bathilda
22.08.07, 09:54
Pogrzebałam trochę na forum i w sumie wyłania się z niego trochę taki obraz,
że biuściasta to gatunek uciemiężony. Stanika ani bluzki kupić nie może,
ekspedientki jej wciskają kit, pijaczkowie na ulicy obrażają, ginekolożki o
wątpliwej orientacji wprawiają w zawstydzenie i ogólnie dramat. Nie przebiłam
się oczywiście przez wszystkie wątki, ale nie znalazłam żadnego gdzie opisane
byłyby fajne sytuacje które wynikły z tego że mamy czym oddychać. A przecież
na pewno takie były - to może na poprawę humoru się nimi podzielmy?
Ja np. wiele lat temu powiedział mojemu chłopakowi (teraz mężowi), że mam w
biuście 102 centymetry. Zrobił oczy jak 5 złotych i nie skomentował.
Następnego dnia po zajęciach spotykamy się a on jakoś oczy po kątach chowa. No
to pytam o co chodzi. A on, że nic nic. No to mówię - powiedz i tak mi zawsze
w końcu mówisz. No to on, że jak przyszedł rano na uczelnię to dostał w szatni
numerek 102. I cały wykład nie mógł się z wrażenia skupić. Rozczulił mnie ...