i bezsensowne.

          A poza tym nie widzę sensu tej dyskusji:
          - "nasze" sklepy dobrze sobie radzą (nowe oddziały, lepsze lokalizacje,
          dodatkowe zatrudnienia - to chyba nie jest efekt strat finansowych?),
          - wątku nie założył żaden sklep, tylko postronna obserwatorka rzeczywistości
          (czyli nie omawiamy tutaj ekonomicznego problemu sklepów, tylko społeczny
          dylemat moralny),
          - cwaniactwo istnieje, jest denerwujące dla osób ceniących szczerość, uczciwość
          itp. wartości, ale prawieniem morałów się go nie pokona (cóż, takie życie),
          - stanowisko Lobby w tej sprawie jest dawno ustalone, zostało ono przywołane na
          samym początku tej rozmowy i w zasadzie mogłoby za całą rozmowę wystarczyć.
          • klymenystra Re: o opłatach za brafitting 26.11.09, 21:13
            A od kiedy istnieje cos takiego, jak stanowisko Lobby? Czyli ze ja do Lobby nie
            naleze? I inne osoby, ktore placenie za fitting popieraja tez nie? Jest tylko
            jedna i wlasciwa linia myslenia?
            • roza_am Re: o opłatach za brafitting 26.11.09, 21:26
              Stanowisko Lobby - nie w sprawie płacenia za bra-fitting, tylko w sprawie
              tytułowej (przymierzanie w sklepie z premedytacją zakupów netowych). To, co
              Panistrusia wyraziła tak:

              "1. Nikt nigdy na Lobby nie pochwalał praktyk, o których się
              rozpisujesz (a jeżeli już, to był szybko upominany)."
              • klymenystra Re: o opłatach za brafitting 26.11.09, 22:13
                A to przepraszam za nieporozumienie :)
      • roza_am Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 14:08
        Dla mnie szokujace sa jakies
        > zastrzezenia na stronach internetowych w stylu "nie akceptujemy
        nieuzasadnionych wymian".

        O kurczę, a które sklepy to tak?
        • anna-pia Re: PRZYMIERZANIE W SKLEPACH STACJONARNYCH A ... 26.11.09, 23:21
          roza_am napisała:

          > Dla mnie szokujace sa jakies
          > > zastrzezenia na stronach internetowych w stylu "nie akceptujemy
          > nieuzasadnionych wymian".
          >
          > O kurczę, a które sklepy to tak?
          >

          Widzisz, ja też pamiętam takie zastrzeżenie, a ponieważ uznałam, że nic nie
          kupię, to nie pamiętam dokładnie, który to był sklep.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka