Dodaj do ulubionych

dziwna reakcja mamy

15.11.07, 14:38
jestem oczywiście bardzo podekscytowana przełomem rozmiarowo-stanikowym w moim
życiu i dzielę sie moimi doświadczeniami z innymi kobietami - znajomymi,
rodziną... wczoraj rozmawiałam o tym z moją mamą i się strasznie
zbulwersowała, że cyt. "takie mam priorytety", nie chodzi o kontekst seksualny
biustu, ale o to, że "tyle uwagi poświęcam ciału, cielesności, sobie, że to
takie egoistyczne i puste"... zrobiło mi się przykro, usłyszeć coś takiego od
własnej matki. Oczywiście tłumaczyłam jej, że to ważne, by dbać o biust i ona
też powinna bardziej się tym zainteresować, bo nosi dość przypadkowe rozmiary,
najczęściej staniki używane kupuje, a ma spory biust (ze 115 w biuście, z 85
pod), tłumaczyłam, że biust się strasznie dewastuje w złym biustonoszu i
zwłaszcza, że schudłam ostatnio 15kg i nadal sie odchudzam, to mój biust i tak
już jest rozciągnięty (również ciążą i karmieniem) i strasznie ważne jest
dobre jego podtrzymanie, jeśli nie chcę wylądować za kilka lat u chirurga
plastycznego z biustem sięgającym pasa...
Ona dalej swoje, już miałam na końcu języka wypomnieć jej, że o swój biust w
ogóle nie dba, i że jeśli ja bym tak "dbała" o swój jak ona, to w jej wieku po
moich zmianach cielesnych rzeczywiście biust sięgałby mi do pasa...
ehhh...
zdziwiło mnie to również, bo jeśli się spotykałam z nieeuforycznymi reakcjami
na wieści rozmiarowe od innych kobiet (rzadko), to była to najwyżej zlewka
tematu... a tu moja własna matka...
no i na koniec oczywiście podsumowała, że nie tak mnie wychowywała i co ze
mnie wyrosło...
miałyście do czynienia z tak skrajną reakcją otoczenia?
pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • bruxelka11 Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 15:35
      Naszczęście jeszcze nie miałam takiej sytuacji...tzn nie dotknęła
      mnie ona osobiście. Myślę i widzę, że wiele kobiet boi się swojej
      seksualności. ściekają się gdy mężczyźni patrzą na ich dekolt (ale
      same sie dekoltują) :))Ja też wstydziłam się kiedyś np widocznego
      biustu, niemogłam znieść, że ktoś go wogóle zauważa. Chyba wiele
      kobiet może mieć taki problem, zwłaszcza z pokolenia naszych mam.
      Nasze babki i matki czasem nie noszą staników wogóle, albo noszą
      byle jakie, nie chodzą do ginekologa bo Te części ciała istniały dla
      nich tylko w czasie ciąży i nigdy więcej.
      Pozdrowienia :)
    • maith Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 15:47
      Może porównaj jej to z opisaną w pewnej książce reakcją babiny z zapadłej wsi,
      dziwiącej się prośbie ginekologa:
      "-Podmyć, panie doktorze? Iii tam, kto by takie paskudztwo mył."

      I poszukaj w googlu parę wypowiedzi z katolickich stron, że w ciele mieszka
      dusza, więc o ciało należy dbać.
    • zazulla Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 16:14
      Po pierwsze to wspolczuje, bo to przykre uslyszec cos takiego.

      U mnie reakcje sa przede wszystkiem takie, ze ciagle kupujesz te biustonosze [a
      kupilam ich w ciagu prawie 2 lat sztuk 9 z czego polowe odeslalam]. Moja mama
      jest Amazonka i powinna szczegolnie rozumiec determinacje w szukaniu dobrego
      biustonosza ale jej to zwisa [niedoslownie], godzi sie na 85E zamiast 80F,
      narzeka na rozciagajace sie obwody ale nie chce kupowac przez net, nawet jak ja
      sie wszystkim zajme, bo jej sie nie chce i ja to meczy.

      Luby, jak mu mowie, ze zamowie nowy biustonosz to odpowiada, ze i tak za chwile
      stwierdze ze mi wychodza bulki i bede kupowac nowy. Moglby mi tego nie mowic, bo
      kupuje z wlasnej kasy.

      Siostra to tylko potrafi wysmiac mnie, ze mam taki wielki biust a sama wciska
      sie w 85C/D choc moim zdaniem ma 85F/G [w 80 nie wchodzi, mierzyla moje stare i
      sie nie zapnie]. Jej uwagi sa naprawde niemile, szczegolnie, ze potrafila to
      robic kiedy ja mialam 15 lat, spory biust i kupe kompleksow jako nastolatka.

      Przyjaciolek nie mam, a kolezanki sa deski wiec nie mam o czym dyskutowac z
      nimi. Na haslo [kiedys], ze mam na sobie 70HH kolezanka powiedziala, ze to
      niemozliwe, bo jej kuzynka ma F i ma wieksze ode mnie.

      Niestety, pelne zrozumienie znajdujemy glownie na tym forum.
      • driadea Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 17:15
        zazulla napisała:
        Na haslo [kiedys], ze mam na sobie 70HH kolezanka powiedziala, ze to
        > niemozliwe, bo jej kuzynka ma F i ma wieksze ode mnie.

        Taak, skąd ja to znam.
        Najlepsze, że owa "biuściasta kuzynka" nosiła, owszem, F, ale nie, jak ja, z
        obwodem (wtedy jeszcze 65h) 65, a 85. No to mogła mieć większy biust, przyznaję ;)
    • bathilda Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 17:11
      Cóż przykro. Ja tam wychodzę z założenia że tak jak chcę mieć buty w dobrym
      rozmiarze, bo jak nie to będzie mi niewygodnie, tak chcę mieć stanik w dobrym
      rozmiarze. W sumie na upartego mogłabym kupować buty 41 i baaaardzo mocno
      ściskać sznurowadła tylko po co skoro mogę iść do sklepu obok i mieć moje 38?
      Tak samo dlaczego mam kupować 85C skoro mogę mieć 65K? A że buty lubię ładne to
      i czemu nie staniki?

      Po za tym ja mam wrażenie że jak duży biust jest dobrze podtrzymany to się
      ramiączka nie wpijają i kręgosłup ogólnie mniej boli bo się człowiek prostuje.
      Ale ja początkująca jestem.
      • kocio-kocio Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 18:01
        Porównanie z butami ładne, ale też nie dla wszystkich zrozumiałe.
        Byłam dzisiaj w obuwniczym i widziałam taką scenkę.
        Pani mierzyła przez lustrem buty. Oglądała się ze wszystkich stron. Zdjęła.
        Zaczęła je oglądać. I mówi do panienki-ekspedientki:
        - Ma pani inną parę? Bo ta trochę rozmierzona.
        - A jaki rozmiar? - pyta dziewczę.
        - 41 - odpowiada pani.
        Dziewczę szuka, szuka... Wreszcie przynosi pudełko.
        - Proszę. 39.
        - Ale ja prosiłam o 41 - nieśmiało zaprotestowała pani.
        - A ja mam największe 39 - rezolutnie odpowiedziało dziewczę, absolutnie nie
        widząc kretynizmu tego co robi.
    • kruszyzna Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 17:46
      Po pierwsze nie przejmuj się, tylko rób swoje. A zatem dbaj o biust, bo oprócz
      tego, że to dla Ciebie ważne ze względów zdrowotnych i estetycznych, to
      podejrzewam, że nadal chcesz się podobać Twojemu wybrankowi, prawda? :)
      Ja mam taką metodę, że pewnych tematów po prostu nie poruszam. Niech sobie
      gadają, co chcą, ja wiem swoje. Wybacz dosadność określenia, ale wychodzę z
      założenia, że nie ma sensu kopać się z koniem. Z pewną osobą, która jest
      naprawdę nawiedzona (totalny odjazd radiomaryjowy w sensie negatywnym), nie
      poruszam tematów szeroko pojętej cielesności, zapłodnienia in vitro,
      niekarmienia piersią do drugiego roku życia dziecka itp., bo wiem, że
      skończyłoby się to nikomu niepotrzebną wojną. Ani ja jej nie przekonam, ani ona
      mnie, nie ma sensu zatem kruszyć kopii.
      Pamiętaj: nie pozwól, aby negatywne uwagi otoczenia wpłynęły na Twoje poczucie
      własnej wartości i na Twoje postępowanie. To Twój biust, Ty podejmujesz decyzje
      i Ty będziesz ponosić ich konsekwencje. Jeśli zechcesz, zafundujesz sobie zwis
      damski do pasa, jeśli zechcesz, będziesz cieszyć się jędrnym biustem jeszcze
      wiele lat po Twoich koleżankach :) To Ty będziesz się męczyć z Twoim biustem,
      więc innym nic do tego. Uszy do góry.
      O, a tak w ogóle zmieniło się hasło w Radiu Maryja. Zamiast "alleluja i do
      przodu" jest teraz "alleluja i pod prąd" (sama słyszałam :) ). Nie wiem, jaki
      jest Twój stosunek do "alleluja", ale "pod prąd" weź sobie do serca :)

      Krusz.
      • kasica_k Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 18:03
        kruszyzna napisała:
        > Ja mam taką metodę, że pewnych tematów po prostu nie poruszam.

        Otóż to, są osoby, z którymi nigdy nie osiągnie się porozumienia na ten czy
        tamten temat - i wcale nie jest to obowiązkowe. Ani my nie mamy obowiązku
        zgadzać się we wszystkim z naszą rodziną, ani rodzina - z nami, podobnie zresztą
        sprawa ma się z przyjaciółmi czy partnerami życiowymi. Wydaje mi się, że jednym
        z kluczowych momentów dojrzewania człowieka jest zdanie sobie sprawy z tego, że
        rodzice nie są nami i nigdy nie będą myśleli i odczuwali identycznie jak my
        (podobnie jak nasze dzieci), oraz, co bardzo ważne - to nie jest niczyja wina.
        Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z różnicą pokoleń. Świat się zmienia, zmienia
        się kultura, wychowanie i takie problemy są nieuniknione.
        • kruszyzna Re: dziwna reakcja mamy 16.11.07, 11:16
          kasica_k napisała:

          > Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z różnicą pokoleń. Świat się zmienia, zmienia
          > się kultura, wychowanie i takie problemy są nieuniknione.
          >
          I dlatego nie będę uświadamiać mojej mamy, która, chcąc dobrze, przyniosła mi bezfiszbinowy, miękki stanik w rozmiarze 85D, argumentując, że teraz to on jest na mnie za duży, ale potem i podczas karmienia będzie jak znalazł :))) Nie miałam serca jej mówić, że mam na sobie 70F i szerszego nie będzie. Podziekowałam i już. Przecież nie będzie widzieć, co mam pod bluzką :) A znam moją mamę i wiem, że dyskusja nie miałaby sensu.

          Krusz.
    • kasica_k Nie przejmujcie się tak bardzo, 15.11.07, 17:51
      zwłaszcza osobami ze starszego pokolenia. Krytyka rodziców zawsze boli, ale
      jesteśmy dorosłe, wiemy swoje i wypadałoby umieć się do niej zdystansować :) To,
      że większość naszego społeczeństwa, zwłaszcza kobiet, ma trochę pokręcony
      stosunek do własnej cielesności jest faktem, ale nie wyślemy przecież wszystkich
      na psychoterapię. Grunt, że zdrowe postawy będziemy przekazywać przyszłym
      pokoleniom :) Poza tym i tak najlepiej działa przykład własny. Wielu ludzi boi
      się świadomie schodzić ze swoich utartych ścieżek myślenia czy działania, ale w
      podświadomy sposób często naśladuje innych, choć w życiu się do tego nie przyzna ;)

      Mama z pierwszego postu prawdopodobnie sama jest rozżalona, że się nieco
      zaniedbała i w ten sposób szuka sobie usprawiedliwienia, krytykując bardziej
      zadbaną córkę - może to robić całkiem podświadomie. A może jej potrzeba krytyki
      podyktowana jest poczuciem niedocenienia czy też niskiej wartości. Tymczasem
      przecież wszystkie wiemy, że o czyimś egocentryzmie świadczy stosunek do innych
      ludzi, nie kupowanie czy też odmawianie sobie dobrze dopasowanej bielizny.
      • maith Re: Nie przejmujcie się tak bardzo, 15.11.07, 18:41
        kasica_k napisała:
        > Mama z pierwszego postu prawdopodobnie sama jest rozżalona, że się
        > nieco zaniedbała i w ten sposób szuka sobie usprawiedliwienia,
        > krytykując bardziej zadbaną córkę

        Myślę że to jest najbardziej prawdopodobna przyczyna. Niektórzy ludzie nie lubią
        się przed sobą przyznawać, że coś w życiu zawalili, coś im się nie udało. Więc
        chyba faktycznie zadziałała tu metoda
        "Może i jestem zaniedbana, ale to dlatego, że ja jestem porządna".
        Czyli takie "wcale nie zawaliłam, ja celowo nie chcę".

        Można do tego podejść różnie - jeśli chcesz mamie odebrać nowy punkt podparcia,
        to wystarczy wybrać się z nią po buty, szczególnie jeśli będą akurat na
        promocji, więc szybko zejdą najpopularniejsze rozmiary. Kiedy mama słusznie
        zauważy, że nie ma jej rozmiaru, to zapytać, jak to możliwe, że nie chce np.
        zamiast 39 wziąć 36. Czemu nie kupuje tego, co mają w sklepie, tylko
        "egocentrycznie" domaga się swojego rozmiaru? A podobno ciało jest dla niej
        takie nieważne.

        Swoją drogą tak mi się jakoś skojarzyło z ludźmi, którzy jak oni nie mieli
        jakiejś możliwości, to chcą, żeby młodzi teraz też jej nie mieli. Była jakiś
        czas temu znana sprawa z zakazem małżeństw adwokatów i sędziów. Mogli być
        braćmi, mogli żyć w konkubinacie, ale nie mogli być małżonkami, bo ponoć tylko
        wtedy na pewno byliby narażeni na korupcję, nawet działając w całkiem innych
        miasteczkach ;) Przepis był idiotyczny i doprowadził do paru życiowych tragedii.
        I jak już udowodniono, że w żadnym cywilizowanym kraju nie ma takiej bzdury i
        tego przepisu należy się pozbyć, to wiecie kto nagle wystąpił z całą mocą za
        jego zatrzymaniem? Adwokaci. To było takie "mi marnowano życie, to teraz niech i
        innym zmarnują".

        Moja mama mnie się nie czepiała. Reagowała raczej w stylu "zatykanie uszu" ;)
        Ale co ciekawe - ostatnio okazało się, że dziwnym trafem ma już pierwszy
        prawidłowo dobrany stanik. Podobno to przypadek ;)
      • ananke666 Re: Nie przejmujcie się tak bardzo, 15.11.07, 18:43
        Dodałabym jeszcze, że starsze pokolenie mogło być całkiem inaczej wychowane. Piersi, kształt pośladków, seksowna bielizna, albo o zgrozo! intymna depilacja, to tematy, którymi się po prostu nie zajmuje, absolutnie nie domena "porządnych" kobiet. Zbytnie zajęcie własnym ciałem odbierane może być jako zapatrzenie w seksualność, czyli temat niebezpieczny i... niemoralny. Za filmem "Testosteron" - "chłop nie jest od orgazmów, tylko od tego, żeby na życie zarobił!"... i tu podobnie... wszystko dodatkowo podszyte ukrytym żalem, że samemu się nie ma odwagi... :) Coś w rodzaju "syndromu Doreen" - nie bez przyczyny to świństwo do tej pory się sprzedaje, choć dla mnie to niewiarygodne.
        Nie przejmujcie się tym nic a nic. Po prostu trzeba przyjąć, że na pewne tematy z mamą czy tam kimś innym się nie rozmawia, albo rozmawia się bardzo oględnie. Wpojone w dzieciństwie i młodości bariery mogą mieć dla starszej osoby nieporównanie większe znaczenie... wiecie, jak reagowała babcia mojej koleżanki, kiedy w filmie pojawiała się scena pocałunku?
        "Fu! Obrzydliwe!"
        Trudno, trzeba przejść do porządku dziennego i cieszyć się, że nasze córki będą miały z nami lepiej.
        • kocio-kocio Re: Nie przejmujcie się tak bardzo, 15.11.07, 19:07
          A moja ukochana, nieżyjąca już babcia, uważała, że codziennie się kąpią tylko
          prostytutki :o)
          • madzi1 Re: Nie przejmujcie się tak bardzo, 15.11.07, 22:30
            Moja ma raczej do tego stosunek obojętny, dopóki nie wie ile
            kosztuja te stniki które zamawiam :) Chociaż uważa że wymyślam sobie
            że zamiast 70B powinnam nosić 60DD, dla niej to chyba taki sztuczny
            problem. Podstawowy tekst to, że jestem jeszcze młoda i mogę wogóle
            bez stanika chodzić tym bardziej że biust mam nieduży. Na początku
            jej tłumaczyłam o co chodzi, ale teraz jak zaczyna temat to tylko
            ucinam bo już się nie chcę denerwować ;) Dodatkowo jak chodzimy
            gdzieś po sklepach z bielizna to ciągle się pyta, czy może jednak
            nie znalazła bym tu jakiegoś stanika dla siebie, no ręce już mi
            opadają. Ona rozumie że rozmiar 70B jest dla mnie niefortunny, ale
            nie łączy tego ze skutkami jakie to powoduje.
            Muszę się pochwalić, że w środę to ja ją wymęczyłam, bo zawlokłam ją
            do centrum handlowego i ganiałam po sklepach z bielizną. Namierzyła
            sie od groma 75D (teraz 80B) i nic nie kupiłyśmy, bo jednak lepszy
            byłby dla niej 75E, ale oczywiście wszędzie wszystko do D.
        • kruszyzna Re: Nie przejmujcie się tak bardzo, 16.11.07, 11:27
          ananke666 napisała:

          > Dodałabym jeszcze, że starsze pokolenie mogło być całkiem inaczej wychowane. Pi
          > ersi, kształt pośladków, seksowna bielizna, albo o zgrozo! intymna depilacja, t
          > o tematy, którymi się po prostu nie zajmuje, absolutnie nie domena "porządnych"
          > kobiet.

          Bo wtedy było w ogóle inaczej. Nie było ładnej bielizny w sklepach (nie mówiąc o tym, że nie było internetu :) ), brało się to, co rzucili, a często i tak trzeba było mieć znajomości z jakąś panią Krysią lub Lusią, żeby odłożyła dla nas chodliwy towar. Kobieta w PRLu bardziej była zajęta kombinowaniem, jak tu zrobić coś pożywnego, kiedy wszystko jest na kartki, staniem w kolejkach (pamiętam, jak moja mama zmieniała w kolejce moją babcię o 2 w nocy). Nie było kremów ujędrniających biust itp. Chyba że w Peweksie. Nie chodziło się na depilację bikini do kosmetyczki, bo były ważniejsze problemy typu: pan Józek mówił, że jutro rzucą pralki, idź, Stasiu, stań, to dostaniemy.
          Ja się nie dziwię reakcji starszego pokolenia na "wybujałą cielesność". Toż to dla nich kompletny kosmos :)

          Krusz.
    • sweeper_ka Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 22:53
      >Dodałabym jeszcze, że starsze pokolenie mogło być całkiem inaczej
      >wychowane. Piersi, kształt pośladków, seksowna bielizna, albo o
      >zgrozo! intymna depilacja, to tematy, którymi się po prostu nie
      >zajmuje, absolutnie nie domena "porządnych" kobiet.

      Chciałabym być zrozumiana dokładnie - moja mama nie odniosła się do
      stanikomanii w kontekście seksualnym, moralnym, bo pruderyjna nie
      jest - otwarcie rozmawiamy o seksie...
      Chodzi o tą rzekomą mą próżność, to tak jakbym co tydzień robiła
      nowe tipsy i codzień chodziła na solarium - że niby się interesuję
      tylko swą urodą i podobnymi "fanaberiami"...
      Ale dzięki wielkie za wsparcie, jednak tak trudno mi jest zlewać, to
      co ona mówi, bo zawsze zależy mi, by bliscy rozumieli mnie
      prawidłowo, tak ja myślę...
      pozdrawiam :)
      • metalowiec77 Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 23:32
        tzn. potraktowała Cię jak stanikową tipsiarę?
        Cóż, myślę, że niektóre posty dziewczyn i tak nie tracą na
        aktualności. Twoja mama wg. pewnych kryteriów jest osobą z
        zaniedbanym ciałem. Ty nie. Jej reakcja jest świetnie znana w
        psychologii, ogólnie można to określić "ja nie mam, nie wpadłam na
        ten pomysł, mi było trudniej, ja tyle się wyrzekałam - to dlaczego
        ona ma mieć?".
        COś na zasadzie korporacji w zawodach prawniczych. My musieliśmy tak
        strasznie się starać żeby być w tym miejscu, a oni mają wejść bez
        trudu? O nie! Blokujemy!
        Skoro Twoja mama "nie zauważyła" że o ciało się dba, bo poświęcała
        się innym rzeczom, i wie, ze to już stracone, to nie jest jej łatwo
        znieść, że Ty zauważyłaś o czasie, i będzie ci ławiej, tzn. będziesz
        np. barzdiej zadbana.
    • ungore Re: dziwna reakcja mamy 15.11.07, 23:23
      Pisałam już tutaj o dziwnej rekacji mamy
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=71022397
      moja twierdzi nie od dzisiaj,że jestem 'pudernicą' i za dużo czasu
      poświęcam sobie. Tymczasem w porównaniu do moich rówieśniczek
      okazuje się, że ograniczam się do niezbędnego minimum...:) ja mysle,
      ze to chyba wina różnicy wieku i spojrzenia na własne ciało. Myślę,
      że każda z nas w pierwszej fazie 'nawrócenia' chciala przerabiac
      wszystkich wokol.. ja spotkalam sie z reakcja niedowierzania i , że
      miseczke E to sobie stworzylam w mojej bujnej wyobraźni ..odpuscilam
      rozmowy o stanikach , bo i tak z nikim nie mogę dojść do
      consensusu :) mysle,ze do pewnych wniosków trzeba dojrzeć samemu..
    • chaje_shukarije Re: dziwna reakcja mamy 16.11.07, 00:30
      Współczuję, chociaż ja miałam zupełnie odwrotnie - tzn. mama zawsze bardzo mnie
      wspierała w mojej nierównej walce z "balastem". Sama nawet, jeszcze gdy byłam w
      liceum, dorwała gdzieś cudem dla mnie biustonosz w rozmiarze 75I. Co prawda był
      to polski szmaciak, trochę za luźny w obwodzie i z trochę za małymi miskami, ale
      uwierzcie, że to było dla mnie wtedy spełnienie marzeń, bo wtedy jeszcze o
      brytyjczykach nie słyszałam (a nawet jeśli to cena powyżej 70 złotych za
      biustonosz była dla mnie ceną zaporową), a nie mogłam uwierzyć wprost swemu
      szczęściu, że ktoś przywiózł do mojej małej mieściny biustonosz w rozmiarze 75I,
      bo to w końcu nie jest chodliwy rozmiar (byłam jedynym takim mutantem w mieście).
      Jakieś dwa lata temu wyznałam mamie, że poważnie myślę o operacji zmniejszenia
      biustu i tylko mam wątpliwości związane z utratą możliwości karmienia itp. i
      prawdę mówiąc spodziewałam się jakiejś ostrej reakcji (że ona też takie miała i
      dała radę, że to dziwactwo, wywalenie pieniędzy), a ona na to: "to siedzisz już
      tyle lat w Krakowie, masz taki dostęp do lekarzy, a jeszcze się nie dopytałaś o
      co trzeba?" :)
      boli mnie tylko jedno - czasem wydaje mi się, że jej wsparcie wynika nie tylko z
      tego, że sama zmagała się całe życie z dużym biustem, ale też z tego, że widzi
      jak się męczę i obwinia się o to, bo to w końcu jej geny :/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka