Tak mnie wczoraj wzięło na wspomnienia i poczytałam sobie stare, bardzo stare notki ze Stanikomanii, takie sprzed 5-6 lat :) Przypomniałam sobie, w jakich mrokach bieliźnianego średniowiecza się wtedy znajdowałyśmy w naszym kraju, i w sumie nie tylko w naszym.
Ale do rzeczy - nie wiem czy pamiętacie czasy, gdy fotki za małych, źle leżących staników w polskich sklepach internetowych i katalogach polskiej bielizny były nagminne. Odstające na kilometr mostki, fiszbiny wiszące w powietrzu kilometr od ciała, buły prawdziwe lub domalowane photoshopem...Teraz co prawda stosunkowo rzadko oglądam polską bieliznę, ale chyba dawno już nie widziałam takich kwiatków, jak np. ten:
Ciekawa jestem, jakie są Wasze obserwacje - czy większość fotek jest teraz do przyjęcia, a może są firmy, które jeszcze nie zmieniły wizerunku swoich produktów pod wpływem brafittingowej rewolucji? :) Co jest najbardziej denerwujące w zdjęciach polskiej bielizny?