Dodaj do ulubionych

ceny w polskich sklepach

19.01.10, 10:51
Wiem, ze taki watek juz jest ale niech mi ktos tu wytlumaczy, czarno
na bialym, skad sie biora te orgromne roznice. Wlasnie sobie
sprawdzam, Freya Polyanna - 28£ w Bravissimo i Figleaves, na
Brasandhoney za 25.99 w pelnej rozmiarowce, w poskim sklepie
internetowym Millie - 219 zl czyli 47 funtow po dzisieszym kursie.

Rozumiem sklepy stacjonarne, maja wyzsze koszty. Ale jakie wyzsze
koszty maja sklepy internetowe? Przeciez nie wmowi mi nikt, ze ani
pracujaca w polskim sklepie zarabia wiecej niz jej brytyjska
kolezanka.

I moje ostatnie pytanie brzmi: jakies sa mniej wiecej ceny w
stacjonarnych sklepach brytyjskich. Pytam, bo moze na przymiarki
warto sie przejechac do UK - nie tak znowu daleko ode mnie. Naprawde
bym chciala wesprzec polskie sklepy ale nie moge kiedy ceny sa wziete
w z kosmosu chyba.
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:02
      Zapomniałaś o cenach minimalnych, narzucanych przez dystrybutora.
      • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:20
        No ale jakie sa te ceny minimalne? Tego nikt nigdy nie napisal a
        obawiam sie, ze nie napisal dlatego, ze wtedy by wyszlo czarno na
        bialym, ze te ceny minimalne w funtach zapewne to wcale nie jest 47
        funtow jak w przypadku Pollyanny. Moze, max. 35 przy normalne cenie
        biustonosza 30£. Ale moze ja sie nie znam.

        Mnie te ceny po prostu szokuja bo jakby nie patrzec to jest prawie
        20£ roznicy. Trudno powiedziec czy mozliwosc kupienia w polskim
        sklepie jest az tyle warta.

        Nie pojecia jak jest stacjonarnych ale jak widac oo innych topkach
        dziewczyny narzekaja a wlascicielki obuzaja sie na bezczelne
        klientki, ktore przychodza sobie za darmo mierzyc a potem o zgrozo
        kupuja ten sam model na ebayu. Albo Figleaves gdzie nawet regularna
        cena z przesylka jest nizsza od cany w polskim sklepie.

        Niech moze sie ktoras z pan wypowie, ta ktora posiada dajmy na to
        sklep intenetowy dla przykladu ile wynosi cena minimalna. Jesli
        dystrybutor jej narzuca dajmy na to 45 funtow a ona sprzedaje za 47
        to zrozumiem. Ale z tego co kiedys czytalam stanik po cenie hurtowej
        kosztuje chyba 7-8£. Ale niech bedzie 15£. Brytyjskie sklepy
        sprzedaja za cene podwojna a polskie za potrojna. Szok doslownie.
        Ogladam tez wyprzedaze. Tu chyba nie ma cen minimalnych, prawda? Moze
        obnizyc o ile sie chce a tymczasem widze, ze biustonosz, z ktorego
        zostaly dwa rozmiary - z krancow tabelki kosztuje 135 zlotych czyli
        regularna cena brytyjska ! Halo, halo ! Cos mi tu nie gra !

        • kk345 Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:31
          No ale kto Ci na forum poda te ceny minimalne, czyli odpowie, ile zarabia? A
          brutalna prawda jest taka, że niezależnie od marży, dopóki będą klientki, gotowe
          robić zakupy w dotychczasowych cenach, to interes będzie się kręcił- towar jest
          wart tyle, ile jesteśmy gotowe za niego zapłacić, więc dla Ciebie 25 funtów,a
          dla kogoś innego 50- i może to być ten sam towar. Twoim protestem będzie
          nierobienie zakupów w polskich sklepach, jeśli więcej klientek pójdzie za Twoim
          przykładem, wtedy ceny spadną. Dopóki jednak tak się nie stanie, nikt
          dobrowolnie nie zrezygnuje z dodatkowego zysku.
          • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:46
            No wlasnie obawiam sie, ze nikt nie poda ale moze ktos wie ile te
            ceny minimalne wynosza.

            Oczywiscie nie chce nikomu odbierac chleba od ust. Nie chodzi mi
            przeciez o to by ktos biustonosze sprzedawal charytatywnie albo za
            jeden usmiech klientki i jej "dziekuje". Chodzi mi o glosy oburzenia,
            ze klientki kupuja biustonosze na ebayu. Wlasnie sobie przegladam i
            okazuje sie, ze nowa Arabella Cassis jest za 26 funtow na ebayu,
            niewiele drozej w innych sklepach a u nas kosztuje az 209 zlotych.

            Wiec sie sie pytam skad te gigantuyczne roznice no bo przeciez nie
            tylko z cen minimalnych i jak to mozliwe, ze polskie sklepy maja ceny
            wyzsze niz brytyjskie skoro na chlopski rozum zarobki i ceny w Polsce
            sa nizsze (chodzi mi o czynsz i pensje pracownikow takiego sklepu). W
            koncu z UK tez trzeba ponosic pewne wydatki. I dlaczego np.
            curvylicious moze oblizyc cene biustonosza do 13 funtow kiedy ma
            jeszcze calkiem sporo rozmiarow a polski sklep majac dwie sztuki
            uparcie trzyma sie ceny regumarnej brytyjskiej.

            Nie miesci mi sie to w glowie po prostu.
    • joankb Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:05
      Nie wiem - i żadne dotychczasowe wytłumaczenie mnie nie przekonuje.
      Te dodatkowe niemałe pieniądze to czyjś zarobek. I ja go nie mam zamiaru
      finansować :).
      Argumenty o wspieraniu czegokolwiek takim kosztem są śmieszne.
      • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:26
        Argumentow o wspieraniu polskiej gospodarki nie uwazam za smieszne,
        jednakze ceny uwazam za zbyt wysokie przez co sklepy same sobie kreca
        bat na siebie. I co z tego, ze zarabiam w euro i byloby mnie stac od
        biedy wydac 50-75 euro na biustonosz bo tak by mi wychodzilo z
        przeliczenia na polskie. Dajmy na to taka India kosztuje 329 pln(wtf?
        )!
        Ale za 75 euro to ja sobie moge kupic naprawde luksusowa bielizne
        albo uszyc stanik na miare, bo zdaje sie, ze ktos mi mowil, ze jest
        taki zaklad w Brukseli co uszyje na miare z czego sie zechce i zdaje
        sie, ze ten luksus kosztuje wlasnie ok. 50-60 euro wraz z materialem.
        Wiec jak juz sobie zamowie takie cos i wybiore sobie wzor to uszyja
        mi biustonbosz idealny, z materialow ktore lubie i moze nawet
        uwzglednia, ze prawa piers jest ciut wieksza wiec przydalaby sie
        glebsza miseczka.
        • maheda Było tutaj 19.01.10, 11:43
          forum.gazeta.pl/forum/w,32203,103445441,103470929,Re_Cena_minimalna.html
          (i w kolejnym)

          forum.gazeta.pl/forum/w,32203,96894574,96894574,Ceny_minimalne_stanikow_Panache.html

          Dodam, że tu chodzi o wszystkie firmy, a nie tylko o jedną konkretną.
          • black_halo Re: Było tutaj 19.01.10, 11:54
            Tak wiem, ze wszystkie firmy stosuja ceny minimalne. Ale i tak wydaje
            mi sie, ze to kosmos.

            Gdzies czytalam, chyba w komenatrzach do artykulu o startowaniu z
            wlasnych stanikowym biznesem, ze ktos sie dziwil, ze na sam towar idzie
            300 tys. I tak chyba bylo wlasnie napisane, ze towar zamawia sie za ok.
            7 funtow sztuka. Sprzedajac za 50 - no coz - niezla przebitka. Chyba
            dystrybutor nie narzuca az tyle?
            • nie-rozumiem Re: Było tutaj 19.01.10, 12:10
              Bzdura - jeden stanik w cenie hurtowej nie kosztuje 7 funtow. Kosztuje ok. 20
              funtow. Ceny minimalne sa takie jakie w wiekszosci sklepow internetowych - to
              jest wlasnie cena minimalna narzucona odgornie.
              I jesli ktos przeliczy sobie, ze cena sprzedazy to 40 funtow, a cena zakupu 20
              funtow i wyjdzie mu z tego, ze sklep zarabia 20 funtow, to jest rowniez w
              wielkim bledzie. Od jednego stanika zarobek sklepu na czysto to srednio ok 30 -
              40 zl w cenie regularnej.
              I dziwi mnie pisanie, ze "ktos na tym zarabia a ja nie zamierzam tego
              finansowac" - kazdy na czyms zarabia - to moze na znak protestu przestanmy co
              kolwiek kupowac? Bo ktos przeciez zarabia na ubraniach, butach, jedzeniu. I sa
              to takie same procentowe kwoty jak w przypadku stanikow.
              • joankb Re: Było tutaj 19.01.10, 12:25
                Co Cię dziwi?
                Uważam, że jeśli ten sam towar może kosztować taniej (i kosztuje) to ja nie
                muszę finansować dodatkowego zysku dystrybutora/sprzedawcy.
                Bo co? Bo mu się tak podoba? Bo prawo zabraniające takich praktyk jest zbyt
                słabo egzekwowane?
              • black_halo Re: Było tutaj 19.01.10, 16:34
                Alez ja doskonale te wyliczenia rozumiem. Rozumiem, ze jesli z tych
                zarobionych 20 funtow zostanie polowa to dobrze bo panstwo mamy jakie
                mamy. Ale znowus - zdaje sie, ze stacjonarnych sklepach w UK ceny
                stanikow sa takie same jak w internecie, tak? Jesli nie, to niech
                mnie ktos poprawi. I znowu odpowiedam, ze skoro tam sklep ma zarobku
                10 funtow bo cena hurtowa to 20 a sprzedaje po 30, to znaczy, ze
                zarabia mniej niz polski sklep. I tez musi zaplacic podatki i pensje
                pracownikom, musi zaplacic za lokal, ogrzewanie, oswietlenie i nie
                wiem co tam jeszcze w koszty wlicza. zaloze sie, ze zadna pani w
                brytyskim sklepie nie zarabia mniej niz 1000 funtow na reke i zaloze
                sie, ze zadna ekspedientka w polskim sklepie nie zarabia 4600 na
                reke, prawda? nawet jesli czynsz w centrum Warszay jest wysoki to i
                tak nie wyzszy niz w centrum Londynu, prawda? Pomijam juz fakt, ze
                wszelkie oplaty typu woda, prad i ogrzewanie sa na zachodzie znacznie
                wyzsze niz w Polsce. Lata kontrolowanych cen zrobily swoje i nikt ich
                teraz radykalnie nie uwolni.

                Oczywiscie, ze kazdy na czyms zarabia. Nikt tego nie neguje. Z tymze
                wiele sklepow by skorzystalo na obnizce cen bo spora czesc klientek
                nie zastanawialaby sie nad zakupami w necie i polowaniem na okazje na
                ebayu gdyby cena biustonosza w Polsce nie byla max. 20-30 zl wyzsza
                niz w UK. A jest znacznie wyzsza i okazuje sie, ze oplaca sie
                zaplacic za droga przesylke (5-9£) i nawet narazic sie na odeslanie i
                nietrafienie w model. I gdyby te przeceny byly prawdziwe a nie
                udawane ...
                • nie-rozumiem Re: Było tutaj 19.01.10, 17:42
                  a co jest takiego udawanego w przecenach w polskich sklepach? Czy -50% czy nawet
                  więcej to jest udawana przecena?
                  • black_halo Re: Było tutaj 19.01.10, 18:12
                    Malo kiedy widac takie przeceny. Sprawdzilam dopasowana. antoska
                    przeceniona o 23% - wybor rozmiarow znosny. Confetti - przecenione o
                    40% - dostepne jedynie 30DD. Cleo Beau przecenione o 15% - dostepne 3
                    rozmiary. Modele z pierwszej strony dopasowanej. Dalej lecimy Orion -
                    63% ale tez tylko jeden rozmiar, Polka - 58% i tez tylko jeden
                    rozmiar.

                    Mnostwo brytyjskich sklepow z cenami o 50% zjezdza pierwszego dnia
                    wyprzedazy, ostatniego wyprzedaja po kosztach zakupu. U nas przecena
                    pierwszego dnia to max. 30%, piotem ew. zejdzie nizej jak zostanie
                    juz jeden model i ktos szczesliwie trafi w swoj rozmiar.
                    • madziaost Re: Było tutaj 19.01.10, 19:47
                      Oto banalnie prosta zagadka matematyczna:

                      czy jak do kwoty X dodamy 50%, a potem od otrzymanego wyniku odejmiemy 50%, to
                      otrzymamy tę samą kwotę?
                      Oblicz proszę i przemyśl jeszcze raz, co napisałaś wyżej o wyprzedażach w
                      brytyjskich sklepach....
                    • nie-rozumiem Re: Było tutaj 19.01.10, 20:20
                      no cóż - może warto popatrzeć też w innych sklepach, a nie wyrokować na
                      podstawie jednego. Gwarantuję, że są takie, gdzie przeceny są spore i wybór
                      rozmiarów całkiem spory.
                      • nie-rozumiem poza tym 19.01.10, 20:23
                        zjechanie pierwszego dnia wyprzedaży z ceny o 50% łączy się ze sprzedażą towaru
                        poniżej ceny zakupu. Sama zdaje się zauważyłaś, że to dla sklepu nieopłacalne.
                        Można sobie na to pozwolić, jeśli zostanie jedna, dwie sztuki z modelu, aby nie
                        zalegały na stanie, ale wiesz jaka będzie strata w przypadku przeceny połowy
                        towaru?
                        • magdalaena1977 Re: poza tym 20.01.10, 01:44
                          nie-rozumiem napisała:

                          > zjechanie pierwszego dnia wyprzedaży z ceny o 50% łączy się ze
                          > sprzedażą towaru poniżej ceny zakupu.
                          To dlaczego inne branże mogą tak robić ? np. Kappahl najpierw daje cenę
                          absurdalnie wysoką powiedzmy 149 zł za zwykłą bluzkę. Potem ją trochę opuszcza
                          np. na 79,90 zł. A potem są dni "-50 % od już obniżonej ceny" i wtedy mogę
                          kupić tę bluzkę za 39 zł, bo tyle IMHO jest warta.

                          Dla mnie cena za stanik Freyi powyżej 200 zł jest właśnie absurdalnie wysoka.
                          • fanka_tomcia Re: poza tym 20.01.10, 01:50
                            pewnie Kappahl sprzedaje to za 39zł charytatywnie xD
                            • black_halo Re: poza tym 20.01.10, 08:56
                              Kapphal jak i wiekszosc sieciowek swoje ubrania szyje w biednych
                              krajach gdzie sie placi po 3 dolary na dzien dzieciom szyjacym
                              ubrania. Pomijajac koszt materialu to cala koszulka za 149 zlotych
                              jest warta grosze. tak samo jak buty Nike. Nie wiem czy to
                              najprawdziwsza prawda ale podobno koszt wyprodukowania jednej pary w
                              Chinach to jakies 3 dolary. Nie sprzedaja ich ponizej 100 dolcow wiec
                              jaka przebitka? Jak patrze na swoja szafe to mam cala mape swiata,
                              Bangladesz, Honduras, Indie, Madagaskar - oplaca sie uszyc na
                              antypodach, przewiezc do Europy i sprzedac ostatniego dnia wyprzedazy
                              za 3 euro czyli dokladnie 12 zlotych.

                              I tutaj tez mnie zastanawia, tak na boku dlaczego takie wyprzedaze sa
                              mozliwe na zachodzie ale nie u nas? Pamietam , ze rok temu w
                              ostatnich dniach stycznia byla w jednej z galerii handlowych w
                              Polsce. Zachodze do Reserved a tam wisi fajny zakiecik. patrze na
                              cene, ze 119 zlotych przeceniony do 109. Potem zachodze do H&M
                              przyzwczajona, ze u siebie przebieram w ostatnich sztukach za grosze
                              1-3-5 euro. Tego jakos nie zauwazylam w Polsce. Tu tez chyba akos
                              dziala jeden dystrybutor, ceny po przeliczeniu sa rowne jak na
                              zachodzie, czasem nieco nizse jesli akurat przy ustalaniu cen kurs
                              byl lepszy, czasem wyzsze ale uczciwe.
                              • ciociazlarada A Freya z Tunezji 20.01.10, 10:17
                                Nawiasem mówiąc wszystkie moje staniki Freya były uszyte w Tunezji, jednyna
                                Fantasie jaką mam również:)
                                • black_halo Re: A Freya z Tunezji 20.01.10, 10:37
                                  Nie patrzylam gdzie szyte sa biustonosze, na moich Panaszkach nie ma
                                  nic o "made in ..." niestety. Ale skoro Freya szyje w Tunezji to
                                  znaczy, ze koszt wyprodukowania tego biustonosza jest niski wiec i 30
                                  funtow uwazam za karygodnie wysokie jak i wiekszosc cen w sieciowkach w
                                  porwnaniu do jakosci b oczywiscie kazda sieciowka moze sobie ustalac
                                  ceny wedle wlasnego widzimisie.
                                  • jaagna Re: A Freya z Tunezji 20.01.10, 19:36
                                    > Nie patrzylam gdzie szyte sa biustonosze, na moich Panaszkach nie ma
                                    > nic o "made in ..." niestety.

                                    Popatrzyłam na moje najnowsze Panache tango plunge i co ma wydrukowane na metce? MADE IN CHINA! Niestety.

                                    -----------
                                    moje bydlątka
                                    • fanka_tomcia Re: A Freya z Tunezji 20.01.10, 23:16
                                      u mnie na Cleo, DM nic nie pisze, metka Panache sprana, ale M&S czy La Senza to
                                      oczywiście Tajlandia, Sri Lanka, Chiny...
                                      no ale teraz to już chyba norma :/
                              • fanka_tomcia Re: poza tym 20.01.10, 16:40
                                bo Reserved jest polskie? (o ile się nie mylę) z tym, że polskie firmy też coraz
                                częściej szyją w Chinach...
                            • nie-rozumiem Re: poza tym 20.01.10, 11:52
                              Kapahl kupuje tę bluzkę za 20 zł :) Daje na nią cenę 150 zł, potem przecenia i
                              nawet na tej ostatecznie największej wyprzedaży i tak na tej bluzce zarabia. Tak
                              samo mogą robić "nasze" sklepy - musiałyby jednak dawać na starcie cenę 300 zł
                              za stanik, wtedy na wyprzedażach mogłyby zjechać o 30%, a potem jeszcze od tej
                              ceny o 50% i nadal by coś zarobiły.
                • bradea Re: Było tutaj 20.01.10, 00:40
                  Porównywanie cen z punktu widzenia konsumenta jest oczywiście jak najbardziej na miejcu, ale już wyliczenia czynoszowo-pracownicze dla sklepów brytyjskich i polskich są tu trochę bezsensu, ponieważ tak naprawdę nie wiemy tego, co jest tu pewnie kluczowe, a mianowicie tego za jaką cenę kupuje - przykład z Twojego wcześniejszego postu - Brastop (Curvylisious- jeden pies) tę bieliznę od producenta. Można tylko dywagować jak duży upust dostaje - bo tego nie sposób się oczywiście dowiedzieć - ale z pewnością tak gigantyczny odbiorca ma możliwość sporych negocjacji cenowych. Polski sklep nigdy takich warunków nie dostanie z prostej przyczyny - nie zamówi (bo nie sprzeda) takiej ilości staników jak na przykład Brastop. No niestety, polski rynek brytyjskiej bielizny w Polsce wygląda inaczej niż rynek brytyjskiej bielizny w Wielkiej Brytanii. Pomijam już koszty dostarczenia towaru (które jednak ktoś musi ponosić), promocji itd.
                  Przed podliczeniem ile polski sklep zarabia na brytyjskim staniku i o ile więcej niż jego angielski konkurent, proponowałabym jednak zastanowienie się, czy działa on w tym samym miejscu i w podobnych warunkach jak sklep brytyjski.
              • imp18 Re: Było tutaj 19.01.10, 17:26
                To ciekawa jestem w jaki sposób zarabia taki curvylicious - gdzie już parokrotnie kupowałam biustonosze masquerade za ok 18/19 funtów z przesyłką czyli poniżej 100zł!
                W jakiś sposób musi im się to opłacać a to oznacza, że na pewno nie kupują ich za ok 20 funtów ;]
                • nie-rozumiem Re: Było tutaj 19.01.10, 17:44
                  zgadza się - kupuje je znacznie taniej - są to modele z poprzednich kolekcji,
                  przecenione. Ale sklepy angielskie generalnie mają łatwiej, bo nie mają
                  pośredników, tylko biorą towar prosto od producenta, czyli taniej.
                  • black_halo Re: Było tutaj 19.01.10, 18:33
                    A co stoi na przeszkodzi polskim sklepom? Czy koniecznie trzeba brac od
                    dystrybutora? Zaznaczam, ze sie nie znam ale moze mozna jakos sobie to
                    obejsc i kupic towar wprost od producenta? Troche wiecej zachodu bo
                    dystrybutor pewnie dostarcza towar pod nos itd. Ale i tak mnie to
                    zastanawia.
                    • kk345 Re: Było tutaj 19.01.10, 18:40
                      > A co stoi na przeszkodzi polskim sklepom? Czy koniecznie trzeba brac od
                      > dystrybutora? Zaznaczam, ze sie nie znam ale moze mozna jakos sobie to
                      > obejsc i kupic towar wprost od producenta? Troche wiecej zachodu bo
                      > dystrybutor pewnie dostarcza towar pod nos itd. Ale i tak mnie to
                      > zastanawia.


                      Skoro dystrybutor jest tylko jeden na Polskę, to niestety oznacza na pewno
                      monopol i możliwość dyktowania cen. Zresztą właśnie dziś jedna z dziewczyn
                      pisała, że przy większym zamówieniu w sklepie internetowym w Anglii poproszoną
                      ją o identyfikację, prawdopodobnie, by wykluczyć, ze nie jest sklepem. Widać
                      więc, że zakupy poza dystrybutorem na Polskę możliwe są tylko przy pojedynczych
                      sztukach, a tak żaden sklep kupować towaru nie będzie. Gdyby to było tak proste,
                      jak piszesz, już mielibyśmy wysyp tanich, wyprzedażowych sklepów internetowych,
                      a z jakiegoś powodu tak się nie dzieje. Sądzisz, ze nikt nie wymyślił w Polsce,
                      że bylby to niezły interes?
                    • nessie-jp Re: Było tutaj 19.01.10, 18:42
                      > Zaznaczam, ze sie nie znam ale moze mozna jakos sobie to
                      > obejsc i kupic towar wprost od producenta?

                      SZCZERZE wątpię. Jeśli dystrybutor ma umowę o wyłączności, to nie ma nawet o tym
                      mowy. Nawet jeśli nie ma, to producentowi bardziej opłaca się współpracować z
                      ogromnym (i sprawdzonym) dystrybutorem, niż z maleńkim, niesprawdzonym
                      sklepikiem o mizernej zdolności kredytowej.

                      Na rynku, gdzie jest wielu konkurujących ze sobą dystrybutorów, a producent
                      sprzedaje bezpośrednio w swoich sklepach firmowych, pewnie sytuacja cenowa
                      wygląda inaczej. Tam, gdzie jest jeden dystrybutor i wszyscy są zdani na jego
                      łaskę i niełaskę, wielkiego wyboru nie ma.
                    • maheda Nie, nie można 19.01.10, 19:26
                      Wiele osób próbowało już to obejść.
                    • nie-rozumiem Re: Było tutaj 19.01.10, 20:17
                      nie sądzisz chyba, że jeśli byłaby taka możliwość to ktokolwiek brałby towar
                      drożej przez dystrybutora?
                      Bo wygodniej i pod nos? Co to za argumenty? A od dystrybutora to nie byłoby pod
                      nos? Najlepiej jest zakładać złą wolę sklepów prawda? Bo to one chcą wykorzystać
                      klientki i zarobić jak najwięcej ;)
                • black_halo Re: Było tutaj 19.01.10, 18:06
                  No wlasnie, tez mnie to zastanawia. Curvylicious ma np. niektore
                  modele maskaadek teraz po 12.99, fakt, ze koncowki ale swojego
                  Aragona kupilam tez za 12.99 ! A bylo do wyboru przynajmniej z 15
                  rozmiarow. Wiekszosc biustonoszy na wejsciu jest przecenianych o
                  polowe, najtansze sa chyba po jakos 10-11 funciakow i stad wlasnie
                  tez wnioskuje, ze kupuje je od producenta za jakies 7-8 funtow max.
                  Jesli oplaca sprzedac za 11 to znaczy, ze wciaz jest na tym jakis
                  zysk. Zaden sklep nie sprzedaje ponizej ceny zakupu chyba bo sie
                  magazynowanie nawet nie zwroci. Z curvylicious mam chyba 4
                  biustonosze i przyznam szczerze, ze chyba raz do nich napisze i
                  zapytam jak to wyglada.

            • kocio-kocio Re: Było tutaj 19.01.10, 12:13
              Nie zauważyłaś, że większość te staników mają w większości polskich
              sklepów takie same ceny?
              Przypadek?
              Nie - taka jest właśnie cena minimalna.
              I jeszcze: zdecydowanie cena hurtowa dla polskich sklepów nie wynosi
              7Ł. Szczególnie, że większość cenników jest w euro :o)
        • joankb Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 11:49
          Przy tych parametrach cenowych - są śmieszne.
          Kupuję polskie produkty - te o porównywalnej jakości i cenie.
          Próba "wmuszania" produktów o tej samej jakości i dużo wyższej cenie, za to w
          patriotycznym opakowaniu to zwykłe naciągactwo.
          Moja kwota na wydatki jest w miarę stała. O wiele lepiej dla gospodarki będzie
          jeśli wydam ją w wielu miejscach na usługi i produkty o cenach umiarkowanych,
          konkurencyjnych, wspierając wielu producentów i handlowców, tych
          najsprawniejszych. Kupowanie zwykłych wyrobów po luksusowych cenach daje
          wyłącznie fałszywe sygnały i de facto zaburza rozwój gospodarki.
    • ciociazlarada Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 12:13
      IMO ceny minimalne wynikają z ryzyka kursowego. Mieszkam w Holandii i tutaj te
      staniki kosztują podobnie jak w Polsce: od 45 euro wzwyż. W ciągu ostatniego
      roku-półtora funt drastycznie spadł w stosunku do euro, jest to prawie jeden do
      jeden, a kiedyś było mniej więcej 1 funt-1,6 i więcej euro. Który producent
      chciałby, żeby jego wyrób staniał o 1/3 w ciągu jednej nocy?

      Druga sprawa: podatek VAT w Polsce to 22%, prawda? W UK przez ostatni rok
      wynosił 15%, wcześniej 17.5%, teraz znowu 17.5%. Ale o to to można mieć
      pretensje raczej do rządu, niż do właścicieli sklepów.
      • turzyca Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 12:51
        Mieszkam w Holandii i tutaj te
        > staniki kosztują podobnie jak w Polsce: od 45 euro wzwyż.

        Co i tak jest tanio, bo ja u mnie stacjonarnie staniki freyi moge kupic za mniej
        wiecej 70 euro. Co ciekawe wlascicielka sklepu na haslo, ze sobie kupie przez
        internet zrobila wielkie oczy. Bo przeciez moge nie trafic w rozmiar (z jej
        brafittingiem tez bym nie trafila). Nie zauwazyla, ze i trzykrotna wymiana
        (jakbym przypadkiem nie trafila z rozmiarem) i tak wyjdzie mi taniej niz
        kupienie u niej.
        • ciociazlarada Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 13:07
          Turzyco, to całkiem podobnie. Mierzyłam stacjonarnie Freyę Gretę różową (zimowa
          kolekcja z tego roku była już na rynku) cena: 86.99. Eee?
      • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 16:45
        Ryzyko kursowe ryzkiem zostanie ale wezmy pod uwage, ze 45 euro w
        Holandiii to tylko troche drozej niz Hunkemoller i tylko troszke
        taniej niz Chantelle albo Elixir. Wlasnie sobie sprawdzilam i
        najtanszy stanik Elixira kosztuje u mnie 48 euro, calkiem ladny i
        znosny, nawet w moim rozmiarze. Po przecenie jest tez troche
        biustonoszy od 25 do 40 euro za sztuje, rozmiarowka juz rzecz jasna
        przebrana i az zaluje, ze nie zaszlam do tego sklepu wczesniej. A z
        tymi podatkami to juz nie przesadzajmy.

        W Polsce ogolne zdzierstwo na wielu rzeczach mozna usprawiedliwiac
        wszystkim, Vatem, ZUSem, podatkiem (w wielu krajahch znacznie wyzszy
        ! w Belgii dochodzi do 50% i wystarczy chyba 2800 brutto miesiecznie,
        zeby tyle placic)), mozna zwalic na prezydenta, na premiera i wiele
        innych rzeczy.

        Moim zdaniem problem lezy w tym, ze zaden sklep nie sprzeciwi sie
        cenom minimalnym bo to zwyczajna wygoda jest. Kiedy pierwszy raz
        mowiono o tych cenach ustalonych to czesc krecila nosem ale jakos nie
        bylo widac, zeby sklepy masowo zrywaly umowy z dystrybutorami,
        prawda? A tylko to mogloby poskutkowac.

        • ciociazlarada Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 17:21
          Black_halo, ale ja nikogo nie usprawiedliwiam, po prostu zastanawiam się nad
          czynnikami, które decydują o istnieniu cen minimalnych, czy też cen takich, a
          nie innych.

          Mnie te ceny nie przeszkadzają i nie będę nad nimi ubolewać po to, żeby sobie
          pobiadolić. Wiele razy mówiłam, że lubię polowanie przez internet. Kurs funta i
          różnice w wysokości VATu w różnych krajach również bardzo mi odpowiadają.
          • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 17:33
            Alez mnie to tez nie przeszkadza bo i tak w polskich sklepach nie
            kupuje. I raczej nie kupie dopoki te ceny nie spadna. Niedawno
            upolowalam Shanghai za 5.5 funta, nowy z metka i sie bardzo ciesze.
            Cala impreza z przesylka wyniosla mnie 11 euro w przeliczeniu i
            czekam na przesylke.

            Zastanawia mnie jednak biadolmenie sklepow nad tym, ze klientki
            przychodza mierzyc a potem kupuja w necie jakby to bylo przestepstwo
            a jednoczesnie te same sklepy nie robia kompletnie nic w kwestii
            obnizenia cen bo chyba jakos da sie wplynac na dystrybutorow. Chyba i
            sam dystrybutor zobaczy, ze nagle Panache sie nie sprzedaje a
            sprzedaja sie Polskie marki to pomysli nad obnizeniem tych cen.

            Przyznam szczerze, ze chcialabym kupic w polskim sklepie chociaz raz
            na jakis czas a to dlatego, ze uwazam, ze polska gospodarke trzeba
            wspierac. Staniki moze brytyjskie ale ekspedientki i sklepy polskie !
            • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 17:52
              Tak, bardzo łatwo się mówi, ciekawe czy tak samo łatwo być po tej drugiej
              stronie ;) Znów błędne założenie, że sklepy nic z tym nie robią. Żeby sprzedaż
              produktów danej firmy drastycznie spadła - musiałyby wszystkie sklepy przestać
              jednocześnie cokolwiek zamawiać.
              Jak myślisz - co pomyślałyby klientki przychodząc do pustego sklepu?
              Polskie firmy nie są lekarstwem na wszystko - większość z nich jeszcze nie może
              się równać pod względem wzornictwa, materiałów i konstrukcji z brytyjczykami.
              Poza tym - ceny polskich staników są już w większości bardzo zbliżone do cen
              angielskich (np. taka Dalia powyżej 100 zł, Samanta średnio koło 130-140 zł).
            • madziaost Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 18:06
              Zastanawia mnie jednak biadolmenie sklepow nad tym, ze klientki
              > przychodza mierzyc a potem kupuja w necie jakby to bylo przestepstwo

              A mnie zastanawia, po co następny wątek na przemaglowany już temat.
              W pierwszym poście, jako przykład "zachłannego" sklepu - Milla! A jakże! Znów
              nagonka:/
              A gdzie ja biadoliłam? Może kiedyś, jako dygresję rzuciłam, że BYWAJĄ klientki,
              które wycierają w białe biustonosze ręce po właśnie zjedzonym hot-dogu, ot!życie:)
              Nasze przeceny są udawane? Można jaśniej?

              Staniki moze brytyjskie ale ekspedientki i sklepy polskie !

              Ale o co chodzi?
              • joankb Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 18:24
                Przemaglowany - bezskutecznie.
                A, jako, że temat jest ważny dla wielu klientek, maglowany będzie na okrągło.
                Choćby po to żeby nowym na forum uświadomić, że są alternatywy i naprawdę nie
                trzeba kupować po 200 i 300 złotych.
              • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 18:31
                Ale przeciez nagononka nie jest na ciebie tylko podalam przyklad. Bo
                mnie zastanawia ta roznica cen. I nie perzylabym sie gdy ta roznica
                wnosila do 5-7 funciakow z powodu kursowej roznicy. Tylko, ze ta
                roznica wynosi prawie 20 a to juz duzo.
                • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 20:18
                  hmm - 20? możesz podać konkretny przykład?
                  • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 00:59
                    Przyklad byl w pierwszym poscie - Freya Pollyanna a wiec zaden
                    wypasiony model tylko raczej codzienny - 219 zlotych = 47.6, ta sama
                    Freya 28-29 funtow w brtyjskich sklepach. Roznica wynosi wiec 19.4-
                    18.4 funta, czymi prawie 20. Czyli duzo. Podobnie Arabella, ktora
                    kosztuje chyba 30 funtow a w polskim sklepie 209 zlotych czyli 45
                    funtow. Jak dla mnie roznica jest kosmiczna. I pytanie glowne
                    brzmialo: dlaczego jest tak duza roznica pomiedzy sklepami
                    intenetowymi. Bo, ze na ebay jest taniej niz w stacjonarnym sklepie
                    niz w Polsce to jeszcze jakos zrozumiem. Za to zadnym sposbem nie
                    moge pojac tych roznic pomiedzy sklepami intenetowymi. No nawet
                    dodajac wysylke do brytyjskiego biustonosza wychodzi taniej.
                    • nessie-jp Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 01:11
                      Halo, ale dlaczego w takim razie nie kupujesz w outlecie stacjonarnym w Polsce,
                      tylko w zwykłym sklepie? Ja za swoją Freyę w outlecie płaciłam 119 zł, może nie
                      jest to zwalająca z nóg taniocha, ale jak dla mnie
                      • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 01:46
                        nessie-jp napisała:

                        > Halo, ale dlaczego w takim razie nie kupujesz w outlecie stacjonarnym w Polsce,
                        > tylko w zwykłym sklepie?
                        A gdzie są takie outlety ?
                        Ja raz byłam w outlecie w Piasecznie. Z Freyi była tylko wściekle pomarańczowa
                        Tigerlily, a i tak mojego rozmiaru nie było.
                        • nessie-jp Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 13:17
                          > Ja raz byłam w outlecie w Piasecznie. Z Freyi była tylko wściekle pomarańczowa
                          > Tigerlily, a i tak mojego rozmiaru nie było.

                          Właśnie z tego outletu z Piaseczna mam wszystkie swoje Freye. Kilka (jeśli nie
                          kilkanaście) wieszaków gęsto upakowanych rozmaitymi Freyami.

                          A na każdej wyprzedaży w każdym sklepie internetowym zawsze mają twój rozmiar?
                          To i fajnie, ale stacjonarnie wyprzedaż ma jednak inne zasady... kto pierwszy
                          ten lepszy.
                          • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 13:31
                            nessie-jp napisała:

                            > > Ja raz byłam w outlecie w Piasecznie. Z Freyi była tylko wściekle pomarań
                            > czowa
                            > > Tigerlily, a i tak mojego rozmiaru nie było.
                            >
                            > Właśnie z tego outletu z Piaseczna mam wszystkie swoje Freye. Kilka (jeśli nie
                            > kilkanaście) wieszaków gęsto upakowanych rozmaitymi Freyami.
                            Może się poprawiło. Mogę się tam znowu wybrać.

                            > A na każdej wyprzedaży w każdym sklepie internetowym zawsze mają twój rozmiar?
                            Nie ze wszystkich modeli, ale mają. I zawsze coś da się wybrać.
                            • nessie-jp Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 15:31
                              > Nie ze wszystkich modeli, ale mają. I zawsze coś da się wybrać.

                              No i tak samo było w outlecie stacjonarnym
                              • madziaost Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 15:43
                                Swoją drogą, ciekawe, czy można do Polski sprowadzać produkty z outletów w
                                > innych krajach z pominięciem dystrybutora polskiego (albo z wykorzystaniem
                                > innego dystrybutora, który zajmuje się rozprowadzaniem tylko produktów outletow
                                > ych).
                                >

                                No nie można. Niestety nie można i kropka.
                                Dystrybutor jest dystrybutorem marki, a nie tylko marki w cenach regularnych.
                                Gdyby było można, to pewnie żadna klientka detaliczna nie uświadczyłaby
                                atrakcyjnych promocji w brytyjskich sklepach netowych, bo wszystko wykupiliby
                                właściciele polskich sklepów:)
                              • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 17:07
                                nessie-jp napisała:

                                > Nie wiem, jak wypada porównanie cen wyprzedażowych w Polsce z cenami
                                > wyprzedażowymi w Brastopach i innych Figleavesach, ale uważam, że porównywanie
                                > ceny pełnej (nieprzecenionej) w Polsce z ceną wyprzedażową gdzie indziej jest
                                > pozbawione sensu. Porównajmy ceny outletowe tu i tam.
                                Ale ważne jest też, jaka jest szansa na stanik z wyprzedaży.
                                Dla mnie sama idea sezonowych kolekcji zupełnie nie pasuje do bielizny. Noszę te
                                same staniki przez cały rok, nie chwalę się przed koleżankami i jest mi zupełnie
                                obojętne czy biustonosz, który kupię będzie resztką z kolekcji 2008 czy nowością
                                2010.

                                W brytyjskich sklepach internetowych naprawdę dużo staników zostaje do
                                wyprzedaży. Wiem, że jeśli będę śledzić promocyjne maile, to znajdę wiele
                                staników w moim rozmiarze i mam szanse na naprawdę dobrą cenę i fajny fason.
                                • nessie-jp Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 17:24
                                  > W brytyjskich sklepach internetowych naprawdę dużo staników zostaje do
                                  > wyprzedaży.

                                  Magdalena, ale POROWNAJ SKALE!

                                  Jaką liczbę sztuk zamawiają i sprzedają brytyjskie sklepy, jaki mają zbyt, jakie
                                  mają obroty? U nich to jest wielki biznes, u nas
                                  • pierwszalitera Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 22:28
                                    nessie-jp napisała:

                                    > Oczywiście, że w brytyjskich sklepach zostają staniki po wyprzedaży, bo u nich
                                    > klientki nie rzucają się na wszystko, co się tylko trafi w odpowiednim
                                    > rozmiarze. Mają tego po prostu DUZO, DUZO więcej niż my. Nasycenie rynku =
                                    > konieczność dużych przecen.

                                    > U nas jest jeszcze maleńki rynek.

                                    Polityka cenowa zależy bardzo od miejsca handlu. To przypomina mi sprawę z szamponami Loreala w moim niemieckiem mieście. Filia wielkiej drogeryjnej sieciówki w centrum miasta sprzedaje te szampony po 1,99 euro (stała cena), natomiast filia tej samej sieciówki w mojej dzielnicy sprzedaje ten szampon za 2.45. Przecież to ten sam sklep, więc skąd ta różnica? Ano, w centrum miasta jest większa konkurencja, istnieje więcej drogerii i domów towarowych z chemią, a w mojej dzielnicy takich sklepów są tylko dwa. Mogę więc pojechać do miasta i kupić szampon taniej, albo kupić drożej pod nosem, i dostać paragon z tej samej drogerii. Na prowincji pewne rzeczy więcej kosztują i tak jest z angielskimi stanikami w Polsce.
                                    • fanka_tomcia Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 23:24
                                      w moim mieście z kolei ceny w filiach lokalnej sieci drogerii są uzależnione od
                                      czynszów (?). w każdym razie w filii położonej w centrum handlowym w części
                                      miasta gdzie skupia się handel (hipermarkety, hurtownie, salony rtv,
                                      samochodowe, meblowe, media markt, praktiker itd) jest trochę drożej niż w filii
                                      położonej w ścisłym centrum miasta w galerii handlowej, a najtaniej jest w filii
                                      w CH poza centrum. (więc kompletnie odwrotna sytuacja)
                                      z kolei w Rossmannie ceny są takie same niezależnie od umiejscowienia.
                    • roza_am Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 01:28
                      Skąd wzięłaś te ceny? Arabella i Pollyanna w polskich sklepach kosztują po
                      175/195 zł.
                      • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 08:33
                        sklep.milla.net.pl/p/158/kolekcje/biustonosze/biustonosz-pollyanna-balconette-white-5932.html

                        Prosze bardzo, oto Polyanna.

                        A tu Arabella

                        sklep.milla.net.pl/p/164/kolekcje/biustonosze/biustonosz-arabella-balconette-cassis-5731-freya.html

                        Sprawdzilam Karoline - troche tanie - Arabella faktycznie po 175 ale
                        tylko do miseczki G co uwazam, za nieucziwe. Wieksze po 195. Wiec nie
                        wiem czemu akurat Milla jest taka droga. Widocznie ceny minimalne sa
                        tu gdzie sa.

                        Mnie w glowie chodzi taka mysl: moze skoro ceny sa identyczne w wielu
                        sklepach to oznacza nie tyle, ze ta cena jest narzucona odgornie -
                        jakas kwota tak ale cos powyzej to same sklepy sie umawiaja, ze nie
                        sprzedajemy ponizej tylu zlotych. Stad wszystkie maskaradki kosztuja
                        176 zlotych.
                        • madziaost Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 09:13
                          Otóż dla Twojej wiadomości: wybrałaś modele powyżej miseczki G (zapewne z
                          premedytacją, że niby się nie znasz, prawda?). ZAdaj sobie trochę trudu i
                          porównaj ceny w zakresie do i powyżej G. Nie ja wymyśliłam różnicę cen między
                          rozmiarami... Albo nie, wyręczę cię:)
                          sklep.milla.net.pl/p/163/kolekcje/biustonosze/biustonosz-arabella-plunge-cassis-5721-freya.html
                          Black_halo i żebyś nie miała satysfakcji, ja się nie "perzę", ale Ty się
                          czepiłaś Milli jak rzep psiego ogona i to nie tylko na tym forum.
                          Ile byś jednak bzdur na temat sklepu nie pisała, nie wyprowadzisz mnie z
                          równowagi, ani (o matko, co za nieszczęście!) nie sprawisz, że sklep upadnie.
                          • madziaost Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 09:19
                            I jeszcze (też do wiadomości black_halo):
                            Milla internetowa powstała dużo później niż stacjonarna, w zasadzie na początku,
                            jako informator dla wrocławianek, co mamy w ofercie. Ceny ze sklepu
                            stacjonarnego, a niby dlaczego inne?! Dopiero co ktoś się awanturował, że Lady's
                            Place ma różne ceny w necie i stacjonarnie, zdecydujcież się dziewczyny, czego
                            wy właściwie chcecie...
                            • joankb Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:15
                              Tego co wszyscy.
                              Dużego wyboru, niskich cen, dogodnych lokalizacji sklepów :)))).
                              I prędzej czy później będziemy to miały.
                              Na razie brakuje mi tylko dogodnych lokalizacji, trochę daleko do Londynu.
                            • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:22
                              Alez ja nie mam pretensji do Milli ani zadnego inne sklepu. Podalam
                              Mille jako przyklad, bo jakbym powiedziala - stanik za ponad 200
                              zlotych to zaraz by sie ktos zapytal gdzie po tyle widzialam. No to
                              podaje. A ze ofert polskich sklepow raczej nie przegladam to
                              myslalam, ze wszedzie sa takie same. Teraz widze, ze nie.

                              A to, ze rozna jest cena stacjonarna i internetowa albo taka sama -
                              jeden pies. I tak jest o wiele za drogo.

                              Pierwsze pytaie brzmialo, dlaczego jest taka kosmiczna roznica miedzy
                              sklepem internetowym w Polsce a w Anglii i to o prawie 20 funtow.
                              • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:28
                                I takie właśnie pytanie należałoby zadać dystrybutorom....
                                Tudzież u.o.k.i k.-owi....
                                • agafka88 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 15:58
                                  la_parisiene napisała:

                                  > I takie właśnie pytanie należałoby zadać dystrybutorom....
                                  > Tudzież u.o.k.i k.-owi....

                                  Tylko uokik nie przyczepi się wyłącznie do dystrybutorów. Sklepy, zgadzając się
                                  na ceny minimalne również łamią prawo i w momencie, kiedy sprawą zająłby się
                                  Rrezes UOKik, ucierpieliby nie tylko dystrybutorzy, ale również wszystkie
                                  sklepy, które biorą udział w zmowie cenowej (czyli te, które trzymają się cen
                                  minimalnych). Od kary zwolnieni są przedsiębiorcy, którzy współpracują z
                                  UOKiKiem. Tak na pierwszy rzut oka, dochodzi tu do złamania prawa w
                                  następujących podpunktach:
                                  -ustalanie bezpośrednio lub pośrednio cen (czyli zmowa cenowa)
                                  -ograniczanie dostępu do rynku lub eliminowanie z rynku przedsiębiorców
                                  nieobjętych porozumieniem (czyli dystrybutor odmawia sprzedaży sklepom, które
                                  nie zgadzają się na ceny minimalne)

                                  Za taki proceder grozi kara do 10%przychodu za poprzedni rok rozliczeniowy, więc
                                  to jest wcale niemała kwota.
                          • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 09:24
                            Alez jestescie wyczulona na swoim punkcie. Dla Twojej wiadomosci - ja
                            o sklepie Milla uslyszalam pierwszy raz dopiero na forum - 2 dni temu
                            i ceny mnie zaszokowaly wiec zalozylam ten topik. Jak patrze w innych
                            sklepach jest podobnie i wcale sie Milli nie czepiam. Taki sam sklep
                            jak kazdy inny.

                            I nie ja wymyslilam roznice ale takie Bravissmo jednak nie roznicuje
                            cen ze wzgledu na rozmiar, ciekawe czemu u nas jednak tak jest. Na
                            innych forach dla Twojej wiadomosci sie nie udzielam !

                            • dorianne.gray Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:38
                              Proszę Cię, nie porównuj Bravissimo z jakimkolwiek polskim sklepem.
                              To tak, jakbyś porównała sieć Tesco z osiedlowym spożywczakiem...
                              • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:05
                                Nie bardzo rozumiem porownanie, chodzi o ceny czy obsluge, czy jedno i
                                drugie? Czy w Bravissimo jest jakis gorszy czy wybrakowany towar? Zdaje
                                sie, ze ten sam co w innych sklepach. Porwnajmy Brasandhoney - 8.9
                                (chyba) za przesylke a Bravissimo chyba tylko 5.50 chociaz ten sam
                                biustonosz kosztuje 1 funt wiecej, chodzi mi o Freya Carolyn bo
                                aktualnie sie na niego napalilam.
                                • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:09
                                  Bravissimo to sieć, to potęga, która powstawała przez lata, ma bodajże 20
                                  sklepów stacjonarnych, dla której ogromne firmy bieliźniane szyją specjalne
                                  kolekcje. Na prawdę nie widzisz różnicy?
                                  • dorianne.gray Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:13
                                    Czy kiedykolwiek jakikolwiek producent uszyje coś "exclusively for
                                    [tu wstaw nazwę jakiegoś polskiego sklepu]"? Jak sądzisz, black_halo?
                                    • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:15
                                      Moze jakby te sklepy sie polaczyly w siec? W koncu Bravissimo na swoja
                                      renome pracowalo troche czasu, prawda?
                                      • dorianne.gray Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:32
                                        :)
                                      • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:56
                                        :D
                                    • kasiamat00 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 21:46
                                      Jak się przyznała niedawno właścicielka Li Parie Panache uszyło specjalnie dla
                                      nich Maskaradki z obwodem 60
                                      (forum.gazeta.pl/forum/w,32203,95653428,105900477,PODZIEKOWANIA_ZA_UWAGI_Li_PARIE_lingerie.html)
                                      - IMHO stąd do "exclusive for" już naprawdę niedaleko.
                              • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:12
                                Otóż to - nawet jakby zebrały się wszystkie polskie sklepy to nie miałyby takiej
                                mocy co Bravissimo.
                          • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 09:59
                            madziaost napisała:

                            > wybrałaś modele powyżej miseczki G (zapewne z premedytacją, że
                            > niby się nie znasz, prawda?). ZAdaj sobie trochę trudu i
                            > porównaj ceny w zakresie do i powyżej G.
                            Ale przecież to nie jest czyjaś fanaberia, że jeden kupuje G a drugi GG czy H.
                            To tylko kwestia wielkości biustu.
                            W dodatku staniki GG często są brzydsze, więc na logikę powinny być tańsze.
                            Jeśli są droższe, to dlatego, że producent wykorzystuje swoją pozycję dominującą
                            na rynku i chce więcej od klientek z większym biustem, które w zasadzie nie mają
                            innych możliwości wyboru.

                            > Nie ja wymyśliłam różnicę cen między rozmiarami...
                            A kto ? skoro żaden z angielskich sklepów nie różnicuje cen ?
                            • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:20
                              A może byśmy już zakończyły ten wątek?
                              Na szczęście nie jestem "freyowa", a tym, którym freya pasuje- współczuję -
                              wydaje mi się, że różnicowanie ceny, w zależności od rozmiaru, narzuca
                              dystrybutor i to raczej do niego należałoby mieć pretensje.
                              Sklepy mają ceny narzucone odgórnie, niższe ceny mogą stosować dopiero kiedy
                              jest wyprzedaż posezonowa.
                              Sklepy internetowe, które myślą jak przyciągnąć klientkę - oferują darmową
                              wysyłkę - co jak dla mnie jest atutem, bo stacjonarnie raczej nie kupuję.
                              Reasumując: wydaje mi się , że wylewanie żali i utarczki ze sklepami nic nie
                              pomogą, możemy tu sobie gdybać do woli, tylko po co?
                              • joankb Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:32
                                Protest konsumentów, także taki jak ten jest jednym z narzędzi kształtowania rynku.
                                U nas mało popularny, podobnie jak bojkot, ale pomału to się zmienia. I bardzo
                                dobrze, nikt nie zadba o nasze interesy tak jak my same.
                                Może kiedyś, choćby tą drogą przełamiemy także naszą bierność w stosunku do
                                urzędów, do państwa, do polityków i nareszcie nauczymy się wymagać...
                                • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:38
                                  Zgadzam się. Tylko, że z czczego gadania nic nie wynika - żeby miało to jakiś
                                  sens - musiałaby to być akcja, najlepiej nagłośniona w mediach...
                                • bebe.lapin Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:43
                                  U nas mało popularny, podobnie jak bojkot,

                                  Ok, swietnie, ale jak zbojkotowac jedyna firme, ktora robi naprawde duze
                                  rozmiary typu J+ albo duze obwody i jednoczesnie lobbowac na rzecz uswiadomienia
                                  stanikowego? Na tym polega problem, ze nie mozna sie wypiac i z wyzszascia
                                  stosowac narzedzi nacisku, dlatego tez problem jest tak palacy i czesto
                                  poruszany na forum. Co wiecej, IMHO im wiecej kobiet bedzie sie chialo
                                  ostanikowac, tym czesciej temat bedzie sie pojawial, ale przed uzyskaniem przez
                                  nas odpowiedniej masy krytycznej i mozliwosci zrobienia chociaz najmniejszego
                                  kroku w inna strone beda to tylko glosy.
                                  • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:49
                                    Króliczku, jedyna firma, która robi w Polsce j+ to jest Effuniak.

                                    Dystrybutorzy, którzy nie widzą, że konkurencja polska się rozwija- mogą się
                                    kiedyś obudzić z ręką w nocniku.
                                    • bebe.lapin Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:21
                                      wiem, ze jedyna (a jak myslicie, w czym wlasnie siedze przed kompem?:p), i
                                      wlasnie o to mi chodzi - wybierac, grymasic i wywierac sluszny nacisk mozna
                                      tylko wtedy, gdy istnieje konkurencja i ma sie pole manewru. My w praktyce nie mamy.

                                      Effuniaki uwazam za swietne, co nie zmienia faktu, ze nie wszytkim podoba sie
                                      wzornictwo, nie wszystkim pasuja, od czasu wstapienia do sekty naprawde
                                      polubilam "mieczaki", no i nie da sie ukryc, ze jak dla mnie efuniaki do
                                      uprawiania energiczniejszego sportu sie nie nadaja.
                                  • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:53
                                    J+ to margnies rynku. Znaczna czesc biusc iaste spolecznosci nosi
                                    miseczki od E do GG, nawet H jest juz mniej, wnioskujac po galerii
                                    bakonetki ale moze nie jest do konca reprezentatywna. Duze rozmiary
                                    szuje chyba Melissa, prawda? I to nawet na wymiar bo jedna z dziewczyn
                                    napisala, ze uszyli jej 65N.

                                    Nie trzeba bojkotowac ale trzeba naciskac i tyle.
                                    • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 10:58
                                      Miseczki J są marginesem, ale to właśnie tych rozmiarów u polskich producentów
                                      (z wyj. Ewy) nie uświadczysz - mówię o odpowiednikach angielskiego J...
                                      Nosząc miseczki od E-GG - jest już taki wybór, że można brytyjczki omijać
                                      szerokim łukiem.
                                    • effuniak Błędne założenia 20.01.10, 11:02
                                      Na balkonetce NIE pokazują sie kobiety ani tęższe ani z większym biustem
                                      Zwyczajnie nie publikują swoich zdjęć publicznie ale z pewnością nie jest to
                                      margines
                                      • effuniak i jeszcze 20.01.10, 11:08
                                        patrząc na obecne nastlatki/ młode kobiety widzę wyraźny podział na dwie grupy
                                        jedna - to bardzo szczupłe osoby raczej w mniejszości
                                        druga - to osoby z zaczątkami nadwagi - tych jest znacznie więcej
                                        Brakuje średniaków

                                        Reasumując - potrzeba nabywcza staników w większych rozmiarach jest rosnąca

                                        Kobiety w wieku balzakowskim znacznie częściej cieszą sie sylwetkami krągłymi by
                                        nie rzec - rubensowskimi

                                        A to, że się nie pokazują na balkonetce jest spowodowane nieskrępowaną
                                        otwartością tego katalogu
                                        • black_halo Re: i jeszcze 20.01.10, 11:19
                                          Ale przeciez te osoby z zaczatkami nadwagi rzadko kiedy nosza GG+
                                          chyba? Ja sama, nie bede tutaj sie kryc z niczym - przy 91 kilogramach
                                          i 169 cm wzorstu nosze 75G albo 36FF jak obwod jest scisly chociaz taki
                                          scisly George jest wlasnie 75G i pasuje mi najlepiej. Wnioskuje, ze mam
                                          po prostu sredni biust a mialabym zapewne cos w okolicach 75E-F gdybym
                                          nie brala tabletek antykoncepcyjnych.
                                        • fanka_tomcia Re: i jeszcze 20.01.10, 16:46
                                          nikt im nie każe wklejać zdjęć. mogą dodać zdjęcie samego stanika i opisać
                                          dokładnie jak leży, jego wady i zalety. nie każda dziewczyna ma dostęp do
                                          galerii LB, a chciałoby się zobaczyć chociażby kolor na żywo ;) można też zrobić
                                          jak Mauzonka, "dorysować" sylwetkę i zostawić ze zdjęcia tylko biust. użyć
                                          trochę photoshopa. ja sama ucinam zdjęcia tak, żeby nie było widać moich
                                          tłustych rąk.
                                          no ale w majtkach nigdy bym się nie pokazała, więc mogę to zrozumieć ;)
                                          • nessie-jp Re: i jeszcze 20.01.10, 17:05
                                            > użyć
                                            > trochę photoshopa.

                                            Ale Photoshop kosztuje zdaje się powyżej 3000 zł.
                                            • fanka_tomcia Re: i jeszcze 20.01.10, 23:29
                                              skrót myślowy ;))) ja do uzyskania "pięknej skóry bez skazy" używam zwykłego
                                              Paintbrusha. do tego są darmowe programy albo takie, które otrzymuje się w
                                              pakiecie z edytorem tekstów czy arkuszem kalkulacyjnym. chodziło mi ogólnie o
                                              program graficzny, którym można coś tam poprawić, nawet jeśli się jest laikiem.
                                              ja nigdy nie miałam kontaktu z Photoshopem :>
                                              • marciasek OT 21.01.10, 12:40
                                                powołaj się lepiej na GIMPa, Paintem NIE DA się zrobić retuszu skóry jak w fotoszopie ;)
                                                • fanka_tomcia Re: OT 21.01.10, 17:42
                                                  pewnie, że nie tak samo ;) ale ja robię tak, że nie widać pieprzyków czy
                                                  pryszczy i wystarczy (i wcale nie wygląda jak zamalowane, może w niektórych
                                                  miejscach) ;) w końcu dotyczy to malutkich zdjęć, a nie rozkładówki modelki z
                                                  lśniącą skórą xD
                                          • maheda Re: i jeszcze 20.01.10, 17:11
                                            Ale po co?
                                            Nie chcą, to nie wklejają.
                                            Proste.
                                            • fanka_tomcia Re: i jeszcze 20.01.10, 23:26
                                              no pewnie, nikt nikogo nie zmusza xD tylko że można przy tym uzyskać cenne dane.
                                              pewnie, że są wątki producenckie i tabela obwodów, ale ostatnio więcej danych
                                              uzyskuję właśnie na balkonetce.
                                      • black_halo Re: Błędne założenia 20.01.10, 11:13
                                        Ja jestem tezsza i mam wiekszy biust ale jedyny powod dla ktorego sie
                                        nie pokazuje to taki, ze nie posiadam aparatu procz tego w komorce,
                                        ktorym nie zrobie zadnego senswonego zdjecia a pokazywac mam co. I
                                        moge zgadnac, ze to jest tez powod dla ktorego nie pokazuje sie tam
                                        wiecej biusciastych. Niestorym tez zwyczajnie sie nie chce. Nie mam
                                        dostepu do galerii. Moze Ewa ma wieksza wiedza jak sie rozklada
                                        krzywa rzmiarow w spoleczenstwie ale dla mnie oko to wiekszosc nosi
                                        wlasnie od E do GG, przy mniejszych czy wiekszych obwodach. Biorac
                                        pod uwage noszony rozmiar stanika to wiekszosc pewnosci B albo C ale
                                        prawidolowy rozmiar taki wlasnie jest. jest niezbyt duzo pan z bardzo
                                        malym biusteml i niezbyt wiele takich z biustem powyzej GG. Po prostu
                                        tak jest ze wszystkim. Najwiecej jest ludzi sredniego wzrostu ok. 165
                                        cm, duzo mniej jest pan ponizej 150 cm i pan powzej 180 cm - prawda?
                                        Srednia stopa to 38-39 i jak uczy zycie - takich rozmiariow sprzedaje
                                        sie najwiecej a na wyprzedazach zostaja 34,35,36 oraz 41,42. A moze
                                        tez powiesz, ze pani ze stopa 41 nie pokazuje sie w sklepie?
                                        • la_parisiene Re: Błędne założenia 20.01.10, 11:21
                                          Tak, krzywa Gaussa obowiązuje chyba wszędzie ;)
                                          Ja też najwięcej mam klientek, ze średnim biustem, najmniej z dużym.
                                          • kura17 Re: Błędne założenia 20.01.10, 11:56
                                            la_parisiene napisała:

                                            > Tak, krzywa Gaussa obowiązuje chyba wszędzie ;)

                                            e no, cos Ty... ;)
                                            jest sporo rozkladow w przyrodzie, choc rzeczywiscie kroluje rozklad normalny
                                            (czyli gaussa).
                                            ale tylko dla "wielkich liczb", czyli przy duzej statystyce.
                                            dla malych probek odpowiedni jest, w zastepstwie gaussa, chocby rozkla poissona.

                                            ale to tak zupelnie na marginesie :)
                                        • nie-rozumiem to ja mogę odpowiedzieć :) 20.01.10, 13:53
                                          Jako "pani ze stopą 41" - owszem, nie pokazuję się w sklepie, albo pokazuję się
                                          bardzo rzadko, bo w rozmiarze 41 lub - o zgrozo 42 (co za kajak!) nie ma prawie
                                          wcale butów, nie mówiąc już o ładnych butach.
                                          • maggianna Re: to ja mogę odpowiedzieć :) 20.01.10, 14:24
                                            temat zdecydowanie odbiegajacy od stanikow :-) ale musze
                                            zaprotestowac - mam ten sam rozmiar 41 (w porywach do 42) i mam dosc
                                            sporą kolecje butow - w kilkunastu fasonach i kolorach i musze sie
                                            starac zeby kolejnych nie kupowac.
                                            • nie-rozumiem OT - buty 20.01.10, 15:14
                                              Ale ja nie mówię, że nie mam butów ;) Mam i to sporo - to moja zmora ;)
                                              Ale tylko nieliczne z nich kupione w sklepach stacjonarnych :)

                                              • maggianna Re: OT - buty 20.01.10, 21:24
                                                a ja buty tylko i wylacznie stacjonarnie - to chyba dziwne bo
                                                biustonosz przez internet kupie a kupna butow sobie nie wyobrazam.
                                                przy okazji dyskusji o przymierzaniu chcialabym zobaczyc taka
                                                dyskusje w wydaniu wlascicieli/ekspedientek w sklepach obuwniczych -
                                                jestem meczaca klientka - potrafie 3 godz przymierzac buty i wracac
                                                do tego samego sklepu pare razy poprzymierzac zanim sie zdecyduje i
                                                kupie lub nie :-)) badz wracam do domu i szukam outletu tej firmy
                                                zeby kupic taniej :-)
                                        • marciasek Znowu błędne założenia 21.01.10, 12:49
                                          42 na wyprzedażach nie zostaje. Tego rozmiaru do sklepów przychodzi zwykle 1,
                                          góra 2 pary z danego modelu i znika on bardzo szybko. Podobnie zresztą jest z
                                          rozmiarami poniżej 36.
                              • black_halo Trzeba walkowac az cos sie zmieni 20.01.10, 10:42
                                Ja nie widze powodu dla ktorego jako klient mialabym sie zgadzac na
                                obecne ceny. Oczywiscie one predzej czy pozniej spadna, zwlaszcza gdy
                                na rynek wejdzie wiecej bistonoszy dla biusciastych made in poland.
                                Kwestia czasu. Poniewaz testowalam w Kinndze to wiem, ze weszy dwa
                                modele w wiekszej rozmiarowce, na stronie widziala, ze po 96 zlotych
                                sztuka, rozmiarowka do polskiego H, obwody srednio rozciagliwe, ceny
                                znosne, wzronictwo ladne. To sporo taniej od nowego brytyjczyka z UK
                                i dwa razy taniej od brytyjczyka z polskiego sklepu. Bez zalu
                                zrezygnuje z Frei chociaz bardzo mi sie podoba Frankie :D I moze go
                                kupie na przecenie ah ;D
                                • la_parisiene Re: Trzeba walkowac az cos sie zmieni 20.01.10, 10:46
                                  Tak, polskie firmy nadrabiają zaległości, tyle, że za dalię i samantę, trzeba
                                  dać około 130,- co też nie jest rewelacją...
                                  A z rozmiarów j+ jest tylko Effuniak.
                                • effuniak :DD 20.01.10, 10:51
                                  Polskie H to aż brytyjskie FF lub G- jeśli jest w ofercie DD

                                  Rzeczywiście ... jest o czym zagrozić Panachowi....
                                  ;)
                                  • effuniak Paryżanko - dzięki 20.01.10, 10:52

                                  • kasica_k Re: :DD 22.01.10, 00:41
                                    effuniak napisała:

                                    > Polskie H to aż brytyjskie FF lub G- jeśli jest w ofercie DD

                                    Zależy jakiej marki. Na mnie pasuje H z Gorsenii, a noszę GG brytyjskie. Polskie
                                    firmy często nie trzymają się tabel.
                        • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 11:07
                          Chyba zartujesz :) Wierzysz w to, ze WSZYSTKIE sklepy sie zmowia i postanowią,
                          że nie sprzedają za mniej niż X zł? Przy obecnej konkurencji i ilości sklepów?
                          Zawsze jakiś sklep by się wyłamał i chciałby mieć taniej, żeby zachęcić klienta
                          do siebie. Stąd właśnie ceny narzucone odgórnie. Nie ma żadnej zmowy między
                          sklepami.
                          • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 12:28
                            nie-rozumiem napisała:

                            > Chyba zartujesz :) Wierzysz w to, ze WSZYSTKIE sklepy sie zmowia i postanowią,
                            > że nie sprzedają za mniej niż X zł?
                            Wierzę, bo to wynika z postów pisanych tutaj na forum.

                            > Przy obecnej konkurencji i ilości sklepów?
                            No właśnie konkurencja jest ograniczona.

                            > Zawsze jakiś sklep by się wyłamał i chciałby mieć taniej,
                            > żeby zachęcić klienta do siebie.
                            Ale jakoś się nie wyłamuje. Jak sklep chce mieć taniej, to najczęściej sprzedaje
                            tańsze marki niż Freya.

                            > Stąd właśnie ceny narzucone odgórnie.
                            > Nie ma żadnej zmowy między sklepami.
                            Czy Ty nie widzisz sprzeczności w tym co piszesz ? Detaliczne ceny minimalne
                            ustalane dla całej branży(czy też "narzucane" przez dystrybutora sklepom) to
                            właśnie zmowa cenowa.
                            Już kiedyś rzucałam linkami do UOKiKu, gdzie jest to ładnie wyjaśnione.
                            • the_mariska Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 12:38
                              Dobrze, ale jakie widzisz rozwiązanie? Skoro to zagraniczny producent określa
                              pułap cenowy, poniżej którego nie wolno spaść, to polskie sklepy mają dwa
                              wyjścia: albo sprzedawać za tyle, za ile muszą, albo zrezygnować całkowicie z
                              brytyjczyków. UOKIK do samego Panache czy Evedenu się nie dobierze, ucierpiałyby
                              na tym głównie polskie sklepy. Tylko gdyby faktycznie tak się stało, to
                              wróciłybyśmy do punktu wyjścia sprzed 4 lat, gdy biuściaste z miseczką powyżej G
                              nie mogły znaleźć absolutnie nic na siebie w polskich sklepach. Chyba, że
                              widzisz jakieś inne rozwiązanie?
                              • la_parisiene Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 13:19
                                Skoro jest cena na Europę ustalana odgórnie, to skąd różnice rzędu 20Ł?
                                Może jest stosowany jakiś stary, wysoki kurs funta?
                                Dealerzy samochodowi też używali kosmicznych przeliczników, kiedy zorientowali
                                się, że klienci odpływają - uaktualnili kurs - nie omieszkali się o tym głośno w
                                reklamach pochwalić - klienci wrócili, a nawet nowi zza granicy przyszli...
                              • magdalaena1977 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 13:38
                                the_mariska napisała:

                                > Dobrze, ale jakie widzisz rozwiązanie?
                                Na przykład wywieranie presji na polskiego dystrybutora bezpośrednio i pośrednio
                                poprzez sklepy, żeby dostosował swoje postępowanie do prawa obowiązującego w
                                Polsce.
                                Co też niniejszym czynię - tj. wywieram presję.

                                A tak na bieżąco - to sprzeciwiam się traktowaniu cen minimalnych jako czegoś
                                normalnego i uczciwego.
                                I sprzeciwiam się traktowaniu "naszych" sklepów jako biednych ofiar tej
                                praktyki. Ceny minimalne są niekorzystne tylko dla klienta - korzystają na nich
                                zarówno producent, dystrybutor jak i sklepy.
                              • ganbaja Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 14:14
                                the_mariska napisała:

                                > Dobrze, ale jakie widzisz rozwiązanie? Skoro to zagraniczny producent określa
                                > pułap cenowy, poniżej którego nie wolno spaść,



                                Z tego co się orientuje to nie producent narzuca a polski dystrybutor mający wyłączność.
                                Wiem też, ze sklepom jest bardzo na rękę taka polityka.
                                Dystrybutor narzucając cenę ma pewność, że sklep odpowiednio zarobi zrobi następne zamówienie.
                                Sklep ma tez pewność, ze zarobi ma duże przebicie.
                                Sytuacja może się zmienić tylko wtedy jeśli pojawi się konkurencyjny producent nie narzucający cen a szyjący staniki w szerokiej rozmiarówce.
                                Póki sklepów z Freyą o Panache jest na terenie kraju nie wiele oraz póki nie ma dla Freyi i Panache konkurencji jeśli chodzi o ilość modeli i zakres rozmiarowy, to sytuacja się nie zmieni. Nie jest to w interesie ani dystrybutora ani sklepów.
                                • maheda To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 15:03
                                  Tzn. owszem, w Polsce tak to wygląda, ale prawda jest taka, że ceny są ustalane
                                  przez producenta - na całą Europę.

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,32203,105913352,105970828,Ale_te_ceny_sa_wynikiem_polityki_PRODUCENTOW.html

                                  Nie wiem, czy są instytucje, które mogą tego komukolwiek zabronić?

                                  Prawda jest taka, że w polskich sklepach i tak jest relatywnie tanio w stosunku
                                  do sklepów na przykład niemieckich czy belgijskich, gdzie nie stosują zasady
                                  "jedziemy po minimum".
                                  Te same staniki (np. Freya) kosztują tam po 70-80 albo nawet 90 euro.
                                  • la_parisiene Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 15:12
                                    Mahedo, nie jestem prawnikiem, więc sobie tylko gdybam, ale wydaje mi się, że to
                                    podchodzi pod zmowę cenowa? Może się mylę, ale są jeszcze ceny sugerowane - i
                                    takie są w porządku, minimalne biją w klienta.
                                    • maheda Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 15:55
                                      Ja tam nie wiem...
                                      Jeśli stwierdzą, że chcą przez to bronić miejsc pracy w Niemczech czy Francji
                                      (bo tam staniki są droższe, niż u nas), to nie wiem, czy UE im cokolwiek zrobi :P
                                    • agafka88 Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 16:18
                                      la_parisiene napisała:

                                      > Mahedo, nie jestem prawnikiem, więc sobie tylko gdybam, ale wydaje mi się, że t
                                      > o
                                      > podchodzi pod zmowę cenowa? Może się mylę, ale są jeszcze ceny sugerowane - i
                                      > takie są w porządku, minimalne biją w klienta.

                                      Ja ostatnio, przy okazji zajęć, konsultowałam się z wykładowcą, który ma
                                      praktykę w sprawach dotyczących ochrony konkurencji i producenta. Potwierdził
                                      moje przypuszczenia, że taka sytuacja jest zmową cenową.

                                      I w sumie nie ważne, czy ceny minimalne ustala dystrybutor czy producent.
                                      Jeżeli ktoś chce działać na polskim rynku, musi przestrzegać polskiego prawa i tyle.
                                      • butters77 Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 22.01.10, 22:45
                                        To bardzo ciekawe, co piszesz, Agafko.
                                        • fanka_tomcia a w przypadku dystrybutora filmów? 22.01.10, 23:38
                                          w moim mieście są dwa kina. Oba oferują filmy 3D. Jedno to multikino, drugie
                                          jednosalowe - to oferuje bardzo atrakcyjną cenę za 3D. Teraz jest informacja na
                                          ich stronie, że bilety na Avatar 3D są wyjątkowo wyższe "z uwagi na wymóg
                                          dystrybutora" (chociaż w dalszym ciągu trochę niższe niż w multikinie). czyli
                                          dystrybutor ma prawo narzucić cenę biletu na film?
                                  • black_halo Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 16:49
                                    Mahedo, jesli ci powiem, ze w Belgii najpopularniejsze biustonosze
                                    pochodza z sieciowek za srednio 15 euro sztuka to sama zgadniesz
                                    dlaczego nikt nie kupuje Frei? jest podobno jeden sklep w ktorym jest
                                    ta marka dostepna, osobiscie nie znalazlam chociaz szukalam, moze byl
                                    kiedys ale juz nie ma.

                                    Podawanie przykladu sklepow niemieckich czy begijskich uwazam jednak
                                    za naciagane. Porownujac przecietne zarobki polskie i niemieckie
                                    mozna oczekiwac, ze przecietna niemka chetnie wyda 80 euro na
                                    biustonosz. Dupa, nie wyda. Moja tesciowa, rodowita belgijka lat 63
                                    op malo nie zeszla na zawal jak uslyszala, ze kupilam biustonosz za
                                    45 euro - tak jakos wychodzilo z przelicznika funt/euro wtedy plus
                                    przesylka. Moje pierwsze confetti z Figleaves.

                                    nalezy troche odmitologizowac zarobki w zachodnich karajach. 80 euro
                                    dla wiekszosci ludzi to np. 3miesieczny rachunek za wode, rachunki za
                                    interent, telefon i tv, pol raty za samochod. Myslisz, ze panie tutaj
                                    tak hop siup wydaja pieniadze na biustonosze?
                                    • maheda Re: To nie dystrybutor narzuca ceny. 20.01.10, 16:57
                                      Głównym przesłaniem mojego postu było, że aktualnie sytuacja jest taka, że
                                      dystrybutorzy są związani umowami z producentami - i albo będą ich
                                      przestrzegali, albo Eveden i Panache wywędrują z Polski.

                                      Różnic w zarobkach w Europie nie trzeba mi tłumaczyć. Pracowałam już po różnych
                                      stronach, różnych granic.
                              • agafka88 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 16:11
                                the_mariska napisała:

                                > Dobrze, ale jakie widzisz rozwiązanie? Skoro to zagraniczny producent określa
                                > pułap cenowy, poniżej którego nie wolno spaść, to polskie sklepy mają dwa
                                > wyjścia: albo sprzedawać za tyle, za ile muszą, albo zrezygnować całkowicie z
                                > brytyjczyków.

                                Wydaje mi się, że sklepy mogłyby próbować wywrzeć presję na dystrybutorze.
                                Probiuściastych sklepów jest obecnie w Polsce ok 50, to jest dość potężna siła,
                                problemem jest to, że ktoś musi się pierwszy wychylić, no i trudno przedstawić
                                zdanie wspólne dla wszystkich

                                >UOKIK do samego Panache czy Evedenu się nie dobierze, ucierpiałyb
                                > y
                                > na tym głównie polskie sklepy.

                                Nie ucierpiałyby sklepy, które współpracowałyby z Urzędem (czyli przedstawiały
                                do wglądu umowy łamiące prawo itp).
                                • nessie-jp Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 16:45
                                  > Nie ucierpiałyby sklepy, które współpracowałyby z Urzędem (czyli przedstawiały
                                  > do wglądu umowy łamiące prawo itp).

                                  Tylko że
                                  • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 17:24
                                    jak 50 sklepow w polsce to dla dystrybutora nic to nie wiem co oznacza
                                    cos. z tych 50 sklepow jest chyba niezly dochod. nie wiem czy dobrze
                                    mysle, ale nawet jaby sprzedaz nagle spadla o 5% - globalnie to chyba
                                    by sie producent zdenerwowal. swego czasu pracowalam z firmie robiace
                                    aparaty sluchowe i jak nagle sprzedaz (poczatki kryzys) spadla o chyba
                                    2.5% to byla potezna burza i kilku menedzerow zostalo zwolnionych a to
                                    z powodumalejacych zyskow firmy.
                                    • bebe.lapin Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 18:10
                                      Sprzedaz globalna nie spadnie, lawina stanikowa ruszyla i co najwyzej Polki beda
                                      kupowac na razie w Wielkiej Brytanii, a po kilku latach i wykonczeniu wszystkich
                                      sklepow "uswiadomionych" (zakladajac, ze polskie marki nie beda produkowaly
                                      niczego w podobnym wyborze jak P&F), znowu znajdziemy sie w punkcie wyjscia i
                                      zabawa zacznie sie na nowo.
                                      • maheda Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 18:32
                                        Nie wszystkie Polki będą kupowały za granicą.
                                        Ale nawet, jeśli producentowi obniżą się zyski, pewnie odbije sobie to reklamą i
                                        zwiększeniem sprzedaży w innych krajach.
                                        A my zostaniemy bez "brytyjczyków" w sklepach stacjonarnych, co dla
                                        "uświadomionych" kobiet, które nie chcą robić zakupów przez internet, okaże się
                                        dotkliwą stratą.
                                        Zresztą nawet teraz nie ma zakazu kupowania przez internet - kto chce, ten kupuje.
                                        A większość kobiet widać wcale nie woli. I to też ich prawo.
                                        • black_halo Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 19:37
                                          Polacy sa znani z operatywnosci - jesli nie bedzie mozna kupic
                                          stacjonarnie w Polsce to znajdzie sie ktos, kto zrobi wycieczki do
                                          Londynu na kupowanie biustonoszy i tyle.

                                          Jesli nagle dystrybutor stracillby wszystkie zyski to by padl i tyle,
                                          na jego miejsce moglby pojawic sie drugi. Dla producenta naprawde nie
                                          ma zadnej roznicy komu sprzedaje biustonosze - czy dystrybutorowi czy
                                          sklepowi. Przeciez i tak nie mozna brac towaru w kommis, trzeba za
                                          niego zaplacic a co sie stanie z tym towarem na koniec to juz nie
                                          producenta broszka. Ja jako koncowy odbiorca tysica sztuk moge ich
                                          uzyc do zrobienia ogniska na sabacie czarownic albo rozdac kolezankom
                                          jako szmatki do kurzu, prawda? dystrybutora chyba tez zasadniczo nie
                                          obchodzi czy te staniki sie sprzedadza czy nie. Sklep bierze 100
                                          sztuk, za tyle placi a potem moze wszystkie sprzeda a moze i nie bo
                                          nagle wyskoczyla powodz na tym terenie i nikt nie ma pieniedzy na
                                          nowe fatalaszki. Sklepu problem, nie dystrybutora. A moze sie mysle,
                                          ale nich ktos wyprowadzi mnie z bledu.
                                          µ
                                          Aha, przymusu kupowania stacjonarnie nie ma. I gdybanie co woli
                                          wiekszosc kobiet jest dziwne. masz az tyle klientek, ze mozesz
                                          powiedziec, ze wiekszosc kobiet woli przyjsc do sklepu czy jak?
                                          • nessie-jp JA wolę przyjść do sklepu 20.01.10, 19:44
                                            Ja wolę przyjść do sklepu, Black Halo. Nie kupowałam nigdy staników przez
                                            Internet i niespecjalnie mam ochotę teraz zaczynać, bo TY byś chciała, żeby
                                            dystrybutor padł. Ja bym nie chciała. Wolę mieć możliwość kupienia stacjonarnie
                                            Freyi w Polsce za 100-200 zł (bo w takich przedziałach kupowałam) niż być
                                            zmuszoną do zamawiania z zagranicy, bo TY wolisz taką formę.

                                            Dlaczego tak trudno zrozumieć wam, entuzjastkom zakupów internetowych, że są
                                            osoby, które wolą kupić stacjonarnie, nawet i drożej?
                                            • fanka_tomcia Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 00:37
                                              ja też wolę przyjść do sklepu :>
                                              tylko
                                              1. w mojej okolicy nie ma sklepów stacjonarnych*, a nie stać mnie na specjalną
                                              wyprawę do miasta oddalonego o 100-150km, żeby odwiedzić stacjonarny
                                              2. nie kupię biustonosza droższego niż 140zł
                                              3. jeśli weźmiemy pod uwagę polskie firmy z szerszą rozmiarówką/ścisłymi
                                              obwodami, to często nie mają tego, czego potrzebuję albo mi się podoba (np
                                              białego plunga czy przejrzystego halfcupa ze świeczką szukać)
                                              nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby kupować biustonosze w internecie, jeśli
                                              na miejscu miałabym takie, które zaspokajają moje potrzeby.

                                              *stacjonarny - sklep stacjonarny z brytyjskimi markami w pełnej rozmiarówce
                                              • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 12:45
                                                > ja też wolę przyjść do sklepu :>
                                                > tylko
                                                > 1. w mojej okolicy nie ma sklepów stacjonarnych*, a nie stać mnie na specjalną
                                                > wyprawę do miasta oddalonego o 100-150km, żeby odwiedzić stacjonarny
                                                > 2. nie kupię biustonosza droższego niż 140zł
                                                > 3. jeśli weźmiemy pod uwagę polskie firmy z szerszą rozmiarówką/ścisłymi
                                                > obwodami, to często nie mają tego, czego potrzebuję albo mi się podoba

                                                No, ale przecież masz pełną możliwość kupowania przez Internet, tanio i w pełnej
                                                rozmiarówce.

                                                Dlatego nie rozumiem nawoływania dziewczyn kupujących przez Internet z WB, żeby
                                                udupić polski rynek, bo jest za drogo. Przecież wy I TAK kupujecie taniej! I
                                                zawsze w ogromnej sieci bieliźniarskiej na wyprzedaży będzie taniej, niż w małym
                                                sklepiku osiedlowym. Więc o co właściwie chodzi? O to, żeby utrudnić życie tym,
                                                które wolą kupić stacjonarnie, choćby drożej? Ubędzie wam od tego?

                                                Przypomina mi to walkę niektórych nawiedzonych klientów z hipermarketami, jakie
                                                to samo zuo i w ogóle dramat. Tak jakby ktoś im kazał w tym hipermarkecie
                                                kupować... :)
                                                • joankb Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 13:02
                                                  Źle rozumiesz.
                                                  Chodzi nam o sytuację niezgodności z prawem. Zmowy cenowe, ceny minimalne są
                                                  bezprawne. A to jest podłoże różnic cenowych PL-UK.
                                                  Gdyby było tylko tak jak piszesz - ceny w Warszawie, Wrocławiu, Biłgoraju i
                                                  Jedwabnem. Miałybyśmy normalna, rynkową konkurencję. A nie mamy.
                                                  Działania bezprawne powinny być karane. Nawet jeśli (a nie przypuszczam)
                                                  zmniejszy to dostepność "przestępczych" towarów.
                                                  Tak jak rozumujesz - dozwolona jest i szara strefa i przemyt i nawet kradzież i
                                                  paserstwo.
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 14:26
                                                    > Działania bezprawne powinny być karane.

                                                    Zgłaszałaś to przestępstwo do prokuratury?

                                                    Bo na razie to widzę samych zatroskanych obywateli, tylko jakoś nikt nic z tym
                                                    nie robi...

                                                    Nie widzę problemu, żeby niezadowolona klientka napisała do UOKiK-u albo do
                                                    prokuratury. Ale po co dyskutować o tym na forum?
                                                  • joankb Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 15:04
                                                    Szczerze?
                                                    Dumam nad tym od pewnego czasu. Na razie poczytałam przepisy.
                                                    Ale prawnik ze mnie żaden, a nie chciałabym się wygłupić.
                                                    Jeszcze nie wiem jakie są procedury, co powinna dołączyć, jakie dowody lub
                                                    przesłanki się liczą. Dumam zresztą od czasu do czasu - na większym "wkurzu"
                                                    dumam mocniej.
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 15:46
                                                    No to przynajmniej coś robisz
                                                  • kontraszpilka Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 17:07
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > No to przynajmniej coś robisz
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 17:13
                                                    > A czy producent jest tak biedny, że nie stać go na zatrudnienie prawników? Sam
                                                    > powinien wiedzieć, że łamie polskie prawo.

                                                    To niech uprzejmie udzieli odpowiedzi dlaczego.

                                                    Sama piszesz, że twoim zdaniem fair jest udzielenie ostrzeżenia. No to udziel.
                                                    Producentowi, który łamie polskie prawo.
                                                  • bebe.lapin Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 17:25
                                                    Jak juz, to raczej dystrybutorowi, bo z rożnych dyskusji wynika, ze to on, a nie
                                                    producent, narzuca ceny minimalne.
                                                  • kontraszpilka Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 17:43
                                                    nessie-jp napisała:
                                                    >
                                                    > Sama piszesz, że twoim zdaniem fair jest udzielenie ostrzeżenia. No to udziel.
                                                    > Producentowi, który łamie polskie prawo.

                                                    Nie widzisz, że ten wątek jest jednym ostrzeżeniem? Do forum mają dostęp i
                                                    czytają je zarówno producenci, jak i właściciele sklepów. Kiedy sytuacja dojdzie
                                                    do odpowiednich organów, cały łańcuch: producent--->dystrybutor--->właściciele
                                                    sklepów, o ile oczywiście łamią prawo, będą mieli kłopoty. Tak więc zarówno w
                                                    interesie właścicieli sklepów jak i datrybutora jest poinformować producenta, o
                                                    tym, że może mieć kłopoty.

                                                    Zresztą w trakcie forumowych dyskusji wielokrotnie była mowa o tym, że to
                                                    dystrybutorzy narzucają ceny minimalne (tak twierdziły właścicielki sklepów)
                                                    więc raczej nie ma przesłanek, aby podejrzewać producentów.
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 21.01.10, 23:02
                                                    > Nie widzisz, że ten wątek jest jednym ostrzeżeniem? Do forum mają dostęp i
                                                    > czytają je zarówno producenci,

                                                    Tak, widzę właśnie, jak producent Freyi na całą Europę siedzi i czyta ten wątek
                                                    po polsku, obgryzając ze zdenerwowania paznokcie...
                                                  • kasica_k Re: JA wolę przyjść do sklepu 22.01.10, 02:32
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > > Nie widzisz, że ten wątek jest jednym ostrzeżeniem? Do forum mają dostęp
                                                    > i
                                                    > > czytają je zarówno producenci,
                                                    >
                                                    > Tak, widzę właśnie, jak producent Freyi na całą Europę siedzi i czyta ten wątek
                                                    > po polsku, obgryzając ze zdenerwowania paznokcie...

                                                    Producent Freyi czyli Eveden Ltd. zapewne nie czyta, ale wyłączny dystrybutor
                                                    marek tej firmy na Polskę jak najbardziej czytać może, podobnie jak dystrybutor
                                                    Panache, który zresztą nie raz już na forum występował i swego czasu wypowiadał
                                                    się na temat cen. Tak więc nasz głos nie jest taki zupełnie niesłyszalny.
                                                  • butters77 Re: JA wolę przyjść do sklepu 22.01.10, 23:05
                                                    kontraszpilka napisała:

                                                    > Nie widzisz, że ten wątek jest jednym ostrzeżeniem?

                                                    Otóż to - mnie ani przez myśl nie przeszło, że my tu sobie szepczemy za plecami
                                                    dystrybutora Frei;) - wręcz przeciwnie, gadamy jak na patelni, każdy może
                                                    zajrzeć i każdy się dopisać. Powiem więcej, byłabym BARDZO ZADOWOLONA, gdyby
                                                    dystrybutor czytał te słowa i wiedział wszystko, co się mówi na jego temat:) To
                                                    by przynajmniej dowodziło zaangażowania z jego strony.

                                                    A o naszym istnieniu dystrybutor wie jak najbardziej:) Pytanie - odwieczne - czy
                                                    chce z tego korzystać i czy jest zainteresowany głosem klientek.
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 22.01.10, 23:14
                                                    > Otóż to - mnie ani przez myśl nie przeszło, że my tu sobie szepczemy za plecami
                                                    > dystrybutora Frei;) - wręcz przeciwnie, gadamy jak na patelni, każdy może
                                                    > zajrzeć i każdy się dopisać.

                                                    Tylko że widzisz, takie gadanie "oni są pazerni i na pewno stosują zmowę cenową,
                                                    ale ja się nie wychylę i nie zgłoszę tego do prokuratury, bo nie mam żadnych
                                                    dowodów" jest moim zdaniem niesmaczne. Dopóki nie ma dowodów, to są zwyczajne
                                                    pomówienia.

                                                    Dystrybutor ma monopol i ma prawo ustalić taką cenę na rozprowadzane przez
                                                    siebie produkty, jaka mu się żywnie podoba
                                                  • butters77 Re: JA wolę przyjść do sklepu 22.01.10, 23:24
                                                    nessie-jp napisała:
                                                    > Tylko że widzisz, takie gadanie "oni są pazerni i na pewno stosują zmowę cenową,
                                                    > ale ja się nie wychylę i nie zgłoszę tego do prokuratury, bo nie mam żadnych
                                                    > dowodów" jest moim zdaniem niesmaczne.

                                                    Ale widzisz, Ty tak postrzegasz tę dyskusję:) Dla mnie jej obraz jest taki:
                                                    "Chciałabym kupować w polskim sklepie, ale narzucone ceny minimalne są dla mnie
                                                    za wysokie. Oo, ceny minimalne są niezgodne z prawem? W takim razie może warto
                                                    to gdzieś zgłosić? Poczytam dalej, dowiem się więcej, porozmawiam z dziewczynami
                                                    na forum... Może wspólnie coś zdziałamy?"

                                                    Słowem, nie formułowałabym ogólnych sądów, że dyskusja jest bezprzedmiotowa,
                                                    czysto "biadoląca" i nie prowadzi do niczego konstruktywnego - bo to zależy,
                                                    jakie kto z niej wnioski wyciągnie i nad jakimi działaniami się w związku z tym
                                                    zastanowi:) Owszem, zgadzam się, że parę wypowiedzi tutaj jest demagogicznych -
                                                    ale i rozumiem to czysto konsumenckie oburzenie na wysokie ceny. I jestem pewna,
                                                    że nie tylko ja czytam ten wątek z zainteresowaniem - a nie tylko z potrzeby
                                                    pławienia się w nieszczęściu;) Pozdrawiam!
                                                  • nessie-jp Re: JA wolę przyjść do sklepu 23.01.10, 18:47
                                                    > Ale widzisz, Ty tak postrzegasz tę dyskusję:) Dla mnie jej obraz jest taki:
                                                    > "Chciałabym kupować w polskim sklepie, ale narzucone ceny minimalne są dla mnie
                                                    > za wysokie. Oo, ceny minimalne są niezgodne z prawem? W takim razie może warto
                                                    > to gdzieś zgłosić? Poczytam dalej, dowiem się więcej, porozmawiam z dziewczynam
                                                    > i
                                                    > na forum... Może wspólnie coś zdziałamy?"
                                                    >
                                                    > Słowem, nie formułowałabym ogólnych sądów, że dyskusja jest bezprzedmiotowa,
                                                    > czysto "biadoląca" i nie prowadzi do niczego konstruktywnego - bo to zależy,


                                                    Ależ ja się zgadzam, że byłoby świetnie i konstruktywnie, gdyby w polskich
                                                    sklepach były staniki w dobrych rozmiarach i w cenach na polską kieszeń! I
                                                    jestem gotowa o to walczyć zębami i pazurami.

                                                    Natomiast nie widzę sensu w opieraniu takiej walki na fałszywych lub
                                                    niesprawdzonych przesłankach, bo wówczas z góry ustawiamy się na przegranej
                                                    pozycji. A fałszywe i niesprawdzone przesłanki są takie, że:

                                                    - wszystkie Freye są w Polsce 2X razy droższe niż w WB
                                                    - dystrybutor łamie prawo stosując ceny minimalne

                                                    Pierwsze jest ewidentną nieprawdą i nie ma sensu się przy tym upierać, bo
                                                    argument jest to zbicia bez większego wysiłku. Lepiej byłoby argumentować, że w
                                                    Polsce nie ma sensu stawiać na najnowsze (=drogie) kolekcje, a lepiej skupić się
                                                    na dystrybucji outletowej, kolekcji starszych, ale za to tanich, bo rynek jest
                                                    tak mało nasycony, że nie będzie wybrzydzał, że to kolekcja sprzed roku.

                                                    Drugie jest całkowicie niesprawdzone i trudne do sprawdzenia. Bo dystrybutor
                                                    wcale nie musi *narzucać* nikomu ceny minimalnej sprzedaży dla klienta.
                                                    Wystarczy, że sam będzie sprzedawać sklepowi te produkty po takiej cenie, żeby
                                                    nie mogło się opłacać sprzedać ich klientce taniej.

                                                    Reasumując, tak, walczmy o tanie Freye i Panache w sklepach stacjonarnych w
                                                    Polsce. Ale walczmy z sensem. Domagajmy się większej liczby outletów. Domagajmy
                                                    się starych kolekcji po niskich (=brytyjskich) cenach. Wskazujmy, że
                                                    pozycjonowanie marki na luksusową może mieć sens tylko wtedy, gdy obok bicza
                                                    ceny zaproponuje się klientkom marchewkę przecen :)))
                                                  • butters77 Re: JA wolę przyjść do sklepu 24.01.10, 12:11
                                                    Nessie, myślę, że w kwestiach fundamentalnych się zgadzamy:) Ja też uważam, że
                                                    niektóre wypowiedzi nt. cen polskich a brytyjskich są niewolne od uproszczeń - i
                                                    z pewnością nie podpisałabym się pod każdym słowem każdej osoby, która się tu
                                                    wypowiedziała:) Cały temat mnie jednak inspiruje do głębszego zanalizowania
                                                    tematu - bo nie ulega wątpliwości, że wysokie ceny są problemem - dlatego go nie
                                                    bojkotuję. Bardzo cenne są też dla mnie wszelkie dyskusje, w których wypowiadają
                                                    się sprzedawcy i producenci - cieszę się zawsze, gdy mogę poznać drugi punkt
                                                    widzenia.

                                                    Natomiast Twoje pomysły z końcówki Twojego posta - imho bardzo dobre:) Pozdrawiam!
                                        • butters77 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 22.01.10, 22:56
                                          maheda napisała:

                                          > A my zostaniemy bez "brytyjczyków" w sklepach stacjonarnych, co dla
                                          > "uświadomionych" kobiet, które nie chcą robić zakupów przez internet, okaże się
                                          > dotkliwą stratą.

                                          Mahedo, ale równie dotkliwa jest obecność w polskich sklepach staników w
                                          nieakceptowalnych cenach! Ja bym tego w ogóle nie rozgraniczała (oczywiście
                                          patrząc z punktu widzenia konsumenckiego, lobbystycznego) - moim celem nie są
                                          ani niedrogie staniki dostępne w UK, ani droga bielizna kupowana w Polsce -
                                          chodzi o dostępność dobrej jakości produktów w rozsądnych cenach w Polsce:) I
                                          jasne, że dystrybutor mnie wyśmieje i powie: "Babo, jest popyt, to podnosimy
                                          ceny, a idylliczne wizje snuj sobie we śnie";) - ale jednak dopóki takiej
                                          sytuacji nie uda się osiągnąć, dopóty będziemy zastanawiać się, tu na forum, co
                                          z tym fantem zrobić. Skutecznie czy nie (wiadomo, że jakoś sztucznie tu rynku
                                          nie uregulujemy:), ale gadać będziemy - i mnie osobiście nie dziwi, że ten temat
                                          powraca.

                                          > Zresztą nawet teraz nie ma zakazu kupowania przez internet - kto chce, ten kupuje.
                                          > A większość kobiet widać wcale nie woli. I to też ich prawo.

                                          A tego nie rozumiem trochę:) Jaka "większość" nie woli? Większość Polek
                                          zainteresowanych Freyą woli kupić ją stacjonarnie niż niedrogo? Jeśli dobrze
                                          rozumiem - to skąd takie założenie?:)
                                          • maheda Dopiero teraz przeczytałam. 25.01.10, 14:13
                                            Nie wiem, na ile skuteczna może być walka z dużymi koncernami - być może będzie
                                            skuteczna i zostaniemy zalane tanimi stanikami P&F, ale bardziej prawdopodobne
                                            wydaje mi się, że te staniki ze sklepów zwyczajnie znikną. Oczywiście mogę się
                                            mylić - ale trzeba by było to wziąć pod uwagę.

                                            Po prostu uważam, że trzeba zastanowić się, w jaki sposób można zapewnić dopływ
                                            taniej bielizny do sklepów polskich, bez odcinania tego, co się już w tych
                                            sklepach znalazło.

                                            Wg mnie metodą nie jest walka z koncernami obecnymi na rynku (o ile zakład, że
                                            Triumph, Chantelle czy Felina również stosują identyczną praktykę cenową?), ale
                                            ściąganie do Polski maksymalnej liczby marek, których ceny (także ustalane
                                            odgórnie) są zwyczajnie niższe.

                                            Co do "większości kobiet" - chodzi mi o to, że jednak większość kobiet w Polsce
                                            nie zrobi zakupów przez internet.
                                            Kobiety nie kończą się na 45-letnich aktywnych zawodowo paniach korzystających
                                            na co dzień z internetu i nie bojących się kart kredytowych.
                                            Lobby, my, to wciąż pewien margines. Im więcej przebywam poza internetem, tym
                                            wyraźniej to widzę.
                                            Nawet kobiety ze średnimi pieniędzmi wolą, żeby ktoś pomyślał za nie, popatrzył
                                            na nie w staniku i powie im "w tym pani wygląda świetnie".
                                            Są kobiety, które nie potrafią podjąć samodzielnej decyzji, gdy się im poda trzy
                                            staniki, a one chcą wybrać jeden. Widziałam już kobietę, która chciała kupić
                                            jeden stanik, zostawiła sobie do wyboru dwa (była z koleżanką, która jej
                                            pomagała wybrać), i która przez godzinę (nie przesadzam) przebierała się w tej
                                            przymierzalni to w jeden, to w drugi stanik i zastanawiała się, w którym wygląda
                                            lepiej.
                                            • diuszesa Re: Dopiero teraz przeczytałam. 25.01.10, 14:38
                                              Podpisuję sie pod słowami Mahedy obiema rękami, zwłaszcza pod tym, co napisała
                                              nt. kobiet niekupujacych przez Internet.
                                              Natomiast jesli chodzi o sprowadzanie do Polski zagranicznych, tańszych marek,
                                              to obawiam się żeby nie było tak, że ich coraz częstsze sprowadzanie doprowadzi
                                              do sytuacji, którą teraz obecnie mamy z Freya i Panache? Jak zobaczą, że im tu
                                              tak dobrze, to może i ceny podniosą?
                                              Z drugiej strony - może nie będą chciały tego robic, żeby byc bardziej
                                              konkurencyjne na rynku, gdzie tych marek bedzie już wiecej? Co bardziej
                                              prawdopodobne? Licze na to, że to drugie.
                                              • maheda Re: Dopiero teraz przeczytałam. 25.01.10, 15:00
                                                Uważam, że drugie jest bardziej prawdopodobne.
                                                Jeśli ktoś będzie miał do wyboru znaną oraz nieznaną markę, w tej samej cenie i
                                                z podobnym asortymentem - wybierze znaną.
                                                Żeby zachęcić klientki do kupowania nowych marek w tym samym przedziale
                                                rozmiarowym - marki te muszą te klientki czymś do siebie przyciągnąć.
                                                Niższa cena jest niewątpliwie czynnikiem zachęcającym do wypróbowania nowych marek.
                                  • agafka88 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 17:43
                                    nessie-jp napisała:

                                    > > Nie ucierpiałyby sklepy, które współpracowałyby z Urzędem (czyli przedsta
                                    > wiały
                                    > > do wglądu umowy łamiące prawo itp).
                                    >
                                    > Tylko że
                                    • agafka88 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 17:44
                                      agafka88 napisała:

                                      > I nie uważam, żeby nałożenie kary w wysokości 10% przychodów

                                      chodziło mi oczywiście o przychody z poprzedniego roku obrotowego.
                            • nie-rozumiem to Twoja teoria - 20.01.10, 13:55
                              ja mam inną.
                          • agafka88 Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 20.01.10, 16:04
                            nie-rozumiem napisała:

                            > Chyba zartujesz :) Wierzysz w to, ze WSZYSTKIE sklepy sie zmowia i postanowią,
                            > że nie sprzedają za mniej niż X zł? Przy obecnej konkurencji i ilości sklepów?
                            > Zawsze jakiś sklep by się wyłamał i chciałby mieć taniej, żeby zachęcić klienta
                            > do siebie. Stąd właśnie ceny narzucone odgórnie. Nie ma żadnej zmowy między
                            > sklepami.

                            Ale prawo jest takie, że sklepy zgadzając się na ceny minimalne narzucone przez
                            producentów ŁAMIĄ PRAWO na równi z producentem i choćbyśmy bardzo chciały, żeby
                            było inaczej - dura lex, sed lex.

                            i stosowanie cen minimalnych (nie ważne, czy narzuca to dystrybutor, czy same
                            sklepy dogadują się między sobą) jest zmową cenową.

                            Zainteresowanych odsyłam do ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.
        • nie-rozumiem Re: Kurs funta kiedyś, a dziś. 19.01.10, 17:48
          Skąd wiesz jak zachowywały się sklepy i czy nie próbowały coś z tym zrobić?
          Przyznam szczerze, że denerwuje mnie trochę takie zakładanie, że sklepy są złe,
          nie zależy im na niższych cenach, bo dzięki temu więcej zarabiają - bzdura. Czy
          myślisz, że sklepy nie wolałyby mieć towaru tańszego, ale sprzedawałyby wtedy
          więcej?
          Co z tego wyniknie, że jeden, dwa sklepy się sprzeciwią i zerwą umowę - na
          prawdę myślisz, że wszystkie sklepy tak by postąpiły? Tylko wtedy może miałoby
          to jakiś sens - w przeciwnym wypadku żadnego.
    • klymenystra Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 12:14
      Zagadnienia polityki cenowej sa dla mnie tajemnica, ale bylam w szoku, kiedy sie
      dowiedzialam, jak funkcjonuje jedna z polskich firm. Otoz: sam biustonosz
      kosztuje netto, bez niczego, tak, zeby sie zwrocil koszt uszycia - 50 zl.
      Producent narzuca jednak sklepom (wlacznie ze sklepem firmowym) cene minimalna
      okolo 90zl. Stanikow tej firmy nie widzialam w necie za mniej niz 110 zl, a
      stacjonarnie - nawet za 150. Przeciez to absurd!
      • nessie-jp Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 13:37
        > Otoz: sam biustonosz
        > kosztuje netto, bez niczego, tak, zeby sie zwrocil koszt uszycia - 50 zl.
        > Producent narzuca jednak sklepom (wlacznie ze sklepem firmowym) cene minimalna
        > okolo 90zl. Stanikow tej firmy nie widzialam w necie za mniej niz 110 zl, a
        > stacjonarnie - nawet za 150. Przeciez to absurd!

        Nie, to zupełnie normalne.

        Jeśli bazowy koszt uszycia stanika to 50 zł, to producent sprzedając go 90 zł, otrzymuje tak naprawdę 40 zł, bo te 50 już zdążył wydać na wyprodukowanie stanika.

        Z tych 40 zł musi zapłacić pensje wraz ze składkami pracownikom (nie tylko szyjącej, ale księgowej, sprzątaczce, kadrowej, pani w bufecie pracowniczym...), zapłacić za ogrzewanie i oświetlenie zakładu, zapłacić za prąd i konserwację sprzętu, część odłożyć na naprawy i inwestycje (za coś trzeba kupić nowe materiały i nowe maszyny), ... itd. itp. , a wreszcie zapłacić podatki.

        Sklep narzuca swoją marżę, bo też chce zarobić, a zanim zarobi, musi zapłacić pensje ekspedientkom, pakującym wysyłki, księgowym, kadrowym, ... itd., zapłacić za obsługę strony internetowej (za darmo to tylko dziecięce laurki można w Internecie publikować) albo za wynajem lokalu, musi ubezpieczyć się od ryzyka, musi odłożyć oszczędności na kolejne zakupy, musi zapłacić podatki...

        Koszty działalności gospodarczej w Polsce są bardzo duże. Płacimy duże podatki, są duże obciążenia socjalne pensji. To, że zarabiamy mniej, niż Anglicy, nie oznacza, że pracodawca taki skąpy
        • klymenystra Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 13:46
          Nessie, z tym, ze pani z tej firmy mowila mi, ze oni teoretycznie mogliby je
          sprzedawac po 60zl i i tak by zarabiali (wiec pewnie ten koszt uszycia jest w
          takim razie nizszy), ale nie moga, bo raz, ze to psuje wizerunek firmy, a dwa,
          ze ich sklepy partnerskie sprzedaja po 150 zlotych, wiec nie wypada sprzedawac
          ponad 2 razy taniej. Moim zdaniem to jest absurdalna argumentacja.
        • milstar Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 13:54
          > a im mniejszy obrót (liczba sprzedanych sztuk) tym wyższa musi być marża

          Z drugiej strony: im niższe ceny, tym większy obrót
          • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 14:15
            milstar napisała:

            > > a im mniejszy obrót (liczba sprzedanych sztuk) tym wyższa musi być marża
            >
            > Z drugiej strony: im niższe ceny, tym większy obrót

            A jesteś tego taka pewna? To funkcjonuje tylko w asortymencie pierwszej potrzeby, dlatego taka popularność discounterów, ale tam gdzie nazwa marki zaczyna grać pewną rolę, rządzą inne prawa. Wiele sławnych marek na świecie wykupuje nawet swoje własne produkty, tylko po to, by nie spadały zbytnio ceny i nie tracił się imidż marki. Obniżenie cen nie prowadzi bezpośrednio do wyższych obrotów. Niektórzy wolą sprzedać też mniej, ale drożej i ja się nie dziwę, mniejsza osiągalność może być nawet zaletą. Niska cena to nie jest jedyny możliwy unique selling proposition.
            • milstar Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 14:22
              > A jesteś tego taka pewna?

              Wnioskując z tego, co dziewczyny piszą na forum, akurat w temacie staników w Polsce to by zadziałało. Na inne tematy się nie wypowiadam ;)
              • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 15:09
                milstar napisała:

                >
                > Wnioskując z tego, co dziewczyny piszą na forum, akurat w temacie staników w Po
                > lsce to by zadziałało. Na inne tematy się nie wypowiadam ;)

                Forum nie jest reprezentatywne dla całego rynku bieliźnianego w Polsce. Ponadto każda marka pozycjonuje się jak może. Brytyjskie firmy produkujące biuściastą bielizną w UK stawiają na niższe ceny, częste wyprzedaże i masówkę, bo marki nie uchodzą tam ani za luksusowe, ani drogie. A u nas nawet sieciówki jak HM, które są na Zachodzie odpowiednikami bazarowej chińszczyzny, są jeszcze pewną ekskluzywnością. Dlaczego mają z tego rezygnować? Brytyjska marka na tym nie straci, bo kto chce kupić, kupuje netowo za funty. W ogóle to popieranie polskiej gospodarki to w tym przypadku nieporozumienie. Przecież to nie są polskie staniki, więc co tu popierać?
        • joankb Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 13:59
          Stare dane...
          Nowsze są tu:
          polska.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/article/y,2009,a,3292,.html
          Porównanie z OECD wypada nadal źle, ale najniższy klin mają kraje o trochę
          innych ustrojach ekonomicznych.
          W Europie, będącej naturalnym punktem odniesienia jesteśmy w strefie średniaków.
          • nessie-jp Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 14:26
            No, to nam się poprawiło o 3% :))

            Ciekawe, jak te dane wyglądałyby, gdyby do klina podatkowego doliczyć VAT (jeden
            z najwyższych chyba na świecie, nieco wyższy ma Dania, Norwegia i Węgry oraz
            bodajże Islandia?)
            • joankb Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 15:16
              Nadal średnio.
              Też uważam, że za dużo. Ale po pierwsze w biedniutkim państwie to funkcjonuje
              inaczej niż w bardzo zamożnym, są towary i usługi ze strefy publicznej, za które
              zapłacimy jak inni - i dla nas są one drogie.
              Po drugie - jest dużo, ale to nie powód żeby robić wokół tego atmosferę taką
              jakby to było najwięcej na świecie, na dodatek wielokrotnie więcej niż gdzie
              indziej. A często takie wrażenie starają się wywoływać niektórzy publicyści czy
              przedstawiciele kręgów biznesu.
              • nessie-jp Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 19:33
                > Nadal średnio.
                > Też uważam, że za dużo. Ale po pierwsze w biedniutkim państwie to funkcjonuje
                > inaczej niż w bardzo zamożnym,

                Owszem, ale dziewczyny piszą tak, jakby Polska była krajem czwartego świata, w
                którym pensje się płaci w koralikach i perkalu. A tak już od dawna nie jest.
                Zarabiamy słabiej, niż tzw. Zachód, ale to nie oznacza, że u nas może być tak
                tanio, jak np. w Hondurasie... Mamy "cywilizowane" podatki, mamy wysoki poziom
                obsługi socjalnej, mamy duże koszty zatrudnienia.
    • abigail83 Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 12:59
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,99347088,105571698,Re_LADY_S_PLACE_Centrum_zaprasza_.html
      to jest dopiero oburzające

      A co do cen w polskich sklepach ogólnie - już się przyzwyczaiłam i
      koleżanki, które przekonuję do zmiany rozmiaru, też kupują na
      początku z UK, wolimy się bawić w odsyłanie niż czuć jak naiwniary.
      • milstar Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 13:49
        abigail83 napisała:

        > to jest dopiero oburzające

        Tak, zgadzam się - mierzenie w sklepie a potem zamawianie przez internet taniej jest oburzające. W końcu sklep to nie instytucja charytatywna
        • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 16:57
          Klient zasadniczo tez do instytuacji charytatywnych sie nie zalicza i
          jak moze cos kupic taniej to kupi. Nie bedzie nikomu dokladal
          odejmujac sobie od ust, prawda? A prowadzenie sklepu wiaze sie z tym,
          ze klienci moga chodzic i mierzyc i nic nie kupic w koncu i
          wlascicielom nic do tego. czy tez moze wprowadzimy zasade, ze 'towar
          macany nalezy do macanta"? ja lubie sobie pochodzic po sklepach i
          pogladac ale bardzo czesto te same rzeczy kupuje potem na allegro czy
          ebayu. Niedawno bylam w sklepie stacjonarnym kupic lustrzanke
          cyfrowa, wypytalam pana o wszystkie szczegoly po czym bezczelnie
          poczekalam do wyprzedazy i kupilam ten aparacik jakies 20% taniej. W
          kieszeni zostalo mi wiec na biustonosze 70 euro, ktore z luboscia
          wydaje tez necie. W sklepie stacjonarnym nigdy nie bylam, teraz wiem,
          tez, ze nie pojde bo jesli nie zostawie tam pieniedzy to nie jestem
          mile widziana.
          • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 17:26
            och jak kupowałam aparat cyfrowy to też zwiedziłam kilka sklepów, wysłuchałam
            opinii i porad pracowników nt. różnych modeli. w końcu kupiłam upatrzony
            najtaniej w Media Markt :P (żeby nie było, tam też pytałam o opinie) i co, mam
            się czuć jak "naciągaczka", bo panowie w kilku sklepach poświęcili mi mój czas,
            a kupiłam tam, gdzie było najtaniej? oczywiście to nie to samo co mierzenie
            staników, ale tak samo korzysta się z obsługi. ale z drugiej strony za coś im
            płacą, prawda? :P może też tak być, że teraz u nich nic nie kupiłam, ale
            zapamiętam jak mnie obsłużyli i kiedy indziej być może u nich trafi się jakaś
            okazja.
            a czy czekanie na wyprzedaż jest nieetyczne? chyba normalne :P (znam
            sprzedawców, którzy sami mówią klientom, mimo że kierownictwo by ich za to
            zrugało, że np za kilka dni jest atrakcyjna przecena. no i z drugiej strony
            lepiej zarobić chyba 200zł zamiast 400zł niż 0zł zamiast 400, prawda? :P)
            problemu w zmierzeniu stacjonarnie, a kupieniu w tym samym sklepie internetowo
            nie widzę. sklep sam jest sobie "winien", że stwarza taką okazję.
          • nessie-jp Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 17:42
            > A prowadzenie sklepu wiaze sie z tym,
            > ze klienci moga chodzic i mierzyc i nic nie kupic w koncu

            Ależ oczywiście! I dlatego w cenę stanika w sklepie stacjonarnym jest wliczony
            koszt obsługi 10 klientek, które zmierzą, a nie kupią :)

            Przecież to oczywiste, że KTOS za tę obsługę w końcu zapłaci
          • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 17:54
            mylisz pojęcia - ale o tym było już na Lobby mnóstwo...
          • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 18:10
            a i te argument: jak nie korzystają z brafittingu, to i tak mierzą.
            taaa, tylko że nawet jak nie będą mierzyć, to samo wejście do sklepu i
            obejrzenie bez kupna będzie niemile widziane.
            sorry, ale jakby otworzyli w moim mieście stacjonarny i poszłabym zobaczyć sobie
            Freye, wiedząc, że i tak nie kupię stanika za 200zł, to pewnie też byłyby głosy
            przeciwko takiemu postępowaniu. nie mówcie, że nie :P już kiedyś "babcia
            klozetowa" chciała ode mnie kasę jak za skorzystanie z toalety za PRZEJRZENIE
            SIĘ W LUSTRZE, bo przecież światło się świeci ;) to tak samo w sklepie, prawda?
            ;))) (bo i podłogę trzeba umyć po wszystkich klientach...)
            a wielu sprzedawczyniom przeszkadzają klientki, które "tylko oglądają", nawet
            nie trzeba mierzyć, żeby poczuć się intruzem w sklepie, więc bez kitów, że to
            brafitting czy mierzenie jest głównym problemem.
            • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 20:28
              czego to się doczekałam - porównania do wrednej babci klozetowej. Jednak kobiety
              potrafią podnieść na duchu.
              Nie wszystkim przeszkadza samo oglądanie towaru - co więcej, nie przeszkadza
              nawet mierzenie i nie kupienie - to normalne prawo klienta. Denerwuje - wejście
              z nastawieniem, że i tak tylko pomierzę i kupię taniej u brytyjczyka.
              • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:25
                a to babcia klozetowa stoi w hierarchii niżej, nie wiem, w porównaniu do
                ekspedientki? bo tu ja nie rozumiem w tym momencie.
                pewnie, że TERAZ chodzi o to osławione mierzenie i kupowanie brytoli na ebayu
                czy allegro, ale jakby tego nie było, to będzie przeszkadzać samo mierzenie.
                albo wejście do sklepu i "ja tylko oglądam". bo podłoga się brudzi, światło się
                świeci, trzeba było otworzyć usta i zapytać "w czym mogę pomóc?"
                nie mówię, że WSZYSTKIM to przeszkadza, ale obserwuję na co dzień nadęte
                ekspedientki (też w sklepach z bielizną), które nieprzychylnie patrzą na
                klienta, który wychodzi z pustymi rękami.
                na dobrą sprawę, to nie wiemy czy dziewczyna mierzy i się nie decyduje, bo nie
                jest jeszcze pewna, czy jest chytra i chce kupić na allegro, a podejście do
                takiej, która zmierzyła i nie kupiła może być dokładnie tak samo negatywne i to
                niezasłużenie.
                chyba, że teraz rentgen w oczach ustawiony jest na wykrywanie "naciągaczek" :PP
                • kocio-kocio Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:30
                  fanka_tomcia napisała:

                  > a to babcia klozetowa stoi w hierarchii niżej, nie wiem, w
                  porównaniu do
                  > ekspedientki?'

                  A nie stoi?
                  Myślisz, że wymagane kwalifikacje są podobne?
                  • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:41
                    to co, jest "gorsza", czy jak? bo nie rozumiem, serio....
                    czyli jak ekspedientka się krzywi jak klientka mówi "jeszcze się zastanowię" to
                    ma do tego większe prawo, bo być może ma fakultety i jest "fachowcem", a babcia
                    klozetowa krzywiąca się na to, że ktoś za free poprawia włosy przed lustrem nie
                    ma do tego prawa, bo być może jest niewykształcona i w sumie pracuje w toalecie?
                    O___o
                • the_mariska Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:32
                  Mhm, cały dzień nie robię nic, tylko podejrzliwie łypię zza lady na klientki i
                  zastanawiam się, która z nich wygląda mi na taką, co to lubi robić zakupy na
                  e-bayu ;) Fanko Tomcia, tak z ciekawości spytam, byłaś kiedykolwiek w którymś z
                  lobbowych sklepów? :)
                  • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:49
                    nie. a to ekspedientki ze sklepów z "uświadomioną" ofertą różnią się jakoś od
                    innych ekspedientek? zakładając, że nie zawsze właścicielkami są lobbystki...
                    mariska - a czytając posty niektórych osób nie masz wrażenia, że łypią? ;P
                    moim zdaniem to jest idiotyczne, oburzać się, że jedna osoba napisze o kupowaniu
                    za granicą po zmierzeniu i od razu wielkie halo, afera na lobby, że jak to tak
                    można czynić, i że ja np nie widzę różnicy, i że koszty wynajmu i moralność i
                    etyka, i że straty.
                    to chyba całe tabuny przychodzą mierzyć, a potem w necie kupują, jak mniemam :PP
                    i to już nie można napisać, że sytuacja MOIM ZDANIEM może się pogorszyć i to nie
                    chodzi wcale tylko o ten proceder, tylko sam fakt że się raczy nie kupić...
                    poczytaj jeszcze raz mojego wcześniejszego posta ;)


                    no chyba, że nadęte ekspedientki to w innych sklepach, a w tych z brytyjczykami
                    to same "cheerful" istotki, które gotowe przychylić nieba każdemu osobnikowi,
                    który wchodzi do sklepu xD jeśli tak jest to super ^^

                    (no ale można było się spodziewać, że to pójdzie w tym kierunku... oczywiście
                    tylko cffaniary kupujące w necie są be, a wszystkie osoby, które nie kupują
                    <oczywiście obsługa wie, czemu nie kupiły i że są uczciwe> są żegnane ze
                    szczerym uśmiechem :D)
                    • moniach_1 Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 01:33
                      No to na jakiej podstawie napisałaś już 5 postów o tym, jakie to te ekspedientki
                      są wredne? Z żadną nie miałaś kontaktu. Zupełnie nie jest tak jak piszesz (a
                      wierz mi, byłam w kilku sklepach i nie zawsze coś kupiłam) i nigdy nie
                      usłyszałam złego słowa, żadnego łypania czy o co ty tam kogo oskarżasz. Zastanów
                      się, zanim zaczniesz ludziom jeździć bez cienia dowodu na cokolwiek.
                      • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 01:46
                        przecież nie piszę o ekspedientkach z konkretnych sklepów "uświadomionych",
                        tylko o takich, z którymi miałam "nieprzyjemność" w moim mieście (różne branże).
                        chyba że takie doświadczenia się nie liczą i tak jak napisałam wcześniej,
                        obsługa różni się diametralnie od tego, czego można doświadczyć w innych sklepach.
                        dlaczego podejście obsługi ma się różnić w sklepie z brytyjczykami od obsługi w
                        sklepie z bielizną oferującym polskie marki w szerokiej rozmiarówce? zakładając,
                        że nie obsługuje właścicielka, tylko zwykłe zatrudnione dziewczyny? no czegoś
                        nie kumam?
                        opieram się też na podejściu, jakie tu przedstawiają niektóre dziewczyny. a
                        takie (nie tylko w tym wątku) można często podsumować jako "nie masz zamiaru
                        kupować, nie wchodź do sklepu"
                        • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 11:35
                          > dlaczego podejście obsługi ma się różnić w sklepie z brytyjczykami od obsługi w
                          > sklepie z bielizną oferującym polskie marki w szerokiej rozmiarówce? zakładając
                          > ,
                          > że nie obsługuje właścicielka, tylko zwykłe zatrudnione dziewczyny? no czegoś
                          > nie kumam?

                          owszem, nie kumasz.
                          Zazwyczaj w uświadomionych sklepach pracują dziewczyny, które LUBIĄ to co robią.
                          Jest w tym jakaś "misja", robią to chętnie, mimo, że nie są właścicielkami. Może
                          to stąd inne podejście do klienta.
                          I na przyszłość - nie oczerniaj innych na podstawie nielicznych doświadczeń -
                          zakładasz, że wszystkie sklepy są takie same i wszystkie ekspedientki tak samo
                          nadęte i naburmuszone.
                          Musi być chyba bardzo ciężko z takim podejściem do życia - dużo łatwiej się
                          egzystuje będąc życzliwie do każdego nastawionym, bez teorii spiskowych o
                          naciąganiu biednych klientów.
                          Powiem jeszcze raz - nie mam nic przeciwko kupowaniu taniej w necie.
                          Ale nie oczerniajcie przy tym sklepów polskich.
                          • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 17:00
                            sklep to sklep, ja jestem klientką. przynajmniej piszę o tym wprost, a nie
                            strzelam fochy nie pisząc wprost, że jestem pracownicą czy właścicielką
                            stacjonarnego :P i nie patrzę na innych z pozycji tej wyższości, że "wiem lepiej
                            jak jest".
                            a gdzie ja pisałam o naciąganiu biednych klientów? ;) wysnułam tylko teorię, że
                            teraz niektórym przeszkadza teoretyczne mierzenie z zamiarem kupna w internecie,
                            a jakby i tego nie było, to mogłoby przeszkadzać co innego. wydawało mi się, że
                            każda sprzedawczyni to normalny człowiek i może rzeczywiście szlag ją trafiać
                            jak danego dnia przyjdzie 15-sta osoba i powie "tylko oglądam" ;) ale to, że ona
                            sobie tak pomyśli to spoko, jej sprawa, też bym tak się pewnie czuła, ale nie
                            powinna dać po sobie poznać klientowi, że jest niezadowolona. a klient to widzi,
                            nawet jeśli się obsłudze nie wydaje ;) bo nagle zmieniony wyraz twarzy czy
                            niechętne spojrzenie łatwo wychwycić. i nie jestem źle nastawiona, wchodzę do
                            różnych sklepów jako normalna klientka, oczekuję obsługi zgodnej ze standardami,
                            nie takiej która będzie mi naskakiwać i się wiecznie uśmiechać, ale takiej która
                            przynajmniej nie będzie się krzywić, robić głupich min i wyrażać niegrzecznych
                            uwag (!).
                            jeśli pracujesz w sklepie, tak jak się domyślam, to mogłabyś spokojnie czytać
                            opinie konsumentów, nie tylko nt. jednej branży. jak idę wybierać szafkę do
                            sklepu meblowego, to oczekuję takiej samej obsługi jak w sklepie z bielizną.
                            a z opisów na forum nie wynika, aby w każdym sklepie dziewczyny były
                            'zadowolone' jak klientka wyjdzie bez stanika. (już nie będę wymieniać
                            przykładów, bo ktoś może napisać, że się robi nagonka na dany sklep. ale takie
                            głosy były)
                • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 11:20
                  wiesz - wypada tylko współczuć. Jak się robi to co się lubi, to nie ma miejsca
                  na nadęte spojrzenia i przymus otwierania ust do kogoś. Robi się to z
                  przyjemnością. Nawet jeśli ktoś tylko przychodzi pooglądać czy pomierzyć. Miałam
                  wiele takich klientek - które tylko mierzyły, oglądały, czasem potem wracały po
                  jakimś czasie i kupiły a czasem nie.
                  I tak - mam rentgena w oczach bo dokładnie umiem wyczuć kiedy klientka
                  przychodzi z nastawieniem "pomierzę wszystko co jest i kupię taniej w necie" -
                  miałam taką klientkę raz. Nie byłam dla niej niemiła, nie patrzyłam wilkiem, z
                  cierpliwością donosiłam jej sąsiednie rozmiary. Było mi przykro, ale nie dałam
                  tego po sobie poznać.
                  A może ekspedientki reagują takim stosunkiem jaki sama wobec nich przejawiasz?
                  • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 00:51
                    " A może ekspedientki reagują takim stosunkiem jaki sama wobec nich przejawiasz? "
                    niee, ja zachowuję się ok :> przyznam, że raz mnie trafiło ;) jestem niska, w
                    pewnym sklepie odzieżowym ubrania były wysoko zawieszone, jakoś dałam radę sama
                    zdjąć (nikt nie zaproponował, żeby pomóc, a skoro dałam radę sama to po co
                    prosić...). niestety z odwieszeniem na miejsce męczyłam się dłuższą chwilę, a w
                    końcu zobaczyłam, że dwie ekspedientki stoją sobie niedaleko trajkocząc w
                    najlepsze. to odwiesiłam złośliwie byle gdzie i byle jak :/
                    a poza tym to jestem normalna ;)
                    ej a z ciekawości - to ta klientka jakoś inaczej się zachowywała? pewnie
                    nienaturalnie? pytam, bo mi kiedyś było głupio nawet pooglądać pewien stanik, bo
                    wiedziałam, że go nie kupię, a jak zmierzyłam U fiszbin to prawie jak przestępca
                    się czułam ;) i tak sobie do tej pory myślę, czy pani sobie czegoś złego u mnie
                    nie pomyślała, zwłaszcza że wspominała o dziewczynach, które taniej kupują przez
                    internet :< chociaż moje zachowanie musiało wydawać się jeszcze inne.
                    • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 11:07
                      > ej a z ciekawości - to ta klientka jakoś inaczej się zachowywała? pewnie
                      > nienaturalnie?

                      była w sumie u mnie chyba ze cztery razy w bardzo krótkich odstępach czasowych
                      (co kilka dni). Miała ze sobą kartkę ze spisanymi modelami, zmierzyła WSZYSTKO
                      co miałam w sklepie w swoim rozmiarze oraz w rozmiarach sąsiednich. Nie kupiła
                      nic, choć było sporo modeli przecenionych, niezbyt drogich.
                      Żeby nie było - nie mam nic przeciwko mierzeniu i nie kupowaniu - sama też
                      jestem klientką i takie prawo klienta - czasem coś kupię, a czasem zmierzę i
                      wyjdę. Ale nie robię tak, że przychodzę do sklepu w celu pooglądania,
                      podotykania czegoś a i tak kupię w internecie.
                      Jakiś czas temu np. poszłam do Euro AGD obejrzeć aparaty fot. Wcześniej
                      poczytałam opinie w necie i miałam upatrzony konkretny model. W sklepie był
                      droższy o ok. 100 zł. Kupiłam w sklepie - mogłam go "pomacać", miałam towar od
                      razu, bez czekania i bez ewentualnych potem odsyłek gdyby coś było nie tak.
                      Rozumiem, że w przypadku staników przebitka w stacjonarnym sklepie nie powinna
                      być większa niż 30 - 40 zł (zależy od indywidualnej tolerancji), ale są sklepy,
                      które na prawdę tej przebitki nie mają lub mają niewielką.
                      Poza tym - święte prawo klienta - piszcie do sklepu i targujcie się ;) Ja moim
                      klientkom zawsze coś opuszczam z ceny jeśli tylko o to spytają :) Przynajmniej
                      tak mogę choć trochę obniżyć ceny narzucone odgórnie.
              • butters77 Nie-rozumiem, 22.01.10, 23:14
                nie-rozumiem napisała:
                > czego to się doczekałam - porównania do wrednej babci klozetowej.

                Nie-rozumiem, a mogę wiedzieć, który sklep reprezentujesz?:) Wybacz, jeśli o tym już kiedyś mówiłaś, a przeoczyłam - ale czytam uważnie cały wątek, a na fali dzisiejszej inicjatywy rozpoznawczej, chciałabym sobie porządkować w głowie, z kim rozmawiam:)
            • milstar Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 20:35
              fanka_tomcia napisała:

              > a i te argument: jak nie korzystają z brafittingu, to i tak mierzą.
              > taaa, tylko że nawet jak nie będą mierzyć, to samo wejście do sklepu i
              > obejrzenie bez kupna będzie niemile widziane.

              Naprawdę nie widzisz różnicy między "wejdę, pooglądam i pomierzę" a "wejdę, pomierzę i kupię taniej w innym sklepie"?
              • nessie-jp Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 20:39
                > Naprawdę nie widzisz różnicy między "wejdę, pooglądam i pomierzę" a "wejdę, pom
                > ierzę i kupię taniej w innym sklepie"?

                Ja bym dodała "wejdę, pomierzę, nie kupię, obrobię d.. na forum jak drogo i
                jakie wredne ekspedientki i na złość im zamówię wyprzedażowy gdzie indziej" :)
              • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:20
                JA widzę różnicę, za to niektóre sprzedawczynie chyba już nie ;)
                • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 11:36
                  skąd możesz to wiedzieć czy sprzedawczynie widzą różnicę, skoro nie byłaś w
                  żadnym uświadomionym sklepie??
                  • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 01:01
                    dobra, powiedzmy że zakładam z góry, że możliwe że tak może być :>
                    nie wiem, czemu tu się więcej dziewczyn nie wypowiada ;)))
                    ja mam doświadczenia tylko ze sklepami oferującymi niektóre polskie marki w
                    szerokiej rozmiarówce oraz panache w pojedynczych modelach, gdzie sprzedawczyni
                    wie na pewno o procederze zamawiania taniej przez internet. ja bym się nie
                    śmiała jej zapytać, czy odróżnia "naciągaczki" od takich, które nie kupują, bo
                    nie są pewne czy warto wydać tyle kasy (a może coś by lepiej leżało, a może nie
                    do końca są przekonane do tego modelu). w każdym razie wstyd by mi było tam
                    zmierzyć coś "z ciekawości", jak i zajrzeć i tylko pooglądać modele.
                    nie wiem, kto ma gorszy PR - dziewczyny, które mierzą i nie kupują, czy
                    sprzedawczynie i kto więcej nerwów na tym traci ;)
                    • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 11:13
                      >w każdym razie wstyd by mi było tam
                      > zmierzyć coś "z ciekawości", jak i zajrzeć i tylko pooglądać modele.

                      Może dlatego, że CI wstyd to zakładasz właśnie z góry, że ekspedientka na pewno
                      będzie z tego powodu zła?
                      To jest całkowicie normalne, że część osób przychodzi i kupuje, a część mierzy i
                      wychodzi z niczym. Takie zycie ;) Nie wiem czemu miałabym być zła, że ktoś nic
                      nie kupił - może akrat nie miał pieniędzy, może wróci później, a może nic mu się
                      nie podobało?
                      Denerwuje mnie tylko i wyłącznie to co wspminałam wyżej, czyli przyjście z
                      zamiarem tylko i wyłącznie zmierzenia i kupienia taniej w necie. Na szczęście
                      nie dzieje się to aż tak często (no chyba, że klientki się dobrze maskjują ;) )
                      więc moje nerwy mają się dobrze ;)
          • rudy_wyjec Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 21:54
            black_halo napisała:

            W sklepie stacjonarnym nigdy nie bylam, teraz wiem,
            > tez, ze nie pojde bo jesli nie zostawie tam pieniedzy to nie jestem
            > mile widziana.
            Hahahaha, nie idź, polskie sklepy to samo zuooo, a ich właściciele nienawidzą
            tych bab, co przychodzą i tylko oglądają, najchętniej by je wykopali, ale nie
            mogą, bo nie wypada :DDDDD Ale się ubawiłam :DDD
            Laski, zamiast tak biadolić spróbujcie same otworzyć jakiś interes, przekonacie
            się na własnej skórze jakie są prawdziwe koszty! :D
            • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:29
              Twój post dotyczy dwóch różnych spraw ;) wysokie ceny to jedno, a mierny poziom
              obsługi klienta to drugie :P
            • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 09:03
              Sie ubawilam.

              Czytajac to forum takie wlasnie odnosze wrazenie i zgaduje, ze cale
              mnostwo innych tez. Jesli idziesz tylko pomierzyc to lepiej nie
              wchodz bo to nie jest mile widziane a jesli osmielisz sie kupic ten
              model za polowe ceny gdzie indziej to lepiej zakryj sie workiem
              pokutnym i posyp glowe popiolem grzesznico, tak?

              Mnie nie obchodza koszty wlasciciela sklepu, mnie obchodzi moj
              portfel. Gdyby ceny w Polskich sklepach byly nizsze to chetnie bym
              skorzystala ale nie skorzystam. Dodam, ze problem dotyczy nie tylko
              Polski. Np. tu w Belgii swobodnie przebierac i mierzyc mozna tylko w
              sieciowka. Wystarczy za to zajsc w moim miasteczku do obuwniczego i
              wtopa. Po pierwsze wiekszosc wystawy jest na zewnatrz i mozesz sobie
              poogladac prze szybke. Jak juz cos ci sie spodoba to mozesz wejsc do
              sklepu i poprosic o but do mierzenia. Jak nie kupisz to ekspedientka
              moze sie mocno zdenerowowac. Przyznam, ze sie zrazilam bo kiedys
              mierzylam boskie pantofelki ale za ciasne. Z zalem oddalam pani na co
              ta obrzucilam mnie spojrzeniem bazyliszka i skomentowala, ze buty sie
              niszcza od mierzenia.
              • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 12:02
                black_halo napisała:

                Np. tu w Belgii swobodnie przebierac i mierzyc mozna tylko w
                > sieciowka. Wystarczy za to zajsc w moim miasteczku do obuwniczego i
                > wtopa. Po pierwsze wiekszosc wystawy jest na zewnatrz i mozesz sobie
                > poogladac prze szybke. Jak juz cos ci sie spodoba to mozesz wejsc do
                > sklepu i poprosic o but do mierzenia. Jak nie kupisz to ekspedientka
                > moze sie mocno zdenerowowac. Przyznam, ze sie zrazilam bo kiedys
                > mierzylam boskie pantofelki ale za ciasne. Z zalem oddalam pani na co
                > ta obrzucilam mnie spojrzeniem bazyliszka i skomentowala, ze buty sie
                > niszcza od mierzenia.

                Ha, ha, teraz ja się ubawiłam. To trzeba było oddać spojrzenie bazyliszka. ;-) Nie wiem, skąd biorą się takie zakompleksione relacje. Podejrzewam, że to taka samosprawdzająca się przepowiednia, wchodzę do drogiego sklepu, na który mnie właściwie nie stać, więc ekspedientka telepatycznie to wyczuje i będzie wredna. Ciekawe, że mnie coś takiego nigdy się nie zdarza, a mogę w znoszonych adidasach wejść nawet do butiku gdzie sprzedają Pradę i co. Może dlatego, że nie interesuje mnie zachowanie ekspedientki i nie mam uczucia niższości? Jak mi się nie spodoba, to mogę powiedzieć, że chcę się tylko rozejrzeć i wyślę ją pod ścianę. Wiem, że stoi tam i przebiera nogami, bo to jej obowiązek i ekspedientki nie mają też łatwego życia, ale to ja decyduję jak przebiega nasz dalszy kontakt. Jeżeli chcecie, by szanowano klienta w sklepie, musicie najpierw same się szanować. Jeżeli sygnalizujesz ekspedientce,że może ci nastukać po głowie, to ci nastuka. I nie dlatego, że jej się nie podobasz, tylko dlatego, że akurat ma zły dzień. W domu wywaliło rano kanalizację, hydraulik zostawił słony rachunek, spóźniła się do pracy, szef się dąsał, a mąż jest w delegacji i pewno ma kochankę. ;-) Nie trzeba zawsze wszystkiego przyjmować na własną klatę.
                • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 17:09
                  "Jeżeli chcecie, by szanowano klienta w sklepie, musicie najpierw same się szanować"
                  nie przesadzaj. to, że klient wchodzi do sklepu z miną "przepraszam, że żyję" i
                  do tego to jest bardzo drogi sklep, a klient jest ubrany skromnie ;) to w żaden
                  sposób nie usprawiedliwia to obsługi do zachowania odbiegającego od zachowania
                  jakie spotkałoby osobę pewną siebie czy dobrze ubraną, np zdumione spojrzenie z
                  góry na dół, pogardliwy uśmiech, brak zainteresowania klientem, teksty w stylu
                  "ale to jest drogie..." (!!!!!) itd
                  to obsługa, która tak traktuje klienta, który nie czuje się w danym sklepie
                  pewnie, ma chyba większe kompleksy niż on (musi pokazać, że pracuje w ę ą dhogim
                  sklepie, a ty możesz co najwyżej szyby tam myć od zewnątrz)
                  naprawdę jestem zaskoczona taką opinią, serio O__o
                • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 17:15
                  a wiesz co widziałam ostatnio przed wyjściem z hali na zapleczu jednego z
                  marketów spożywczych? ;) karteczka na drzwiach z napisem (co do słowa nie
                  pamiętam). "za drzwiami jest sklep, to jest scena. jeśli nie jesteś dziś miły
                  dla klientów, graj że jesteś" ;))) (oczywiście kartkę widzą tylko pracownicy
                  sklepu, ja byłam tam przypadkowym gościem. tak samo jak nalepka przy kasach w
                  Biedronce, widoczna teoretycznie tylko dla pracownika, z dokładną instrukcją,
                  jakie formułki grzecznościowe i w jakiej kolejności mają mówić ;) to już trochę
                  chore. ale co do kartki w sklepie to pochwalam "udawanie". to nie jest klienta
                  wina, że ktoś ma zły dzień. jak ja mam zły dzień, to nie warczę na obsługę w
                  sklepie)
                  • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 22:17
                    fanka_tomcia napisała:

                    (oczywiście kartkę widzą tylko pracownicy
                    > sklepu, ja byłam tam przypadkowym gościem. tak samo jak nalepka przy kasach w
                    > Biedronce, widoczna teoretycznie tylko dla pracownika, z dokładną instrukcją,
                    > jakie formułki grzecznościowe i w jakiej kolejności mają mówić ;) to już trochę
                    > chore. ale co do kartki w sklepie to pochwalam "udawanie". to nie jest klienta
                    > wina, że ktoś ma zły dzień. jak ja mam zły dzień, to nie warczę na obsługę w
                    > sklepie)

                    Ja uważam takie karteczki też za bardzo dobry pomysł. Pewnie dlatego, że pracowałam sporo w obsłudze klienta, a teraz też mam bardzo dużo wspólnego z ludźmi. Nie jestem pewna, czy ty masz tak dużo zawodowego doświadczenia, by ocenić, ile w takiej pracy to autentyczna życzliwość, a ile "granej" profesjonalności. Praca ekspedientki, to nie jest zawsze wymarzony zawód, a klienci bywają też różni. Jak ci jakiś kretyn zepsuje nastrój, to trudno potem bezinteresownie uśmiechać się do następnego. Wtedy podobne karteczki przypominają, że nie robisz tego dla przyjemności, tylko za pieniądze i trzeba wziąć się w garść. Na mnie ekspedientki jakoś nie warczą. Dlaczego robią to w twoim przypadku nie wiem, ale może zamiast marudzić i narzekać na wredną obsługę, powinnaś się nad tym trochę zastanowić.
                    • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 00:31
                      a czemu zakładasz, że wszystkie na mnie warczą :D spotkałam się nie raz z miłą
                      obsługą, również w ekskluzywnych butikach (a wcale nie byłam jakoś "bogato"
                      ubrana ;) ). ale także z obsługą niemiłą. tylko jak się burczy do klienta, to
                      można się liczyć z utratą pracy (obserwowanie przez osoby z centrali firmy
                      udające klientów)... nie wiem od czego to zależy, że niektóre ekspedientki są
                      niemiłe (może mają zły dzień, może nie cierpią swojej pracy, może nie umieją
                      ukryć irytacji). ja przeważnie uśmiecham się do obsługi, mówię stonowanym
                      głosem, to w większości przypadków działa.
                      co do karteczki z Biedronki to wydało mi się głupie tylko to, że mają wypisane
                      konkretnie co mają mówić, dla mnie mogliby mówić coś podobnego w innej formie.
                      mój facet pracuje w handlu, ostatnio kazali im porzucić jedną z formułek
                      klasycznie stosowanych w stos. do klienta, a w zamian używać "chętnie pomogę",
                      bez żadnych wstępów :/ co w ogóle nie brzmi naturalnie w mowie. w każdym razie
                      komuś wydaje się, że klientom to się bardziej spodoba...
                      • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 10:54
                        fanka_tomcia napisała:

                        > a czemu zakładasz, że wszystkie na mnie warczą :D spotkałam się nie raz z miłą
                        > obsługą, również w ekskluzywnych butikach (a wcale nie byłam jakoś "bogato"
                        > ubrana ;) ). ale także z obsługą niemiłą.

                        A, to co zmienia postać rzeczy. Przedstawiłaś jednak sytuację tak, że warczenie jest typowe dla droższych butików. Ja się z tym nie zgodzę i nawet zaryzykuję tezę, że tam obsługa jest statystycznie nawet milsza, bo jest lepiej wybrana. Tylko, że my mamy wybiórczą percepcję i nie rusza nas stały zły humor kasjerki w supermarkecie, a byle słówko w droższym interpretujemy zaraz jako arogancję i osobisty atak.
                        • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 17:56
                          hm to jest różnie - w takich naprawdę eksluzywnych często nie bywam, ale
                          zastrzeżeń do obsługi nie mam, w średnich, pretendujących do bycia
                          "ekskluzywnymi" (np droższe sieciówki czy sklepy z bielizną) to już było różnie
                          i to chyba z tą półką mam najgorsze doświadczenia.
                • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 17:48
                  A cy ty uwazasz, ze ja sie czuje jakos nizej niz pani w sklepie? ja
                  ide do sklepu bo chce wydac pieniadze. A jak za lada stoi skrzywiona
                  osoba, zmeczona zyciem i myslaca o klientach, ktorzy przychodza cos
                  zmierzyc jak o nastretnych muchach to sorry. Bo tak ta pani
                  wygladala. Mierze pantofelek, sliczny jak nie wiem, pieronsko drogi
                  ale mysle sobie - raz sie zyje, to nic, ze kosztuje 139 euro co jest
                  bajonska suma jak na podeszwe, obcas i 7 cieniutenikich paseczkow.
                  Jestem gotowa tyle zaplacic. I dupa, jest rozmiar 38 i 40, ale 39 juz
                  nie ma. Poniewaz jestem blizej 38 to zawsze mierze oba rozmiary i
                  biore ten co mi lepiej pasuje. 38 bylo za ciasne i naprawde z
                  wielkiem zalem oddalam te buty ekspedientce bo gdyby cisnely troche
                  mniej to bylabym gotowa sie poswiecic i chodzic w tych butach. A ona
                  mi wyjezdza z tekstem, ze buty od mierzenia sie niszcza a ja
                  przeszlam w nich 20 metrow w sklepie i na dodtaek wsadzilam w nie
                  swoje zapocone zapewne stopy.

                  Zly humor pani w sklepie mnie nie obchodzi. Ja tez takowe dni miewam
                  i z tego powodu taryfy ulgowej w pracy nie mam a gdybym warknela na
                  klienta to podejrzewam, ze z miejsca wylecialabym z pracy. Pracuje
                  jako inzynier, przychodza do mnie rozni ludzi, glownie klienci
                  biznesowi. Niektorzy sa dramatycznie upierdliwi, niektore projekty
                  musze im poprawic po kilka raz bo to czy tamto sie nie podoba, bo
                  klient nie jest pewnien czy tak jest dobrze, czy koszty nie za
                  wysokie i w ogole wszystko jest nie tak jak trzeba. Mam dni, ze
                  siedze z takim upierdkiem od rana do wieczora, puscic baka nie mam
                  kiedy a on siedzi i siedzi i marudzi i zadaje milion pytan i jeszcze
                  kawe mu trzeba donosic. To moj klient, musze o niego dbac. Bo inaczej
                  adios nowa swietna praco.
                  • pierwszalitera Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 22:34
                    black_halo napisała:

                    Mam dni, ze
                    > siedze z takim upierdkiem od rana do wieczora, puscic baka nie mam
                    > kiedy a on siedzi i siedzi i marudzi i zadaje milion pytan i jeszcze
                    > kawe mu trzeba donosic. To moj klient, musze o niego dbac. Bo inaczej
                    > adios nowa swietna praco.

                    Być może ta pani ekspedientka nie ma takiego podejścia do swojej pracy i nie uważa jej za świetną? Ciekawe dlaczego? O, pewnie zarabia mniej niż inżynier.
                    • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 00:43
                      ale jak ją straci z powodu swojego podejścia, to w ogóle nie będzie zarabiać xD
                      to może być zgubne "zarabiam 1000zł, to trochę sobie popsioczę na klientki". w
                      sumie nigdy nie wiadomo, kto to obserwuje, kto usłyszy dwa słowa wypowiedziane w
                      złym momencie :/ niektórych z kierownictwa/zarządu firmy nie obchodzi, że ktoś
                      mógł mieć zły dzień. na jej miejsce czeka 100 chętnych i nie będą się cackać z
                      osobą, która nie szanuje klienta.
                      oczywiście myśleć może sobie co chce, to jest już jej sprawa :D całe szczęście
                      jeszcze nie potrafią czytać w myślach :D
        • imp18 Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 17:22
          milstar - a to przypadkiem nie chodziło o to, że sklep ma różne ceny w swoim stacjonarnym i SWOIM internetowym ? - bo takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu 1 posta ... tzn jeżeli zamówimy u nich w internecie i przyjdziemy po odbiór do sklepu zapłacimy inną cenę niż gdybyśmy kupili w sklepie stacjonarnym :P
        • joankb Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 17:22
          Niekoniecznie. Dałaś sobie wmówić.
          Na rynku, na którym pieniądze się po prostu liczy jest zupełnie inaczej. Mówię o
          rynku b2b.
          W warunkach wielu przetargów jest dostarczanie próbek, wyrobów jednostkowych,
          nawet drogich. Często w trakcie testów ulegających zniszczeniu. Firmy, w których
          ja z kolei się zaopatruję też dostarczają towary "modelowe". Można je "mierzyć"
          do woli. I nie kupić ani jednego. Wbudować we własny wyrób - i powiedzieć, że
          jednak znalazło się tańsze. Można przyjść i powiedzieć, że w firmie X kosztuje
          to 20% mniej - i dostać te same warunki.
          Sztuka handlu - to sztuka skutecznego sprzedania. A klient ma prawo wybrzydzać
          bez końca, dopasowywać, mierzyć. I skonstatować, że za drogie i nie kupuje.
          Ja nie chodzę poprzymierzać do sklepu, szkoda czasu na zawracanie głowy - i tak
          wiem, że znajdę taniej. Kupowanie dwudziestego stanika to naprawdę nie jest
          sztuka. Ale mam do tego prawo. I do nie kupienia "bo nie" - też.
    • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 19:13
      Mnie strasznie wkurza brak porządnych przecen w polskich sklepach. Mój biust
      lubi Freyę. Wszystkie staniki innych marek są mniej wygodne, leżą gorzej,
      fiszbiny wbijają się w mostek. Jeszcze Effuniak jest ok., ale wybór kolorów jest
      bardzo ograniczony.

      Z drugiej strony - mam problem z wirtualną oceną rozmiaru, kupując przez
      internet wiele staników odsyłam i generalnie wolę iść do sklepu i przymierzać do
      woli.

      Ale ceny nowych Freyi są IMHO horrendalne - nawet w Peachfieldzie Nadia kosztuje
      powyżej 200 zł, a w niektórych sklepach jest jeszcze gorzej. Co gorsza rozmiary
      od GG w górę, które mnie dotyczą są o 20 zł droższe, a wiadomo, jak łatwo w tych
      stanikach wpaść w mniejszy obwód.

      Ale przecież nie muszę kupować stanika nowości w pełnej cenie ! noszę to samo
      przez cały rok i wersja kolorystyczna z 2008 r. odpowiada mi jak najbardziej.
      Tylko, że w polskich sklepach nie ma porządnych przecen (czyli od -50 % w dół),
      a jak się zdarzą to jest jeden czy dwa modele w mało popularnych rozmiarach typu
      80C.

      A w grudniu w brastopie znalazłam białą Eleanorkę za 14,95 funta (czyli wówczas
      70 zł). Wzięłam kilka rozmiarów, przesyłka była za darmo. Jeden na szczęście był
      dobry, resztę odesłałam. I ostateczna cena stanika (z odsyłkami, różnicami
      kursowymi itp.) będzie niższa niż 100 zł.
      Dlaczego w Polsce tak nie ma ?
      • rybka_zwana_wanda Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 19:47
        Polskie sklepy gubi pazerność. Narzut na sprzedawaną bieliznę wynosi
        często niemal 100%.
        Bardziej opłaca się zamówić coś w sklepie internetowym w Wielkiej
        Brytanii niż kupić w sklepiku w Gdańsku czy Gdyni.
        Pazerny jednak dwa razy traci, bo w sklepach pustki.
        Szkoda, bo obniżenie cen wyszłoby wszystkim na zdrowie.
      • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 20:31
        nie ma tak dlatego - że polskie sklepy nie maja mozliwości zamawiać
        wyprzedażowych modeli od producenta. Możliwośc taką mają sklepy angielskie i na
        tym korzystają.
        Sklepy polskie nie są pazerne - ile razy można o tym pisać?
        To nie sklepy ustalają ceny końcowe.
        • advancia Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 21:15
          A jednak znając od zaplecza dwa sklepy - stawiam również na ich zachłanność i
          zbyt wysoki narzut.
          • the_mariska Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 22:23
            Wysuwasz dość poważne zarzuty, biorąc pod uwagę politykę dystrybutorów. Czy
            mogłabyś to jakoś uargumentować?
          • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 23:02
            no cóż - wypada współczuć, że trafiłaś na takich zachłannych ludzi.
            Łatwo jest coś zarzucić - a może uzasadnisz dokładniej?
        • kasica_k Re: ceny w polskich sklepach 19.01.10, 23:46
          nie-rozumiem napisała:
          > nie ma tak dlatego - że polskie sklepy nie maja mozliwości zamawiać
          > wyprzedażowych modeli od producenta. Możliwośc taką mają sklepy angielskie i na
          > tym korzystają.

          To nie do końca prawda, bo w kilku sklepach już wyprzedażowe modele widziałam -
          takie "końcówki serii" sprzed sezonu albo dwóch, w przebranych rozmiarach, ale
          jednak. Choć oczywiście nie ma porównania z np. Brastopem.

          > Sklepy polskie nie są pazerne - ile razy można o tym pisać?
          > To nie sklepy ustalają ceny końcowe.

          Przypuszczam, że piszesz z punktu widzenia osoby związanej z którymś ze sklepów
          - i nie czujesz się osobą pazerną :)

          Ale spróbuj postawić się na miejscu klienta, który ma przed sobą porównanie:
          Brastopowa cena Freyi (czy nawet Figleavesowa) kontra cena w polskim sklepie
          stacjonarnym, zwłaszcza jednym z tych droższych. Co właściwie taka osoba ma
          sobie pomyśleć? Jeśli w polskim sklepie żąda się od niej niemal dwukrotnie
          więcej pieniędzy, pierwsze co jej przyjdzie do głowy to właśnie: ktoś tu jest
          pazerny i chce mnie zrobić w bambuko. A skoro w Anglii jest taniej niż w Polsce,
          to znaczy, że "wina" leży po stronie polskiej. Nie można wymagać od klientek
          analizowania sytuacji sklepu, choćby dlatego, że nie mają do tego dostatecznej
          wiedzy. Zresztą właściwie dlaczego miałyby chcieć? Własny portfel dla każdego
          jest najważniejszy i to jest zupełnie normalne.
          • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:52
            kasica_k napisała:
            > Jeśli w polskim sklepie żąda się od niej niemal dwukrotnie
            > więcej pieniędzy, pierwsze co jej przyjdzie do głowy to właśnie:
            > ktoś tu jest pazerny i chce mnie zrobić w bambuko.
            > A skoro w Anglii jest taniej niż w Polsce,
            > to znaczy, że "wina" leży po stronie polskiej.
            Zwłaszcza, że powszechnie wiadomo, że ceny w polskich sklepach nie są ustalane
            uczciwie w toku normalnego działania wolnego rynku. Polscy sprzedawcy razem z
            dystrybutorami najważniejszych marek biorą udział w zmowie cenowej i ustalają
            ceny minimalne.
            "Pazerność" jest delikatnym określeniem takiego zachowania.
          • bradea Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 00:56
            Oczywiście zrozumiałe jest, że polskie klientki te ceny analizują i jest to oczywiście normalne, ale jak napisałam trochę później (ale wyżej ;-): forum.gazeta.pl/forum/w,32203,105913352,105957419,Re_Bylo_tutaj.html nie działamy w tych samych warunkach.. Ważna jest bowiem skala i miejsce o czym warto pamiętać robiąc kalkulacje w stylu "jakie kto ma koszty i ile kto zarabia".
            Miejmy nadzieję, że ceny uda się na tyle zbalansować (od strony producentów, dystrybutorów i sklepów), że polskie amatorki brytyjskiej bielizny nie skończą tak jak zaczęły - kupując ją w angielskich sklepach internetowych. Czego i sobie i wszystkim klientkom życzę. :-)
            • butters77 Re: ceny w polskich sklepach 22.01.10, 23:59
              bradea napisał:
              > Miejmy nadzieję, że ceny uda się na tyle zbalansować (od strony producentów, dy
              > strybutorów i sklepów), że polskie amatorki brytyjskiej bielizny nie skończą ta
              > k jak zaczęły - kupując ją w angielskich sklepach internetowych. Czego i sobie
              > i wszystkim klientkom życzę. :-)

              Amen :)
              • effuniak Butters77 napisała : 23.01.10, 07:39
                Ewka, jeśli Twoim zdaniem nie ma, to nie mów:) Dla mnie ten wątek jest bardzo
                interesujący i bynajmniej nie bezproduktywny.

                Interesujący - jak najbardziej
                Bezproduktywny - niestety też

                Chyba jednak przeceniasz nieco siłę sprawczą Lobby jako takiego

                Jedyne na co tak naprawdę Lobby wywarło wpływ to na ilość sklepów stacjonarnych
                z brytyjską bielizną czyli na podwyższenie dochodów dystrybutora który argumenty
                podnoszone w tym wątku ma w ...głębokim poważaniu

                i jeszcze ...
                pogłębia poczucie rozgoryczenia kobiet biubiznesu bo tak naprawdę to im sie
                obrywa a nie dystrybutorowi
                • effuniak a dla niewtajemniczonych 23.01.10, 07:52
                  surowce i dodatki użyte na wyprodukowanie bluzki to nic w porównaniu z surowcami
                  i dodatkami potrzebnymi na wyprodukowanie stanika

                  technologia uszycia bluzki jest dużo prostsza niż stanika

                  ilość maszyn potrzebna do produkcji bluzek = 3 ale i na 2 spokojnie da sie radę

                  ilość maszyn potrzebna do produkcji stanika = minimum 6

                  cena 1mb fajnego haftu o szerokości standardowej = 17cm!!! oscyluje w granicach
                  4-10euro
                  Przy szerokości wyższej - cena rośnie
                  I oczywiście wymagane są minima zamówień - miło jak to "tylko" 1000mb

                  cena mb dzianiny do produkcji bielizny ~ 10-20 euro przy minimach =300mb na
                  kolor/wzór

                  cena mb dzianiny potrzebnej do produkcji bluzki = 10-20 zł - minimów brak tzn
                  trzeba kupić 1 belkę ~ 50-60 mb
                  No i jeszcze konstrukcja ale może ja jestem gamoń i dlatego to mi tyle zabrało
                  czasu więc nie bedę tego porównywać

                  I na marginesie - czasem stringi są droższe od fig :)
                  • effuniak Jeden model konstrukcji 23.01.10, 07:56
                    Freya bazuje głównie na jednym modelu stanika - też zmienia tylko jego wierzch

                    Wsystkie firmy maja jeden bazowy krój stanika tzw konia pociągowego, reszta to
                    bardziej lub mniej udane wynalazki

                    Ale żeby te wynalazki próbować trzeba mieć owego konia pociągowego
                    • fanka_tomcia Re: Jeden model konstrukcji 23.01.10, 20:35
                      "Freya bazuje głównie na jednym modelu stanika - też zmienia tylko jego wierzch "

                      są jakieś różnice między modelami, widoczne nawet gołym okiem :> ale nikt by się
                      nie obraził, gdyby ta firma wypuszczała miękkie halfcupy w takim wzornictwie jak
                      balkoniki.
                      Myślę, że w Twoim przypadku chyba dobrze wiesz o co chodzi ;) koronkowe
                      prototypy, a obecnie same plunge usztywniane.
                      Nie wiemy czym zaczynała Freya, co proponowała na początku klientkom i czym to
                      się różni od modeli proponowanych obecnie, nie porównywałabym stosunku
                      konsumentek do tej marki ze stosunkiem do producenta, który robi na coś smaka, a
                      potem przez dłuższy czas proponuje coś innego. jakkolwiek to inne też może być
                      dobre, ładne, ale być może część osób czekało na co innego.
                      serio, jeśli usztywniane plungi miały być podstawowym modelem, to trzeba było na
                      początku tak powiedzieć :> a jeśli jeszcze tego nie wiedziałaś wtedy, to nie
                      porównywać do innych firm, bo to tak jakoś dziwnie wygląda.
                    • ananke666 Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 12:53
                      effuniak napisała:

                      > Freya bazuje głównie na jednym modelu stanika - też zmienia tylko jego wierzch

                      Właściwie to ma trzy bazowe. Jeden model masz Ty. O ile pamiętam, niedawno
                      chałupniczo szyłaś też jeden, o wiele atrakcyjniejszy, ale jeden.
                      • pierwszalitera Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 13:15
                        ananke666 napisała:

                        > Właściwie to ma trzy bazowe. Jeden model masz Ty. O ile pamiętam, niedawno
                        > chałupniczo szyłaś też jeden, o wiele atrakcyjniejszy, ale jeden.

                        No już przestańmy najeżdżać na Effuniak. Mnie też rozwój firmy osobiście nie zadowala, bo nie dostaję czego chcę, ale porównywanie firmy Ewy Michalak i Freyi jest nie fair. W tym wypadku effuniak może wypowiadać się jako konsumentka. Freya MA bardzo ograniczony asortyment, sprowadzający się właściwie do jednej balkonetki. A to przecież potężna marka i potencjalnie ma większe możliwości. A "zamówienia" u effuniaka obejmują plunge, miękkie half cupy, straplessy i ostanio mowa była o multiwayach. I wszystko naturalnie ma być doskonale dopasowane, fiszbiny idealne, obwody ścisłe, rozmiarówka totalna, jakość wysoka, a cena niska, bo przecież w biednej Polsce jesteśmy. Acha i dostępność łatwa. Też bym strzeliła focha. ;-)
                        • ananke666 Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 13:34
                          Ja nie najeżdżam, tylko prostuję mylne stwierdzenie, że Freya ma jeden model.
                          Stwierdziłam też fakt, że Ewa szyła o wiele ładniejsze rzeczy. Gdzie tu
                          najeżdżanie, w prostym stwierdzeniu, że model był i jest jeden?
                          Normę jeżdżenia wyrabia tu kto inny.
                          • effuniak Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 13:46
                            Jest na razie jeden bo TYLKO w tym modelu mogę szyć pełną rozmiarówkę czyli od
                            65A,70AA do niekończoności ;DD

                            Ani halfy ani staplessy nie dają takich możliwości
                            A, uwierz, nie należą do najmilszych pomówienia o dyskryminację jakiejkolwiek
                            grupy rozmiarowej

                            ....
                            i znów jest o mnie a nie o cenach...
                            • ananke666 Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 14:10
                              No to pokaż mi jeszcze, gdzie ja napisałam choćby jedno słowo o rzekomej
                              dyskryminacji przez Ciebie jakiejkolwiek grupy. Albo, gdzie napisałam tu
                              cokolwiek o straplessach albo halfcupach.

                              Zwróciłam tylko uwagę, że błędnie podałaś, że Freya ma jeden model bazowy. Tych
                              "koni pociągowych", jak to ujęłaś, Freya ma przynajmniej trzy.
                              • pierwszalitera Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 14:21
                                ananke666 napisała:

                                > No to pokaż mi jeszcze, gdzie ja napisałam choćby jedno słowo o rzekomej
                                > dyskryminacji przez Ciebie jakiejkolwiek grupy. Albo, gdzie napisałam tu
                                > cokolwiek o straplessach albo halfcupach.

                                Nie ty o tym pisałaś, ale tu nie prowadzi się tylko prywatnych rozmów i można odnosić się do innych wątków i wypowiedzi. Dyskryminację rozmiarową przypisywano Effuniak bardzo często. A to nie ma dostatecznie małych miseczek na biusty z krańca tabelki, a to na duże rozmiary trzeba długo czekać. Nie czytałaś nigdy podobnych wypowiedzi na forum, albo Balkonetce? Nie wierzę.
                                • ananke666 Re: Jeden model konstrukcji 24.01.10, 15:23
                                  Coś tam czytałam, i co z tego. Nie rozumiem, czemu wytknięcie ewidentnego błędu
                                  w wypowiedzi skutkuje wywlekaniem cudzych żalów o dyskryminację?
                              • effuniak Kasica napisała 24.01.10, 14:21
                                "Aha, bo Ty już w 2005 miałaś w planach zostanie bra-fitterką, TVN miał
                                objawienie, żeby Cię zaprosić na kasting, a te lobbystki, co tam się pojawiły,
                                pewnie chciały Cię wygryźć :D. Nie deprecjonuję Twoich sukcesów (doskonale wiesz
                                o tym), licytację zaczęłaś Ty i prawdę mówiąc co zdanie, to coraz bardziej nie
                                wierzę w to, co czytam."

                                Czego tak się rzucasz i co Cię bardziej drażni to, że ja tam byłam czy to że
                                Ciebie tam nie było ?
                                • effuniak Kasico 24.01.10, 14:25
                                  nic straconego.
                                  Może do nastepnej edycji, jeśli bedzie, wezmą nie mnie czy Mahedę tylko Ciebie
                                  i wtedy sama poznasz ten słodko/gorzki smak
                                  • kasica_k Re: Kasico 24.01.10, 15:02
                                    Spadłam z krzesła. Ty to serio piszesz?

                                    W razie, gdyby kto przypadkiem wziął poważnie powyższe, oświadczam: nie, nie
                                    jestem bra-fitterką, nie planuję, i jeśli jesteś, drogi Wydawco, z telewizora,
                                    to poszukaj sobie kogoś innego (służę adresami :)
                                • joankb Re: Kasica napisała 24.01.10, 14:30
                                  Może ani jedno ani drugie?
                                  Coraz mniej zwyczajnych ludziów ma ciśnienie na telewizję.
                                  Coraz mniej ją ogląda, a na pewno mniej kieruje się zdaniem telewizorników w
                                  jakichś codziennych wyborach i decyzjach.
                                • kasica_k Re: Kasica napisała 24.01.10, 14:36
                                  effuniak napisała:
                                  >
                                  > Czego tak się rzucasz i co Cię bardziej drażni to, że ja tam byłam czy to że
                                  > Ciebie tam nie było ?

                                  Kto tu się rzuca i kogo co drażni? Nie drażni mnie to, że tam byłaś, ja się z
                                  tego bardzo cieszę, do jasnej cholery, że tam byłaś (przepraszam za wulgaryzm,
                                  alem nie zdzierżyła), bo trudno sobie wyobrazić kogoś lepszego do tej roli. A
                                  mnie tam nie było, bo tam nie poszłam zwyczajnie. Weś sę Ewa na luz wrzuć, co? :)
                                • diuszesa Re: Kasica napisała 24.01.10, 15:14
                                  Czytam wątek od początku i aż muszę też coś napisać ;-)

                                  Zrobiła się z tego wątku dyskusja o Effuniak, i przyznam, że najabrdziej
                                  zaciekawiło mnie to, co Ewa napisała o sobie.

                                  Do tej pory wydawało mi się, że Effuniaki były najbardziej pożądanymi i
                                  wyczekiwanymi stanikami wśród lobbystek - wiele osób czekało na half cupy i
                                  sztywniaki, zwłaszcza J+. Zgadzam się z pierwsząliterą, że Ewie postawiono duże
                                  oczekiwania i wymagania - żeby było ładne, pasujące, w szerokiej rozmiarówce i
                                  tanie i w ogóle super. Na pewno Ewa starala się jak mogła, i chociaż teraz ma w
                                  sprzedazy jeden model, to konia z rzędem temu, kto mi pokaże firme, która
                                  oferuje taką szeroką rozmiarówkę w zakresie do K.
                                  Natomiast niepokoi mnie co innego - to, co Ewo napisałaś - że nie
                                  zdecydowałabyś się już na tę sama drogę. Dlaczego? Przecież, biorąc po uwagę, to
                                  co wyżej napisane o Twoim zakresie rozmiarów - powinnaś (teoretycznie
                                  oczywiście) - zarabiać na swoich wyrobach. Stworzyłaś w końcu to, czego wiele
                                  osób na lobby oczekiwało, komentarze nt. Twoich staników są w galerii w
                                  większości pozytywne - nie jest tak? Zgadza się, że to są staniki dla
                                  uświadomionych kobiet, w związku z czym masz mniejszy rynek zbytu niż
                                  białostocki klaster, ale w końcu zapotrzebowanie chyba jest i jestes w stanie na
                                  tym zarobić? Pytam serio - co się takiego stało, jaka sytuacja na rynku
                                  zaistniała, że piszesz o tym, że drugi raz byś się w to nie pchała?
                                  A w nawiązaniu do kobiet biubiznesu - jestem w stanie zrozumieć, dlaczego one
                                  mogą być rozczarowane obecna sytuacją - bo nie ma skąd brac taniej bielizny, bo
                                  trzeba zamrozić dużo kasy, bo może są opóżnione dostawy i producenci czy
                                  dystrybutrzy cos tam narzucają itp., itd. Z pewnością nie jest tak różowo, jak
                                  nam się wydaje. I może to są powody, dla których sprzedawcy drugi raz nie
                                  zdecydowaliby się w ten biznes wejść.
                                  Ale co z Tobą Ewo - ty sama jesteś sobie sterem i okrętem, czy Tobie podczas
                                  produkcji ktos cos narzuca? Pytam serio - dlaczego nie wybrałabys już tej samej
                                  drogi?
                                  • diuszesa Re: Kasica napisała 24.01.10, 15:23
                                    Na pewno Ewa starala się jak mogła, i chociaż teraz ma w
                                    sprzedazy jeden model, to konia z rzędem temu, kto mi pokaże firme, która
                                    oferuje taką szeroką rozmiarówkę w zakresie do K.

                                    Oczywiście mam na mysli usztywniane plandże
                                  • effuniak Diuszeso 24.01.10, 17:39
                                    nie chce mi się o tym pisać, bo wszystko co powiem może być wykorzystane
                                    przeciwko mnie
                                    ;))
                                    • diuszesa Re: Diuszeso 24.01.10, 17:55
                                      Niby dlaczego mialoby tak byc, skoro przeciez wyprodukowalaś to, co chciała
                                      wiekszość lobby i sprzedajesz to, i kupuja to dziewczyny przeciez... Moze ja
                                      jestem naiwna jakaś? Ale nie rozumiem nadal, dlaczego watpisz w ten caly
                                      stanikowy biznes. Że co - że ktoś tam powie, że mu sie Twoje staniki nie
                                      podobają? No to przecież zawsze są tacy i nie można się nimi przejmować... Że
                                      presja jest ze strony dziewczyn, że masz szyć wszystko, co sobie zażycza? No bez
                                      przesady... Że niektórym nie podobały sie odcinki JDWN? To chyba nie o to chodzi?
                                      • effuniak Re: Diuszeso 24.01.10, 17:57
                                        Proszę, nie drąż .
                  • effuniak I żeby nie było 23.01.10, 08:05
                    KINGA DOKONAŁA OGROMNEJ PRACY W DZIEDZINIE KONSTRUKCJI SWOICH WYROBÓW
                    I PODZIWIAM JĄ ZA TO JAK I ZA WYTRWAŁOŚĆ
                  • ananke666 Re: a dla niewtajemniczonych 24.01.10, 18:13
                    OK. To jest wszystko interesujące, ale...
                    Ale nr 1. Ty, Ewo, do niedawna szyłaś sobie coś, co nazywało się prototypy, a
                    było jak dla mnie raczej formą artystycznego wyżycia się, niż jakąkolwiek
                    produkcją. Teraz reprezentujesz małą firmę. Nie jesteś potentatem, jak Eveden,
                    nie składasz zamówień na setki tysięcy funtów i fabryki nie produkują dzianin
                    specjalnie dla Ciebie. Oni mogą liczyć na ogromne upusty, Ty - nie. Tak sądzę.

                    Ale nr 2. Nie zrozum mnie źle i nie obraź się. Nie jesteś raczej klientką
                    Evedenu, co jest zrozumiałe. Osoba, która potrafi sobie uszyć dowolne cacko, nie
                    będzie wydawać pieniędzy na coś, co uważa za słabe. Zatem masz ten luksus,
                    którego nie mamy my - cena może Ci zwisać i powiewać. Bo nie jesteś konsumentką.

                    Ale nr 3. Jesteś natomiast producentką. I choć niezręcznie o tym mówić, ale
                    Tobie jako producentce nie zależy wcale na obniżaniu cen, ani swoich, ani
                    Evedenowskich. Obniżka Twojej ceny to Twój mniejszy zarobek. Obniżka cen Evedenu
                    to ryzyko, że klientka zamiast do Ciebie, pójdzie do konkurencji.
                    Nie wiem, jak wyglądają koszty wyprodukowania jednego biustonosza w naprawdę
                    dużej firmie. Jedno można zagwarantować, są na pewno niższe niż Twoje.
                    Tak się składa, że przypadkiem wiem sporo o procesie produkcji dwóch artykułów,
                    które są drogie (jeden sprzedawany jest po ok. 100-200 zł, drugi powyżej 600).
                    Ich nazwy i rodzaj pozwolę sobie zachować dla siebie, powiem tylko, że są to
                    produkty dużych, a nawet bardzo dużych firm. Jednakże mogę powiedzieć, że koszt
                    ich wyprodukowania jest niski, a sprzedawane są z przebitką... ponad 2000%.
                    Oczywiście nie oszalałam i nie uważam, że przebitka na staniku jest choćby
                    zbliżona. Niemniej nasłuchałam się różnego rodzaju uzasadnień tworzonych przez
                    producentów, że jakość, że technologia, że to, że tamto - mających przekonać
                    konsumenta, że cena końcowa jest uzasadniona. Nieoficjalnie wiem, że rzeczy te
                    warte są - nawet po odliczeniu wszelkich kosztu i zarobku - warte o wiele mniej,
                    ale obniżenie ich sprawiłoby, że klient przestałby o nich myśleć jak o bardzo
                    dobrym produkcie. Stąd cena.

                    Zdaję sobie sprawę, że produkcja od podstaw to jest zupełnie co innego niż
                    szycie z gotowych już materiałów, natomiast niestety muszę brać pod uwagę, że
                    wciska mi się jakąś niewielką część tego samego kitu, który klient łyka przy
                    owych wyżej wymienionych produktach.

                    Kibicowałam Ci od chwili, kiedy zobaczyłam pierwsze biustonosze i kibicuję Ci
                    dziś. Twojej firmie życzę jak najlepiej. Niemniej muszę rozróżnić
                    Effuniak-forumowiczkę i Ewę Michalak-producenta.
                    • effuniak Ananke666 - dziękuję ! 24.01.10, 18:30
                      Że też wcześniej na to nie wpadłam, głupia jakaś !

                      Przecież to bardzo proste.
                      Odkad jestem producentką przestałam być lobbystką
                      I ten fakt stawia mnie na przeciwległym końcu barykady

                      Obiecuję solennie zamknąć sie i nie udzielać w dyskusjach!!!
                      • ananke666 Re: Ananke666 - dziękuję ! 24.01.10, 19:05
                        Cóż, ja się dziwię, że wcześniej nie wpadłaś na to, że należałoby czasem
                        powściągnąć palce przy dyskredytowaniu innej firmy.
                • agafka88 Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 09:31
                  effuniak napisała:

                  > Ewka, jeśli Twoim zdaniem nie ma, to nie mów:) Dla mnie ten wątek jest bardzo
                  > interesujący i bynajmniej nie bezproduktywny.
                  >
                  > Interesujący - jak najbardziej
                  > Bezproduktywny - niestety też
                  >
                  > Chyba jednak przeceniasz nieco siłę sprawczą Lobby jako takiego
                  >
                  > Jedyne na co tak naprawdę Lobby wywarło wpływ to na ilość sklepów stacjonarnych
                  > z brytyjską bielizną czyli na podwyższenie dochodów dystrybutora

                  Przecież wiele polskich firm poszerzyło rozmiarówkę dzięki lobbowaniu oraz dzięki współpracy z lobbystkami, 65tki i 60tki w polskich firmach nie wzięły się z niczego. Większe miseczki też. Dzięki lobbowaniu, oraz sklepom, które bezpośrednio lub pośrednio dzięki lobbowaniu powstały coraz więcej kobiet jest uświadomionych, co przekłada się powoli (może nie tak szybko jakbyśmy chciały) na ofertę producentów. Zresztą Lobby chyba też wywarło wpływ na Ciebie, przecież szyjesz "uświadomione" staniki i o ile dobrze pamiętam, przygoda z nimi zaczęła się, jak tu trafiłaś :)

                  I jeszcze podrzucę ten wątek:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,32203,96292365,96292365,Polskie_firmy_godne_uwagi_postepy_na_rynku.html
                  • panistrusia Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 10:21
                    Ja pamiętam jeszcze taką sympatyczną, energiczną dziewczynę, która
                    jeździła na zloty z prototypami swoich staników, której doradzałyśmy
                    w 1001 szegółów a ona nam obiecywała wziąć pod uwagę nasze stanikowe
                    gorączki, którą ze dwa lata zachęcałyśmy do rozkręcania biznesu,
                    nawet kosztem zachowań wolnorynkowych, jak deklaracje ile staników
                    się kupi w najbliższej niekoniecznie określonej przyszłości nie
                    wymagając paragonu, czatując po nocach. Jej dzieła wzbudzały zachwyt
                    i powodowały wręcz 'gorączkę halfcupów' i śnienie się tiulów i
                    koronek po nocach...Nie wiem, co się dzisiaj z nią dzieje.
                • butters77 Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 10:32
                  effuniak napisała:
                  > Chyba jednak przeceniasz nieco siłę sprawczą Lobby jako takiego.
                  > Jedyne na co tak naprawdę Lobby wywarło wpływ to na ilość sklepów
                  stacjonarnych z brytyjską bielizną czyli na podwyższenie dochodów dystrybutora
                  który argumenty podnoszone w tym wątku ma w ...głębokim poważaniu

                  To jest Twój punkt widzenia:) Nie wiem, Ewka, czy naprawdę śledziłaś tak
                  aktywnie nasze wszystkie rozmowy/ spotkania/ wywiady z producentami czy
                  właścicielami sklepów, by tak definitywnie przesądzać, na co był wpływ, na co
                  nie;) Przypomnę np. że ten sam polski dystrybutor _chwalił się_ kiedyś na łamach
                  prasy branżowej (MMI) kontaktami z nami i deklarował otwarcie na głos konsumenta:)

                  Po drugie - zmiany, jakie zaszły na rynku (z naszym udziałem lub bez) nie
                  oznaczają, że nie mogę snuć planów ani zastanawiać się, co zrobić, aby oferta
                  bielizny dla kobiet była lepsza. I jasne, że nie jestem superbohaterem i nie mam
                  żadnych nadludzkich mocy;), ale jednak uważam, że w grupie można coś zdziałać i
                  warto o tym myśleć.

                  > i jeszcze ...
                  > pogłębia poczucie rozgoryczenia kobiet biubiznesu bo tak naprawdę to im sie
                  obrywa a nie dystrybutorowi

                  Mam nadzieję, że jesteś w błędzie - i że większość dziewczyn, które mają sklepy
                  i czytają ten wątek, rozumie, że jest to po prostu burzliwa dyskusja
                  konsumentek. I że mają świadomość, iż takie rozważania nie zmieniają w
                  najmniejszym stopniu tego, jak bardzo trzymamy kciuki za przedsięwzięcia
                  biznesowe forumek:)
                • joankb Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 11:53
                  Jedyne na co Lobby wywarło wpływ to świadomość kobiet. Tylko tyle i aż tyle.
                  Reszta to pochodne.
                  Zapewne bez Lobby nie byłoby aż tylu sklepów z brytyjską bielizną, ale w tym
                  miejscu nie byłoby też ŻADNYCH sklepów z przyzwoitą bielizną.
                  Zaiste byłoby świetnie.
                  Z całym szacunkiem - ale już widzę te tłumy rodzimych producentów ochoczo
                  odpowiadających na kolejne posty butters77 na Lobby i dosyłających biedaczce
                  kolejne, coraz lepsze staniki. Dziś też są ich tłumy :))))
                  I butters widzę, piszącą codziennie posta w stylu "słyszałam, że gdzieś tam za
                  górami i lasami są staniki inne, ale one nie są polskie a jam Wandzie podobna -
                  Niemca, tfu, Brytola nie chcę"
                  Nawet Wisła w Toruniu jest :))))
                  • butters77 Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 12:26
                    joankb napisała:
                    > Zapewne bez Lobby nie byłoby aż tylu sklepów z brytyjską bielizną, ale w tym
                    > miejscu nie byłoby też ŻADNYCH sklepów z przyzwoitą bielizną.

                    Otóż to. Jakoś nie widzę źródeł nagłej motywacji do poszerzania rozmiarówek,
                    które rozkwitłyby w polskiej branży, gdyby nasze forum nigdy nie zaistniało,
                    gdybyśmy nie zaczęły głośno mówić o konkretnym zapotrzebowaniu, gdyby Kasica i
                    Mauzonka nie rozkręciły blogów, nie zaczęły recenzować staników marek, wcześniej
                    - mało popularnych w Polsce. Czy którakolwiek z nas, w czasach sprzed istnienia
                    lobby, słyszała w ogóle o czymś takim, jak "G+"? Ja nawet o G nie słyszałam;)
                    Trudno mi więc sobie wyobrazić, żeby bez poruszania głośno pewnych tematów - np.
                    bez Mahedy mówiącej odważnie w tvn o miseczce R - sama z siebie wybuchła w
                    świadomości polskich producentów myśl o "większych miseczkach" czy "mniejszych
                    obwodach". Zresztą, całkiem niedawno widziałam w "Magazynie Mody Intymnej"
                    (muszę to wyszperać i przeskanować) wypowiedzi wielu polskich producentów (w
                    większości małych i słabo nam znanych), którzy wspominają o rosnącym
                    zapotrzebowaniu na większe miseczki, o większych wymaganiach klientek, o
                    konieczności prowadzenia bra-fittingu, a nie tylko - sprzedaży - itp. I
                    oczywiście, że niektórzy z nich nawet nie słyszeli o Lobby - ale do wszystkich
                    jakoś echem docierają potrzeby kobiet. A mnie o to najbardziej chodzi - żeby
                    zauważyli PROBLEM, a niekoniecznie - żeby zauważyli forum:)

                    > I butters widzę, piszącą codziennie posta w stylu "słyszałam, że gdzieś tam za
                    górami i lasami są staniki inne, ale one nie są polskie a jam Wandzie podobna -
                    Niemca, tfu, Brytola nie chcę"

                    Joankb - :DDD
                • turzyca Re: Butters77 napisała : 23.01.10, 17:16
                  > Chyba jednak przeceniasz nieco siłę sprawczą Lobby jako takiego
                  >
                  > Jedyne na co tak naprawdę Lobby wywarło wpływ to na ilość sklepów stacjonarnych
                  > z brytyjską bielizną czyli na podwyższenie dochodów dystrybutora który argument
                  > y
                  > podnoszone w tym wątku ma w ...głębokim poważaniu

                  Gdy trafilam na Lobby w lutym 2007 roku mialam w biuscie 94 cm i potrzebowalam
                  stanika w rozmiarze 30FF lub 65I. W Warszawie taki stanik moglam kupic tylko u
                  oslawionej pani Hani i kosztowal on 300 zl. O tym ze trzeba bylo do tej pani
                  Hani na ten Grochow dojechac, a to niezgorsza wycieczka, to inna rzecz. Dzis w
                  Warszawie, jesli nie zalezy mi na uswiadomionej obsludze, taki stanik moge kupic
                  w zasadzie w kazdej dzielnicy, czesto w zwyklej budce ze stanikami, np. w budce
                  w przejsciu pod Rotunda, bo tam pani zupelnie nie znajaca sie na dopasowywaniu
                  stanikow ma staniki do polskiego M wlacznie. I kosztuja, o ile dobrze pamietam,
                  89 zlotych.
                  Jesli twierdzisz, ze lobby nic nie zmienilo, to wytlumacz mi skad wzial sie ten
                  tani, polski stanik w przecietnym bielizniaku?
          • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 11:42
            Kasico masz rację. Ja również ubolewam nad cenami Freyi i uważam, że to nie
            sprawiedliwe, że w u nas są tyle droższe. Ale to nie SKLEPY te ceny zawyżają. I
            na prawdę - sklepy same w sobie nie wiele mogą na to poradzić.
          • maheda Ale te ceny są wynikiem polityki PRODUCENTÓW 20.01.10, 11:47
            Nie jest to wina sklepów ani nawet dystrybutorów polskich.

            Ceny w sklepach stacjonarnych ustalane są na poziomie Europy - czyli decyzja
            zapada na szczeblu firmy, że ceny w sklepach stacjonarnych w Europie mają być
            nie niższe, NIŻ.
            Jeśli któryś kraj się postawi i ceny będą niższe, niż przewiduje to polityka
            firmy, to kraj zwyczajnie przestanie dostawać daną bieliznę, przy czym
            dystrybutor musiałby zapłacić wysoką cenę za złamanie warunków kontraktu.

            Firmie zaś (mam na myśli producenta) wszystko jedno, czy kupimy te staniki w
            Polsce, czy w UK, więc ...
            • roza_am Re: Ale te ceny są wynikiem polityki PRODUCENTÓW 20.01.10, 14:31
              Z tego wynika, że należałoby uderzać do europejskich urzędów kontrolnych (są
              takie?) albo cierpliwie czekać aż pojawi się realna, silna konkurencja, a wraz z
              nią szansa na uzdrowienie sytuacji.
              • victoria1985 wystarczy odpowiednik uokik 20.01.10, 15:39
                ostatnio uokik nałożył kare bodajże na fabryke kafelek Opoczno za to
                że nakładali na dystybutorów przymus ceny minimalnej
                W komisji UE na pewno też jest osoba która tym się zajmuje
                • maheda Re: wystarczy odpowiednik uokik 20.01.10, 15:47
                  nie wiem, czy jest...
                  Jesteś pewna?
                  • victoria1985 Re: wystarczy odpowiednik uokik 20.01.10, 18:53
                    Na pewno jest to się nazywa Europejskie Centrum Konsumenckie
                    www.konsument.gov.pl/ i z czego się orientuje to własnie UE narzuciła nam
                    ta regulacje związaną ze zmowami cenowymi
                    czyli jak najbardziej dotyczy narzucania ceny minimalnej
            • black_halo Re: Ale te ceny są wynikiem polityki PRODUCENTÓW 20.01.10, 17:28
              Skoro nie nizsze niz na cala europe to oznacza, ze Polskie sklepy nie
              powinny miec znacznie drozej niz brytyjskie a maja.
              • maheda Mówię o Europie kontynentalnej 20.01.10, 17:58
                Wielka Brytania to jedno, a kontynent europejski wg producentów, to drugie.
                Przeszukaj internet i stacjonarne na kontynencie europejskim pod kątem cen tych
                producentów - nie znajdziesz niższych cen, niż w Polsce, a będą niejednokrotnie
                wyższe.
                • ciociazlarada Dla Unii Europejskiej to jedno 20.01.10, 21:49
                  Miałam do czynienia z nierzetelnym sklepem z UK, sprawę rozwiązałam przez
                  kontynentalne centrum konsumenckie. Unia Europejska pod względem prawnym to Unia
                  Europejska, bez względu na to co Wyspiarze myślą, chcieliby, czy też wyobrażają
                  sobie.
      • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 22.01.10, 10:44
        magdalaena1977 napisała:
        > A w grudniu w brastopie znalazłam białą Eleanorkę za 14,95 funta
        > (czyli wówczas 70 zł). Wzięłam kilka rozmiarów, przesyłka była za
        > darmo. Jeden na szczęście był dobry, resztę odesłałam.
        > I ostateczna cena stanika (z odsyłkami, różnicami kursowymi itp.)
        > będzie niższa niż 100 zł.
        Dostałam już zwrot kasy. I koszt całej operacji (a zatem cena stanika) wyniósł
        91,70 zł.
    • pieczyste Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 10:08
      Dziewczyny, tyle czasu walczyłyśmy o to, żeby w Polsce było więcej sklepów
      oferujących pełną rozmiarówkę, a teraz na siebie naskakujemy. Rozgoryczenie
      klientek jest zrozumiałe, bo że w Anglii jest o połowę taniej to fakt. Ale z
      drugiej strony polskie sklepy funkcjonują, poszerzają asortyment, pojawiają się
      nowe (także polskie) marki, rośnie konkurencja więc myślę że idziemy w dobrym
      kierunku. Właścicielki sklepów bronią się polityką dystrybutorów i kursami walut
      i trzeba je zrozumieć. Prowadzenie działalności w Polsce to także duże koszta. Z
      kolei nikogo nie dziwi fakt, że klientka woli kupić taniej niż drożej... Na
      szczęście nie ma przymusu kupowania w polskich sklepach. Temat wałkowany wzdłuż
      i w w szerz, podobnie jak temat przymierzania staników. Trochę to pewnie jeszcze
      potrwa, ale myślę że prędzej czy później rynek się ustabilizuje. A tymczasem
      każdy i tak może kupować tam, gdzie ma ochotę.
      • nie-rozumiem Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 11:48
        Ja jeszcze tylko sie "przyczepię" tych dwa razy wyższych cen.
        Bravissimo - Freya Pollyanna - 28 funtów + 5,50 przesyłka = 33,50
        Funt dzisiaj stoi po 4,7 co daje ok. 158 zł. W polskim sklepie internetowym -
        Pollyanna kosztuje 175 zł (wersja powyżej G 195 zł, ale niektóre sklepy dają
        zniżkę ;) ). Biorąc pod uwage nawet tą droższą wersję - mamy 35 zł różnicy,
        przesyłka często w sklepach polskich jest gratis. Gdzie więc te ceny dwa razy
        wyższe?
        • pieczyste Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 12:32
          Ok, zgadzam się z Tobą. Jeśli doliczyć np. koszt zwrotu i ponownej wysyłki to
          wyjdzie nam taka sama cena. Ale akurat mnie nie musisz przekonywać, ja wolę
          kupować w polskich sklepach. Ceny dwa razy wyższe pojawiają się w przypadku
          przecen w UK, które to przeceny u nas pojawiają się później, gdy rozmiarówka
          jest naprawdę mocno przebrana. Zdarzyło mi się kupić maskaradkę w Curvylicious
          (z wysyłką signed for) za połowę ceny, którą musiałabym dać w Katowicach na
          Korfantego. I w rozmiarze, którego w Polsce w ogóle nie było (28FF).
        • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 16:58
          Ale jest ten biustonosz i po 209 zlotych, tez w jednym ze sklepow,
          ktorym sie najpierw zasugerowalam i po dzisiejszym kursie daje to 44
          funty z kwalkiem. Czyli 16 roznicy w cenia stanika, przesylki nie licze
          bo np. na forum popularne jest zamawianie razem z innymi i koszty
          przesylki mozna podzielic. Nie wiem jak jest z wysylka w polskich
          sklepach, bywa pewnie roznie. Oczywiscie o 20 zlotych roznicy bym sie
          nie klocila, to wynika z ronic kursowych. Ale znow brytyjskie sklepy
          nie sprzedaja G+ drozej, tylko wszystkie w tej samej cenie.
      • ganbaja Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 14:17
        Tylko, że polscy producenci widząc jakie są ceny staników brytyjskich w naszych sklepach, podnieśli ceny swoich produktów. już nie ma staników po 60 czy 80 zł, są za to po 130 i więcej.
        • roza_am Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 14:29
          A kiedy były te niższe ceny? W czasach przedlobbowych kupowałam polskie rozmiary
          75F-G i te staniki już wtedy kosztowały ok. 120 zł. Równanie cen w górę nie
          zaczęło się wraz z wejściem brytyjczyków na nasz rynek. Wcześniej punktem
          odniesienia były ceny triumphów i felin.
          • yaga7 Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 14:45
            No kiedyś ceny były niższe ;)
            Ja w czasach 75E/F (6-8 lat temu?) kupowałam polską Samantę za 80 zeta - dawno
            to było.
            Ale potem Samanta nagle podniosła ceny powyżej 100 (za te same modele o tej
            samej jakości) i jakoś wtedy trafiłam na brytyjczyki.

            Ale to taka dygresyjka ;)
            • ganbaja Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 16:53
              Albo taka Dalia, były staniki po 60 zł, co prazwda w masakrycznej rozmiarówce, ale tu nie o to chodzi. Teraz dalia do już wydatek z nieco innego przedziału.
              Melissa, kosztowała 60-70 zł, teraz ponad stówkę.
          • madzioreck Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 21:56
            > A kiedy były te niższe ceny? W czasach przedlobbowych kupowałam polskie rozmiar
            > y
            > 75F-G i te staniki już wtedy kosztowały ok. 120 zł

            Ano były. Kupowałam 3 lata temu Dalię 75G, płaciłam 80 zł. Moja siostra nosi
            Dalię i Gaię, i raczej nie płaciła za nie powyżej 100 zł.
        • ciociazlarada I niestety cena nie przekłada się na jakość 20.01.10, 15:32
          Mam na sobie stanik Dalii, kupiłam go w Polsce, stacjonarnie, a jakże, będę
          wspierać polskie sklepy, w czasie już wyprzedażowym dałam 129 zł.

          Mam go na sobie 4 raz i: obwód zapinam na ostatnią haftkę; materiał na misce
          pozaciągany, wszycie ramiączka do miski pruje się jak wściekłe, pętelki przy
          ramiączku w jednym miejscu tajemniczo poznikały, regulacja ramiączek nie trzyma.
          Jednym słowem po 4 "użyciach" i jednym praniu ręcznym, mam SZMATĘ za 129 PLN.

          Moje Freye I Fantasie kosztowały mniej, a są dużo wyższej jakości. Z polskiego
          sklepu internetowego mam Curvy Kate za tą samą cenę i też jest porządnie i
          starannie uszyta.

          Za takie alternatywy to ja dziękuję. A z polskich produktów zadowolona jestem w
          99% z jakości Effuniaka (-1% za "baunsujące" ramiączka).
          • black_halo Re: I niestety cena nie przekłada się na jakość 20.01.10, 17:33
            A a mam szufladzie, za maly juz, stanik Kostara za chyba 66 zlotych.
            Fakt, ze rozciagliwiec ale nie do zdarcia. Jedyny uszczerbek to nieco
            wychodzaca z kanalika fiszbina ale skladam to na karb intensywnego
            uzytkowania przez dlugi okres czasu. Rozsadna cena za dobry biustnosz.
            Mialam stanik tej firmy bardzo dawno temu, zdaje sie jakies 75C,
            straplesik, nosilam bardzo dlugo, dzien w dzien. Mam go w szufladzie w
            Polsce do tej pory. Nawet troszke nie zmechacony.
    • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 20.01.10, 19:26
      ! In the UK, although manufacturers/suppliers do not set a minimum
      price for selling items, they do have a recommended price and shops
      tend to charge this price, but sometimes have offers with a little
      discount off the recommended price.

      Takie cos dostalam z Curvylicious. Wynika z tego wiec, ze dostawcy
      czy producenci w UK nie stosuja cen minimalnych a jedynie sugerowane
      i wiekszosc sklepow stosuje sie do tych cen, isnieja jednak takie,
      ktore daja mala znizke juz na poczatku. Ot taka ciekawostka. Nic
      wiecej sie nie dowiedzialam, zapewne dlatego, ze jest to tajemnica
      handlowa wiec i tak mi nikt jej nie zdradzi no ale dobrze wiedziec.
      • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 01:07
        ale to się tyczy również sprzedaży ich towarów poza UK?
        oczywiście w Polsce też jest cena sugerowana, np na jogurtach xD widziałam
        czasem ceny poniżej sugerowanej (w promocji albo w hipermarkecie), rzadziej
        powyżej sugerowanej, co mi się wydawało rozbojem w biały dzień xD
        z kolei na książkach są drukowane ceny i bardzo rzadko udaje się kupić książkę w
        niższej cenie (głównie na allegro i w hipermarkecie, chociaż w Realu widziałam
        raz takie kuriozum, że była nalepka i wpisana cena 1zł więcej niż wydrukowana
        :P). o co chodzi z cenami książek? czemu mają stałą, wydrukowaną cenę?
        • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 01:28
          fanka_tomcia napisała:
          > z kolei na książkach są drukowane ceny i bardzo rzadko udaje się
          > kupić książkę w niższej cenie
          Przeprowadź się do Warszawy.
          Ja w zasadzie nigdy nie kupuję książek w cenie okładkowej, średnio płacę jakieś
          75 - 80 %. Głównie zamawiając w merlinie i empiku z odbiorem osobistym.
          • fanka_tomcia Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 03:26
            a fakt, właśnie sprawdziłam, książki które by mnie interesowały na empik.com są
            tańsze o 1-4zł (ceny regularne powiedzmy 27-40zł). dotychczas zamawiałam tak
            tylko płyty (i tu rzeczywiście cena mniejsza nawet o 20%). z tym że płyty nie
            mają ceny wydrukowanej, a książki tak. to wydawca narzuca w ten sposób cenę
            obowiązującą? bo nie wiem na czym to polega.
        • black_halo Re: ceny w polskich sklepach 21.01.10, 09:02
          Curvylicious jest sklepem wiec nie mam pojecia. Wnioskuje, ze i w
          Polsce jest cena sugerowana. Trudno powiedziec bo wiadomo, ze zaden
          sklep nie powie ile narzuca dystrybutor a ile sklep.

          W swietle doniesien o produkcji tych biustonoszy w krajach trzeciego
          swiata moge sie zlozyc, ze kazda z tych szmatek nie kosztuje wiecej
          niz 1-2 funty razem z transportem do Europy. Dlatego calkiem mozliwe,
          ze producent sprzedaje je je sklepom i dystrybutorom za jakies 7-8
          funtow - tu jest wciaz 6 funtow zysku dla producenta na sztuce i
          dalej ich nie obchodzi co sie dzieje. I zgaduje, ze wlasnie dlatego
          jesli juz przeceniaja do obnizka na stanik za 30 funtow nie schodzi
          ponizej 10. A przynajmniej malo kiedy, zazwyczaj jesli juz to jest
          9.95 w brastopie.
      • ganbaja Zwróćcie uwagę 21.01.10, 08:52
        Zwróćcie uwagę, ze w tym wątku ani jedna osoba prowadząca sklep nie poparła pomysłu by walczyć z dystrybutorem.
        Zatem nie ma szans na to by ktoś to zrobił, by zgłosił do Urzędu itd.
        Najwidoczniej sklepom sytuacja bardzo odpowiada. Wcale nie chcę znaleźć się w świecie wolnego rynku gdzie o klienta walczy się nie tylko obsługą i wyglądem sklepu, ale i ceną.
        Jak dla mnie to sprawa ma ukręcony łeb i choćbyśmy skisły tańszych staników nie będzie a do tego nasi producenci też będą ceny podnosić aż będą o 10 zł niższe od brytyjczyków.
        Patrząc od strony konsumenta to niestety jest smutno i tyle.
        Patrząc od strony sklepu jest super bo sprzedaj się towar do cna i ma zapewniony zysk na odpowiednim poziomie.
        W końcu te sklepy nie powstały by nam zrobić dobrze, ale by właściciel zarobił. I jest to całkiem normalne.

        Na stanik w obecnych cenach mogę sobie pozwolić raz, no może dwa razy do roku. Gdyby kosztował 60-80 zł kupowałabym co dwa miesiące coś nowego.
        I nie wydaje mi się bym była jakaś wyjątkowa.

        No cóż...szkoda, ze nadal do raju tak daleko. Dobry stanik to nadal towar luksusowy.
        • joankb Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 10:28
          Nooo...
          Życie byłoby jeszcze piękniejsze gdyby nie ten paskudny internet i te naiwne
          brytyjki, sprzedające za tanio.
        • maggianna Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 10:44
          Rozumiem sprzedawcow bo biznes to biznes, ale ja jako klient tez
          moge wybrac bo to sa moje pieniadze i moje finanse domowe rowniez
          traktuje jak mala firme. Nie pochwalam chodzenia do sklepu tylko po
          to zeby przymierzyc stanik ktory sie upatrzylo na e-bay, ale z
          drugiej strony to rozumiem. Kupujac dwa pierwsze uswiadomione
          staniki nie patrzylam na cene, ale teraz to cena jest glownym
          argumentem za lub przeciw kupieniu kolejnego stanika i niezaleznie
          od sentymentow kupie tam gdzie taniej. Czasem idac z
          nieuswiadomionymi kolezankami do sklepu po pol godz nudzenia sie tez
          zaczynam przymierzac staniki (choc teoretycznie mam ich juz
          wystarczajaca ilosc) - i jak znajdzie sie cos ciekawego w dobrej
          cenie, to mimo ze nie planowalam, robie zakupy. Ale czasem znajde
          cos co mi sie bardzo podoba ale nie stac mnie zeby bez planowania
          wydac 180-190 zl. Wiec po paru dniach zastanawiania sie zaczynam
          szukac najpierw w polskich sklepach internetowych a potem w UK. I
          tak kupilam np Lune - w wiekszosci sklepow w Wawie byla juz na
          wyprzedazy ale nie bylo mojego rozmiaru, w tym w ktorym ja
          przymierzylam kosztowala 185 PLN - znalazlam ja w koncu na
          curvylicious (z przesylka wyszla 70PL). Gdybym go w tej cenie nie
          znalazla to bym po prostu zrezygnowala z zakupu.
          Nie wiem jakie sa ceny hurtowe stanikow brytyjskich, ale jakis czas
          temu kolezanka przyniosla z hurtowni oferte stanikow polskich -
          kupilam Gorsenie i Kostara po 35-40 PLN, a teraz na wyprzedazy te
          same staniki po 15 PLN - od razu zaopatrzylam na zapas rowniez i
          Mame. Za ta cene to moje ulubione staniki (a Gorsenia ktora nosze
          jest bardzo dobrej jakosci).
          • fanka_tomcia Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 18:01
            w moim mieście Gorsenia w "uświadomionej" rozmiarówce kosztuje ok. 75-130zł
            (zależnie czy jest przecena itd) :/
          • fanka_tomcia Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 18:06
            cóż ja na pewno bym kupiła stacjonarnie przynajmniej jeden stanik (oczywiście na
            wyprzedaży). a mając już pomierzone modele, kupowałabym takie co pasowały i mi
            się podobały taniej w internecie :P aż do następnej możliwości finansowej kupna
            stacjonarnego jakiegoś wymarzonego modelu, którego nie sprawdziłam pod wzgl.
            dopasowania ;)
            • black_halo Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 19:50
              Podpisuje sie pod tym. Ja lubie chodzic po sklepach i tak samo lubie
              szukac okazji na aukacjach. Z tymze kupuje zazwyczaj tam gdzie jest
              taniej albo gdy stacjnarnie cena nie jest duzo wyzsza niz przesylka
              plus cena towaru. Ale nawet te 10-15 euro roznicy to dla mnie duzo i
              wole to zaoszczedzic niz wydac. jedyne czego nie kupuje w internecie
              to plaszcze i buty. Plaszcz kupuje raz na 3-4 lata i inwestuje w
              lepszy jakosciowo. Stanik kupuje srednio raz na miesiac albo dwa
              chyba, zaleznie od ceny. I tu juz nie musi byc jakiejs znakomitej
              jakosci. Pierwszy biustonosz we wlasciwym rozmiarze jest sporo za
              duzy w obwodzie i nieco za maly w misce z powodu lekkiej utraty wagi.
              Jak dzisiaj zaszaleje z zakupami to za dwa miesiace bede musiala
              szalec znowu bo kazda szuflada potrzebuje przynajmniej 2 stanikow,
              jednego jasnego, drugiego ciemnego.
        • nie-rozumiem Re: Zwróćcie uwagę 21.01.10, 11:22
          > Patrząc od strony sklepu jest super bo sprzedaj się towar do cna i ma
          zapewniony zysk na odpowiednim poziomie.

          To niestety nie wygląda tak różowo. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia -
          jak zawsze.

          > W końcu te sklepy nie powstały by nam zrobić dobrze, ale by właściciel zarobił.
          > I jest to całkiem normalne.

          Wiesz, myślę, że pół na pół. Na pewno nie wszytskie, ale część sklepów niesie ze
          sobą jakąś misję - chęć uświadomienia kobiet.
          Bądź co bądź do sklepów w większości trafiają osoby spoza lobby.
    • kasica_k Ceny w Polsce a działalność Lobby 22.01.10, 03:30
      Chciałabym zwrócić uwagę, zwłaszcza osób działających w stanikowym biznesie, na
      fakt, że nieproporcjonalnie wysokie ceny poniekąd psują nam naszą lobbową
      działalność. Naprawdę w większości rozmów służących przekonywaniu "opornych" do
      spróbowania "ponadstandardowego" rozmiaru przewijają się argumenty o cenach.
      Trzeba się nieźle pogimnastykować, żeby te opory przełamać, a w momencie, gdy
      ceny są tak wysokie i jeszcze rosną, to chcąc nie chcąc coraz częściej będziemy
      proponowały nie pójście do stacjonarnego sklepu, jak to najczęściej robimy w tej
      chwili w sytuacjach, gdy sklep jest w zasięgu geograficznym danej osoby, lecz
      zdalne zakupy w Anglii, i to wcale nie z jakiejś złej woli czy chęci bojkotu,
      ale poniekąd z konieczności oraz przez zwykłą uczciwość wobec "uświadamianej"
      osoby. A już na pewno żadna z nas nie zawaha się przed przedstawieniem tańszej
      alternatywy. Kiedyś było to Allegro, ebay czy któraś z tańszych polskich marek
      typu Melissa jako alternatywa dla Bravissimo czy Figleaves, teraz mogą to być
      angielskie sklepy jako alternatywa dla polskich.

      Zdarzało się, że wobec lobbystek były wysuwane zarzuty o to, że nasza
      działalność jest sterowana przez jakieś firmy i tak naprawdę to wszystko jest
      jedną wielką manipulacją, mającą jeden jedyny cel: wyciągnięcie z kobiet
      większej kasy za bieliznę. Nie żartuję. I im większa ta "kasa", tym mniej
      jesteśmy wiarygodne niestety. Oraz tym bardziej spada nam ochota na
      uświadamiającą działalność, typu jakieś prezentacje, czy zwykłe przekonywanie w
      sieci czy wśród znajomych - chyba że będzie ono połączone z nauką obsługi ebaya.
      Dlaczego? Bo nikt nie będzie słuchał naganiaczek (brzmi brutalnie, ale oddaje
      sytuację ;) Dwieście złotych za stanik brzmi naprawdę źle, możecie mi wierzyć.

      Więc nie dziwcie się, że oprócz kwestii dostępności towaru leży nam na sercu
      także sprawa cen. Naszym celem tutaj jest sprawienie, żeby jak najwięcej
      polskich kobiet, a najlepiej wszystkie, miało dostęp do dobrze dopasowanych
      biustonoszy, a dostępność to nie tylko kwestia geograficzna, ale i kwestia ceny.

      Rozumiem, że są różne bra-biznesy: takie nieco bardziej z misją oraz takie,
      którym mniej na misji zależy i które bez poparcia lobbowego sobie doskonale
      poradzą, a przynajmniej tak uważają - ale niech wobec tego liczą się z tym, że
      raczej nie będziemy tu analizować ich sytuacji, lecz wyłącznie oceniać efekty,
      czyli między innymi ceny.

      Piszę to wszystko nie po to, żeby kogokolwiek obwiniać, zwłaszcza że większość
      znanych mi bra-bizneswoman podziwiam i szanuję, lecz po to, by zwrócić Waszą
      uwagę na sytuację, w której znajdują się osoby niosące stanikologiczny kaganek
      oświaty i wyjaśnić, skąd biorą się negatywne opinie i reakcje na wysokie ceny.
      Oraz zmotywować do działania na rzecz poprawy sytuacji, w miarę tych możliwości,
      jakie macie, jeśli Wam na tym rzeczywiście zależy.
      • effuniak Kasica napisała : 22.01.10, 06:56
        "Chciałabym zwrócić uwagę, zwłaszcza osób działających w stanikowym biznesie, na
        fakt, że nieproporcjonalnie wysokie ceny poniekąd psują nam naszą lobbową
        działalność"

        Nie rozumiem, teraz psują?
        Teraz, kiedy w większości dużych miast pojawił się co najmniej jeden sklep
        stacjonarny ?
        I kiedy ceny staników w tych sklepach są prawie identyczne jak te sprzed dwóch
        i więcej lat ?

        To cytat wzięty z naszej dużej galerii z wpisu z dnia
        wtorek, 05 września 2006,
        Pod notką dotyczącą stanika Inferno firmy Panach
        " Kupiłam go w stacjonarnym sklepie Belissima we Wrzeszczu, za, niestety, 169
        zl, rozmiar to 75f,"

        I jeden z komentarzy pod tą notką
        "pięny model (w moim monitorze ma kolor starego złota, robi wrażenie) i biust
        ładnie uklada. Chyba wart swojej ceny."




        "Dwieście złotych za stanik brzmi naprawdę źle, możecie mi wierzyć."

        A trzysta i wyżej za staniki Feliny i Avocado brzmiało lepiej ?
        Bo głównie ten asortyment był stacjonarnie dostępny

        "chcąc nie chcąc coraz częściej będziemy
        proponowały nie pójście do stacjonarnego sklepu, jak to najczęściej robimy w tej
        chwili w sytuacjach, gdy sklep jest w zasięgu geograficznym danej osoby, lecz
        zdalne zakupy w Anglii, "

        Czyli powrót do przeszłości

        " i to wcale nie z jakiejś złej woli czy chęci bojkotu,
        ale poniekąd z konieczności oraz przez zwykłą uczciwość wobec "uświadamianej"
        osoby. "

        A co z uczciwością wobec osób które nieopacznie, na fali entuzjazmu, częstokroć
        inwestując dorobek życia, pozakładały sklepy stacjonarne by nareszcie było
        wygodnie robić zakupy w cywilizowanych warunkach ?

        Tak, wiem...wiem ...
        Każdy jest dorosły i wie co robi....

        Tylko, że jak widać na przykładzie przytoczonym powyżej, to te ceny wcale sie
        tak drastycznie nie zmieniły i nie poszybowały niebotycznie w górę

        Inny cytat

        poniedziałek, 25 czerwca 2007
        Model "Panache romany 65F"
        "...kosztował 169 zł, no zwracam go, wydaje mi się, że powinnam miec miskę FF,
        prawda? Zresztą za tę cenę wolałabym chyba kupic Arabelkę, zwłaszcza po tym, co
        poczułam, przymierzając Freyę"

        I na koniec cena ze Stanikomanii "wtorek, 18 marca 2008 "
        "Masquerade Antoinette bandeau bra, 34G, £28 (151-159 PLN)"

        komentarz Kasicy
        "Antoinette nie jest modelem luksusowym - wskazuje na to zarówno cena, jak i
        charakter użytych materiałów"

        i odpowiedź na pytanie o dostępność

        " Nie wiem o żadnym sklepie we Wrocławiu, który prowadziłby tę markę. W Krakowie
        jest Intimo4you (mają stacjonarny na Wysłouchów 3), w Warszawie - Peachfield (w
        necie, ale można umówić sie na osobistą przymiarkę), poza tym sklep netowy
        Bellissimy - i to chyba już, jeśli chodzi o Polskę, niestety :)"

        oraz :
        niedziela, 16 listopada 2008
        "Masquerade Hestia - stanik z odpinanymi ramiączkami, 34G, 145 PLN, kolor: czarny"
        I komentarz w dziale CENA
        "Chyba po raz pierwszy stawiam w tej kategorii cztery z plusem. Hestia nie
        należy do najdroższych"

        A od tego czasu minęło kilka lat a ceny nie zmieniły się AŻ TAK BARDZO
        I na koniec
        piątek, 28 listopada 2008
        "Miss Mandalay - Paris, 34G, 159 PLN, kolor: zielony"
        z komentarzem w dziale CENA
        "Mocne cztery. Wynik przyjemnego zaskoczenia po cenach MM sprzed kilku sezonów,
        zderzonego z trzeźwym spojrzeniem - zauważyć należy, że Paris co prawda nie jest
        biustonoszem banalnym, ale też i nie należy do luksusowych"

        I już na samiutki koniec wpis
        "Masquerade Tiffany plunge, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-G,
        obwody: 30-38 (65-85), cena: 176 zł"
        I TU jest już zła ocena ceny

        Ale czy ta cena jest rzeczywiście aż tak różna pierwszej przytoczonej przeze
        mnie z roku 2006 ?
        Reszta komentarzy chyba zbędna
        • effuniak Przypomnijcie sobie 22.01.10, 07:05
          o tym jam jak wahały sie kursy walut na przestrzeni 2006/2009
          a okaże się, że tak de facto to ceny się prawie nie zmieniły

          A nasze sklepy NIGDY nie osiągną AŻ takiej sprzedaży by mogły negocjować z
          producentami porównywale wysokości rabatów dzięki którym mogą dawać AŻ takie
          przeceny wyprzedażowe

          Zwłaszcza, że WASZE zakupy internetowe tylko wzmacniają pozycję brytyjskich
          sklepów
        • kasica_k Re: Kasica napisała : 22.01.10, 07:51
          Droga Ewo, a może zamiast robić wyliczenia, powiesz nam, jak mamy tu, teraz i DZISIAJ, przekonywać przeciętne polskie kobiety do kupienia sobie stanika za ponad 200 zł? Bo tyle kosztuje Freya w GG+, Fantasie bywają jeszcze droższe. Dwie stówki to jest psychologiczna bariera, którą naprawdę bardzo trudno przekroczyć, co widać było miliony razy na tym forum. Zamieniam się w słuch. BTW próbowałaś kiedyś?

          Aha, jeżeli chodzi o ścisłość - Avocado trzy lata temu miało znacznie niższe ceny niż obecnie, ale nie o Avocado wszak rozmawiamy. Tak czy owak, przytoczone przez Ciebie ceny z zeszłych lat oscylują wokół 150-160 zł, a ja mówię o cenach, które mają na początku dwójkę, a których jest jakby coraz więcej. Przypuszczam, że u mnie każdy stanik przeciętnej brytyjskiej jakości (nie luksusowy czy w inny sposób wyjątkowy) kosztujący powyżej 170-180 zł dostanie obniżoną ocenę za cenę, bo uważam ją za zbyt wysoką, niezależnie od tego, że w innych kategoriach z przyjemnością mogę dać mu same piątki :)

          O uczciwości nie będę z Tobą dyskutować, ponieważ raczej nie widzę szansy porozumienia (rozumiem, że Twoim zdaniem, żeby być "uczciwą", powinnam wmawiać wszystkim, że najtaniej na świecie jest w polskich sklepach stacjonarnych). I chyba bardzo, bardzo niedokładnie przeczytałaś, co napisałam.
          • effuniak taaaaa 22.01.10, 08:18
            Kasico
            W 2006 roku stanik kosztował 169zł dziś 176 .
            Rzeczywiście teraz masz skrupuły a wcześniej nie miałaś ?

            Zadziwiajace
            Nie wiedziałam, że różnica 8zł czyli niecałe 5% powoduje aż takie dylematy maralne
            • effuniak A 22.01.10, 08:21
              Pamiętacie może jak na przestrzeni tego czasu wzrosły czynsze,energia,benzyna,
              zus i chociażby ceny żywności ?

              I czy to też było niecałe 5% ?
              • effuniak Jak dla mnie 22.01.10, 08:22
                To ten wątek jest, niestety, czystą demagogią
                • kura17 Re: Jak dla mnie 22.01.10, 09:09
                  ale dlaczego tak uwazasz?
                  bo kobiety sie skarza, ze cos jest za drogie?
                  bo probuja ZROZUMIEC, dlaczego?
                  ja tam demagogi nie widze, tylko troske o wlasne portfele...
                  • effuniak Re: Jak dla mnie 22.01.10, 09:20
                    Ja też rozumiem troskę o własne portfele ale skoro cena sie nie zmieniła
                    drastycznie to nie rozumiem dlaczego jest to wałkowane
                    • kura17 Re: Jak dla mnie 22.01.10, 09:49
                      wedlug mnie dlatego, ze coraz bardziej jest widoczna roznica miedzy cenami
                      polskimi, a brytyjskimi.

                      na poczatku mozna bylo mowic, ze to towar LUKSUSOWY i dlatego tyle kosztuje.
                      teraz, gdy "rozejrzalsymy sie" po rajach stanikowych, zaczyna nam sie wydawac,
                      ze ktos robi nas w konia - gdzie indziej moze byc DUZO taniej, a u nas wciaz
                      jest drogo, jak za luksusowy towar, choc on juz luksusowy jednak nie jest...

                      ja nie chce nikogo obwiniac, ale chyba nie mozna zakazac merytorycznej dyskusji,
                      prawda? i naprawde trudno ja nazywac demagogia. rozumiem, ze chodzi Ci, mniej
                      wiecej, o takie znaczenie demagogii:

                      "publiczne głoszenie treści chętnie słuchanych, lecz niemających szans na
                      realizację".

                      dlaczego uwazasz, ze TANIE (tansze!) staniki nie maja szans na realizacje? ;)

                      ... sama takowe produkujesz i sprzedajesz przeciez...
                      • effuniak Sprzedaję 22.01.10, 09:52
                        ale bez posredników
                        • magdalaena1977 effuniak 22.01.10, 10:41
                          effuniak napisała:

                          > Sprzedaję ale bez posredników
                          Ale to przecież wersja przejściowa ?
                          Bo albo pozostaniesz niszową ciekawostką albo wejdziesz do wielu sklepów
                          korzystając z pomocy pośredników.

                          Bo teraz effuniaki pozostają tylko taką niszową ciekawostką - produkujesz jeden
                          rodzaj stanika (ciemny plunge z pianki) - w obecnej chwili w Twoim sklepie jest
                          do nabycia 8 rodzajów staników, ale tak naprawdę są to drobne modyfikacje
                          stylistyczne jednego modelu.
                          Mam już dwa - są bardzo wygodne, ale niezbyt wysokiej jakości.

                          I w ogóle mam wrażenie, że patrzysz na Panache raczej z pozycji konkurenta niż
                          klientki.
                      • klymenystra Re: Jak dla mnie 22.01.10, 10:08
                        No ale staniki Ewy nie sa tanie... Owszem, wole wydac te 120 na Effuniaka niz na
                        Dalie czy Gorsenie - jednorazowo. Ale w koncu bede potrzebowala miekkiego
                        balkonika i juz mnie mniej bedzie obchodzila super konstrukcja, idealny ksztalt
                        i superscisly obwod - a 120 zl za polski stanik to dla mnie za duzo. Bo nie ma
                        dystrybutora, bo nie ma zmowy cenowej - a jakosc nie jest lepsza od brytyjczykow.
                    • anka-ania Re: Jak dla mnie 22.01.10, 10:22
                      Właśnie dlatego, że ceny nie spadają, choć powinny. Te parę lat temu nie było
                      żadnej konkurencji między sklepami oferującymi większe rozmiary. Od tego czasu
                      powstało kilkadziesiąt sklepów stacjonarnych i internetowych, konkurencja
                      wzrosła i ceny teoretycznie powinny spadać. Nie dzieje się tak. Zasady rynku nie
                      zadziałały. Dlaczego? Przez nieuczciwe praktyki uczestników tego rynku (zmowa
                      cenowa). Gdyby ceny nie były blokowane, sklepy, chcąc przyciągnąć klienta do
                      siebie, musiałyby dać ceny konkurencyjne w stosunku do innych. W tej chwili ceny
                      konkurencyjne dają sklepy brytyjskie i doprawdy nie jest niczym dziwnym, że
                      klient tam idzie.
                • klymenystra Re: Jak dla mnie 22.01.10, 10:02
                  Demagogia?
                  To chyba naturalne, ze jak rynek sie wypelnia jakims dobrem, to klient liczy na
                  nizsze ceny, bo dobro przestaje byc luksusowe i oczekuje sie obnizki ceny?
                  Moglam odkupic dwa lata temu inferno za 120 zlotych, teraz nie dam za ten model
                  (czy za podobny) wiecej niz 60! Bo nie jest tego wart, bo mam alternatywy, bo
                  nauczylam sie oblusgi ebaya i odkrylam firmy takie jak M&S czy la Senza, gdzie
                  moge kupic podobny efekt za grosze.
            • effuniak Re: taaaaa 22.01.10, 08:24
              pomyliłam się nie 8 a 7zł wynosi różnica przytoczonych cen w latach 2006-2009
            • kasica_k Re: taaaaa 22.01.10, 08:37
              effuniak napisała:

              > Kasico
              > W 2006 roku stanik kosztował 169zł dziś 176 .
              > Rzeczywiście teraz masz skrupuły a wcześniej nie miałaś ?

              Wkleiłaś dwa fragmenty z Galerii, oba nie będące cytatami ze mnie i w
              dodatku dotyczące innego stanika niż ten za 176 zł, o którym pisałam
              ja. Na pewno chciałaś coś przez to udowodnić, ale nie mam pojęcia, co:)
              • effuniak Re: taaaaa 22.01.10, 08:44
                Wkleiłam ceny by pokazać, że nie uległy AŻ takiej zmianie i nie chodziło o
                Ciebie tylko, powtarzam, o CENY !!

                Bo jak się czyta ten wątek to można odnieść mylne wrażenie, że drzewiej to
                staniki dodawali do gazetek reklamowych ;)

                A prawda jest inna

                I nie ja wymyśliłam te ceny czy je zakłamałam tylko one takie były wtedy i są teraz
                • pineapplegirl Re: taaaaa 22.01.10, 08:49
                  "A trzysta i wyżej za staniki Feliny i Avocado brzmiało lepiej ?
                  Bo głównie ten asortyment był stacjonarnie dostępny"

                  Tylko ile z nas było stać na te Feliny i Avocado"?
                  Zawsze lubiłam kupować bieliznę, ale w większości były to modele poniżej 100zł, czasami Triumphy za stoparę złotych.
                  Teraz mam w szufladzie kilkanaście uświadomionych modeli, wszystkie kupione przez Internet w angielskich sklepach i na ebay’u.
                  Freye, Fantasie, Fauve, Masquerade (i jeden na razie Effuniak ;p)
                  Wszystkie dokładnie w tych samych cenach jak dawniej, każdy za około 100zł, czasem nawet dużo mniej.

                  I z tego powodu jestem szczęśliwa :)
                  Gdybym musiała je kupować za 200zł, już bym taka nie była;) Może nawet w ogóle nie zaczęłabym kupować uświadomionych staników...
                  • effuniak to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 09:09
                    firma FREYA

                    Freya- Chloe - biel.com.pl kosztuje 179 zł,
                    Freya- Lulu - w sklepie Biel w Gdyni za 299 zł
                    Freya- Millie - obecnie jest w promocji Bellissimy (154zł...:),
                    Freya Arabella. 36H. Kolor "ostrygowy" - 165zł z Intimo.

                    I oczywiście masa świetnych cen z "polowań"
                    Czyli ceny w naszych sklepach ZAWSZE miały taki pułap więc nie rozumiem obecnej
                    nagonki
                    • klymenystra Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:04
                      Ewa, nie rozumiesz, ze percepcja sie zmienia? Popatrz sobie na ceny elektroniki
                      na przyklad - kto teraz da kilkadziesiat zlotych za pendrive'a z pamiecia 2 giga?
                      • dorianne.gray Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:17
                        Elektronika to nie ubrania. Czy ceny ubrań w ciągu ostatnich kilku
                        lat jakoś znacząco spadły?
                        • klymenystra Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:21
                          Nie wiem - nie kupuje w sieciowkach tylko w lumpeksach. A czy ubrania byly w
                          ciagu ostatnich kilku lat czyms luksusowym, po czym przestaly takie byc?
                          • dorianne.gray Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:32
                            Zależy jakie ubrania, na pewno nie te w sieciówkach.
                            • joankb Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 11:00
                              Z zapisków mało-kupującej odzież (ale zawsze) wychodzi, że pomiędzy 2006, a 2009
                              (jesień) ceny w miarę podobnych ciuchów H&M wzrosły o 5-6%.
                              Po za tym - proporcje.
                              Stanik kosztuje na listkach 28-35 funtów. Nieco droższe są są topy, niektóre
                              sweterki, duuużo droższe dżinsy, spodnie.
                              Gdybym musiała płacić za top ponad dwie stówki, za spodnie tysiąc to chyba
                              wróciłabym do tkania lnu i zajęć prządki.
                              Ta proporcja jest chora.
                              A effuniak rozumiem - ale nie powinna wypowiadać się w tym wątku.
                              Wysokie ceny u konkurencji są dla niej korzystniejsze niż niskie.
                              • kura17 Joankb 22.01.10, 11:22
                                dzieki Twojemu postowi cos sobie wlasnie uswiadomilam...

                                przygladam sie obecnie ubraniom biu biu - zeby cos wybrac dla siebie
                                (zmotywowala mnie fru fru na Bebe :)).

                                i co do mnie dotarlo???

                                ze za jeden stanik freji w sklepie stacjonarnym moge sobie kupic...
                                ... prawie 3 bluzki biu biu!!
                                a super-zakiet jest w cenie... STANIKA!!!
                                a przeciez Paryzanka dopiero startuje, jest to niewatpliwie towar luksusowy, w
                                dodatku mozliwe sa indywidualne uzgodnienia/zmiany...

                                niech, przy masowej produkcji i sprzedazy przez dystrybutora, cena wzrosnie 2-3
                                razy...
                                ... wciaz bedzie taniej od stanika... bez jaj, tak sie nie godzi...
                                • la_parisiene Re: Joankb 22.01.10, 12:28
                                  Kuro, przy produkcji masowej, zakupach surowców w ogromnych ilościach - cena
                                  spada, moja produkcja jest bardzo kosztowna, bo mała i niszowa, surowce kupowane
                                  w Polsce, najczęściej u polskich producentów. Sam koszt uszycia żakietu na
                                  podszewce jest 3-5 razy wyższy niż uszycie biustonosza (w Polsce) nie znam cen w
                                  Chinach, Tunezji, Maroku....
                                  Wiem- duże firmy mają inne koszta - ale też koszt wyprodukowania jednej sztuki
                                  ma się przypuszczam jak 1:10.
                                  • kura17 Re: Joankb 22.01.10, 12:42
                                    Paryzanko, no jak to??? przy malej, niszowej produkcji, w dodatku w polsce, a
                                    nie chinach, i tak sprzedajesz ubrania TANSZE (sporo!) od JEDNEGO stanika??? da
                                    sie? ;)

                                    napisalam o tym wzroscie cen przy masowej produkcji, bo tym sie zaslaniaja
                                    osoby, ktore "bronia" wysokich cen stanikow - ze dystrybutorzy, ze polska malo
                                    kupuje, itp... to samo napisala Effuniak - ze jej staniki sa tansze, bo
                                    sprzedawane bez posrednika...

                                    a teraz Ty dodajesz, ze to i tak nie jest prawda! ze ceny poszlyby w dol!
                                    (jeszcze??? ;)). no to o co chodzi z tymi stanikami, kurcze?

                                    uwazam, ze biusciaste ubrania sa naprawde towarem bardziej luksusowym (w tym
                                    momencie), niz biusciaste staniki... wszystko stoi na glowie...
                        • kura17 Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:29
                          wedlug mnie troche ceny ubran spadly.
                          ale ubrania nie sa i nie byly towarem luksusowym.

                          owszem, ceny ubran markowych, luksusowych trzymaja sie wysoko, moze nawet rosna.
                          ale chyba nie chcesz powiedziec, ze staniki to towar luksusowy? nie powinno tak
                          byc, miedzy innymi o to walczy LB.
                          a ceny niewatpliwie MAJA luksusowe...
                        • fanka_tomcia Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 19:01
                          prawdopodobnie nie spadły, w niektórych sklepach z tego co widzę, znacząco
                          wzrosły. Dlatego coraz więcej ludzi kupuje na wyprzedażach, niektórzy się w
                          końcu przekonują do lumpeksów, część rezygnuje z zakupów. Odzież jest oczywiście
                          niezbędna, ale nie każdy ciuch rozwala się co rok ;)
                          W każdym razie jak wiem ile dana szmatka jest mniej więcej warta, do tego jestem
                          za wykorzystywaniem surowców wtórnych ;) dlatego wolę bluzkę/sweter modnej
                          sieciówki z lumpeksu za 4-20zł niż z tej samej sieciówki za 150zł. a już prawie
                          wyrosłam z podejścia "muszę mieć tu i teraz tą bluzkę, koniecznie, bo będę
                          płakać" ;)
                          • fanka_tomcia Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 19:24
                            a... i jeszcze kwestia wyboru. szukałam ostatnio swetra i w trzech sieciówkach
                            pod rząd widziałam dokładnie taki sam model swetra (nieznacznie się różniący
                            oczywiście, ale ten fakt mnie zaskoczył). więc jakby w Kappahlu był za drogi, to
                            poszłabym np. do New Yorkera i kupiła prawie identyczny. Albo bym znalazła na
                            hali targowej podobny, tańszy o 50-60%. Zakładając, że nie przywiązuję nie
                            wiadomo jakiej wagi do jakości. Dobre jakościowo chcę mieć buty, płaszcz, kurtkę
                            na zimę. Bluzka czy spodnie powinny wytrzymać minimum jeden sezon i tyle (w
                            praktyce te same ciuchy noszę kilka lat). Przyzwoitą bluzkę dostaniemy na
                            bazarze (czasem od tego samego producenta co w galerii handlowej), przyzwoitego
                            stanika nie.
                      • marciasek Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 21:38
                        No to akurat JEST demagogia. Przyczyną spadku cen w elektronice jest gwałtowny rozwój technologii, który w przemyśle odzieżowym nie występuje. Żeby domagać się takiego obniżenia cen obecnie produkowanych biustonoszy, nazwijmy je 1.0, musiały by się na rynku pojawić biustonosze 2.0 o cechach zupełnie nowych, na przykład niewymagające prania tanie jednorazówki, staniki z jakiegoś zupełnie nowego surowca, nowe rewolucyjne zapięcia itd. Póki co taka rewolucja nie nastąpiła, zatem zostając przy tych nieszczęsnych pendrive'ach bardziej na miejscu byłoby porównywanie różnych modeli dwugigowych pendrive'ów niż dwójek z modelami o wyższej pojemności.
                        • klymenystra Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 23:43
                          Dobre i ladne 65FF moze byc wersja 2.0 75B. Dla mnie tak wyglada sytuacja.
                          • fanka_tomcia Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 23:51
                            no to 75B są stosunkowo tanie w porównaniu do pierwszego lepszego 65X
                            :P
                          • marciasek Re: to jeszcze parę cen z 2006r 23.01.10, 02:47
                            Ależ to jest kolejne niewłaściwe porównanie: to Twoje podejście do doboru rozmiaru jest nowatorskie, a nie stanik. Mylisz pojęcia.

                            O przełomie w projektowaniu biustonoszy można było mówić kiedy wprowadzono fiszbiny. Nowatorskie były z pewnością wytłoczki, odpinane ramiączka czy paski silikonu pozwalające na skonstruowanie samonośnych straplessów. A co się takiego nowatorskiego pojawiło w ciągu ostatnich kilku lat? Wskaż proszę które staniki uważasz za nienowoczesne i dlaczego. Nie nie, nie mówimy o 75 Beee z H&M. Od początku dyskutujemy o cenach produktów Evedenu i Panache - i chciałabym wiedzieć które z nich i dlaczego uważasz za - używając Twojego porównania - 2-gigowe pendrivy, a które za 32gigowe.
                            • klymenystra Re: to jeszcze parę cen z 2006r 24.01.10, 02:08
                              Jejkuuu... i po co ta dyskusja? Nie mowie o Evedenie tylko o rynku - 65FF w
                              stosunku do 75B jest novum, tak jak novum jest pendrive 32giga w stosunku do
                              pendrvie'a 2 giga. Nie chce mi sie tego kontynuowac, nie bede wyjasniac
                              przenosni, przepraszam.
                    • joankb Re: to jeszcze parę cen z 2006r 22.01.10, 10:22
                      2006 powiadasz??
                      Kurs funta z końca czerwca 2006 - 5,83
                      Kurs funta w ostatnim dniu roku - 5,70
                      Dzisiejszy - 4,69
                      Zmiana kursu: -20% (około)
                      Sama przytaczasz cenę podaną przez kasicę_k - 28 funtów za Antoinette :))))
                      Przy dzisiejszym kursie ta cena (176 PLN/4,69) to prawie 37 funtów.
                      Wzrosła o 32%.
                      Bez komentarza - i nie porównuj w ten sposób.
                • kura17 Re: taaaaa 22.01.10, 09:08
                  Effuniak, ale przeciez w bardzo wielu dziedzinach handlu towary, ktore przestaj
                  byc uwazane za "luksusowe" zaczynaja mnie coraz nizsze ceny, z roku na roku...
                  ja akurato ostatnio przekonalam sie o tym na przykladzie laptopa. moj staruszek,
                  7-8 letni wreszcie padl i trzeba bylo kupic nowy...
                  ... zaplacilam za niego okolo 6 RAZY taniej (tak!).

                  podobnie jest z bardzo wieloma produktami.
                  ceny w miare czasu MALEJA, a nie rosna...

                  na poczatku stanikowej odyseji w polsce byl to towar luksusowy. bo byl malo
                  dostepny, niespotykany...
                  lobby robi bardzo duzo, zeby to sie zmienilo. i zmienia sie niewatpliwie.

                  i wedlug mnie to powinno wyraznie dac sygnal, ze ceny tez powinny wyjsc z
                  zakresu luksusowych. dla mnie, szczerze mowiac, ceny stanikow w polskich
                  sklepach stacjonarnych sa nie do pojecia. sa wyzsze od cen na zachodzie (lub
                  podobne, ja w niemczech widuje freye za 50-60 euro), ale ludzie zarabiaja
                  nieproporcjonalnie mniej!
                  • effuniak Re: taaaaa 22.01.10, 09:24
                    > Effuniak, ale przeciez w bardzo wielu dziedzinach handlu towary, ktore przestaj
                    > byc uwazane za "luksusowe" zaczynaja mnie coraz nizsze ceny, z roku na roku...
                    > ja akurato ostatnio przekonalam sie o tym na przykladzie laptopa. moj staruszek
                    > ,
                    > 7-8 letni wreszcie padl i trzeba bylo kupic nowy...
                    > ... zaplacilam za niego okolo 6 RAZY taniej (tak!).


                    Bo te ileś tam lat temu laptopy były luksusem i nie produkowano ich w takich
                    ilosciach
                    Bo ciągle dokładane sa jakieś nowinki i co rusz wchodzą nowe, ulepszone modele
                    wiec stare MUSZĄ byc przecenione bo sie nie sprzedadzą

                    A staniki ?
                    Czy zmieniły konstrukcję i nowa wypiera starą ?
                    Nie!
                    Czy zmniejsza się na nie popyt bo wchodzi nowe ?
                    Nie!

                    Więc nie ma o czym mówić
                    • kura17 Re: taaaaa 22.01.10, 09:44
                      no przeciez pisalam, ze towary luksusowe, ktore przestaja byc luksusem TANIEJA.

                      na poczatku biusciaste marki/rozmiary BYLY luksusem i byly drogie.
                      teraz powoli przestaja byc luksusem i powinny taniec... a ceny NIEKTORYCH rosna...

                      i choc nie zmieniaja sie konstrukcje stanikow, to OWSZEM, ciagle wprowadzane sa
                      nowe modele, nowe wersje popularnych modeli. stare kolekcje (w uk) sprzedawane
                      sa za polowe ceny... dokladnie tak, jak napisalas o laptopach - "Bo ciągle
                      dokładane sa jakieś nowinki i co rusz wchodzą nowe, ulepszone modele wiec stare
                      MUSZĄ byc przecenione bo sie nie sprzedadzą". tutaj "nowinki" i "ulepszone
                      modele" dotycza esktetyki i wygladu, nie techniki, ale mechanizm jest dokladnie
                      taki sam przeciez, czyz nie?

                      i jeszcze - ja nie pisalam o przecenach staych modeli.
                      ja pisalam o cenach nowych, najzwiezszych produktow!
                      • effuniak Ale skoro 22.01.10, 09:48
                        dystrybutor trzyma ceny to sklep też musi, prawda?
                        • effuniak Ponadto 22.01.10, 09:49
                          koszty utrzymania sklepu + pracowników wzrosły a ceny relatywnie nie .
                          • effuniak Na dodatek 22.01.10, 09:50
                            Nasza sprzedaż stacjonarna to "mały pikuś" w stosunku do kontraktacji
                            brytyjskiej i nie ma jak negocjować niższych cen
                            • effuniak O! 22.01.10, 09:51
                              zniknęły moje dwa poprzednie posty ?
                              • zazulla effuniak 22.01.10, 11:15
                                Nie są skasowane więc pewnie nie wyświetlają się tylko u Ciebie.
                                • kura17 Re: effuniak 22.01.10, 11:19
                                  u mnie ich tez przez chwile nie bylo, a teraz juz sa!
                                  to pewnie gazeta wariuje - juz sie pdobne rzeczy zdarzaly, posty pojawialy sie z
                                  naprawde sporym opoznieniem.
                    • black_halo Re: taaaaa 22.01.10, 11:16
                      Biustonosz przestal byc luksusem w momencie gdy na rynek weszla
                      bazarowa chinszczyzna i kazdy moze miec ladny i kolorowy stanik za
                      grosze. Przypominam, ze w czasach mojego stanika znalam na lokalnym
                      bazarku jedna pania, ktora sprzedawala biustonosze i u tej pani
                      zaopatrywalysmy sie wszystkie: ja, mama, siostra i wszystkie znane mi
                      kolezanki a jedyny kolorowy model bym czerwony. Reszta to biel, czern
                      i bezowy, krolowala bawelna i cos satynopodobnego. Potem weszla
                      chinszczyzna, chyba panie z bazarkow jakos pierwsze mialy miseczki D,
                      ktorych trudno uswiadczyc bylo nawet w Triumphie.

                      Do czego zmierzam to fakt, ze posiadanie biustu wiekszego niz C nie
                      powinno stanowic o tym czy kupuje marki luksusowe czy nie. Nistety
                      polscy producenci tez podnosza ceny, twoje staniki Ewo kosztuja 120
                      zlotych, plus przesylka - wychodzi dokladnie nowa Freya z Bravissimo
                      bez przesylki. Trudno uswiadamiac ludzi przy takich cenach bo
                      wiekszosc polek nie zechce wydac na stanik nawet 100 zlotych, nie
                      mowiac o wyzszych kwotach - pamietam, ze swego czasu moje ulubiona
                      linia z triumpha kosztowala jakos po 35 zlotych sztuka a byly np.
                      promocje, dwa biustonosze za 60 czy cos w tym stylu. Teraz
                      biustonosza w tym sklepie ponizej 70 zlotych nie znajde, biusciaste
                      modele raczej w okolicach setki.
                      • pierwszalitera Re: taaaaa 22.01.10, 12:10
                        black_halo napisała:

                        > Biustonosz przestal byc luksusem w momencie gdy na rynek weszla
                        > bazarowa chinszczyzna i kazdy moze miec ladny i kolorowy stanik za
                        > grosze.

                        No czekałam tylko na ten argument. To skoro bazarowa chińszczyzna jest tania, to ceny powinny ogólnie spadać? Matko, jaka naiwność i krótkowzroczność! To właśnie takie oczekiwania klientów doprowadziły do tego, że europejskie firmy musiały stawić się konkurencji i poprzenosiły masowo swoją produkcję do krajów trzeciego świata, gdzie szyją za groszę. A durny lud, za przeproszeniem się cieszy, bo ma wylew tanich produktów i kupi sobie trzy brytyjskie staniki w miesiącu produkowane w Tunezji, a nie jeden, który szyto wcześniej jeszcze gdzieś na Litwie, Rumunii, albo nawet w Polsce. Jasne, kupujmy za grosze, domagajmy się coraz niższych cen, ale nie dziwmy się, gdy diabli wezmą nasze zakłady produkcyjne i stracimy pracę. Panowie na wysokich etażach firmowych i tak zarobią. Polska jako jeszcze tani kraj produkcyjny w Europie jeszcze tego może nie odczuwa, ale to kwestia czasu, trzeba czasem trochę otworzyć oczy i spojrzeć, co się dzieje za zachodnią granicą. Poza tym staniki brytyjskie w Niemczech na przykład są droższe od francuskich, te mają przynajmniej relatywnie stałe ceny w całej Europie. Nie podoba mi się polityka cenowa brytyjskich marek, te swoje szmatławce szyte za grosze w Chinach i wciskane w Niemczech za 80euro mogą sobie zatrzymać dla siebie. Dlatego nie kupuję ich wcale, nawet na groszowych brytyjskich wyprzedażach. Autentycznie wolę jeden drogi stanik w kwartale, przy którym wiem, kto na tym zyskuje. Być może mam inną mentalność, bo pamiętam ubogie czasy PRL-u, ale pazerność mnie odrzuca i nie mam potrzeby odbijania sobie czegoś wypełniając po brzegi szuflady.
                        • bebe.lapin Re: taaaaa 22.01.10, 12:32
                          > No czekałam tylko na ten argument. To skoro bazarowa chińszczyzna jest tania, t
                          > o ceny powinny ogólnie spadać? Matko, jaka naiwność i krótkowzroczność! To właś
                          > nie takie oczekiwania klientów doprowadziły do tego, że europejskie firmy musia
                          > ły stawić się konkurencji i poprzenosiły masowo swoją produkcję do krajów trzec
                          > iego świata, gdzie szyją za grosze

                          Ale przeciez "brytyjczyki" nie sa szyte w Europie i chyba wlasnie swiadomosc
                          tego doskwiera - ze za towar, ktory na pewno luksusowy i idealny nie jest, za to
                          wykonanie go kosztuje nieduzo, ma w sklepie cene taka, a nie inna; w dodatku
                          nawet tu nie ma sprawiedliwosci - kontynent kupuje je po jeszcze wyzszej cenie
                          niz Wyspy.

                          Swoja droga, ciekawe ile w cenie stanikow polskich firm jest kosztow drozszej
                          robocizny w Polsce, a ile rownania do cen P&F (sporo osob pisalo o sporych
                          skokach cen tych samych stanikow polskich marek), skoro, jak przytomnie
                          zauwazyla kura bodajze, Paryzance oplaca sie produkcja bluzek, ktore maja cene
                          detaliczna ponizej 100 zl, a tez szyje w Polsce.
                          • marciasek Re: taaaaa 22.01.10, 21:49
                            > (...) skoro, jak przytomnie
                            > zauwazyla kura bodajze, Paryzance oplaca sie produkcja bluzek, ktore
                            > maja cene detaliczna ponizej 100 zl, a tez szyje w Polsce.

                            No właśnie, czy aby na pewno się opłaca? Wydaje mi się, że Paryżanka nie uniknie
                            podwyższenia cen :(
                        • magdalaena1977 Re: taaaaa 22.01.10, 13:04
                          pierwszalitera napisała:
                          > Nie podoba mi się polityka cenowa brytyjskich marek, te swoje
                          > szmatławce szyte za grosze w Chinach i wciskane w Niemczech za
                          > 80euro mogą sobie zatrzymać dla siebie.
                          > Dlatego nie kupuję ich wcale, nawet na groszowych brytyjskich
                          > wyprzedaż ach.
                          > Autentycznie wolę jeden drogi stanik w kwartale, przy którym
                          > wiem, kto na tym zyskuje.
                          Ale Ty pierwszalitero masz pod tym względem szczęście - nie masz bardzo dużego
                          biustu, a co ważniejsze jesteś mało ściśliwa w obwodzie. Z tego co pamiętam
                          nosisz europejskie 70G / 70F i mieścisz się w rozmiarówce większości firm
                          europejskich. Możesz wybierać.

                          A nasze rozgoryczenie polityką Panache i Evedenu bierze się przede wszystkim z
                          ich monopolistycznej (czy raczej duopolistycznej) pozycji w segmencie rynku
                          obejmującym duże rozmiary. Wystarczy już przeskoczyć do brytyjskiego GG przy
                          większym obwodzie, żeby zrobiło się jakoś łyso. A co mają kupić dziewczyny z 36J ?
                          • pierwszalitera Re: taaaaa 22.01.10, 13:38
                            magdalaena1977 napisała:

                            > Ale Ty pierwszalitero masz pod tym względem szczęście - nie masz bardzo dużego
                            > biustu, a co ważniejsze jesteś mało ściśliwa w obwodzie. Z tego co pamiętam
                            > nosisz europejskie 70G / 70F i mieścisz się w rozmiarówce większości firm
                            > europejskich. Możesz wybierać.

                            Ściśliwość jest sprawą dyskusyjną, bo ja uważam, że przy moich 74cm pod biustem stanik o rozmiarze 70 wystarczy. A jak jest za luźny, to bojkotuję markę, o ile sobie przypominam, brytyjczyki do aż tak ściśliwych nie należą, by zachwycać się nimi w każdej kategorii. Nie jestem znowu też takim wyjątkiem, kobiet z moim podbiuściem jest masa, a biust mam też przeciętny, takich jak ja jest więcej i stanowimy całkiem sporą grupę konsumencką. Ja dla siebie zadecydowałam, że brytyjczyków pod nazwą Freya i Panache popierać nie będę i nie mogą pojąć, dlaczego kobiety z podobnymi warunkami fizycznymi po uświadomieniu kleją na tych markach jak rzepa na psim ogonie. Przecież to tylko potwierdza ich monopol. Owszem, kobietom z większym biustem nie pozostaje często inny wybór, ale być może powinno się z jeszcze większym naciskiem lobbować u innych firm, by uwzględniały potrzeby kobiet z większym biustem, popierać alternatywy i chętną konkurencję we wszystkich cenowych segmentach, bo nie dla wszystkich musi być zawsze tanio-taniej-najtaniej i nie interpretować dwóch niszowych marek jako masówki dla wszystkich. Bo takie mam właśnie odczucia po lekturze tego wątku.
                            • kasica_k Re: taaaaa 22.01.10, 14:11
                              pierwszalitera napisała:
                              > Nie jestem znowu też takim wyjątkiem, kobiet z mo
                              > im podbiuściem jest masa, a biust mam też przeciętny, takich jak ja jest więcej
                              > i stanowimy całkiem sporą grupę konsumencką.

                              Niewątpliwie kobiet z Twoimi wymiarami jest dużo, ale na tym forum osoby z
                              takimi możliwościami wyboru stanowią raczej wyjątek niż regułę. Tobie Lobby
                              Biuściastych nie jest do niczego potrzebne, bo Ty już swoje potrzeby masz
                              zaspokojone.

                              Ja dla siebie zadecydowałam, że b
                              > rytyjczyków pod nazwą Freya i Panache popierać nie będę i nie mogą pojąć, dlacz
                              > ego kobiety z podobnymi warunkami fizycznymi po uświadomieniu kleją na tych mar
                              > kach jak rzepa na psim ogonie.

                              A naprawdę tak jest? Kobiety z Twoimi warunkami fizycznymi kupują np. La Senzę,
                              Pour Moi czy Wonderbra (jeśli już mowa o markach popularnych na forum), czy
                              choćby Triumpha bądź marki polskie, wcale nie są skazane na Freyę czy Panache.

                              Przecież to tylko potwierdza ich monopol. Owszem
                              > , kobietom z większym biustem nie pozostaje często inny wybór, ale być może pow
                              > inno się z jeszcze większym naciskiem lobbować u innych firm, by uwzględniały p
                              > otrzeby kobiet z większym biustem, popierać alternatywy i chętną konkurencję we
                              > wszystkich cenowych segmentach, bo nie dla wszystkich musi być zawsze tanio-ta
                              > niej-najtaniej

                              Żeby przebić się do świadomości większej rzeszy kobiet, trzeba mieć im do
                              zaproponowania coś tańszego niż 200 zł, ponieważ przeważająca większość kobiet w
                              Polsce zamożna nie jest. Dlatego ceny są ważne.

                              i nie interpretować dwóch niszowych marek jako masówki dla wszy
                              > stkich. Bo takie mam właśnie odczucia po lekturze tego wątku.

                              Nie wiem, skąd Twoje odczucia, że Freya czy Panache jest masówką dla wszystkich,
                              nikt tu czegoś takiego nie twierdzi. Natomiast jest pokaźna grupa kobiet
                              praktycznie na nie skazanych z braku innej alternatywy. Naprawdę myślisz, że
                              biłybyśmy pianę z powodu Freyowych cen, gdyby było na rynku 15 marek z podobnym
                              zakresem rozmiarów?
                              • pierwszalitera Re: taaaaa 22.01.10, 15:13
                                kasica_k napisała:

                                > Niewątpliwie kobiet z Twoimi wymiarami jest dużo, ale na tym forum osoby z
                                > takimi możliwościami wyboru stanowią raczej wyjątek niż regułę. Tobie Lobby
                                > Biuściastych nie jest do niczego potrzebne, bo Ty już swoje potrzeby masz
                                > zaspokojone.

                                Ach? Czyżby wyjątkiem? A co to jest w ogóle Lobby Biuściastych? Skoro mówi się tyle o uświadamianiu wszystkich kobiet, to nie rób tu sztucznych rozmiarowych podziałów, bo to prowadzi raczej do dalszej stygmatyzacji kobiet z większym biustem i utwierdza je w roli ofiary.


                                > A naprawdę tak jest? Kobiety z Twoimi warunkami fizycznymi kupują np. La Senzę,
                                > Pour Moi czy Wonderbra (jeśli już mowa o markach popularnych na forum), czy
                                > choćby Triumpha bądź marki polskie, wcale nie są skazane na Freyę czy Panache.

                                Nie są skazane na Freyę i Panache, i dobrze. Dlatego, skoro nie muszą, nie powinny nabijać kasy markom, które i tak nie zmienią swojej polityki cenowej, tylko dlatego że w Polsce zwiększyło się minimalnie zapotrzebowanie na większe miseczki. Nie zrobią tego, bo nie ma dla nich tu na razie konkurencji.


                                > Żeby przebić się do świadomości większej rzeszy kobiet, trzeba mieć im do
                                > zaproponowania coś tańszego niż 200 zł, ponieważ przeważająca większość kobiet
                                > w
                                > Polsce zamożna nie jest. Dlatego ceny są ważne.

                                Zamożność jest pojęciem względnym. W Polsce nie każdy klepie biedę i zbyt artykułów luksusowych rośnie, a na "Złotym Zachodzie" ludzie nie są tacy bogaci, jak się często przedstawia i staniki marki Panache albo Freya nie są wcale dla przeciętnej Niemki, czy Holenderki tańsze niż dla Polki. Jak czytam czasem, ile staników posiadają niektóre dziewczyny w szufladach, to te płacze o mniejszej zamożności uważam w dużym stopniu za przerysowane. Ale przyklaskiwanie stylizacji na biedną sierotkę Europy jest ciągle popularne. Za rzeczy, które uważają za ważne, Polacy są w stanie więcej zapłacić, a tu o zmianę systemu wartości chodzi (za dopasowany stanik płacę więcej, bo coś za to zyskuję), a nie o to, by każda kobieta mogła nabyć stanik jak dotychczas, w cenie bazarowego chińczyka. Moim zdaniem, właśnie te 10 zł na bazarze, to były wyrzucone w błoto pieniądze.


                                > Nie wiem, skąd Twoje odczucia, że Freya czy Panache jest masówką dla wszystkich
                                > ,
                                > nikt tu czegoś takiego nie twierdzi. Natomiast jest pokaźna grupa kobiet
                                > praktycznie na nie skazanych z braku innej alternatywy. Naprawdę myślisz, że
                                > biłybyśmy pianę z powodu Freyowych cen, gdyby było na rynku 15 marek z podobnym
                                > zakresem rozmiarów?

                                Masówka z tego powodu, bo Freyę i Panache poleca się ciągle entuzjastycznie na Lobby niezależnie od potrzebnego rozmiaru. Nie neguję, że bez tych firm wiele kobiet zostałaby na lodzie, ale te marki to niekoniecznie biuściasta przyszłość w Polsce, by na taką potęgę je promować.
                                • klymenystra Re: taaaaa 22.01.10, 15:24
                                  To, ze lobby uswiadamia, jest sprawa niejako wtorna. Lobby, jak sama nazwa
                                  wskazuje - lobbuje - naciska na sklepy, producentow o zaspokajnie ich potrzeb.
                                  Ty i ja te potrzeby mamy zaspokojone juz od dawna - nam lobby nie jest potrzebne
                                  jako lobby. Nie ma sie o co obruszac.
                                  • pierwszalitera Re: taaaaa 22.01.10, 15:35
                                    klymenystra napisała:

                                    > Ty i ja te potrzeby mamy zaspokojone juz od dawna - nam lobby nie jest potrzebn
                                    > e
                                    > jako lobby. Nie ma sie o co obruszac.

                                    Ja się nie obruszam, ale gdyby sprawa ostanikowania wszystkich kobiet mnie nie interesowała, to bym się tu nie wypowiadała. Ja przeżyłam tylko mały szok, kiedy zobaczyłam cenę Freyi w niemieckim sklepie stacjonarnym. To niby uchodzące za luksusowe i właśnie za taką ekskluzywną prezentację wyśmiewane na forum staniki francuskie, są nie tylko tańsze, ale nawet łatwiej dostępne. Bardzo żałuję, że mają ograniczoną rozmiarówkę. Dla mnie wykorzystywanie niszowego monopolu w Europie, podczas gdy na Wyspach, to tylko wyprzedażowa bielizna z tanich materiałów, dyskwalifikuje markę. W takiej polityce jest metoda i świadomy zamiar, konsekwencją powinno być szukanie alternatyw.
                                    • nessie-jp Re: taaaaa 22.01.10, 17:11
                                      > Dla mnie wykorzystywanie niszowego monopolu w E
                                      > uropie, podczas gdy na Wyspach, to tylko wyprzedażowa bielizna z tanich materia
                                      > łów, dyskwalifikuje markę.

                                      Ale to samo dotyczy ogromnej liczby marek. Np. Zara
                                      • klymenystra Re: taaaaa 22.01.10, 17:40
                                        Przesadzasz w obie strony - ani Zara w Hiszpanii nie jest postrzegana jako
                                        "szmatowka" - Hiszpanie ja lubia, lubia w niej robic zakupy i nie wstydza sie
                                        tego, ani nie jest tak, ze w Polsce sie lansuje na super droga - bo nawet w
                                        drozszej od Hiszpanii Francji jest nieco bardziej ekskluzywna niz taki H&M -
                                        wystarczy popatrzec na lokalizacje Zary w miastach. Pulap cenowy jednak ani u
                                        nas, ani we Francji nie jest az o tyle wyzszy jak w przypadku brytyjskich stanikow.
                                        • black_halo Re: taaaaa 23.01.10, 00:06
                                          Zara w Belgii nie jest akos specjallnie ekskluzywna, ot normalna
                                          sieciowka obok Camaieu, H&M, C&A, Mango (troszke bardzoej
                                          ekskluzywne), Bersha, Lola & Liza. Z tym, ze i w Zarze i w Mango przy
                                          wyprzedazach mozna zaszalec. ja z tegorocznej wyprzedazy wynioslam
                                          fajne rurki za 12.99 euro i dwa sweterki po 8.99, plaszczyka juz nie
                                          bylo w moim rozmiarze. Potem dokupilam jeszcze satynowa bluzeczke za
                                          14.99 przeceniona z 54.99w Mango. W Zarze zaopatruje sie w koszulki,
                                          maja ladne wzronictwo i szyja w Portugali, conjamniej polowa mojego
                                          stanu posiadania to wlasnie Zara a zadna z tych koszulek nie
                                          kosztowala wiecej niz 5 euro a niektore nawet 2.95 i co najlepsze -
                                          kilka sztuk kupionych 3-4 lata temau i intensywnie uzytkowanych mam
                                          do dzisiaj, sa nie do zdarcia. zdecydowanie mozie, ze cena regularna
                                          14.99 euro jest tego warta. Ale koszulki moge wymieniac i co sezon
                                          jesli sie podoba.
                                    • kasica_k Re: taaaaa 22.01.10, 23:56
                                      Niemcy to nie Polska - tutaj Twoje
                                      ulubione marki francuskie są od brytyjskich droższe. Brytyjczyki nie są
                                      jedyną "wyprzedażową" bielizną na Wyspach, na wyprzedażach można je
                                      kupić na równi z bielizną francuską czy włoską.

                                      Jeśli już mówimy o konkurencyjnych markach dla Frejek w PL dla masowego
                                      klienta, to ja bym spore nadzieje wiązała z M&S, może nie dla J-plusów,
                                      ale GG się jeszcze ubierze. Ale niestety do nas sprowadzają głownie "do
                                      D". Pour Moi i spółka to na razie nisza, nie mogę się doczekać aż ktoś
                                      zacznie je sprzedawać stacjonarnie, przydalyby się tez szeroko dostępne
                                      Gossardy czy choćby Wonderbra D-G. Swoją droga ciekawe, ile bedą
                                      kosztowały, jeśli się pojawią.
                                • magdalaena1977 Re: taaaaa 22.01.10, 16:18
                                  pierwszalitera napisała:

                                  > Ach? Czyżby wyjątkiem? A co to jest w ogóle Lobby Biuściastych? Skoro mówi się
                                  > tyle o uświadamianiu wszystkich kobiet, to nie rób tu sztucznych rozmiarowych p
                                  > odziałów, bo to prowadzi raczej do dalszej stygmatyzacji kobiet z większym bius
                                  > tem i utwierdza je w roli ofiary.
                                  Ale nam właśnie chodzi o to, żeby tych podziałów nie było.
                                  Żeby każda z nas mogła kupić stanik w tej samej cenie zależnej od urody, ilości
                                  koronek, marki producenta. Ale nie od rozmiaru.
                                  I nasz lobbing, kierujemy tam gdzie są braki.
                                  W ostatnich latach bardzo się poprawiła sytuacja w segmencie D_G (brytyjskie) -
                                  jest spora ilość sklepów, więcej marek, wiele polskich firm szyje takie staniki.

                                  Mam wrażenie, że jest dużo lepiej w segmencie 60 i 65 dla szczupłych dziewczyn.
                                  Ale to jednak nie moja specjalność.

                                  Ale segment brytyjskie GG - J (zwłaszcza przy dużym obwodzie) nadal nie jest
                                  idealny. Polskim producentom te staniki nie wychodzą. A Panache i Freya
                                  sztucznie utrzymują wysokie ceny. (Szczególnie denerwujące jest tu żądanie 20 zł
                                  więcej za brzydszy stanik GG.)

                                  Segmentu J< nie znam zbyt dobrze, ale z tego co słyszałam tam effuniaki (mimo
                                  ich ograniczonego wzornictwa) stanowią nową jakość.
                                  • pierwszalitera Re: taaaaa 22.01.10, 16:50
                                    magdalaena1977 napisała:

                                    > W ostatnich latach bardzo się poprawiła sytuacja w segmencie D_G (brytyjskie) -
                                    > jest spora ilość sklepów, więcej marek, wiele polskich firm szyje takie staniki

                                    > Mam wrażenie, że jest dużo lepiej w segmencie 60 i 65 dla szczupłych dziewczyn.
                                    > Ale to jednak nie moja specjalność.

                                    Gdybym była złośliwa, to napisałabym, że to wynik zachowań konsumpcyjnych takich właśnie średniaków jak ja, które wcześniej od biedy nosiły 75-80A-D. Skoro więc tyle się w tym segmencie poprawiło, to nie jesteśmy na Lobby wcale wyjątkiem, jak pisała kasica, tylko raczej regułą. Powyżej istnieje monopol, a ten przełamuje się tylko konkurencją, a nie pogadankami z dystrybutorem, przedstawianiem kolejnej kolekcji Freyi i promowanie kolejnego sklepu z pełną znaczy freyowsko-panachowską rozmiarówką. Że tak nie do końca tego w Polsce potrzeba, świadczy chociażby sukces takiego sklepu jak onlyher. Postawił na alternatywne marki i się udało. Naturalnie, to inna rozmiarowa kategoria, ale być może sam, nieco przewrotny pomysł, był najlepszym krokiem we właściwym kierunku dla całości Lobby.
                                    • joankb Re: taaaaa 22.01.10, 17:05
                                      Popieram pomysł i działanie onlyher, miało mój głos w plebiscycie.
                                      Ale na mój biust te staniki nie pasują.
                                      Szukam - i znajduję alternatywy dla evedenowskich staników, niestety, nie w
                                      Polsce. I w straszliwie małych ilościach.
                                      Ale za to w dobrych cenach..
                                      Lepszych niż polskie wyroby, które też jakoś na mnie nie pasują, za to są coraz
                                      droższe. Bo punkt odniesienia mają coraz wyżej - ceny freyowo-panachowe ciągną
                                      za sobą resztę.
                                      Myślisz, że Chantelle nie podrożała? Podrożała, bo musiała "odskoczyć". Bywała w
                                      Krakowie po 249 zł, jest/bywa po 299.
                                    • roza_am Re: taaaaa 22.01.10, 17:54
                                      Powyżej istnieje monopol, a ten przeł
                                      > amuje się tylko konkurencją, a nie pogadankami z dystrybutorem, przedstawianiem
                                      > kolejnej kolekcji Freyi i promowanie kolejnego sklepu z pełną znaczy freyowsko
                                      > -panachowską rozmiarówką.

                                      Monopol nie zniknie z dnia na dzień. Co mamy robić do tego czasu - informować dużobiuściaste o istnieniu firm P i F czy może kazać im czekać z zakupem stanika we właściwym rozmiarze do czasu pojawienia się konkurencji?

                                      A czy konkurencja widziałaby sens swojego pojawienia się, gdyby nie zobaczyła na przykładzie właśnie owych duopolistów, że jest w Polsce rosnący popyt na "nietypowe rozmiary"?
                                    • magdalaena1977 Re: taaaaa 22.01.10, 20:26
                                      pierwszalitera napisała:

                                      > Gdybym była złośliwa, to napisałabym, że to wynik zachowań konsumpcyjnych
                                      > takich właśnie średniaków jak ja, które wcześniej od biedy nosiły
                                      > 75-80A-D.
                                      Tu masz opis moich intensywnych poszukiwań konsumenckich:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,97184605,97195294,Re_Effuniaki.html
                                      Co pojawi się nowa (tańsza) marka, to testuję. Ale ciągle kończy się na tym, że
                                      uszycie stanik na większy ciężki biust i ciągle to Panache i Freya radzą sobie
                                      najlepiej.
                                    • kasica_k Re: taaaaa 22.01.10, 23:35
                                      Alez z wielkim entuzjazmem promuję marki nowe na polskim rynku, takie jak Pour Moi. Jeśli nasze narzekania na przerost cen Freyi nazywasz promowaniem tej marki, to jak wyglada niepromowamie? Nie można istnienia tych marek przemilczac, ponieważ dla wielu osób są jedyna możliwością.

                                      Jeszcze wrócę do bazarowych chinczykow. Nikt normalny nie będzie oczekiwał dobrze skonstruowanych G-plusów za 10 zł, ale oczekiwanie, ze bedą one kosztowały 100 zł, a nie 200 czy 300, uważam za całkowicie uprawnione.
                                      • black_halo Re: taaaaa 23.01.10, 00:18
                                        Ale dlaczego nie? Masowa produkcja sprawia, ze bazarowy chinczyk w
                                        rozmiarze 70G moze byc calkiem dobry i moze miec dobra cene,
                                        powiedzmy do 50 zlotych. ale nowu istnieje ten problem, ze wiekszosc
                                        kobiet nie kupi biustonosza za 50 bo zauwazy, ze 70G kosztuje 50
                                        zlotych a 80D jest dyche wiec sobie zwezi obwod. Moim zdaniem trzeba
                                        lobbowac, zeby ceny byly znosniejsze albo pisac do chinczykow, zeby
                                        robili wieksze miski. Ceny w Polsce uwazam nadal za skandalicznie
                                        wysokie i nie rozumiem dlaczego nie da sie wyprodukowac sensownego
                                        biustonosza za mniej niz 70 zlotych. Powiedzmy, ze wiekszosc ludzi by
                                        przeknela taka cene. Przeciez firmy moglyby wprowadzic nawet kolekcje
                                        bazowe, cos w rodzaju Tango, niech juz beda te 3 podstawowe kolory
                                        ale w przyzwoitej cenie i rozmiarze.
                                        • kasica_k "chińczyki" a sprawa polska 23.01.10, 02:12
                                          Czy ten bazarowy chińczyk za dychę naprawdę może być wystarczająco dobry, żeby
                                          podtrzymać 70G? Nie kupowałam nigdy chińczyków i szczerze mówiąc nie mam
                                          pojęcia. W możliwości Chińczyków jako producentów nie wątpię, w końcu to tam się
                                          szyje wiele z tego, co kupujemy - tylko że na bazary w cenie po 10 zł za sztukę
                                          chyba trafia trochę inny sort towaru.

                                          Co do kolekcji bazowych w kolorach podstawowych i pełnej rozmiarówce oraz w
                                          cenie przeciętnego stanika, to masz zupełną rację, już nie raz zresztą tu
                                          pisałyśmy o tym. Potrzebna jest popularna, niedroga, prosta marka dla D+,
                                          tymczasem stanik D+ wciąż jeszcze pozostaje dobrem luksusowym, rzadko
                                          spotykanym, drogim.
                                          • black_halo Re: "chińczyki" a sprawa polska 23.01.10, 02:19
                                            Uwazam, ze ten chinczyk moze byc dobry skoro wiekszosc rzeczy ktore
                                            kupujemy sie tam szyje. Pierwsze slowa po angielsku w naszym
                                            pokoleniu to chyba made in china, prawda?

                                            Skoro Panache szyje w chinach to pewnie i chinczycy maja odpowiednie
                                            materialy, mogliby szyc nawet podrobki - chetnie kupie. Mam w domu
                                            troche starych stanikow, ktory z zalu za ich uroda nie moge wyrzucic
                                            wiec trzymam w szufladzie na pamiatke. I taki jeden plundzyk w boskie
                                            rozowe kwiatuszki ma np. bardzo scisly obwod. Zrobilam sobie przeglad
                                            tego co mam i ow biustonosz ma rozmiar 90B. Przymierzylam nawet i jak
                                            sie zapne na naciaciasniejsza haftke to jest mi przyjemnie scislo a
                                            nadmieniam, ze to cos ma juz jakies 5 lat z czego ze trzy bylo
                                            intensywnie uzytkowane.
                                            • pierwszalitera Re: "chińczyki" a sprawa polska 23.01.10, 12:40
                                              black_halo napisała:

                                              > Skoro Panache szyje w chinach to pewnie i chinczycy maja odpowiednie
                                              > materialy, mogliby szyc nawet podrobki - chetnie kupie.

                                              A ja nie chcę kupować chińskich podróbek, by zaoszczędzić parę złoty. W ogóle nie podoba mi się zwyczaj podrabiania. Brzydzę się plagiatami, bo to moim zdaniem jest złodziejstwo. A chińskie zamiłowanie do podróbek to złodziejstwo na wielką skalę. I obojętnie, czy chodzi o głupie staniki, czy drogie technologie, na których opracowanie firmy wydały wielkie pieniądze i napracowało się nad tym wiele ludzi, których ktoś przedtem też wykształcił, i też wydano na to pieniądze. Nasze pieniądze. A potem na gotowe przychodzi złodziej, zżyna cudzą własność i sprzedaje za grosze. Jak zobaczysz na tanim chińskim bazarze, coś, w co włożyłaś kupę pracy, całą swoją wiedzę, umiejętności, kreatywność, serce, a może nawet oszczędności całego życia, to może zrozumiesz, o co chodzi.
                                              • black_halo Re: "chińczyki" a sprawa polska 23.01.10, 13:42
                                                Alez to byl zart. Nie popieram podorbek w rodzaju Adodiss zamiast
                                                Addidas. Za to bym juz watek w ktorym byly chinczyki, ladne
                                                wzronictwo za sensowna cene. Oczywiscie zawsze mozna powiedziec, ze
                                                tak czy inaczej stanik to podrobka. Freya ma jeden model bazowy, co
                                                sezon zmienia tylko kolory i wydaje sie, ze to cos nowego a jednak
                                                wciaz to samo. Mnostwo firm ma podobny kroj i zawsze jest tak, ze
                                                ktos od kogos sciaga pomysly. Moze jakas polska firma podpatrzy
                                                swietna konstrukcje Cleo George i pojdzie tym tropem, uszyje fakny
                                                biustonosz za polowe ceny? prosze bardzo, kupie i czemu by nie. Ilosc
                                                krojow biustonosza jest nieco ograniczona, effuniak wpadla na cztery
                                                ciecia i jesli nie chce, zeby inni poszli tym sladem to powinna to
                                                opatentowac bo zaloze sie, ze znajdzie sie ktos kto postanowi
                                                wprowadzic to rowiazanie do swoich wyrobow. Chniskie biustonosze z
                                                bazaru to nieraz sliczne wyroby i szczerze zaluje, ze nie moga byc w
                                                lepszej rozmiarowce. Ale ktos wyprodukowal pierwsza skorupke,
                                                pierwszy pushupik, pierwszy stanik wypchany gabka dla lepszego
                                                efektu. Chniczycy zrobili z tego niezly biznes a przeciez nawet
                                                polskie firmy mogly sie awanturowac dlaczgo sprowadza sie tanie
                                                iustonosze z azji zamiast zmuszac ludzi do kupowania po minimum 40-50
                                                zlotych w sklepach za identyczne wyroby?

                                • jul-kaa Re: taaaaa 22.01.10, 17:17
                                  Ja mimo wszystko uważam, że zupełnie inne potrzeby, odczucia i problemy mają
                                  dziewczyny GG+, czy wręcz J+. Na początku uświadomienia mieściłam się w FF,
                                  potem przyszedł czas na duże G, GG, HH, J i jest coraz gorzej :)
                                  Przed uświadomieniem czasem myślałam o operacji, nie znosiłam swojego biustu,
                                  miałam problemy z kręgosłupem no i wyglądałam... hmmm - kiepsko.
                                  Po uświadomieniu połowa problemów zniknęła - został problem wyglądu - już wiem
                                  JAK mogę wyglądać i nie mam ochoty wyglądać gorzej. jedyne staniki, które
                                  wyglądają na mnie absolutnie bosko, to effuniaki. nie są jednak na tyle wygodne,
                                  bym mogla je nosić w ciąży cały dzień.
                                  No i dochodzimy do sedna - Mam wybór w dwóch markach - Panache i Freya, NA
                                  SZCZĘŚCIE mogę nosić Panache, na szczęście jestem jednak umiarkowanie wybredna.
                                  Bo niestety - nie dysponuje taką ilością gotówki, żeby móc kupować nowe staniki
                                  >120zł.
                                  Moim zdaniem ceny staników są chore, mnie na pasujące na mnie staniki po prostu
                                  nie stać. A wyboru - w sumie nie mam.

                                  Nie jest to więc sztuczny podział rozmiarowy. On jest prawdziwy i realny :)
                                  • fanka_tomcia Re: taaaaa 22.01.10, 19:12
                                    tak, masz rację. bo dziewczyna z większym biustem może mieć problemy takie jak
                                    opisałaś, głównie mam na myśli bóle, dyskomfort. dostrzega problem i dla niej
                                    odpowiedni rozmiar jest wybawieniem, jak ma więcej zapłacić za stanik, to jest
                                    prawie 100% pewności, że zapłaci, bo wie, że potrzebuje czegoś lepszego. jest
                                    "łatwiejszym materiałem" do uświadomienia niż dziewczyna która nosi 75B czy 70C
                                    i nie odczuwa fizycznie niedogodności, a do tego ma kusidełka za grosze
                                    • nessie-jp Re: taaaaa 22.01.10, 20:15
                                      > "łatwiejszym materiałem" do uświadomienia niż dziewczyna która nosi 75B czy 70C
                                      > i nie odczuwa fizycznie niedogodności, a do tego ma kusidełka za grosze

                                      Ale ta sytuacja nie zmieniła się wcale na gorsze w stosunku do tego, co było X
                                      lat temu. Nie dość, że można zamówić taniutko (jak twierdzicie) przez Internet,
                                      to jeszcze są sklepy stacjonarne, w których można takie staniki kupić.

                                      Gdy ja kupowałam swój pierwszy stanik uświadomiony, byłam skazana na Felinę za
                                      niemal 300 zł. Teraz mogę kupić stanik stacjonarnie za 1/3 tej ceny.
                                      • fanka_tomcia Re: taaaaa 22.01.10, 23:48
                                        miałam na myśli raczej sytuację w moim mieście, do tego z dziewczynami, które
                                        uważają za fanaberię kupno bielizny przez internet. a właściwie tu zostaje
                                        internet, jeśli chodzi o tanie staniki w rozmiarach innych niż "standard".
                                        sytuacja w moim mieście na pewno nie zmieniła się na gorsze, powiedzmy, że
                                        troszkę na lepsze jeśli chodzi o dziewczyny z szerszymi obwodami potrzebującymi
                                        większych misek, jak i węższymi obwodami potrzebującymi misek powiedzmy do F.
                                        wybór nadal nie jest zadowalający, ceny w ogóle nie są zadowalające.
                                        upadł jeden sklep oferujący kolorowe miękkie staniki w rozmiarach 70F (1,5 roku
                                        temu w moim mieście rarytas), z Tesco zniknęły jakiś czas temu staniki F&F w
                                        rozmiarach misek powyżej D (teraz nieśmiało pojawiają się jakieś 70DD).
                                        Ja się przyzwyczaiłam do zakupów przez internet, ale z drugiej strony mama pyta
                                        o każdą przesyłkę i nie pochwala kupowania przeze mnie staników (przecież
                                        wystarczą dwa :/). Zakupy w stacjonarnym mogłabym zrobić dyskretnie, znacznie
                                        spadłoby ryzyko kupna czegoś niedopasowanego. Tylko ceny i wybór :X
                                • fanka_tomcia Re: taaaaa 22.01.10, 19:59
                                  nie wiem, nigdy nie kupowałam staników po 10zł na bazarach.
                                  za to nie widzę problemu w uszyciu bazówki w cenach 50-60zł przez firmy
                                  oferujące do tej pory rozmiarówkę typu 70-90A-E. (z tym, że pisząc o bazówce nie
                                  mam na myśli prostych zabudowanych chomąt ;) )
                                  nie wiem czy wyższe ceny w szerszej rozmiarówce to kwestia tylko lepszych (?)
                                  materiałów...
                        • fanka_tomcia Re: taaaaa 22.01.10, 19:44
                          a te szyte w Polsce jakoś szczególnie różnią się jakością na plus? nie wiem, bo
                          polski stanik ostatni kupiłam coś we wrześniu 2008 i był rozciągliwusem już na
                          starcie. (i to nie za 30zł, droższy :PP)
                          na razie polskie marki mnie nie uwodzą - są za drogie, nie mają w ofercie tego,
                          czego szukam, nie są powszechnie dostępne stacjonarnie (np Samanta w obwodach
                          poniżej 70, Dama Kier, Róża - w moim mieście jeszcze nie widziałam). Niektóre
                          effuniaki podchodzą mi, jeśli chodzi o wygląd, ale nie są dostępne stacjonarnie,
                          co do jakości to się okaże.
                          A niektóre polskie firmy odzieżowe już szyją w Chinach...
                      • nessie-jp Re: taaaaa 22.01.10, 17:14
                        black_halo napisała:

                        > Biustonosz przestal byc luksusem w momencie gdy na rynek weszla
                        > bazarowa chinszczyzna i kazdy moze miec ladny i kolorowy stanik za
                        > grosze.

                        Hm. Pokaż no mi bazarek, na którym sprzedają ładne, kolorowe chińskie staniki za
                        niewielką cenę w rozmiarze 70G.

                        Bo o tym rozmawiamy, prawda? Konkurencja w rozmiarze 75B to jest ogromna i wybór
                        też jest ogromny. W rozmiarach, w których wybór jest mały, biustonosz jest
                        luksusem i towarem deficytowym, więc dystrybutor może podyktować za niego każdą
                        cenę.

                        I biadolenie na sklepy nic nie zmieni, dopóki nie pojawi się więcej dystrybutorów.
                        • black_halo Re: taaaaa 22.01.10, 23:58
                          Narazie nie ma ale kilka dni zalozylam temat o chinskich
                          biustonoszach na ebay za grosze. Mysle, ze za jakis czas dojdzie i do
                          nas, teraz jest malo ale bedie wiecej bo i chinczycy w koncu zauwaza
                          odplyw bazarowej klienteli. Dodam, ze u mnie na otygodniowym targu
                          staja dwaj panowie z wygladu chyba hindusi, w kaazdym razie te
                          rejony, i sprzedaja staniki po 2 euro sztuka. Posorotowane rozmiarami
                          ale luzno rzucone w koszach. Troszke dalej stoi pan, ktory ma
                          identyczna bielizna ale rozwieszona pieknie na wieszaczkach i za
                          chinski komplecik zyczy sobie 25-30 euro. Niedawno napisal do
                          lokalnej gazety, ze panowie hindusi pozbawiaja go pracy i zeby cos z
                          tym zrobic.
                    • butters77 Re: taaaaa 22.01.10, 23:41
                      effuniak napisała:
                      > Więc nie ma o czym mówić

                      Ewka, jeśli Twoim zdaniem nie ma, to nie mów:) Dla mnie ten wątek jest bardzo
                      interesujący i bynajmniej nie bezproduktywny.
                  • black_halo Re: taaaaa 22.01.10, 11:20
                    50-60 euro to po dzisiejszym kursie ok. 210-270 zlotych wiec calkiem
                    blisko polskich bym powiedziala. hestia na niemieckim ebayu kosztuje 45
                    euro czyli 180 zlotych czyli tyle co u nas, doslownie pare zlotych
                    drozej. tu sie nie rozchodzi o roznice rzedu 20 zlotych ale roznice
                    rzedu niemal 100 zlotych.
          • fanka_tomcia Re: Kasica napisała : 22.01.10, 18:54
            jak mam przekonać do zmiany rozmiaru dziewczynę, która jest albo studentką na
            utrzymaniu rodziców albo bezrobotna, w każdym razie ma niskie fundusze, nie
            wyobraża sobie kupowania bielizny przez internet (mnie obecnie nadal krew zalewa
            jak zamówię/odkupię stanik i nie pasuje), a do tej pory kupowała staniki za 15zł.
            nawet jakby był w moim mieście sklep stacjonarny, to nie polecę go dziewczynie,
            której na to nie stać, że względu na cenę. niektóre koleżanki stukają się w
            głowę słysząc o stanikach za 60zł, a co dopiero 3 razy tyle. a na początku chyba
            lepiej dobrać rozmiar stacjonarnie (teoretycznie). już pomijając wszelkie
            trudności z lobbowaniem ("mam mały biust, wystarczy mi 70C, nie muszę nosić
            porządnych staników, jakbym miała 100cm to co innego")
            w tym momencie spotykam się głównie z niezrozumieniem, bo wydaję mnóstwo kasy na
            coś co jest "tylko stanikiem" i czemu mi nie wystarczy 75B za 15-20zł jak
            większości znajomych... dziwadło jakieś :/ myślę, że gdyby obwody od 60 i duże
            miski były powszechnie dostępne, w atrakcyjnych cenach i modelach dorównujących
            urodą "chińczykom" to nagle lobbowanie byłoby bułką z masłem ;) teraz nie mogę
            polecić koleżankom drobnym pod biustem niczego w przystępnej cenie, jak i
            atrakcyjnego jeśli chodzi o wygląd.
        • black_halo Re: Kasica napisała : 22.01.10, 11:30
          Jesli Hestia kosztowala wtedy 145 zlotych a funt stal po 4.39 - tak
          sobie wzielam kurs z 4 listopada chyba to Hestia kosztowala 33 funty
          czyli nieznacznie wiecej niz w UK. Na dzisiaj kosztuje 176 zlotych
          czyli 37 funtow czyli cena wzrosla o 12 % a jesli policzyc w zlotowkach
          to cena wzrosla o 21%. Przy czym ta sama Hestia kosztuje dokladnie tyle
          samo w UK. To jest nieuzasadniony wzrost cen o jakies 10% moim zdaniem.
        • szarsz Re: Kasica napisała : 25.01.10, 10:11
          effuniak napisała:
          > A trzysta i wyżej za staniki Feliny i Avocado brzmiało lepiej ?

          Ja kupowałam avocado, jeszcze w roku 2001, a felinę jeszcze wcześniej,
          więc odpowiem. Tak, staniki były dla mnie piekielnie drogie. Ale NIE
          BYŁO alternatywy.

          A jak jest teraz? W bravissimo freya kosztuje 28-29 funtów. Po średniej
          cenie funta to 130 - 135 złotych. To JEST dla mnie punkt odniesienia. I
          jeśli ten sam stanik w polskim sklepie stacjonarnym kosztuje 60, 80,
          100% drożej, to ja się czuję naciagana i tyle. Bo to nie jest roznica
          rzedu 15 czy 20%, na ktora bym przystala, za komfort mierzenia na
          miejscu. A jestem juz na tyle doswiadczona, ze koszty odsylki nie
          podnosza mi za bardzo kosztow zakupu, tym bardziej, ze nie kupuję
          jednego stanika tylko 3 lub 4 naraz.
          • butters77 Mam podobne wspomnienia 25.01.10, 11:10
            szarsz napisała:
            > Ja kupowałam avocado, jeszcze w roku 2001, a felinę jeszcze wcześniej,
            > więc odpowiem. Tak, staniki były dla mnie piekielnie drogie. Ale NIE
            > BYŁO alternatywy.

            Podpisuję się pod tym. Feliny nie kupowałam, ale Avocado - które odkryłam dzięki
            reklamie w "Wysokich Obcasach" i uważałam za cud - postrzegałam wtedy jako
            ekskluzywny sklep, na który jednak jestem skazana:) Byłam wtedy studentką, z
            trudem zbierałam pieniądze na różne rzeczy - ale nawet na spodnie nie wydawałam
            tyle pieniędzy, co na staniki;) Uznawałam, że - skoro mam już taki biust - nie
            mam innego wyjścia.

            Inną sprawą jest to, że sadziłam, iż skoro biustonosz jest tak drogi i nie mogę
            pozwolić sobie na zakup kilku, to taki mieć jeden - góra dwa dobre biustonosze i
            nosić je stale..;)

            Oczywiście, że optyka się zmienia - i oczywiście, że kiedyś godziłyśmy się na
            więcej i byłyśmy mniej wymagające. Myślę, że gdyby przed paru laty w sklepie
            zaproponowano mi zwężanie obwodu jakiegoś 100D, potraktowałabym to jako
            doskonałe podejście do klienta - takie elastyczne i postępowe;) A teraz - jasne,
            że wolę stanik bez przeróbek:)

            Tak to już jest - jak w każdej branży - że świat idzie naprzód, postęp jest
            nieubłagany, oczekiwania konsumentów rosną itp. - i musimy się jakoś do tych
            zmiennych warunków dostosować:)
      • butters77 Kasico, bardzo dobra synteza tematu 22.01.10, 23:58
        To samo miałam na myśli, pisząc gdzieś wyżej Mahedzie, że nie chodzi o to by
        brytyjskie staniki w polskich sklepach po prostu były;) - ale by były osiągalne
        cenowo dla tych kobiet, które ich potrzebują. I jasne, że sklep, dystrybutor
        marki czy producent ma swoje racje - ale my jesteśmy grupą, która nie ocenia
        bielizny tylko w kontekście rynkowym - lecz u podstaw wszelkich dyskusji o
        kolorach, modelach i koronkach leży jednak to, by _każda kobieta mogła czuć się
        świetnie w dobrze dobranym biustonoszu_. Nie możemy więc teraz - gdy
        "brytyjczyki" już się w sklepach pojawiły - uznać, że "Jest super, bo są -
        drogie, ale siedźmy cicho, żeby nie zniknęły";) - bo przecież ich pojawienie się
        było tylko jednym ze środków do osiągnięcia celu.

        Gorąco kibicuję wszystkim polskim sklepom z bielizną. Ale jeszcze bardziej
        kibicuję kobietom, które wciąż nie znalazły dobrze dobranego, wygodnego i
        nie-ekskluzywnego biustonosza;)
        • kasica_k Re: Kasico, bardzo dobra synteza tematu 23.01.10, 00:14
          Otóż to, nie należy tracić z oczu celów dlugofalowych, skupiajac się na
          czesciowych sukcesach.

          A cel jest własnie taki, jak napisałaś - żeby każda kobieta, i ta
          bardziej i ta mniej biusciasta, o takim czy innym guscie, mniej lub
          bardziej majętna, mogła czuć się dobrze w swoim biustonoszu.
          Osiagnęłyśmy w pewnym sensie pierwszy etap - towar się pojawił, sklepy
          są i prosperują - choć na razie głownie w dużych miastach. Liczylysmy
          zapewne trochę na to, ze resztę problemów rozwiąże za nas błyskawicznie
          niewidzialna ręka rynku, ale jak widać nie jest to ani takie proste,
          ani takie blyskawiczne jak by się chciało. Tym niemniej wierzę w siłę
          Lobby :)
          • estreno Re: Kasico, bardzo dobra synteza tematu 23.01.10, 11:20
            Ja czytam Lobby od listopada, troche przekopuje sie przez rozne watki. Oprocz
            korzysci z dobrze dobranego stanika odnotowuje u siebie zywe zainteresowanie
            dzialalnoscia forum :). Tak od strony spolecznej. I wlasnie to dzialanie
            dlugofalowe jest podstawa w moim przekonaniu. Niewatpliwie sytuacja na rynku
            biustonoszy sie zmienila na lepsze i nie stalo sie to samo z siebie. Coraz
            wiecej kobiet jest uswiadomionych, coraz wiecej powstaje sklepow, polskie firmy
            reaguja na zapotrzebowanie (przynajmniej sa proby - sama mam 3 polskie staniki i
            tylko jeden brytyjski - wyprodukowany w Tunezji zreszta /nie moge sie doczekac
            miekkich Effuniakow, wierze, ze beda rewelacyjne/), coraz wiecej sie o tym mowi
            - i znowu - to nie wzielo sie z nieba. Dzieki wspolnemu dzialaniu spolecznemu,
            oddolnemu, zmienia sie rzeczywistosc. Dla mnie to fascynujace. Obecna sytuacja
            (duzo lepsza niz kilka lat temu) powinna byc traktowana dwojako - jako sukces,
            ale tez etap przejsciowy do osiagniecia celu, jakim jest m.in. to, by wiekszosc
            kobiet (pewnie zostana oporne sztuki) bylo dobrze ostanikowanych i by stanik w
            "nietypowym" rozmiarze byl jak najbardziej "normalny" i latwo dostepny, zeby nie
            byl dobrem luksusowym (w koncu to przeciez jest tylko jedna z czesci garderoby).
            Moim zdaniem chodzi tez o to, by mozna bylo kupic w Polsce staniki w pelnej
            rozmiarowce w zroznicowanych cenach - powiedzmy np. od 50 zl do ilus tam - ile,
            kto bedzie chcial zaplacic za produkt staranniej wykonany, z lepszymi haftami
            itp. Uwazam wiec, ze taki watek jest potrzebny, w jakims stopniu jest
            mobilizujacy. Zdecydowanie latwiej byloby przekonywac nowe osoby do zmiany
            rozmiaru (zwlaszcza te z mniej obfitym biustem), gdyby kupienie dobrego stanika
            nie bylo mimo wszystko dosc klopotliwe i wiazalo sie ze sporymi kosztami.
            • butters77 Re: Kasico, bardzo dobra synteza tematu 23.01.10, 12:18
              Estreno, cieszę się, że mamy podobne spojrzenie na temat:)
    • thorrey Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 10:53
      Chciałabym zauważyć, iż wrzucanie do jednego worka Eveden i Panache
      jest wg mnie trochę mylące. W przeciągu trzech ostatnich lat
      polityka obu firm ewoluowała w zupełnie innych kierunkach.

      Po pierwsze cena.
      Moje małe porównanie nowości w regularnych cenach ze sklepów
      internetowych
      2007
      Panache Sienna 149 PLN (Peachfield)
      Freya Cassie, Pippa, - ok. 169 PLN - Intimo 4u(nie pamiętam
      dokładnie)

      2010
      Panache Verona, Cena regularna (porównuję mniej więcej ten sam
      model) 154 PLN (dopasowana)

      Freya Claudia 189 PLN (Intimo4u) Lucy 199/209 (KAROLine)

      (Jeśli gdziekolwiek pomyliłam się w cenach, to bardzo przepraszam i
      proszę o sprostowanie, pamięć jest zawodna)

      Ponadto ilość sklepów internetowych oferująca Freyę i Panache
      Freya 2007 – znałam 3 2010 – znam 3
      Panache 2007 znałam 3 2010- znam i kupuję w ok. 10

      Wniosek jest prosty – Panache stawia raczej na obrót – ceny nowości
      mniej więcej stałe, regularne wprowadzanie nowych modeli, promocje
      na stare.

      Freya natomiast postanowiła pozycjonować się na markę luksusowa. I
      to wg mnie jest smutne i bardzo niekorzystne dla uświadomionych
      biuściastych klientek. Bo wg mnie Freyi nie zależy na biuściastych
      uświadomionych klientkach – im zależy na klientkach które „mentalnie
      przystają” do kupna stanika za 200 stówy, jak to wdzięcznie i jakże
      prawdziwie ujęła przedstawicielka LiParie na balkonetce.

      Dlatego też, ponieważ ja „mentalnie nie przystaję” do stanika za 2
      stówy, to Frei nie kupuje. I konie z rzędem temu, kto przekona
      Freyę, żeby nie pozycjonowała się na staniki luksusowe, jakimi
      przecież nie są. Dlatego uważam że Panache i tak strasznie dużo
      dobrego zrobiło dla biuściastych w Polsce (np. wprowadzenie marki
      Cleo), czego nie można powiedzieć o Frei.

      A dlaczego Curvy Kate, po tak fajnym starcie kiedy można było kupić
      stanik za 70-80 PLN obecnie wycenia swoje plastikowe i drapiące
      wyroby na 120 PLN – tego zupełnie nie rozumiem. Może ktoś mi
      wytłumaczy.

      Dlatego też brawa dla sklepów sprzedające nową markę Pour Moi –
      jakość porównywalna z Panache i przystępne ceny.

      Szkoda tylko tych dziewczyn, którym nic innego niż Freya nie pasuje.
      • dorianne.gray Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 11:04
        Dorzucę trzy grosze, żeby znowu nie czytać, jak to w Karoline drogo -
        Claudia, czyli model sprzed roku, kosztuje teraz u nas odpowiednio
        132,30/139,30 zł. Lucy to nowość.
        • thorrey Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 12:01
          dorianne.gray napisała:

          > Dorzucę trzy grosze, żeby znowu nie czytać, jak to w Karoline
          drogo -
          > Claudia, czyli model sprzed roku, kosztuje teraz u nas
          odpowiednio
          > 132,30/139,30 zł. Lucy to nowość.
          >
          Mam nadzieję, że nie odczytałaś mojego postu jako jakakolwiek
          negatywną opinię o sklepie. Przecież wyraźnie napisałam, że chodzi
          mi o regularne ceny, bez promocji. Podałam KAROline, bo jest to
          właśnie ten jeden z 3 sklepów znam i które prowadzą i prowadziły
          Freye.
          Dla porównania - Peachfield internetowo:
          Estalle 189/199 Freya cassis 175/195 Mischa 223 Jolie 199/209.
          Czyli we wszystkich sklepach jest mniej więcej porównywalnie, czyli
          ok. 20 - 30 PLN drożej niż 3 lata temu.

          I wg mnie nie jest to decyzja sklepu, tylko polityki dystrybutora
          który pozycjonuje się na markę luksusową.

          I nic z tym nie da się zrobić, tu już żadne skarżenie się do UOKIK
          nie da, bo ceny można kształtować sobie dowolnie w górę. Bo dana
          rzecz warte jest tyle, ile ktoś w danej chwili chce za nią zapłacić.

          I widocznie są klientki które są w stanie zapłacić 200 PLN, i bardzo
          fajnie. Żal tylko bierze, że chodzi o "biuściastą" markę. I gyby
          Freya robiła 75-85 A-D to by pewnie też sprzedawała za tyle samo i
          za niewiele mniej, bo tak jak już mówiłam, tu nie chodzi o rozmiar,
          tylko świadomość, że stać mnie na luksus
      • pieczyste Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 11:19
        Coś w tym pozowaniu Freyi na markę luksusową jest. Jak zaczęła się "moja
        przygoda" z właściwym rozmiarem, kupiłam dwie Freye. Stacjonarnie, w Katowicach
        za ok. 170zł (nie pamiętam dokładnie). Wtedy nie miałam wyboru, więc cena była
        dla mnie drugorzędna. Gdy Freyki skoczyły powyżej 200zł (przynajmniej niektóre
        modele), po prostu przestałam je kupować. I zgadzam się z Kasicą, że 200zł to
        dla wielu jest bariera. Swoją drogą dziwne że producent (dystrybutor)
        gigantycznych, gumiastych szelek uważa że to luksus. Teraz robię wszystko, żeby
        NIE kupować marek Panache i Evedenu. Dla mnie to właśnie jest rozwiązanie.
        Producentowi wszystko jedno, czy kupię w GB czy w Polsce. A ja dalej obstaję
        przy zakupach w kraju, najlepiej stacjonarnie, bo nie po to walczyłyśmyo "nasze"
        sklepy, żeby z tego rezygnować. Od dłuższego czasu, nie zapłaciłam za stanik
        więcej niż 120zł (z przesyłką). I nie chcę być pesymistką, ale myślę że za wiele
        nie osiągniemy dyskusją w kwestii obniżenia cen Panache i Evedenu, póki nie będą
        one miały realnej konkurencji i póki ich udział w rynku nie będzie zagrożony.
        Zauważcie że prawie wszystkie "biuściaste" sklepy internetowe posiadają w swojej
        ofercie Panache. Gdzie tu więc konkurencja??
      • magdalaena1977 Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 11:40
        thorrey napisała:
        > Dlatego też, ponieważ ja „mentalnie nie przystaję” do stanika za 2
        > stówy, to Frei nie kupuje.
        Tylko, że w obecnej chwili wybór Panache / Eveden to nie jest tylko kwestia
        gustu, snobizmu i zasobności portfela. Ja mam w szufladzie całkiem sporo ładnych
        staników Panache, jedną CK, Comexim ...
        I one raczej zostają w szufladzie, bo jak mam któryś założyć, to od razu myślę,
        że będą kłuły. I w noszeniu są tylko Effuniaki (pod ciemne sweterki) i Freye.
        Próbowałam i odsyłałam Melissy, Mileny, Gorsernie, Gossardy ...
        Pour Moi jeszcze nie mierzyłam - czy jest w którymś warszawskim sklepie ?
        • ganbaja Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 13:23
          Dla bardzo wielu osób już 100 zł za stanik jest ceną zaporową.
          Kiedyś gdy w Polsce było tylko Intimo, Avocado i Melissa, można było się godzić na wysokie ceny bo towar był rzadkością.
          Co prawda akurat Melissa była tania i szkoda, ze już przestała taka być.
          Ale obecnie mamy ponad 50 sklepów i co? I ceny nadal rosną.
          Skoro osoba mająca 180 cm wzrostu nie paci więcej za spodnie niż osoba o wzroście 160 cm, to samo tyczy się butów to dlaczego za stanik na większy biust trzeba płacić takie kwoty? Tosię tyczy dodatkowej podwyżki dla G+.
          Czyli zamiast iść dalej cofamy się do epoki gdy duży cyc to mutant.
          Znowu jestem mutantem.

          Ceny za staniki szyte w Tajlandii czy innym Pakistanie nie powinny być tak wysokie. Bo czym się to różni od chińczyka?
          Ceną produkcji raczej nie bardzo...

          Jest mi naprawdę przykro, że to tak wygląda, i do tego polscy producenci zachęceni popytem podnieśli swoje ceny i przekroczyli to magiczne 100 zł.
          Ma rację Kasica, ze w obecnej chwili przekonać kogoś do nawrócenia jest bardzo trudno.
          • nessie-jp Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 17:04
            > Skoro osoba mająca 180 cm wzrostu nie paci więcej za spodnie niż osoba o wzrośc
            > ie 160 cm,

            Ależ płaci.

            To zależy już tylko od sklepu. Wielokrotnie przekonywałam się w sklepach
            (zwłaszcza tych prowadzących sprzedaż wysyłkową), że np. cena "tylko 99,99" za
            bluzeczkę dotyczy rozmiarów od 34 do 38, a od 40 do 46 to już jest 119,99. A
            powyżej 46 jeszcze więcej.

            Nie jest to przyjemne, ale bynajmniej nie jest to praktyka odosobniona w
            przypadku biustonoszy.
            • kasica_k Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 23:19
              Quelle i BonPrix, są jeszcze jakieś inne oprócz tych dwóch? A z
              niewysylkowych ktokolwiek to praktykuje? Stacjonarnie nigdy się nie
              spotkałam.
              • butters77 Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 23:31
                Otóż to, ja też na różnicowanie cen wg rozmiarów natknęłam się tylko w
                katalogach wysyłkowych. I zawsze traktowałam to jako dziwną fanaberię firmy, bo
                w żadnej stacjonarnej sieci odzieżowej, które znałam, nie różnicowano cen w ten
                sposób.
        • roza_am Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 15:09
          > Pour Moi jeszcze nie mierzyłam - czy jest w którymś warszawskim sklepie ?

          Tabelka (link na dole) mówi, że Pour Moi-ki są w Bellami i Bradei.
          • kasica_k Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 23:13
            Jeszcze Onlyher.
            • roza_am Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 23:37
              Si :) Ale Magdalaena pytała o sklepy warszawskie :)
      • butters77 Re: Jeszcze raz porównanie cen 22.01.10, 23:48
        thorrey napisała:

        > Freya natomiast postanowiła pozycjonować się na markę luksusowa. I
        > to wg mnie jest smutne i bardzo niekorzystne dla uświadomionych
        > biuściastych klientek.

        Tak, już nieraz na forum pojawiał się ten motyw. Ja - jako osoba, która zawsze
        Freyę darzyła dużą sympatią (i sentymentem, bo właśnie modele tej marki jako
        pierwsze leżały na mnie naprawdę dobrze), jednocześnie nigdy nie postrzegałam
        jej jako marki ekskluzywnej. Przetestowałam wiele staników Freya, obejrzałam
        wiele wzorów - i naprawdę uważam, że można by pozycjonować tę markę inaczej i
        promować ją przy pomocy innych atutów (realnych;), niż rzeczona ekskluzywność.
        Szkoda. I klientek, i marki:)
        • kasica_k Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 00:01
          Freya w UK pozycjonowana jest jako marka
          mlodziezowa, to szaleństwo z luksusem
          dotyczy tylko Polski (nie wiem, może
          niektorych innych krajów tez). Jedyna
          typowo luksusowa marka Evedenu jest Fauve,
          może częściowo Fantasie.
          • butters77 Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 00:08
            Ano właśnie, pamiętam przecież tę ich kolorowo-młodzieżową reklamę z lizakami,
            telefonami retro itp. I doprawdy uważam, że było to już celniejsze niż kreowanie
            wizerunku exclusiv;)

            A swoją drogą, jeśli już w Polsce mieliby rozkręcać kampanie reklamowe oparte o
            inny wyróżnik produktu, niż w akcjach zachodnich, to wystarczyłoby szybkie
            badanie rynku i skojarzeń związanych z marką wśród grupy docelowej - by wyłuskać
            znacznie bardziej oryginalne - i znacznie lepiej dopasowane do produktu -
            motywy. Choćby: duży wybór rozmiarów i kolorów:)
          • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 00:42
            kasica_k napisała:

            > Freya w UK pozycjonowana jest jako marka
            > mlodziezowa, to szaleństwo z luksusem
            > dotyczy tylko Polski (nie wiem, może
            > niektorych innych krajów tez).

            Nie dotyczy tylko Polski, tylko całej reszty Europy. Freyowska Arabella plunge do G kosztuje w niemieckim sklepie internetowym 46 euro (około 184zł), model powyżej GG 52 euro (około 208zł). W sklepach stacjonarnych nawet sporo więcej. Polska cena 175 zł, to jest moim zdaniem nawet cena ulgowa. Widocznie marka poza granicami UK pozycjonuje się inaczej i nie jest to problem tylko Polek.
            • black_halo Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 02:14
              Dodajmy jeszcze, ze statystyczna Niemka ma statystycznie nieco wiecej
              pieniedzy i 50 euro to nie jest az tak strasznie kosmiczna cena jak
              180 zlotych w Polsce. Problem polega na tym, ze statystyczna polka,
              pracujaca czy studentka ma dosc ograniczony budzet i na dobrze
              dobrany biustonosz musi odkladac miesiacami. Dla mnie pomimo
              zarabiania w europejskiej walucie cena rzedu 50 euro tez jest wysoka.
              Tyle, ze statystyczna niemka jakos przeboleje bo podobne ceny osiaga
              wiele innych marek jak i ten nieszczesny Triumph np. Widzialam w
              Belgii w galerii Inno wlasnie DD+ tej firmy po ok. 40-50 euro,
              mnostwo innych firm ale nie pconajmniej do D ale tez w podobnych
              cenach. Dalej sa sieciowki - H&M ma wszystko do 15 euro, C&A
              podobnie, zostaje Hunkemoller, ktory posiada rozmiary nawet do G ale
              ceny sa jaz w oklicach 23-30 euro. 50 za Freye nie wydaje sie wiec
              byc takim ogromnym wydatkiem.
              • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 12:25
                black_halo napisała:

                > Dodajmy jeszcze, ze statystyczna Niemka ma statystycznie nieco wiecej
                > pieniedzy i 50 euro to nie jest az tak strasznie kosmiczna cena jak
                > 180 zlotych w Polsce. Problem polega na tym, ze statystyczna polka,
                > pracujaca czy studentka ma dosc ograniczony budzet i na dobrze
                > dobrany biustonosz musi odkladac miesiacami.

                Dla mnie, osoby żyjącej ponad 20 lat na emigracji, opowiadania o możliwościach finansowych kobiet na Zachodzie, to są bajki z mchu i paproci dla naiwnych w Polsce. Szczególnie teraz w czasie bezrobocia, kryzysu i cięć w opiece społecznej. Ludzie może statystycznie więcej zarabiają, ale życie też więcej kosztuje. Nie można porównywać też tylko cen w sklepach, to wszystko jest bardziej skomplikowane. Na przykład czynsz za mieszkanie dla czteroosobowej rodziny w mieście może z łatwością kosztować ponad 1000euro. Nie wolno zapominać, że studentom na Zachodzie też się nie przelewa i stanik Freyi za 50 euro może być też ogromnym wydatkiem, jeżeli akurat nie mają bardzo zamożnych rodziców. Bogaczów mamy jednak też już w Polsce, tylko nikt nie traktuje ich jako reprezentatywnych dla całego społeczeństwa. A zresztą tu nie chodzi o sprzeczanie się, kto jest biedniejszy. Tego akurat firmy w czasie globalizacji nie biorą pod uwagę. Eveden sprzedaje swoje staniki w Europie kontynetalnej droższej niż u siebie w UK, niezależnie od tego, czy ludzi stać, czy nie. Wiele firm tak robi. Luksusowe szwajcarskie zegarki też są najtańsze w Szwajcarii. Taka jest polityka i starania polskich sklepów nic nie dadzą. Nie będą mogły sprzedawać tak tanio jak sklepy brytyjskie, bo tego nie życzy sobie producent i już.
                • black_halo Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 12:33
                  Alez ja tez mieszkam na emigracji, zaledwie 3 lata i jak pomysle, ze
                  mialabym wydac na biustonosz 50 euro to mi slabo. Wydalabym ale tylko
                  gdyby to bylo jakies absolutne cudo. Freya, Panache to zwykle
                  biustonosze i nie mam zamiaru przeplacac.

                  I moge zrozumiec, ze producent stosuje yzsze ceny za granica
                  macierzystego kraju ale to wcale nie oznacza, ze klientki maja usiasc
                  i przejsc nad tym do porzadku dziennego. Po to jest lobby, zeby sie
                  zebralo nas duzo i te duzo moze cos zdzialac. Jak pojde do Chantelle
                  i zaczne narzekac na wysokie ceny to nie zdzialam nic bo to jest
                  akurat marka, ktora kreuje sie na luksusowa i chocby milion z nas
                  poszlo i lobbowalo za obnizeniem cen to nic nie wskoramy. Ale Freya
                  to marka mlodziezowa, zaden luksus tylko biustonosze szyte w krajach
                  trzecego swiata.
                  • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 13:06
                    black_halo napisała:

                    Jak pojde do Chantelle
                    > i zaczne narzekac na wysokie ceny to nie zdzialam nic bo to jest
                    > akurat marka, ktora kreuje sie na luksusowa i chocby milion z nas
                    > poszlo i lobbowalo za obnizeniem cen to nic nie wskoramy. Ale Freya
                    > to marka mlodziezowa, zaden luksus tylko biustonosze szyte w krajach
                    > trzecego swiata.

                    No właśnie, a teraz powiedz, która marka jest ci sympatyczniejsza? Ta, co otwarcie przyznaje się do pewnego luksusu, sprzedaje swoje produkty za stałą cenę (w całej Europie zresztą), szyje swoje staniki z resztkami społecznej odpowiedzialności w krajach o pewnym standardzie (Chantelle ma ciągle zakłady produkcyjne w Europie), czy firma, która wyraźnie daje do zrozumienia, że jej afrykańsko-azjatyckie wyroby warte są grosze i prowadzi dyskryminujący podział na lepsze (w brytyjskich sklepach) i gorsze klientki (reszta Europy)? Ponadto stanik firmy Chantelle kosztuje około 60 euro, a to jest tylko około 10-15 euro więcej niż podobny wyrób firmy Eveden sprzedawany po regularnej cenie na kontynencie. I nie wiesz, jak firma Chantelle zareagowałaby na petycje klientek, chociażby na prośbę o rozszerzenie, już teraz wcale nie tak beznadziejnej rozmiarówki. Bo tego z zasady nikt nie robi. Bo to takie fhaaancuskie staniki dla snobów.
                    • kasica_k Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 15:45
                      Ale tu nie chodzi o to, która marka czy firma jest sympatyczna, cokolwiek to
                      znaczy, tylko która jest użyteczna. Chantelle jest marką do G i marką drogą,
                      jedną z najdroższych na polskim rynku. BTW jeśli tak lubisz tę markę a ona lubi
                      Ciebie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś z taką kliencką petycją się do
                      nich zwróciła :)

                      Swoją drogą, petycje jako takie są mało skuteczne, musi być jeszcze jakaś
                      motywacja. Tego typu firmy rzadko mają motywację do zmian, mają już swój rynek i
                      target i niekoniecznie mają ochotę zagarniać nowe terytoria. Podobnie jest z
                      Empreinte. Już bardziej rozwijana jest Lejaby ze swoim Elixirem, ale ten też
                      stoi już od dłuższego czasu w miejscu z naszego punktu widzenia (małe, rozciągliwe).
                      • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 17:22
                        kasica_k napisała:

                        > Ale tu nie chodzi o to, która marka czy firma jest sympatyczna, cokolwiek to
                        > znaczy, tylko która jest użyteczna. Chantelle jest marką do G i marką drogą,
                        > jedną z najdroższych na polskim rynku. BTW jeśli tak lubisz tę markę a ona lubi
                        > Ciebie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś z taką kliencką petycją się do
                        > nich zwróciła :)

                        Owszem, sympatia gra przy zakupach wielką rolę. Jeżeli komuś jakaś marka wydaje się wysnobowana ze względu na wysoką cenę i sposób prezentacji, to jest to też emocjonalne podejście. I to nie jest tak, że ja tą markę tak lubię, wybrałam ją w całkiem racjonalnym procesie ze względu na użyteczność. Po prostu żadna inna, w miarę łatwo dostępna dla mnie marka, nie posiada takiej ilości miękkich half cupów w moim rozmiarze. Podaję Chantelle zresztą tylko jako przykład, bo ktoś ją niżej wymienił. Nie mogę też pojąć twojego stwierdzenia o braku motywacji. W określeniu "tego typu firmy" jest sporo uprzedzenia. Po co więc w ogóle się starać i lobbować u producentów, gdy każda z tych firm ma też już jakiś swój target i może też nie zamierza zagarniać nowych terenów? Każda marka nie musi też szyć staników do J. Przecież można też lobbować za ściślejszymi obwodami w dostępnej rozmiarówce, by rozmiary stały się realniejszymi, na przykładzie staników Effuniak. A jak jeszcze taka firma zejdzie o oczko w dół proponując dodatkowo rozmiar 65, to wielka masa kobiet znajdzie coś dla siebie. To, że Chantelle wyrzuca na rynek co trochę model w rozmiarze 65 i jej nowe kolekcje są ściślejsze od starszych świadczy, że też śledzi rynek i zdaje sobie sprawę ze zmieniających się potrzeb klientek. Wcale nie jest powiedziane, że jest taka oporna na zmiany. A ceny? No coż, ludzie w Polsce się bogacą i kiedyś taka Chantelle będzie dla wielu kobiet też całkiem realnym wyborem. Przynajmniej w polskich sklepach stacjonarnych, bo w nich staniki Evedenu nie są wcale wiele tańszą alternatywą. A miękkie half cupy, nawet w średnich i mniej biuściastych rozmiarach, ciągle są towarem deficytowym. Wolałabym jednak zakończyć tą dyskuję o Chantelle, bo firma mi nie płaci i raczej sama się wybroni. ;-)
                        • effuniak :))) 23.01.10, 18:09
                          Polskie firmy rozpaczliwie szukaja rynku zbytu po tym jak załamała się
                          gospodarka ukraińska - bo to był największy odbiorca produkowanej u nas bielizny
                          Tam jest kryzys na nasi producenci maja padaczkę i stąd ich nagłe
                          zainteresowanie jakimkolwiek zbytem
                          I nie oszukujcie się, 65 i 60 to nic innego jak tylko skrócone siedemdziesiątki

                          Może pamiętacie, jak kiedyś dawno temu pisałam o mojej rozmowie z włascicielkami
                          jednej z firm gdzie chciałam moje świeżo nawrócone teorie przedstawić i wdrożyć ?
                          Uwierzcie, WSZYSCY PUKALI SIĘ W GŁOWĘ
                          Wszyscy, z którymi o tym rozmawiałam
                          Póki nie dostali łupnia mieli w nosie węższe obwody i wszystko to o czym z takim
                          zapałem tu dyskutujemy
                          I bardzo szybko rzucą w kąt produkcje tych roamiarów jak tylko ponownie otworzą
                          sie możliwości handlu ze wschodem
                          A wiecie czemu ?
                          Bo jest za mały zbyt na takie rozmiary a każdy szanujaca sie firma robi najpierw
                          badanie rynku i choćbyśmy nie wiem jak sie tu starały puszyć to jesteśmy tylko
                          marginesem w machinie handlu

                          A dlaczego nagle w bieliźniakach można kupić wiecej "dziwnych" rozmiarów?

                          No cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style w
                          przeróżnych godzinach leciała polska edycja programu Jak dobrze wygladać nago i
                          to jest między innymi pokłosie tego programu

                          Pierwsza - bardzo mądre argumenty. Wyważone o prawdziwe

                          Panistrusiu - nie ma juz tamtej dziewczyny. Jest trzeźwo myślaca kobieta. może i
                          lepiej, że jej juz nie ma bo była strasznie naiwna .

                          niemniej jednak bardzo dziękuję Lobby za to, że będąc "na zakrecie" pokazało mi
                          drogę
                          Ale, wierzcie, drugi raz bym już tej drogi nie obrała
                          ...i jak rozmawiam czasem z innymi kobietami biubiznesu - myślą podobnie
                          • kontraszpilka Re: :))) 23.01.10, 18:57
                            effuniak napisała:

                            >
                            > A dlaczego nagle w bieliźniakach można kupić wiecej "dziwnych" rozmiarów?
                            >
                            > No cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style w
                            > przeróżnych godzinach leciała polska edycja programu Jak dobrze wygladać nago
                            > i
                            > to jest między innymi pokłosie tego programu

                            Ewo, w całym szacunkiem do Twoich realnych dokonań, ale chyba przeceniasz trochę
                            rolę tego programu. W JDWN o rozmiarach nie było wiele mowy. Obejrzałam jeszcze
                            raz fragmenty zamieszczone przez Wronki i ani razu nie wychwyciłam wspomnienia o
                            obwodzie 65. Fakt, było objaśnione prawidłowe dopasowanie stanika i dopasowanie,
                            ale o nietypowych rozmiarach wiele nie dało się usłyszeć. Bodajże raz była mowa
                            o miseczce HH. Co w sumie i tak niewiele daje, ponieważ Twoje miseczki bardziej
                            odpowiadają systemowi brytyjskiemu, niż polskiemu.

                            Oczywiście nie obwiniam za ten fakt Ciebie, sama wiem, jak potrafią okroić
                            materiał podczas montażu.
                            • dorianne.gray Re: :))) 23.01.10, 21:08
                              Z tym TVNem Ewa ma trochę racji, bardzo często słyszę od klientek "Słyszałam, że
                              panie tu dobierają staniki tak jak w TVN Style" albo "Czuję się tak jak w tym
                              programie w TVN Style" - co byś nie mówiła, Kontraszpilko, poszło w eter i owocuje.
                              • fanka_tomcia Re: :))) 23.01.10, 21:19
                                szkoda, że TVN Style nie jest dostępne powszechnie. uświadomione mogły obejrzeć
                                na necie, nieuświadomione bez dostępu nie miały zielonego pojęcia :/
                                • dorianne.gray Re: :))) 23.01.10, 21:55
                                  Dla mnie szklanka jest do połowy pełna, dla Ciebie - w połowie pusta.

                                  Fajnie, że chociaż część kobiet mogła obejrzeć TVN Style i zastanowić się nad
                                  swoim rozmiarem.
                              • agata_peachfield Re: :))) 23.01.10, 22:06
                                To prawda, ja też po emisji programu słyszałam w przymierzalni wiele
                                razy "oglądałam program w TVN Style, w którym dobiera się staniki i
                                też bym tak chciała", "w programie na TVN Style mówili, że dobranie
                                stanika jest ważne". Kolejny raz przekonałam się, jaką wielką siłę
                                ma to, co mówią w telewizji:)
                          • panistrusia Re: :))) 23.01.10, 20:02
                            Ewo, ja w każdym razie Tobie życzę jak największego sukcesu - znaczy
                            się zarabiania godziwych pieniędzy na tym, co lubisz i umiesz robić.
                            W sumie to dla nas też dobrze, że zweryfikowałaś swoje plany. Dobrze,
                            że na początku było tak szalenie, ale tamten czas już się skończył.

                            Po prostu napisałaś, że tylko dzięki lobby przybyło tylko sklepów z
                            brytyjczykami. I zrobiło mi się przykro, że tak się od nas odcinasz.
                            Albo nie doceniasz swojej firmy.


                            A to, co piszesz o polskich firmach - jak myślisz, czy jest w takim
                            razie sens prowadzenia jakichkolwiek dyskusji z nimi (może chcesz im
                            zaoszczędzić tego, co Ty przeszłaś)? Czy może po prostu jako margines
                            powinnyśmy się uczepić Panache i Frey'i i pilnować, żeby im nie
                            przyszło zrezygnować z produkcji 'powyżej D'? Czy po prostu na
                            wszelki wypadek wprawiać się w przeróbkach 105Ceeee z pasmanterii?


                            Aczkolwiek powiem Ci, że jak 5 lat temu chciałam kupić w Krakowie
                            75F, to miałam z tym problem. A dziś, no ok 65K nie kupię, ale 75F
                            spokojnie w najnormalniejszym bieliźniaku jest. Fakt, że w
                            międzyczasie dowiedziałam się, że lepszy jest dla mnie nieco inny
                            rozmiar, ale magiczna granica 'D' została przekroczona. I to chyba
                            bezpowrotnie.
                          • black_halo Re: :))) 23.01.10, 21:29
                            Ewo, odnosze wrazenie, ze wszystko inne jest BE a twoje staniki sa
                            fajne. I ze inni szyja tylko na chwile a niedlugo przestana bo niby
                            po co szyc. Jak pisalam, ze J+ to margines rynku to odpisalas, ze
                            wcale nie a tera piszesz, ze cale DD+ (tak mi wychodzi) to jakis
                            margines i fanaberia. A mnie sie zdaje, ze kobiet z przedzialu D-G
                            jest bardzo duzo, przy roznych obwodach ale to jest wlasnie srednia
                            polska i mnostwo sklepow sie orientuje, ze przy wiekszej ilosci
                            swiadomej klienteli nie bedzie mozna wciaskac kitu, ze 70D to to samo
                            co 80B i "pani sobie podszyje", prawda?
                          • joannea Re: :))) 23.01.10, 22:32
                            effuniak napisała:
                            > Ale, wierzcie, drugi raz bym już tej drogi nie obrała
                            > ...i jak rozmawiam czasem z innymi kobietami biubiznesu - myślą podobnie
                            >

                            Ręce opadają. Ciśnie mi się na klawiaturę wiele, ale postaram się napisać
                            wyważoną odpowiedź.
                            Albo po prostu przyjąć, że masz na myśli model biznesu, a nie samo zajęcie się
                            biuściastym rynkiem.
                            Przecież nikt nie tkwi w tym biznesie za karę. Ja rozumiem, poczynione
                            inwestycje muszą się zwrócic, ale naprawdę, nie trzeba się później umartwiać.
                            • marysia_peachfield Re: :))) 23.01.10, 22:52
                              No właśnie, nie chcę się tutaj umartwiać, ale niestety nie jest tak kolorowo jak
                              to się niektórym osobom wydaje. Wybacz nie będę się teraz wdawać w szczegóły to
                              forum nie jest od tego.
                          • marysia_peachfield Re: :))) 23.01.10, 22:38
                            Ewa zgoda w 100%, pracowałam przez jakiś czas w polskiej firmie produkującej
                            bieliznę i znam ten biznes od środka.
                            Ilości które w tej chwili polscy producenci sprzedają do uświadomionych sklepów
                            to kropla w porównaniu z tym co sprzedawano na wschód.
                            Aktualnie zgłaszają się do mnie kolejni producenci z coraz to nowszymi ofertami
                            bielizny probiuściastej, ale nie mam wątpliwości że jeśli sytuacja na rynku choć
                            trochę się odmieni to będziemy mogły zapomnieć o polskich markach.

                            Niestety zgadzam się też z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi:(
                            • joannea Re: :))) 23.01.10, 22:42
                              marysia_peachfield napisała:
                              > Niestety zgadzam się też z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi:(

                              no dobrze, to ja w takim razie zupełnie poważnie i niezłośliwie zapytam o powód
                              takich deklaracji? Rozumiem, że żałujecie, że związałyście się biznesowo z
                              rynkiem biuściastym? Dlaczego?
                              • thorrey Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 23.01.10, 22:53
                                Ja też nie bardzo rozumiem.
                                To jak to jest?

                                Z jednej strony klientki są be, bo kupują wyroby P&F (nie popieramy
                                polskiego rynku)

                                A z drugiej strony, nie ma co kupować polskich marek, bo minie
                                kryzys i za chwilę cała produkcja pójdzie na wschód w rozmiarach 75-
                                90 A-D i nikomu nie będzie się chciało robić 65G, które z resztą
                                nie jest 65G tylko 75D zwężonym???

                                A w ogóle to nic się nie opłaca, bo i tak te 65G jest niszowe?

                                Serio??? To co Wy w takim razie drogie Panie tu robicie???

                                I również pytam niezłośliwie i zupełnie na poważnie.
                                • marysia_peachfield Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 23.01.10, 23:07
                                  Klientki wcale nie są be, bardzo lubimy firmy P&F bo otworzyły nam oczy. Polskie
                                  firmy też nie są be, ale obawiam się że przy tak niszowej produkcji i
                                  jednocześnie odmianie na rynkach dotychczasowego (przed kryzysowego) zbytu ta
                                  produkcja po prostu nie będzie opłacalna. Obecnie bardzo interesuję się polskimi
                                  markami i już niebawem będzie je można kupić w peachfield, więc mimo wszytko
                                  jestem optymistką:)
                                  65G to jeden z najpopularniejszych rozmiarów więc nie wiem skąd Ci się wzięła ta
                                  nisza:)

                                  A co do tego co tu robię, to dzielnie trwam od ponad dwóch lat i mam nadzieję że
                                  za jakiś czas z moich postów powieje optymizmem;)
                                  • black_halo Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 23.01.10, 23:30
                                    Alez to jest produkacja niszowa bo niewystarczajaco rozpropagowana.
                                    Coraz wiecej kobiet sllyszy o dobieraniu rozmiaru i niedlugo to sie
                                    bardziej rozpropaguje, kobiety zaczna wiecej wymagac a moze nawet
                                    same sklepy zaczna wspolpracowac z brafitterkami i taka pani majac w
                                    sklepie wybor rozmiarow w sensownych cenach najwyczajniej w swiecie
                                    kupi sobie lepszy rozmiar. I drugi raz nie kupic 85C zamiast 75G i
                                    koniec. bedzie chodzila do sklepow - powiedza, ze nie ma to poszuka
                                    innego, jesli nie znajdzie to zamowi w necie. Ja sobie nie wyobrazic
                                    powrotu do 85D, nie, nie ikoniec.
                                    • marysia_peachfield Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 23.01.10, 23:38
                                      Zgadzam się, tyle że problem polega na tym że nie bardzo jest skąd brać tę
                                      bieliznę w sensownych cenach:( czyli wracamy do punktu wyjścia...
                                      Doskonale rozumiem że biustonosz za 200zł to luksus na który może sobie pozwolić
                                      niewiele kobiet, ale na ten moment brak alternatywy.
                                      • effuniak Zacznę od tego, 24.01.10, 01:15
                                        że ten wątek nie jest o mnie i mojej produkcji tylko o CENACH w polskich sklepach
                                        Black - moje staniki jakie są to są i, powtarzam, nie o mnie tu mowa
                                        Inne nie są beeeee tylko przedziwne jest serwowane tu hurraoptymistyczne
                                        przeświadczenie, że to dzięki lobbingowi polskie firmy zaczęły szyć szersza
                                        rozmiarówkę staników
                                        Jest to mylne założenie, które pęknie jak nadmuchany balon gdy tylko rynek sie
                                        nieco unormuje
                                        Bo wiodacymi rozmiarami w świecie realnym naszych rodzimych producentów jest 75B
                                        i 75C a nie jakies 65tki
                                        Teraz jest potrzeba przerobienia zapasów magazynowych na sprzedawalne by firmy
                                        nie zbankrutowały ale jak tylko nastąpi niewielki nawet zwrot na rynku, to
                                        porzucą ten proceder
                                        Czemu ?
                                        Bo na rynkach PRAWDZIWYCH partnerów handlowych nie występują takie, wybaczcie
                                        dosadność, "udziwnienia"

                                        Fanko , a ile lat jest już na rynku Freya ?
                                        I może nie pamiętasz krucjaty przeciwko mnie rozpoczętej w wątku Mariselli na
                                        temat rozmiarów dostępnych w mojej ofercie

                                        Panistrusiu - dziękuję.
                                        Nie odcinam sie od Was bo akurat ja jestem od Was zależna i to bardzo
                                        Żadna inna firma nie ma tak opracowanych rozmiarów by pasowały na realne obwody.
                                        I wiąże sie to z tym, że TYLKO ŚWIADOME klientki mogą z powodzeniem siegnąc po
                                        moje wyroby. Wszystkie inne nieuświadomione osoby odrzucą te staniki jao za ciasne
                                        Pozostłe firmy - Panach czy Freya moga Was lekceważyć, bo ich staniki ciągną
                                        sie tak, że w zasadzie każda klienka może kupić bez względu na poziom
                                        biusciastej wiedzy
                                        A polskie firmy ...
                                        Zdecydowanie ich kurs na nowe rozmiary nie jest zasługa Lobby a przynajmniej nie
                                        taką, jak sobie niektóre z Was wyobrażają

                                        Kontraszpilko - nie padły rozmniary ale w kazdym programie, do znudzenia,
                                        powtarzałam zasady doboru staników
                                        I czy Ci się to podoba czy nie, zrobiło to wiecej niz 1000 postów na lobby

                                        Joankb- mylisz sie.
                                        nie kampania reklamowa jest ważna tylko właśnie konstruktor a zaraz potem szwaczki

                                        Joannea- rzeczywiscie jestes aż tak naiwna, że nie umiesz znaleźć odpowiedzi na
                                        swoje "wyważone" pytanie????


                                        • effuniak Dziękuję za głos w dyskusji 24.01.10, 01:17
                                          wszystkim biubiznesmenkom

                                          Wy najlepiej wiecie jak to wyglada od środka

                                          :)
                                        • joannea Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 01:39
                                          effuniak napisała:
                                          > Joannea- rzeczywiscie jestes aż tak naiwna, że nie umiesz znaleźć odpowiedzi na
                                          > swoje "wyważone" pytanie????
                                          >

                                          cóż, możesz mnie posądzać o naiwność, ale o czytanie z fusów chyba nie? Skąd mam
                                          wiedzieć, dlaczego akurat Ewa M. nie zdecydowałaby się ponownie na rozpoczęcie
                                          działalności? Nie wiem, co robiłaś przed założeniem firmy, nie wiem, jakie masz
                                          wykształcenie, nie wiem, czy w Effuniakach rozwijasz się czy marnujesz
                                          potencjał, i nie wiem, jaki dochód przynoszą, i prawdę mówiąc, nie chcę
                                          wiedzieć. Ale bawi mnie i też nieco irytuje umartwianie się internetowe,
                                          szczególnie, że jest dość dziwne, biorąc pod uwagę to, co sama piszesz w tym
                                          samym poście:

                                          > Nie odcinam sie od Was bo akurat ja jestem od Was zależna i to bardzo

                                          no, i jak mamy to interpretować?

                                          Gdybym ja zaczęła opowiadać w moim zespole współpracowników, że drugi raz nie
                                          podpisałabym umowy, mogłabym się spodziewać prędzej czy później normalnej
                                          reakcji: nie przedłużenia tejże. Przypuszczam, że usłyszałabym, że jak mi się
                                          nie podoba, mogę spakować zabawki i wracać do domu, bo nikt by mnie nie trzymał
                                          na etacie, choćbym nie wiem jak genialna była, skoro sama nie chcę na nim być i
                                          nie widzę sensu pracy.
                                          • effuniak Joannea 24.01.10, 01:46
                                            Ja sie nie umartwiam.
                                            Kobieto, to nadinterpretacja

                                            Napisałaś :
                                            Gdybym ja zaczęła opowiadać w moim zespole współpracowników, że drugi raz nie
                                            podpisałabym umowy, mogłabym się spodziewać prędzej czy później normalnej
                                            reakcji: nie przedłużenia tejże. Przypuszczam, że usłyszałabym, że jak mi się
                                            nie podoba, mogę spakować zabawki i wracać do domu, bo nikt by mnie nie trzymał
                                            na etacie, choćbym nie wiem jak genialna była, skoro sama nie chcę na nim być i
                                            nie widzę sensu pracy.


                                            I mimo, że to nie jest odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie
                                            to jednak jest to odpowiedź na zapytanie :
                                            Dlaczego własciciele sklepów nie biorą udziału w tej dyskusji o cenach
                                            I to jak trafnie sformułowana
                                            :)
                                        • kasica_k Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 01:53
                                          effuniak napisała:
                                          > Kontraszpilko - nie padły rozmniary ale w kazdym programie, do znudzenia,
                                          > powtarzałam zasady doboru staników
                                          > I czy Ci się to podoba czy nie, zrobiło to wiecej niz 1000 postów na lobby

                                          No come on, gdyby nie te "posty", w żadnym medium w PL jeszcze długo nie
                                          rozmawiałoby się o prawidłowym dobieraniu staników.

                                          Ja rozumiem, że czujesz potrzebę otwierania nam oczu na tak zwaną prawdziwą
                                          rzeczywistość rynkową i dobrze, warto poznać Twój punkt widzenia. Ale ogranicz
                                          się może do merytoryki, bo twierdzenia z serii "zue lobby, zue i nikomu
                                          niepotrzebne, a mnie to w ogóle zaszkodziło" są już nudne i niczemu nie służą.
                                          • joannea Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 02:02
                                            kasica_k napisała:
                                            "zue lobby, zue i nikomu
                                            > niepotrzebne, a mnie to w ogóle zaszkodziło"

                                            Kasico, jak bum tarara, napisałam w poprzednim poście "złe złe lobby", (a
                                            później usunęłam cały akapit) niemniej, bardzo mnie zbieżność naszych
                                            interpretacji ubawiła ;)
                                          • pierwszalitera Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 12:09
                                            kasica_k napisała:

                                            > Ja rozumiem, że czujesz potrzebę otwierania nam oczu na tak zwaną prawdziwą
                                            > rzeczywistość rynkową i dobrze, warto poznać Twój punkt widzenia. Ale ogranicz
                                            > się może do merytoryki, bo twierdzenia z serii "zue lobby, zue i nikomu
                                            > niepotrzebne, a mnie to w ogóle zaszkodziło" są już nudne i niczemu nie służą.


                                            Między interpretacją "zue lobby" i " o małej sile rażenia" jest różnica. Tu chyba reaguje ktoś odrobinę nadwrażliwie i łączy fakty, które nie mają ze sobą wiele wspólnego. Same dokładnie o tym wiemy, a Effuniak nawet wyraźnie napisała, że jej wyroby znajdują swój odbiór tylko i wyłącznie na rynku uświadomionych. Jest od nas uzależniona. Zdając sobie sprawę jak mały jest ten rynek i jaki specyficzny, bo pewnie dużą jego częścią są młode i finansowo jeszcze niezbyt dobrze ustawione kobiety (ciągle wątki o wysokich cenach), to też na miejscu Effuniak nie spałabym dobrze. Gdyby z jakiejś tam gospodarczej konieczności zmuszona by była podnieść ceny, to może spotkać ją los drogich brytyjczyków wiszących w polskich sklepach stacjonarnych. Ale kto by się przejmował strachami jakiś tam szalonych producentów, to jest forum konsumenckie. ;-)
                                        • fanka_tomcia Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 02:13
                                          wiesz, mnie jako KONSUMENTCE jest wsio rawno jak długo dana firma jest na rynku.
                                          akurat Freya jest dla mnie dostępna dokładnie na podobnych samych zasadach jak
                                          Twoje wyroby ;) z Freyą mam baaardzo minimalne doświadczenie, z Twoimi stanikami
                                          na razie żadne (za kilka dni to się zmieni :P miałabym wcześniej, gdyby.... ;))) )
                                          dyskusja nt. tematów mnie nie dotyczyła (jeśli chodziło o krańce tabelki), bo
                                          jestem z tych średnich i moje orientacyjne rozmiary są w ofercie, tylko że z
                                          powodu popularności schodziły na pniu w czasach "szufladowych", a obecnie pewnie
                                          też.
                                          chodziło mi o to Twoje pisanie "a Freya to coś tam, a Panache coś tam, a mimo to
                                          wy...". to moim zdaniem trochę niepoważnie brzmi, bo być może części konsumentek
                                          nie obchodzi tak bardzo co Freya czy Panache i nie są ich "wiernymi
                                          nosicielkami", więc porównania tego typu brzmią "a bo Ania też dostała jedynkę
                                          ze sprawdzianu, a na nią nikt nie krzyczał"

                                          a jeśli mówimy o cenach, to mi wyliczenia usprawiedliwiające taką a nie inną
                                          cenę stanika niczego nie dają, jeśli dla mnie jest za drogi, to i tak go nie
                                          kupię. a co z tego, że wiem czemu kosztuje tyle, a nie mniej.
                                          • justinehh Re: Zacznę od tego, 24.01.10, 02:22
                                            Chętnie kupiłabym tańszy stanik, ale wiem, że będzie dramatycznie za mały i
                                            muszę szukać właściwego i droższego rozmiaru ...
                                        • butters77 Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 12:33
                                          ffuniak napisała:
                                          > I czy Ci się to podoba czy nie, zrobiło to wiecej niz 1000 postów na lobby

                                          Zupełnie nie rozumiem takich zagrań, Ewo. Naprawdę - czy masz jakieś badania,
                                          statystyki?:) Już napisałam w pościeobok , że uważam taką licytację, którą proponujesz, za niepotrzebną - ale
                                          cóż... wierzę, że taka wypowiedź jest chociaż dla Ciebie źródłem osobistej
                                          satysfakcji;)

                                          Ja nigdy na forum nie deprecjonowałam niczyich działań, jeśli widziałam, że
                                          przynoszą obiektywne rezultaty - i zawsze je wspierałam, zachęcając dziewczyny,
                                          które się czegoś podjęły, do dalszych działań. Bo wiem, że sto drobnych (!)
                                          inicjatyw może prowadzić do zmiany, na której wszystkie skorzystamy.

                                          Ty z jakiegoś powodu wyrzucasz do kosza "1000 postów", dając do zrozumienia
                                          każdej z dziewczyn, która się w rozległym wątku wypowiedziała, że jej słowa są
                                          nic nie warte, grochem o ścianę - bo... nie płyną z telewizora??:)

                                          Cóż, w takim razie wolę swoją motywację:) A kończąc wątek popularności - to nie
                                          gniewaj się, ale jednak uważam, że hasło "stanikomania" jest wśród Polek
                                          bardziej rozpoznawalne niż "Effuniak":) I - gorzka konkluzja - zastanawiam się,
                                          dlaczego TVN Style nie nakręcił kolejnych edycji programu "Jak dobrze wyglądać
                                          nago", skoro wiemy, że kluczowym kryterium jest w takim przypadku... oglądalność.

                                          [I od razu uściślam: dla mnie z tych ostatnich zdań płynie jeden wniosek -
                                          trzeba się starać, by następnym razem program, który podejmuje wątki
                                          brafitterskie, ostał się na antenie; trzeba przygotowywać mu grunt i mówić
                                          głośno o dopasowaniu bielizny. Dla Ciebie, jak sądzę, to nie ma sensu - nowy
                                          program pojawi się, jak Bóg da;), bez związku z innymi mediami, w których mowa o
                                          dobieraniu staników, wręcz - na przekór nim;) Cóż...]
                                          • effuniak Butters napisała : 24.01.10, 13:20
                                            "
                                            Ja nigdy na forum nie deprecjonowałam niczyich działań, jeśli widziałam, że
                                            przynoszą obiektywne rezultaty - i zawsze je wspierałam, zachęcając dziewczyny,
                                            które się czegoś podjęły, do dalszych działań. Bo wiem, że sto drobnych (!)
                                            inicjatyw może prowadzić do zmiany, na której wszystkie skorzystamy."

                                            Też to wiem i tez tego nie deprecjonuję

                                            "gorzka konkluzja - zastanawiam się,
                                            dlaczego TVN Style nie nakręcił kolejnych edycji programu "Jak dobrze wyglądać
                                            nago", skoro wiemy, że kluczowym kryterium jest w takim przypadku... oglądalność."

                                            Dla kogo gorzka to gorzka. dla mnie nie !
                                            Znacznie bardziej przykrym doświadczeniem było czytanie niektórych wypowiedzi w
                                            wątku JDWN

                                            "kończąc wątek popularności"

                                            nie pisałam o swojej popularności tylko o sile przekazu.
                                            A wracając jeszcze do programu JDWN to TVN zakupił gotową licencję gdzie
                                            występowała postać brafitterki i akurat to nie było żadną zasługą Lobby, że tam
                                            wystąpiłam
                                            A jak dobrze pamietam to na kastingu było kilka "czołowych lobbystek"
                                            i jakoś to nie one dostały sie do programu więc wybaczcie - ale poczytam to
                                            sobie za osobisty sukces

                                            "Lobby to garść osób, które gadają
                                            tylko w prywatnym gronie, a ich głos nie jest słyszalny nigdzie"

                                            Tego nie pisałam ale skoro tak to ujęłaś,to już choćby analiza wysokości cen na
                                            przestrzeni 2006-2010 wiodących brytyjskich marek na naszym rynku świadczy o
                                            "sile sprawczej" Lobby :)))

                                            No i jeszcze Kasica
                                            "Ale ogranicz
                                            się może do merytoryki, bo twierdzenia z serii "zue lobby, zue i nikomu
                                            niepotrzebne, a mnie to w ogóle zaszkodziło" są już nudne i niczemu nie służą."

                                            Rozumiem, że czujesz sie bardzo związana ideologicznie i moralnie
                                            z działalnością Lobby ale chyba przesadzasz pisząc
                                            "Ale ogranicz
                                            się może do merytoryki, bo twierdzenia z serii "zue lobby, zue i nikomu
                                            niepotrzebne, a mnie to w ogóle zaszkodziło" są już nudne i niczemu nie służą."

                                            Bo akurat przytaczam same merytoryczne argumenty, nie piszę niczego ad persona
                                            ale też nie pozwolę na tzw osobiste wrzutki

                                            I taka konkluzja na koniec
                                            Z wątku o cenach zrobiła się dyskusja o mnie
                                            Pewnie dlatego ani inni producenci ani właściciele slepów niw bardzo mają ochotę
                                            na "merytoryczne" razgaworki bo te ZAWSZE kończą sie w taki sam sposób

                                            :D
                                            • kasica_k Re: Butters napisała : 24.01.10, 14:02
                                              effuniak napisała:

                                              > A wracając jeszcze do programu JDWN to TVN zakupił gotową licencję gdzie
                                              > występowała postać brafitterki i akurat to nie było żadną zasługą Lobby, że tam
                                              > wystąpiłam
                                              > A jak dobrze pamietam to na kastingu było kilka "czołowych lobbystek"
                                              > i jakoś to nie one dostały sie do programu więc wybaczcie - ale poczytam to
                                              > sobie za osobisty sukces

                                              Aha, bo Ty już w 2005 miałaś w planach zostanie bra-fitterką, TVN miał
                                              objawienie, żeby Cię zaprosić na kasting, a te lobbystki, co tam się pojawiły,
                                              pewnie chciały Cię wygryźć :D. Nie deprecjonuję Twoich sukcesów (doskonale wiesz
                                              o tym), licytację zaczęłaś Ty i prawdę mówiąc co zdanie, to coraz bardziej nie
                                              wierzę w to, co czytam.

                                              > Bo akurat przytaczam same merytoryczne argumenty, nie piszę niczego ad persona

                                              Fajnie by było, gdyby tak było, bo naprawdę szkoda elektronów na te głupstwa.
                                            • butters77 Re: Butters napisała : 24.01.10, 18:55
                                              effuniak napisała:

                                              > Też to wiem i tez tego nie deprecjonuję

                                              Moim zdaniem deprecjonujesz. Z mojej strony koniec dyskusji, bo wszystko
                                              napisałam już w postach powyżej. Przykro mi tylko, że w fakcie, iż "zrobiła się
                                              tu dyskusja o Tobie" nie widzisz swojego udziału.
                                          • ananke666 Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 13:25
                                            Chciałabym przy okazji zauważyć, że przed polską edycją "Jak dobrze..." były
                                            artykuły w co najmniej kilku gazetach, rozmowy w radio, rozmowy z producentami
                                            bielizny, parę sążnistych artykułów w serwisach internetowych, kilka blogów
                                            stron tematycznych, zwłaszcza jednego bloga chyba palcem nie muszę wskazywać?...
                                            parę newsów telewizyjnych i znacznie więcej sklepów, niż było to jeszcze kilka
                                            lat temu. Uściślając - artykuły to była twórczość forumek, rozmowy forumek z
                                            dziennikarkami - sama mam takie na koncie, w TV i radio siadły forumki, z
                                            producentami bielizny rozmawiały forumki. Sklepy też założyły one. Temat
                                            biustonosza w TV nie wyszedł z próżni. I internet wśród młodych kobiet ma jednak
                                            znacznie większą siłę oddziaływania niż program w damskiej telewizji, który
                                            zdaje się zleciał już z anteny, więc szału nie zrobił. Tobie oczywiście może się
                                            wydawać inaczej, nie ma zakazu. Jak to się mówi... "Tylko ja jestem mądra, tylko
                                            ja jestem piękna i tylko ja tak myślę".
                                            • effuniak ananke666 24.01.10, 13:33
                                              Ależ doskonale o tym wiem
                                              Artkuły w gazetach, i wstawki w tivi były również ze mna i to jeszcze przed tym,
                                              nim się dowiedziałyście o moim udziale w programie
                                              Nawet Butters udzielałam wywiadu w ramach gazety branżowej
                                              ;))
                                              • ananke666 Re: ananke666 24.01.10, 13:35
                                                Wiem, czytałam jak tylko się ukazał.
                                            • pierwszalitera Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 14:08
                                              ananke666 napisała:

                                              > Chciałabym przy okazji zauważyć, że przed polską edycją "Jak dobrze..." były
                                              > artykuły w co najmniej kilku gazetach, rozmowy w radio, rozmowy z producentami
                                              > bielizny, parę sążnistych artykułów w serwisach internetowych, kilka blogów
                                              > stron tematycznych, zwłaszcza jednego bloga chyba palcem nie muszę wskazywać?..


                                              Moment, a czy motywacją polskiej wersji programu nie był przypadkiem sukces oryginalnego wydania w telewizji? Nie przeceniaj też siły polsko-języcznego internetu, ja znalazłam temat staników przypadkowo, bo nie mam dostępu do polskiej telewizji i konwencjonalnej prasy. Natomiast z moich polskich koleżanek żadna nie słyszała nawet o ideii Lobby, a do idiotek nie należą i dostęp do internetu posiadają. Co nie jest też aż taką oczywistością w Polsce. Ten dostęp mam na myśli. Ach, przepraszam, jedna koleżanka z Warszawy kojarzyła coś z jakąś rudą panią Hanią. To jest stan z września zeszłego roku. Nie wiem więc, kto tu jest mądry.
                                              • kasica_k Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 14:31
                                                pierwszalitera napisała:
                                                > Moment, a czy motywacją polskiej wersji programu nie był przypadkiem sukces ory
                                                > ginalnego wydania w telewizji?

                                                Oczywiście, że tak. Nikt tu chyba nie wysuwa tezy, że polskie JDWN jako takie
                                                jest produktem lobbowej działalności :) Chodziło o to, że temat stanikowy był
                                                poruszany również w innych mediach, wcześniej, później, etc., i że nie mamy do
                                                czynienia z pustynią ze świecącym pośrodku pojedynczym klejnotem w postaci JDWN,
                                                choć z pewnością siła jego rażenia była zauważalna, jak to zwykle jest z tiwi.
                                                No i, last but not least, nie jest tak bynajmniej, że takie klejnoty biorą się
                                                znikąd.

                                                > Nie wiem więc, kto tu jest mądry.

                                                Ten, kto nie bierze udziału w głupich licytacjach z cyklu: kto tu zrobił więcej
                                                w kwestii ostanikowania Polek, no ale nie będę wskazywać palcem, kto pierwszy
                                                zaczął. To forum nie jest od tego, żeby tu błyszczeć zasługami (choć oczywiście
                                                warto cieszyć się z sukcesów, bo to motywuje), tylko żeby siać ferment w
                                                słusznej sprawie, że się tak wyrażę.

                                                PS. A ja mogę wskazać parę znajomych, które o Lobby słyszały niezależnie ode
                                                mnie, i właściwie co z tego? Nie chodzi o to, żeby każdy o tym forum usłyszał,
                                                tylko o to, żeby kobiety miały w co biusty ubrać.
                                                • effuniak To akurat racja Kasico 24.01.10, 14:37
                                                  "Nie chodzi o to, żeby każdy o tym forum usłyszał,
                                                  tylko o to, żeby kobiety miały w co biusty ubrać."

                                                  Z tym, że to nie zaczęłam tę licytację
                                                  • effuniak wracając do meritum 24.01.10, 14:50
                                                    W wątku o "zmiarzchu marek Panach i Freya" Mahede napisała
                                                    "> To NIE jest kwestia wyłącznie sklepów polskich, takie same ceny obowiązują we
                                                    > wszystkich sklepach stacjonarnych oraz internetowych w całej kontynentalnej
                                                    > Europie i konia z rzędem, kto znajdzie mniej, niż w Polsce (przeważnie jest duż
                                                    > o
                                                    > więcej).
                                                    > Nie narzekaj zatem na polskie sklepy stacjonarne czy internetowe, zastanawiając
                                                    > się nad ich wydumanymi i wygórowanymi żądaniami zarobków, a zacznij wydziwiać
                                                    > nad pomysłami PRODUCENTÓW, bo ceny wychodzą od nich.
                                                    > Może chronią swoją własną gospodarkę? A może chcą utrzymać jakiś poziom cenowy
                                                    > marki w Europei? A może mieli kaca, jak ustalali ceny? - któż może to wiedzieć.
                                                    > "

                                                    I to jest moim zdaniem podsumowanie dyskusji ad ceny
                                                  • roza_am Re: wracając do meritum - OT 24.01.10, 14:56
                                                    > W wątku o "zmiarzchu marek Panach i Freya" Mahede napisała

                                                    To był wątek o markach PanachE i Freya. O panach zwykle rozmawiamy na Offtopach ;)
                                                  • effuniak Re: wracając do meritum - OT 24.01.10, 14:58
                                                    Bardzo dziękuję za poprawę
                                                    Myślę, że dużo wniosła w tej dyskusji i gdyby nie Twoje sprostowanie nikt by nie
                                                    wiedział o co kaman
                                                  • roza_am Re: wracając do meritum - OT 24.01.10, 15:10
                                                    > Myślę, że dużo wniosła w tej dyskusji

                                                    Gdybym chciała być złośliwa, to powiedziałabym, ze posty oznaczone "OT" nie mają
                                                    na celu wzbogacania dyskusji, ale z definicji są obok niej.
                                                  • ananke666 Re: wracając do meritum - OT 24.01.10, 16:10
                                                    Ależ wiedziałby, tak samo, jakbyśmy pisały o effuniokach.
                                                    No chyba, że wolisz być postrzegana jako osoba, która ma problem z pisownią
                                                    obcojęzycznej nazwy dłuższej niż sześć liter? ;)
                                                  • butters77 Dobre;) 25.01.10, 10:56
                                                    effuniak napisała:
                                                    > Z tym, że to nie zaczęłam tę licytację

                                                    Nieee, skądże..:) Cytuję:

                                                    > Jedyne na co tak naprawdę Lobby wywarło wpływ to na ilość sklepów
                                                    stacjonarnych z brytyjską bielizną...

                                                    i zaraz potem:
                                                    > A dlaczego nagle w bieliźniakach można kupić wiecej "dziwnych" rozmiarów? No
                                                    cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style leciała polska
                                                    edycja programu Jak dobrze wygladać nago...

                                                    Któż zaczął ten dziwny temat, któż zaczął kwestionować udział innych, a
                                                    podkreślać swój?;) Jakiś nieokreślony byt!;)

                                                    Czasem myślę, Ewo, że Ty sama nie do końca zdajesz sobie sprawę, co piszesz.
                                                  • effuniak Butters77 25.01.10, 11:24
                                                    jak mnie cytujesz to może nie wyrywaj zdania z kontekstu bo to całkiem zmienia
                                                    jego znaczenie
                                                    Wiem, że tak jest Ci wygodnie ale uczciwiej byłoby chyba jednak zacytowac całość
                                                    a całość była tak napisana:

                                                    No cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style w
                                                    przeróżnych godzinach leciała polska edycja programu Jak dobrze wygladać nago i
                                                    to jest między innymi pokłosie tego programu

                                                    Nie wydaje Ci się, że to zmienia postać rzeczy ?
                                                  • butters77 Re: Butters77 25.01.10, 11:39
                                                    effuniak napisała:

                                                    > jak mnie cytujesz to może nie wyrywaj zdania z kontekstu

                                                    Cała dyskusja jest ogólnodostępna, ANI JEDEN post nie został wykasowany. Prawdę
                                                    mówiąc, najbardziej bym chciała, żebyś to Ty raz jeszcze przeczytała swoje
                                                    wypowiedzi i odpowiedzi na nie.
                                                • pierwszalitera Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 14:46
                                                  kasica_k napisała:

                                                  > PS. A ja mogę wskazać parę znajomych, które o Lobby słyszały niezależnie ode
                                                  > mnie, i właściwie co z tego? Nie chodzi o to, żeby każdy o tym forum usłyszał,
                                                  > tylko o to, żeby kobiety miały w co biusty ubrać.

                                                  Nie można się nie zgodzić. Przypomnianie o sukcesach uważam też za bardzo ważne, bo to motywuje do dalszych działań, ale realistyczna ocena sytuacji i sprowadzenie na ziemię też nie jest złe. Chroni bowiem przed rozczarowaniami i błędnymi założeniami. Powracając bowiem do tematu wątku i argumentu rozwijającego się rynku zbytu na biuściaste staniki, w naszej społeczności powstaje może iluzja, że uświadomiona część kobiecego społeczeństwa może mieć znaczący wpływ na rozwój polityki cenowej producentów. A tu trzeba przyznać, że nasza siła portfelowego wyboru jest za słaba. Jest nas ciągle na to za mało.
                                                  • roza_am Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 15:03
                                                    A tu trzeba przyznać, że nasza siła portfeloweg
                                                    > o wyboru jest za słaba. Jest nas ciągle na to za mało.

                                                    OK, to skoro dochodzimy do takich wniosków, to chyba lepiej się zastanowić jak tę sytuację (czyli stopień powszechności "uświadomienia") próbować poprawić*, a nie bawić się w wirtualne bitwy w kisielu.

                                                    *) Jeśli to możliwe, to nie tylko w Polsce. Skoro zagrożeniem dla nas są "uzasadniające statystycznie" rozmiar 75B rynki wschodnie, to może spróbujmy dotrzeć i do nich. Przecież tam też są kobiety. I też mają bardziej bogate rozmiarowe potrzeby niż owo 75B.
                                                  • kasica_k Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 15:06
                                                    roza_am napisała:

                                                    > *) Jeśli to możliwe, to nie tylko w Polsce. Skoro zagrożeniem dla nas są "uzasa
                                                    > dniające statystycznie" rozmiar 75B rynki wschodnie, to może spróbujmy dotrzeć
                                                    > i do nich. Przecież tam też są kobiety. I też mają bardziej bogate rozmiarowe p
                                                    > otrzeby niż owo 75B.

                                                    By the way! Doszły mnie słuchy, że bardzo się poprawiło u naszych południowych
                                                    sąsiadów ostatnio - ktoś mi doniósł, że w Pradze miseczki G dosłownie przewalają
                                                    się w sklepach :) Ktoś to może potwierdzić?
                                                  • roza_am Re: Praga 24.01.10, 15:13
                                                    Dawno w Pradze nie byłam, ale u nich jest Debenhams, wiec całkiem możliwe.
                                                    www.debenhams.com/webapp/wcs/stores/servlet/category_10001_10001_18765_-1
                                                  • zazulla OT - Praga 24.01.10, 18:22
                                                    Będę za 3 tygodnie, jeśli czas na to pozwoli to sprawdzę :)
                                              • fanka_tomcia Re: Zupełnie nie rozumiem... 24.01.10, 16:40
                                                z tego co się orientuję, to Ewa została "uświadomiona" dzięki Lobby (jak sobie
                                                przypominam jakieś dawne posty). gdyby nie owo "uświadomienie", to czy w ogóle
                                                doszłoby do tego udziału w programie? i czy miała tam szanse być jakakolwiek
                                                nieuświadomiona brafitterka (takie coś w ogóle istnieje?)? i w co ubierająca
                                                uczestniczki? w staniki 75E "pani se zwęzi"?
                                  • kasica_k Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 24.01.10, 02:09
                                    marysia_peachfield napisała:

                                    > Obecnie bardzo interesuję się polskimi
                                    > markami i już niebawem będzie je można kupić w peachfield,

                                    O, to bardzo fajnie.

                                    Fajnie byłoby też, gdyby do sprzedaży w stacjonarnych sklepach wchodziły też
                                    inne biuściaste brytyjczyki niż Panache i Freya&spółka, bo na razie, o ile się
                                    nie mylę, takie np. Pour Moi jest dostępne tylko netowo, podobnie Audelle (ex
                                    Lepel) etc. Pytanie, czy stacjonarnie ich ceny byłyby równie konkurencyjne...

                                    > A co do tego co tu robię, to dzielnie trwam od ponad dwóch lat i mam nadzieję ż
                                    > e
                                    > za jakiś czas z moich postów powieje optymizmem;)

                                    Czego życzę zarówno Tobie, jak i nam :)
                                    • justinehh Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 24.01.10, 02:13
                                      Pour Moi chyba można zmierzyć w Bradei ...
                                      • kasica_k Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 24.01.10, 02:25
                                        Bradea nie prowadzi sklepu stacjonarnego (jeszcze?), a mnie chodziło o
                                        dostępność dla klientki "z ulicy". Ogólnie - dobrze byłoby, gdyby w sklepach
                                        zaczęły się pojawiać marki tańsze, choćby i te do G, jak Gossardy, Wonderbra
                                        D-G, właśnie Pour Moi, że już nie wspomnę o LaSenzach, które doszły do GG właśnie...
                                  • butters77 Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 24.01.10, 13:06
                                    marysia_peachfield napisała:

                                    > A co do tego co tu robię, to dzielnie trwam od ponad dwóch lat i mam nadzieję ż
                                    > e
                                    > za jakiś czas z moich postów powieje optymizmem;)

                                    Również mam taką nadzieję:) Ze swoich doświadczeń w innej branży powiem, że
                                    kryzysy bywają okropne, ale jak się coś naprawdę lubi i jest się w tym dobrym -
                                    to żaden kryzys niestraszny:) Trzymam kciuki - z myślą o Tobie, i o nas;)
                                  • thorrey Re: Jak to jest z tym stanikowym biznesem? 24.01.10, 13:29
                                    marysia_peachfield napisała:
                                    > 65G to jeden z najpopularniejszych rozmiarów więc nie wiem skąd Ci
                                    się wzięła ta nisza:)

                                    Tak zupełnie troszkę z innej beczki. "Nisza" wzięła się stąd że sama
                                    jeszcze sama niedawno potrzebowałam rozmiaru 65G, co nie było
                                    skutkiem tego, że jestem taka szczupła i biuściasta, tylko
                                    rozciągliwch obwodów staników P&F.

                                    Jeśli tylko firmy bieliźniarkie w większej ilości odkryją prostą
                                    przeciez zasadę, iż 75 powinno pasować na ok. 75 mierzone lekko
                                    ciasno w biuście, to z 65G zrobi się 75E. Tak jak mnie się "zrobiło"
                                    jak zaczęłam mierzyć staniki Pour Moi i , o dziwo, Cleo z Panache.
                                    Polecam ten wpis w blogu:
                                    nathd.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?578224
                                    I wtedy nie będzie aż takiej ilości "dziwnych" rozmiarów.
                                    Wydaje mi się, że to nie jest żadne "rocket science" wpaść na to,
                                    zwłaszcza, że na Lobby mowa o tym od dawna. Zdaje się, że nawet
                                    Kostar zaczął myśleć o nowych, mniej rozciągliwych materiałach na
                                    boczki, nie mówiąc już o Milenie.

                                    >
                                    > A co do tego co tu robię, to dzielnie trwam od ponad dwóch lat i
                                    mam nadzieję ż
                                    > e
                                    > za jakiś czas z moich postów powieje optymizmem;)

                                    I ja Ci dzielnie kibicuję, bo sama pierwsze "uświadomione" staniki
                                    nabyłam właśnie w Peachfield. A z tego co syszałam, to już dwa
                                    sklepy stacjonarne są otwarte, więc chyba nie jest aż tak źle, mam
                                    nadzieję :)
                          • butters77 Oj, Ewka... 24.01.10, 12:07
                            effuniak napisała:

                            > A dlaczego nagle w bieliźniakach można kupić wiecej "dziwnych" rozmiarów?
                            >
                            > No cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style w
                            przeróżnych godzinach leciała polska edycja programu Jak dobrze wygladać nago i
                            to jest między innymi pokłosie tego programu

                            Ewka, różnica między nami polega na tym, że ja ani przez moment nie deprecjonuję
                            Twoich zasług - a Ty "siłę rażenia Lobby" - jak najbardziej:) Dla mnie oczywiste
                            jest, że program w TVN Style zrobił dużo dobrego (pisałam o tym zresztą na
                            forum, gdy był emitowany) - i sama go polecałam koleżankom. Ale i oczywiste jest
                            dla mnie, że przed jego pojawieniem się, mogłam już kupić w Polsce stanik w
                            swoim rozmiarze! I myślę, że jednak wpłynęły na to występy w TVN, artykułu w
                            "Claudii", "Wysokich Obcasach", w TOK FM, teksty w serwisach internetowych...
                            Nie miałabym odwagi powiedzieć, że zaangażowanie tylu dziewczyn jest bezowocne w
                            porównaniu z programem. TVN Style ma swoją rzeszę odbiorców, a wiesz, jaką grupę
                            czytelniczek mają Stanikomania i Balkonetka?:) I to nie tylko przez pół roku,
                            ale istniejące - jak Stanikomania - ponad 3 lata?:) Wierz mi, pracuję w branży
                            reklamowej i wiem, jak skuteczne bywają przekazy emitowane w mediach, które na
                            pierwszy rzut oka wydają się niemasowe - ale jednak są kierowane do
                            sprecyzowanej grupy docelowej:)

                            Słowem - kończę już wątek, "co Lobby zrobiło, a czego nie", bo nie podoba mi się
                            to absurdalne licytowanie na wpływ na świadomość kobiet/ czy stopień
                            oddziaływania na rynek (?). Bardzo się cieszę (powtórzę po raz n-ty), że
                            zaistniał na ekranie Twój program - ale cieszę się i z innych akcji. I nie
                            zniechęci mnie do ich rozkręcania myśl, że "to i tak nie będzie tak silne, jak
                            telewizja" czy "dyskusja nie ma sensu". Dla kogo nie ma, dla tego nie ma;)

                            Ty, Ewo, masz oczywiście prawo uważać, że Lobby to garść osób, które gadają
                            tylko w prywatnym gronie, a ich głos nie jest słyszalny nigdzie:) Jestem Ci
                            natomiast bardzo wdzięczna za wypowiedzi konstruktywne - takie, jak informacja o
                            liczbie maszyn potrzebnych do wyprodukowania stanika (dla mnie - bardzo
                            ciekawa). I myślę, że najlepszym argumentem przeciw "bezproduktywnej" dyskusji,
                            jaką nazwałaś ten wątek, jest właśnie używanie wiedzy (choćby o technologii
                            szycia), a nie - ogólne zniechęcanie do rozmowy z powodu subiektywnych wrażeń.
                          • panistrusia Re: :))) 24.01.10, 16:41
                            > A dlaczego nagle w bieliźniakach można kupić wiecej "dziwnych"
                            rozmiarów?
                            effuniak napisała:

                            >
                            > No cóż... ponad pół roku prawie każdego dnia tygodnia na TVN Style
                            w
                            > przeróżnych godzinach leciała polska edycja programu Jak dobrze
                            wygladać nago
                            > i
                            > to jest między innymi pokłosie tego programu
                            >


                            Tylko jak wytłumaczyć to, że staniki w 'dziwnych' rozmiarach zaczęły
                            się pojawiać PRZED owym programem?
                            W sklepach w moim polu rażenia (polskie firmy, mające od bardzo dawna
                            zakres do G) mozna było sobie taki 'dziwny' rozmiar zamówić. Od kiedy
                            zaczęłam tam łazić i namówiłam koleżanki do łażenia i namolnego
                            proszenia, zaczęło się zmieniać - panie dowiedziały się, że mają dla
                            kogo mieć na stałe w ofercie 70G i już nawet się przestały dziwić, że
                            ktoś zna katalog ich firmy lepiej niż one.
                            I tak zrobiło w tym samym czasie dużo dziewczyn w całej Polsce.

                            A ile ekspedientek i właścicieli sklepów z bielizną ma tvn style i
                            jeszcze czas, by go oglądać i wyłapać coś o stanikach i potem mieć na
                            tyle motywacji, by przeszukać net czy tam hurtownie w poszukiwaniu
                            70hh, którego i tak tam nie znajdą...no wydaje mi się (jako
                            domorosłemu socjologowi), że trudniej zmierzyć taki wpływ. Zwłaszcza,
                            że miałby antycypować realne wystąpienie skuktków...
                            • panistrusia Re: :))) 24.01.10, 16:49
                              > domorosłemu socjologowi), że trudniej zmierzyć taki wpływ. Zwłaszcza,
                              > że miałby antycypować realne wystąpienie skuktków...


                              Sori, chodziło oczywiście o to, że 'miałoby go antycypować realne
                              wystąpienie skutków'.
                              • jul-kaa OT - brak mózgu? 24.01.10, 16:53
                                panistrusia napisała:
                                > Sori, chodziło oczywiście o to, że 'miałoby go antycypować realne
                                > wystąpienie skutków'.

                                Po pierwsze myślałam, że piszesz o staniku Soria, po drugie przeczytałam:
                                'realne wystąpienie sutków'. Wystąpienie sutków ponad krawędź niskiego halfa.
                                Mózgu! Wróć już z tej emigracji dobrzusznej!
                                • panistrusia Re: OT - brak mózgu? 24.01.10, 17:03
                                  Bo my się rozumiemy podprogowo;)
                            • nessie-jp Re: :))) 24.01.10, 16:57
                              > Tylko jak wytłumaczyć to, że staniki w 'dziwnych' rozmiarach zaczęły
                              > się pojawiać PRZED owym programem?

                              Staniki w "dziwnych" rozmiarach kupowałam na długo przed powstaniem Lobby (m.
                              in. Felinę), a pierwsze 70G kupiłam w hipermarkecie Geant...
                              • fanka_tomcia Re: :))) 24.01.10, 17:41
                                pojawiać, pewnie się pojawiały, ale nie wiedziałam, że powinnam nosić inny
                                rozmiar :D
                                • black_halo Re: :))) 24.01.10, 21:08
                                  Ja wiedzialam, ze cos z rozmiarem jest nie tak bo mi biust wyskakiwal
                                  z biustonosza przy bieganiu a nawet chodzeniu, piersi wyplywaly dolem
                                  a obwod podjezdzal na kark co nawet kiedys zauwazyla moja kolzanka bo
                                  jej sie tez tak robily i zastanawialysmy sie co z tym zrobic. Pozniej
                                  zaczelam sie zastanawiac sama i doszlam do wniosku, ze przydalby sie
                                  ciasniejszy biustonosz. Poszlam do Triumpha i pani powiedziala, ze ze
                                  najciasniejszy obwod to 70 a przeciez to za male dla mnie - wazylam
                                  wtedy jakies 65 kilo przy wzroscie 168 (wiem, ze na dzisiejsze
                                  standardy to tucznik ale dzisiaj waze 25 kilo wiecej). I dala mi 80C.
                                  Przyznaje, ze nawet scisle ale jedynie z powodu silikonowych paskow
                                  bo to byl strapless. W moim miescie ze sklepow z bielizna byl tylko
                                  Triumph, jakas bielizna w Auchan no i bazar z chinszczyzna. Na
                                  bazarze z chinszczyzna oferowano kilka rozmiarow zaledwie, glownie
                                  miseczki A, B, C - o D niekt nie slyszal ale "przeciez pani nie ma
                                  takich duzych piersi!". I dalej kupowalam 80-85C. Wiedzialam, ze os
                                  jest nie tak. jakosz 5 lat pojawily sie nawet wieksze miseczki ale z
                                  kolei tylko i wylacznie w kolore czarnym i bialym, ew. bez i wsio.
                                  Poniewaz bazar stanowil odstawe zapoatrzenia w biustonosze dla 90%
                                  kobiet w moim miescie i kazda slyszala, ze moze sobie zwezic obwod
                                  albo ze nosi najwyzej miseczke C. Ot, taka byla rzeczywistisc.

                                  Dzisiejsza rzeczywistosc, bo moje rodzinne miasto to bielizniane
                                  zaglebie na wschodzie, ma sklep kontri w ktorym podobno jest
                                  wiekszosc polskich marek i nawet spory wybor biustonoszy w moim
                                  polskim rozmiarze. Czekam az bede mogla pojsc i poprzymierzac,
                                  chetnie zakupie cos z rodzinnego miasta. Ale cena biustoniosza nawet
                                  polskiego i tak wielokrotnie przewyzsza bazarowa wiec mysle, ze z tym
                                  ostatnikowaniem wielu kobiet nie bedzie latwo. Chociaz moja mama
                                  jakos przelknela cene 49 zlotych za promocyjny biustonosz i chyba
                                  jest zadowolona ;)
                                  • jul-kaa Re: :))) 24.01.10, 22:22
                                    Ja nie wiedziałam, że coś jest nie tak z _biustonoszem_, była pewna, że z
                                    _biustem_. Mąż mi mówił, że mam za duze obwody i za małe miski, ale ja
                                    dowodziłam, że po prostu jestem gruba i obwód 120(!!) jest odpowiedni. Gdybym
                                    trafiła wcześniej na uświadomiony sklep (inny niż z Felinami w Landzie, gdzie
                                    dowodzono, że jak mam taki duży biust, to w staniku _musi_ być mi niewygodnie),
                                    to wcześniej przestałabym się męczyć. Jestem ogromnie wdzięczna Lobby i
                                    Lobbystkom "starszym" ode mnie, bo dzięki nim dotarłam do informacji i
                                    uświadomionych sklepów. Wg mnie zrobiły doskonałą robotę, którą i ja staram się
                                    kontynuować.
                                    • fanka_tomcia Re: :))) 24.01.10, 22:35
                                      ja też nie wiedziałam, że skoro ramiączka mi spadają, a pierś czasem wypada
                                      dołem, to coś nie tak jest z biustonoszem ;) myślałam, że to norma. przynajmniej
                                      zostało mi wpojone, że obwód na łopatkach wygląda nieestetycznie, więc ten
                                      problem odpadał (obwód obwisał na zbyt rozciągniętych ramiączkach ;) )
                                  • butters77 Re: :))) 25.01.10, 11:01
                                    black_halo napisała:

                                    > Ja wiedzialam, ze cos z rozmiarem jest nie tak bo mi biust wyskakiwal
                                    > z biustonosza przy bieganiu a nawet chodzeniu, piersi wyplywaly dolem
                                    > a obwod podjezdzal na kark (...)

                                    Przyznam, że ja - nawet mimo faktu, że nigdy nie przechodziłam etapu całkowicie
                                    źle dopasowanych staników (zawsze po jakichś przeróbkach czy kombinacjach coś
                                    "mniej więcej dopasowanego" znalazłam) - to jednak miałam spory kłopot z tym
                                    swoim biustem. I nawet nie pod hasłem "nie mogę znaleźć stanika na swój
                                    rozmiar", tylko "jakiś dziwny ten biust, nic na takie nie produkują...".

                                    I dla mnie to jest najpotężniejsza zmiana w świadomości (mojej i wielu
                                    znajomych) - że o tym F, G czy H jednak mówimy normalnie, traktując je - zgodnie
                                    z rzeczywistością:) - jako rozmiar jak każdy inny. Ale kiedyś tak w mojej głowie
                                    nie było, o nie..;)
                              • effuniak Re: :))) 24.01.10, 17:42
                                Zabawne
                                Zaraz dojdziemy do tego, że staniki"w dziwnych" są ogólnodostępne wszędzie,w
                                każdym osiedlowym bieliźniaku, od ponad 10ciu lat
                                • effuniak Re: :))) 24.01.10, 17:45
                                  ... no i te polskie firmy mające miseczkę G od dawna ....

                                  TO PO KIEGO WOGLE POWSTAŁO TO LOBBY SKORO TU OD DAWNA BYŁO I JEST STANIKOWE
                                  ELDORADO ????????
                                  • kk345 Re: :))) 24.01.10, 18:08
                                    > ... no i te polskie firmy mające miseczkę G od dawna ....
                                    >
                                    > TO PO KIEGO WOGLE POWSTAŁO TO LOBBY SKORO TU OD DAWNA BYŁO I JEST STANIKOWE
                                    > ELDORADO ????????
                                    Jestem na Lobby na tyle długo, by spróbować odpowiedzieć: choćby po to, by po
                                    trafieniu na nie Ewa Michalak wymyśliła, że może szyć inaczej, zmienić
                                    konstrukcję dotychczas projektowanych staników i ruszyć z ich produkcją na
                                    własną rękę. Takie Twoje wypowiedzi pamiętam z początku Twojej obecności na forum.
                                    • kk345 Re: :))) 24.01.10, 19:08
                                      Sama ze sobą gadam, ale nadal mnie ciekawi, gdzie się podziała tamta miła,
                                      sympatyczna Ewa:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,78053370,79810622,Luliluli.html
                                  • nessie-jp Re: :))) 24.01.10, 18:14
                                    > TO PO KIEGO WOGLE POWSTAŁO TO LOBBY SKORO TU OD DAWNA BYŁO I JEST STANIKOWE
                                    > ELDORADO ????????

                                    Ale po co te krzyki i hiperbole? Lobby powstało, o ile mnie pamięć nie myli, po
                                    to żeby *uświadamiać* kobiety, że te
                                    • szarsz Re: :))) 25.01.10, 11:23
                                      nessie-jp napisała:
                                      > Ale po co te krzyki i hiperbole? Lobby powstało, o ile mnie pamięć
                                      > nie myli, po to żeby *uświadamiać* kobiety, że te
                                      • butters77 Re: :))) 25.01.10, 11:46
                                        Dla mnie i w jednej, i w drugiej wypowiedzi jest sporo prawdy:) Początek był taki, by zebrać w jednym miejscu kobiety o większym biuście i ułatwić im poszukiwania odpowiednich staników (wymieniać się adresami sklepów, informacjami o nich itp.). Ale też od początku wszystko przebiegało pod hasłem "Alfabet nie kończy się na D", czyli - "nie dajmy sobie wmówić, że wykraczamy poza normę":) Więcej o tym w tej wspomnieniowej notce :)
                                        • effuniak Aaaaa.... 25.01.10, 12:05
                                          czyli oczekujesz ode mnie abym dokonała tu i teraz samokrytyki ....

                                          Ok

                                          Siostry Biuściaste !

                                          Ja, wyżej podpisana przyznaję sie, że bardzo zgrzeszyłam myślą, mową, pismem,
                                          uczynkiem i zaniedbaniem

                                          Moja wina!
                                          Moja wina !
                                          Moja bardzo ciężka wina !

                                          Przeto niniejszym błaga Matkę Założycielkę i Was Siostry Biuściaste
                                          o wybaczenie i obiecuję solennie NIGDY już nie brać udziału w jakichkolwiek
                                          dyskusjach by me słowa nie zostały poczytane jako zamach na działania LOBBY

                                          Jednocześnie pozwolę sobie czytać i watkach obojętnych czasem pisnąć cichutko
                                          swe zdanie jednakowoż pilnie zważając na zachowanie bezwzględnej poprawności
                                          politycznej

                                          ;DD
                                          • butters77 Re: Aaaaa.... 25.01.10, 12:28
                                            Ewo, jeśli chcesz doprowadzać swoje wypowiedzi do absurdu - droga wolna:) Mnie
                                            nie wmówisz, czego rzekomo od Ciebie "oczekuję", bo moje wypowiedzi są jasne i
                                            ogólnie widoczne.
                                          • ananke666 Re: Aaaaa.... 25.01.10, 13:22
                                            Zbiczuj się jeszcze ramiączkiem. A jak skończysz, to się zastanów trochę, czy
                                            warto robić z siebie przedstawienie, chociaż najwyraźniej to uwielbiasz.
                                          • black_halo Re: Aaaaa.... 25.01.10, 17:19
                                            Ewo, chyba masz cos nie ten teges z glowa. Przeczytalam caly moj
                                            watek i jakos nikt tu nie wypisuje, ze swoimi slowami zamchujesz sie
                                            na poczynania lobby. Gdyby nie lobby to wiekszosc pan nie uslyszaloby
                                            o tym, ze isnieje rozmiar 70G a nawet jesli juz to, ze nadaje sie on
                                            do noszenia bo jak wiadomo G to jest skrot od Gigantyczny, prawda? A
                                            przeciez przecietna pani ma B albo C, wyjatkowo duzy biust to D a
                                            wyjatkowo maly to A. Jak juz czesc pan sie dowiedziala, nie wiem skad
                                            ale podejrzewam, ze wlasnie z lobby, ze sa takie rozmiary i nadaja
                                            sie do noszenia to zaczely sie tych rozmiarow domagac w sklepach.
                                            jedna klientka wiosny nie czyni ale podejrzewam, ze jak w jakims
                                            sklepie zapytano czy jest miseczka F cz HH to sie panie zastanowily i
                                            moze nawet powiedzialy dostawcom "sluchajcie, panie pytaja o takie i
                                            takie rozmiary". Kazdy producent zwietrzy tu szanse na zbyt, kto
                                            pierwszy ten lepszy. Moj pierwszy polski stanik to bylo 70H kostara i
                                            gdyby mieli te obwody troszke lepsze to bym byla bardzo zadowolona.
                                            Ale teraz przegladam sobie polskich producentow i przymierzam sie do
                                            zakupow w Polsce gdy bede tam nastepnym razem.

                                            Niniejszym watek osiagnal tez 500 postow !
                                            • pierwszalitera Re: Aaaaa.... 25.01.10, 22:10
                                              black_halo napisała:

                                              > Ewo, chyba masz cos nie ten teges z glowa. Przeczytalam caly moj
                                              > watek i jakos nikt tu nie wypisuje, ze swoimi slowami zamchujesz sie
                                              > na poczynania lobby.

                                              A może Ewa nie ma nic z głową, a tylko ma ochotę być umyślnie trochę złośliwa? ;-) Skoro już bawisz się w psychiatrę, to weź pod uwagę każdą możliwość zanim postawisz diagnozę. I wątek nie jest twój. Pod wciśnięciu enter wątek staje się publiczny.
                                              • black_halo Re: Aaaaa.... 26.01.10, 08:37
                                                ja go zalozylam to jest moj i tez probuje byc troche zlosliwa ale moze
                                                mi nie do konca tym razem wyszlo za co przepraszam. Nie bawie sie w
                                                psychiatrie ale to co pisze Ewa wyglada czasem jak psychoza albo ja nie
                                                rozumiem jej uwag :D
                                • nessie-jp Re: :))) 24.01.10, 18:04
                                  effuniak napisała:

                                  > Zabawne
                                  > Zaraz dojdziemy do tego, że staniki"w dziwnych" są ogólnodostępne wszędzie,w
                                  > każdym osiedlowym bieliźniaku, od ponad 10ciu lat

                                  Nie są. Są dostępne od wielu lat upiornie drogie, choć dobre staniki Feliny w
                                  "dziwnych" rozmiarach. Nie każdy osiedlowy bieliźniak je sprzedaje, a miseczki
                                  największe to bodajże G, niemniej nie ma sensu wpierać wszystkim, że przed Lobby
                                  to na świecie nic powyżej 75B nie było :)
                                  • justinehh Guzik prawda 24.01.10, 18:09
                                    Eldorado wcale nie było, największe co miałam z Feliny to 80E, triumfa w tym
                                    rozmiarze nie widziałam nigdy.
                                    • nessie-jp Re: Guzik prawda 24.01.10, 18:15
                                      justinehh napisała:

                                      > Eldorado wcale nie było, największe co miałam z Feliny to 80E

                                      No tak, to ja nosiłam stanik urojony (który zresztą mam do dzisiaj
                                      • fanka_tomcia Re: Guzik prawda 24.01.10, 18:32
                                        nessie ----> bo w niektórych miastach mogło być inaczej. mnie 2 lata temu
                                        dziewuszka w sklepie próbowała wcisnąć kit, że Felina nie szyje obwodów 70 czy
                                        miseczek F (nie pamiętam dokładnie o jaki parametr chodziło, ale rzeczony
                                        rozmiar widziałam w innym sklepie).
                                        nawet obecnie w moim mieście nie ma marek typu Dama Kier i Róża (no przynajmniej
                                        ja nie widziałam, a mam "obcykane" sklepy z najszerszą ofertą, jak i większość w
                                        centrum miasta), które proponują obwody 65, nie ma Samanty w obwodach poniżej
                                        70, ani Triumpha z miskami powyżej E. więc jakie może mieć znaczenie dla mnie,
                                        że w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu takie rozmiary były/są dostępne.
                                        a 70G w moim mieście to też od niedawna dostępne
                                        • nessie-jp Re: Guzik prawda 24.01.10, 19:29
                                          > więc jakie może mieć znaczenie dla mnie,
                                          > że w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu takie rozmiary były/są dostępne.
                                          > a 70G w moim mieście to też od niedawna dostępne

                                          No, takie znaczenie, że idzie ku dobremu :)) Te X lat temu i w Warszawie trzeba
                                          było przejechać kilkadziesiąt km, żeby kupić jedyny dostępny wtedy stanik w
                                          pasującym rozmiarze. W tak zwanym międzyczasie sytuacja poprawiła się do tego
                                          stopnia, że oprócz jednej jedynej Feliny pojawiło się kilka sklepów stricte
                                          probiuściastych. W ciągu ostatniego roku liczba sklepów, w których da się kupić
                                          coś innego niż sutkozakrywacze, wręcz eksplodowała. Teraz mam taki nawet 6 km od
                                          domu, a nie 30. A w sąsiednim mieście nawet outlet z Freyą po około 100 zł.

                                          Dlatego nie rozumiem dziewczyn, które rwą szaty i rejtanią, że jest tragicznie.
                                          Nie jest! Tragicznie to było wtedy, jak była tylko Felina i to w tzw. wielkich
                                          miastach, a do sprzedaży wysyłkowej bielizny to się podchodziło jak pies do jeża.

                                          Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej! Będzie powstawać więcej sklepów z naszymi
                                          rozmiarami, będą się w nich pojawiać w normalnej, niewysyłkowej sprzedaży
                                          biustonosze rodzimej produkcji w pełnej rozmiarówce. Z czasem spadną ceny i
                                          zagranicznych produktów albo pojawi się więcej outletów.

                                          I tym optymistycznym akcentem... ;)
                                          • fanka_tomcia Re: Guzik prawda 24.01.10, 19:57
                                            wiesz co mam na myśli - że dla mnie nie miało żadnego znaczenia, jakie rozmiary
                                            są gdzieś tam dostępne, bo kupowałam w bieliźniaku 75C i nie wiedziałam, że może
                                            być inaczej ;) dopóki nie artykuł w Obcasach i jedna lobbystka działająca na
                                            jednym z forów "ogólnych" ;)
                                            potem jak szukałam tego co powinnam, odkryłam w swoim mieście pustynię ;) więc
                                            przerzuciłam się na internet.
                                            jeśli mówimy o sytuacji sprzed uświadomienia, czy po uświadomieniu parę lat
                                            temu, to chyba normalne, że opieramy się na własnych doświadczeniach, piszemy o
                                            własnym podwórku. w gruncie rzeczy jeśli dziewczyna chce sobie tu i teraz kupić
                                            stanik w takim a nie innym rozmiarze, to świadomość, że w mieście na drugim
                                            końcu Polski jest taki i do tego tani, chyba jej nie pocieszy :>

                                            owszem, fajna jest świadomość, że 100km od mojego miasta powstał uświadomiony
                                            sklep internetowy (i można też mierzyć u właścicielki), ale dla mnie W TEJ
                                            CHWILI to niczego nie zmienia ;)
                                            i żeby nie było - to nie jest narzekanie, ale stwierdzenie faktów.
                                            (jakbym wygrała w totka, to chyba sama bym otworzyła sklep, a tak to ciekawa
                                            jestem kiedy powstanie takowy w moim mieście i czy się zdoła utrzymać)
                                            • butters77 Re: Guzik prawda 24.01.10, 22:20
                                              Fanko_tomcia, jeśli Cię to pocieszy - jestem w podobnej sytuacji:) Mimo że od
                                              paru lat mocno przyglądam się rynkowi bielizny, mimo że śledzę nowopowstające
                                              sklepy, testuję te internetowe itp. - wciąż nie mam sensownego stacjonarnego w
                                              swoim mieście, a do najbliższego spory kawałek drogi:) I tak się złożyło, że
                                              jeszcze nigdy nie kupiłam idealnego stanika w sklepie stacjonarnym - bo nawet,
                                              jeśli zdarzało mi się wpaść do "naszych" sklepów w większym mieście, były to
                                              głównie wizyty towarzyskie;) [chyba czas to zmienić:)]

                                              Ale wierzę, że i Ty, i ja się doczekamy - bez przeprowadzki do Warszawy:)
                                              • fanka_tomcia Re: Guzik prawda 24.01.10, 22:42
                                                nom :) ja bym chętnie udała się do tego 100 kilosów ode mnie, ale jak to zgrać,
                                                żebym akurat miała potrzebę wyprawy w tamte okolice, jednoczesną potrzebę zakupu
                                                stanika i fundusze na to i wybrany rozmiar i model w sklepie.
                                                być może tego lata to będzie możliwe, ale nie mam pewności :>
                                    • marciasek Re: Guzik prawda 25.01.10, 01:43
                                      HA! A ja miałam 80F z obu tych marek. Oczywiście na zamówienie i 2 modele do
                                      wyboru, w kolorach czarnym, białym i antracytowym lub granatowym od święta.
                                • panistrusia Re: :))) 24.01.10, 18:19
                                  Doskonale wiesz, że 75F z Samanty czy 70G innej Dalii szczytem marzeń
                                  dla osoby z wymiarami spoza tabelki tej firmy szczytem nie jest.

                                  Natomiast może jestem tak głupia, że cieszę się, że można je już bez
                                  większych problemów dostać w sklepach, bo układa mi się to w ciąg
                                  'było do D, jest do G, będzie od 65', ale chyba lepiej, jak jest
                                  lepiej niż gorzej.

                                  No ale skoro Tobie pasuje taka dziwna dyskusja i wpędzanie się w
                                  takie klimaty...
                                • fanka_tomcia Re: :))) 24.01.10, 18:24
                                  w moim mieście na pewno nie :> w 2008 jak i teraz trudno jest znaleźć rozmiary
                                  70E+ w bieliźniaku innym niż "porządny" sklep z bielizną. w Triumphie np nie ma,
                                  a ja kupowałam albo w T. albo w takim małym sklepiku. 65-tki są dostępne chyba w
                                  4-5 sklepach, o ile się nie mylę, ale to naprawdę mała ilość. 2 lata ich nie
                                  było, bo te marki w ogóle nie szyły 65.
                        • joankb Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 18:44
                          Na razie to jak z Triumphem, czyli "z czym do gościa", którym to tekstem rzucają
                          zaprzyjaźnieni :)) menele.
                          Albo mierz siły na zamiary...
                          I Chantelle i Triumph to olbrzymie firmy, tam rozszerzenie rozmiarówki do
                          przysłowiowego K to nie tylko kwestia posadzenia konstruktora i szwaczki.
                          Reklama, kampania wizerunkowa, wielkość salonów firmowych itg.
                          A na razie nie robią wiele. Te 65-ki, które się pojawiły to ubodzy krewni kolekcji.
                          W Polsce też zmieniają coś nie potentaci, a małe firmy.
                          A - ja nie miewam "sympatii" do firm, to jest jakiś idiotyczny wymysł
                          marketingowy. Firmy to firma, sympatię czuje się do kogoś nie do czegoś.
                        • fanka_tomcia Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 21:06
                          ciekawe kiedy Polki zaczną chętnie kupować staniki za 300zł jak obecnie i 100zł
                          to dla większości za dużo :P
                        • kasica_k Re: Jeszcze raz porównanie cen 24.01.10, 01:30
                          pierwszalitera napisała:

                          > Owszem, sympatia gra przy zakupach wielką rolę. Jeżeli komuś jakaś
                          marka wydaje
                          > się wysnobowana ze względu na wysoką cenę i sposób prezentacji, to
                          jest to te
                          > ż emocjonalne podejście.

                          To Ty piszesz o wysnobowaniu, ja piszę o wysokiej cenie i ograniczonym zakresie
                          rozmiarów, który sprawia, że marka nie może być alternatywą dla brytyjskich
                          D-plusów.

                          > Nie mogę też pojąć twojego stwierdzenia o braku motywacji.

                          A co w tym niejasnego? Żadna duża firma nie zmieni asortymentu na
                          skutek petycji klientek. Nie zrobi tego ani Triumph, ani
                          Chantelle, nie robi tego także Eveden, by the way.

                          > W określeniu "tego typu firmy" jest sporo uprzedzenia.

                          A gdzie uprzedzenie w stwierdzeniu powyższego faktu?

                          > Po co więc w ogóle si
                          > ę starać i lobbować u producentów, gdy każda z tych firm ma też już
                          jakiś swój
                          > target i może też nie zamierza zagarniać nowych terenów?

                          Niektórzy mogą być tym zainteresowani, jak nie teraz, to w
                          przyszłości. Są producenci, u których lobbowanie może mieć sens i tacy, u
                          których lobbowanie będzie tylko stratą czasu.
                          Ci drudzy maja szansę wyewoluować w pożądanym przez nas kierunku
                          dopiero wraz z masową zmianą świadomości klienta. O ile w ogóle.

                          > Wolałabym jednak zakończyć tą dyskuję o Chantelle

                          Nie ja ją zaczęłam :)
                          • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 24.01.10, 11:52
                            kasica_k napisała:

                            > To Ty piszesz o wysnobowaniu, ja piszę o wysokiej cenie i ograniczonym zakresie
                            > rozmiarów, który sprawia, że marka nie może być alternatywą dla brytyjskich
                            > D-plusów.

                            Pewnie miałaś na myśli "nie jest", a nie "nie może"? Fajnie, że niekórzy tu mają tyle wiedzy, że wiedzą doskonale, co jest stratą czasu. ;-) Ja tam nie jestem taka pewna, która marka ma na tyle doświadczenia gospodarczego i finansowych możliwości, by wprowadzać sensowe zmiany zadowolające potencjalne klientki. Uśmiałabym się gdyby stała się nią na przykład Triumph. Jeżeli chodzi jednak tylko o trzeźwe spojrzenie z momentalnego punktu widzenia, to cała ta dyskusja nie ma sensu, bo ceny Evedenu w Polsce nie spadną. I ja jako pierwsza też nie wymieniłam w tym wątku nazwy Chantelle.
                            • fanka_tomcia Re: Jeszcze raz porównanie cen 24.01.10, 16:52
                              khem, Triumph chyba może, ale być może w Polsce nie widzi sensu... poza Polską
                              można dostać Triumphy w obwodach 65 (w miskach do F). w niektórych polskich
                              miastach dziewczyny widzą rozmiary 70E czy 70F. ja nie widziałam w swoim mieście
                              NIGDY Triumphowego 70F. nie wiem czy to kwestia konkretnych sklepów i tego, że
                              nikt nie zgłasza zapotrzebowania, czy polityki centrali w stosunku do "prowincji".
                              zresztą podobnie jest z Samantą w obwodach poniżej 70...
                              pewnie, że daleko do brytyjskich G+, ale na pewno na obwody 65 z mniejszymi
                              miskami byłoby sporo chętnych klientek.
                    • turzyca Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 18:05
                      > No właśnie, a teraz powiedz, która marka jest ci sympatyczniejsza?

                      Moja psiapsiola ma takiego kumpla, przeuroczego, zarabiscie przystojnego
                      Katalonczyka, muzyka, pracujacego z niepelnosprawnymi dziecmi, udzielajacego sie
                      w roznego typu wolontariatach (schronisko itp), do tego dusza towarzystwa,
                      szalenie dowcipny, no przesympatyczny.
                      I co z tego, jesli nie zna ani polskiego, ani angielskiego, ani niemieckiego,
                      ani rosyjskiego, a ja nie znam ani kalatonskiego, ani hiszpanskiego, ani
                      francuskiego? Cieszenie oczu jego przyjemna powierzchownoscia i docenianie zalet
                      moge sobie uprawiac, ale jednak nic wiecej.
                      To samo ze stanikiem. Niewazne jak sympatyczna jest firma i jak sliczne sa
                      staniki. Jak nie produkuja 30GG/30H, to ja sobie pozwole zachowac wlasne zdanie.
                      • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 18:22
                        turzyca napisała:

                        > To samo ze stanikiem. Niewazne jak sympatyczna jest firma i jak sliczne sa
                        > staniki. Jak nie produkuja 30GG/30H, to ja sobie pozwole zachowac wlasne zdanie

                        Ależ proszę. Tylko nie będę miała wyrzutów sumienia, że nie potrzebuję rozmiaru 30GG/30H. A skoro osoby potrzebujące takiego rozmiaru nie są zainteresowane komunikacją z marką robiącą sympatyczne wrażenie, to nie powinny dziwić się, że inna, niszowa firma wykorzystuje swój monopol, dyktując ceny w tej kategorii rozmiarowej. Nie bierz tego osobiście. ;-) U effuniaka zresztą, nie nosisz pewnie 30GG, więc u większości rozciągliwość obwodów stwarza sztuczne zapotrzebowanie na szerszą rozmiarówkę.
                        • justinehh Re: Jeszcze raz porównanie cen 24.01.10, 01:30
                          Effuniaka mam w rozmiarze 75G, Freye nawet 65HH,, w 65G nie zmieszczę się za
                          Chiny i jeśli pewnego dnia Freya zażyczy sobie trzy stówy za stanik, to po
                          prostu nie będzie mnie nie niego stać...
                • fanka_tomcia Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 21:02
                  hm ale zarobki na godzinę wynoszą kilka razy więcej i to jest fakt. i to, że
                  ceny w sklepach są kilka razy wyższe, ale nie tyle samo razy wyższe ile te
                  zarobki to też jest fakt. gdyby tak nie było, to by młodzi nie wyjeżdżali do UK.
                  a tam mogą sobie spokojnie kupić w Brastopie czy Bravissimo na wyprzedaży.
                  w Niemczech pewnie jest inaczej. ale czy naprawdę stwierdzenie, że ogół
                  społeczeństwa tam jest bogatszy to są bajki?

                  pamiętam oferty pracy dla pielęgniarek w Norwegii - u nas zarabiają 1000zł, tam
                  10-15 razy więcej (oficjalne oferty pracy, z podanymi wszystkimi szczegółami,
                  łącznie z pensją). ceny z kolei są ok.5 razy wyższe (dane od znajomych
                  studentów). nie wiem oczywiście jakie mają podatki czy czynsze, ale moim zdaniem
                  i tak wychodzą o wiele bardziej na plus w stosunku do zarobków w Polsce.

                  inna sprawa, to czy ktoś wydaje 50 euro na stanik lekką ręką, czy też nie. w
                  Polsce też jest tak samo - niektórzy zamożniejsi nie szastają kasą, mają inne
                  priorytety, mimo że ich stać, to nie wydadzą na coś takiej sumy.
                  • pierwszalitera Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 22:11
                    fanka_tomcia napisała:

                    > pamiętam oferty pracy dla pielęgniarek w Norwegii - u nas zarabiają 1000zł, tam
                    > 10-15 razy więcej (oficjalne oferty pracy, z podanymi wszystkimi szczegółami,
                    > łącznie z pensją). ceny z kolei są ok.5 razy wyższe (dane od znajomych
                    > studentów). nie wiem oczywiście jakie mają podatki czy czynsze, ale moim zdanie
                    > m
                    > i tak wychodzą o wiele bardziej na plus w stosunku do zarobków w Polsce.

                    Owszem wychodzą na plus, bo Skandynawia jest bogata. Chyba nikt nie oczekuje, że po 20 latach Polska dogoni ten poziom i będzie mogła sobie powolić na podobny standard życiowy. A jak piszesz, to te pielągniarki zarabiały około 3,5tys euro. Wcale nie tak dużo jak na kraje skandynawskie, które są też bardzo, bardzo drogie. Po samych podatkach zostanie z tej sumy najwyżej połowa. A potem trzeba zapłacić drogie mieszkanie i rachunki różnego typu. Firmy sprzedające swoje staniki w krajach europejskich nie mają też potrzeby dopasowania się do krajowego poziomu. Ale w pewnym stopniu nawet to robią, bo ta sama Arabella kosztuje w Polsce 43 euro (175 zł), w Niemczech 46 euro, a w bogatszej Danii już 54 euro. Ale my widzimy tylko sklepy brytyjskie, które nie są dlatego takie tanie, bo ludzie tam mało zarabiają, tylko dlatego, że są brytyjskie. Argumentowanie o relatywnym ubóstwie Polaków nie ma w tym przypadku sensu.
                    • fanka_tomcia Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 22:34
                      nie miałam na myśli tylko kontekstu stanikowego.

                      a tymi trzema euro różnicy to dystrybutor może się wypchać, łachy nikomu nie
                      robi xDDD AŻ 12zł mniej niż w Niemczech buahahahah
                • joankb Re: Jeszcze raz porównanie cen 23.01.10, 21:18
                  Taaaa, tylko Ty nie widzisz tej naszej strony.
                  A statystyki mówią dość jasno. Polska jest jednym z uboższych krajów. W Europie,
                  w OECD.
                  Mamy bardzo wysoki procent tzw. ubogich pracujących i nie dotyczy to tylko
                  warstw słabo wykształconych.
                  Jesteśmy na trzecim miejscu od końca w statystykach OECD dotyczących dzieci
                  żyjących w ubóstwie. Za nami jest tylko Meksyk i Turcja.
                  Mamy wysoki procent wykluczonych.
                  Średnie (i tak wiele niższe) nie mówią wszystkiego.
    • fanka_tomcia a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 01:00
      staniki stanikami, o takich Frejach po 200zł czy Panaszach po 170 to wiele
      kobiet nie ma pojęcia, ale jak się wejdzie do pierwszej lepszej drogerii to stoi
      szafa np. L'Oreala ;)
      z tego co się orientuję, to była akcyza na kosmetyki. czy została zniesiona, co
      było zapowiadane jakieś 3-4 lata temu? teraz nie wiem, ale parę lat temu
      niektóre marki w paryskiej Sephorze w stałych cenach były o 30-40% tańsze niż w
      perfumerii w moim mieście. Nie zauważyłam spadku cen kosmetyków ze średniej
      półki (z wyjątkiem Essence - przy wejściu na rynek ceny niektórych produktów
      wynosiły 2 x tyle co w Niemczech, teraz chyba są na podobnym poziomie ??)
      Juicy Tubes Lancome w UK kosztuje 63-66zł, w Douglasie 99zł - czyli nadal
      różnica ponad 30%
      teraz wchodzi na polski rynek grecka marka Korres - cena balsamu do ust to w
      zależności od miasta i drogerii 60-75zł. (na ebay od greckich użytkowników w
      cenach ok. 17,5-29zł a 28-44zł łącznie z przesyłką )
      na czym polega różnica w cenach, czy narzucają je dystrybutorzy, czy też państwo
      (tak rozumiem mówienie o akcyzie)?
      • joannea Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 01:25
        akcyza na kosmetyki została zniesiona bodajże w 2006 roku. Ceny nie spadły, bo
        jeszcze kilka lat temu, a szczerze wątpię, by się to teraz zmieniło, mieliśmy
        jednego dystrybutora na większość marek selektywnych, a innymi, ze swojej
        stajni, zajmował się L'Oreal. I nikomu się nie opłacało zejść z cen.
        • fanka_tomcia Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 02:19
          aha, to niczego to nie dało :/ i ciekawe czy coś się kiedykolwiek zmieni. w
          każdym razie tak samo jak u nas Freyę się postrzega jako ekskluzywną ze względu
          na cenę, tak postrzegany jest czasem L'Oreal, Bourjois czy Vichy
          • justinehh Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 02:26
            Ja bym prędzej powiedziała, że ekskluzywne jest Fauve, Helena Rubinstein i Max
            Factor ...
            • fanka_tomcia Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 02:59
              hihi Helena Rubinstein zabija mnie ceną ;) Max Factor zawsze postrzegałam jako
              tą średnio-wyższą półkę ;) chodzi mi o sytuację, kiedy błyszczyk kosztuje
              30-40zł i dziewczyny mówią "no ale to Bourjois, jest 'lepszy' niż <wstaw dowolną
              polską średniopółkową firmę>, bo przecież kosztuje więcej niż jakiś badziew"
              oczywiście faktem jest, że niektóre kosmetyki z tych marek są super, ale
              niektóre jakością nie przebijają polskich, nieco tańszych marek.
              A nawet jeśli by przebijały w 100% to i tak cena nie powinna być wyznacznikiem
              jakości, bo na wolnocłówce za jakiś tam kosmetyk zapłacę o wiele mniej niż w
              Polsce, to od razu automatycznie jakość mu spadnie? :D
              ale serio, spotkałam się z ocenianiem kosmetyku przez pryzmat ceny i to nie w
              oczywistych przypadkach typu "lakier za 2zł a lakier za 30zł"


              chociaż... może ja mam inne podejście ;) dla mnie "to tylko błyszczyk, nie wydam
              100zł na coś co mogę mieć za 20-30zł w podobnej jakości". być może nie rozumiem
              czegoś oczywistego.
              czy to tak jak ze stanikami, że nie dam 180zł za stanik, jak mogę znaleźć inny
              za 90zł?
      • justinehh Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 01:32
        No ale bez większości kosmetyków, zwłaszcza kolorowych da się przeżyć, ale
        stanik w złym rozmiarze może zrobić krzywdę ...
        • fanka_tomcia Re: a akcyza na kosmetyki? 24.01.10, 01:53
          wiele dziewczyn noszących "pusiapki" za 15zł kupuje jednocześnie wcale nie
          najtańszą kolorówkę ;)
    • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 02.02.10, 18:49
      Kolejny artykuł do poczytania:
      wyborcza.biz/biznes/1,100896,7519256,UOKiK_nalozyl_8_mln_kary_za_zmowe_cenowa_firm_budowlanych.html
      • effuniak Re: ceny w polskich sklepach 03.02.10, 06:43
        Ale ale...
        Tu jest mowa o zmowie KILKU producentów w sprawie cen surowców
        A my mamy do czynienia z ustaleniem ceny MINIMALNEJ w obrębie jednego producenta
        Czyli effuniak zmówi się z effuniakiem w krucjacie przeciwko klientkom, tak ?...
        Nota bene - też mam ustalone ceny minimalne bo mogłabym te staniki sprzedawać
        dużo dużo drożej
        ;DD
        A jeśli zamiast ustalenia ceny minimalnej producent "wyśrubuje" cenę zbytu to
        my, jako nabywcy indywidualni i tak nic nie zyskamy a może nawet stracimy bo
        sklepy dodając swoją marżę uzyskają być może nawet i wyższe niż obecnie ceny
        • magdalaena1977 Re: ceny w polskich sklepach 03.02.10, 07:24
          effuniak napisała:

          > Ale ale...
          > Tu jest mowa o zmowie KILKU producentów w sprawie cen surowców
          Nie. W artykule była mowa o dwóch producentach, z których każdy zmówił się ze
          swoimi dystrybutorami ustalając detaliczne ceny minimalne.



          > A jeśli zamiast ustalenia ceny minimalnej producent "wyśrubuje" cenę zbytu to
          > my, jako nabywcy indywidualni i tak nic nie zyskamy a może nawet stracimy bo
          > sklepy dodając swoją marżę uzyskają być może nawet i wyższe niż obecnie ceny
          Nie. Ustalenie wysokiej ceny zbytu jest ok, ponieważ nie blokuje działania
          wolnego rynku i konkurencji. Sklepy mogą wybierać wysokość marży zależnie od
          przyjętego modelu biznesowego, różnicować marżę na różne produkty (np. dając
          wyższe marże na staniki i niższe na majtki), mogą wybierać różnych producentów ...
          Jeśli producent postawi zbyt wysokie ceny zbytu, to po prostu wypadnie z rynku,
          bo nikt nic od niego nie kupi.
    • fanka_tomcia Freya - rekord cenowy? O___o 08.02.10, 19:04
      tengel.bazarek.pl/opis/296636/biustonosz-mimi-2711-petal-freya.html
      • kasienka.body :D 08.02.10, 20:52
        Pod spodem są inne produkty - przebitka ponad 100% ;)
        Pierwsze widzę w ogóle ten sklep...
        • moniach_1 Re: :D 09.02.10, 15:21
          > Pierwsze widzę w ogóle ten sklep...

          Pierwsze i pewnie ostatnie, bo kto tam w ogóle będzie kupował? Jeszcze żeby
          próbowali się lansować na jakiś luksus, to to może kogoś przyciągnąć. A tak?
          Sklep się nazywa bazarek, to powinno raczej świadczyć o cenach dążących w drugą
          stronę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka