Dodaj do ulubionych

Byłam dziś w sklepie na T.

05.04.14, 21:44
Ponieważ na szybko potrzebny mi jest niegąbkowany stanik na moją mizerną klatkę, posunęłam się do tego desperackiego kroku.
Podałam pani swoje wymiary, ta przyniosła mi naręcze 75B i następnie obie się dziwowałyśmy przewlekle, jak to może być, że miska jest jednocześnie za mała, bo się wszędzie wcina i wypycha buły, i za duża, bo pusta. Jak to jest, że obwód jest luźny, a pod pachą jest wał. Sugerowałam, że może chociaż bym zobaczyła, tak na przypał, jakiś inny rozmiar, ale się nie udało. Miałam masochistyczne deja vu, tylko że tę dekadę temu, kiedy ostatnio byłam w T, któryś z tych staników bym wzięła, utyskując, jaka to jestem felerna i jakie sadło mam w dziwnych miejscach.
Ale przymierzalnia bardzo przyjemna, obszerna, chusteczki, dzwoneczek, obsługa pogodna, uprzejma acz zdecydowana bronić swego szańca, nawet za cenę niesprzedania niczego.

Gdybyście zatem zwątpiły kiedyś w sens istnienia Lobby, nie wątpcie, broni nie składajcie, w wielu miejscach nie zmieniło się zupełnie nic.
Obserwuj wątek
    • madzioreck Re: Byłam dziś w sklepie na T. 05.04.14, 22:02
      Heheh ;) Aż sobie człowiek przypomina stare czasy, choć u mnie to była największa dostępna micha zamiast 75B ;)
      Ale, jak się chce coś od firmy na T, to wiem, gdzie w Łodzi pójść, o ile się łapiemy w rozmiarówkę firmy, i nie wyjść w 75B ;)
      • teresa104 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 06.04.14, 11:05
        No właśnie myślę, że to nie kwestia firmy, tylko konkretnego sprzedawcy.

        Tak daleko się w grzebaniu w przeszłości nie posunęłam, żeby sobie przypominać, co bym czuła gdybym była młodziutką dziewczyną, która po przymierzeniu góry staników wychodzi z pustymi rękami i gołym torsem, bo taka jest niewymiarowa i nic na nią nie ma w sklepach.

        Pani mnie pożegnała "zapraszamy ponownie tak czy siak [to się znowu pośmiejemy, dziwnopierśna pokrako]".
        • aankaa Re: Byłam dziś w sklepie na T. 06.04.14, 15:35
          Tereso, nie wiem kiedy byłaś młodziutką dziewczyną ale "za mojej młodości" nie do pomyślenia było w ogóle przymierzanie bielizny. Tak, staniki kupowało się na oko. Co bardziej zdesperowane przymierzały je na bluzkę...
          • teresa104 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 06.04.14, 19:57
            Powiedzmy, że 20 lat temu byłam jeszcze dziewczyną i w T staniki się przymierzało na ciało. Przymierzało się też majtki, tylko sprzedawczyni uprzedzała, żeby je zakładać na swoje.
            Za to pamiętam, jak matka kupowała mi pierwszy mój stanik, też w T. Ja miałam iść stać po kiełbasę, a matka w tym czasie kupiła mi bladoróżowy, zapinany z przodu, całkiem ładny zresztą, stanik. Nie wiem, czy wtedy była możliwość mierzenia, ale kiedy niedługo potem kupowałam sobie sama staniki (bawełniane trójkąty w truskawki, bardzo bym dziś chciała taki stanik, niekoniecznie w truskawki, niestety nie znajduję) w piętrowym sklepie, w którym potem umieściła się restauracja Esplanada, to je przymierzałam przymuszona przez sprzedawczynie. Wzięłam to za szykanę, za falę w cholernym babińcu, do którego nijak należeć nie chciałam. Może to zatem nie była reguła z tym niemierzeniem.
            • iq133 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 06.04.14, 20:45
              Z tym niemierzeniem to była reguła, ale dawniej, kiedy nie było jeszcze kolejek po kiełbasę i większości lobbystek na świecie . Po swoje pierwsze biustonosze jeździłam z mamą do sklepu, w którym, jako jedynym w moim niemałym mieście, pozwalano przymierzyć biustonosze "na haleczkę". Polegało to na tym, że stojąc przy ladzie podciągało się bluzkę i opasywało tułów obwodem biustonosza pod swoim biustonoszem i nie na gołe ciało, tylko na halkę, albo na podkoszulkę, którą się miało na sobie. Kobiety, które wstydziły się zrobić to przy innych, opasywały obwód biustonosza przez ubranie, które miały na sobie, na przykład przez sweter. Możecie sobie wyobrazić, co dawała taka przymiarka. Sklep, o którym mowa, funkcjonował jeszcze długo i po latach wprowadził pierwszą w moim mieście kabinę do przymierzania biustonoszy, już takiego normalnego.
              • teresa104 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 06.04.14, 21:17
                Aaa, to tak dawno temu staników nie nosiłam:)
              • mrb62 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 07.04.14, 23:31
                Ha, ha, ha! To ja chyba jeszcze ze starszego pokolenia jestem, bo jak zaczynałam nosić staniki, to w zasadzie nie było czego mierzyć: miseczki były tylko A i B, a praktycznie głównie B. Jak się już nie mieściłam nawet w 90B, to mama jakimś cudem ściągnęła z NRD i Czechosłowacji miseczki C, a potem nawet D. :) Jak kilka lat temu zapisałam się do wątku rozmiarowego na Lobby, nosiłam już dumnie 90E produkcji firmy na T i F, a teraz jak w sygnaturce! I jakoś dziwnie nie tęsknię za tamtymi czasami, choć przecież byłam wtedy młoda i piękna, a na pewno młoda!
                • kasica_k Re: Byłam dziś w sklepie na T. 08.04.14, 16:11
                  Jak ja zaczynałam nosić staniki, to Triumpha się kupowało w Peweksie :)

                  ALE nie zapominajmy drogie Panie, że czytają nas tutaj także młodsze pokolenia i zamiast popadać w kombatanctwo warto by było zastanowić się nad tym, jaka jest TERAZ sytuacja młodej dziewczyny i kobiety "nieskażonej brafittingiem" w przeciętnym sklepie z bielizną, z taką sprzedawczynią, jaką spotkała na swojej drodze Teresa. A także zaprosić te dziewczyny do dzielenia się swoimi przeżyciami.

                  Bo ja przyznam się, że sądząc po spokoju panującym na tym forum oraz po obfitości dobrych bra-sklepów, przynajmniej w stolicy, już z pewnym zdziwieniem takie relacje przyjmuję, choć oczywiście wierzę. Po prostu odzwyczaiłam się już mocno od wieści o sprzedawczyniach opisanych w tym tekście:

                  lobby.blox.pl/2009/01/Zagubiony-kaszalot-w-sklepie-elitarnym.html
                  • seqik Re: Byłam dziś w sklepie na T. 08.04.14, 23:50
                    Też ze stolicy jestem, ale znajome z innych miast mam, i wiem, że poza dużymi miastami możliwości nabiustnego sprawdzenia modeli i rozmiarów NIE MA. W zależności od miasta/wielkości to prawie nie ma. A te, które poinformowałam o naszym świecie są na tyle rozsądne, żeby nie wchodzić do byle sklepu i nie psuć sobie dnia ('dziwnopierśna pokrako' <3 zrobiło mi dzień).

                    A też jestem ciekawa jak to wygląda. Może nawet sama pójdę na rekonesans. Tylko jak tu się nie zdradzić, że wiem więcej niż Pani Sprzedawczyni?
                  • mrb62 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 09.04.14, 17:55
                    No cóż, muszę przyznać, że w stacjonarnym sklepie nie byłam od lat, bo kiedy jeszcze tam zaglądałam, już po uświadomieniu rozmiarowym, niczego dla siebie zdobyć nie mogłam... A potem dzięki Lobby odkryłam Allegro i brytyjczyki, szczególnie Fantasie, które okazały się rewelacją nie tylko rozmiarowo, ale przede wszystkim jakościowo, bijąc na głowę znane mi sprzed lat nawet takie drogie marki jak T i F. Kupuję je głównie z drugiej ręki, po cenach kilkakrotnie niższych niż sklepowe, a są w świetnym stanie i służą mi jeszcze przez kolejne kilka lat! Dlatego nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócę do tradycyjnego biegania po stanikowych sklepach, gdzie wybór dla mnie ciągle niewielki, a ceny często zaporowe. :(
        • butters77 Re: Byłam dziś w sklepie na T. 07.04.14, 16:50
          teresa104 napisała:
          > Pani mnie pożegnała "zapraszamy ponownie tak czy siak [to się znowu pośmiejemy,
          > dziwnopierśna pokrako]".

          Tereso, truizm, ale miłuję Cię jak nie wiem co.
    • effuniak Teresa 06.04.14, 21:27
      wszak Ty chyba łodzianką jesteś ?
      Czemuż to, ach czamuż nie przyjdziesz w me niskie progi ?...wprawdzie 2 to piętro jednak z pewnością da się Cię oblec w niegąbkowane conieco (jakkolwiek by sie to pisało) :)

      Przybywaj zatem na Pomorską 40, czekam :)

      Ewa
      • effuniak hmmm.... 06.04.14, 21:30
        trochę mi składnia wyszła nie teges ale... no cóż - bywa ;D

        tak czy siak - przyjdź :)
        • teresa104 Re: hmmm.... 06.04.14, 22:03
          Ewo, chyba z Twoimi stanikami się nie dogaduję, obecnie mam dwa, materię znam więc jako tako. Potrzebuję szerokich fiszbin i zdecydowanie lekkiej konstrukcji, która tylko lekko osadzałaby biust na miejscu, nie podnosiła, nie eksponowała. Potrzebuję tylko ochraniacza delikatnej skóry lub sutkozakrywacza, tak jak tym razem (chcę się wyrychtować w kremową cieniuteńką bluzkę).

          Ale BARDZO chętnie wspieram wszelkie inicjatywy staniczarskie, jeszcze chętniej miejscowy przemysł, dlatego jak tylko wypatrzę u Ciebie jakiegoś w miarę gładkiego ciekawego miękusa z niskim mostkiem, podejmę kolejną próbę.
    • moopie23 Ja też dziś byłam... 08.04.14, 17:29
      ...i jestem pozytywnie zaskoczona. Na moje pytanie jakie są największe miski w obwodzie 70 sprzedawczyni nie zrobiła wielkich oczu, tylko pokazała 5 modeli, z czego 2 sięgały do miski H (być może jest ich więcej, ja pytałam tylko o cieliste i gładkie, pod jasne bluzki). Okazało się, że przy brytyjskim 32F w Triumphie pasuje na mnie rozmiar 70 G (w jednym modelu nawet 70F, podwójnych literek chyba nie mają). Staniki nie najgorzej uszyte, ubolewam tylko nad tym, że sporo z nich ma konstrukcję z wiszącymi fiszbinami, która u mnie nie sprawdza się w ogóle. Koniec końców nic nie kupiłam (najlepiej leżący model w 70F był na mnie trochę za mały, a większej miski nie było), ale ogólne wrażenie na plus, szczególnie w porównaniu do mojej ostatnie wizyty - 4-5 lat temu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka