Dodaj do ulubionych

Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku?

11.01.14, 06:31
Ciekawa jestem, czy Waszym zdaniem poprawił się asortyment w osiedlowych sklepach ze stanikami? Ostatnio jakoś mało w ogóle spotykam ich na swojej drodze, właściwie jedynym sklepem w pobliżu domu, jaki dobrze znam, jest Bra Dreams :-) Czy coś się zmieniło?
Obserwuj wątek
    • genepi Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 11.01.14, 09:09
      50 tysięczne miasto, rejon GOP.
      W ścisłym centrum (rynek, deptak, stragany, widać że to miejsce gdzie mieszkańcy robią zakupy, w sobotę tłoczno) są dwa bieliźniaki.
      Jeden specjalizuje się w rajstopach, produktach gatta oraz stanikach pseudo sportowych "rozmiar uniwersalny".
      Drugi bieliźniak z wystawą biustonoszy i koszul nocnych, na witrynie napis "Brafitting do rozmiaru K". W ofercie wyłącznie firma Viki i Triuph. Największy rozmiar E i jeden egzemplarz Viki bez fiszbin w rozmiarze F Właścicielka poinformowała mnie że jestem od roku pierwszą osobą którą interesuje większy rozmiar miseczki, więc nie sprowadza takich bo nikt nie pyta :-) Ale na jej plus mogę zaliczyć fakt, że zaoferowała sprowadzenie mi z internetu każdego rozmiaru jaki chcę, za zaliczką.

      Z kolei w Warszawie na moim osiedlu są sklepy ze Stanikowej Mapy i tylko jeden bieliźniak na bazarku z ofertą Triumpha na wystawie. Aż się tam przejdę i sprawdzę co mają :-)
    • indigo-rose Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 11.01.14, 12:16
      Ostatnio byłam w sklepie, gdzie kupowałam swój pierwszy stanik w 70a - jest to jednocześnie bieliźniak i pasmanteria, byłam po guziki :)
      Nic się nie zmieniło, 70-90 a-e, z czego większe miski tylko w większych obwodach, nieśmiertelna trójca kolorów, mniejsze "bardotki" a duże "rakiety" :D Niestety nie wiem, jak dużo się zmieniło w bieliźniakach typu salonikowego z Triumphem, Samantą etc. Pamiętam, że jak jeszcze nie mieliśmy porządnego sklepu w okolicy, to mama kupowała w jednym z nich 70f którejś polskiej firmy.
      Oprócz tego mamy jeden sklep stanikowy, więc może nikt nie chce z nim wchodzić w konkurencję, bo wiadomo, że po brytyjczyki w 65g to tam.
    • joankara Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 11.01.14, 16:38
      Nic się nie zmieniło. Gwałtownie schudłam (nieplanowanie, skutek pięciu dni pod kroplówką) i musiałam sobie kupić na czas do powrotu do swojej normalnej wagi jakieś staniki. Nie chciałam za dużo inwestować na okres przejściowy, uznałam, że teraz chyba mieszczę się w standardową rozmiarówkę i postanowiłam spróbować coś kupić w zwykłym bieliźniaku. W obwodzie 65 nie ma nic, mierzyłam Gorteks, obwód 70 zdecydowanie za luźny, miski E może i byłyby, ale mostek nie przylegał, fiszbiny za wąskie (byłyby dobre, gdyby obwód je chociaż trochę naciągnął), ogólnie masakra, zupełnie niekompatybilne. Większej miski nie było, ale chyba by odstawała. No i te staniki były wyłącznie usztywniane, nic miękkiego. Pani powiedziała, że obwodów 65 to w ogóle nie mają. Nie muszę chyba mówić, w jakich kolorach było to co mierzyłam.
      Pocieszyłam się treflem 3D, przynajmniej taka korzyść z tego chorowania, że na jakiś czas zmieściłam się w rozmiarówkę.
      • kasica_k Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 12.01.14, 02:20
        Wygląda na to, że takie sklepy szybciej znikają, niż się zmieniają. Taką w każdym razie tendencję obserwuję u siebie na dzielni :) A liczyłam na to, że usłyszę od Was bardziej optymistyczne wieści.

        To ciekawe, że osoby stosunkowo nowe w biznesie, bo takich jest większość wśród założycielek sklepów "lobbowych", podejmują od razu wielkie ryzyko sprowadzania dużomiskowych/małoobwodowych staników, a te doświadczone trzymają się ciągle tego samego zestawu rozmiarów i marek. I tej samej grupy klientek, której nie próbują ani poszerzyć, ani spróbować przekonać do czegoś innego tych, którym by się to przydało...
        • effuniak Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 12.01.14, 12:49
          Albo ktoś jest zafiksowany na nową ideę sprzedaży - i wtedy nie umie sprzedać złego stanika więc i takich w sklepie nie posiada, albo ktoś nie jest z tą ideą związany choć pewnie nawet i o tym słyszał ale nie sprowadzi do sklepu niczego takiego bo nie mając do tego przekonania nie będzie umiał tego sprzedać i zwyczajnie z tym towarem zostanie

          Ponadto dochodzi zwykły rachunek ekonomiczny - staniki "nieuświadomione" kupuję się w hurcie za 1/3 ceny stanika "uświadomionego" zatem i zyskowność jest zupełnie inna
          Jak do tego doliczysz niemożność sprzedaży starego towaru jaki jest już w sklepie jeśli właścicielka dokształci się w dziedzinie barfittingu i zacznie oferować tę usługę w standardzie obsługi klienta lub dla odmiany nie nauczywszy się tej sztuki nie będzie potrafiła sprzedać nowinek nikomu poza "uświadomionymi" klientkami to wychodzi, że tak czy inaczej ma straty !

          Dlatego ja np. bardzo sceptycznie podchodzę do propozycji współpracy z tzw. bieliźniaków .
          Wiem, że mojego towaru taka osoba nie będzie umiała sprzedać

          Kiedy jeszcze byłam "wykładowcą" w Akademii Brafittingu jedną z uczestniczek była Pani handlująca z powodzeniem bielizną od 15 lat . Widać było, że to wszystko o czym się podczas zajęć uczyła stanowiło taki dysonans z jej doświadczeniem, że było oczywiste iż nie będzie to dla niej możliwe do wdrożenia .
          A, zauważ, że ta Pani dokonała już pewnego przełomu wydając pieniądze na kursy dokształcające w nowej dziedzinie
          Dlatego uważam, że prędzej powstaną nowe sklepy z szeroką rozmiarówką sprzedawaną wg standardów dobrego doboru staników niż przekształcą się stare
          • azmika88 Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 25.01.14, 21:49
            Pani Ewo, a co z współpracą z "uświadomionymi" sklepami? Osobiście dwa razy trafiłam w sklepie na Effuniaki, ale akurat nie w moim rozmiarze. Ale jeśli miałabym możliwość osobiście przymierzyć (bez bawienia się w zamawianie w ciemno i odsyłanie) to na pewno szybciej bym się zdecydowała kupić biustonosz.
            • effuniak Azmika88 27.01.14, 07:44
              napisałaś :
              "jeśli miałab
              > ym możliwość osobiście przymierzyć (bez bawienia się w zamawianie w ciemno i od
              > syłanie) to na pewno szybciej bym się zdecydowała kupić biustonosz."

              i tym samym sama sobie odpowiedziałaś - widzisz to ? nie ?
              to Ci to unaocznię :

              Sklepy stacjonarne nie są prowadzone w celu bycia przymierzalnią dla sprytnych klientek chcących przymierzyć model by kupić go taniej w necie ! ...

              Więc albo zaprzestaniecie takich praktyk - co jest chyba raczej mało prawdopodobne .... albo ja podniosę swoje ceny do poziomu cen w sklepach stacjonarnych - czego z kolei nie chce robić albo ... obniżę koszty wytworzenia tak bym mogła obniżyć ceny hurtowe - co by się wiązało z wyprowadzeniem produkcji z kraju kosztem jakości a to mi się wcale nie podoba !

              Zatem - sytuacja jest patowa !
              i to by było na tyle w temacie mojej obecności w sklepach stacjonarnych ....
              • martvica Re: Azmika88 27.01.14, 10:03
                Ale przecież Azmika nie napisała nigdzie że przymierzy w sklepie, a kupi przez internet. Znaczy ja tego nie widzę.
                • pierwszalitera Re: Azmika88 27.01.14, 11:53
                  martvica napisała:

                  > Ale przecież Azmika nie napisała nigdzie że przymierzy w sklepie, a kupi przez
                  > internet. Znaczy ja tego nie widzę.

                  Ale jedna uczciwa Azmika nie wystarczy, by problem przestał istnieć. Przydałoby się trochę więcej abstrahowania, a nie doszukiwania się w każdej mniej precyzyjnej wypowiedzi niecnych podtekstów.
                  • kasica_k Re: Azmika88 27.01.14, 17:54
                    pierwszalitera napisała:
                    >
                    > Ale jedna uczciwa Azmika nie wystarczy, by problem przestał istnieć. Przydałoby
                    > się trochę więcej abstrahowania, a nie doszukiwania się w każdej mniej precyzy
                    > jnej wypowiedzi niecnych podtekstów.

                    ? To chyba Ewa się doszukiwała "niecnego" podtekstu, zamiast abstrahować? :)
                    • pierwszalitera Re: Azmika88 27.01.14, 19:07
                      kasica_k napisała:

                      > ? To chyba Ewa się doszukiwała "niecnego" podtekstu, zamiast abstrahować? :)

                      Ewa napisała dlaczego nie sprzedaje swoich staników stacjonarnie. Ktoś przecież te staniki chętnie w sklepach mierzy, ale nie kupuje, bo inaczej sklepy stacjonarne nie miałyby żadnych problemów. Zdarzyć się może, że ktoś poczuje się tu niewinnie oskarżony, ale matko jedyna, przecież tu nikt nikogo nie zna naprawdę i nie śledzi go na ulicy, więc to chyba oczywiste, że nie trzeba do każdego zdania brać udowadniającego naszą niewinność adwokata. Policyjnego świadectwa nikomu pokazywać tu nie musimy. Nie wymaga też moim zdaniem wyjaśnienia, kto zaczął i komu można przypisać winę.
                      Swoją drogą, nikt nie jest kryształowy i czasem zdarza się nam kupić od razu oglądany czy mierzony produkt w sklepie stacjonarnym, a czasem oglądnąć tam, ocenić i kupić potem w internecie. Ludzie, którzy twierdzą, że zawsze, wszędzie i bez wyjątku zachowują się jak czyste i poprawne polityczne lelije, po prostu kłamią. To nie jest tak, że tylko ci "inni" są zawsze nieuczciwi. Inaczej nie byłoby jak jest.
              • azymut17 Re: Azmika88 27.01.14, 10:41
                Effuniak, ja post Azmiki zrozumiałam tak, że woli kupić Twoje wyroby stacjonarnie, bo nie będzie bawić się w odsyłanie i szukanie rozmiarów. Oczywiście w analizie "dlaczego Effuniaków nie ma stacjonarnie" to masz niestety rację...
                • neiti89 Re: Azmika88 27.01.14, 12:12
                  Effuniak, zapraszam do dyskusji na temat nieobecności Twoich biustonoszy w sklepach stacjonarnych w temacie poświęconym Twoim produktom - sporo się tam postów pokazało, a Twojej odpowiedzi niestety się nie doczekałam ;)
                  Plus - effuniaki to drogie biustonosze. Nie bardzo widzę, jak miałabyś podnosić ich cenę do ceny sklepowej, gdy przykładowa CHP Gazeta on-line kosztuje 160zł - mniej dałam ostatnio za Panacha stacjonarnie. Już on-line Twoje biustonosze przebijają ceny innych polskich marek w sklepach stacjonarnych.
                  • effuniak Neiti89 27.01.14, 17:32
                    Panache szyje w krajach trzeciego świata a ja w Polsce
                    Panache szyje TYLKO masowo a ja głównie na indywidualne zlecenia
                    Większość polskich firm szyje jak Panache
                    no.. poza Comeximem ale oni zlecają szycie firmie zewnętrznej czyli nie obchodzą ich sprawy kadrowe czy ot choćby zapłata za urlopy czy zwolnienia chorobowe

                    i jeszcze ...
                    Chp Gazeta czyli halfcup piankowy kosztuje u mnie 159zł a halfy Masquerade czyli Panache ponad 200

                    rzeczywiście - dokładnie tyle samo ....
                    • effuniak Re: Neiti89 27.01.14, 17:34
                      aha... nie tylko cenowo przebijają jakieś marki polskie ale głównie zakresem rozmiarów ....
                    • kasica_k Re: Neiti89 27.01.14, 17:50
                      effuniak napisała:

                      > Panache szyje w krajach trzeciego świata a ja w Polsce
                      > Panache szyje TYLKO masowo a ja głównie na indywidualne zlecenia
                      > Większość polskich firm szyje jak Panache

                      Nie wiem jak większość, ale popularne wśród biuściastych Ewa Bien czy Dalia też szyją w PL. Nie wiem jak Kris Line :) Ale widać z tego, że nie wszyscy szyją w Chinach.
                      • miss-alchemist Re: Neiti89 27.01.14, 18:40
                        > Nie wiem jak większość, ale popularne wśród biuściastych Ewa Bien czy Dalia też
                        > szyją w PL. Nie wiem jak Kris Line :) Ale widać z tego, że nie wszyscy szyją w
                        > Chinach.

                        Kris Line też szyje w Polsce. Przy tym te marki wcale nie są szczególnie tańsze od Effuniaków, raczej porównywalne. Ewa Bien nie ma chyba nawet połowy takiej rozmiarówki, jak EM, Dalia zresztą też nie sięga do większości rozmiarów, a dołu tabelki nie ma w ogóle. Jedynie Kris Line ma względnie porównywalny wybór rozmiarowy (czy konstrukcyjny - trudno powiedzieć, wydaje mi się, że inna grupa docelowa). Każdy jeden rozmiar, szczególnie rzadki, to są ogromne koszty. No i też nie wiadomo, czy szycie przez te firmy w Polsce oznacza jednocześnie uczciwe zatrudnienie na etat, czy też tnie się koszty z użyciem umowy o dzieło ;)
                        A np. wyraźnie już tańsze Agio szyje w Chinach.
                      • martvica Re: Neiti89 27.01.14, 18:41
                        kasica_k napisała:
                        > Nie wiem jak większość, ale popularne wśród biuściastych Ewa Bien czy Dalia też
                        > szyją w PL. Nie wiem jak Kris Line :) Ale widać z tego, że nie wszyscy szyją w
                        > Chinach.

                        Podobnie jak Ava, Gaia i Vena, nie wiem jak Nessa bo nie ma informacji na metce.
                        • effuniak Re: Neiti89 27.01.14, 18:51
                          Nessa szyje w PL
                      • effuniak Kasico - doprecyzuję 27.01.14, 18:48
                        > Panache szyje TYLKO masowo a ja głównie na indywidualne zlecenia
                        > > Większość polskich firm szyje jak Panache

                        ostatnie zdanie tyczyło się tylko i wyłącznie tego, że większość polskich producentów szyje MASOWO czyli nie przyjmują indywidualnych, pojedynczych zamówień że już o modyfikacjach nie wspomnę

                        Kris szyje w Polsce
                        • kasica_k Re: Kasico - doprecyzuję 27.01.14, 19:07
                          OK dzięki :)

                          Miła wiadomość, że Kris też szyje w PL.
                      • madzioreck Re: Neiti89 27.01.14, 19:23
                        Nie wiem jak większość, ale popularne wśród biuściastych Ewa Bien czy Dalia też
                        > szyją w PL. Nie wiem jak Kris Line :)

                        No i w związku z tym kosztują podobnie jak effuniaki.
                        • kasica_k Re: Neiti89 27.01.14, 21:05
                          madzioreck napisała:
                          > Nie wiem jak większość, ale popularne wśród biuściastych Ewa Bien czy Dalia te
                          > ż
                          > > szyją w PL. Nie wiem jak Kris Line :)
                          >
                          > No i w związku z tym kosztują podobnie jak effuniaki.

                          To fakt.

                          Niestety jakościowo jest ciągle bardzo różnie, często marki UK szyte w Chinach czy Maroku oferują lepsze materiały, a ceny się zrównują.
                          • madzioreck Re: Neiti89 27.01.14, 21:57
                            Ale ja wolę zapłacić za stanik szyty w Polsce. Ceny się zrównują, droższa robocizna, "gorsze" materiały ("gorsze", bo ja nosząc polskie i brytyjskie staniki nie zaobserwowałam znacznych różnic, ale być może wynika to po części z obecnej strefy rozmiarowej). Akurat do wspomnianych Dalii i Krisa nie mam zastrzeżeń jakościowych.
                            • kasica_k Re: Neiti89 28.01.14, 09:34
                              Jak mi ktoś pokaże dwa staniki w podobnej cenie, które odpowiadają mi jakościowo, designersko, konstrukcyjnie itd., polski i zagraniczny, to z radością wybiorę polski, mogę za niego zapłacić nawet te 10 zł drożej, ale jednak nigdy nie będę się kierowała wyłącznie krajem pochodzenia. No i ta strefa rozmiarowa - z polskim powiedzmy 80H-I w wielu firmach jestem na szczycie rozmiarówki, a nie mam takiego znowu dużego biustu. Co implikuje, że te większe ode mnie mają już znacznie mniejszy wybór, a także, że produkcja w danej firmie koncentruje się na małych i średnich, co częstogęsto oznacza ciągliwe obwody, wąskie fiszbiny itp.
                              • madzioreck Re: Neiti89 28.01.14, 11:49
                                Ja nikomu nie każę kierować się "tylko krajem pochodzenia" i sama się tym nie kieruję. Tylko ilekroć jest dyskusja polskie vs brytyjskie, odnoszę wrażenie, że polskie to ogólnie drogie, brzydkie i do bani jakościowo, a zagraniczniaki - tanie, śliczne i niezniszczalne.
                                • kis-moho Re: Neiti89 28.01.14, 12:09
                                  Tylko ilekroć jest dyskusja polskie vs brytyjskie, odnoszę wrażenie, że
                                  > polskie to ogólnie drogie, brzydkie i do bani jakościowo, a zagraniczniaki - t
                                  > anie, śliczne i niezniszczalne.

                                  Niestety trochę w tym prawdy jest. Freye i Fauve wrzucam do pralki w woreczku na 40 stopni z normalnym wirowaniem, i nic (albo niewiele) im się nie dzieje. Effuniakom pranie w pralce dobrze nie robi, szczególnie usztywnianym. Żeby było jasne - to nie oznacza automatycznie, że są do bani jakościowo, bo producent zaleca pranie ręczne, i tak prane trzymają się dobrze, ale jak mogę mieć wygodniej, to wybieram pranie w pralce. OnlyHery (Amaretto i dwa Latte, Espresso i Tabasco trzymają się nieźle) zeszmaciły mi się nawet prane ręcznie. Po tym, jak było mi już wszystko jedno, bo i tak wyglądały słabo, i zaczęłam prać je w pralce, po prostu się rozpadły - wyszły nitki ze szwów, w jednym Latte prawie odpadło mi już zapięcie z haftkami. A Freye trzymają się super, jedynie w Monecie podpruwa mi się falbanka (Azymut zresztą ostrzegała, że to szeroko znany problem).
                                  Tak więc nigdzie nie jest idealnie, i trudno uogólniać, ale jednak w przypadku znanych mi marek (nie testowałam Avy, Krisa czy Dalii) jednak łatwiejsze w obsłudze i pancerniejsze wydają mi się brytyjczyki. Trochę więc rozumiem te głosy w dyskusjach.
                                  • madzioreck Re: Neiti89 28.01.14, 12:29
                                    Wiem, jaka jest jakość OH (co ciekawe, na forumach jakoś cisza o tym, albo mi się wydaje), natomiast to jeszcze nie cały polski uświadomiony rynek. Zestawianie OH za 120zł z Fauve za 300 i Freyą za 200+... no... dajże spokój.
                                    Natomiast effuniaki normalnie wrzucam do pralki jak inne staniki, piankowe też, i szczerze, to nie wiem, o co chodzi. Nic się z nimi nie dzieje. Woreczka nie mam, bo gdzieś posiałam.
                                    • kis-moho Re: Neiti89 28.01.14, 12:51
                                      > Wiem, jaka jest jakość OH (co ciekawe, na forumach jakoś cisza o tym, albo mi s
                                      > ię wydaje), natomiast to jeszcze nie cały polski uświadomiony rynek. Zestawiani
                                      > e OH za 120zł z Fauve za 300 i Freyą za 200+... no... dajże spokój.

                                      No właśnie nie do końca, w praktyce większość forumek kupuje brytyjczyki na różnych brastopach za bardzo podobną cenę do OH czy Effu, i nie odczuwa tego jako "inwestycję w jakość". Oczywiście, że to są ceny wyprzedażowe, których wiele polskich firm nie oferuje. Co jest zupełnie zrozumiałe, bo to zupełnie inna skala biznesu, mała firemka a wielki koncern. Różnice Freya/OH to nie tylko cena (wyjściowa), ale i skala, miejsce szycia, itp., itd, nie musisz mi tego tłumaczyć. Natomiast w praktyce dla zwykłej kupującej staniki różnica jest niewielka, także często i cenowo. Różnie można sobie te zależności i różnice tłumaczyć, i doskonale je rozumieć, ale w praktyce wybór może często padać na brytyjczyki.
                                      A o OH faktycznie cisza, może i w związku z tym, że u małobiuściastych ogólnie niedużo się dzieje. Ale niestety z jakością moim zdaniem u nich jest słabiutko, a w najlepszym wypadku różnie. Strasznie żałuję, bo bardzo lubię ich kroje i fiszbiny, ale dopóki jakość się nie poprawi, nie ryzykuję zakupów.

                                      > Natomiast effuniaki normalnie wrzucam do pralki jak inne staniki, piankowe też,
                                      > i szczerze, to nie wiem, o co chodzi. Nic się z nimi nie dzieje. Woreczka nie
                                      > mam, bo gdzieś posiałam.

                                      Ja mam nienajlepsze doświadczenia z pralką - mam Lilię od wielu, wielu lat, trzyma się świetnie, pranie ręczne nie szkodziło jej nigdy. Skoro taka pancerna, postanowiłam ją wrzucić do pralki, i od tej pory ma pomiętą gąbkę na miskach (poza tym nic jej nie jest, biel też trzyma). Drugi przykład - Porcelanka. Stanik piorę ręcznie, bardzo jest ładny i boję się, że gąbka podzieli los Liliowej. Gacie za to w pralce, bo jak pranie stanika okazjonalnie jeszcze zniosę, to gaci nie. No i gatkom strasznie postrzępiła się koronka na górze.
                                      No muszę kiedyś założyć ten wątek "staniki po latach" ze zdjęciami, bardzo jestem ciekawa, jak to u innych wygląda...
                                      • azmika88 Re: Neiti89 28.01.14, 19:27
                                        Zależy ten od programu i temperatury. Ja swoje wrzucam na 40 stopni, pranie delikatne/ręczne. I nic się nie dzieje.
                                        • kis-moho Re: Neiti89 28.01.14, 19:31
                                          No przeciez nie wrzucam na 60 stopni :o) U mnie przy 40 stopniach z niektorymi stanikami sie nic nie dzieje, z innymi i owszem. Program pt. delikatny, ale na moje oko wiruje calkiem normalnie, pewnie nie 1000, ale 600-800 bedzie (mam przedpotopowa pralke, ktora wiruje mniej lub bardziej, ale liczby trzyma w tajemnicy).
                                          • madzioreck Re: Neiti89 28.01.14, 20:29
                                            Ja wrzucam wszystko razem z ciuchami, na program bawełna, 30 lub 40 stopni, wirowanie mam ustawione na 600 lub 700. Zepsułam tylko jeden stanik, ale to było uszkodzenie czysto mechaniczne, przeładowałam skandalicznie wsad i przy wirowaniu mostek tarł o szybę - fiszbiny stopiły się z materiałem :P
                                            Jasne, widzę różnicę między stanikami pranymi w pralce a ręcznie, po dłuższym czasie - ale to dotyczy i naszych, i brytyjczyków, nawet Fauve'a, takie typowo pralkowe coś, co widać, a nie jest niczym konkretnym. Przy moim trybie prania oczywiście.
                    • neiti89 Re: Neiti89 27.01.14, 20:37
                      Cóż, ja kupowałam Cleo, nie Maskaradki, i było 160 ;) Czyli naprawdę dokładnie tyle samo.
                • effuniak Azymut 27.01.14, 17:36
                  Ty akurat pracowałaś jakop brafiterka to znasz dokładną odpowiedź na pytanie - dlaczego mnie tak mało stacjonarnie :/
              • roza_am Re: Azmika88 27.01.14, 19:08
                > Sklepy stacjonarne nie są prowadzone w celu bycia przymierzalnią dla sprytnych
                > klientek chcących przymierzyć model by kupić go taniej w necie ! ...
                >
                > Więc albo zaprzestaniecie takich praktyk - co jest chyba raczej mało prawdopodo
                > bne ...

                Tak samo jak sklepy starają się maksymalizować swoje zyski, tak samo klientki starają się minimalizować swoje straty. Nie rozumiem dlaczego jedno zjawisko mamy uważać za normalne, a drugie za złe, skoro obydwa reprezentują te same prawa ekonomii.
                Samymi gadkami umoralniającymi zjawiska przymiarek nie zlikwidujemy. Klientkom musi się po prostu opłacać kupować w sklepach naziemnych żeby zaczęły to robić.
                • effuniak Roza_am 27.01.14, 19:16
                  "Klientkom musi się po prostu opłacać kupować w sklepach naziemnych żeby zaczęły to robić. "
                  czyli .... żeby sklepy chciały brać ode mnie towar powinien on u mnie w sklepie być droższy niż stacjonarnie bo sklepy ze swojej marży nie zrezygnują .
                  A gdyby u mnie ceny były jak w stacjonarnych + koszt wysyłki to żadnej Klientce by nawet do głowy nie przyszło mierzyć stacjonarnie i kupować w necie więc chyba jest to jakiś sposób na ukrócenie procederu i to bez "umoralniających gadek" .... tylko czy aby na pewno o to wszystkim chodzi ?
                  • milstar Re: Roza_am 27.01.14, 23:25
                    > "Klientkom musi się po prostu opłacać kupować w sklepach naziemnych żeby zaczęł
                    > y to robić. "
                    > czyli .... żeby sklepy chciały brać ode mnie towar powinien on u mnie w sklepie
                    > być droższy niż stacjonarnie bo sklepy ze swojej marży nie zrezygnują .

                    Inaczej: sklepy powinny mieć możliwość kupowania od Ciebie towaru w cenach hurtowych. W tym momencie przy małych zamówieniach stosujesz detaliczne ze sklepu netowego, co oznacza, że żeby zarobić na Twoim staniku, sklep stacjonarny musi sprzedać go o kilkadziesiąt zł drożej.
                    Moim zdaniem to jeden z powodów napędzania zjawiska traktowania sklepów jak przymierzalni: jeśli taniej, nawet z odsyłkami, będzie kupić w sklepie internetowym, część osób będzie tak robić. To z kolei będzie oznaczało, że towar ze sklepów nie będzie schodzić, co w konsekwencji spowoduje zakończenie współpracy z Tobą.

                    Z mojego punktu widzenia: mam upatrzone w Twoim sklepie kilka staników, ale jako że nie znoszę odsyłania, a nie mam możliwości kupienia choć jednego stacjonarnie po przymiarce (co pozwoli zminimalizować ryzyko odsyłania), prawdopodobnie nie kupię żadnego, przez co nie zarobisz na mnie.
                    • effuniak Mistral 28.01.14, 06:35
                      mylisz się
                      Stosuję ceny hurtowe tylko że mam też dolną granicę zamówienia czyli tzw. zamówienie minimalne
                      Bo, wybacz, ale to nie jest żaden hurt jeśli jakiś sklep kupował notorycznie 2-3 staniki w momencie gdy już nic w innych firmach nie umiał dobrać .
                      I wprowadziłam to po ponad dwóch latach obserwacji handlu ze sklepami i po wysłuchaniu od tychże jak się pracuje z zagranicznymi markami oraz z innymi polskimi .

                      Tak, tak, wiem jakie są zasady kontraktacji stosowane przez inne firmy, wiem jakie są zasady płatności i jakie możliwości (a raczej ich brak) odstąpienia od zamówienia...
                      Wiem dlaczego pewnych modeli/rozmiarów nie uświadczy się w polskich sklepach, wiem jakie są możliwości ""doszycia"" czegokolwiek poza kontraktem ....
                      A skoro Ty wiesz o moich delikatnych obostrzeniach dotyczących zamówień minimalnych to z pewnością wiesz również i to wszystko o czy pisałam powyżej

                      Natomiast ja wiem, że jeszcze żaden sklep nie kupił ode mnie niczego w cenie detalicznej !
                    • effuniak Miało być Milstar ! 28.01.14, 06:37

                    • effuniak Milstar 28.01.14, 06:40
                      "sklepy powinny mieć możliwość kupowania od Ciebie towaru w cenach hurtowych. W tym momencie przy małych zamówieniach stosujesz detaliczne ze sklepu netowego, co oznacza, że żeby zarobić na Twoim staniku, sklep stacjonarny musi sprzedać go o kilkadziesiąt zł drożej. "

                      Sklep ma taką możliwość jednak z całą pewnością nie można nazwać hurtem zamówienia 1-2 staników i to nie jednorazowo bo tak się trafiło tylko notorycznie!
                • pierwszalitera Re: Azmika88 27.01.14, 20:14
                  roza_am napisała:

                  > Samymi gadkami umoralniającymi zjawiska przymiarek nie zlikwidujemy. Klientkom
                  > musi się po prostu opłacać kupować w sklepach naziemnych żeby zaczęły to robić.
                  >
                  Opłacać nie oznacza jednak zawsze opłacać finasowo, a tu ciągle dyskutuje się tylko o pieniądzach. Sklepy stacjonarne mają sporą przewagę nad sklepami internetowymi, tylko nie potrafią jej wykorzystać, bo wychodzą z założenia, że wystawienie towaru musi wystarczy. Już długo nie wystarcza. Sklepy stacjonarne powinny się zastanowić jakimi innymi spsobami mogą przyciągnąć klientki. Ja chętnie chodzę do miłych sklepów z kompetentą obsługą wychodącą na przeciw moim potrzebom, tam gdzie kupowanie jest czymś w rodzaju eventu i wiąże mnie jako klientkę. Jeżeli w sklepie mam tylko sprzedawczynię i jedyną atrakcją jest kilkakrotnie mierzony przez inne osoby i droższy do tego stanik, to wolę już sobie zamówić coś w internecie.
                  • neiti89 Re: Azmika88 27.01.14, 20:47
                    pierwszalitera napisała:
                    Ja chętnie ch
                    > odzę do miłych sklepów z kompetentą obsługą wychodącą na przeciw moim potrzebom
                    > , tam gdzie kupowanie jest czymś w rodzaju eventu i wiąże mnie jako klientkę.
                    > Jeżeli w sklepie mam tylko sprzedawczynię i jedyną atrakcją jest kilkakrotnie m
                    > ierzony przez inne osoby i droższy do tego stanik, to wolę już sobie zamówić c
                    > oś w internecie.

                    Dokładnie tak uważam, wydaje mi się, że nie tylko ja. Pójść do sklepu z miłą obsługą to sama przyjemność :) Pogadam, poprzymierzam i zawsze wychodzę ze stanikiem (a często dwoma). Może dlatego, że nie chodzę do sklepów tylko patrzeć - wybieram się jak faktycznie odczuwam stanikową potrzebę. Przy okazji mierzenia też zawsze się czegoś nowego dowiem, bo nie jestem brafittingowo wykształcona i nawet lektura tego zacnego forum pozostawia luki w mojej wiedzy. A jak wchodzę do sklepu i jeszcze ekspedientki mnie pamiętają, to już w ogóle jestem szczęśliwa :D
                    Ale ja jestem dziwadłem; przecież kupuję biustonosze w sklepach stacjonarnych, ba!, potrafię wydać więcej kasy niż zaplanowałam, bo 10% ze sprzedaży idzie na fundację wspierającą walkę z rakiem piersi (tak, wracamy do Panache i Rak'n'Roll) bo to do mnie w jakiś tam sposób przemawia ;)
                    Do sklepów, czy internetowych czy stacjonarnych i nie ważne, czy ze stanikami czy z innym asortymentem, jak mają niemiłą obsługę z pretensją do klienta, że ten w ogóle istnieje i tylko stwarza im problemy (bo to problem znaleźć odpowiedni rozmiar, inny wariant kolorystyczny czy poinformować o możliwym terminie dostawy - wszystko co prowadzi do sprzedaży jest w zasadzie problemem) nigdy nie wracam.
              • azmika88 Re: Azmika88 27.01.14, 19:41
                Ok, rozumiem. Wprowadzenie do sklepów stacjonarnych = wzrost kosztów.
                Ale odnośnie mierzenia w sklepie stacjonarnym i później szukania taniej w internecie: Kupuję biustonosze firmy Ava, które w sklepach stacjonarnych mają podobne ceny jak w internecie, więc jeśli mierzę w stacjonarnym to kupuję w stacjonarnym. Chociaż raz nawet przepłaciłam za pewien model: zapłaciłam 120 zł za biustonosz, który w internecie kosztował 80 zł, ponieważ sklep narzucił bardzo dużą marżę. Ale kupiłam go, bo cenię sobie wygodę przymierzenia i wolę kupić stacjonarnie w związku z tym, że jestem wtedy pewna, że rozmiar jest dobry i że biustonosz leży idealnie.
                Ale zamówienie danego modelu w ciemno powoduje też zwiększenie kosztów: albo trzeba zamówić dwa sąsiednie rozmiary naraz (podwójny jednorazowy koszt) albo odsyłać i płacić kilka razy za przesyłkę. Więc jeśli miałabym wybór: kupić stacjonarnie za te 30 zł więcej i kupić w ciemno w internecie to wolałabym stacjonarnie.

                Ale rozumiem też Pani punkt widzenia odnośnie traktowania sklepów stacjonarnych tylko jako przymierzalnie.
              • juu-sti Re: Azmika88 28.01.14, 17:05
                Jak mierzę w sklepie to i kupuję w sklepie, bo szukanie rozmiaru w ciemno i wydawanie kasy na wieczne odsyłanie nietrafionych rozmiarów kosztuje tyle co marża sklepowa. A akurat effuniakowa rozmiarówka pomiędzy poszczególnymi modelami różni się mocno. Nie wszyscy chodzą do sklepów jak do przymierzalni.
          • kasica_k Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 27.01.14, 17:58
            Ja to wszystko rozumiem, ale mimo wszystko szkoda mi tego zmarnowanego potencjału i jednak trudno mi się mieści w głowie, że tyle osób ponosi ogromne koszty i ryzyko rozpoczynając biznes od zera, a inne, mając już sklep, od lat prowadzoną firmę - trzymają się uporczywie takiego samego asortymentu, stylu pracy itp.
            • effuniak Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 27.01.14, 18:50
              Kasico - trzymają się tego, co przynosi kasę i nie generuje strat
              • kasica_k Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 27.01.14, 19:10
                No właśnie czasem najwyraźniej nie przynosi, skoro takie sklepy znikają.
                Choć trudno mi przewidzieć, co by się wydarzyło, gdyby dany sklepik, zamiast się zwinąć, wprowadził inne podejście do sprzedaży (oczywiście zanim interes zaczął się sypać, bo wtedy jest już pewnie za późno). Myślę, że są rejony, gdzie by to zadziałało, i takie, gdzie nie.
                • effuniak Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 27.01.14, 19:18
                  Taaaaa... zwłaszcza tam, gdzie zwykły bieliźniak konkuruje z cenami rynkowymi - dosłownie z rynku czyli z wyrobem chińskim sprzedawanym na straganach .... myśłę, że zmiana asortymentu na znacznie droższy to byłby strzał w ... kolano ....
                  • kasica_k Re: Kasico ale to jest zupełnie normalne ! 28.01.14, 05:58
                    effuniak napisała:
                    > Taaaaa... zwłaszcza tam, gdzie zwykły bieliźniak konkuruje z cenami rynkowymi -
                    > dosłownie z rynku czyli z wyrobem chińskim sprzedawanym na straganach .... myś
                    > łę, że zmiana asortymentu na znacznie droższy to byłby strzał w ... kolano ....

                    Zwykłe bieliźniaki istnieją też w dzielnicach dużych miast, tych samych, gdzie spotyka się sklepy "z brafittingiem". To już inna sytuacja.
    • azmika88 Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 19.01.14, 01:14
      Byłam ostatnio w zwykłym sklepie, właściwie jedynym w mojej rodzinnej miejscowości z biustonoszami. I nadal dużych rozmiarów brak. Co mnie bardzo dziwi, bo w asortymencie sklepu jest Ava i to od zawsze - moje pierwsze staniki były stamtąd i wszystkie z Avy (chociaż wtedy byłam nieuświadomiona i nosiłam niedopasowane). Ale wydaje mi się, że to z braku zapotrzebowania mieszkańców, po prostu nikt oprócz mnie nie pyta o takie biustonosze :P
    • gretchen184 Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 19.01.14, 13:32
      W moim całkiem niemałym mieście jest jeden salon Only Her i kilka sklepów z bielizną sprzedających głównie Triumpha,z nieuświadomionymi sprzedającymi.
      jest tez jedno stoisko no name na hali targowej, w ofercie głównie Kris Line, rozmiarówka ok- dziś oglądałam 70J i ogólnie te rozmiary są jak najbardziej dostępne.no i pani sprzedająca nawet nieźle uświadomiona.
      do tego na pobliskim bazarku są dwa stoiska z bielizną, głównie made in china ale na jednym sprzedają litewskie staniki do 65HH po 35 zł. wyglądają nienajgorzej, ale miski cięte niby na 3 ale to cięcie wypada tak,ze biust się chyba raczej rozjeżdża na boki niż zbiera do środka.w każdym razie nie kupowałam ich i nie nosiłam.
      na drugim stoisku babka sprzedaje staniki no name,szeroka rozmiarówka,miski do J, wąskie obwody. i może byłoby ok tylko pani sprzedająca szczyci się dużą wiedzą o braffitingu a sama nosi fatalnie dobrany stanik z koszmarnymi bułami wychodzącymi z przodu i zapięciem na karku :P tak wiec u niej też nie kupowałam.
      i jest jeszcze kilka sklepów firmowych- Felliny głównie. ale tam ceny powalają.
      • pinupgirl_dg Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 27.01.14, 12:28
        > na drugim stoisku babka sprzedaje staniki no name,szeroka rozmiarówka,miski do
        > J, wąskie obwody. i może byłoby ok tylko pani sprzedająca szczyci się dużą wied
        > zą o braffitingu a sama nosi fatalnie dobrany stanik z koszmarnymi bułami wycho
        > dzącymi z przodu i zapięciem na karku :P tak wiec u niej też nie kupowałam.

        Jak to mówią, szewc bez butów chodzi :).

        Sama widzę ogromny postęp w zwykłych bieliźniakach. Może też zależy od miejsca, wydaje mi się, że zawsze istniały sklepy z nieco szerszą rozmiarówką, takie odpowiedniki Pani Hani, tylko nie było czym handlować, oraz sklepy które żyły głównie z tych kilku najbardziej chodliwych rozmiarów.
        Pamiętam czasy przed Lobby, kiedy obleciałam prawie całe miasto w poszukiwaniu 70C. Tak mi wychodziło z triumphowych tabeli i wszędzie robiono wielkie oczy, łącznie ze sklepem Triumpha. Oczywiście, są sklepy, które wciąż mają w ofercie 75B/80C/85D, ale nawet sieciówki chwalą się dziś większymi miskami. Nie oznacza, że mamy pełną rozmiarówkę na każdym rogu, ale generalnie widzę postęp zarówno w sklepach, jak i w świadomości klientek.
        Ostatnio zobaczyłam polskie 65E w rodzinnej wsi mojego przyjaciela i serce rosło :). Moją mamę (effuniakowe 85G) też udało mi się ostanikować na mieście właśnie w takim pierwszym lepszym bieliźniaku. Byłam tam parę lat temu i prosiłam o sprowadzenie chyba 75G i pani stwierdziła, że nie, bo jak ja go nie kupię, to ona z tym zostanie. Widać zmieniła zdanie.
    • neiti89 Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 19.01.14, 19:36
      Ja ostatnio byłam w zwykłym sklepie z ubraniami, takim osiedlowym, co ma wszystko od spodenek na wf przez szlafroki, swetry, męskie koszule po gacie. I niestety rozmawiałam z kuzynką o tym, że czas ją w końcu ostanikować. Ekspedientka się rzecz jasna zainteresowała i zaoferowała swoje zapasy 75B, bo na tyle wyglądamy. Jak uprzejmie podziękowałam dodając, że w tym momencie mam na sobie 28G, to kobieta zrobiła tylko wielkie oczy i stwierdziła, że to jakaś dziwna rozmiarówka, bo gdzie ja więcej niż C. No cóż ;) Miasto duże, uświadomionych coraz więcej, ale w "zwykłym" sklepie to ciągle czarna magia.
    • kar-ina25 Re: Kto był ostatnio w "zwykłym" bieliźniaku? 27.01.14, 17:55
      Ja mieszkam w malej miejscowosci ipowiem ze jesy pare sklepow ze stanikami ale z tandetna chinszczyzna.Trudno kupic stanik porzadnej znanejmarki.Ja zawsze wole jak pisalam wczesniej dac wiecej kasy za porzadny stanik jakiejs znanej marki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka