Dodaj do ulubionych

Brafitting po amerykańsku

13.06.13, 23:52
Na amerykańskim portalu Reddit istnieje odpowiednik naszego lobby: podforum A Bra That Fits. Portal jest amerykański, ale forumowiczki międzynarodowe.

www.reddit.com/r/ABraThatFits/
Forum zajmuje się głównie doradzaniem rozmiarowym, dostępnością staników w szerokiej rozmiarówce w US, ale nie tylko. W sumie przypomina mi ono Lobby sprzed 3-4 lat :) Dziewczyny wrzucaja tam też zdjęcia w nowych stanikach (fit check) widoczne dla wszystkich.

Jak pewnie większość z Was wie, amerykańskie stanikomaniaczki uważają metodę +4 cale za błędną. Czyli osobie z 82cm pod biustem (32 cale) doradzają brytyjski obwód 32 lub nawet 30 w markach uważanych za rozciągliwe (Freya). Naszą metodę uważają za mit :)
www.reddit.com/r/ABraThatFits/wiki/quick
Niestety czasami czytam tam przerażające historie forumowiczek skarżących się na bóle w plecach, klatce i problemy z oddychaniem i radzi się jej ciaśniejszy obwód, bo ból w plecach oznacza za małe podtrzymanie... Notorycznie widać na zdjęciach owijanie się miskami i obwody ciasne leżące w talii (oczywiście za luźne, bo się zsuwają).

Albo przerażający (IMHO) filmowy istruktaż wygarniania:
prettynpetitej.blogspot.se/2013/03/too-big-band-and-my-way-of-swooping-and.html
Ale poruszanych jest tam też sporo interesujących kwestii i wiedza stanikowa troche inaczej się tam rozwija.

Np aby lepiej dopasować sobie lub komuś stanik, dziewczyny stosują ciekawy i szczegółowy system oznaczania kształtów biustów.

Dwa podstawowe kryteria to Full on Bottom (FoB) czyli biust pełny na dole i Full on Top (FoT) biust pełny na górze.
brasihate.blogspot.se/2013/02/clarifying-breast-shape-full-on-top-vs.html
Inny, bardziej szczegółowy sytem polega na określaniu kształtu piersi powyżej i poniżej brodawki (najlepiej to widać na schemacie):
i.imgur.com/zeP3dZF.png
Poza tym kilka ciekawych zestawień dotyczących parametrów różnych marek i modeli:
Szerokość fiszbin
Głębokość miseczki
Ścisłość obwodu

Jeszcze coś o małych biustach:
Stożki

I co według tamtejszych forumek jest normalnym śladem po staniku:
Link

Może możemy dowiedzieć i nauczyć się od amerykańskich sióstr czegos nowego? Może mogłybyśmy podzielic się z nimi swoją wiedzą? Chociaż to wymagałoby chyba dłuższego zaangażowania się, bo dziewczyny dość alergicznie reagują między innymi na każdą sugestię, że obwód może byc za ciasny.

---
Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
tnij.org/staniki01
Obserwuj wątek
    • olazdaleka Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 00:13
      Udzielam sie na Bratabase i na roznych stronach okolostanikowych na Facebooku (anglojezycznych) i juz sobie odpuscilam tlumaczenie ze nosza za ciasne obwody - jedynie Annie z BrasIHate niedawno napisala dwa artykuly negujace metode +0 cali i jak widzac w komentarzach, wiekszosc byla oburzona. Linki:brasihate.blogspot.com.au/2013/03/why-i-believe-in-2-for-band-size.html i brasihate.blogspot.com.au/2013/03/follow-up-to-2-band-sizing.html
      • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 09:02
        Tez sobie odpuscilam doradzanie rozmiarowe. Staram sie udzielac jedynie porad merytorycznych :)

        ---
        Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
        tnij.org/staniki01
    • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 06:53
      Dzięki za linki, w wolnej chwili (haha) poczytam.

      Ale tak na szybko - ja miewam takie ślady od staników. Dobrze dopasowanych i na pewno nie za ciasnych, jak Cleo w obwodzie 36 noszone na 80 pod biustem (co świadczy, że u mnie się spokojnie sprawdza metoda +4 ;) )
      • clarisse Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 16:07
        No ja w tych zalinkowanych śladach nic strasznego nie widzę, miewam takie. I nie, nie noszę za wąskich obwodów, naprawdę. Noszę takie akurat - mogłabym się ścisnąć bardziej ale byłoby mi mniej wygodnie. Mogłabym mniej, ale natychmiast mi wtedy biust zwisa (32J/70K ma swoje prawa).

        Natomiast w kwestii dopasowania obwodów raczej nie doradzam, bo to kwestia niesamowicie indywidualna i zależna od szczegółów budowy ciała, a nie wyłącznie od centymetrów, które też są bardzo niepewne, bo zależnie od tego, kto mierzy, przy tych samych założeniach można mieć kilka cm różnicy).
        • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 16:26
          clarisse napisała:

          > No ja w tych zalinkowanych śladach nic strasznego nie widzę, miewam takie.


          Mnie też się zdarza, a na pewno nie noszę za ciasnych obwodów, na ciasne pod biustem 74cm i luźne 78cm noszę effuniakowe 80-tki. To moim zdaniem kwestia wrażliwości na ucisk, ja w domu zdejmuję nawet dosyć luźny, męski zegarek, bo mnie uciska. No i kolor skóry. Na jasnej skórze wszystkie zaczerwienienia wyglądają dramatyczniej. Ale na początku owszem, nosiłam trochę ciaśniej i próbowłam się "przyzwyczaić", konsekwencją były żołtawe pręgi pod biustem. Niewielkie, może nie rzucające się w oczy, ale jednak zrogowacenie jako forma obrony skóry przed uciskiem. Stosują więc zasadę, najluźniej jak się da, znaczy tak, by biust był jeszcze podrzymany, ale nie więcej. Jedyne, co mnie na tych zdjęciach razi, bo te czerwone ślady po końcówkach fiszbin, ja bym tak nie mogła. Wbijające się w pierś fiszbiny miałam w moim starym 80B, a nie po to zmieniałam rozmiar, by teraz wbijały mi się w pachę.
          • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 17:24
            > Mnie też się zdarza, a na pewno nie noszę za ciasnych obwodów, na ciasne pod bi
            > ustem 74cm i luźne 78cm noszę effuniakowe 80-tki. To moim zdaniem kwestia wrażl
            > iwości na ucisk, ja w domu zdejmuję nawet dosyć luźny, męski zegarek, bo mnie u
            > ciska. No i kolor skóry. Na jasnej skórze wszystkie zaczerwienienia wyglądają d
            > ramatyczniej. Ale na początku owszem, nosiłam trochę ciaśniej i próbowłam się "
            > przyzwyczaić", konsekwencją były żołtawe pręgi pod biustem.

            Zdarzanie zdarzaniem, ale obserwowanie śladów jest mega ważne, zwłaszcza przy tak dużym zaniżeniu obwodu. Zdjęcia mogą pokazywać różnie, ale w mej krótkiej przygodzie brafitterki widziałam już mnóstwo dziewczyn ze stanikiem dobranym gdzieś indziej, gdzie też na początku były takie niby zwykłe, czerwone ślady, a potem sine czy brązowe trwałe pręgi. Dlatego ja już całkowicie odeszłam od doradzania świeżynkom "nie przejmuj się czerwonymi śladami, to normalne" do "nie panikuj, ale obserwuj te ślady, jeśli nie znikają po krótkim czasie od zdjęcia stanika, rozważ zmianę biustonosza". Po krótkim czasie, czyli nie może być tak, że po zdjęciu biustonosza cztery godziny później nadal mamy czerwone ślady. Nawet nie musi być obwód za ciasny, wystarczy, żeby miał nieodpowiednią konstrukcję (tj. mocne gumki + słaba dzianina pomiędzy).

            Może bym tak nie zwracała uwagi na te ślady u Amerykanek zaniżających obwód o 12 cm, gdyby nie to, że zaoglądałam się późniejszych efektów u pań z przesadnie ciasnym obwodem. Serio, raz byłam bliska płaczu, jak pani we Frejce zaniżonej o 15 cm zdjęła ten stanik i zobaczyłam sine wręcz ślady. A już tym bardziej jest to przerażające w przypadku małobiuściastych, które najczęściej nie potrzebują żadnego zaniżenia, a z całą pewnością nie 10 cm.
            • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 14:30
              > Nawet nie musi być obwód za ciasny, wystarczy, żeby miał nieodpowiednią konstrukcję
              > (tj. mocne gumki + słaba dzianina pomiędzy).

              Prawda.
              Skoro już mówimy o śladach, przyznam, że dla mnie takie ślady już są nieakceptowalne, albo akceptowalne okazjonalnie (jeśli stanik ma mi przesunąć biust 5 cm wyżej, zbliżyć piersi do siebie, uformować je w kuleczki i jeszcze nie zakryć całego dekoltu, to nie ma siły, żeby nigdzie nie uciskał). Takie ślady dyskwalifikują u mnie codzienny stanik, ale ja mam naprawdę duże wymagania w tej kwestii.
        • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 22:39
          clarisse napisała:

          > No ja w tych zalinkowanych śladach nic strasznego nie widzę, miewam takie.

          Clarisse, ale ja nie napisałam, że widzę w tych śladach coś strasznego, akurat na tych zdjęciach ciężko mi określić czy te ślady są "normalne". A filmik z wygarnianiem oglądałaś? On jest moim zdaniem straszny.

          > Natomiast w kwestii dopasowania obwodów raczej nie doradzam, bo to kwestia nies
          > amowicie indywidualna i zależna od szczegółów budowy ciała, a nie wyłącznie od
          > centymetrów, które też są bardzo niepewne, bo zależnie od tego, kto mierzy, prz
          > y tych samych założeniach można mieć kilka cm różnicy).

          No i to właśnie chodzi, że na tym forum (tak jak u nas) doradzanie odbywa się przez internet na podstawie opisu, wymiarów i czasem zdjęć. I na wstępie wszystkim zaleca się sporo zaniżony obwód.

          Chociaż faktycznie komus może takie zaniżenie pasować, problem moim zdaniem pojawia sie kiedy dziewczyna skarży się na bóle, fiszbiny na plecach i inne problemy i nikomu nie przyjdzie do głowy, że przyczyną może być za ciasny obwód.

          ---
          Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
          tnij.org/staniki01
    • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 10:04
      Przejrzałam sobie te fit check, w większości przypadków coś strasznego Oo Zwłaszcza, że dużo tam małobiuściastych, którym w większości nie proponowałabym zaniżenia żadnego, bo i po co. Wszędzie za duże miski poukrywane naciągniętymi ramiączkami, brrr. I Curvy Kate dobierane na małe biusty, jeszcze chyba nigdy nie widziałam dobrze leżącego CK w rozmiarze 28DD.

      Natomiast jeśli faktycznie reagują alergicznie na zwrócenie im uwagi, że owijają się miskami i ściskają zanadto, to nie widzę celu dzielenia się z nimi swoją wiedzą ;) Bo muszą po prostu przejść ten etap, który Lobby przechodziło kilka lat temu (chociaż, z drugiej strony, wtedy dużo mniej firm robiło ścisłe, porządne obwody). Przejdzie im, jak zobaczą, że te czerwone "normalne" ślady zrobiły się już brązowe ;) ;)
    • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 14.06.13, 23:56
      > Może możemy dowiedzieć i nauczyć się od amerykańskich sióstr czegos nowego? Moż
      > e mogłybyśmy podzielic się z nimi swoją wiedzą? Chociaż to wymagałoby chyba dłu
      > ższego zaangażowania się, bo dziewczyny dość alergicznie reagują między innymi
      > na każdą sugestię, że obwód może byc za ciasny.

      No i sama sobie odpowiedziałaś ;)
      Oduczyłam się dyskutować z "uświadomionymi". Widziałam już takie rzeczy, że doszłam do pewnych wniosków, szkoda języka. Od przypadków typu:
      -w tej 70 mi za ciasno, jej, nie mogę dopiąć!
      -to ja podam pani 75
      -????!!!! 75, psze pani, to ja miałam bez brafitterki!!!!!

      ...po dzikie skoki, żeby wbić się w stanik i obwody tak wżarte w ciało, że dziewczyna nie zauważyła braku fiszbiny w staniku. Nie czuję się na siłach dyskutować :)
      • kasienka.body Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 12:54
        > -????!!!! 75, psze pani, to ja miałam bez brafitterki!!!!!

        :D mistrzostwo...

        Łączę się w bólu BTW, też niestety często się z różnymi kwiatkami spotykam, ale podobnie jak Ty

        >Nie czuję się na siłach dyskutować :)


        -------------------------------------
        Zapraszamy na zimowe wyprzedaże w sklepie BODY.
        www.body.sklep.pl
        kontakt@body.sklep.pl
      • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 13:04
        madzioreck napisała:

        > > Może możemy dowiedzieć i nauczyć się od amerykańskich sióstr czegos noweg
        > o? Moż
        > > e mogłybyśmy podzielic się z nimi swoją wiedzą? Chociaż to wymagałoby ch
        > yba dłu
        > > ższego zaangażowania się, bo dziewczyny dość alergicznie reagują między
        > innymi
        > > na każdą sugestię, że obwód może byc za ciasny.
        >
        > No i sama sobie odpowiedziałaś ;)

        Akurat na dyskusji o ciasnych obwodach najmniej mi zależy, bo ten temat się już u nas na lobby przewijał.

        Ciekawa jestem co sądzicie o metodzie określania kształtu i typu biustu i czy taka metoda jest skuteczna/bardziej precyzyjna/lepsza niż to co my stosujemy.
        Na ABraThatFits dziewczyny doradzają głównie w stylu: jeśli Twój biust wygląda jak 2/5 albo 3/6 to spróbuj Deco, Cleo June etc. (przykład zmyślony).

        ---
        Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
        tnij.org/staniki01
        • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 14:22
          Trzeba by u nas przeprowadzić takie badania odnośnie do kształtów, zobaczyć, co której pasuje i wtedy wyciągać wnioski. Bo może faktycznie coś w tym jest. Może bym wtedy się dowiedziała, dlaczego staniki, które pasują 90% osobom, mnie przykładowo nie pasują ;)
          • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 10:12
            yaga7 napisała:

            > Trzeba by u nas przeprowadzić takie badania odnośnie do kształtów, zobaczyć, co
            > której pasuje i wtedy wyciągać wnioski. Bo może faktycznie coś w tym jest. Moż
            > e bym wtedy się dowiedziała, dlaczego staniki, które pasują 90% osobom, mnie pr
            > zykładowo nie pasują ;)
            >

            O właśnie. W sumie korzystając z graficznego oznakowania Amerykanek mam biust (bez stanika) 2/5 czyli dokładnie w środku, ani specjalnie full on top, ani full on bottom, zupełnie nieproblematyczny, jak mi się wydawało. Dlaczego dogaduję się właściwie tylko z Effuniakami, a wszystkie balkonetki robią z moim biustem coś dziwnego, jest dla mnie zagadką.
            • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 12:16
              > O właśnie. W sumie korzystając z graficznego oznakowania Amerykanek mam biust (
              > bez stanika) 2/5 czyli dokładnie w środku, ani specjalnie full on top, ani full
              > on bottom, zupełnie nieproblematyczny, jak mi się wydawało. Dlaczego dogaduję
              > się właściwie tylko z Effuniakami, a wszystkie balkonetki robią z moim biustem
              > coś dziwnego, jest dla mnie zagadką.

              Ja w ogóle nie umiem się odnaleźć w tej tabeli, najbliżej mi chyba do 2/5, chociaż w praktyce ta tabela w ogóle nie uwzględnia biustów nie opadających czyli małych kulek albo klasycznych, jędrnych stożków. Albo te rysunki są mylące.

              Gdybym miała narysować swój biust z profilu, wyglądałby tak: LINK

              Żadna tabela chyba nie jest w stanie precyzyjnie pomóc przy ocenie kształtu biustu i kompatybilności, dlatego ja wolę ogólne stwierdzenia.

              Inna rzecz, że kobiety często zupełnie inaczej określają swój biust, niż wygląda on w rzeczywistości. Często myślą, że mają piersi niepełne u góry, niejędrne, obwisłe, whatever, i nie potrafią się przyporządkować do takich tabel.

              Ponadto pełny biust u góry to jeszcze nie wszystko ;) Może być dość pełny u góry i u dołu stożek (tak oceniłabym np. swój biust), który jednocześnie jest przyczepiony do klatki piersiowej na dużej powierzchni, a może być pełna u góry i u dołu kulka, której będą pasować zupełnie inne staniki. Dużo łatwiej się doradza na zasadzie "jeśli pasuje Ci model X i Y, to jest duże prawdopodobieństwo, choć nie pewność, że będzie pasował Ci V i Z".

              Pomijając już kwestię, że w praktyce w przymierzalni często okazuje się, że danej kobiecie pasuje biustonosz, której, według wszelkiej posiadanej wiedzy, nie powinien on pasować ;). Po prostu w brafittingu granice są tak płynne, że nie da się przyporządkować go do żadnych tabelek, które z zasady mają jasno określone ramy.

              A ponadto, przy źle dobranym rozmiarze (w przypadku Amerykanek najczęściej dużo za ciasny obwód i owinięcie się miskami) można łatwo zamaskować niekompatybilność. Stąd pewnie w tych fitcheckach małe stożki w Krągłych Kaśkach ;) I wtedy całą tę klasyfikację szlag trafia.
              • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 15:24
                miss-alchemist napisała:

                > Ja w ogóle nie umiem się odnaleźć w tej tabeli, najbliżej mi chyba do 2/5, choc
                > iaż w praktyce ta tabela w ogóle nie uwzględnia biustów nie opadających czyli m
                > ałych kulek albo klasycznych, jędrnych stożków. Albo te rysunki są mylące.
                >
                > Gdybym miała narysować swój biust z profilu, wyglądałby tak: LINK

                Dla mnie typowy stożek to właśnie 2/5, 1/4, 2/4 i 3/4, z naciskiem na 1/4 i 2/4.
                To tylko schemat, nie uwzględnia pod jakim kątem linia górna i dolna się stykają, ani jaka jest powierzchnia płaska na klatce.
                Do określania tego ostatniego stosują określenia: wide & narrow root.

                Według tego rysunku, ja bym Cię przypisała pomiędzy 2/4 i 3/4 :)

                A metodę z analogicznie pasującymi modelami Amerykanki też stosują. Tylko żeby polecić świeżynce stanik trzeba od czegoś zacząć.

                ---
                Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                tnij.org/staniki01
                • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 15:38
                  Tylko dla mnie z tymi schematami jest zawsze tak - im bardziej próbujemy coś uszczegółowić, wyłuskać pewne cechy, tym trudniej przypisać coś do konkretnego schematu. Widać to zwłaszcza w tym, że osoby nie związane z tamtym środowiskiem, jak ja, mają problemy ze zrozumieniem tego schematu ;) To tak jak z podziałem figur Trinny i Susannah, strasznie ciężko przypisać się do konkretnej figury, ale jednocześnie dużo łatwiej mi powiedzieć, że mam typ figury z przewagą dołu niż góry. Albo np. typy kolorystyczne - teoria 12 pór roku jest ciekawa i niby wiele wyjaśnia, ale ciężko się przypisać do konkretnego, bo detali jest zbyt dużo.

                  Tak jest właśnie z tym schematem - dużo dziewczyn z małym, jędrnym biuście, którego linia nie opada w żadnym miejscu, będzie miało problem z odnalezieniem się w tym schemacie, bo nie widzi kształtu choćby podobnego do swojego ;) Ja np. nie wpadłabym na pomysł, żeby przypisać się do kształtu 2/4 lub 3/4.

                  I tak właśnie mam z brafittingiem - doświadczenie praktyczne nauczyło mnie, że tabelki, schematy w zderzeniu z rzeczywistością mocno tracą na wartości. A im bardziej szczegółowe i dokładne, tym gorzej się z nich korzysta, zwłaszcza komuś niewgryzionemu w temat.

                  > A metodę z analogicznie pasującymi modelami Amerykanki też stosują. Tylko żeby
                  > polecić świeżynce stanik trzeba od czegoś zacząć.

                  Z drugiej strony, tak jak wspomniałam - świeżyce bardzo ciężko będzie się korzystać z takiego schematu. Skoro jest świeżynką, to tyle informacji na raz to jest naprawdę dużo, im więcej detali, tym trudniej się połapać. Byłoby pewnie łatwiej, gdyby poszczególne grupy kształtów były zilustrowane przykładami na zdjęciach (tak jest np. właśnie z teorią 12 pór roku w typach kolorystycznych - dużo łatwiej przypisać się do danego typu, kiedy zobaczy się kilka zdjęć różnych osób do tego typu należących), ale raczej nie byłoby to łatwe do zilustrowania ;)
                  • 100krotna Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 16:21
                    Tylko dla mnie z tymi schematami jest zawsze tak - im bardziej próbujemy coś uszczegółowić, wyłuskać pewne cechy, tym trudniej przypisać coś do konkretnego schematu. Widać to zwłaszcza w tym, że osoby nie związane z tamtym środowiskiem, jak ja, mają problemy ze zrozumieniem tego schematu ;) To tak jak z podziałem figur Trinny i Susannah, strasznie ciężko przypisać się do konkretnej figury, ale jednocześnie dużo łatwiej mi powiedzieć, że mam typ figury z przewagą dołu niż góry. Albo np. typy kolorystyczne - teoria 12 pór roku jest ciekawa i niby wiele wyjaśnia, ale ciężko się przypisać do konkretnego, bo detali jest zbyt dużo.

                    No, a przecież sam kształt biustu, to jeszcze za mało ;) Liczy się też wysokość jego osadzenia na klatce piersiowej, kształt klatki piersiowej, jej szerokość (nie obwód), wysokość od mostka do szyi, wypukłość żeber, szerokość ramion - tutaj kombinacji mogą być miliony :D
                    Dlatego, wg mnie najlepiej jest określić 3-4 podstawowe typy (opcjonalnie z podziałem na klasyfikacje wielkościowe biustu) a później naciskać nie na dobranie stanika do typu wg schematu, a na umiejętność dobrania stanika dla siebie. Bo dużo łatwiej będzie nauczyć się własnego ciała, niż dopasowywać na siłę do teorii :)

                    A co do brafittingu po amerykańsku - ten temat już mi gdzieś mignął, było np. kilka rozmów o Brittany z bloga Thin&Curvy i jej sposobie dobierania staników. Swoją drogą, smutno mi się robi, jak bardzo dziewczyny próbują dopasować się do "ideału" lekceważąc własne ciała i własne odczucia po drodze - a przecież miało chodzić o komfort i wygodę. Zresztą, może pamiętacie, pisałam, jeszcze na smallcup o dobieraniu staników i mitach brafittingowych - właśnie z potrzeby edukacyjnej, żeby uchronić nadgorliwe przed niektórymi błędami. Może dziewczynom z USA też przydałoby się kilka takich zdroworozsądkowych artykułów?

                    O i jeszcze coś - w temacie małobiuściastych i dopasowania staników dużą pracę i dużo wiedzy, czasami metodą prób i błędów, wniosły dziewczyny udzielające się w katalogu balkonetki. Niektóre ich stwierdzenia brzmiały na początku jak herezje, później stały się oczywistością i podniosły sztukę dobierania małych rozmiarów na naprawdę fajny poziom :) większość dzięki zdjęciom i możliwości porównywania.
                  • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 20:06
                    > To tak jak z podziałem figur Trinny i Susannah, strasznie ciężko przypisać się do
                    > konkretnej figury, ale jednocześnie dużo łatwiej mi powiedzieć, że mam typ figury z
                    > przewagą dołu niż góry. Albo np. typy kolorystyczne - teoria 12 pór roku jest ciekawa
                    > i niby wiele wyjaśnia, ale ciężko się przypisać do konkretnego, bo detali jest zbyt dużo

                    Rozumiem chyba, o co Ci chodzi. Ja mam jeszcze inne zastrzeżenie do takiego dzielenia włosa na czworo - zostawia mało pola do samodzielnego myślenia i interpretacji. Klasyczny podział na 4 pory roku, 4 rodzaje sylwetek, daje jakiś ogólny zarys, podrzuca parę sztuczek, ale nie dyktuje krok po kroku. To, że nie wszystko będzie idealnie pasowało (moim zdaniem nie może pasować nawet, gdyby było tych typów 144), zachęca do pewnego krytycyzmu i refleksji, szukaniu swoich rozwiązań, też dobrze.
                  • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 23.06.13, 21:12
                    miss-alchemist napisała:

                    > Tylko dla mnie z tymi schematami jest zawsze tak - im bardziej próbujemy coś us
                    > zczegółowić, wyłuskać pewne cechy, tym trudniej przypisać coś do konkretnego sc
                    > hematu. Widać to zwłaszcza w tym, że osoby nie związane z tamtym środowiskiem,
                    > jak ja, mają problemy ze zrozumieniem tego schematu ;)

                    Miss generalnie się z Tobą zgadzam :)

                    Nie sądzę, żeby określenie nawet kilkudziesięciu kształtów biustu było niezbędna dla prawidłowego brafittingu. Ale to chyba nie chodzi też o to, żeby koniecznie przyporządkować się do któregoś z typów. Ale już określenie, że mojemu biustowi bliżej jest do 1/4 niż 3/6 daje sporo informacji. Dla mnie ten schemat pokazuje tylko kilka zmiennych, które określają kształt, a co za tym idzie preferencje stanikowe, danego biustu.

                    Może okres polecania balkonetek małobiuściastym trwałby krócej gdybyśmy wcześniej wiedziały, że na biustach pełnych na górze one nie leżą. A taki schemat naprawdę dobrze to pokazuje.

                    O ile dobrze pamietam, pierwszym rozróżnieniem kształtów biustów na Lobby były krople i kule. I ja osobiście nie potrafiłam zastosować tego podziału do siebie, teraz wiem, że mam stożkowy biust. Bo w lustrze widziałam raczej krople, ale staniki pasowały mi jak dla kul, chociaż do kul im daleko ;)

                    Dlatego nie negowałabym użyteczności tego schematu aż tak bardzo. Zwłaszcza dla doradzania na odległość może być pomocny.

                    ---
                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                    tnij.org/staniki01
            • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 15:17
              pierwszalitera napisała:
              W sumie korzystając z graficznego oznakowania Amerykanek mam biust (
              > bez stanika) 2/5 czyli dokładnie w środku, ani specjalnie full on top, ani full
              > on bottom, zupełnie nieproblematyczny, jak mi się wydawało. Dlaczego dogaduję
              > się właściwie tylko z Effuniakami, a wszystkie balkonetki robią z moim biustem
              > coś dziwnego, jest dla mnie zagadką.

              Zauważ, że ta góna linia idzie prosto do obojczyka, tam zazwyczaj wbijają się balkonetki. I chyba pasują tylko biustom z górną linią ala nr. 1.

              ---
              Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
              tnij.org/staniki01
        • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 14:31
          > Ciekawa jestem co sądzicie o metodzie określania kształtu i typu biustu i czy taka
          > metoda jest skuteczna/bardziej precyzyjna/lepsza niż to co my stosujemy.

          A to akurat dość ciekawy pomysł. Też chciałabym wiedzieć, jak to się sprawdza w praktyce.
        • kis-moho Re: Brafitting po amerykańsku 15.06.13, 15:18
          > Na ABraThatFits dziewczyny doradzają głównie w stylu: jeśli Twój biust wygląda
          > jak 2/5 albo 3/6 to spróbuj Deco, Cleo June etc. (przykład zmyślony).

          Na Busenfreundinnen dziewczyny podobnie doradzają z tego co pamiętam. Olśniło mnie, kiedy u nich przeczytałam o biustach o szerokiej podstawie (po naszemu stożkach), i o krojach, które będą pasować w ciemno. Nagle zakupy stały się łatwiejsze :o) Ale ja mam kształt bardzo łatwy do zdiagnozowania, nie wiem, czy w innych przypadkach tak łatwo będzie doradzać.
    • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 12:47
      Matko kochana! Poprzeglądałam sobie fit check pod kątem staników EM i jestem przerażona szczególnie tym przypadkiem: imgur.com/a/q9bCI. Tutaj także zdjęcia, po przeszyciu ramiączek i ograniczeniu rozciągania obwodu (:O) : imgur.com/a/0d0B1.
      "Well... it's better than before right?" o_O

      Osobiście nie pamiętam początków LB, kiedy panowała moda na super-wąskie obwody i wielkie miski, ale to chyba nie wyglądało aż tak źle, jak na zdjęciach zalinkowanych powyżej? :/
      • kasienka.body Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 13:12
        Matko Boska... Straszne, jakie ta dziewczyna ma brązowe blizny na ciele :/
        Jak można aż tak fanatycznie w coś wierzyć, żeby własnym zdrowiem to przypłacać?


        -------------------------------------
        Zapraszamy na zimowe wyprzedaże w sklepie BODY.
        www.body.sklep.pl
        kontakt@body.sklep.pl
        • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 13:21
          > Matko Boska... Straszne, jakie ta dziewczyna ma brązowe blizny na ciele :/
          > Jak można aż tak fanatycznie w coś wierzyć, żeby własnym zdrowiem to przypłacać
          > ?

          No właśnie, kij z tym, że stanik źle leży, ale te ślady są przerażające Oo

          Swoją drogą, to trochę wygląda tak, jakby ekstremalnie naciągnięty obwód sprawiał, że mostek nie przylega (fiszbiny po prostu naciągnięte do granic możliwości).
          • kasienka.body Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 14:26
            > Swoją drogą, to trochę wygląda tak, jakby ekstremalnie naciągnięty obwód sprawi
            > ał, że mostek nie przylega (fiszbiny po prostu naciągnięte do granic możliwości
            > ).

            Ano właśnie.
            BTW, ja się już nie dziwię czemu Ewa zrobiła 60tki i mniejsze obwody tylko na specjalne bezzwrotne zamówienia. Skoro tyle Amerykanek zamawia tak małe obwody z bardzo dużymi miskami, to jeśli to by wracało z powrotem do sklepu to bankrut murowany :/



            -------------------------------------
            Zapraszamy na zimowe wyprzedaże w sklepie BODY.
            www.body.sklep.pl
            kontakt@body.sklep.pl
            • olazdaleka Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 14:18
              Co do Ewy - widzialyscie ostatnia dyskusje na anglojezycznej wersji jej fan page'a ?
              www.facebook.com/pages/Ewa-Michalakeng/393975224005973?fref=ts
              • slotna Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 15:53
                O rany, to jest ekstremalne imgur.com/a/S7rLA
                • smallfemme Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 16:56
                  Jak one to robią? Dużo za duża miska + za wąski obwód? Przecież ta fiszbina wchodzi na plecy, to nie jedyny taki przypadek: obsessedwithbreasts.tumblr.com/post/49473324770/im-trying-to-wear-and-enjoy-my-ch-karmelki-but#notes (no chyba, że to ta sama osoba)/
                  • ptysiowa_7 Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 17:11
                    Tak, to skutki obwodu dwa rozmiary za małego i za dużych misek o 2-3. Przeczytałam sobie tę dyskusję na angielskojęzycznym Facebooku Effuniak i opadła mi szczęka - te dziewczyny zaniżają obwody Effuniak o 10 cm. Wszystkie noszą 60JJ, 55H albo 65K w Effuniakach, a jak patrzę po zdjęciach, to myślę, że w rzeczywistości potrzebują 70F, 75G... Przez to niedopasowanie muszą robić przeróbki, przeszywać ramiączka, bo wychodzą spod pach. Ale wszystkie piszą, że mniejszy obwód podjeżdżał - może to wrażenie wynika z tego, że effuniakowe obwody naturalnie wyginają się w lekki łuk + nie wiem, z garbienia się?
                    • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 17:28
                      Myślę, że częściowo może to wynikać z tego, że effuniakowe obwody są w łuk. Ale one nie wiedzą o tym, że tak ma być, bo skąd mogą to wiedzieć?
                      Poza tym one chyba myslą, że jeżeli można obwód z tyłu odciągnąć na parę cm, to znaczy, że jest za szeroki.
                      • maggianna Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 17:46
                        Widziałam wcześniej to forum i zdjęcia i to wszystko jest przerażające. Na jednym z linkowanych zdjęć moim zdaniem dziewczyna nie ma śladów tylko siniaki od za ciasnego obwodu. Jakiej koncepcje na doobieranie staniki by nie opracowaly to nie da sie jej potwierdzic bo wszystkie noszą 55K :-)
                        W dyskusji na Facebooku jeszcze Ewie sie oberwalo ze nie umie dobrać stanika i skąd moze bez oglądania osoby wiedzieć ze stanik jest za wąski i ma za duże miski, absolutna masakra.

                        I co ciekawe jakos nie przyszło im do głowy ze to nie wada konstrukcyjna tylko zły rozmiar.
                    • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 19:15
                      > Wszystkie noszą 60JJ, 55H
                      > albo 65K w Effuniakach, a jak patrzę po zdjęciach, to myślę, że w rzeczywistoś
                      > ci potrzebują 70F, 75G...

                      Cytując Madziorka: "Paniii! 75 to ja bez brafitterki miałam!".

                      Nie chce mi się tego nawet komentować ;) Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie istnienia osoby, rzeczywiście potrzebującej 55H w Effuniakach. Tzn jestem w stanie sobie to wyobrazić, ale mój mózg odrzuca takie wizje :D

                      Przyczyn takiego zaniżania jest kilka. Raz, że Effuniakowe obwody układają się w łuk. Dwa, że te dziewczyny zwyczajnie nie rozumieją, że obwód stabilny =/= obwód pozostający nieruchomo bez względu na wszystko ani też nie dający się odciągnąć. [swoją drogą, jak one oddychają? Oo]. A dodatkowo - Effuniaki mają w większości bardzo otwarte, nisko zabudowane miski, przez co podtrzymanie w nich NIGDY nie będzie takie jak w fullcupie. Nigdy. Zawsze ta góra biustu będzie przy intensywniejszym ruchu lekko falować, bo nie jest nigdzie trzymana i to jest normalne zjawisko. Do trzymania całościowego fullcup albo sportowiec, a nie halfcup, na bogów! A one sobie wezmą michę o 3 rozmiary za dużą, naciągną ramiączkami i fullcup gotowy :D
                      • ptysiowa_7 Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 21:18
                        Ten brak podtrzymania, na który się skarżą, może wynikać też ze zbyt dużych miseczek - pierś lata w misce, nie jest dobrze podtrzymana, więc biorą mniejszy obwód... No i fakt, że obwody im podjeżdżają bierze się też z tego, że miski są parę rozmiarów za duże, więc robią za obwód - nic dziwnego, że cały stanik jest w efekcie dłuższy i robi wrażenie zbyt luźnego.
                        Przejrzałam jeszcze tę dyskusję na A Bra That Fits o dyskusji na FB i pod koniec one rozmawiają o bliznach pod obwodem - na tę przypadłość polecają sobie mniejsze obwody, ale nie do końca załapałam, czym to argumentują...
                        • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 21:30
                          ptysiowa_7 napisała:

                          > Przejrzałam jeszcze tę dyskusję na A Bra That Fits o dyskusji na FB i pod konie
                          > c one rozmawiają o bliznach pod obwodem - na tę przypadłość polecają sobie mnie
                          > jsze obwody, ale nie do końca załapałam, czym to argumentują...

                          Obwód jest za luźny, rusza się po klatce, powstaja blizny/ślady.

                          Niestety taka logika często u nich sie przejawia :/

                          ---
                          Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                          tnij.org/staniki01
                          • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 22:13
                            sbarazzina napisała:

                            > Niestety taka logika często u nich sie przejawia :/

                            Moim zdaniem nie ma się co denerwować, większość tych dziewczyn, to młode osóbki, a w tym wieku ma się skłonność do przesady i dziwnych, logicznie mało wytłumaczalnych pomysłów. Z czasem podbijanie się na wielkie miski i super ciasne obwody się im znudzi, możliwe, że znudzi się im ta cała brafitterska faza i wrócą do swoich o wiele łatwiej dostępnych staników D, DD czy DDD. Bo w takim 55HH, czy 60K nie może być na dłuższą metę wygodnie i kiedyś ma się dosyć blizn i bolesnych pręg. A z wiekiem nudzi się każda subkultura i kiedyś przestaje się być punkiem, gothic, czy 55HH. Trochę szkoda, bo zachowując się rozsądniej miałby szansę na dobrze podtrzymany biust na zawsze.
                            • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 03:02
                              Myślę, że to trafna diagnoza - przejdzie im. Gorzej, że przez rozpowszechnianie takich skrajnych pomysłów część osób może się zniechęcić do brafittingu jako takiego i wylądować na lata w źle dobranym rozmiarze. Zawsze mnie fascynowało, z jaką łatwością ludzie popadają w skrajności i jak trudno ich z nich wyprowadzić.
                          • mefistofelia Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 22:49
                            > Obwód jest za luźny, rusza się po klatce, powstaja blizny/ślady.
                            >
                            > Niestety taka logika często u nich sie przejawia :/

                            Jakbym czytała lobby sprzed paru lat ;)
                            Tak jak my, wyrosną z tego po jakimś czasie.
                            • turzyca Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 23:51
                              mefistofelia napisała:

                              > > Obwód jest za luźny, rusza się po klatce, powstaja blizny/ślady.
                              > >
                              >
                              > Jakbym czytała lobby sprzed paru lat ;)

                              Ja bym bardzo prosila o przyklady konkretnych postow, gdzie przy staniku robiacym blizny stwierdzano, ze obwod jest za luzny (i, nie, nie chodzi mi o "-obwod mi jezdzi, -wez ciasniejszy" tylko o "-robia mi sie blizny pod obwodem. -to dlatego ze obwod jest za luzny i jezdzi, wez ciasniejszy.") Uciesze sie rowniez z przykladow na ignorowanie przez doswiadczone forumki niewydolnosci oddechowej. Z gory dziekuje, dowody wdziecznosci zostawiam na parapecie. ;)
                              • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 02:56
                                turzyca napisała:
                                >
                                > Ja bym bardzo prosila o przyklady konkretnych postow, gdzie przy staniku robiac
                                > ym blizny stwierdzano, ze obwod jest za luzny (i, nie, nie chodzi mi o "-obwod
                                > mi jezdzi, -wez ciasniejszy" tylko o "-robia mi sie blizny pod obwodem. -to dla
                                > tego ze obwod jest za luzny i jezdzi, wez ciasniejszy.")

                                No właśnie też mam wrażenie, że niektóre z nas czytały inne Lobby. Sińców i blizn na zdjęciach w Galerii też sobie jakoś nie przypominam ;) Ślady akceptowalne to takie, które zaraz znikają. Przez 7 lat noszenia "nowego" rozmiaru nie dorobiłam się żadnego o żywocie dłuższym niż 10 min.

                                Jak im się udało osiągnąć fiszbiny na plecach w Effuniakach, które są naprawdę dobrze skonstruowane - no cóż, niewątpliwie musiały się bardzo starać.
                                • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 11:02
                                  kasica_k napisała:

                                  > No właśnie też mam wrażenie, że niektóre z nas czytały inne Lobby. Sińców i bli
                                  > zn na zdjęciach w Galerii też sobie jakoś nie przypominam ;) Ślady akceptowalne
                                  > to takie, które zaraz znikają. Przez 7 lat noszenia "nowego" rozmiaru nie doro
                                  > biłam się żadnego o żywocie dłuższym niż 10 min.

                                  Ty może się nie dorobiłaś, bo nigdy nie nosiałam obwodów za ciasnych. Za ciasne obwody nosiły przede wszystkim szczupłe, mniejbiuściaste, bo u nich metoda zniżania o 10, a czasem nawet o 5 cm się nie zawsze sprawdzała. To, że obwody zaniżało się sporo, świadczy chociażby pierwszy kalkulator Mariski. Mnie przy 73-74cm pod biustem bez żadnej oponki tłuszczowej wyliczał rozmiar 65. Nigdy takiego rozmiaru nie nosiłam i posiadam także niepodjeżdżające staniki w rozmiarze 75. Nie mówiąc już o tym, że noszę effuniakowe 80 i pytam się niekiedy, jak osoby z 70cm pod biustem mogą nosić 70-tki tej marki. Ja 75-tkę Ewy wytrzymuję dłużej tylko z przedłużką. I też pamiętam wskazówki, że latający obwód może zrobić krzywdę na skórze i powodować obcieranie. Szukać dowodów, jak życzy sobie turzyca nie będę, bo uważam takie życzenie za lekką arognację z jej strony. Z kosmosu na pewno sobie ani ja, ani mefistofelia tego nie wyciągnęłyśmy. Latająco-obcierające obwody można bowiem różnie zrozumieć. Może turzyca, Ty, ja, czy nawet mefistofelia, kierowałyśmy się przy tym rozsądkiem i własnymi odczuciami, i nigdy się nam takie skrajności nie zdarzyły, ale pojęcia "owiajania się mieczkami" i "miseczki, które robią za obwód", są na Lobby znane, więc sytuacje się u nas z pewnością zdarzały. Fiszbiny na plecach, mega ciasne obwody i dobieranie większej miseczki na zapas na migrację, to też nasze Lobby. Widziałam sama na zdjęciach -Balkonetka się kłania. To bodajże Effuniak napisała jako pierwsza konkretnie na swojej stronie, że w razie wątpliwości lepiej wybrać miskę nieco za małą, niż za dużą, bo za duża nie podtrzymuje biustu. Kiedy ja przyszłam na Lobby klimat był w stronę tych raczej większych. I prawdę jest też, jak ktoś napisał, że zmiany różnicujące reguły brafittingu , przyszły ze strony małobiuściastych wciskających się na początku w niekomapatybilne balkonteki z o wiele za dużymi miskami naciągniętymi ramiączkami po obojczyk.
                                  • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 16:17
                                    pierwszalitera napisała:

                                    > Ty może się nie dorobiłaś, bo nigdy nie nosiałam obwodów za ciasnych. Za ciasne
                                    > obwody nosiły przede wszystkim szczupłe, mniejbiuściaste, bo u nich metoda zni
                                    > żania o 10, a czasem nawet o 5 cm się nie zawsze sprawdzała. To, że obwody zani
                                    > żało się sporo, świadczy chociażby pierwszy kalkulator Mariski.

                                    Owszem, zaniżało się, ale kilka lat temu naprawdę były luźniejsze staniki. Ja teraz nawet w swoje 36 czasem nie mogę się wbić w niektórych modelach, mimo że wciąż jestem nieco chudsza niż w czasach gdy zaczynałam przygodę z brafittingiem :) Kalkulator Mariski zaś od początku był eksperymentem, tu na forum raczej powszechnie wiadomo było, że to tylko jakieś tam przybliżenie. Oczywiście mogło zdarzyć się i pewnie sie zdarzało, że ktoś z zewnątrz trafiał na kalkulator i poprzestawał na wyliczonym wyniku, przyjmowanym bezkrytycznie.

                                    > I też pamiętam wskazówki, że latający obwód może zrobić kr
                                    > zywdę na skórze i powodować obcieranie.

                                    Ale bo to jest akurat prawda. Latające obwody mnie trą i denerwują, potrafią też powodować wbijanie się mostka, bo stanik układa się pod innym kątem. Oczywiście pozostaje kwestia odróżnienia za luźnego obwodu od za ciasnego :) Tutaj właśnie przydaje się ów sławny zdrowy rozsądek. A każda wskazówka może zostać zinterpretowana opacznie, gdy tego rozsądku brak, albo gdy po prostu brak doświadczenia.

                                    > Może turzyca, Ty, ja, czy nawet m
                                    > efistofelia, kierowałyśmy się przy tym rozsądkiem i własnymi odczuciami, i nigd
                                    > y się nam takie skrajności nie zdarzyły, ale pojęcia "owiajania się mieczkami"
                                    > i "miseczki, które robią za obwód", są na Lobby znane, więc sytuacje się u nas
                                    > z pewnością zdarzały.
                                    > Fiszbiny na plecach, mega ciasne obwody i dobieranie wię
                                    > kszej miseczki na zapas na migrację, to też nasze Lobby.

                                    To nie jest takie proste. Migracja nie jest wymysłem, naprawdę po latach noszenia za małych misek się zdarza, zwłaszcza większym biustom. Mniejszym pewnie rzadziej. Fiszbiny na plecach bywają wynikiem złej konstrukcji miski albo zbyt giętkiego druta, niekoniecznie złego dopasowania. Na Lobby domagałyśmy się od producentów poprawy tych elementów, ponieważ dziewczyny o naprawdę dużych biustach i wąskich podbiuściach nie były w stanie dobrać sobie żadnego rozmiaru - każdy leżał źle, na różne sposoby. Odpowiedzią na te postulaty są na przykład konstrukcje Effuniaka, które na dużych biustach nie rozjeżdżają się tak, jak brytyjczyki sprzed paru lat.

                                    > I prawdę jest też, jak ktoś napisa
                                    > ł, że zmiany różnicujące reguły brafittingu , przyszły ze strony małobiuściasty
                                    > ch wciskających się na początku w niekomapatybilne balkonteki z o wiele za duży
                                    > mi miskami naciągniętymi ramiączkami po obojczyk.

                                    Oczywiście że tak, ponieważ dość szybko się okazało, że brafitting "dużobiuściasty" w przypadku małobiuściastych się nie sprawdza. Pamiętam narzekania małobiuściastych na zbyt zabudowane Freye, nie bardzo potrafiłam się do nich odnieść, bo nigdy nie miałam tego problemu, a tu wciąż słyszałam, że one wcale nie są za duże, tylko za bardzo zabudowane. Dlatego powstało oddzielne LM, żeby oddzielić te dwa segmenty, bo różne są w nich problemy i różne ich rozwiązania. Doszłyśmy do słusznego wniosku, że małobiuściaste będą lepiej wiedziały, co dla nich dobre.

                                    Zawsze jednak gdy podnoszona jest kwestia, że ktoś wyczytał na Lobby, że ma dobierać za ciasny obwód albo owijać się miskami, uważam za stosowne zaprotestować, ponieważ czyjaś błedna interpretacja jakiejś wskazówki nie oznacza, iż wskazówka jako taka jest błędna. Szkoda byłoby wylać dziecko z kąpielą i spowodować, by kobiety hurmem przesiadły się w obwody za luźne albo w ogóle zanegowały wszystko, czego dowiedziały się na temat brafittingu. Mam nadzieję jednak, że nam to już nie grozi.
                                    • 100krotna Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 22:01
                                      Kasico, Turzyco, dziewczyny, ależ były takie rady, żeby zaniżać, zaniżać, zaniżać. Sama pamiętam takie posty, nie wiem, czy w ogólnym zapale sama tak nie doradzałam, pamiętam też hasło, że nie da się kupić za ciasnego stanika, bo w za ciasnym nie dopięłybyśmy się. I żeby wybierać stanik, który możemy zapiąć tylko na ostatnią haftkę, bo on się i tak rozciągnie.

                                      Jeszcze jakieś dwa lata temu uciekłam z jednego z Krakowskich sklepów z bra-fittingiem (tego, co był pierwszy w Krakowie) po stwierdzeniu, że stanik jest dla mnie za luźny, bo się zapięłam na drugą haftkę. Nie było z nią w ogóle dyskusji, więc wyszłam :)
                                      A skądś się ten zapał do ściskania w dziewczynie musiał wziąć ;)
                                      • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 22:29
                                        Też mi się wydaje, że pamiętam :)

                                        Czułam się jak gigantyczny alien, nosząc 75 na 78 pod biustem. A kalkulator mi wypluwał jakieś 65-tki. I pamiętam, że inne dziewczyny z takim samym podbiuściem nosiły te 65-tki.
                                        • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 00:27
                                          Ja też się czułam czasem jak alien, widząc dziewczyny niby z moim wymiarem, a w ciaśniejszym o oczko obwodzie, jednak nie pamiętam jakiegoś wysypu ewidentnie za ciasnych obwodów. Dużo zależy też od miski, jak się wskakuje w GG, to nagle sporo się zmienia w produktach brytyjskich, albo w tę albo wewtę. Na zlotach na przykład nie widziałam jakiegoś wysypu nadmiernie pościskanych, no ale też nie chodziłam za nimi i palca im pod obwody nie pchałam :)
                                          • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 00:50
                                            kasica_k napisała:

                                            > Ja też się czułam czasem jak alien, widząc dziewczyny niby z moim wymiarem, a w
                                            > ciaśniejszym o oczko obwodzie,

                                            Tu nie o to chodzi. Ludzie przy tych samych wymiarach mogą wskakiwać w zupełnie różne obwody. Ja mam pod biustem ciasno 70, i mało która 65 nie próbuje mnie udusić. Noszę więc 70 i czasem 75. Zdarza mi się mierzyć dziewczyny, które mają pod biustem tyle samo, co ja, i te same 65, które ja ledwo dopięłam, mierząc na bezdechu,na nich naprawdę nie są ciasne. I nie da się tego wytłumaczyć ugniatającym się ocieplaczem, bo ani ja go nie mam na żebrach, ani ta osoba. Inne ubrane w stanik, gdzie ja mam obwód 70, duszą się, i czuć to już przy zapinaniu, potrzebują 75.
                                            Ale jak czytam na pewnym blogu, że ktoś na 90 pod biustem wbił się w pewien stanik z obwodem 70 (bo ponoć taki ciągnący, choć ja na nim pracuję i jakoś nie wydaje mi się, żeby aż tak, klientki też nie wracają w nim z obwodem na łopatkach), to mogę się tylko zastanawiać, co taką osobą kieruje, jak u licha ciężkiego się dopięła, a jak już to zrobiła - jak oddycha, i śmiać się nerwowo, kiedy się pani później skarży, że stanik badziewny, bo obwód się zeszmacił...
                                      • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 00:21
                                        100krotna napisała:

                                        > pamiętam też hasło, że nie da się kupić za ciasnego stanika, bo w za ci
                                        > asnym nie dopięłybyśmy się. I żeby wybierać stanik, który możemy zapiąć tylko n
                                        > a ostatnią haftkę, bo on się i tak rozciągnie.

                                        Ja od zawsze i cały czas dobieram stanik tak, by dobrze trzymał na ostatniej haftce (tzn. nie był na niej za luźny, tylko w sam raz) i ta metoda cały czas sprawdza się tak samo (robię czasem wyjątki, zwłaszcza jak mi grozi wypadnięcie z rozmiarówki jakiegoś cacka, jak Elomi Valentina, która jest strasznym luzakiem :). Ale nie stanik, który da sie zapiąć tylko i wyłącznie na ostatnią haftkę, bo w takim już na owej ostatniej haftce byłoby mi pewnie za ciasno. Różnica między tymi sformułowaniami jest dość wyraźna, choć oczywiście w neofickim zapale nie takie nadinterpretacje mogą się zdarzyć :) Naprawdę jednak nie przypominam sobie, bym komukolwiek coś takiego doradzała albo widziała takie rady na LB. Aczkolwiek do sklepów z bra-fittingiem masowo nie chadzam i naprawdę nie wiem, co tam wymyślają bra-fitterki. Kilka lat temu były wątki na ten temat i dużo przestróg, by nie interpretować zasad brafittingowych w tym stylu, jaki opisujesz, właśnie w związku z "nadgorliwością" niektórych bra-fitterek.

                                        > Jeszcze jakieś dwa lata temu uciekłam z jednego z Krakowskich sklepów z bra-fit
                                        > tingiem (tego, co był pierwszy w Krakowie) po stwierdzeniu, że stanik jest dla
                                        > mnie za luźny, bo się zapięłam na drugą haftkę. Nie było z nią w ogóle dyskusji
                                        > , więc wyszłam :)
                                        > A skądś się ten zapał do ściskania w dziewczynie musiał wziąć ;)

                                        Tak jak już napisałam - każdą wskazówkę da się zinterpretować opacznie... niestety, i dlatego w doradzaniu na forum zawsze jest ten element ryzyka. Zresztą jest on obecny również na żywo. Dlatego będę trąbić po wsze czasy, że każda kobieta powinna nauczyć się być swoją własną bra-fitterką, bo tak naprawdę nikt nie zrobi tego lepiej od niej samej, w ostatecznym rozrachunku. I prawdę mówiąc, jak się uczciwie zastanowię, to cały czas nie rozumiem, jak to możliwe, że niektóre kobiety aż tak odrywają się od rzeczywistości w swoim "zapale zaniżeniowym" i skąd sie on bierze u tych cytowanych w tym wątku dużobiuściastych Amerykanek, które czego jak czego, ale kompleksu małej miseczki chyba nie mają...
                                        • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 00:34
                                          Kasia, gdybyś wiedziała, ile brafitterek i jak często walczy czasem z klientką o oczko większy obwód... np. ja dziś (3x). Mimo, że obwód 65 już trzeszczał i trudno było mi wsadzić pod niego palec, pani upierała się, że 60 byłoby lepsze, bo ona 60 nosi i jest przyzwyczajona... Albo kalkulator tak wyliczył, więc musi być dobrze. Kiedyś na moją sugestię, że teraz obwody są ściślejsze i na 68 pod biustem można spokojnie spróbować mierzyć 65 i 70, pani która przyszła ostanikować koleżankę wyszła trzaskając drzwiami, wlokąc koleżankę za sobą - nie zdążyłam więc powiedzieć, ze 60 oczywiście też mogę podać. Pani, która miała być brafittowana, chciała spróbować, ale koleżanka warknęła: pewnie nie mają 60 i chcą ci wcisnąć za luźny. Innego dnia pewna lobbystka przyprowadziła koleżankę i nie tylko stała nade mną patrząc na ręce, ale nawet zanim ja zapięłam dziewczynie stanik, lobbystka już wiedziała, że z pewnością jest zły, za luźny i w ogóle do bani, a ja się nie znam.
                                          Także niezbyt podoba mi się sugestia, że takie kwiatki to wina brafitterek i też uważam, że lobby się do tego w pewien sposób przyczyniło, choć amerykańskiej masakry też sobie nie przypominam. Nie twierdzę, że nie ma brafitterek zaniżających wściekle obwody, trafiła do mnie parę razy osoba z siniakami i obwodem zaniżonym o 15 cm, pewnie są, ale nie ma co rozciągać tego na brafitterki ogólnie, tak jak nie każda forumka radziła zaniżanie do granic możliwości.
                                          • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 03:25
                                            Madziorcku, ja tutaj nie zrzucam winy na nikogo, ani tym bardziej nie generalizuję paru przykładów na wszystkie brafitterki. Raczej chodziło mi o podanie przykładu na to, że fakt iż "nadmierne zaniżanie jest nadmierne" jest nam znany tutaj raczej nie od wczoraj :) i że to stary temat - i przypomniały mi się tu właśnie dawne wątki o nadmiernym zaniżaniu w sklepach. Brafitting u nas zaczął się od samouctwa, eksperymentowania, i nie jest to niczyją winą, no może naszego rynku bielizny, przez którego stan to wszystko się zaczęło. Oczywiście, gdyby nie Lobby, miłośniczek trzeszczących obwodów zapewne by wcale nie było, ale to jednak co innego niż powiedzieć, że kazałyśmy tutaj biednym kobietom robić sobie szramy na podbiuściach :)

                                            Swoją drogą jednak zadziwia mnie ta powszechna wiara w kalkulatory, ja nigdy nie uwierzyłam żadnemu :)
                                            • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 05:51
                                              > Swoją drogą jednak zadziwia mnie ta powszechna wiara w kalkulatory, ja nigdy ni
                                              > e uwierzyłam żadnemu :)

                                              To jest dość istotne, ja mam podobnie :)
                                              A podejrzewam, że sporo osób ma jednak odwrotnie i to, co powie wyrocznia, jest święte.
                                        • kis-moho Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 09:55
                                          > Ja od zawsze i cały czas dobieram stanik tak, by dobrze trzymał na ostatniej
                                          > haftce
                                          (tzn. nie był na niej za luźny, tylko w sam raz) i ta metoda cały c
                                          > zas sprawdza się tak samo

                                          A ja jestem wielką zwolenniczką obecnej na forum raczej od niedawna metody "środkowej haftki". Przy takich upałach jak teraz potrzebuję czasem się luźniej przepiąć - nie w każdym staniku, ale w tym o mocnym, dość sztywnym obwodzie tak. Np. w Porcelance Effuniaka, która jest chyba ściślejsza niż inne modele - kupiłam ten sam obwód co zwykle, ostatnia haftka jest OK, więc już nie wymieniałam. I teraz w upały nie mogę nosić, bo jest mi po prostu niewygodnie, a przepiąć się już nie ma na co.
                                          Cieszę się więc, że trafiłam na forum już po pierwszym szale ciasnych obwodów i małych misek (niedowierzającym polecam obejrzenie początków małej galerii). Z tym, że ja tutaj mówię o małobiuściastych, przy większych biustach nie bardzo czuję, ile trzeba ścisnąć żeby biust był podtrzymany.
                                          • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 10:47
                                            kis-moho napisała:

                                            > A ja jestem wielką zwolenniczką obecnej na forum raczej od niedawna metody "śro
                                            > dkowej haftki".

                                            Nie jestem w stanie nosić cały dzień stanika dobranego na ostatnią haftkę. Nie jestem przy tym otyła i nie puchnę, więc tłumaczę to sobie tym, że neutralny ucisk z upyłwem czasu zaczynam odczuwać jako coraz bardziej nieprzyjemny. Możliwe że mam też za lekki i za mały biust, by obwód się naciągał, ale nie kupię stanika, która dobrze trzyma na ostatniej haftce. Wiem, że będę kombinować do niego przedłużki. Wolę więc dobierać na środkową, jeszcze lepiej jak stanik ma 4-haftki, daje mi to jeszcze większy potencjalny wybór opcji. Zdarza mi się używać wszystkich, ciało to nie plastikowy manekin. Nie bardzo wiem skąd wzięła się opinia popularna wcześniej na Lobby , że następnych haftek użwa się dopiero po rozciągnięciu stanika. Rozciągnięty stanik, to jest dla mnie stanik do wymiany i żaden nie rozciągnął mi się wcześniej niż po pół roku użytkowania. Niektóre nawet wcale. Możliwe też, że producenci używają dziś lepszych materiałów i to nie tylko ci tych biuściastych firm. Wczoraj oczarowana pięknymi neonowymi kolorami i wzorami staników w H&M (ach, czemuż biuściate marki produkują ciągle to samo?) przymierzyłam tam half cupa w rozmiarze 75D. Brytyjskie staniki pasują mi w 32E. Mocno się zdziwiłam, bo stanik pięknie leżał. Obwód nie podchodził, miska była wystarczająco duża, biust zaokrąglony, fiszbina była identyczna, jak w mojej effuniakowej Magnolii, a całość wyglądała tak fantastycznie (beż łączony z hot pink) , że stanik kupiłam. Za jedyne 13 euro. Możliwe, że sieciówki nie mają nic dla kobiet z dużym biustem, ani dla tych z mniejszym i bardzo szczupłym podbiuściem, ale dla średniaków mogą być jak widać (tanią i ciekawą) alternatywą. W każdym razie lepszą od dziwadeł typu Cleo, które robią z moim biustem straszliwe rzeczy. Bielizna ma moim zdaniem nie tylko podtrzymywać, ale spełniać też funkcję estetyczną. Co mi z tego, że mam na sobie odpowiednio wąski obwód i wystarczająco dużą miskę, jak całość wygląda tak tragicznie, że nie chciałabym, by ktokolwiek mnie tak oglądał nawet w nagłym wypadku na ostrym dyżurze w szpitalu?
                                            • maggianna Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 11:24
                                              Przyklady dobrania biustonosza:
                                              Przed:
                                              imgur.com/a/pjTiJ
                                              i po:
                                              imgur.com/a/teRli
                                              www.reddit.com/r/ABraThatFits/comments/15qnxl/before_and_after_sizes/
                                              One nie maja literkofobii one maja literkomanie - nigdy na Lobby nie widzialam tak drastycznych pomyslow.
                                            • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 19:58
                                              Możliwe
                                              > że mam też za lekki i za mały biust, by obwód się naciągał, ale nie kupię sta
                                              > nika, która dobrze trzyma na ostatniej haftce.
                                              (...)
                                              Rozciągnięty stanik, to jest dla mnie stanik do wymiany i
                                              > żaden nie rozciągnął mi się wcześniej niż po pół roku użytkowania. Niektóre na
                                              > wet wcale.

                                              Ponieważ mam jako takie porównanie, bo noszę 32DD/E, a nosiłam 32J/JJ, to się wypowiem. Owszem, wielkośc biustu ma znaczenie. Dwóm osobom o identycznych ciałach, które mają 70cm pod biustem, polecę inne obwody - przy miseczce C wystarczy zwykle 70, przy miseczce K raczej 65. Nie ma siły - utrzymanie ciężkiego biustu wymaga ściślejszego obwodu.
                                              Teraz noszę zwykle 70 (na 70 pod biustem), i ponad 30 kilo temu tez nosiłam w większosci 70 (nie dla zasady, bo jednak 75 i 80 też się zdarzało). Teraz sporadycznie wybieram obwód 65, mam może ze 3 staniki z takim obwodem, reszta 70 i czasem 75.
                                              Od ponad dwóch lat, kiedy mam obecny rozmiar, nie rozciągnął mi się ani jeden stanik. Nawet te, co mają opinie, że są rozlazłe obwodowo. Bo i nie miały się od czego rozciągnąć. Biorę największy, jaki trzyma, a najwygodniej mi w tych, które już lekko podjeżdżają. Ale kiedy nosiłam dawny rozmiar, nie rozwlekały mi się tylko effuniaki i jedna Pollyanna, którą miałam ciut luźniejszą (i choć nie jeździła, to biust nizej). Reszta się rozciągała dość szybko, oczywiście wiem, czemu, ale inaczej się dobrać nie dało, jeśli chciałam mieć uniesiony biust. Ale blizn i siniaków nigdy nie miałam.

                                              Producenci, owszem, poprawiają obwody. Np. 2 lata temu każda jedna Dalia pasowała w 65, a od jakiegoś czasu, choć jak się uprę, to zapnę, to z rozpięciem już jest kłopot, bo są bardzo ciasne.
                                              • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 22:13
                                                madzioreck napisała:

                                                > Ponieważ mam jako takie porównanie, bo noszę 32DD/E, a nosiłam 32J/JJ, to się w
                                                > ypowiem. Owszem, wielkośc biustu ma znaczenie. Dwóm osobom o identycznych ciała
                                                > ch, które mają 70cm pod biustem, polecę inne obwody - przy miseczce C wystarczy
                                                > zwykle 70, przy miseczce K raczej 65. Nie ma siły - utrzymanie ciężkiego biust
                                                > u wymaga ściślejszego obwodu.

                                                Staniki z większymi miseczkami mogą mieć autentycznie dłuższe obwody, chociaż na staniku jest niby ta sama cyfra. Mnie się też już zdarzyło, że stanik z większą (nieco za dużą) miską odczuwałam luźniej. Już odrobinę szersza fiszbina pozwala bowiem odczuwać stanik jako luźniejszy, część miski robi jednak wtedy za obwód. Porównywać można by było obwody, gdyby wszystkie miski kończyły się fiszbinowo idealnie za biustem, a same wiemy, że konstrukcja staników z dużymi miskami wymaga w tej sprawie nieraz kompromisu.
                                                • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 22:25
                                                  Porównywać można by było obwody, gdyby wszystkie miski kończyły się fiszbi
                                                  > nowo idealnie za biustem, a same wiemy, że konstrukcja staników z dużymi miskam
                                                  > i wymaga w tej sprawie nieraz kompromisu.

                                                  Za mojego 32J nie było szału, ale teraz pracuję głównie na polskich markach G+ (Dalia, Kris, Comexim) i szczerze mówiąc, nawet w dużych miskach problem za szerokich fiszbin nie występuje, nie ma drapania się miską w łopatkę ;) Mimo to nadal biust J wymaga trochę większego zaniżenia niż mój czy Twój (choć w okolicach 70 niekoniecznie o 10 czy 15 cm).
                                                  Ostatnio tu na forum trafiłam na info, że w Dalii fiszbina jest na kogoś za szeroka - i pierwsze, co przyszło mi do głowy, to naciągnięty do granic obwód. Nie twierdzę oczywiście, że widziałam wszystko, niemniej jednak przez 2,5 roku pracy nie spotkałam się z za szeroką fiszbiną w Dalii, nawet u klientek, które "lubią ciasno", prędzej za wąską w dużych miskach.
                                                  • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 22:42
                                                    madzioreck napisała:

                                                    > Za mojego 32J nie było szału, ale teraz pracuję głównie na polskich markach G+
                                                    > (Dalia, Kris, Comexim) i szczerze mówiąc, nawet w dużych miskach problem za sze
                                                    > rokich fiszbin nie występuje,

                                                    Może być, że jest tak z polskimi markami. Nie znam, nie przymierzałam. Effuniaki pasują mi fiszbinowo idealnie, ale w Brytyjczykach mam już z moim rozmiarem 32E pewne problemy. A jak tej zimy nieco mi się przytyło i biust skoczył mi o miskę w górę (obwód nie) do 32F, to większość staników miała w tym rozmiarze już nieco za szeroką fiszbinę dziabiącą mi w pachę. Na całe szczęście udało mi się ten przybytek zrzucić, nie chcę mieć większego biust, nie dlatego, że duży biust uważam za nieładny, tylko staniki przestają pasować. A że mam już dostatecznie dużo problemów z krojem miski, to tego dodatkowego utrudnienia nie potrzebuję.
                                              • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 22.06.13, 01:24
                                                madzioreck napisała:
                                                >
                                                > Ponieważ mam jako takie porównanie, bo noszę 32DD/E, a nosiłam 32J/JJ, to się w
                                                > ypowiem. Owszem, wielkośc biustu ma znaczenie. Dwóm osobom o identycznych ciała
                                                > ch, które mają 70cm pod biustem, polecę inne obwody - przy miseczce C wystarczy
                                                > zwykle 70, przy miseczce K raczej 65. Nie ma siły - utrzymanie ciężkiego biust
                                                > u wymaga ściślejszego obwodu.

                                                Bardzo cenny głos, od osoby, która najlepiej czuje różnicę, bo przetestowała ją na sobie. Nie ma uniwersalnej formuły na dobieranie obwodu sprawdzającej się dla wszystkich biustów (i wszystkich podbiuść), oprócz oceny efektów - podtrzymania, wygody itp. Gdybym teraz ja zaczęła brać przykład w dobieraniu obwodu ze szczupłych małobiuściastych, to wylądowałabym pewno w okolicach rozmiaru, który nosi teraz moja mama, i który przypadkiem ostatnio przymierzałam. Żałuję, że nie zrobiłam sobie fotek do "biustu na żywo", akurat by były na efekt "przed" (znaczy się biust na brzuchu :).

                                                > Producenci, owszem, poprawiają obwody. Np. 2 lata temu każda jedna Dalia pasowa
                                                > ła w 65, a od jakiegoś czasu, choć jak się uprę, to zapnę, to z rozpięciem już
                                                > jest kłopot, bo są bardzo ciasne.

                                                Mam to samo z Dalią, teraz jest wyraźnie ściślejsza. Ale i Panaszki i Frejki się zmieniły. Nie wszystkie, bo na przykład Tango dalej jest dość luźne w małych obwodach (widziałam na szkoleniu u Panache - modelka z 30 cali pod biustem nosiła z Tango... 28 i o dziwo nie był to żaden "żebrołamacz" ani inne narzędzie tortur, tylko dobrze dopasowany stanik. To dopiero zagwozdka!). Tak więc, możemy krytykować skrajności i błędy, ale lepiej mieć też przy tym świadomość, że nie w każdym przypadku ponadprzeciętne zaniżenie rozmiaru będzie błędem. Różne są figury, różne są staniki.
                                              • maith Warte zapamiętania porównanie 23.06.13, 23:30
                                                Jak osoba, która schudła 30 kg i przeszła z J/JJ do DD/E
                                                jednocześnie jest brafitterką i dostrzega też zmiany w produktach, masowo, to naprawdę warto to zapamiętać. Gdzieś miałyśmy kiedyś wątek z mądrymi tekstami.

                                                madzioreck napisała:
                                                > Ponieważ mam jako takie porównanie, bo noszę 32DD/E, a nosiłam 32J/JJ, to się w
                                                > ypowiem. Owszem, wielkośc biustu ma znaczenie. Dwóm osobom o identycznych ciała
                                                > ch, które mają 70cm pod biustem, polecę inne obwody - przy miseczce C wystarczy
                                                > zwykle 70, przy miseczce K raczej 65. Nie ma siły - utrzymanie ciężkiego biust
                                                > u wymaga ściślejszego obwodu.
                                                > Teraz noszę zwykle 70 (na 70 pod biustem), i ponad 30 kilo temu tez nosiłam w w
                                                > iększosci 70 (nie dla zasady, bo jednak 75 i 80 też się zdarzało). Teraz sporad
                                                > ycznie wybieram obwód 65, mam może ze 3 staniki z takim obwodem, reszta 70 i cz
                                                > asem 75.
                                                > Od ponad dwóch lat, kiedy mam obecny rozmiar, nie rozciągnął mi się ani jeden s
                                                > tanik. Nawet te, co mają opinie, że są rozlazłe obwodowo. Bo i nie miały się od
                                                > czego rozciągnąć. Biorę największy, jaki trzyma, a najwygodniej mi w tych, któ
                                                > re już lekko podjeżdżają. Ale kiedy nosiłam dawny rozmiar, nie rozwlekały mi si
                                                > ę tylko effuniaki i jedna Pollyanna, którą miałam ciut luźniejszą (i choć nie j
                                                > eździła, to biust nizej). Reszta się rozciągała dość szybko, oczywiście wiem, c
                                                > zemu, ale inaczej się dobrać nie dało, jeśli chciałam mieć uniesiony biust. Ale
                                                > blizn i siniaków nigdy nie miałam.
                                                >
                                                > Producenci, owszem, poprawiają obwody. Np. 2 lata temu każda jedna Dalia pasowa
                                                > ła w 65, a od jakiegoś czasu, choć jak się uprę, to zapnę, to z rozpięciem już
                                                > jest kłopot, bo są bardzo ciasne.
                                                • pinupgirl_dg Re: Warte zapamiętania porównanie 23.06.13, 23:50
                                                  > Jak osoba, która schudła 30 kg i przeszła z J/JJ do DD/E
                                                  > jednocześnie jest brafitterką i dostrzega też zmiany w produktach, masowo, to n
                                                  > aprawdę warto to zapamiętać.

                                                  W Dalii ja też widzę, napisałam o tym pod notką na Stanikomanii. Zresztą przez to dałam się porwać zaniżaniu, mój pierwszy stanik po uświadomieniu to nie było żadne szaleństwo, 70D na około 70 pod biustem (mogę i 67 wycisnąć, ale większość 65 była i jest dla mnie za ciasna). Po miesiącu stanik ciągnął się jak guma w majtkach, więc uznałam, że bez zaniżenia nie da rady. Z brytyjskich staników jak na złość żaden się nie rozciągnął. Nie widzę jakiejś spektakularnej różnicy w obwodach w modelach dostępnych od lat, chociaż nie będę się kłócić, że nie są wcale ściślejsze. Nawet ostatnio w jednym Cleo 65 było dla mnie akurat, chociaż zwykle ten obwód mnie poddusza. Jednak, podkreślam, uważam, że nawet, jeśli te obwody faktycznie są ściślejsze, to nie tylko dlatego teraz tak nie zaniżamy.
                                    • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 12:14
                                      > Zawsze jednak gdy podnoszona jest kwestia, że ktoś wyczytał na Lobby, że ma dobierać
                                      > za ciasny obwód albo owijać się miskami, uważam za stosowne zaprotestować, ponieważ
                                      > czyjaś błedna interpretacja jakiejś wskazówki nie oznacza, iż wskazówka jako taka jest
                                      > błędna.

                                      Moim zdaniem taki trend był i nie ma co zwalać na interpretację. Co najwyżej na osobnicze skłonności, dla niektórych spore zaniżenie to nie problem, inni zaniżając tak samo dorobią się trwałych śladów i kłopotów z oddychaniem, jak ja na początku. Widziały mnie doświadczone forumki i brafitterki przy różnych okazjach i nigdy nikt mi nie zasugerował, że może mam za ciasny obwód. Owszem, nie jestem może jakoś szczególnie rozsądna, mam skłonność do przesady i ryzykownych eksperymentów, ale nie byłam wcale jakimś wyjątkiem. Jeśli tyle osób te rady tak zrozumiało, to coś musiało być na rzeczy. Kiedyś na żalenia dotyczące śladów i niewygody odpowiedź zwykle była "przyzwyczaisz się", teraz piszemy, że jak jest niewygodnie, to coś jest nie tak.
                                      Po prostu wiedza w tej kwestii poszła do przodu.
                              • mefistofelia Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 14:35

                                turzyca napisała:

                                > mefistofelia napisała:
                                >
                                > > > Obwód jest za luźny, rusza się po klatce, powstaja blizny/ślady.
                                > > >
                                > >
                                > > Jakbym czytała lobby sprzed paru lat ;)
                                >
                                > Ja bym bardzo prosila o przyklady konkretnych postow, gdzie przy staniku robiac
                                > ym blizny stwierdzano, ze obwod jest za luzny (i, nie, nie chodzi mi o "-obwod
                                > mi jezdzi, -wez ciasniejszy" tylko o "-robia mi sie blizny pod obwodem. -to dla
                                > tego ze obwod jest za luzny i jezdzi, wez ciasniejszy.")

                                Szczerze mówiąc, zdjęcia, które linkowałyście zostały usunięte (albo u mnie się nie otwierają) więc nie za bardzo wiem jak wyglądają te blizny i siniaki. Że tam są wierzę wam na słowo. Nie chodziło mi jednak o ten konkretny przypadek tylko, jak wspomniała pierwszalitera, o ogólną tendencję.

                                Popularna kiedyś teoria "trochę za luźnego obwodu" jest według mnie wynikiem tej samej logiki jaką posługują się anglosaskie forumki. Dla przykładu, Twoja porada z tego wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,32203,81731907,81753215,Re_Sladofilia_.html

                                Zgadzam się, że nigdy nie byłyśmy tak ekstremalne w kwestii obwodów jak Amerykanki i Brytyjki, więc i przykładów drastycznych skutków zaniżania nie było u nas tak wiele jak jest tam (prawdopodobnie). Jednak swego czasu też narzekałyśmy, że nikt nie produkuje obwodów 55, a i 60 jest na rynku zbyt mało, a sądząc po galeriach owijanie się miskami było nagminne. Pamiętam też małobiuściaste narzekające na ślady uniemożliwiające pokazanie się w kostiumie kąpielowym po kilku godzinach od zdjęcia stanika, no i moje własne problemy, choćby we Freyi Pollyannie z obwodem 65, w której było mi bardzo niewygodnie, a powodów tego dyskomfortu szukałam wszędzie (w miskach, fiszbinach, kroju) tylko nie w ciasnocie (bo jak może mi być niewygodnie w 65 skoro osoby z podobnymi wymiarami noszą często i 60).
                                • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 19:44
                                  Wyświetlają się, tylko trzeba usunąć kropkę na końcu z linka, bo się do niego dodała ;)
                                • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 09:43
                                  > Zgadzam się, że nigdy nie byłyśmy tak ekstremalne w kwestii obwodów jak Ameryk
                                  > anki i Brytyjki, więc i przykładów drastycznych skutków zaniżania nie było u na
                                  > s tak wiele jak jest tam (prawdopodobnie). Jednak swego czasu też narzekałyśmy,
                                  > że nikt nie produkuje obwodów 55, a i 60 jest na rynku zbyt mało, a sądząc po
                                  > galeriach owijanie się miskami było nagminne. Pamiętam też małobiuściaste narze
                                  > kające na ślady uniemożliwiające pokazanie się w kostiumie kąpielowym po kilku
                                  > godzinach od zdjęcia stanika, no i moje własne problemy, choćby we Freyi Pollya
                                  > nnie z obwodem 65, w której było mi bardzo niewygodnie, a powodów tego dyskomfo
                                  > rtu szukałam wszędzie (w miskach, fiszbinach, kroju) tylko nie w ciasnocie (bo
                                  > jak może mi być niewygodnie w 65 skoro osoby z podobnymi wymiarami noszą często
                                  > i 60).

                                  Tak mi się jeszcze rzeczy nasunęły.

                                  Po pierwsze, kiedy my bawiłyśmy się w takie zaniżanie, to były zupełnie inne biustonosze. Tak jak któraś z dziewczyn wyżej napisała, one nie pasowały w żadnym rozmiarze, jeśli chodzi o naprawdę dużobiuściaste - w tym teoretycznie dobrym, jaki dopasowałybyśmy dzisiaj, one serio były za luźne, a w ciaśniejszym obwodzie faktycznie występowało owijanie się miskami, dawało jednak ono pewne poczucie stabilności. Dzisiaj zarówno materiały, jak i konstrukcje są lepsze.

                                  Po drugie, małobiuściasty brafitting ewoluował dość szybko ;) Owszem, na początku nie było dobrze, dopiero po jakimś czasie okazało się, że rad dla dużobiuściastych nie da się przenieść na małobiuściaste i odwrotnie. Ale ta ewolucja przyszła ;)

                                  Po trzecie, i IMO najważniejsze - kilka lat temu, kiedy powstawało Lobby, na całym świecie temat brafittingu ledwie raczkował. Ktośtam gdzieśtam wiedział, że coś jest nie tak, w UK powstawały firmy z szeroką rozmiarówką, ale nie było tylu for, tylu blogów, tak szeroko rozprzestrzenionych informacji. Lobbystki więc, jak te dzieci we mgle, po omacku szukały rozwiązań problemu. Najpierw ściskając się, a potem szukając lepszej konstrukcji. Amerykanki zaczęły później, mając już tę mega bazę informacji, dostają co jakiś czas sygnały od Polek o błędach, jakie popełniają i nic, ściana, beton. Mogą przeskoczyć ten fatalny etap, który przeszły też Lobbystki, ale zamiast tego brną w niego dalej. I tego nie jestem w stanie zrozumieć - przecież w dobie Internetu mogą zajrzeć chociażby na Balkonetkę i zobaczyć, jak to u nas leży (na Balko, kiedy padnie pytanie po angielsku, zawsze ktoś odpowie, bariera językowa nie jest IMO aż takim problemem), mają pełen support od Ewy Michalak, mają generalnie dużo więcej informacji niż Lobby kilka lat temu. I nadal nic. I według mnie to jest zasadnicza różnica między tym, jak było na Lobby kiedyś, a jak jest teraz u Amerykanek. Że my błędy popełniałyśmy, szukając same, a one mając rozwiązania pod nosem, robią sobie coraz gorzej.

                                  Nie twierdzę, że na Lobby nigdy nie było złych trendów, ale twierdzenie "jakbym czytała Lobby kilka lat temu" jest przesadzone.
                                  • yaga7 Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 09:50
                                    Nadal nic, bo uważają, że mają rację i tyle. Na FB czy na reddicie któraś napisała, że skoro ponad 100 osób ma taki sam pogląd, to raczej nie ma szans na to, że one wszystkie się mylą, tylko producent się myli (bo jest jeden ;))
                                    • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 09:51
                                      > Nadal nic, bo uważają, że mają rację i tyle. Na FB czy na reddicie któraś napis
                                      > ała, że skoro ponad 100 osób ma taki sam pogląd, to raczej nie ma szans na to,
                                      > że one wszystkie się mylą, tylko producent się myli (bo jest jeden ;))

                                      LOL. Szkoda, że w tej statystyce nie uwzględniły ponad 500 osób z Polski, które uważają, że producent ma rację ;)
                                • turzyca Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 15:04
                                  > Popularna kiedyś teoria "trochę za luźnego obwodu" jest według mnie wynikiem tej samej logiki jaką posługują się anglosaskie
                                  forumki

                                  Dobrze, rozumiem, ze cytujac post, w ktorym wyraznie pisze, ze (o ile ogolnie teoria, ze za luzne obwody obcieraja i robia slady jest sluszna, ale) w tym konkretnym przypadku cos jest mocno nie tak, bo siniaki utrzymujace sie 10 dni nie sa niczym normalnym, twierdzisz, ze to przyklad, jak na lobby namawialysmy do niezwazania na slady? Aha, to ja dziekuje.

                                  A rozumujac w ten sposob mozna uznac, ze szkoly specjalne sa tym samym co eugenika, bo sa wyrazem tej samej teorii. Ja wiec nadal prosze o fakty, a nie o wyobrazenia.
                                  • mefistofelia Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 18:32
                                    > Dobrze, rozumiem, ze cytujac post, w ktorym wyraznie pisze, ze (o ile ogolnie t
                                    > eoria, ze za luzne obwody obcieraja i robia slady jest sluszna, ale) w tym konk
                                    > retnym przypadku cos jest mocno nie tak, bo siniaki utrzymujace sie 10 dni nie
                                    > sa niczym normalnym, twierdzisz, ze to przyklad, jak na lobby namawialysmy do n
                                    > iezwazania na slady?

                                    A czy ja gdziekolwiek piszę, że na lobby namawiałyśmy do niezważania na ślady? Piszę tylko, że wytłumaczenie przywołane przez Sbarazzinę pojawiało się tu kiedyś, w postaci teorii "trochę za luźnego obwodu" (która wg mnie nie ma zastosowania przy małych i średnich biustach i może prowadzić do wyboru zbyt ciasnego stanika. Na dużych się nie znam). Stwierdzam też, że panowała tu kiedyś tendencja do zbytniego zaniżania obwodów.
                                    Dowody? Proszę bardzo, powtórzę: kalkulator Mariski, dobieranie stanika tak by pasował "na ostatnią haftkę", owijanie się miskami (w przypadku mniejszych i średnich biustów, kiedy nie jest to wymuszone przez spapraną konstrukcję).
                                    Zaznaczyłam też później, że Anglosaski mają bardziej ekstremalne podejście od naszego. To są fakty, nie wyobrażenia.

                                    Dodam też, że nie do końca kupuję stwierdzenie o znacznej zmianie ścisłości obwodów w ciągu ostatnich kilku lat. Owszem pojawiło się parę firm, których obwody są stabilniejsze (kilka polskich marek, Panache Cleo), więc wybór zmienił się na plus, ale taka Freya czy Panache Superbra, które kiedyś dominowały nasz skromny rynek, w mojej strefie rozmiarowej ma obwody porównywalne z tymi sprzed kilku lat. Zaniżałam obwód niepotrzebnie, a nie z konieczności. Zaznaczam, że piszę o MNIE (noszę przeważnie 32DD), nie wykluczam, że ktoś może mieć inne doświadczenia.

                                    Na koniec, zapytam przewrotnie: dlaczego niby uznajecie za pewnik, że ślady tej Amerykanki są wynikiem zbyt ścisłego obwodu? Może ma ona ten sam problem co Ava.adore z cytowanego przeze mnie wątku?
                                    • kasienka.body Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 19:24
                                      > na plus, ale taka Freya czy Panache Superbra, które kiedyś dominowały nasz skro
                                      > mny rynek, w mojej strefie rozmiarowej ma obwody porównywalne z tymi sprzed kil
                                      > ku lat.

                                      nie zgadzam się, Panache Superbra jest teraz dużo ściślejsze niż kilka lat temu, Freya też ma obwody mniej rozciągliwe, przynajmniej w niektórych modelach.


                                      -------------------------------------
                                      Zapraszamy na zimowe wyprzedaże w sklepie BODY.
                                      www.body.sklep.pl
                                      kontakt@body.sklep.pl
                                    • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 20:01
                                      > Na koniec, zapytam przewrotnie: dlaczego niby uznajecie za pewnik, że ślady tej
                                      > Amerykanki są wynikiem zbyt ścisłego obwodu?

                                      Bo fiszbina sięga jej kawał za pachę, a ramiączka w oryginalnej pozycji wychodzą spod pach? W Effuniakach to trzeba być zdolnym, żeby uzyskać taki efekt, albo bardzo zdeterminowanym, żeby przypadkiem stanik nie drgął ani o milimetr...

                                    • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 20:19
                                      > Dodam też, że nie do końca kupuję stwierdzenie o znacznej zmianie ścisłości obw
                                      > odów w ciągu ostatnich kilku lat. Owszem pojawiło się parę firm, których obwody
                                      > są stabilniejsze (kilka polskich marek, Panache Cleo), więc wybór zmienił się
                                      > na plus, ale taka Freya czy Panache Superbra, które kiedyś dominowały nasz skro
                                      > mny rynek, w mojej strefie rozmiarowej ma obwody porównywalne z tymi sprzed kil
                                      > ku lat

                                      Ja też tego nie zauważyłam, chociaż ostatnio rzadko chodzę do sklepów i może faktycznie ogólna tendencja jest taka. Mimo to uważam, że nasz odwrót od bardzo ciasnych obwodów nie jest związany ze zmianą rozmiarówki.
                                      Amerykanki są w o tyle dobrej sytuacji, że maja zdjęcia. To jednak dużo daje, nawet, jeśli teraz propagują tam, z naszego punktu widzenia, herezje. Bo jak ktoś, kto nigdy nawet nie widział dobrze dobranego stanika, ma ocenić, czy tak jest dość ciasno, albo czy te ramiączka są skrócone odpowiednio? A tak nawet, jeśli się nie widzi, jak to ma wyglądać prawidłowo, to przynajmniej widać, że jest tak ciasno, jak u innych, może nawet ciaśniej, a dalej jest źle.
                                      Skoro więcej się ostrzega przed za luźnym, niż za ciasnym, skoro staniki się rozciągają, za szerokie obcierają, skoro dobre podtrzymanie jest kluczowe dla ładnego biustu, a obwód jest kluczowy dla dobrego podtrzymania, to wiele osób uznaje, że z dwojga złego lepiej przesadzić w tę stronę. Dopiero po jakimś czasie, gdy jest się już pewnym, że przepięcie ciaśniej nie załatwia sprawy, zaczyna się szukać na nowo. Pewnie są tu osoby, które od razu trafiły z rozmiarem, albo którym duże zaniżenie pasuje, ale osób, które musiały jeszcze raz weryfikować rozmiar, też jest sporo.

                                      > Na koniec, zapytam przewrotnie: dlaczego niby uznajecie za pewnik, że ślady tej
                                      > Amerykanki są wynikiem zbyt ścisłego obwodu? Może ma ona ten sam problem co Av
                                      > a.adore z cytowanego przeze mnie wątku?

                                      Ano właśnie. Takie sine śladu nie muszą powstawać od nie wiadomo jakiego zaniżenia, można być takim "nietypowym" przypadkiem, jak Ava. Natomiast te czerwone ślady, prezentowane jako dopuszczalne, zostały przez parę osób tu uznane za zupełnie ok, więc może te Amerykanki jednak aż tak nie szaleją? Zaniżenie 10 cm w końcu nawet teraz nie jest taką rzadkością.
                                      • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 22:26
                                        pinupgirl_dg napisała:

                                        > Skoro więcej się ostrzega przed za luźnym, niż za ciasnym, skoro staniki się ro
                                        > zciągają, za szerokie obcierają, skoro dobre podtrzymanie jest kluczowe dla ład
                                        > nego biustu, a obwód jest kluczowy dla dobrego podtrzymania, to wiele osób uzna
                                        > je, że z dwojga złego lepiej przesadzić w tę stronę.

                                        Ja nie jestem pewna, czy ciasny obwód naprawdę jest aż tak kluczowy dla ładnego biustu. Sam obwód może nawet złamać mi żebra, jak miska będzie za duża, to z podtrzymania nic nie będzie. Również wpychanie się w nieodpowiedni krój, też może estetycznie biust raczej pogorszyć. W balkonetkach wyglądam o wiele gorzej niż w starym 80B, gdybym nie miała innych modeli do wyboru, to nikt nie zmusiłby mnie do uświadomionego ostanikowania. Nie bardzo wiem bowiem dlaczego miałbym się oszpecać i to jeszcze za dosyć duże pieniądze. Uważam też, że te Amerykanki wyglądają w tych "dobrze dobranych" przez siebie stanikach po prostu koszmarnie. Nie lubię tego określenia, ale to prawdziwe antygwałty i z pięknym biustem ma to mało wspólnego.
                                        • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 22:58
                                          > Ja nie jestem pewna, czy ciasny obwód naprawdę jest aż tak kluczowy dla ładnego
                                          > biustu.

                                          Oczywiście, ale taka logika wielu osobom przyświecała. Warto wziąć pod uwagę, że wiele osób na Lobby trafiło jako licealistki i studentki, ograniczony budżet też ogranicza pole manewru. Można sobie pozwolić na kilka eksperymentów, ale w końcu zostaje się w tym, co jest najbardziej znośne, niekoniecznie idealne. Za wąski obwód i za duża miska były często kupowane z premedytacją, żeby taki stanik posłużył dłużej. Dużo za dużej miski raczej nie nosiłam, natomiast mierzyłam już wtedy od czasu do czasu szersze obwody, ale wybrałam ostatecznie ciaśniejsze, chociaż leżały dużo gorzej, bo bałam się wydać prawie 200 zł na stanik, który mi posłuży parę miesięcy. Inna sprawa, że obwód naciągnięty do granic rozciąga się często szybciej, a migracja nie u każdego występuje, ale wtedy nie było to takie oczywiste. Nie od razu Kraków zbudowano.
                                        • smallfemme Re: Brafitting po amerykańsku 21.06.13, 01:00
                                          > Ja nie jestem pewna, czy ciasny obwód naprawdę jest aż tak kluczowy dla ładnego biustu.

                                          Może dla ładnego nie, ale dla podtrzymanego przy dużej misce tak. Jeśli obwód jest ścisły i fiszbiny przylegają, to pomimo za dużej miski biustonosz potrafił dać mi lepsze podtrzymanie niż dobrze dobrana miska w oczko większym obwodzie.
                                          • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 21.06.13, 10:35
                                            smallfemme napisała:

                                            > Może dla ładnego nie, ale dla podtrzymanego przy dużej misce tak. Jeśli obwód j
                                            > est ścisły i fiszbiny przylegają, to pomimo za dużej miski biustonosz potrafił
                                            > dać mi lepsze podtrzymanie niż dobrze dobrana miska w oczko większym obwodzie.

                                            W życiu nie widziałam takiego stanika, który przy za dużej misce da mi podtrzymanie. W za dużej misce biust lata, opada na dno i w najlepszym wypadku biust wygląda jak bez stanika, co przy małym jędrnym biuście nie musi być tragedią, ale to nie stanik spełnia tu swoje zadanie. Owijnie się ciasnym sznurkiem pod biustem nikomu biustu nie podniesie i go nie ustabilizuje. Moim zdaniem powinno się szerzyć świadomość, że za duże miski, są tak samo złe, a może nawet gorsze od za małych, bo nie mają szans na trzymanie biustu. Z tego powodu właśnie sportowe staniki mają ciasnawe, przypłaszczające miseczki i poleca się do tego brać miskę raczej mniejszą niż zwykle.
                                            • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 21.06.13, 17:21
                                              > W życiu nie widziałam takiego stanika, który przy za dużej misce da mi podtrzym
                                              > anie. W za dużej misce biust lata, opada na dno i w najlepszym wypadku biust wy
                                              > gląda jak bez stanika, co przy małym jędrnym biuście nie musi być tragedią, ale
                                              > to nie stanik spełnia tu swoje zadanie. Owijnie się ciasnym sznurkiem pod biu
                                              > stem nikomu biustu nie podniesie i go nie ustabilizuje. Moim zdaniem powinno si
                                              > ę szerzyć świadomość, że za duże miski, są tak samo złe, a może nawet gorsze od
                                              > za małych, bo nie mają szans na trzymanie biustu. Z tego powodu właśnie sporto
                                              > we staniki mają ciasnawe, przypłaszczające miseczki i poleca się do tego brać
                                              > miskę raczej mniejszą niż zwykle.

                                              Zdradzę Ci pewien sekret, po prostu za mało zaniżyłaś :). Ta teoria nie wzięła się znikąd. W bardzo ciasnym obwodzie i dużej misce miska się wypłaszcza i zaczyna sięgać po obojczyki. Tak przyciśnięty do klatki biust jest unieruchomiony. Są biusty, które tego potrzebują, głównie duże rozmiary, gdzie unieruchomienie i podtrzymanie często wychodzi na pierwszy plan. Ale wiele kobiet wcale nie musi sięgać po takie środki. Ciężkie biusty mogą potrzebować ciaśniejszego obwodu przy dopasowanej misce.
                                              Tylko za duża miska u mnie powoduje, że biust wpada do środka, często nawet przyciśnięty jeszcze z góry krawędzią miski. Ale połączenie dużo większej miski (gdy jej krawędź przebiega już nad piersią) wraz z ciasnym obwodem, który ją mocno naciągnie, może dawać dobre unieruchomienie. Wrażenia estetyczne to, oczywiście, inna bajka, nie wspominając o tym, że na co dzień takiego przymurowania nie potrzebuję, a jak potrzebuję, to zakładam full cup lub wręcz sportowca.
                                              • pierwszalitera Re: Brafitting po amerykańsku 21.06.13, 17:55
                                                pinupgirl_dg napisała:

                                                > Zdradzę Ci pewien sekret, po prostu za mało zaniżyłaś :).

                                                Rozumiem. Być może udało mi się tego uniknąć, bo szybko wpadłam na to, że wbijanie się górnej krawędzi, to nie objaw za małej miski, a niekompatybilności mojego biustu z balkonetkami. Przy full i half cupach w tym samym rozmiarze tego bowiem nie było. Naciągnięty gumami top nie należy też do moich wyobrażeń o staniku.
                                    • turzyca Re: Brafitting po amerykańsku 21.06.13, 22:58
                                      teorii "trochę za luźnego obwodu" (która wg mnie nie ma zastosowa
                                      > nia przy małych i średnich biustach i może prowadzić do wyboru zbyt ciasnego st
                                      > anika. Na dużych się nie znam).

                                      Ale Lobby zaczynalo od biustow zdecydowanie wiekszych.
                                      A teoria powstala, gdy okazalo sie, ze dziewczyny, ktore nosily 90E, a powinny 70H, przesiadajac sie wstepnie na latwiej dostepne 80G odczuwaja znacznie wiekszy dyskomfort niz w 90E. I baly sie sprobowac 70H. Ale te, ktore w koncu sprobowaly, odkrywaly, ze faktyczniej jest znacznie wygodniej. Jak to wytlumaczyc? Ano wlasnie tym, ze przy ciezkich biustach konstrukcja musi byc staranniej dopasowana, bo jak jest na tyle blisko, zeby juz przenosic wieksze obciazenia, a na tyle daleko, ze przenosi te obciazenia niepoprawnie, to dociaza nie te miejsca, ktore przewidzial konstruktor i sprawia bol.

                                      I owszem z czasem pojawilo sie wiecej dziewczyn z mniejszymi biustami i okazywalo sie, ze niektore teorie sa poprawne tylko dla czesci biustow. Ale tak samo udane byloby rozciaganie zasad ubierania malych stozkow na biusty o innym ksztalcie i konsystencji.
                                      Tyle ze juz wieki temu wypracowalysmy "stanik dla biustu, nie biust dla stanika" czyli postulat dopasowywania stanikow tak, zeby biustowi bylo wygodnie. I to jest ten drobny kawalek, ktory umyka Amerykankom. Moze dlatego ze nie czytaly Krasickiego.
                                      • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 23.06.13, 18:53
                                        > Tyle ze juz wieki temu wypracowalysmy "stanik dla biustu, nie biust dla stanika"
                                        > czyli postulat dopasowywania stanikow tak, zeby biustowi bylo wygodnie. I to
                                        > jest ten drobny kawalek, ktory umyka Amerykankom.

                                        Przyznam szczerze, że nie przejrzałam tego forum zbyt dokładnie, ale z tego, co pisze Sbarrazina, one szukają wygodnych staników. Żalą się, że tu je boli, tam obciera i szukają rozwiązania, tylko nie tam, gdzie ono może faktycznie jest. Nie twierdzą "jak super, że mnie boli, to znaczy, że mam dobry stanik", wiedzą, że coś jest nie tak. Z czasem same zauważą, że ciaśniejszy obwód nie załatwia sprawy. Sama widzisz, że u części osób ciaśniejszy obwód i duże zaniżenia się sprawdza, my też stosowałyśmy tę metodę jak tabela długa i szeroka, nie zawsze z dobrym skutkiem. Teraz jesteśmy po prostu o te kilka lat i x staników do przodu.
                                  • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 18:34
                                    W takim razie skąd wziął się np. ten wątek:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,98655105,98655105,Jeszcze_jedno_NIE_ZANIZAJCIE_ZBYTNIO_OBWODOW_.html ?

                                    Skąd zdziwienie czy wręcz oburzenie, że niektóre małobiuściste wcale nie zaniżają obwodów
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,50580,101999284,,Teorie_balkonetkowe.html?s=0 ?

                                    Te brafitterki wciskające kobiety w ciasne obwody też nie wzięły się znikąd, to nie ich pomysły.

                                    Przykłady na to, że różne ślady były traktowane jako część tej zabawy:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,92126983,,Odlezyna_od_stanika_pomocy.html?v=2
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,91807589,,Rany_od_stanika_na_plecach.html?v=2
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,78880153,,Gdy_stanik_kaleczy_.html?v=2
                                    Dziś już nikt staników z płatkiem kosmetycznym nie rozchadza.

                                    Teoria pierwszej haftki:

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,76261010,76261010,ktora_haftka_.html
                                    i za luźnego obwodu, który obciera:

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,76428154,,sport_a_obwod_za_ciasny_.html?v=2
                                    Generalnie ja widzę duży postęp na przestrzeni lat, w brafittingu małobiściastych to już w ogóle. Nie chcę, żeby ktoś myślał, że wytykam coś komukolwiek, w końcu sama w ciasnych obwodach chodziłam, ale coś w tym jest, że nie pamięta wół jak cielęciem był. Dziś mamy dużo więcej doświadczenia, mamy też w stosunku do tamtych lat komfortowy dostęp do biustonoszy, więc trudno to porównywać. Podejrzewam, że Amerykanki nie mają takiej sytuacji. Myślę, że muszą przejść ten etap. Może są bardziej hardcorowe, niż my, ale my nie miałyśmy dostępu do realnych 55 ;).
                                    • 100krotna I jeszcze mający pozytywne konotacje"żebrołamacz" 20.06.13, 20:10
                                      Chyba przy effuniakach się pojawiło i budziło zachwyty ;)
                                      Swoją drogą, pierwszego effuniaka miałam w obwodzie 65, ostatniego zakupionego, 75.
                                      I dla mnie obecnie też najwygodniejsze są staniki lekko podjeżdżające na plecach. Ale ja jestem dolnym rejonem - tabeli biuściastej of course.
                                      • turzyca Re: I jeszcze mający pozytywne konotacje"żebrołam 21.06.13, 22:26
                                        > Swoją drogą, pierwszego effuniaka miałam w obwodzie 65, ostatniego zakupionego,
                                        > 75.

                                        Z trzeciej strony wymierzylam w poczatkach istnienia poszufladowego cala partie effuniakow z zamowienia zbiorowego i ich rozciagliwosc byla potwornie zroznicowana, zaleznie od modelu, ale tez od egzemplarza. Widzialam tez mierzenie przez docelowe klientki, pozamienialy sie pozamawianymi stanikami, wlasnie ze wzgledu na nieprzewidziane wlasciwosci stanikow. Co mnie osobiscie na dlugi czas zrazilo do kupowania effuniakow przez internet. W tej chwili przewidywalnosc produktu jest znacznie, znacznie wyzsza, faktycznie mozna kalkulatorowi Ewy ufac praktyczne na slepo.
                                        • 100krotna Re: I jeszcze mający pozytywne konotacje"żebrołam 23.06.13, 17:57
                                          Kalkulator Effuniakowy wylicza mi mniejszy obwód i większą miseczkę, niż wzięłam. Ale nauczyłam się brać pod uwagę własne preferencje :))) BTW pierwszy raz od wieelu lat udało mi się kupić stanik przez internet - za pierwszym razem i bez odsyłania. Ale przez tydzień myślałam, jaki rozmiar wybrać (zamówienie kilku nie wchodziło w rachubę, nie mogłam sobie pozwolić na zamrożenie pieniędzy, zwłaszcza przy braku czasu i ochoty na wyprawy na pocztę)
                            • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 09:25
                              > Jakbym czytała lobby sprzed paru lat ;)
                              > Tak jak my, wyrosną z tego po jakimś czasie.

                              Wg mnie Lobby nigdy nie było aż tak hardkorowe. Owszem, zaniżało się obwody i o 10-15 cm, ale to były dawne brytyjczyki, dużo luźniejsze niż dziś (w większości): to było często, gęsto zbyt duże zaniżenie, powodujące rozjeżdżanie się konstrukcji, ale nie tak wielkie - te dziewczyny zaniżają o tyle Effuniaki, które są przecież ściślejsze i lepiej skonstruowane. Poza tym nikt na hasło "blizny, sine ślady, bóle" nie reagował hasłem "weź ciaśniejszy obwód, to od za luźnego", ja przynajmniej takiego czegoś nie zauważyłam.

                              Brafitting na Lobby startował też z innego punktu, bo nawet jak ktoś chciał zaniżyć do Effuniakowego 55, to nie miał takiej możliwości ;)
              • mssselfdestruct Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 18:25
                A tutaj oburzone głosy nt. tejże dyskusji:
                www.reddit.com/r/ABraThatFits/comments/1gjcxk/ewa_michalak_accuse_us_of_being_in_too_small_bands/
                „But bottom line is - who cares about their sucky fitting method and calculator - the customer is always right!” Bez komentarza ;)
              • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 19:58
                Przeczytałam ich wywody i niniejszym chciałam wyrazić serdeczne wyrazy współczucia dla Effuniaka, że musi walczyć z tą bardzo kompetentną, doświadczoną i z całą pewnością mającą rację (bo przecież jest ich aż tyle z tym samym problemem) hordą :/
                Wszystkie bazują na tej samej metodzie ogromnego zaniżania obwodu, której my nie stosujemy i wszystkie mają te same problemy z ramiączkami, których my nie mamy (a przynajmniej nie w takim stopniu), ale to na pewno wina konstrukcji staników, bo przecież na pewno nie ich metody. No a my w Polsce to w ogóle najwyraźniej jesteśmy inaczej i dziwnie zbudowane, mamy jakieś dziwne klatki piersiowe i ramiona jak NRDowskie pływaczki, skoro ramiączka nie są dla nas za szeroko wszyte ;)
                • 3_asiunia Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 09:14
                  W zasadzie dołączam się do współczucia dla Effuniaka, mam wrażenie, że jakby z raz do roku nie musiała się użerać z jakąś masową pretensją, to poczułaby się nieswojo ;)
                  O ich obwodach nie mam siły myśleć, bo mnie boli ;)
                • edik77 Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 22:18
                  Oj, dziewczyny, czuję się, jakby mnie te babki ukamienowały... Chciałam dobrze, obejrzałam zdjęcia, dopytałam o wymiary, poprosiłam Ewę, by się przyjrzała i powiedziała, czy widzi to samo, co ja... Ale nie, my ich nie słuchamy, wciskamy im felerny produkt, choć to przecież Polska właśnie i ponoć "nie ma się co dziwić" :(((
                  • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 19.06.13, 23:29
                    Wiesz co, niech się ściskają. Jak powtarza Ewa, można zaprowadzić konia do wodopoju, ale nie można go zmusić, żeby się napił... Własnoręczne zaduszenie się stanikiem nie jest zabronione :)))
                  • kasica_k Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 00:31
                    edik77 napisała:
                    > wciskamy
                    > im felerny produkt, choć to przecież Polska właśnie i ponoć "nie ma się co dziw
                    > ić" :(((

                    Ee zaraz, a ktoś je zmusza do kupowania tego felernego produktu? Nie siedzę w temacie, ale to chyba jest jakaś mała grupa nieco szalonych osóbek, sądząc po Waszych relacjach.
                    • edik77 Re: Brafitting po amerykańsku 20.06.13, 08:12
                      Przyznam szczerze, że nie rozumiem, czemu kupują kolejne staniki, które "muszą" przerabiać i to jeszcze z Polski (!) - kurcze, patriota ze mnie nieszczególny, ale ubodło mnie to ;(

                      Niech się ściskają do woli, z tym, że jak widzicie rozchodzi się w tempie ekspresowym fala oburzenia na trefną konstrukcję staników, braku chęci kooperacji ze strony producenta (bo nie chce poprzesuwać ramiączek w stanikach, które produkuje) i brak podstawowych umiejętności brafitterskich.
                      Zarzuty nieprawdziwe, ale zaszkodzić potrafią...
                      • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 23.06.13, 21:47
                        edik77 napisała:

                        > Przyznam szczerze, że nie rozumiem, czemu kupują kolejne staniki, które "muszą"
                        > przerabiać i to jeszcze z Polski (!) - kurcze, patriota ze mnie nieszczególny,
                        > ale ubodło mnie to ;(

                        Bo to jedyne staniki, które w ogóle mogą zamówić w takich rozmiarach jak 55H np. :)

                        > Niech się ściskają do woli, z tym, że jak widzicie rozchodzi się w tempie ekspr
                        > esowym fala oburzenia na trefną konstrukcję staników, braku chęci kooperacji ze
                        > strony producenta (bo nie chce poprzesuwać ramiączek w stanikach, które produk
                        > uje) i brak podstawowych umiejętności brafitterskich.
                        > Zarzuty nieprawdziwe, ale zaszkodzić potrafią...

                        Tak dla porządku. Amerykańskie forumki zarzucają firmie Ewa Michalak głównie fatalną obsługę klienta, a nie trefną konstrukcję.

                        Były oburzone, że przedstawiciel firmy napisał publicznie (facebook), że klientki się mylą. Amerykanki są przyzwyczajone do amerykańskiej obsługi klienta, gdzie klient ZAWSZE ma rację.

                        Skarżyły się też na kontakt z Dominikiem, któy zajmuje się podobno korespondencją po angielsku.

                        Część tamtejszych forumek, uważa że porblem leży w komunikacji i różnicach kulturowych, ale jest to mniejszość, bo większość uważa, że to po prostu zła obsługa klienta i tyle.

                        ---
                        Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                        tnij.org/staniki01
                        • madzioreck Re: Brafitting po amerykańsku 23.06.13, 21:55
                          > Tak dla porządku. Amerykańskie forumki zarzucają firmie Ewa Michalak głównie fa
                          > talną obsługę klienta, a nie trefną konstrukcję.
                          >
                          > Były oburzone, że przedstawiciel firmy napisał publicznie (facebook), że klient
                          > ki się mylą. Amerykanki są przyzwyczajone do amerykańskiej obsługi klienta, gdz
                          > ie klient ZAWSZE ma rację.

                          Czy to z powodu złej obsługi klienta przestawiają sobie ramiączka? :>
                          BTW, ciekawe, do czego w końcu doprowadzi zasada "klient ma ZAWSZE rację". Mam nadzieję, że nie do tego, że zacznę sprzedawać 75B, bo sama sugestia, ze może pani nosi zły rozmiar...? Bo nie ma się co oszukiwać, to i do nas w końcu przyjdzie, a i tak już dochodzi momentami do absurdu.
                        • edik77 Re: Brafitting po amerykańsku 24.06.13, 07:30
                          Tak, wiem, że obsługa klienta im totalnie nie leży, w tym wpisie głównie z powodu odmowy przesunięcia ramiączek w stanikach, a przynajmniej wpisania takiej usługi do pakietu zamówień specjalnych.
                          Ciekawam, jak ustosunkują się do następnego wpisu Ewy do szuflady (będzie "pismo obrazkowe":).
      • turzyca Re: Brafitting po amerykańsku 16.06.13, 15:06
        Czy ktos rozumie, co jej sie nie podoba w jej plecach na zdjeciu z luzniejszym zapieciem? Moim zdaniem bardzo ok plecy.



        A w ogole mam wrazenie, ze ona nie wygarnela biustu. Plus zalamanie piersi, ktore krytykuje, a ktore wydawalo mi sie, jest dosc normalnym zjawiskiem. Plus z racji rozstawienia ramiaczek uwazalabym jednak, ze albo nie ten rozmiar albo nie ten model.

        Na koncowych zdjeciach przerazajace buly po srodku plus falujacy stanik od zewnetrznej strony.


        A swoja droga: sama nosilam staniki o 13 cm ciasniejsze niz obwod pod biustem. Ale po pierwsze nie zostawaly mi slady. Po drugie tak mi wychodzilo z testowania w przymierzalni bez patrzenia na metki. Po trzecie jak obwody sie urealnily - a naprawde zmienilo sie sporo, takie wyniki jak w tabeli stanikow raczej sie juz nie trafiaja - to doszlam do noszenia stanikow z obwodem nawet nominalnie wiekszym. I mam wrazenie, ze nie jestem jedyna z tym podejsciem, ze Lobby dostrzega po prostu zmiany na rynku i dopasowuje swoje strategie. A one zostaly przy strategii sprzed 5 lat.

        (LMB mialo nieco inna droge rozwoju, co tez wynika z problemow z konstrukcjami.)
        • clarisse Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 10:20
          Nie wiem, ale po mału uświadamiam sobie, że czasem zdjęcia nic nie mówią (poza oczywistymi przypadkami, jak głębokie sine pręgi czy ewidentne buły). Wiele razy zdarzało mi się, że ja problem na zdjęciu widziałam, a ekspertka, do której się zwracałam, nie widziała go. Kilka razy też było tak, że z dwóch staników, ten który wyglądał na zdjęciu, jakby pasował lepiej, ładniej - był w rzeczywistości mniej stabilny niż ten, który wyglądał ciasnawo - to akurat kwestia tego, że mam całkiem sporo tłuszczyku. Jednocześnie u osoby, która tego tłuszczyku nie ma wcale, o wiele trudniej jest na zdjęciu zauwazyć zaciasność (ewentualne pręgi mogą być schowane).
      • clarisse Re: Brafitting po amerykańsku 18.06.13, 10:13
        snowflake86 napisała:

        > Matko kochana! Poprzeglądałam sobie fit check pod kątem staników EM i jestem przerażona szczególnie tym przypadkiem: rel="nofollow">imgur.com/a/q9bCI. Tutaj także zdjęcia, po przeszyciu ramiączek i ograniczeniu rozciągania obwodu (:O) : rel="nofollow">imgur.com/a/0d0B1.
        > "Well... it's better than before right?" o_O

        Przejrzałam sobie te zdjęcia (wcześniej odnosiłam się tylko do jednego konkretnego zdjęcia ze śladami, które moim zdaniem straszne nie były) - te powyżej to faktycznie jakaś pomyłka. :-/
    • sbarazzina Re: Brafitting po amerykańsku 23.06.13, 21:37
      Kilka generalnych uwag.

      To nie tak, że Amerykanki ściskają się obwodami, aż do siniaków bo lubią ból ;)

      Swoją drogą na forum jest sporo osób z UK, które pytają o pomc w doborze prawidłowego rozmiaru, chociaż mają brafitterki pod nosem ;)

      Generalna idea przyświecająca tamtemu forum to dobrze dobrany, wygodny i podtrzymujący stanik. Czyli tak jak u nas :)

      Ale słowo podtrzymanie jest tu kluczem. Dziewczyny wiedzą, że w Polsce preferuje się luźniejsze obwody i jak to niedawno przeczytałam: widocznie Polski cenią sobie bardziej długie użytkowanie stanika, niż dobre podtrzymanie.

      Zaniżają obwody z kilku powodów:
      - bo stanik i tak się w końcu rozciągnie. Dlatego polecają z zasady ciaśniejszy obwód i ewentualną przedłużkę, niż luźniejszy stanik
      - bo staniki o dłuższym obwodzie, bardziej się rozciągają. Na tamtym forum, sporo osób ma nominalnie duży obwód pod biustem
      -bo duże bisuty potrzebują dużego zaniżenia
      -bo osoby z większą ilością tkanki tłuszczowej potrzebują ciaśniejszego obwodu. Sporo na forum osób z nadwagą. W wątkach rozmiarowych podaje się oprócz wymiarów także wagę, wzrost i wiek

      To nie jest tak, że tamto forum nie ma zupełnie pojęcia o brafittingu. Stosują np zasadę, że mniejsze i lżejsze biusty nie potrzebują dużego zaniżenia. Moim zdaniem nie znają jeszcze teorii o owijaniu się miskami, która to swoją drogą też pojawiła się dosyć późno u nas na forum.
      Dosyć dobrze radzą sobie z dobieraniem poszczególnych moeli na różne typy biustów. Nie widziałam u nich jeszcze frejowej zmarchy ;)

      W każdym bądź razie, gdyby któraś z forumek miała ochotę zaangażować się w tamto forum albo poćwiczyć angielski, to serdecznie polecam. Przyda się każdy dodatkowy głos rozsądku :)

      ---
      Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
      tnij.org/staniki01
    • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 25.06.13, 21:33
      Jakby ktoś miał ochotę pobawić się w głos rozsądku, to jedna z dziewczyn wrzuciła właśnie zdjęcia do oceny dopasowania stanika na balkonetkę ;)
      • olazdaleka Re: Brafitting po amerykańsku 26.06.13, 01:00
        O ile sie nie myle, to autorka bloga obsessedwithbreasts.wordpress.com/2013/06/24/some-thoughts-on-strapgate/


        Dzis rano wyczytalam kolejna nowosc: podobno Ewa nie bedzie produkowac stanikow z obwodami mniejszymi niz 65 (oprocz modeli dla malobiusciastch 3D itp). Brarabase i Redit szaleje z oburzenia. Prawda to czy falsz???
        • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 26.06.13, 19:08
          Eee.. No bez przesady. Poniżej 60tki to ja rozumiem, ale poniżej 65? Ot choćby jedna z modelek Ewy takiego obwodu potrzebuje (i ja też), więc posiadanie tak wąskiej klatki jest możliwe. Węższej faktycznie nie jestem sobie w stanie wyobrazić ;)
          • snowflake86 Re: Brafitting po amerykańsku 26.06.13, 19:40
            Wychodzi na to, że faktycznie - ze strony sklepu zniknęły niestandardowe możliwe do uszycia za dopłatą rozmiary od mojego (60FF) w górę, a zostały właśnie tylko w kroju 3D, w którym max to 60F :(
            • effuniak Snowflake86 28.06.13, 22:10
              Ty może i masz 60 realnie, Pampi też ma ale czy kobieta mająca pod biustem ponad 70 rzeczywiście potrzebuje obwodu 60, 55 lub 50 ?
              I nie byłoby niczego złego w tym, że sobie takie kupują - ich wola, prawda?
              Cóż, skoro o własne błędy w doborze rozmiaru obwiniają mnie twierdząc, że to błędy konstrukcyjne a nie ich złe wybory.
              Nie dają sobie wytłumaczyć merytorycznie w czym jest problem i podnoszą larum w myśl zasady że klient ma zawsze rację
              A tu akurat klient tej racji nie ma co jest widoczne dla każdego kto choć trochę się zna na doborze staników
              Zatem zamiast walczyć z wiatrakami zaniechałam produkcji problematycznych rozmiarów .

              To co było ukłonem w stronę Klientek obróciło się przeciwko mnie
              i tyle....
              • miss-alchemist Re: Snowflake86 28.06.13, 22:55
                Tak sądziłam, że poszło głównie o czarny PR robiony firmie :( Bardzo mi przykro, Effuniaku :( Szkoda tylko, że ucierpią na tym polskie klientki, gdzie faktycznie jest pewna, choć malutka, grupa potrzebująca obwodów 60 (czyli te realne 58-62 cm pod biustem). Sama najlepiej możesz ocenić po statystykach sprzedaży. Niestety, często tak jest, że dasz palec, to biorą całą rękę i jeszcze marudzą, że nie taka, jakby się chciało.

                Owszem, dobrze, gdy jest szacunek dla klienta ze strony producenta czy sklepu, ale "klient nasz pan" ma swoje granice. Gdyby było inaczej, to sklepy z brafittingiem nie miałyby racji bytu, bowiem często przychodzą do nich kobiety przekonane, że noszą 75B i kropka. Gdyby uznać, że "klient ma zawsze rację", to klientka wyszłaby w tym 75B, niezależnie od tego, jaki rozmiar powinna nosić...
      • miss-alchemist Re: Brafitting po amerykańsku 26.06.13, 18:34
        Przydałaby się pomoc, ja bardzo cierpię, jak muszę coś napisać po angielsku, jestem mocno na bakier z językami obcymi ;)
        • pinupgirl_dg Re: Brafitting po amerykańsku 28.06.13, 13:03
          > Przydałaby się pomoc, ja bardzo cierpię, jak muszę coś napisać po angielsku, je
          > stem mocno na bakier z językami obcymi ;)

          Ja też, ale to w końcu nie olimpiada językowa, grunt, że Rhoffman może nas zrozumieć :).

          Po polsku też można napisać, znajdzie się ktoś, kto przetłumaczy, a Rhoffman chyba też korzysta z translatora. Ja w temacie dużych biustów nie mam za wiele do powiedzenia, niestety, zupełnie nie moje okolice rozmiarowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka