Dodaj do ulubionych

Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :)

12.04.08, 12:35
Czytam o niesterczącym biuście, rozstępach, gdzieś były też wypowiedzi o wydatnych brzuszkach, fałdkach tłuszczu na plecach i innych rzeczach, których kobiety - szczegolnie te najmłodsze - w sobie nie akceptują czy wręcz nienawidzą.

Dziewczyny! LUDZIE PO PROSTU TAK WYGLĄDAJĄ! Taka jest skóra, biologia, fizjologia. I to jest NORMALNE i piękne :) Wiem że media mówią nam inaczej, ale to dlatego, ze zarabiają na naszych kompleksach. Pokażny im gest Kozakiewicza i cieszmy się sobą!

Polecam wszystkim książkę Eve Ensler "Dobre ciało". Traktuje głównie o brzuchu, ale warto przeczytać też w kontekście biustu :)
Obserwuj wątek
    • aadrianka Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 12:46
      Tak się przy tym jakoś dziwnie utarło, że akceptowanie własnego
      ciała ze wszystkimi niedoskonałościami jest tożsame z brakiem
      dbałości o swój wygląd. Że albo wysmażona na solarium, wytipsowana,
      wytapetowana, napompowana silikonem i przetrenowana na siłowni
      istota z plastiku jako ta "dbająca" albo
      posthipisoidalne "zaniedbane" stworzenie z zarośniętymi nogami i
      pachami, połamanymi paznokciami i rozkudłanym włosiem, tertium non
      datur.
      A przecież można dbać o siebie, nie czując nienawiści do własnego
      ciała. Mam rozstępy i celulitis? No mam, ale staram się, żeby skóra
      była gładka i pachnąca. Biust mi wisi? Podtrzymuję go dobrym
      stanikiem. I tak dalej. Chodzi o to, żeby to wszystko sprawiało nam
      przyjemność, a nie było katorgą.
      • heliamphora Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 12:57
        Myślę że i zaniedbanie, i doklejanie sztucznych kawałków, pchanie w siebie chemii na poprawę wyglądu", maltretowanie skóry na solarium to po prostu rózne oblicza niechęci do własnego ciała.
        • winter76 Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 13:08
          Zgadza się-też nie mam wymiarów 90/60/90 ale pamietam o tym,żeby lubic siebie i tyle.Staram sie dbac o siebie,podkreślać atuty,miec często uśmiech na twarzy-po dołączeniu do tego dobrego stanika jest naprawdę fajnie :-)
    • agafka88 Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 12:46
      Popieram, popieram! Nikt nie jest idelny i lepiej jest się skupic na własnych
      zaletach, niż zamartwiać się często wyimaginowanymi wadami (które widzimy
      najczęściej my same, a otoczenie nie zwraca na to uwagi). Ja tam sie już prawie
      całkowicie polubiłam z moim tłuszczykiem na brzuchu :D

      <pokazuje gest kozakiewicza i fucka fotoshopistom>

    • pierwszalitera Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 13:29
      Na pewno znacie takie casting show dla modelek, leci to teraz w kilku krajach. No i właśnie w niemieckiej wersji, czyli Germany Next Top Model prowadząca Hedi Klum powiedziała, że na top modelkę nadaje się najlepiej dziewczyna, u której potem na zdjęciach jak najmniej trzeba retuszować. Acha?! To te piękne, prawie idealne kobiety też się retuszuje? No i kiedyś widziałam jak to się robi. Bierze się i tak już ładną, młodziutką i zgrabną dziewczynę, pstryka milion zdjęć, wybiera to najlepsze, a potem gładzi cerę, podnosi kości policzkowe, powiększa oczy i ustawia je szerzej, prostuje i wybiela zęby, dodaje bujności fryzurze, nie mówiąc już o poprawianiu koloru, na koniec robi się jeszcze troszkę bardziej zmysłowe usta i twarz gotowa. :-) A co pięknego można by zrobić z figurą? Fantazja pracuje. :-) A potem wstawia się tą dziewczynę (lalkę Barbie?) do reklamy kremu na pryszcze w czasopiśmie dla nastolatek i mamy problem. :-(
      Kiedyś tam, może grubo po sześćdziesiątce oglądając nasze zdjęcia z młodości, dojdziemy jednak do wniosku, że wcale nieźle wcześniej wyglądałyśmy i te wszystkie kompleksy, to mogłyśmy sobie podarować, ale ja nie mam zamiaru tak długo czekać. Doświadczenie nauczyło mnie, że kobieta, która niekoniecznie idealnie wygląda, ale czuje się atrakcyjnie, odbierana jest przez otoczenie właśnie jako atrakcyjna. Koncentruję się więc na moich plusach, a nie minusach. :-) I nie możemy zapomnieć, że większość ludzi i tak zajęta jest samą sobą, że naszych niedociągnięć w urodzie nawet nie zauważa. Więcej luzu! :-)
      • the_mariska Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 14:53
        pierwszalitera napisała:
        > Kiedyś tam, może grubo po sześćdziesiątce oglądając nasze zdjęcia z młodości, d
        > ojdziemy jednak do wniosku, że wcale nieźle wcześniej wyglądałyśmy i te wszystk
        > ie kompleksy, to mogłyśmy sobie podarować, ale ja nie mam zamiaru tak długo cze
        > kać. Doświadczenie nauczyło mnie, że kobieta, która niekoniecznie idealnie wygl
        > ąda, ale czuje się atrakcyjnie, odbierana jest przez otoczenie właśnie jako atr
        > akcyjna. Koncentruję się więc na moich plusach, a nie minusach. :-) I nie możem
        > y zapomnieć, że większość ludzi i tak zajęta jest samą sobą, że naszych niedoci
        > ągnięć w urodzie nawet nie zauważa. Więcej luzu! :-)

        Absolutna racja! Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami i biustem :) Jako
        nastolatka byłam chodzącą górą kompleksów i w buncie przeciwko wszystkiemu
        wycięłam sobie na łbie irokeza i nosiłam się w aseksualnych bojówkach, obroży i
        glanach. Teraz ważę te 10 kilo więcej, ale za to czuję się atrakcyjna i jestem
        dziko zadowolona ze swojej figury.

        Swoją drogą ostatnio jeden facet dał mi mocno do myślenia mniej więcej takim
        tekstem: "Jako nastolatek pewnie bym cię uznał za grubaskę, bo wtedy lubiłem
        takie anorektyczki. Ale z wiekiem jak facet dojrzewa, zaczyna szukać kobiety a
        nie dziewczyny a kobieta musi wyglądać jak kobieta - okrąglutka gdzie trzeba i
        przez to seksowna." Dobrze chłop gada, moim zdaniem :)
        • wild_orchid Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 18:44
          the_mariska napisała:

          > Swoją drogą ostatnio jeden facet dał mi mocno do myślenia mniej
          więcej takim
          > tekstem: "Jako nastolatek pewnie bym cię uznał za grubaskę, bo
          wtedy lubiłem
          > takie anorektyczki. Ale z wiekiem jak facet dojrzewa, zaczyna
          szukać kobiety a
          > nie dziewczyny a kobieta musi wyglądać jak kobieta - okrąglutka
          gdzie trzeba i
          > przez to seksowna." Dobrze chłop gada, moim zdaniem :)


          On gada tak, jak mu nakazuje natura-bo tylko kobieta, ktora ma
          szerokie biodra, jest dobra potencjalnie kandydatka na matke dla
          jego potomstwa, a odpowiedni biust pozwoli je wykarmic.
          To podswiadome- faceci ogladaja sie za chudymi laskami a zenia z
          normalnymi kobietami.
      • olusimama Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 21:53
        pierwszalitera napisała:
        > Kiedyś tam, może grubo po sześćdziesiątce oglądając nasze zdjęcia z młodości, d
        > ojdziemy jednak do wniosku, że wcale nieźle wcześniej wyglądałyśmy i te wszystk
        > ie kompleksy, to mogłyśmy sobie podarować, ale ja nie mam zamiaru tak długo cze
        > kać.

        o to to.

        Niedawno na spotkaniu z koleżanką z liceum oglądałam swoje fotki sprzed 17 lat.
        Reakcja - boże, jaka ja byłam wtedy śliczna! I zgrabna!
        A co o sobie myślałam? Łatwo zgadnąć.
        to mi dało do myślenia. Teraz też mam sporo zastrzeżeń do swojego wyglądu,
        głównie mnie dołuje 10 kilo nadwagi. Mam o tyle fart, że tyje proporcjonalnie i
        tę nadwagę mam wszędzie po trochu, no ale jednak ją mam i źle się z nią czuję.
        Ale... 17 lat temu też się z czymś tam źle czułam, z nosem jak kartofel, z
        biustem (tiaa), ze stopą rozmiar 40, zamiast subtelnej 37 i tak dalej. A teraz
        widzę na zdjęciach śliczną, szczupłą, zgrabną laskę.
        Więc kogo zobaczę za 20 lat na zdjęciach z teraźniejszości? hm...

        Owszem, walczę nadal z tymi kilogramami. Ale jakoś mnie zawzięcie i jakoś mi
        łatwiej uśmiechać się do siebie w lustrze.
    • agafka88 Co potrafi PHOTOSHOP 12.04.08, 13:53
      Jeżeli ktoś ma kompleksy na temat swojego tłuszczyku, proponuję
      obejrzeć ten filmik. Photoshop - najszybsza dieta świata ;)
      pl.youtube.com/watch?v=pZ0adXaY_bs&feature=related
    • sheilunia Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 13:55
      Najlepszym lekarstwem na wszelkie kompleksy, to przejrzeć się w oczach
      ukochanego mężczyzny! Mój wyleczył mnie chyba ze wszystkich. Zresztą oni
      naprawdę jakoś inaczej patrzą - tłumaczę mojemu, że mam strasznie dużo drobnych
      rozstępów wokół piersi, a on zawsze powtarza "Oszalałaś. jesteś piękna, jak
      bogini. Jeśli masz rozstępy, to może gdzieś tam jakiś jeden malutki się
      zabłąkał. Ja naprawdę ich nie widzę". Tak samo "nie widzi" tłuszczyku na
      bioderkach czy brzuszku. Kocha mnie taką, jaka naprawdę jestem i to potrafi
      skutecznie poprawić samoocenę!
      Jesteśmy piękne, tylko naprawdę musimy w to uwierzyć. No i nie patrzmy na siebie
      pod kątem rozstępów na biuście, sadełka na brzuszku, celulitu na udach,
      tłuszczyku na pleckach. Oni patrzą na nas, jak na piękną całość :) więc i my
      musimy tak właśnie na siebie patrzeć :)
      • magdalaena1977 Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 22:25
        sheilunia napisała:

        > Najlepszym lekarstwem na wszelkie kompleksy,
        > to przejrzeć się w oczach ukochanego mężczyzny!
        A najlepszą pożywką dla kompleksów jest brak takowego. Przynajmniej u mnie.
        Bo niby w lustrze wyglądam całkiem sympatycznie (chociaż ważę za dużo), ale musi
        być ze mną coś nie tak, skoro ja jestem sama, a koleżanki (wcale nie ładniejsze)
        mają mężów i dzieci.
        • pierwszalitera Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 22:55
          Najlepszym lekarstwem na kompleksy, to uwierzenie w samą siebie bez potrzeby spoglądania w oczy ukochanego. :-) Bo to może i przyjemne, ale w życiu różnie bywa i nieraz taki ukochany przestał być już ukochanym, i szkoda by było, gdyby razem z nim zniknęła nasza samoakceptacja. ;-) Jesteś też wiele warta i bez faceta. A możliwe, że gdy przestaniesz wątpić, to otworzą się przed tobą nagle całkiem nowe możliwości. Czasem zamiast czekać, trzeba się rozejrzeć i wyjść z inicjatywą. ;-)
    • kocio-kocio Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 14:50
      Wiesz co jest najgorsze?
      Jak widzisz przemianę.
      Ze szczupłej, jędrnej i gładkiej laski w ciągu dwóch lat stałam się trzęsącą
      się, obwisłą i pociętą rozstępami, lekko pulchną panią.
      Trochę mało czasu na pogodzenie się z tym dała mi natura (i nie tylko, bo
      większość strat to wina sztucznych hormonów).
      Każde spojrzenie w lustro boli strasznie.
      I przeglądanie się w oczach mężczyzny niewiele daje.
      • klymenystra kocio-kocio 12.04.08, 14:59
        Slonko, tak nie wolno. Rozumiem problem hormonow, bo sama takowe biore ( nie
        jakies masakrycznie mocne, ale jednak). Wiesz, co polecam z takich malych
        rzeczy, zeby troche polepszyc swoj wyglad? Zeby nie bylo, ze to reklama, sama na
        sobie sporobowalam i efekty byly rewelacyjne i bardzo szybkie. Chodzi mi o diete
        Montignaca, malo drastyczna, niewiele wyrzeczen i bardzo zdrowa. Dopiero po tej
        diecie zobaczylam, ze moge miec ladna figure, lsniace wlosy, mocne paznokcie i
        ladna cere. Schudniecie bylo efektem ubocznym, ale baaardzo wyraznym. Nie wiem,
        jakie sa Twoje problemy hormonalne, ale na moje lekarka zalecila mi wlasnie te
        diete.
        No i moze jakas gimnastyka w wodzie?
        Moze to sa glupie rady, bo najwazniejsze to "pokochac siebie", ale mi sie udalo
        dopiero wtedy. No i swietnie dziala na psychike swiadomosc, ze udalo sie pokonac
        pewne przyzwyczajenia, zrezygnowac np ze slodyczy i zaczac sie regularnie odzywiac.
        Pozdrawiam :)
        • kocio-kocio Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:12
          Montignaca próbowałam, ale to nie dla mnie, bo ja najchętniej żywiłabym się
          ziemniakami i chlebem :o)
          Dla mnie to nie jest dieta bez wyrzeczeń.
          Ja żeby zajść w ciążę przytyłam 10 kg, w ciąży 25 kg.
          Teraz 15 miesięcy po porodzie, wciąż mam te 10 kg na plusie.
          Więc i tak pewien sukces jest.
          Ot.
          • klymenystra Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:19
            Oooj, szkoda :) Dla mnie ta dieta to ideal, chociaz kocham ziemniaki, wiec
            pojawialy sie w ramach odstepstwa :p
            No coz, wiec mam nadzieje, ze znajdziesz wlasne wyjscie z tego wszystkiego. Nie
            ma wiekszego sensu nakrecanie sie negatywne :)
            Pozdrawiam
          • turzyca Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:22
            Wiesz co! Idz Ty do diabla! ;) Ja tu sie przejmowalam, ze padlas ofiara zle
            dobranych tabletek, i to jeszcze np na tradzik albo co, czy moze zgola leczniczo
            przyjmowanych sterydow, niewinne dwudziestoletnie dziecko, ktoremu nagle cialo
            zrobilo sie pasujace bardziej do trzydziestolatki. Mam taka kolezanke i
            strasznie jej wspolczuje i przykro mi bylo, ze Ciebie tez cos takiego dotknelo.
            A Ty jestes matka! Popatrz na to swoje dziecko i zastanow sie, czy gdybys mogla
            cofnac czas, to wybralabys ladna figure i nie decydowala sie na dziecko?
            Schudlas 25 kilo w 15 miesiecy, w ciagu kolejnego roku dasz rade jeszcze tym 10,
            wiec ladna figure z pewnoscia jeszcze bedziesz miala. Moze nie dziewczeca, ale
            przeciez juz nie jestes dziewczyna. Za to na pewno atrakcyjna kobieta mozesz byc. :)
            Bedzie dobrze, tylko lub sie! :)
            • kocio-kocio Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:35
              16 z tych 25 urodziłam, więc nie ma się co chwalić (miałam 16 kg mniej w 4
              tygodnie po porodzie).
              Czasu bym nie cofnęła, pewnie.
              Ale to że jestem matka, nie znaczy, że mam być krowa.
              Od jesieni nie schudłam już ani kilograma, więc niespecjalnie liczę, że się
              pozbędę tych 10.
              • slim.fast Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:47
                Już kiedyś podawałam linka do takiej strony, która pomogła mi zaakceptować
                własne ciało, jak oglądam i czytam historie tych kobiet, to aż łzy mi się w
                oczach kręcą, Kocio, zajrzyj, na tej dole strony są osobne kategorie:

                bellies
                breasts
                cesareans
                post partum bodies
                pregnant bodies
                twins


                A ta strona to:

                theshapeofamother.com/

                Ja jestem w podobnej sytuacji jak ty, ale po drugim porodzie i wierzę, że
                jeszcze (może nie tak idealna, ale jednak!) figura do mnie wróci. Wróciła po
                pierwszym porodzie, wróci i teraz! Trochę cierpliwości, trochę akceptacji i damy
                radę, ja w top mocno wierzę. :)
              • turzyca Re: kocio-kocio 12.04.08, 15:50
                Chudniecie zima malo komu wychodzi, ja sie ciesze jak nie przybiore. :) Zaraz
                zacznie sie lato, jak pobiegasz za dzieckiem po parku to sama sie zdziwisz gdzie
                Ci kilogramow ubylo (baby-sitting wbrew nazwie nie pozwala usiasc na dluzsza
                chwile, cos na ten temat wiem).
                A krowa to taka jednostka, ktora nie mysli, tylko podaza, jak ja popedza. Daj
                spokoj.
                • besame.mucho Re: kocio-kocio 12.04.08, 16:03
                  > A krowa to taka jednostka, ktora nie mysli, tylko podaza,
                  > jak ja popedza.

                  I cycki jej się majtają pod brzuchem. A nam w dobrych stanikach nie.
                  • kocio-kocio Re: kocio-kocio 12.04.08, 16:08
                    Krowie z dobrym staniku też by się nic nie bujało :o)
                    • turzyca Re: kocio-kocio 12.04.08, 16:11
                      Se to wyobrazilam. :D Ide na spacer bo mi chyba lobby na rozum szkodzi.
              • pierwszalitera Re: kocio-kocio 12.04.08, 16:20
                kocio-kocio napisała:

                Ale to że jestem matka, nie znaczy, że mam być krowa.
                > Od jesieni nie schudłam już ani kilograma, więc niespecjalnie liczę, że się
                > pozbędę tych 10.
                >

                Wiesz, ja pracuję od lat z ludźmi z nadwagą i jak czytam podobne teksty, to chce mi się czasem śmiać. Jasne, są ludzie z większą skłonnością do tłuszczyku i istnieją też kobiety, które tyją w ciąży 30kg. Swoją drogą są często sobie same winne, bo traktują ten czas jako przyzwolenie na jedzenie wszystkiego co im smakuje i to w dowolnych ilościach. Niestety, tak całkiem od powietrza się nie tyje. :-) A potem przychodzą takie babki do mnie do poradni i płaczą, że ja nie potrafię zrozumieć, bo szczupła jestem. Owszem, jestem dosyć szczupła, ale też nie tak całkiem z kosmosu ta moja figura, tylko ciężka praca i wyrzeczenia. Bo najmłodsza już nie jestem i kobiety w mojej rodzinie też raczej okrąglutkie. Dlatego często odmawiam sobie słodyczy i innych smaczności, zastanawiam się trochę, co kładę na talerz i regularnie uprawiam sport, a nie tylko gdy spodnie stają się już za ciasne. I jak słyszę, że ktoś z czegoś nie potrafi zrezygnować, to myślę sobie ok, wolny wybór, ale wszystkiego na raz mieć nie można. Mieć ciastko i zjeść ciastko, to raczej trudne. ;-) Poza tym 10kg to jeszcze nie tragedia. Tylko, że przez noc to nie zniknie, musisz dać sobie czas i być konsekwentna. Jak ci na czymś zależy, to musisz powalczyć. :-)
                • kocio-kocio Re: kocio-kocio 12.04.08, 16:30
                  No niestety nie jestem konsekwentna i nie mam czasu jeść 5 razy dziennie, nie
                  mówiąc o siłowniach itp.
                  Siedzę z dzieckiem w domu, więc pomocy przy nim praktycznie nie mam, bo przecież
                  nie mam innych obowiązków niż dziecko.
                  A co do tycia w ciąży: bardzo uważałam co jem, ale musiałam brać mnóstwo
                  hormonów i zdecydowanie zmienić tryb życia na dużo bardziej osiadły (przed ciążą
                  byłam trzy razy w tygodniu na siłowni, a w sezonie dodatkowo wieczorami
                  godzinę-dwie na rolkach).
                  Teraz siłownia ani rolki są nie realne, za to śniadanie w biegu miedzy
                  prysznicem a ładowaniem pralki o 11, owszem.
                  Obiad jak mąż wróci, czyli koło 20.

                  Tak, jestem niezadowolona ze swojego życia ogólnie, nie tylko z łydek i brzucha.
                  • pierwszalitera Re: kocio-kocio 12.04.08, 17:13
                    Na razie jest na pewno ciężko, chociaż ja się pytam jak robiły to nasze mamy i babcie, które miały często kilka małych dzieci w domu i pracowały też jeszcze zawodowo. :-))) Nikt nie każe też jeść pięciu posiłków i biegać na siłownię. Pięć posiłków to i tak przestarzały pomysł. Spróbuj trzy posiłki dziennie. Koniecznie śniadanie, by nie rozleniwiać przemiany materii, jakiś posiłek w południe, a wieczorem spróbuj zrezygnować zupełnie z węglowodanów na rzecz większej porcji białka, tzn. kawałek mięsa, albo ryby z warzywami, ale żadnych owoców. A mężowi podaj do tego ziemniaki czy coś innego. To ważne, bo w ten sposób zaoszczędzisz sporą porcję insuliny wieczorem, co ułatwia spalanie tłuszczu. Musisz się więc tylko wieczorem troszkę kontrolować. Coś słodkiego, chleb i ziemniaki zjeść możesz rano, albo w południe. Między posiłkami też nie powinno się podjadać. I zrezygnuj ze słodzonych napojów, nawet naturalne soki mieszane z wodą tuczą, gdy pije się je po troszku cały dzień. A jak złapie cię apetyt to zjedz trochę białka: jajko, plasterek szynki, trochę tuńczyka, albo chudego sera. Uważaj na mleko, zawiera wiele cukru i chce się po nim jeść. Podobnie po owocach. Taką kontrolę wydzielania insuliny stosujemy u nas w poradnii od lat, a że pracuję w Niemczech, gdzie nadwaga to faktyczny problem, to mamy tu do czynienia z potężnymi wagowcami. A program działa. A zamiast siłowni to zwykłe ćwiczonka na dywanie, jakiś pilates, czy coś w tym rodzaju, nawet 15 minut codziennie, byle regularnie, a po pewnym czasie zobaczysz efekty. :-) I wiesz, konsekwencja to nic innego jak przyzwyczajenie. Po pewnym czasie nie zastanawiasz się, tylko robisz. :-)
      • heliamphora Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:02
        Znam to, bo też byłam kiedyś ładną nasto- czy dwudziestolatką, bez cellulitu, zmarszczek i innych różności (oczywiście wtedy miałam mnóstwo do zarzucenia swojemu wyglądowi, bo tak nas świat ksztaltuje, że mamy poczucie, że wciąż coś z naszym wyglądem nie tak). "Obiektywnie" wtedy byłam ładniejsza. Ale to dopiero teraz w dorosły sosób uważam się za ładną (wliczając w to wszystkie zmarszczki itp.). Bo w czym tak naprawdę bycie szczupłą laską jest piękniejsze od bycia panią z tłuszczem i rozstępami?...

        Oczywiście takie spojrzenie na siebie nie jest łatwe, ale jest możliwe.
        • molowiak Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:08
          > Bo w czym tak naprawdę bycie szczupłą laską jest piękniejsze od bycia pani
          > ą z tłuszczem i rozstępami?...

          chyba sobie to wydrukuję i powieszę nad łóżkiem, żeby mieć co rano zastrzyk
          dobrych myśli :)
        • kocio-kocio Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:17
          Czasem tak.
          Bo teraz muszę się ubierać w rzeczy, które mi się nie podobają, bo te, które
          chętnie bym nosiła albo produkowane są do rozmiaru 42, albo w moim rozmiarze
          wyglądają jak namioty, względnie spadochrony.
          Bo ostatnio ktoś mi powiedział, żebym lepiej poszła siusiu teraz, bo za chwilę
          nie będzie można wyjść, a w ciąży się przecież często sika.
          Bo na basenie z dzieckiem jestem najgrubszą mamą. Nawet ta ciężarna jest ode
          mnie szczuplejsza.
          Bo jest mi ciężko chodzić po schodach, bo ledwo chodzę i nie nadążam za swoim
          dzieckiem, bo ostatecznie mi siada kręgosłup.

          Żeby nie było - zmarszczki mi nie przeszkadzają.
          • heliamphora Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:27
            Faktycznie z ciuchami bywa problem (ja w bluzkę 42 w życiu nie wejdę, nawet jakbym nie wiem ile schudła - chyba że sobie biust obetnę). Komentarze różnych osób bywają bolesne. Porównania też bywają bolesne. Ale to jest Twoje ciało. Ono też z róznych powodów może teraz przechodzić trudne chwile. Ale jest piękne i wartościowe.
            • kocio-kocio Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:37
              Jeśli ktoś by płacił od kilograma, to faktycznie dość wartościowe ;o)
          • turzyca Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:29
            To ja dla Ciebie pisalam calego wielkiego posta o ciuchach w rozmiarach 44-46 w
            tamtym watku, ktory poszedl pod noz! :)

            Powtorzyc? Firmy stricte mlodziezowe to nie sa, ale daleko im do bezksztaltnych
            workow ze sklepow dla pan puszystych.
            • kocio-kocio Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:37
              Ja potrzebuję młodzieżowych, sportowych ciuchów.
              Siedzę z dzieckiem w domu, nie potrzebny mi kolejny kostium (jeden mam) czy
              elegancka sukienka.
              Potrzebne mi bojówki znad których nie będzie mi się wylewał workowaty brzuch i
              koszulek kobiecych, ale nie opinających się na sadle.
              • turzyca Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 12.04.08, 15:47
                Pisalam juz kilka razy o mojej ulubionej firmie spodniowej - ivett. Oni szyja
                takze skrajne rozmiary, wiec kobieta noszaca 48 moze sie u nich ubrac bez problemu.

                Kappahl ma sportowe ciuchy do 52 rozmiaru.
                C&A tez ma przeciagnieta rozmiarowke, nie pamietam o ile. Poza tym oni produkuja
                ciuchy w wersji long i short.
                M&S ma te same ciuchy od 8 do 20 bodajze. Oczywiscie gros ich produkcji to
                szytwnawe garsonki, ale maja tez calkiem sensowne serie ubran na luzie. Tez maja
                longi i shorty.
                H&M ma 44 w wiekszej czesci modeli, 46 tez sie trafia, urok ich bluzek Bathilda
                juz pokazywala. :)
                Poza tym jest cos takiego co sie nazywa JRiu - francuska sieciowka, do 46
                rozmiaru. Taka raczej sportowa elegancja.

                Do monnari i tuzzi z berbeciem Cie nie bede wysylac. ;)

                Wysylkowe mozesz sama obejrzec, Niemki lubia Quelle i twierdza, ze to rzetelna
                firma.
              • slonko771 ja z moimi 10 dodatkowymi nie czuje 12.04.08, 16:08
                sie jakos starasznie zle, dopoki nie słucham znajomych lasek ktore
                to siorka przy 17kilka "musi "schudnacv do 53 -dla mnie chore ,
                kumpelka chudzina mowi - po co ja wlazłam na wage musze schudnac 2
                kilo - gdyby nie wazenie nieprzyszło by jej to do głowy
                no i nie umie ubrac tych innych proporcji sensownie:(:(:(
                • the_mariska Re: ja z moimi 10 dodatkowymi nie czuje 12.04.08, 16:12
                  Bardzo typowe w pewnym wieku. Jako piętnastolatka o wymiarach 90-65-93 marzyłam
                  skrycie żeby zejść z 54 do 49 kilo, bo wyglądam najgrubiej w całej klasie
                  (znaczy się: mam cycki i tyłek). Ale z tego się wyrasta, naprawdę...
                  • winter76 Re: dodatkowe kg 12.04.08, 16:22
                    Ja parę lat temu urodziłam synka i nie udało mi się wrócić do poprzedniej wagi.Martwiłam się tym,ale kiedyś koleżanka w pracy powiedziała mi:przed ciążą miałaś figurę dziewczęcą,teraz masz kobiecą!To przecież normalne.
                    Od tej pory juz sie tak nie przejmuję,nadal staram się chudnąć,ale na "wesoło" ;-)
                  • mmm-mm Re: ja z moimi 10 dodatkowymi nie czuje 12.04.08, 20:37
                    Żebym to ja miala tyle w biuście... Mój największy problem, na pewno
                    głupi, to jest: Jeśli przy 46 kg mam 90 cm w biodrach, to ile będę
                    mieć przy 56 kg za kilkanaście lat? Dodam, że jestem dosyć krótka.
      • agata272 kocio-kocio! 12.04.08, 16:20
        Kocio, ja ci coś powiem, ale się nie śmiej :).

        Mam prawie 22 lata, szczupłą, jędrną laską przestałam być w wieku 16 lat, ale do
        wagi siedemdziesięciu paru kilo, czyli do studiów, czułam się całkiem nieźle w
        swoim ciele, ani specjalnego cellulitu, ani rozstępów, tyko że mało jędrna
        byłam. W moim przypadku ta waga to był rozmiar 40, bo powinnam wspomnieć, że mam
        182 cm wzrostu, więc trochę inaczej się przelicza. Mój wzrost to temat na osobny
        dramat [jeszcze 3-4 lata temu WSZYSTKIE spodnie oprócz dżinsów były szyte na
        kobiety max 170. w dodatku ja tyłam, a wszyscy na około: będziesz
        modelką/koszykarką/siatkarką, co nie poprawiało samooceny, bo czułam, żę już nie
        będę]. Potem przeszłam na tabletki anty i w ciągu 4 miesięcy przytyłam 10 kilo.
        No i się zaczęła polka - opadnięty, ale mały biust opadł jeszcze bardziej pod
        wpływem zmiany rozmiaru o jakieś 4-5 miseczek, cellulit się ujawnił, wiotka
        skóra zwiotczała jeszcze mocniej, cera pooooszła [do tej pory wyglądam jak
        14-letnia panienka z grudkowym trądzikiem na czole]. Z wagą jest lepiej gdy
        intensywnie ćwiczę [potrafię zejść do 78 kg], ale od 2 lat przez zimę wszystko
        mi wraca do stałych 86 kg. W dodatku hormony i wzrost wagi nasiliły problemy z
        krążeniem żylnym i na całym ciele mam imponującą kolekcję pajączków i żylaków [w
        tym roku chyba zrezygnuję ze spódnic za kolana, bo łydki też się zaczęły robić
        tragiczne].

        Jak jest teraz? W ciuchy rozmiar 42 mieszczę się tylko na górze, dół musi być 44
        [znajdź garnitur ze spodniami o długości 115 cm w tej wielkości]. Mój biust to
        tragedia, choć sukcesywnie poprawiana coraz bardziej dopasowanymi stanikami, ale
        na basenie 90% matek z dziećmi ma ładniejsze cycki bez stanika niż ja. Walczę z
        wagą dietami [gdy się zaczyna pogarszać] i ćwiczeniami, z kiepską skórą kremami
        [ale efekty mizerne], ale przecież nie zawsze i nie jakoś specjalnie systematycznie.

        I wiesz co? Mimo wszystko zaczynam w siebie wierzyć :). Pajączki nie znikną, ale
        faceci ich naprawdę nie zauważają [za to kobiety - zawsze, nawet gdy jestem
        mocno opalona]. Rozstępy i obwisła skóra to spadek, którego się nie pozbędę, ale
        najważniejsze, że staram się je maskować, więc nie kłują w oczy. A to, że mam je
        także na biuście? Biust zawsze był moim gigantycznym kompleksem, nawet przy
        wymiarach 94-70-99 był wg. mnie nieładny, bo obwisły [nie dziwne, skoro
        pakowałam go w 80c]. A teraz jest moim największym atutem :). Zakładam moje nowe
        staniki i dekolty tak głębokie, jak tylko się da, bo to odwraca uwagę od grubych
        ud i trzech oponek w talii. Jestem z niego dumna i to wy mnie tego nauczyłyście.
        Nie jestem piękna, nago wyglądam wielokrotnie gorzej niż moje rówieśniczki,
        nawet te grubsze ode mnie. Ba, wyglądam gorzej od swojej 46-letniej mamy, która
        urodziła 2 dzieci, ale czy mam się z tego powodu pochlastać? Wolę patrzeć, jak
        cichaczem wgapiają się w mój biust koledzy z roku i faceci, których mijam na ulicy.

        Kocio, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Nawet jeśli schudniesz te
        10 kilo, to i tak twoje ciało jest inne, bo urodziłaś dziecko. Możesz wyglądać
        super, nawet mimo tego, że nie jest jak dawniej, tylko musisz wierzyć, że jest w
        tobie coś fajnego. Może masz super łydki? Albo miękką skórę, którą twój mąż
        uwielbia? Ciesz się tym, co lubisz, a nie myśl o tym, co nie dostaje do ideału.
        Poza tym chyba nie sądziłaś, że będziesz wyglądać całe życie jak 20-latka :)?
        Ciało kobiety to nie constans, pokochaj je takim jakie jest w danej chwili, bo
        dało ci twoje dziecko, a jeszcze zdąży się wielokrotnie zmienić. I następne
        zmiany też warto pokochać.

        A jak ktoś ma mocne nerwy i lubi pocieszać się słowami "inni mają gorzej", to
        polecam theshapeofamother.com.
        • turzyca agata 12.04.08, 16:34
          agata272 napisała:
          [...]
          > Jak jest teraz? W ciuchy rozmiar 42 mieszczę się tylko na górze, dół musi być 4
          > 4
          > [znajdź garnitur ze spodniami o długości 115 cm w tej wielkości].

          M&S. Maja i rozmiar i wersje long.



          I jeszcze jedna rada od starego tradzikowca - poszukaj bardzo dobrego
          dermatologa. Tradycyjne leczenie wymaga cierpliwosci i duzej ilosci samozaciecia
          (a czasem poswiecenia np kompletu poscieli, bo silne leki odbarwiaja tkaniny),
          ale daje efekty, po mnie nie widac, ze mialam tak ostry tradzik.
          • agata272 Re: turzyca 12.04.08, 16:45
            Hahaha, w M&S większość spodni garniturowych LONG jest dla mnie przykrótka ;).

            Na dobrego dermatologa poluję, ale nikt nie chce leczyć kogoś, kto ma setki
            zaskórników i grudek, a pięć krostek na miesiąc.
            • heliamphora Jeśli jesteś przypadkiem z Wawy... 12.04.08, 17:08
              ...to mogę polecić bardzo dobrą (i dość drogą) dermatolog. Moja twarz przed i po jest dowodem na skuteczność :)
              • agata272 Re: Jeśli jesteś przypadkiem z Wawy... 12.04.08, 18:23
                Przypadkiem jestem, więc bardzo ładnie proszę o info maila gazetowego, najlepiej
                jeszcze z orientacyjną ceną wizyty, co by rozważyć sens wybierania się do niej ;).
                • heliamphora Piszę maila n/t 12.04.08, 18:29

          • magdalaena1977 Re: agata 12.04.08, 22:20
            turzyca napisała:
            > I jeszcze jedna rada od starego tradzikowca - poszukaj bardzo dobrego
            > dermatologa. Tradycyjne leczenie wymaga cierpliwosci i duzej ilosci samozaciecia
            > (a czasem poswiecenia np kompletu poscieli, bo silne leki odbarwiaja tkaniny),
            > ale daje efekty, po mnie nie widac, ze mialam tak ostry tradzik.
            Nie tylko. Wymaga także silnej zdrowej wątroby albo ryzykowania jej zdrowiem.
            Niby jestem zdrowa, ale mój hepatolog na pomysł brania przez miesiące silnych
            leków albo hormonów bardzo się krzywi. A ja wolę zdrową wątrobę od ładnej cery.
            Jeśli Twój lekarz nie bazuje na silnych lekach doustnych, to chętnie też
            przeczytam w mailu jego adres.
            • turzyca Re: agata 12.04.08, 22:32
              Ja sie przez kilka dobrych lat regularnie smarowalam rano i wieczorem roznymi
              paskudztwami. Jeszcze na studiach zamiast normalnego podkladu mialam barwnik do
              masci leczniczej. :D A i teraz myje twarz jakims lekiem, dobrze mi to robi.
              Wysle Ci namiary na maila.
            • fioolkaa Re: agata 13.04.08, 17:45
              "Nie tylko. Wymaga także silnej zdrowej wątroby" aaa... to ja już się nie będę
              frustrować :) magdalaena1977 z jakiego powodu chodzisz do hepatologa?
    • aadrianka Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 16:29
      firm odzieżowych i projektantów. Najłatwiej zaprojektować szmatę,
      zawieszoną na kobiecie pozbawionej biustu, talii, bioder i tyłka.
      Wystarczy płachta materiału, spięta na ramionach. Spodnie też
      łatwiej ciachnąć po prostej, a nie bawić się w jakieś krzywizny.
      Trzeba jeszcze tylko uświadomić kobiety, jak powinna wyglądać
      taka "idealna" sylwetka. A ponieważ wiadomo nie od dziś, że
      większość kobiet ubiera się dla mężczyzn, należy tych mężczyzn
      odpowiednio zindoktrynować - czym skorupka za młodu nasiąknie...
      Potem się czyta (staram się omijać, ale nie zawsze wyjdzie) opinie
      nastolatków, którzy nagiej kobiety poza wyfotoszopowanymi zdjęciami
      nie widzieli. Każdą fotkę normalnej, prawdziwej kobiety
      komentują "pasztet, wieloryb, grubas, itd". Wrażliwe na opinie
      rówieśników nastoletnie dziewczyny nabierają przekonania, że
      prawdziwa kobieta MUSI wyglądać jak Jessica Alba w bikini, inaczej
      będzie pasztetem i wielorybem. Jeśli ktoś odważy się zaprotestować
      przeciwko terrorowi tej zamglonej cery i nierealnych kształtów,
      wymyśla mu się od galaretowatych tłuściochów, leczących kompleksy
      kosztem prawdziwych piękności. Trudno w takich warunkach akceptować
      swoje ciało, jeśli od wczesnej młodości podsuwa nam się takie kanony
      urody i stylu. Dove ze swoją kampanią wystartowało trochę za późno.
      • kocio-kocio Re: Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 16:33
        Mnie akceptacja swojego ciała zajęła prawie 30 lat.
        A potem wszystko się zmieniło i cała robota od nowa.
        Hehehe
      • heliamphora Re: Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 17:18
        A ja myślę, co jest dla mnie jako feministki szczególnie przykre, że najwięcej obraźliwej krytyki kobiety słyszą od innych kobiet. Komentarze facetow to zazwyczaj albo bełkot osiedlowego pijaczka, albo szczeniackie zaczepki kolegów z podstawówki, albo teksty facetów, którzy nawet jeśli fizycznie nie są już rozwydrzonymi nastolatkami, to wiele z takiego w sobie zachowali. Dorośli, kumaci faceci raczej się tak nie zachowują.

        Mężczyzna, zwłaszcza młody, częto jest tak zafascynowany faktem, że ma bliżej do czynienia z kobietą, że nie widzi niedoskonałości. Często też się nie zna na tym co to cellulit, co to rozstępy, więc skąd miałby wiedzieć, że taka kreseczka to coś złego. A nie zna się, bo nikt mu od małego do głowy nie kładzie, że ma cięzko harować nad swoim ciałem żeby mieć prawo czucia się w nim dobrze.

        Fakt, ostatnio się to zmienia, faceci też miewają obsesję na punkcie brzucha, łydek, koloru włosów, ale dysproporcja wciąż jest znaczna.
        • winter76 Re: Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 17:26
          Zgadzam się-najwięcej krytyki słyszy się od innych kobiet,a nie facetów.Dotyczy to też ubierania-prędzej koleżanka zauważy Twój nowy ciuch i go pochwali,albo nie niż mężczyzna.
        • pierwszalitera Re: Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 17:51
          Wiele racji w tym co napisałaś. W zasadzie wszystkie te zachody z naszą urodą, to po to, by zaimponować innym kobietom. To chyba taka jakaś konkurencja między nami i faceci tak do końca tego nie rozumieją. My to często nawet zielonego pojęcia o tym nie mamy, co ich naprawdę kręci. ;-) Ale dla mnie feminizm to niekoniecznie rezygnacja z pracy nad naszym ciałem. Ja też uważam się za feministkę, a jednak dbam o swoją figurę, czerpiąc często z tego potwierdzenie. Dla mnie feminizm to prawo wyboru. To, że nie muszę spełniać jakiś norm i być jednocześnie piękną, zawsze zadbaną kobietą, atrakcyjną kochanką, dobrą matką, wspaniałą gospodynią i jeszcze super w swoim zawodzie. Najgorsze, że my same tego od nas wymagamy. :-/ Feministka ma prawo wyboru i wybiera sobie z tego repertuaru coś, z czym czuje się dobrze i kicha na pozostałe role. Akceptuje i szanuje kobiety, które wybrały inaczej i cieszy się, gdy toleruje się jej odmienność. :-)
          • heliamphora Re: Bo to wszystko przez wygodnictwo... 12.04.08, 19:24
            Otóz to - feminizm to świadomość, że mogę różne rzeczy robić ze swoim ciałem albo ich nie robić, ale że nic nie muszę. I że poglądy typu "każda kobieta musi być opalona, szczupła, umalowana, zawsze miła, sympatyczna, niekłócąca się" itp. to manipulacja, a nie święta prawda, konieczność czy sens życia.
    • maith Brzuch to kojarzy mi się od razu z testem 12.04.08, 19:34
      Brzuch to kojarzy mi się od razu z testem na dobrze dobrany stanik. Jeśli
      podskakując stwierdzasz, że najbardziej narażonym na wstrząsy fragmentem Ciebie
      jest... brzuch, to znaczy, że masz wreszcie dobrze dobrany stanik :)))
      • sheilunia Re: Brzuch to kojarzy mi się od razu z testem 12.04.08, 19:36
        Oplułam monitor, niedobra Ty ;))
        • schaetzchen Re: Brzuch to kojarzy mi się od razu z testem 12.04.08, 23:25
          O, świetna książka! Fantastyczny zwłaszcza rozdział o botoksie...
    • fioolkaa Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 13.04.08, 17:52
      ja też mam całkiem spory "bandzioch" ale po latach bycia patyczakiem (z biustem
      co prawda, ale patykiem) nie mam na tym punkcie kompleksów. tak samo jak z
      celluitem i ogromnymi rozstępami na tyłku- nie podoba mi się to, ale na basen
      pójdę bez wstydu. w zeszłym roku siedziałam na plaży w spodenkach, w tym roku
      stwierdziłam że mam to tam gdzie znajdują się moje rozstępy ;)
    • pitupitu10 Re: Duży brzuch? wiszący biust? DOBRE CIAŁO :) 14.04.08, 14:35
      Nie tak dawno moja mama (nieuświadamialna), zupełnie z własnej inicjatywy
      stwierdziła:
      - Wiesz co? Ja mam naprawdę fajny biust. No naprawdę, jak na mój wiek (50+) to
      super. Ani nie jest obwisły, ani nic...

      Wypowiedziane to zostało ze stuprocentową pewnością w głosie i z wielkim
      zadowoleniem.


      I wiecie co? Sama nie wiem dlaczego, ale w tym momencie zrobiło mi się STRASZNIE
      MIŁO... :) To takie fajne uczucie wiedzieć, że ktoś tobie bliski jest zadowolony
      ze swojego ciała. Mama, jak każdy, mogłaby sobie wynaleźć sto rzeczy, z których
      jest niezadowolona, ale za miast tego podzieliła się swoją radością.

      Każdy pisze 'akceptuj siebie, uwierz, że jesteś piękna' ale jak często ludzie
      GŁOŚNO mówią, że kochają swoje ciało? A jak często głośno mówią, że coś im się
      nie podoba? No właśnie! Narzekamy, narzekamy, a nasze siostry / córki /
      koleżanki zaczynają (podświadomie) myśleć, że tak trzeba.


      ZADANIE NA DZISIAJ DLA MAM (I NIE TYLKO):

      Zróbcie tak jak moja mama: pozachwycajcie się przy kimś jakąś częścią własnego
      ciała, bądź nawet jego całością. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka