Dodaj do ulubionych

Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:(

    • lakie a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 24.04.08, 22:24
      baaardzo nawet, bo mało tu zagląam ostatnimi czasy, po zachłyśnięciu się świadomoscią istenia staników na mnie, wróciłam do szarej rzeczywistści. Ponad rok temu kupiłam Natalie Soft Dalii bo okazał się dobry i kosztował 53 zł, dokupiłam jeszcze 2 dostępne kolory, kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń, mimo że 53 zł to tu niewielka kwota na forum jak na stanik. Chodzę w tych 3 stanikach do dziś, niestety nie stać mnie na zakup za 100 zł i wiecej, już 50 zł to było dużo :( sama wychowuję 3 letnią córkę, mieszkam kątem u rodziców, nie mam stałej pracy, tak mi sie życie ułożyło i raczej przez rok jest trudniejsze niż łatwiejsze szczególnie finansowo, wiec mój pogląd na cenę staników jest wiadomy.
      Zdaje sobie sprawę że moje staniki są już nie w najlepszej formie ale nie mam wyjścia. Baaaardzo bym chciała kupić stanik w rozmiarze 75G/H (Natalie Soft mam 75G) w cenie do 50 zł max, a nie po 100-200 zł. W chwili obecnej Dalia bardzo sie zaczeła cenić, nie znalazłam już tam stanika w normalnej cenie. Nie wypowadam sie już na temat staników firm angielskich.
      • turzyca Re: a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 24.04.08, 22:54
        www.allegro.pl/search.php?string=75G&category=1454
        www.allegro.pl/search.php?string=75H&category=1454&buy=0&new=0&pay=0&personal_rec=0
        75G/H to dosc popularny rozmiar, nowe staniki za 20 zl tez sa. I spokojnie
        mozesz za nie zazadac wyzszej ceny, wystawiajac je z powrotem na allegro, jesli
        Ci nie beda lezec.
      • magdalaena1977 Re: a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 24.04.08, 23:21
        lakie napisała:
        > Nie wypowadam sie już na temat staników firm angielskich.
        Dlaczego ?
        w brytyjskiej rozmiarówce polskie 75G/H to będzie 34F, rozmiar bardzo
        popularny. Staniki 34F można często kupić na promocjach a na ebayu są naprawdę
        tanie (stanik od Ł 0,99 + przesyłka)

        Jeśli nie masz karty znajdź znajomego kogoś, kto ma i Ci pomoże. Może koleżanka,
        którą tez uświadomisz ?
        • lakie Re: a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 25.04.08, 08:39
          próbowałam już kilka razy kupić stanik przez net, zraziłam sie bardzo, straciłam tylko pieniądze :( a niestety odesłać już nie mogłam. Jedynie co ta Natalia Soft mi przypasowała, ale to było w sklepie internetowym wiec mogłam zwrócić a poza tym zmierzyłam tą Natalie wcześniej w Gorseterii (tam kosztowała 3 razy tyle co w necie).
          • veev Re: a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 25.04.08, 10:17
            > próbowałam już kilka razy kupić stanik przez net, zraziłam sie
            > bardzo, straciłam tylko pieniądze :( a niestety odesłać już nie
            > mogłam.

            A nie mogłaś też odsprzedać ich na giełdzie albo na Allegro? Nie zawsze da się
            całą zainwestowaną kwotę odzyskać, ale większość - niemal zawsze. Naprawdę.

            Parę razy zdarzyło mi się nawet, że stanik wystawiony na Allegro po jakiej
            zupełnie śmiesznej cenie wywoławczej "wylicytował się" do ceny grubo
            przekraczającej cenę zakupu.

            Pozdrawiam,

            v.
      • veev Re: a ja bardzo dziękuję za ten wątek... 25.04.08, 10:23
        > Baaaardzo bym chciała kupić stanik w rozmiarze 75G/H (Natalie Soft
        > mam 75G) w cenie do 50 zł max

        Zobacz: tiny.pl/nt7n
        Co najmniej parę z nich jest wartych uwagi. Young Attitude jest fajny, M&S też
        są zwykle bardzo udane, o Panache nie wspomnę.

        A codziennie pojawiają się nowe (wiem, bo mam "75G" ustawione w subskrypcji - i
        codziennie jest kilka, kilkanaście nowych aukcji).

        Spróbuj. Jak się okaże, że nowy nabytek nie pasuje, to wystaw go na giełdzie, to
        jest popularny rozmiar, na pewno znajdzie się chętna.

        Pozdrawiam :)

        v.
    • kasiamat00 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 24.04.08, 23:08
      Dzisiaj dotarły do mnie dwa Gossardy za łącznie 80 zł. Nowe, ze sklepu, z
      możliwością zwrotu. Wolę nie myśleć jaki badziew mogę kupić za 40 zł/szt. w
      "normalnych" sklepach.
    • kruszyzna Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 25.04.08, 09:14
      > P.S. Pewnie mnie zakrzyczycie, że każdy biust jest tego wart (ja się z tym
      > zgadzam, jest wart), ale pytam, wcielając się w rolę tych kobiet (bo taka była
      > większość z tych uświadamianych na mojej drodze).
      > Pozdrawiam serdecznie i jestem bardzo ciekawa, jak Wy zapatrujecie się na ceny
      > staników (bardzo proszę, odrzućcie przyzwyczajenie) podobnie, czy też inaczej.

      Ja nie krzyczę :) Primum non stresere - to moje motto życiowe :)
      Ad rem. Ja przesiadłam się ze staników za 50 zł - to te najdroższe, bo oczywiście były też koszmarki bazarowe - na staniki za około 100 zł, licząc z kosztami przesyłki. Mówię o Melissie i o Alles (Alles jest tańsze). Kiedyś uważałam staniki za 50 zł za _potwornie_drogie_, teraz za takie uważam staniki za 150, 200 zł.
      Ponieważ mam młodzież w domu (młodzież ma 6 tygodni), trzy razy oglądam każdą złotówkę, zanim ją wydam. Ale to zmusiło mnie do zainwestowania w _naprawdę_dobrze_dobrane_staniki_. Mam ich dwa, jeden czarny i jeden biały (pod ciemne i jasne bluzki) i nie czuję potrzeby posiadania kolejnych. Może dlatego, że to karmniki.
      Jak wspomnę moje wcześniejsze, przeduświadomieniowe zakupy i złożę do kupy cenę staników wtedy noszonych (było ich kilka), to wyjdzie mi tyle samo, ile te dwa porządnie dobrane.

      Konkluzja: dla mnie cena porządnie wykonanego stanika może się zawrzeć w 100 zł. Co ponad, to bajery, marketing, logo firmy itp.

      Druga konkluzja: znajomi męża mieli taki zwyczaj, że codziennie do świnki-skarbonki (sic!!) odkładali jakąś drobnicę, która im się walała w portfelu. Po jakimś czasie ze zdumieniem zauważyli, że uzbierali 450 zł! Kasę przeznaczyli na wypad agroturystyczny. Ziarnko do ziarnka - 450 zł to duuuuużo więcej niż potrzeba na porządny stanik. Polecam tę metodę :)
      • ganbaja Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 25.04.08, 09:37
        kruszyzna napisała:

        > Druga konkluzja: znajomi męża mieli taki zwyczaj, że codziennie do świnki-skarb
        > onki (sic!!) odkładali jakąś drobnicę, która im się walała w portfelu. Po jakim
        > ś czasie ze zdumieniem zauważyli, że uzbierali 450 zł! Kasę przeznaczyli na wyp
        > ad agroturystyczny. Ziarnko do ziarnka - 450 zł to duuuuużo więcej niż potrzeba
        > na porządny stanik. Polecam tę metodę :)

        Czas kupić świnkę :-)
      • lukrecjabo Metoda oszczędzania, stara, ale jara 25.04.08, 13:36
        >
        > Druga konkluzja: znajomi męża mieli taki zwyczaj, że codziennie do
        świnki-skarbonki (sic!!) odkładali jakąś drobnicę, która im się walała w
        portfelu. Po jakimś czasie ze zdumieniem zauważyli, że uzbierali 450 zł! Kasę
        przeznaczyli na wypad agroturystyczny. Ziarnko do ziarnka - 450 zł to duuuuużo
        więcej niż potrzeba
        > na porządny stanik. Polecam tę metodę :)

        Kruszynko, zgadzam się. Ja tak robiłam, jak rzuciłam palenie. Codziennie do
        skarbonki wrzucałam 5 złotych, bo tyle mniej więcej kosztowała wtedy paczka
        fajek. W każdym miesiącu kupowałam sobie ekstra ciuszek (wtedy jeszcze nie
        staniki, no bo przecież miałam dobre:))) Szkoda, że tylko 4 miesiące nie paliłam:)
    • kotwtrampkach Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 25.04.08, 10:39
      ja wcześniej kupowałam gaie za 60-70
      feliny 180-210
      i trimphy - 80-120 zł
      I żaden nie był dobry.. Kupowałam, bo w moim rozmiarze (chociaż nie wiedziałam,
      że aż tyle powinnam mieć ciaśniejszy) nie było, a niedopasowane tanie
      biustonosze po kilku użyciach traciły cały fason. Te droższe trochę dłużej się
      trzymały..

      To nie jest obrona cen. Też wolałabym żeby były tańsze. ale myślę, ze jak więcej
      osób zacznie kupować własciwy rozmiar - będa promocje i wyprzedarze również
      moich rozmiarów a nie tylko 75C (ostatnio mam wrażenie że 30,32,34G to jakaś
      średnia choć nie poparta matematycznie)

      no i jest tak, że wolę mieć dwa staniki DOBRE niż 15 bylejakich.. (choć tego
      najlepszego ciągle nie znalażłam - wybieram i wybieram
      • kotwtrampkach kurs funta a cena.. 25.04.08, 10:41
        PS funt w wakacje może będzie po 3,5 zł :-) :-) odmigrujmy się szybko i możemy
        szaleć :-) CIekawe czy brytyjskie sklepy się przygotują na ten nalot :-D
        • lukrecjabo Re: kurs funta a cena.. 25.04.08, 14:51
          Powinny, zrobimy wypad zorganizowany i wykupimy Im wszystko:)
    • thorrey Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 25.04.08, 19:31
      To ja też dorzucę swoje trzy grosze...
      Po pierwsze - mama. Moja mama mogłaby sobie pozwolić na dziesięć
      dobrych staników i nie zbiedniałaby, ale w życiu sobie nie kupi
      dobrego rozmiaru. Przy wymiarach 75/108 wbija się uparcie w Doreen
      75D i uważa że nosi dobre staniki. Aż mi jej żal, bo z powodu bólu
      kręgosłupa woli chodzić bez stanika, co nie wygląda najlepiej .
      Chciałam jej nawet coś kupić, ale wiem, że pogląd ma taki, że 200 zl
      wyda bez mrugnięcia okiem na nowa kurtkę w któerj i tak nie chodzi,
      a stanika za 200 zł nie przyjmie. Pokazywałam jej kiedyś Freye w
      internecie, to nic się jej nie podobało.
      Po drugie, chciałam się podzilić moimi wrażeniami z wizyty w sklepie
      La Perla na lotnisku w Monachium. Weszłam z ciekawości, poparzeć na
      ceny i z bliska popatrzeć na te"cudeńka". W Stanach La Perla uchodzi
      za szczyt luksusu i odpowiednio kosztuje - rzeczywiście, ceny
      zaczynały sie od 99 EURo - za różowe, białe, kremowe i czarne
      usztywniane sutkozakrywacze. Oczywiście w rozmiarach 75 A, B, C i
      D . Obwodu 70 nie było ŻADNEGO. Jak widać, nawet za cieżkie
      pieniądze ciężko jest coś kupić stacjonarnie.

      A już szczytem jest dla mnie Felina - w przypływie rozpaczy wzięłam
      kiedys takie czerwone, sztuczne, sztywne i gryzące paskudztwo do
      mierzenia, i tak sobie myslałam w duch, że ak będzie kosztować 50
      zł, to wezmę, ale jak usłyszałam że to kosztuje 240, to mało nie
      padłam. Za co? Pytam się, za co?
      Dlatego tez zgadzam się, że ceny niektórych producentów są wzięte z
      sufitu i żerują na nieuświadomopnych kobietach, które wierzą
      zdjęciom bielizny na modelkach a plakatów, tak jak ja wierzyłam w to
      przez wiele lat ("no, skoro na obrazku widać bułki, to widocznie tak
      ma być").
      Dlatego też bojkotuję sklepy stacjonarne (chociaż od biedy coś bym
      na swoje polskie 70F dobrała)i uświadamiam, gdzie mogę.
      • maith Sposób na centusiowe mamy? :) 25.04.08, 22:44
        Centusiowym mamom zawsze można powiedzieć, że stanik trafił się z wyprzedaży
        starych kolekcji po cenie skrajnie okazyjnej i że jak mama nie chce, to jest już
        następna kandydatka, to jej się odeśle, więc niech pomierzy i się szybko
        zdecyduje czy zostawić czy nie :) Pod tym hasłem można zamówić też kilka
        różnych, z informacją, że to wspólna paczka i wolno Ci zatrzymać tylko jeden, a
        resztę musisz przekazać dalej. No takie zasady, że zamawiający wybiera pierwszy,
        czy coś w tym stylu ;)))
        • maith Re: Sposób na centusiowe mamy? :) 25.04.08, 22:45
          Nie mówiąc o tym, że można przecież naprawdę upolować im coś fajnego tanio na
          e-bayu, a jak nie będzie pasować, to sprzedać na Allegro :)
          • thorrey Re: Sposób na centusiowe mamy? :) 26.04.08, 07:27
            Maith, dzięki, chyba tak zrobię, jak tylko mój TŻ dostanie
            zamówioną już kartę kredytową. I muszę wrzucić wymiary mamy na wątek
            rozmiarowy, bo o ile swój biust mam już "obcykany", to z mamą będę
            miała kłopot.
      • wild_orchid Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 11:08
        Powiem Ci z mojego podworka...mam 17-letnia corke i to ona stala sie
        moim doradca w dziedzinie ubran. Stawia mnie przed faktem dokonanym,
        wybiera ubrania i kaze przymierzac. To, co na wieszaku wyglada
        fatalnie, na ciele przybiera inna osobowosc. To samo jest ze
        stanikami. Mi Polly nie podobala sie wcale, dziewczyny na Lobby
        pialy z zachwytu. Z niechecia kupilam, okazala sie za duza, co
        utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze jest brzydka. Az przymierzylam
        karmelowa u Pani Marysi-okazala sie jak na mnie szyta.To moj
        najlepszy stanik, a cena wcale nie jest powalajaca.
        Postaw mame przed faktem dokonanym, znajac jej wymiary zamow takie
        modele, ktore uwazasz, ze beda do zaakceptowania przez nia.Gdy
        przymierzy, zmieni zdanie. Czytalam porade Maith ponizej-jest
        absoultnie doskonala!!! Na mamy trzeba miec sposob, tak jak moja
        corka ma na mnie, a ja-na swoja mame.
    • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 16:35
      Pociągnę smutek. Biust warty jest ceny dobrego biustonosza, ale... ja już płacę
      po sto kilkadziesiąt zł, a po zaniżeniu rozmiarówki będę płaciła pewnie dwa razy
      tyle. Jednym stanikiem się nie obskoczy, dwa minimum są potrzebne. I fajnie,
      tylko o ile wybór "stanik czy podręcznik dla dziecka" można przełknąć (najwyżej
      dziecko pokseruje), o tyle dylemat "stanik czy drogie leki ratujące życie (bo
      przecież Polska nie refunduje i nie rejestruje ich nawet)" jest już naprawdę
      poważnym kłopotem. Rozumiem wszystkie głosy rozsądku, lecz jednocześnie jestem
      świadoma, że to są często wybory - jak pisał Jacek Kaczmarski - "kiedy nie ma
      wyboru albo każdy jest zły".
      Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i mam nadzieję, że ktoś niedługo pomyśli, że
      tzw. nietypowa rozmiarówka staników to żyła złota - i otworzy sieć sklepów :)
      • turzyca Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 16:46
        nomina napisał(a):

        > Pociągnę smutek. Biust warty jest ceny dobrego biustonosza, ale... ja już płacę
        > po sto kilkadziesiąt zł, a po zaniżeniu rozmiarówki będę płaciła pewnie dwa raz
        > y
        > tyle. Jednym stanikiem się nie obskoczy, dwa minimum są potrzebne.

        Ja moze dzisiaj mam jakies otepienie, ale nie rozumiem powyzszego tekstu.
        Placisz po sto kilkadziesiat zlotych za staniki czyli tyle samo co za dobre
        brytyjczyki, mniej wiecej. Freya czy Panache, kupowane bez przecen i w polskich
        sklepach, miesci sie miedzy 100 a 200 zlotymi. Jesli kupujesz w WB jest
        zdecydowanie taniej.
        Dlaczego po "zanizeniu rozmiarowki" masz placic po 300 zlotych? Co Ty chcesz
        kupowac, zeby wydawac taka kase?
        • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 17:26
          Przeglądałam trochę ofert: staniki w granicach 65-70 i o miseczkach większych
          niż E kosztowały grubo ponad 200 zł. Były takie za ok. 180-190, ale koronka. Jak
          pisałam w innym wątku: muszę mieć bardzo delikatny materiał. Wnioskuję zatem, że
          koszt biustonosza po lekkiej korekcie (wydawało mi się, że mam już dobry, ale z
          nowych wyliczeń widzę, że jeszcze się rozmiar zmieni, a jak wrócę do dawnej
          figury, to pewnie i ze dwa) już będzie droższy o co najmniej kilkadziesiąt
          złotych. Zwłaszcza że kupowanie w Internecie nie wchodzi w grę.
          A i te sto kilkadziesiąt złotych to jest w opisanym kontekście duży ból
          (dosłownie), więc - mimo że popieram dobrze dobrany biustonosz - rozumiem
          kobiety, które nie rzucają się zaraz po zmierzeniu radośnie po zakup nowego, w
          nietypowym dla polskich sklepów rozmiarze. W sumie o to chodziło.
          • turzyca Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 17:52
            Nie wiem co Ty ogladalas. Naprawde nie wiem i nie bardzo umiem sobie wyobrazic,
            bo bo jako zywo noszac staniki w rozmiarach polskim 65G-J i brytyjskim 65FF-G
            nie przyszlo mi wydac 200. Nie mowiac juz o wydaniu _grubo_ powyzej 200. I w
            dodatku kupujac staniki wylacznie stacjonarnie, bo ze wzgledu na czeste podroze
            nie bardzo chcialam zamawiac cokolwiek dostarczanego za pomoca jakze terminowej
            poczty polskiej. W zwiazku z chwilowym zaprzestaniem podrozy wlasnie biore sie
            za zakupy przez internet (w mbanku konto i karta do platnosci netowych sa
            bezplatne) i wszystkie staniki, ktore wybralam kosztuja do 60 zlotych. I caly
            czas mowimy o kupowaniu w sklepach, bo ja nie mam zylki do licytacji, wiec
            okazje typu stanik za funta nie dla mnie.
            I przy calej mojej dobrej woli nie jestem w stanie zrozumiec, skad to
            twierdzenie, ze staniki w dobrym rozmiarze musza byc drogie. Bo nie sa.
            • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:06
              A możesz powiedzieć, co i gdzie kupujesz? Chętnie skorzystam z namiaru na tańsze
              modele. Tylko interesują mnie te najdelikatniejsze :).
              Ja w Internecie nie mogę kupować. Z powodów, o których wspominałam w wątkach
              pomiarowych, muszę stanik sprawdzić na sobie, a odsyłanie jest nieopłacalne (i
              nie zawsze wykonalne w świetle przepisów). Zostają więc wrocławskie sklepy
              stacjonarne. Na sympatycznej Szczytnickiej z moimi rozmiarami mają problem, a
              Arkady to sklep drogi.
              • heliamphora Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:15
                A czemu odsyłanie jest nieopłacalne? Rozumiem że to kłopot, ale jeśli stanik kosztuje w necie 100-120 zł i nawet dwa razy niedobrane rozmiary odeślesz (za każdą przesyłke płacąc niechby i po 20 zł), to wciąz wyjdzie taniej, niz "grubo ponad 200" w zwykłym sklepie?
              • veev Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:19
                Wrocław faktycznie JEST stanikową pustynią. Ale to naprawdę nie musi znaczyć, że
                nie możesz kupować w sieci.

                Po pierwsze, każda z nas musi, tak samo jak Ty, sprawdzić stanik na sobie.
                Robimy to w domu - ja wolę, mam komfort, dobre światło, namolna ekspedientka nie
                pcha mi się z łapami, itd.

                Po drugie, co do rzekomej nieopłacalności odsyłania. Wyobraź sobie, że masz trzy
                opcje:

                1. Kupujesz w jakimś brastop.com pięć staników po 60-70 zł i odsyłasz cztery,
                płacąc 15 zł za wysyłkę. Zostaje Ci jeden dobry, który w sumie kosztował niecałe
                100 zł (dodaję koszty przesyłki w obie strony). Plus zdobywasz punkty
                doświadczenia - orientujesz się, jakie modele/fasony/firmy/rozmiary Ci pasują,
                jakie nie.

                [Jest jeszcze opcja 1a: kupujesz stanik na Allegro/eBayu za <50 zł, mierzysz;
                jesli pasuje, zostawiasz i masz; jeśli nie pasuje, a odesłać się nie da,
                wystawiasz na giełdzie lub znów na Allegro i odzyskujesz 50 zł albo nawet
                więcej). Nie masz wprawdzie stanika, ale cała operacja kosztowała Cię tylko
                trochę czasu i biegania na pocztę. Przy odrobinie szczęścia jeszcze na tym
                zarabiasz ;)]

                2. Idziesz do sklepu stacjonarnego, kupujesz jeden jedyny drogi model w swoim
                rozmiarze. Masz stanik za 2 stówy, który być może nawet jest dobry i ładny, ale
                w sumie tego nie wiesz, bo nie przymierzyłaś nic innego.

                3. Nic nie robisz, narzekasz ;)


                Wybór należy do Ciebie :)

                Pozdrawiam,

                v.
                • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 21:23
                  Veev, nie mówiłam, że odsyłanie jest nieopłacalne :).
                  Jedna rzecz: nie mam karty kredytowej, a językowo raczej kierowałam
                  zainteresowania na Wschód, więc angielskie sklepy raczej odpadają.

                  A odpowiadając hurtem poniższym rozmówczyniom: znalazłam w forumowych
                  poleceniach jeszcze sensowny adres, jeśli tam nic nie wskóram, trzeba będzie
                  sięgnąć do netu. Chociaż - poza książkami - nie lubię kupować czegoś, czego nie
                  macnę :).
                  • swierszczowa1 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 21:35
                    Ale sobie macniesz. W domu. Zamawiając stanik przez Internet nie
                    kupujesz go , tylko wypożyczasz za kaucją do przymiarki. Kupujesz
                    dopiero w momencie odrywania metek. Jak w przymierzalni w sklepie.
                    To ze go bierzesz do przymierzalni (pani w sklepie tez go musi wtedy
                    rozpakować), wcale nie oznacza ze go kupujesz.
                  • agafka88 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 22:03
                    nomino, wcale nie trzeba mieć karty kredytowej do zakupów przez internet. Wystarczy mieć bezpłatne konto w mbanku i można płacić po aktywacji do zakupów przez internet ich visami debetówkami, które dodawane są do każdego konta. Poza tym można wyrobić sobie za 25 zł rocznie ekartę - kartę do zakupów internetowych
                    • agafka88 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 22:08
                      co do zakupów w angielskich sklepach - w brastopie w dziale obsługi z klientami pracuje Polka, z którą można się kontaktować, a w razie wątpliwości językowych odwiedź wątek tłumaczeniowy

                      Jeszcze masz jakieś wątpliwości? :)
                      • lukrecjabo Polka w brastopie? 28.04.08, 08:07
                        Poważnie pracuje tam Polka? Można korzystać z jej obecności tam i pisać maile w
                        języku polskim, czy aż tak dobrze to nie ma?
                        • wielebnna Re: Polka w brastopie? 28.04.08, 11:18
                          monika paszek
                        • agafka88 Re: Polka w brastopie? 28.04.08, 13:43
                          pewnie, ja pisałam po polsku :) pisać z Polką po angielsku byłoby trochę nielogiczne ;) jej mail: <monika.paszek@brastop.com>
                          • lukrecjabo Re: Polka w brastopie? 28.04.08, 15:41
                            Dziękuję bardzo za namiary, to mi zdecydowanie ułatwi sprawę. pozdrawiam
              • turzyca Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:24
                Wroclaw to jest bardzo fajne miasto, tylko moi Dziadkowie wyprowadzili sie z
                niego ponad 50 lat temu. I w zwiazku z tym, ze nie mieszkam we Wroclawiu, a na
                drugim koncu Polski to chyba z moich opisow nic Ci nie przyjdzie, czyz nie?

                A teraz mieszkam w ogole poza Polska w malutkim miasteczku, w ktorym sa dwa
                sklepy prowadzace moj rozmiar. W jednym za stanik zadaja od 55 euro w gore, w
                drugim od 70, bravissimo zaczyna ceny tej firmy od 30. To uwzgledniajac koszty
                dwukrotnego odeslania i tak wychodze na swoje. No i w przeciwienstwie do sklepow
                internetowych, obnizki cen do 10-15 euro sie im nie zdarzaja. To ja naprawde
                wole zamowic stanik, w ktoryms brytyjskim sklepie (niemieckie internetowe tez sa
                upiornie drogie), moze takim, ktory pokrywa koszty wysylki, wybierajac modele
                przecenione (na lobby sa zazwyczaj dosc dobrze opisane, wiec i ryzyko mniejsze
                niz przy najnowszych) i w ten sposob za cene jednego stanika z pobliskiego
                sklepu miec tych stanikow 4. A komfort przymierzenia na spokojnie, sprawdzenia
                czy po godzinie w staniku nie zaczyna sie robic niewygodnie, tez ma swoja
                wartosc. Tym bardziej, ze zgodnie z prawem unijnym kazdy sklep wysylkowy MUSI
                przyjac ode mnie zwrot.
          • veev Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:05
            >Zwłaszcza że kupowanie w Internecie nie wchodzi w grę.

            Ale dlaczego??

            Mnie naprawdę trudno takie podejście zrozumieć. Mam wrażenie, że niektóre z Was
            zakładają "dobre staniki są ZA DROGIE I JUŻ" i kompletnie ignorują wszystkie
            argumenty i dowody przemawiające za tym, że może być inaczej.

            Ja też bym wolała mieć 15 modeli w moim 32H do wyboru do koloru w sklepiku na
            rogu - ale nie mam, więc sobie radzę w inny sposób. I naprawdę, nigdy w życiu
            nie dałam za stanik ponad 200 zł, a w pojedynczych, naprawdę rzadkich
            przypadkach zapłaciłam więcej niż 100.

            v.
            • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:17
              Już trochę wspominałam, a nie chcę tym epatować: bo mam z racji poważnej choroby
              hiperalgezję i potworny ból sprawia mi dotyk najdelikatniejszego materiału.
              Muszę więc najpierw sprawdzić, czy moja skóra wytrzyma ten materiał, dlatego
              tylko sklepy stacjonarne.
              Poza tym cały czas mówię, że mimo kosztów - i tak kupuję, tylko JEST to dla mnie
              problem. Bo jak kupię drogi stanik kosztem owych leków, to stanik do niczego już
              nie zdąży mi sie przydać. Wybacz ironiczną brutalność, ale życie składa się z
              wielu problemów, przy których duży biust i trudności z kupnem bielizny to bajka
              i poemat. Autorka podała przykład, a ja się z nią zgadzam: ROZUMIEM, że kupno
              dobrego stanika może być problemem. Rozumiem, że ktoś może przedłożyć pilne
              badanie lekarskie nad kupno stanika w rozmiarze, który dla polskich ekspedientek
              nie istnieje. I szkoda, że stanika w rozmiarze 65I nie można kupić w każdym
              sklepie za 30 zł, tak jak można typowe 75B.
              A jeśli nie rozumiesz, to życzę Ci, żebyś nigdy nie musiała rozumieć takich
              dylematów. Staniki "nietypowe" są drogie.
              A ceny wzięłam z modeli firm, które najbardziej polecacie. Nie wyssałam ich z palca.
              • wild_orchid Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 18:45
                Nomino,
                ale kupujac przez internet mozesz stanik mierzyc i pol godziny,
                posiedziec w nim w domu, pogimnastykowac sie, jesli wolisz
                wieczorem, mierzysz wieczorem, jesli rano-zostawiasz zakup do
                przymiarki rano.
                Mnie najdrozszy stanik kosztowal 159 zl, ale mam tez za 115zl, a z
                allegro za 70 zl.
                Wszelkie stacjonarne zakupy okazaly sie mega niewypalem, poza wizyta
                w Peachfield, ale Pani Marysia nie zarzucila mnie sterta stanikow,
                nie byla namolna i moglam mierzyc ile chcialam.
                • nomina Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 19:41
                  Wild, napisałam odpowiedź, ale serwer mi zresetował połączenie, więc piszę
                  jeszcze raz:
                  A jak ze zwrotami, jeśli są niedobre? Prawo mówi o zwrocie towaru nieużywanego,
                  nierozpakowanego - sprzedawcy nie kręcą nosem? (Przyznam, że krępują mnie takie
                  zwroty, sama nie chciałabym, żeby ktoś zwrócił mi moją książkę po przeczytaniu).
                  Przejdę się do tych Wrocławskich Arkad, może będzie coś ciekawego, a
                  przynajmniej na wzór, żebym mogła porównać.
                  Jana, z dojazdem do Krakowa to na pewno nie wyjdzie opłacalniej :D.
                  • swierszczowa1 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 20:14
                    Nie kręcą nosem. Nie możesz oderwać tych papierowych metek wiec
                    raczej niemożliwe żebyś sobie w tym staniku poszła "na miasto". Co
                    najwyżej możesz sobie w nim poskakać w domu. Posiedzieć godzinkę i
                    sprawdzić jak reaguje twoja skóra. Czym to się rożni od mierzenia w
                    sklepie z punktu widzenia sprzedawcy? Czy sprzedawca ma oczekiwac że
                    ktoś kupi stanik bez mierzenia? Z mojego punktu widzenia różni się
                    to tym że mogę się zastanowić czy faktycznie jest wart swojej ceny
                    (Za 200zl nie mam żadnego, a mam staników kilka (rozmiar 60G-polska
                    rozmairówka 60J-brytyjska), czy faktycznie jest dobrze dobrany i
                    wygodny. różni się też tym że mogę go poprzymierzać pod różne bluzki
                    co w sklepie jest nie możliwe. Trzeba się trochę nalatać na pocztę,
                    ale chyba to i tak mniej roboty niż łatać po sklepach. Przed
                    odkryciem forum zakupy stanikowe wspominam jak bardzo męczące.
                    Mierzyłam ich strasznie dużo i mało co pasowało (jak miało pasować
                    skoro było w złym rozmiarze). Mam staniki Freyi i jeden Avocado i
                    dwa Panache. Kosztowały ponad 100z tylko Panach interno kosztowalo
                    40zł (allegro). Były drogie, ale też są bardzo wytrzymałe. Trochę
                    się porozciągały obwody (zwłasza w avocado), ale oprócz tego po roku
                    używania wyglądają jak nowe. O połowę tańszego stanika jakości
                    Samanty czy triumpha bym nie kupiła. Szkoda by mi było pieniędzy.
                  • thorrey Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 20:22
                    nomina, ja też miałam obiekcje i pół roku temu nie wyobrażałam
                    sobie, że można coś zamawiać w sklepie internetowym a tym bardziej
                    zwracać, dopóki nie poczytałam sobie lobby i przekonałam się, że
                    WSZYSCY tak robią...Regulamin sklepu przeważnie mówi wyraźnie, w
                    jakim stanie ma być zwrócony towar, wystarczy poczytać i zastosować
                    się do zaleceń.
                    Pewnie, fajnie byłoby pójść do sklepu i zmierzyć te wszsytkie cuda i
                    wyjść od razu z tym upragnionym, ale warto poczekać.

                    Ja jeszcze jestem cały czas na etapie polskich sklepów
                    internetowych, bo nie mam karty kredytowej i wolę płacić za
                    pobraniem. Trochę z tym ambarasu, no i wybór w polskich sklepach
                    mniejszy, ale przynajmniej wiem, że nie stracę pieniędzy. A może za
                    kilka miesięcy przekonam się do zakupów za granicą, nic nie wiadomo.

                    Teraz będę kupować mamie przez internet Melissę za 61.90 i jestem
                    prawie pewna że się jej spodoba. A jeśli rozmiar nie będzie pasować,
                    do odeślę do wymiany.

                  • wild_orchid Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 20:29
                    Nomino- ja juz odsylalam staniki- zawsze z metkami, bez sladow
                    szminki, pudru czy zapachu moich perfum. Bo mierze na czyste cialo
                    pozbawione zapachu potu, dezodorantu, perfum)
                    Otworzyc opakowanie musze-w koncu w sklepie tez otwieraja, ale
                    staram sie nie zniszyc woreczka. Zakladam, zapinam, ogladam sie,
                    patrze, jak bedzie wygladal moj biust w bluzce takiej czy innej.
                    Najczesciej po chwili wiem, czy stanik jest dobry, czy nie.
                    Co wrazliwsze osoby probuja jeszcze siedziec w nim, schylac sie.
                    Jesli mi nie pasuje, sciagam, skladam,pakuje w woreczek, w koperte i
                    odsylam.

                    W koncu jak przymierzasz w sklepie, tez zakladasz na siebie?

                    Nie wiem, do jakiego sklepu w Arkadach chcesz isc, ale tam procz
                    Triumpha, Feliny, intissimi nic wiecej nie ma. Feliny kosztuja grubo
                    ponad 200 zl. A chyba nie o to nam chodzi?
              • jana111 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 26.04.08, 19:19
                Albo wybierz się do krakowskiego Intimo- ceny takie sobie, ale
                raczej niższe niż 200 zł, wybór dość spory, choć nie wiem jak w
                Twoim rozmiarze-napisz do nich i zapytaj.
    • lukrecjabo Uzasadnienie 27.04.08, 10:49
      Założyłam ten wątek, aby zwrócić uwagę na fakt, że niestety życie weryfikuje
      nasze wybory i niekiedy kupno stanika we właściwym rozmiarze jest naprawdę
      najmniej istotnym problemem. Mogą zdarzyć się sytuacje (albo, co gorsza, czas
      notorycznego braku finansów znacznie się wydłuża i nie jest tylko momentem),
      które spowodują, że stanik za 100 zł jest naprawdę drogą rzeczą.
      Żeby nie być gołosłowną (któraś z Was napisała w tym wątku, że trzeba lobbować
      koniecznie na bazarkach, bo odpowiadają na potrzeby klientów szybciej niż
      niektóre sklepy) przy sobocie, czas jak znalazł, pobiegłam na najbliższy
      lobbować:) Wzięłam ze sobą mojego męża, aby Mu przy okazji udowodnić, że kupno
      stanika to nie takie hop siup. Jak biedny zobaczył, że po pytaniu o mój rozmiar
      (75H/J), Panie intensywnie zaczynają się we mnie wpatrywać w wiadome miejsce
      jakbym była co najmniej mutantem, uwierzył:)))
      A ja, korzystając z okazji, zaczęłam uświadamiać Panie (mąż się już zmył po
      angielsku), że ,a i owszem, produkują takowe, nawet polskie firmy je mają na
      stanie i że nie chodzi o gigantyczne obwody, bo duże miski są i potrzebne przy
      obwodzie 60. Gdy dyskusja nie dawała spodziewanych rezultatów, pozostawiłam w
      końcu te Pani w stanie niebotycznego zdumienia. Tylko one jeszcze nie wiedzą, że
      za tydzień, przy sobocie, ja tam znowu wpadnę i znowu zapytam, czy czasem nie
      dowiozła "innych" rozmiarów:)))
      Pozdrawiam
      • veev Re: Uzasadnienie 28.04.08, 11:17
        > Założyłam ten wątek, aby zwrócić uwagę na fakt, że niestety życie weryfikuje
        > nasze wybory i niekiedy kupno stanika we właściwym rozmiarze jest naprawdę
        > najmniej istotnym problemem.

        Oczywiście że tak. Ale to samo możesz powiedzieć o kupnie porządnych butów,
        spodni albo płaszcza na zimę. I oczywiście zgoda, że warto (ba, trzeba) lobbować
        za rozszerzeniem rozmiarówki i zwiększeniem dostępności, nikt tego nie neguje.

        Ale nie wiem, czy w ogóle są wśród nas osoby, które nie muszą się liczyć z kasą
        (wątpię). A bardzo wiele musi się liczyć z kasą naprawdę bardzo. Tylko chyba nie
        ma sensu obrażać się o to na świat i staniki, bo konstruktywny efekt takiego
        obrażania się wynosi dokładnie zero...

        Pozdrawiam :)
        v.
        • lukrecjabo Re: Uzasadnienie 28.04.08, 15:40
          Ależ ja się absolutnie nie obraziłam, do głowy by mi nie przyszło obrażanie
    • fioolkaa Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 28.04.08, 15:26
      Jak dla mnie staniki są duuuużo za drogie. Jak się ma 70 zł kieszonkowego to się
      możliwości nie ma, a używanego stanika nie kupie. Nawet gdybym miała możliwość
      kupna przez net (rodzice nie pożyczą mi karty) to i tak zapewne musiałabym
      odsyłać nieudane rozmiary a za koszta przesyłki nikt mi nie zwróci. Dlatego
      jechałam 1,5 h na Kurdwanów i kupiłam stanik i który i tak niezbyt mi się
      podobał i to za 150 zł, rezygnując tym samym z fryzjera. Często piszecie, że
      niektóre wydają 300 zł na buty, a stanik za 30. no cóż, ja biegam w jednych
      diversach za 80 zł, więc stanik mam prawie dwukrotnie droższy :) A kolezankę
      mimo że namawiałam na dobry stanik, to stwierdziła że więcej jak 40 zł nie wyda
      - i wcale jej się nie dziwię. Teraz jedyna moja nadzieja w polskich firmach,
      zwłaszcza w Milenie.
      • adryjanna Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 28.04.08, 16:03
        Jestem w identycznej sytuacji. Ale regularne stany depresyjne spowodowane niewygodą i tym, że coraz częściej myślę sobie, że przez mój biust źle wyglądam nakłoniły mnie do inwestycji. Na dniach zamawiam RIO - co kosztuje mnie dużo wyrzeczeń. Jeśli zakup się powiedzie, co mi się marzy to będę stawać na głowie, żeby na dobre staniki zdobyć pieniądze. Jestem w fazie myślenia, że warto wiele poświęcić dla poprawy nastroju i wyglądu, a jeśli ma mi pomóc w tym stanik za 150 zł to trudno, raz się żyje. Na szczęście japonek za 30 zł z diversa w tamtym roku prawie nie zniszczyłam ;-)
    • lukrecjabo Akcja uświadamiania na bazarkach:) 07.05.08, 10:09
      Jak obiecałam, tak zrobiłam - ruszyłam na bazarek do kobiety, którą jakieś dwa
      tygodnie temu próbowałam uświadomić. Nic z tego, kobieta w ogóle nie
      reformowalna. Kategorycznie odmówiła mi sprowadzenia "innych" (jak ja to słowo
      lubię, wrrrrrr, czyżbym była chora?) rozmiarów, bo w jej mniemaniu, nadal takich
      nie robią..... Cóż, chciałam dobrze...
      Ale okazało się, że otwarto nowy sklepik z bielizną, tam, dla odmiany, sprzedaje
      facet. Od podstaw wyłuszczyłam mu koncepcje stanikologiczne:) Za tydzień będę
      dla odmiany jego atakować:)
    • songor Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.05.08, 10:17
      tak a propo tematu to nie musismy wydawac na staniki zawrotnych
      kwot - wlasnie kupilam na ebayu stanik za 30 zł lacznie z przesylka
    • lilith_01 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.05.08, 23:08
      no ale tak między bugiem a prawdą - niby dlaczego staniki są takie
      drogie? Myślałyście kiedyś o kosztach pordukcji? Jaoś mi się nie
      chce wierzyć, że kawałek materiału i koronki + kilka haftek i dwie
      fiszbiny może NAPRAWDĘ być warte 240zł (cena sklepowa i proszę na
      mnie nie krzyczeć, że szukałam najdroższego - wybrałam pierwszy z
      brzegu 70G)... chyba strasznie sie cenią ;p

      to tlye moich 3 groszy ;)
      • alija_2 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 08.05.08, 07:50
        Niedługo biorę ślub: za sukienkę zapłaciłam 230 zł (ślub cywilny
        więc sukienka skromna). Za stanik zapłacę 145 zł!!!!
        W sklepach stacjonarnych dosłownie mnie wyśmiano ("żaden stanik nie
        utrzyma taakiego biustu" brytyjskie 65G. Na szczęście znalazłam
        odpowiedni w necie i nie mam wyścia, muszę zapłacić.
        • lukrecjabo Życzenia:) 08.05.08, 08:00
          Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia, powodzenia:)
      • adomix Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 08.05.08, 11:53
        lilith_01 napisała:

        > no ale tak między bugiem a prawdą - niby dlaczego staniki są takie
        > drogie? Myślałyście kiedyś o kosztach pordukcji? Jaoś mi się nie
        > chce wierzyć, że kawałek materiału i koronki + kilka haftek i dwie
        > fiszbiny może NAPRAWDĘ być warte 240zł (cena sklepowa i proszę na
        > mnie nie krzyczeć, że szukałam najdroższego - wybrałam pierwszy z
        > brzegu 70G)... chyba strasznie sie cenią ;p
        >
        > to tlye moich 3 groszy ;)


        Kochana, Ty naprawdę myślisz,że to takie proste? Gdyby faktycznie
        wystarczyło kawałek materiału,koronki itd,to z pewnością większość z
        nas sama by potrafiła zrobić sobie stanik, a jednak nie potrafimy..

        Piszesz o kosztach produkcji,ale koszty produkcji to nie tylko
        materiały.Najpierw projektant musi zaprojektować model (zapewniam
        Cię że słono sobie za to liczą),trzeba zatrudnić pracowników i
        zapłacić im pensje a także zapewnić im jakieś warunki pracy,kupić
        sprzęt (np.maszyny do szycia),kupić lub wynająć lokal,opłacić
        wszelkie bieżące rachunki,podatki i składki emerytalne.To wszystko
        są koszty produkcji (i to jeszcze nie wszystkie) mające wpływ na
        cenę końcową produktu.

        Taki staniczek najczęściej kupujemy w sklepie a nie u
        producenta.Sklep też musi zarobić na swoje koszty + jeszcze jakiś
        zysk.Między producentem a sklepem są jeszcze
        hurtownie,przedstawiciele handlowi itp.którzy też przecież nie
        pracują za darmo,to również są koszty.

        No i pozostaje jeszcze jakość produkcji.Dbałość o jakość finalnego
        produktu również dużo kosztuje.

        Te wszystkie bazarkowe staniczki są o wiele tańsze od
        np.brytyjczyków czy choćby Triumpha.Niektóre z nich są bardzo ładne
        ale co z tego skoro ich jakość jest kiepska,szybko się drą lub
        defasonują.Są również tanie dlatego,że szwaczki które je szyją
        zarabiają niewiele,pracują w fatalnych warunkach,często na czarno,a
        więc bez emerytury na starość.Myślę,że żadna z nas nie chciałaby tak
        pracować...

        Zdaję sobie sprawę z tego,że są osoby bardzo biedne,z trudem
        wysupłujące grosz nawet na te bazarkowe staniczki,ale jest również
        sporo kobiet nieżle sytuowanych którym po prostu szkoda pieniędzy na
        porządny stanik bo nie nosi się go na wierzchu i go nie widać.Sama
        znam kilka takich osób.Patrzą na mnie jak na wariatkę gdy powiem,że
        wydałam na stanik ponad 1oo zł.

        Ja jednak uważam,że jestem za biedna na kupowanie taniej
        tandety.Teraz,gdy już mam kilka staniczków w nowym,"słusznym"
        rozmiarze (niektóre z nich kupiłam po okazyjnej cenie na Allegro i
        na LB),wystarczy,że kupię sobie nowego brytyjczyka raz w roku dla
        uzupełnienia zasobów.Jestem przekonana że każdy z nich wystarczy mi
        na ładnych parę lat.Przez rok z pewnością uda mi się odłożyć sto
        kilkadziesiąt złotych na pięknego,nowego brytyjczyka...
        • lukrecjabo Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 17.05.08, 15:10
          adomix napisała:

          >
          > Ja jednak uważam,że jestem za biedna na kupowanie taniej
          > tandety.Teraz,gdy już mam kilka staniczków w nowym,"słusznym"
          > rozmiarze (niektóre z nich kupiłam po okazyjnej cenie na Allegro i
          > na LB),wystarczy,że kupię sobie nowego brytyjczyka raz w roku dla
          > uzupełnienia zasobów.Jestem przekonana że każdy z nich wystarczy
          mi
          > na ładnych parę lat.Przez rok z pewnością uda mi się odłożyć sto
          > kilkadziesiąt złotych na pięknego,nowego brytyjczyka...


          Ja również uwierzyłam w tę wersję. Po ponad dwóch miesiącach
          noszenia brytyjczyków oraz po kilkunastu latach noszenia bazarkowych
          chińczyków widzę kolosalną różnicę
    • lukrecjabo Lobby na bazarkach 30.05.08, 12:50
      Poddaję się...
      Ruszyłam w długą podróż lobbując na bazarkach, aby kobiety, których nie stać na
      droższe staniki mogły chociaż kupić chińczyka w niższej cenie, ale za to w
      dobrym rozmiarze.
      Chodziłam na ulubiony bazarek przynajmniej dwa razy w tygodniu (znajdują się tam
      trzy stragany z bielizną). Dwóm paniom i jednemu panu (właścicielom
      poszczególnych stoisk) tłumaczyłam, jak się ma sprawa i żeby się zorientowali w
      temacie. Facet pojął najwięcej i stwierdził, że to logiczne (normalnie, coś
      niesamowitego...), ale po kilku moich wizytach u niego poddałam się, bo
      powiedział, że to żona jeździ po towar i że......takich nie robią (to już znamy).
      U drugiej pani byłam tylko dwa razy, bo była tak ordynarna i, przepraszam, tępa
      (nie dlatego, że nie chciała mnie słuchać, tylko dlatego, że chamstwem
      przebijała najgorszego chama, jakiego w życiu spotkałam), więc u niej poszło
      najszybciej...
      Natomiast ostatnia kobieta pojęła o co chodzi, wie, że takie staniki są, ale te
      staniki są drogie i ona nie zamierza ich sprowadzać bo: "kto jej to kupi?".
      Tłumaczyła, próbowałam, ale ona pozostała nieugięta. Fakt, że w moim mieście
      jest bardzo duże bezrobocie, a ci bogatsi jeżdżą na zakupy do miasta
      wojewódzkiego, ale chyba warto chociaż spróbować, bo jakby tak taka kobieta
      ostanikowała kilka kobiet, to już ma darmową reklamę na mieście:)
      Moja akcja na bazarkach zakończyła się klęską:(
      Dobrze, że chociaż udało mi się ostanikować kilka koleżanek i jedną znajomą lat
      ponad 50 (ta była najbardziej skłonna mi uwierzyć i widzę jak lata nieraz przed
      lustrem i ogląda swoje nowe "ja", a ja zacieram ręce - udało się!:))
      • ciri1971 Re: Lobby na bazarkach 30.05.08, 14:01
        Lukrecja, niezmiennie Cię podziwiam...A sam fakt, że do ordynarnej
        pani poszłaś aż 2 razy, jest niewiarygodny. Zasługujesz na jakiś
        biuściasty order!
        • lukrecjabo Dzięki:) 30.05.08, 14:05
          Biuściasty order mnie rozwalił:))) Ja już mam dwa takie ordery na klacie z przodu:)
          • ciri1971 Re: Dzięki:) 30.05.08, 14:12
            No, teraz ja padłam ze śmiechu! To niech Ci się dobrze noszą w
            slicznych stanikach.
          • ottiss Re: Dzięki:) 30.05.08, 15:40
            skoro jest Order Podwiazki....to Order Biusciasty za niebywale zaslugi w szczytnej sprawie,wydaje mi sie byc uzasadniony ;)
    • maja_sara Re: to nie staniki są za drogie... 30.05.08, 13:49
      To nie staniki są za drogie, to nasze pensje są śmiesznie niskie :-
      ( I to jest smutne.
      Mam 3 fakulety, za zarabiam tyle co pani sprzątaczka u mnie na
      osiedlu :-( Ale chcę pracowac w zawodzie, kocham swoją pracę i nie
      widzę siebie w innej roli!
      I gdyby nie mój M, to niestety ale nie mogłabym sobie pozwolić na
      takie "fanaberie" jak porządny stanik...
      • effuniak Maja_sara 30.05.08, 13:55
        Przepraszam, że zupełnie nie na temat ale masz piękną i wzruszającą sygnaturkę
        :D
        • maja_sara Re: Maja_sara :-) 30.05.08, 15:38
          Prawda, że łądna?
          Mnie też się podoba :-)
      • lukrecjabo Czyżbyś była nauczycielką?:)n/t 30.05.08, 13:59

        • maja_sara Re: Czyżbyś była nauczycielką?:)n/t 30.05.08, 15:41
          Niezupełnie. Ale blisko. W sumie nauczycielką też mogłabym być - w
          szkole spacjalnej.
          Jestem logopedą, przed urodzeniem dziecka pracowałam w szkole i
          zarabiałam tyle co nauczyciel właśnie. Ale praca była boska! Tylko
          pieniądze nie te ;p Jak synuś pójdzie do przedszkola, wrócę do
          pracy.
          • lukrecjabo Re: Czyżbyś była nauczycielką?:)n/t 30.05.08, 16:33
            Zapytałam dlatego, że też mam 3 kierunki studiów i właśnie uczę w szkole za
            pensję "pożal się Boże". Twoja sytuacja wydała mi się bardzo bliska:)
            • maja_sara Re: Czyżbyś była nauczycielką?:)n/t 30.05.08, 21:28
              Czyli...rozumiemy się bez słów ;-)
      • lukrecjabo A`propos niskich pensji, to fakt 30.05.08, 14:27
        w innych krajach przelicza się to "z deczka" inaczej niż u nas. Niestety, gdyby
        każdy Polak w swoim zawodzie godnie zarabiał, to kupno stanika Freya, Panache i
        jeszcze innego za prawie 200 zeta w sklepie polskim nie stanowiłoby problemu. A
        ile miałybyśmy przymierzania:)))
      • maith Ale ceny też są źle przeliczone 30.05.08, 16:36
        Jakimś cudem staniki w polskich sklepach kosztują drożej niż w brytyjskich. Ktoś
        przelicza po kursie sprzed 2 lat, czy co?
        Absurdalne jest, że żeby kupić stanik TANIEJ sprowadzamy go indywidualnie z
        Anglii. Zatem cały system sprzedaży do naszego kraju działa błędnie.

        A co do staników - skoro bazary momentalnie wprowadzają podróbki najnowszej
        mody, to właściwe rozmiary staników też mogą. Najwyższy czas, żeby każda osoba
        pytająca "czemu tak drogo" poszła do "swojej" budki na bazarze i zapytała,
        "czemu WCALE nie ma właściwych rozmiarów"?
        • lukrecjabo Maith, zgadza się 30.05.08, 16:58
          Gdyby każda z nas poszła, a poza nami każda uświadomiona przez nas kobieta,
          która na forum nie zagląda, może sytuacja uległaby zmianie.
          Ale kilkakrotnie pojawił się pomysł kampanii społecznej - to naprawdę mogłoby
          przynieść skutek.
          A gdyby się tak wszystkie lobbystki "zrzuciły" to może by poszła reklama w tv,
          taka jak z Hołowczycem o ostrożnej jeździe:)))


          I know, it`s only rock and roll
        • ottiss Re: Ale ceny też są źle przeliczone 30.05.08, 17:55
          "A co do staników - skoro bazary momentalnie wprowadzają podróbki najnowszej
          > mody, to właściwe rozmiary staników też mogą. Najwyższy czas, żeby każda osoba
          > pytająca "czemu tak drogo" poszła do "swojej" budki na bazarze i zapytała,
          > "czemu WCALE nie ma właściwych rozmiarów"?"


          Niniejszym zobowiazuje sie do lobbingu w wyzej wymienionych miejscach na terenach Katowice/Krakow/DG :) w sumie juz kiedys widzialam w K-cach na jakims bazarze miseczke F z obwodem 85chyba...
          Czasem warto byc uznana za "czepiajaca sie wariatke" jesli sie czlek sprawie przysluzy ;)
          • lukrecjabo I bardzo dobrze:)Chińczyk by się przydał 01.06.08, 09:21
            Ja wiem, że są niedobre gatunkowo, ale taki tani stanik można by mieć do spania
            lub na przykład, to zbadałam empirycznie, do uprawiania domowego SPA. Szkoda mi
            ładnego brytyjczyka, czy nawet Kris line, w których to chodzę na co dzień do
            damskich zabiegów. Jak już siedzę cała wymazana oliwką dla niemowląt i czekam,
            aż wsiąknie (a wsiąka bardzo dłuuuuuugo) to nie chcę wytłuścić nią staniczka, a
            z kolei siedzieć bez stanika też nie chcę. Na takie okazje chińczyk byłby idealny:)
    • niesia79 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 04.06.08, 00:41
      Przeczytałam i mam mieszane odczucia.
      Po pierwsze zgadzam się z tym, ze po prostu za mało zarabiamy. Gdyby każdy miał
      co miesiąc na rękę powiedzmy 4 tys. zł, to cena 150 za biustonosz nie byłaby
      wcale wysoka.
      Ale nie potrafię też zrozumieć tego, że kobiety zaopatrują się w staniki na
      bazarkach czy w przejściach podziemnych. Pracuję w Gdańsku i codziennie widzę,
      jak w przejściu koło Dworca czy Lotu trwa mierzenie staników na oko, na bluzkę
      czy w ogóle na miseczkę "małe b". Fakt, staniczki są za 15 zł, ale przetrzymają
      pewnie 2 miesiące i potem znowu kolejne za 15-20 zł. W skali roku to wychodzi
      tyle co jeden porządny biustonosz za 100-120 zł.
      Czyli tyle, za ile najczęściej kupowałam biustonosze jeszcze przed
      uświadomieniem (mój najtańszy stary stanik w złym rozmiarze kosztował 75 zł). A
      jako studentka na utrzymaniu rodziców dochody miałam jedynie ze stypendium i
      prac dorywczych, a potem pierwsza praca z głodowa pensja.
      Mnie nadal nie stać na to, żeby kupować buty, bieliznę czy ubrania złej jakości.
      Wole zapłacić więcej, mieć mniej rzeczy ale potem nawet przez kilka lat mogę je
      nosić.
      Abstrachując od rozmiaru to nie wiem jak można nosić sztywne, pancerne i
      sztuczne chińczyki. Na sam ich widok czuję jak mi się piersi pocą.
      • lukrecjabo Tak troszkę w obronie tych kobiet, 04.06.08, 10:07
        w wielu domach jest taka sytuacja, że łatwiej jest komuś wydać jednorazowo 20
        złotych niż 120 złotych.
        Masz rację, że w sumie to wyjdzie na to samo po jakimś czasie, ale w domach o
        gorszej sytuacji materialnej istnieje ryzyko, że na ten droższy stanik nie
        będzie można odłożyć, bo wypadnie w trakcie coś ważniejszego do kupienia
        • dor-ti Re: Tak troszkę w obronie tych kobiet, 04.06.08, 10:27
          Zgadzam się szczególnie z tym stwierdzeniem "bo wypadnie w trakcie coś
          ważniejszego do kupienia". A jak jeszcze do tego wszystkiego ma się chore
          dziecko,które ma 17 lat i zdaniem lekarzy jest na tyle zdrowe,że nie potrzebne
          są już środki na leki to trochę szkoda wydać 120zł na biustonosz. I trzeba
          biegać w "bazarkowych namiocikach" niestety :-))
          Ale miejmy nadzieję,że kiedyś wszystkie kobiety będą mogły się cieszyć z
          sexownych ( bez względu na wiek - a co 40+ i 50+ też nam się należy
          ),kolorowych,dobrych biustonoszy czego Wam i sobie z całego serca życzę.Miłego dnia.
        • szelmiasta Re: Tak troszkę w obronie tych kobiet, 04.06.08, 10:42
          Na naszym osiedlu w moim rodzinnym mieście znajduje się miejski bazar, ryneczek
          czy jak to tam nazwać. Dwa dni w tygodniu zjeżdżają się tam wszyscy na zakupy -
          od warzyw przez buty po używane rzeczy. I nieraz już widziałam kobiety, wcale
          nie jakieś bardzo biedne, obkupujące się w te ubrania po prostu pęczkami - bo
          wolą mieć więcej kiepskich rzeczy niż jedną porządną. I wcale nie wychodzi z
          tego jakaś jednorazowo mała suma - nawet jeśli coś jest po 10zł, ale kupi się
          tego 5 czy więcej sztuk, robi się z tego już jakaś większa kwota. Dlatego też
          obawiam się, że takim kobietom mało by do rozumu przemówiło w kwestii dobrze
          dobranych staników - bo i tak będą wolały mieć więcej złych niż jeden dobry,
          choć w zasadzie byłoby je na taki dobry stanik stać.
        • adomix Re: Tak troszkę w obronie tych kobiet, 04.06.08, 10:46
          lukrecjabo napisała:

          > w wielu domach jest taka sytuacja, że łatwiej jest komuś wydać
          jednorazowo 20
          > złotych niż 120 złotych.
          > Masz rację, że w sumie to wyjdzie na to samo po jakimś czasie, ale
          w domach o
          > gorszej sytuacji materialnej istnieje ryzyko, że na ten droższy
          stanik nie
          > będzie można odłożyć, bo wypadnie w trakcie coś ważniejszego do
          kupienia

          Jasne że są takie rodziny o jakich piszesz wyżej i tym kobietom
          bardzo trudno będzie zdobyć się na stanik za kilkadziesiąt czy 100
          zł.
          Ale sporo jest też takich,które wcale ubogie nie są,a na stanik po
          prostu żałują o czym zresztą już pisałam w tym wątku.Sama znam kilka
          takich kobiet a jedna z nich przeszła samą siebie.Mając dochody o
          jakich większość kobiet może jedynie pomarzyć (kilkanaście tysięcy
          miesięcznie)kupowała staniki od handlarzy na ulicy po 10-15 zł,inne
          ubrania zresztą też.
          • mjamimi Re: Tak troszkę w obronie tych kobiet, 13.06.08, 03:27
            Moi rodzice mają podobne dochody i matka w życiu nie kupiłaby stanika za więcej niż 40 zł. Dla niej 40 to już drogi, a 60 to wyrzucanie pieniędzy w błoto i oszustwo, bo coś "czego wyprodukowanie kosztuje 20zł jest sprzedawane za 200". Z tego co zauważyłam to jej koleżanki tak samo, nie wiem z czego to wynika, środowiska, wykształcenia, przyzwyczajeń, pochodzenia, etc?

            Przyzwyczajenie wydaje mi się być kluczową sprawą. Takie małe porównanie - czy któraś z was kupiłaby gumkę do ścierania za 20zł? Nie, ponieważ od zawsze wiemy, że one kosztują 2zł. W świecie większości kobiet staniki kosztują 15zł, a więcej to fanaberie albo rozrzutność.

            Stały tekst mojego ojca - to z czego te staniki/buty (tenisówki HD) są, że tak drogo? Ze złota? Hahahahah.

            Ale ja ich nawrócę, zobaczycie...
            • dagi80 Re: Tak troszkę w obronie tych kobiet, 07.07.08, 21:11
              moi znajomi mówią ta: po co wydawać tyle kasy na coś co i tak nie widać(stanik), lepiej w to miejśce kupić spodnei czy bluzke itp. Poza tym za 120 zl my kupimy jeden biustonosz np. biały a oni kilka w różnych kolorach pod każdą bluzkę.
              A co do innych ubrań tanich, z barzarku to też tak kupuje. Wole tańsze ale więcej. Moda szybko przemija i mam szafe pełną dobrych ciuchów ale już nie modnych,a tak kupuje tańsze na sezon czy dwa i nikt mi nad głową nie marudzi po co kupujesz nowe jak szafa pełna.
              • maith Stanik widać, tylko nie jako stanik a jako figurę 08.07.08, 03:00
                Stanik widać, ale jako Twoją talię, piękny biust i ogólnie figurę. Nikt nie
                pomyśli, że to stanik. Kiedy jest zły, to talia się gubi, biust wygląda na mniej
                jędrny, a cała figura na brzydszą.

                Nikt mi nie wmówi, że lepiej mieć kilka staników w różnych kolorach, w których
                wygląda się jak modelka po lewej niż jeden, w którym wygląda się jak modelka po
                prawej.
                stanikomania.blox.pl/2008/02/Biust-osiemnasty-czyli-pozegnanie-z-DD.html
                • dagi80 Re: Stanik widać, tylko nie jako stanik a jako fi 08.07.08, 09:43
                  ja staniki od zawsze kupowałam droższe niz te z bazarku przeważnie triumph czy naturana co prawda nigdy super dobrane. I zawsze słyszałam nie szkoda Ci, lepiej byś w to miejsce coś innego kupiła. Ale ja nigdy nie mogłam dobrać stanika z bazarku, nie wiedziałam dlaczego wówczas teraz wiem za duzy obwód.
    • chocochoco Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 15.06.08, 12:29
      Może jestem nieobiektywna, bo nigdy nie miałam w domu problemów z
      pieniędzmi, ale rozmawialiśmy ostatnio z moim chłopakiem, że skoro
      my jako studenci dzienni jesteśmy w stanie 1000- 1500 zł wyciągnąc
      pracując dorywczo to skąd biorą się rodziny gdzie ludzie zarabiają
      tyle lub nawet mniej ciężko pracując... I wcale nie jesteśmy z
      Warszawy, ale z mniejszego miasta. Obecnie jest tyle możliwości, że
      zarobienia dodatkowych pieniędzy nie jest dużym problemem.
      • pierwszalitera Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 15.06.08, 15:47
        Jesteś nieobjektywna. Widzisz, ja kończyłam studia na Zachodzie, żyję tu od lat, pracuję, zarabiam sporo pieniędzy i mogłabym kupować co miesiąc nie tylko stanik za 300 złoty, ale nawet za 300 euro, potrafię jednak zrozumieć przyjaciółkę z Polski, która jadąc na spotkanie ze mną wyszukuje najtańsze połączenia kolejowe. Ona ma też wyższe wykształcenie, interesujący i piękny, ale też stresujący zawód, i niestety w Polsce słabo opłacany. A z rodziną, obowiązkami itp., to nie pracuje się aż tak łatwo "dorywczo". Zobaczymy jak potoczą się twoje losy. :-)
      • maith Studenckie zarabianie, to co innego 15.06.08, 17:27
        Chocochoco
        -pracujecie dorywczo, więc pracodawca nie zatrudnia Was na etat (nie musi już do
        tej pensji dopłacać, czyli kosztujecie go mniej)

        -jesteście studentami, więc nie trzeba za Was odprowadzać zus-ów (nie musi już
        do tej pensji dopłacać, czyli kosztujecie go mniej)

        -gdybyś skończyła studia i chciała normalnie pracować u kogoś, kto byłby w
        stanie na Ciebie wydać 1500 zł, to pewnie z 50 % tej kwoty poszłoby dla Państwa
        (chyba by tego nawet nie wystarczyło na opłacenie Ci pełnego etatu)

        -prace dorywcze są dobre dla studentów. Gdybyś po studiach zamiast zająć się
        pracą powiązaną z wykształceniem cały czas dorabiała sobie dorywczo (bo tyle
        jest możliwości) to szybko wypadłabyś z obiegu zawodowego.
        Taka np. nauczycielka nie zarabia dużo, na początek na pewno mało, ale gdyby
        zamiast pracy w zawodzie przez pierwsze 10 lat chwytała się przypadkowych prac
        dorywczych (McDonald, jakieś sprzątanie, nie wiem) to po tych 10 latach byłaby
        cały czas na najniższym poziomie - nauczyciela bez doświadczenia, a nawet
        gorzej, bo byłaby dodatkowo starsza od tak samo niedoświadczonych ludzi świeżo
        po studiach. Zatem to że przez parę miesięcy/rok możesz zarobić gdzieś więcej
        nie znaczy, że całościowo wyjdziesz na tym lepiej.

        -to studentów najchętniej zatrudnia się do prac dorywczych (przyczyny podałam
        wyżej, no i studenci są młodzi, ale to nie jest stan, który utrzyma Ci się przez
        całe życe)

        -niskopłatna praca na etat też zajmuje dużo czasu, często do tego dochodzi
        dojazd. Wielu osobom wychodzi 10-11 godzin dziennie

        -jeśli ktoś ma dzieci, to kiedyś musi poświęcić i im trochę czasu

        Zatem owszem, dla studenta zarobienie dodatkowych pieniędzy to pestka,
        szczególnie jeśli mieszka w dużym mieście (a tam zwykle są uczelnie). Dla
        dorosłego człowieka, obciążonego dziećmi, dorabianie jest często niewykonalne.
        • chocochoco Macie rację 15.06.08, 19:08
          Przesadziłam, może jak już będę po studiach to zobaczę jak to jest
          na prawdę. Nie pomyślałam o zajmowaniu się dziecmi, faktycznie w
          takim wypadku praca dorywcza jest niemożliwa. Wychodzi na to, ten
          post to gafa z mojej strony. Przepraszam jeżeli kogoś uraziłam.
          • lukrecjabo Ja też dorabiałam na studiach 15.06.08, 19:30
            i z błogością przypominam sobie te wszystkie oferty pracy dorywczej.
            Wtedy było mnie stać na zakup butów z Ryłko bez zastanowienia (wtedy
            jeszcze nie byłam uświadomiona stanikowo, bo by się działo......:)).
            Promocje we wszelkiego rodzaju marketach sypały się jak z rękawa i
            były bardzo dobrze płatne, za weekend wynosiłam tyle kasy, ile teraz
            mam na tydzień. Wtedy odpowiednio byłam wolna, a teraz mam rodzinę
            (jeszcze bez dzieci, ale jednak rodzinę). To naprawdę inna bajka. Po
            prostu teraz z rozrzewieniem wspominam stare dobre czasy i wiem, że
            tak, jak wtedy, nie będzie już nigdy - lekko i beztrosko:)
            Ciesz się, póki możesz, pozdrawiam:)
            • chocochoco Re: Ja też dorabiałam na studiach 15.06.08, 19:40
              To musze sobie już teraz zrobic zapas staników na następne lata :-).
              A tak poważnie to naprawdę mi głupio za ten pierwszy post, jestem
              jeszcze młoda i niedoświadczona, nie powinnam się wypowiadac w tym
              temacie.
          • maith Re: Macie rację 15.06.08, 19:49
            Chciałaś dobrze. Tylko wiadomo, że co innego studentka a co innego dojrzała mama
            dwójki dzieci. Choć oczywiście np. polonistka dorabiająca korektami dla
            wydawnictw dodatkową pracę wykonuje w domu :)Tylko nie każdy zawód pozwala na
            takie dorobienie.
            • end.of.world11 dużo daje podejście 15.06.08, 22:47
              od niedawna mieszkam w UK, więc sklepy typu M&S, Bravissimo mam właściwie pod nosem (odpada czas stracony na oczekiwaniu na paczkę oraz opłata za przesyłkę). Poza tym zarabiam w funtach, więc 24Ł za stanik to przy najniższej stawce niepełne 5h pracy. A mimo to, jak w pracy mówię że kupiłam stanik za 24Ł to dziewczyny łapią się za głowę i wierzyć im się nie chce, że zapłaciłam tak dużo. Wolą źle dobrane staniki z Primarka, bo płacą tylko 5Ł ;(

              przykre to jest strasznie, bo firmowe bluzki za 20Ł w Outlockach kupują, mimo że podobne mają za 2-4Ł właśnie w Primarku. A taka bluzka przecież nie jest tak ważna dla zdrowia i samopoczucia jak dobrze dobrana bielizna! I to jest przykre, bo nie potrafią (nie chcą) odkryć, co powinno być najważniejsze.

              Ja sama rok temu skończyłam studia, musiałam pracować, bo rodziców nie było stać na utrzymanie mnie. I naprawdę nie mogłam pozwolić sobie na kupno stanika nawet za 30zł. Kupowałam takie za 5zł i nosiłam, póki się w rękach nie rozleciały :(
    • ilonapl5 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.07.08, 20:07
      Przy mojej pensji jestem w stanie wydać nawet 150 złotych na dobry stanik, ale
      najczęściej nie potrafię go dobrać. I cóż kolejne pieniądze wydane i kolejne
      staniki idą do szuflady. Przykre
      • kura17 Ilona :) 07.07.08, 20:17
        no to wreszcie trafilas na miejsce, gdzie ekspertki pomoga Ci dobrac ten dobry
        stanik!! :)
        bylas juz w watku wymiarowym?...
        przeczytalas juz wszystkie posty?... :)))
        zabieraj sie do roboty, juz niedlugo bedziesz miala super stanik ;) ja zyje
        dokladnie taka nadzieja
      • agafka88 Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.07.08, 20:24
        Link do rozmiarowego:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=81654056
      • adomix Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.07.08, 20:48
        ilonapl5 napisała:

        > Przy mojej pensji jestem w stanie wydać nawet 150 złotych na dobry
        stanik, ale
        > najczęściej nie potrafię go dobrać. I cóż kolejne pieniądze wydane
        i kolejne
        > staniki idą do szuflady. Przykre


        Te nietrafione staniki możesz sprzedać na giełdzie LB.
      • maith Ilonapl5-a czemu 07.07.08, 20:58
        A czemu kupujesz stacjonarnie?
        Mierząc staniki kupowane w sklepach internetowych masz prawo do odsyłki.
        Ale przede wszystkim w zwykłych sklepach masz 20 rozmiarów na krzyż, co oznacza,
        że to siebie dopasowujesz do tego co jest.
        A pełna rozmiarówka ma prawie 100 rozmiarów.
        To oznacza, że 5 całkowicie różnych osób, które w bieliźniaku wybrałoby ten sam
        rozmiar, z pełnej rozmiarówki bierze 5 różnych i dopiero wtedy są zadowolone.

        Dlatego zacznij od wejścia w, podlinkowany Ci już, wątek rozmiarowy i zacznij od
        ustalenia swojego prawdziwego rozmiaru :)
    • lawendowata Re: Pieniądze a stanik-wątek smutnawy:( 07.07.08, 21:16
      Chcę śliczną Maskaradkę. Smutno mi z tego powodu, bo rozsądek zabrania zakupów ;)
      • lukrecjabo Ja też, ja też, tylko... 08.07.08, 10:33
        maskardki są do G, a ja mam GG lub H :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka