drzazga1
10.07.08, 21:40
Nie jestem oryginalna - jak widze dziewczyne w ewidentnie zlym
staniku to mnie swierzbi, zeby jej z dobrego serca poradzic. Na ogol
sie powstrzymuje, sugestie (nienachalne i taktowne) sa dla osob,
ktore znam dluzej/blizej.
Ostatnia moja kleska - podeslalam wspollokatorce link do
stanikomanii z "Biustem tygodnia", z wielka nadzieja, ze wreszcie
przestanie sie demonstracyjnie szokowac rozmiarami kupowanych przeze
mnie cycnikow (75G-70H). Niech obejrzy dziewczyna, mysle sobie
naiwnie, zdjecie takiego 65J, niech zobaczy, ze to wcale nie Lolo
Ferrari tylko calkiem normalna kobieca sylwetka sylwetka.
Obejrzala.
Po czym skomentowala z wyrazna LITOSCIA w glosie: Ale te biedne
dziewczyny musza miec problemy z kregoslupem, caly czas je plecy
bola!
Poddaje sie.
Odechcialo mi sie dyskusji z kims, kto z uporem wciska sie w 75B z
miseczkami skladajacymi sie w 2/3 z gabki, choc jest nizszy ode mnie
o pol glowy i szczuplejszy o dobre 15 kilo, a piersi ma srednich,
nie malych rozmiarow, narzeka ciagle na bol plecow i obwinia o to
rodzaj pracy (pracuje w tym samym miejscu i NIGDY mnie kregoslup nie
bolal, mowicie mi "terminator"...) a kazdy stanik zdejmuje
natychmiast po powrocie do domu, bo "niewygodny".
Na masochistki nie ma rady. One wiedza lepiej...
Mam tez inna znajoma, ktora moze o sobie powiedziec, ze ma nietypowa
figure - wzrost okolo 150 cm, waska w pupie, sylwetka rozszerza sie
ku gorze - pulchne ramiona i naprawde duuuzy biust, wydawalby sie
duzy nawet na kobiecie o wiele wiekszej. Na moje oko pod biustem ma
60, a miseczka K? (piersi ma chyba nawet wieksze od moich). A
dziewczyna wciska sie w 75E, oczywiscie zapiecie z tylu podjezdza
jej pod kark, a piersi z przodu wisza prawie do pepka (to nie
przenosnia, tylko stwierdzenie stanu faktycznego). W obcislej bluzce
wyglada jak reklama Michelin - kilka detek ulozonych na sobie.
Lepiej dla niej byloby chyba juz w ogole nie nosic biustonosza...
Teraz ma 23 lata, ciekawe jak bedzie wygladala za nastepnych 10? Tez
odporna na sugestie, dyplomatycznie nie wyskakiwalam do niej z "Kup
sobie dobry stanik!" tylko pochwalilam sie ostatnim zwiewnym
nabytkiem wyraznie akcentujac rozmiar, ba nawet zademonstrowalam, ze
cyc rzeczywiscie cala miseczke wypelnia i dalam pomacac, zeby nie
bylo, ze jakas gabka.
I co? I psinco!!! No dotarlo nic kompletnie.
No to ja daje sobie spokoj. Niech sobie nosza te koszmary i gadaja
glupoty. A ja bede nadal robic za unikat:D