Dodaj do ulubionych

Jak wyglądają prawdziwe piersi II

03.11.08, 23:36
Odświeżam wątek, bo poprzedni się niestety zarchiwizował.

Link do strony ze zdjęciami z prawdziwymi piersiami, bez photoshopa i
silikonu. Mam wrażenie, że część nowych forumek jeszcze tego nie widziała:
www.007b.com/breast_gallery.php
Cytując maużonkę: "Dla wszystkich pań, które uważają, że ich piersi sa dalekie
od normalności: za
duże/małe/obwisłe/sterczące/wklęsłe/wypukłe/rozlazłe/ścisłe/zezowate/spanielowate/asymetryczne
itede".
Obserwuj wątek
    • kasica_k Dzięki za odświeżenie 04.11.08, 02:36
      "Lektura obowiązkowa".
    • annm Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 07:39
      :) :) :)
      od razu mi lepiej.....
      jak człowiek się naogląda piersi poprawione w
      gzetach/tv/interneie... poprze: skalpel, silikon, photoshopa itd....
      to się można kompelksów nabawić...
      a tu proszę - normalka...
      • kociatko_biusciaste Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 10:25
        Trzeba by chyba linkować tę stronę w komentarzach pod różnymi durnymi
        artykułami, gdzie chłopcy wychowani na Hustlerze komentują wygląd piersi
        wyfotoszopowanych gwiazd (i nawet po obróbkach im się nie podoba).
    • ebony80 Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 15:00
      dzieki za ten watek - faktycznie powinna to byc lektora obowiazkowa
      ateraz mimo tego ze kamie juz prawie pol roku jestem nawet
      zadowolona z wygladu moich piersi!
      • ycik Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 15:35
        Fajnie,że odświeżone. Ja wcześniej widziałam, ale muszę pokazać mojemu TŻ :) Niech i on nie ma skrzywionego pojecia o piersiach.
    • kuraiko Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 17:08
      jej wczoraj wysmarowałam długiego posta i się nie wysłał...
      ta strona jest dobra, powinno się ją pokazywać młodym mężczyznom,
      którzy za "idealne" uznają wyfotoszopowane silikony, a nawet jeśli
      się nie uczą na pornosach, to przecież jest Playboy i CKM, masa
      zdjęć erotycznych w necie.

      jednak niektóre z tych kobiet przyznają, że ich piersi są obwisłe,
      bo schudły bardzo dużo. i dla mnie to nie jest "naturalny" stan
      piersi. co innego te, które mają opadnięte, ale deklarują że nigdy
      nie miały np wahań wagi. poza tym mam wrażenie, że części z tych pań
      przydałby się dobry stanik, widzimy tam też przecież prawdziwe
      odcięte buły, a nie fałdki skóry, które dziewczyny zwykły nazywać
      bułami. tak samo rozmiary - żal mi się zrobiło dwóch dziewczyn, z
      których jedna podała że nosi 34B, a miała "na oko" ;) większą miskę,
      co do obwodu to nie wiem oraz dziewczyna z pokaźnym biustem
      deklarująca 34DD...
      no i szczerze powiem, że wiele z tych biustów po prostu mi się nie
      podoba, nie to żebym ja sama była wychowana na silikonie, ale
      przecież sama mam biust, moja mama również itd. najsmutniej mi było,
      jak widziałam biusty u młodych dziewczyn, które na pierwszy rzut oka
      wyglądały jak u 50-latki która wykarmiła kilkoro dzieci. z drugiej
      strony był pokazany biust 50-latki który wyglądał jak u młodej
      dziewczyny. jak widać jest wielka różnorodność, ale może wpływają na
      to też inne czynniki, jak plaga otyłości w USA (część dziewczyn
      przyznaje, że jest otyła 'obese' lub ma nadwagę 'average') lub po
      prostu brak dbania o swój biust. a nie każda dziewczyna może
      utrzymać jędrność bez ćwiczeń i pielęgnacji :(
      • nomina Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 23:20
        Kuraiko, to nie zawsze jest takie hop siup. Ja w bardzo krótkim czasie w okresie
        dojrzewania (chyba kilka-kilkanaście tygodni) z bardzo płaskiej dziewczynki
        zrobiłam się biuściastą babą (wcześniej powiedziałabym, że miałam od razu C, ale
        po uświadomieniu myślę, że DD najmarniej), więc od razu miałam mniej jędrny
        biust. A potem zrobiła się choroba, zmiany wagi po lekach, obrzęki, niewydolność
        krążenia itd. W ciągu dwóch-trzech godzin potrafię zmienić się o rozmiar, by po
        następnych kilku godzinach "zmniejszyć się". Oczywiście biust najbardziej
        obrywa. A dbać nie bardzo się da, bo a) za silne zmiany i preparatami mogę się
        najwyżej smyrać, b) co z tego, skoro i tak cały efekt raz dwa szlag trafi. Nie
        potępiam więc obwisłych młodych biustów, bo za wiele czynników składa się na
        jego utratę jędrności.
        Żeby nie było - i tak lubię mój biust :).
        • nomina Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 04.11.08, 23:21
          Skrót myślowy - ja już TAKA młoda nie jestem, ale dekadę temu byłam :P.
    • babka-lancetowata żądam przeprosin 04.11.08, 23:01
      Nie tak dawno założyłam wątek z pytaniem, czy są jakieś autentyczne zdjęcia migracji:
      tiny.pl/s41v
      Okazało się, że ich nie ma, ale nie o to mi teraz chodzi. Nakrzyczałyście na mnie, wyrażając zdziwienie, że chcę zobaczyć nagie autentyczne biusty w internecie. I że na pewno nikt by się nie ośmielił zamieścić w internecie w celach edukacyjnych zdjęć autentycznych biustów, co najwyżej w staniku. Jedna z was mnie nawet wyzwała od zboków.

      A tutaj co widzę? Link do nagich autentycznych biustów.

      • maja_sara Re: żądam przeprosin 04.11.08, 23:06
        Ej, no co Ty teraz ;-):-) Takich stron-z naturalnymi piersiami-
        jest w necie zatrzęsienie. Tylko z google się zaprzyjaźnij ;-)
      • agafka88 Re: żądam przeprosin 04.11.08, 23:13
        wpisz sobie w google "nagie cycki" lub w coś w tym stylu. i je znajdziesz, miliony.

        Ta strona nie jest polska, tylko zagraniczna. A my dyskutowałysmy o naszym forum
        i naszych forumkach. I żadna z naszych forumek zdjęć migracji na nagim biuście
        nie ma. I nie znalazłyśmy takich zdjęć w internecie, jak je znajdziesz, to
        chętnie pooglądamy,

        Od kogo żądasz tych przeprosin? ;)
        • beauty-gosiek Re: żądam przeprosin 06.11.08, 16:23
          agafka88 napisała:

          > I żadna z naszych forumek zdjęć migracji na nagim biuście
          nie ma.

          Może i któraś ma takie zdjęcia ale tylko i wyłącznie dla własnego użytku i porównania :)
      • butters77 Babko-lancetowata, 04.11.08, 23:21
        wtedy zdecydowanie zaszło nieporozumienie, bo większość dziewczyn pomyślała, że
        prosisz o NASZE zdjęcia "sprzed i po". Przykro mi, że poczułaś się dotknięta -
        ale w kwestii udostępniania zdjęć naprawdę zachowujemy maksymalną ostrożność.
        MUSIMY to robić, bo przypadków kombinowania było wiele:/
        Uwierz mi, że nikt nie miał zamiaru Cię obrazić - a wiele dziewczyn chętnie
        dzieliło się doświadczeniami z migracji - np. kasica
        czy missmurder
        - zwłaszcza po tym, jak uściśliłaś, że niemiałaś złych intencji.

        A link owszem prowadzi do zdjęć nagich biustów - ale do migracji ma się nijak,
        bo nie wiemy nic o biustonoszach tych pań. Niemniej przejrzenie linku polecam,
        bo pomaga spojrzec z należytym dystansem na wizerunek kobiety promowany w mediach:)
      • besame.mucho Re: żądam przeprosin 04.11.08, 23:25
        Babko, w tamtym wątku większości dziewczyn chodziło o to, że raczej
        nikt nie wklei Ci nagiego biustu tu na forum pod własnym nickiem.
        Niektóre z nas siedzą tu już od dawna i z ich postów można sklecić
        naprawdę niemal cały życiorys. Ja jestem pewna, że gdyby ktoś z
        moich znajomych zaczął czytać to forum i przejrzał
        kilkanaście/kilkadziesiąt moich postów to od razu domyśliłby się, że
        ja to ja. Naprawdę nie mam ochoty wklejać zdjęć mojego gołego
        biustu, żeby potem wszyscy mogli go sobie oglądać :-).
        Poza tym do naszych forumowych nicków przypisane są maile. A na tym
        forum często pojawiają się męskie wypowiedzi typu "Poszukuję kobiety
        z dużym biustem!". Wiesz jak zasypaną przez takich typów skrzynkę
        miałaby biuściasta, która wrzuciłaby zdjęcie nagiego biustu?
        To zupełnie co innego niż strona pełna anonimowych miniaturek zdjęć.
    • babka-lancetowata moje refleksje 04.11.08, 23:41
      Rzeczywiście większość tych biustów jest nie za specjalna, ale znajdzie się kilka naprawdę pięknych. Co ja bym dała za taki biust!

      Rzuciło mi się w oczy to, że nie każdy mały biust jest jędrny. Dotychczas myślałam, że większość małych biustów nie ma prawa zwisać, a okazuje się, że jest inaczej.

      Natomiast rzadko który duży biust jest jędrny.

      Te najładniejsze rekrutują się spośród średniej wielkości.

      Tyle ode mnie, bo angielski mnie trochę ogranicza i nie jestem w stanie tego wszystkiego przeczytać.
      • kuraiko Re: moje refleksje 05.11.08, 01:42
        w sumie mnie też się najbardziej podobały średnie, ale może to
        dlatego że instynktownie za najładniejsze uznaję podobne do moich,
        tylo "lepszej jakości" ;)
        ale nie ma co oceniać, bo w sumie nie o to chodzi. dla niektórych
        tych dziewczyn ta strona była oświeceniem, że są "normalne"...
        • schaetzchen zdjęcia 05.11.08, 08:06
          Był gdzieś na forum link do strony ze zdjęciami robionymi przez
          jakiegoś fotografa - kobiety z "nagą klatą" w rożnych miejskich
          sytuacjach... Pomożecie znaleźć?
          • m_ana tutaj 05.11.08, 09:32
            nie mam zielonego pojęcia w jakim to było wątku, ale kiedyś bardzo mnie urzekły te zdjęcia i zapamiętałam nazwisko fotografa - Jordan Matter :)
            wrzucam link do strony, której szukasz (mam nadzieję, ze to ta, nie słyszałam o innych sesjach):
            www.jordanmatter.com/view.asp?url=/exhibits/broadband/nudes_01/003_snowy_night,_washington_heights.jpg&path=/exhibits/broadband/nudes_01
            • schaetzchen Re: tutaj 05.11.08, 19:43
              dziękuję :)
            • kotwtrampkach Re:Jordan Matter 08.11.08, 23:05
              też widziałam zdjęcia uliczne i uważam je za rewelacyjne :-)
              to piękne kobiety z niekoniecznie "sterczącymi" i młodymi
              piersiami. W linku z pierwszego posta trudno mi mówić o
              pięknie, bo to pozbawione ciał, samotne biusty..
    • justyna-8 Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 08:50
      Dzięki za wątek. Przy moich 32 latach i dwójce dzieci nie jest tak
      źle. I rzeczywiście uderzyły mnie zdjęcia młodych dziewczyn z
      brzydkim biustem. Ja w ich wieku mimo źle dobranego stanika
      wyglądałam jednak lepiej. Ale jak to już któraś napisała jest to
      spowodwane wieloma czynnikami i tak naprawdę nie nam oceniać.
      A stronkę powinni obejrzeć młodzi, napaleni chłopcy. Bo jak taka
      dziewczyna nie ma idealnego biustu i dojdzie do "czegoś" między nią
      a chłoptasiem "wychowanym" na silikonach w prasie, to żeby
      dziewczyna przypadkiem czegoś nie usłyszała.
    • m_ana Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 09:43
      tę stronkę też już widziałam, ale myślę że dobrze od czasu do czasu obejrzeć raz
      jeszcze i nabrać właściwej perspektywy w ocenie własnego i innych wyglądu.
      Dołączam się do podziękowań za przypomnienie.
      A co do facetów i ich poglądu, to myślę, że jednak wielu z nich patrzy mniej
      krytycznie na nasze wdzięki niż my same i to od nich słyszymy najwięcej, często
      wręcz uzdrawiających komplementów.
      • pierwszalitera O facetach 06.11.08, 00:56
        m_ana napisała:

        > A co do facetów i ich poglądu, to myślę, że jednak wielu z nich patrzy mniej
        > krytycznie na nasze wdzięki niż my same i to od nich słyszymy najwięcej, często
        > wręcz uzdrawiających komplementów.


        W tym masz zupełną rację. Moim zdaniem mężczyźni są znacznie mniej krytyczni niż nam się wydaje i uznają często za pociągające cechy nie odpowiadające zawsze ogólnym kanonom piękności. Tysiąc lat temu, przy moich pierwszych kontaktach z płcią męską byłam nie raz zaskoczona, że nie dostrzegają moich, moim zdaniem oczywistych, fizycznych mankamentów. Aż sama przestałam się nimi przejmować. :-) Podobno, to na co lubią faceci popatrzeć (silikony, chude modelki, wyfotoshopowane okładki itp.), to nie zawsze to, co chcieliby w rzeczywistości dotykać. ;-)
    • evolet Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 12:14
      Najbardziej mnie uderza to, że właścicielki biustów wg mnie najładniejszych
      myślały o operacji. Nie wiem, skąd to się bierze.
      • the_mariska Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 14:30
        Zauważyłam to samo. To najlepiej świadczy o tym, jak bardzo nasze kompleksy i
        wyobrażenia o swoim wyglądzie są w stanie zaburzyć autopercepcję. Dokładnie tak
        samo, jak gdy 6 lat i 10 kilo temu miałam manię odchudzania, a teraz nawet mi to
        przez myśl nie przejdzie :)

        Swoją drogą, zastanawiam się jak to możliwe, że moja matka w wieku 51 lat, po 5
        ciążach i karmieniach, kilku poważnych tyciach i chudnięciach i prawie 40 latach
        noszenia beznadziejnych staników ma biust w dużo lepszej kondycji niż sporo
        zaprezentowanych tam dwudziestolatek. Fakt, że jej biust nie jest rozmiarowo
        duży (jakieś 65F/FF), ale zdarzało jej się ważyć prawie 20 kilo więcej niż
        obecnie. Nie widzę żadnego logicznego wyjaśnienia jak to możliwe...
        • kuraiko Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 16:10
          hehe mariska - no właśnie, 10 kilo temu :) jak sądzę teraz się
          lepiej czujesz we własnym ciele, to i nie masz manii odchudzania. ja
          niestety nadal mam, ale silnej woli brak, to jest jednak skrzywiona
          psychika
          • the_mariska Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 16:13
            Mam na myśli 10 kilo temu w drugą stronę. W sensie szczuplejsza byłam ;) Teraz
            mam trochę więcej ciałka tu i ówdzie, ale uwielbiam swoją figurę i za nic nie
            chcę jej zmieniać! :)
            • kuraiko Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 16:24
              aa to rzeczywiście zmiana myślenia :D
              ja szczerze powiem, że odkąd mam na stałe około -5kg mniej to jestem
              bardziej zadowolona ze swojego wyglądu i nie chciałabym za nic
              wrócić do starej wagi, a jeszcze z 5kg schudnąć...
              • agafka88 Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 17:03
                Kuraiko, a tak z ciekawości ile ważysz i przy jakim wzroście? Jeżeli to nie jest
                jakiś top sectret ;)
                • kuraiko Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 17:28
                  54,5-55/159cm
                  • elrosa Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 17:50
                    kuraiko, bo Cię kopnę zaraz! ;)
                    widziałam gdzieś, że żalisz się na figurę, a tu przecież widać wyraźnie, że niepotrzebnie :)
                    • klaviel Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 00:22
                      Pierwszy raz obejrzałam tą galerię i moje refleksje są takie ,że dzięki
                      wszelkim mediom mamy szokująco odbiegający od rzeczywistości obraz wyglądu
                      naszych piersi.Tak właśnie ,jak w galerii wyglądają nagie piersi,a można by
                      sądzić,ze wszystkie są kształtne ,symetryczne,jędrne ,proporcjonalne.Bo tylko
                      takie widzimy na zdjęciach czy w TV.Rzeczywiście dobrze nabrać dystansu do
                      własnych niedoskonałości,bo ludzie po prostu nie są doskonali.Dzięki za
                      możliwość obejrzenia .
                      Do kuraiko: "bo Cię kopnę zaraz"powtórzę po elrosie.
                    • kuraiko Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 00:47
                      ale wymiary przecież mało mówią o samym wyglądzie ;))) poza tym np
                      osoby, które mnie widziały na zdjęciach mówiły że wyglądam na 10kg
                      więcej :(((
                      • smallfemme Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 10:37
                        Dlatego powstały "kobiece kształty" promujące dopasowane ubrania!
                      • elrosa Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 11:56
                        no, to tak na odstresowanie, obejrzyj sobie mnie ;)
                        tinyurl.com/elrosa
                        jestem mniej więcej Twojego wzrostu (o 1cm wyższa), za to o 15kg grubsza (tak, tak) i nie narzekam. Ty też nie marudź ;)

                        //przepraszam za OT :)
                        • kura17 Elrosa 06.11.08, 12:05
                          mam nadzieje, ze nie uwazasz siebie za grubasa??
                          bo wygladasz, wg mnie (wagowo!) zupelnie normalnie.
                          ... a tak w ogole, to bardzo sympatycznie :)
                          • elrosa Re: Elrosa 06.11.08, 12:16
                            teraz już nie, choć przyznam, że przez lata podstawówkowo-gimnazjalne cierpiałam z tego powodu niesamowicie. Potem jakoś mi przeszło, dorosłam, czy co :) kształtów modelki nie mam, ale wyglądam proporcjonalnie, w tym nowym staniku nawet odkryłam, że mam ładne wcięcie w talii - więc czym tu się przejmować :)
                            • kuraiko Re: Elrosa 06.11.08, 16:15
                              nie wiem jak to się dzieje, ale jakoś mam wrażenie, że większość
                              lasek nawet ważących więcej wygląda lepiej xD
                              bo ja chyba mam za małe wcięcie w talii w stosunku do bioder i za
                              mały biust w stosunku do tuszy, do tego krótką szyję, masywne
                              ramiona, tzn odcinek od łokcia do ramienia, krótki korpus, ech...
                              dlatego jak schudłam, to się przeraziłam, że moja sylwetka stała się
                              z kolei mniej kobieca i w sumie stoję przed wyborem - kobieca ale
                              kloc czy szczupły kołek od płotu :/
                      • pierwszalitera Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 12:03
                        kuraiko napisała:

                        > ale wymiary przecież mało mówią o samym wyglądzie ;))) poza tym np
                        > osoby, które mnie widziały na zdjęciach mówiły że wyglądam na 10kg
                        > więcej :(((

                        kuraiko, nieznośny czarnowidzie, bo na zdjęciach zawsze wygląda się grubiej! Jak myślisz, dlaczego modelki muszą być takie chude? ;-)
                        • the_mariska Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 06.11.08, 12:29
                          Wszystko zależy jeszcze od oświetlenia, kadrowania, kątu spod którego zostało
                          zrobione zdjęcie. Mam takie 2 zdjęcia między którymi optycznie jest jakieś 20
                          kilo różnicy, zostały zrobione w przeciągu dwóch tygodni ;)
                          • the_mariska Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 12:43
                            Dla tych, którzy po zdjęciach w moim wątku ubraniowym stwierdzili że muszę być
                            wysoką szczupłą laską - tutaj dla przeciwwagi zdjęcie zrobione z góry (skraca
                            sylwetkę), spod dziwnego kąta, a w dodatku złapali mnie lekko przygarbioną.
                            Efekt można podziwiać tutaj: img231.imageshack.us/my.php?image=mariskagd2.jpg
                            • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 16:34
                              Przy odrobinie wyobraźni można tą nieco dziwną perspektywę wyrównać, w każdym razie powodów do samobójstwa nie widzę. :-) Natomiast kuraiko, to widzi swoją sylwetkę chyba zawsze spod "dziwnego kąta", bo inaczej jej marudzenia nie potrafię sobie wyjaśnić. ;-) Nie popuszczę dziewczynie, bo takie nastawienie do życia wydaje mi się niezdrowe. ;-)
                              • maith Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 17:21
                                Niestety patrzenie pod "dziwnym kątem" dotyczy tutaj nie tylko sylwetki, ale
                                praktycznie każdej sytuacji, takie czarne okulary na stałe (odwrotność
                                różowych). Byłoby fajnie zobaczyć kiedyś odmienioną, wierzącą w siebie i świat
                                Kuraiko :)
                                • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 17:31
                                  Maith, ja się z tobą w stu procentach zgadzam. ;-)
                                  • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 19:24
                                    pierwszalitera napisała:

                                    > Maith, ja się z tobą w stu procentach zgadzam. ;-)

                                    I ja, i ja ;)
                              • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 22:32
                                hehh ale ja naprawdę nie mogę się czuć zadowolona...
                                to jest 5kg temu
                                i13.photobucket.com/albums/a286/Kuraiko_/04.jpg
                                a to w tym roku
                                i13.photobucket.com/albums/a286/Kuraiko_/n1.jpg
                                moim zdaniem żadna rewelacja
                                • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 22:43
                                  Kuraiko, masz normalną, proporcjonalną figurę - myślę, ze jakbyś ważyła 5 kilo
                                  mniej mogłabyś wyglądać jak wieszak - piersi ci zmaleją i nie będzie żadnych
                                  wypukłości ;) Poza tym jeżeli chcesz np. powiększyć talię, to myslę, że lepszym
                                  pomysłem będą ćwiczenia, a nie dieta. Jaki rozmiar nosisz? 38?
                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 22:58
                                    no właśnie boję się wieszakowatości ;) 38 na górze, a na dole 40,
                                    tak mniej więcej
                                    • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 22:59
                                      kuraiko, a może Ty tak krytykujesz siebie, żeby inni prawili Ci komplementy, co?
                                      ;) bo nie masz powodów do nazywania siebie klocem, serio, serio - przestań sama
                                      siebie dołować dziewczyno
                                      • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 23:08
                                        :DDD nieee, nigdy taka nie byłam ;)
                                        ale znam ten gatunek
                                        • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 23:20
                                          kuraiko napisała:

                                          > :DDD nieee, nigdy taka nie byłam ;)
                                          > ale znam ten gatunek

                                          No to widać, że słabiutko znasz samą siebie. ;-)
                                          • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 00:20
                                            ale ja nigdy nie robiłam tego w takim celu O___o
                                            tak to moim zdaniem robią laski, które w istocie uważają się za
                                            atrakcyjne. przypadki takie, jak szczupła laska biadoląca przy
                                            koleżance z widoczną nadwagą "aleeee ja jestem grubaaaa, muszę
                                            schudnąąąąć, powiedz że nie jestem taka gruba" albo ładne laski
                                            szukające u wszystkich poklasku. ja naprawdę nigdy nie szukałam u
                                            nikogo zaprzeczeń, bo wiem że one mi nic nie dadzą i niczego nie
                                            zmienią.
                                            • the_mariska Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 00:25
                                              Tfu, miałam taką znajomą. Niecałe pięćdziesiąt kilo wagi przy 1.70 wzrostu. W
                                              kółko marudziła mi o tym, jaka to ona jest strasznie gruba, ma okropnie
                                              odstający brzuch, a w dodatku nic jej w życiu nie wychodzi. To było naprawdę nie
                                              do wytrzymania. A jak jej próbowałam wybić z głowy jej kretyńskie poglądy to
                                              słyszałam tylko "Ja wiem, że ty mówisz że jestem szczupła, nie dlatego, że tak
                                              uważasz, tylko dlatego żeby mnie pocieszyć.". Tu już nawet psycholog nie pomoże,
                                              tu już jest potrzebny dobry psychiatra...

                                              Agaf może potwierdzić, tak się składa że to przypadkiem nasza wspólna znajoma ;)
                                            • daslicht Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 00:30
                                              A ja tam mówię, że jestem piękna i wspaniała, ale ludzie już chyba z
                                              rozpędu po takich laskach myślą, że szukam zaprzeczeń ;)
                                              • the_mariska Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 00:38
                                                Hihihi, kumpel który ostatnio się bardzo intensywnie odchudza, gdy spytałam go o
                                                motywację, stwierdził, że "Jak ktoś ma nadwagę, tak jak MY, to trzeba z nią
                                                walczyć." Mało go śmiechem nie zabiłam, zwłaszcza że sama nadwagi nie mam ;))

                                                Zaskakują mnie tak samo reakcje ludzi, gdy mówię, że dbam o linię - linia musi
                                                być gruba i wyrazista, albo że wcale nie chcę chudnąć, tylko utrzymać stałą
                                                wagę. Wszyscy są przekonani, że żartuję, albo że mówię wszystkim tak na przekór.
                                                Tak jakby z BMI 24 nie mozna by było być szczerze zachwyconym swoją figurą.
                                                Fakt, wszystkie 5 sztuk moich współlokatorek jest szczuplejsze ode mnie, ale tak
                                                naprawdę co z tego? ;)
                                                • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 01:20
                                                  Kobiety z wielką urodą i idealnym ciałem wcale nie są szczęśliwsze od normalnych śmiertelnych. A jeżeli buduje się tylko na fizycznej atrakcyjności, to ma się poważne problemy, gdy pierwsza młodość zaczyna mijać. Szczupłość sama w sobie nie jest też gwarancją życiowego sukcesu, a już zupełną głupotą jest dążenie do tabelkowo idealnej wagi. Ja miałam zawsze taką idealną, niską wagę (BMI 18-20) i co z tego, jak ciągle marzłam i musiałam spać w skarpetach. ;-) Dopiero kiedy po trzydziestce przytyłam i BMI podskoczyło mi do 22 zaczęłam czuć się lepiej i nawet moja gospodarka hormonalna zaczęła pracować wreszcie normalnie. Do rozmiaru 36 nie mam zamiaru już wracać. :-)
                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 01:25
                                                    a ja śpię w skarpetkach cały okrągły rok i wcale mi nie było cieplej
                                                    jak ważyłam więcej ;) po prostu niskie krążenie
                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 01:27
                                                    poza tym widzisz... Ty byłaś szczupła, więc wiesz jak to jest. a ja
                                                    chciałabym w końcu zobaczyć, jakbym wyglądała jako naprawdę szczupła
                                                    osoba, jak wyglądają moje smukłe uda czy płaski brzuch. chciałabym
                                                    to przynajmniej zobaczyć i się przekonać. teraz już wiem, że nie
                                                    chcę z powrotem ważyć 59-60kg, a może jakbym doszła do 50-52 to
                                                    stwierdziłabym że jest lepiej niż teraz...
                                                  • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 01:43
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > poza tym widzisz... Ty byłaś szczupła, więc wiesz jak to jest. a ja
                                                    > chciałabym w końcu zobaczyć, jakbym wyglądała jako naprawdę szczupła
                                                    > osoba, jak wyglądają moje smukłe uda czy płaski brzuch. chciałabym
                                                    > to przynajmniej zobaczyć i się przekonać. teraz już wiem, że nie
                                                    > chcę z powrotem ważyć 59-60kg, a może jakbym doszła do 50-52 to
                                                    > stwierdziłabym że jest lepiej niż teraz...

                                                    Ale jeżeli schudniesz bez ćwiczeń, to będziesz miała wiszącą skórę i nic więcej.
                                                    Na płaski brzuch polecam szóstkę Weidera - naprawdę działa, na jakimś forum
                                                    możesz zobaczyć masę zdjęć przed i po, coś jak nasze biusty na żywo ;)
                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 05:36
                                                    jak na razie udało mi się schudnąć 5kg prawie bez ćwiczeń bez
                                                    wiszącej skóry (ale nikt nie wie, w tym ja, jakim cudem właściwie
                                                    schudłam, oto zagadka, bo wcale się nie wysilałam aż tak bardzo)
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 02:11
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > poza tym widzisz... Ty byłaś szczupła, więc wiesz jak to jest. a ja
                                                    > chciałabym w końcu zobaczyć, jakbym wyglądała jako naprawdę szczupła
                                                    > osoba, jak wyglądają moje smukłe uda czy płaski brzuch.

                                                    Kuraiko, ty mnie rozwalasz. Na takie marudzenie nie ma argumentów. :-( Niska waga nie jest też gwarancją na smukłe uda i płaski brzuch. Kurde, ile ja sportu w życiu się nauprawiałam i z jaką żelazną konsekwencją zdrowo się odżywiałam. I jak mi ktoś niskiej wagi, figury, albo "dobrych genów" zazdrości, to ja mu na to - podnieś tyłek i nie jęcz! A z BMI nieco ponad 22 czuję się ciągle szczupła.
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 02:48
                                                    Zaba, nie marudz tylko kup sobie karnet na aerobik, polataj 5 razy w tygodniu
                                                    (najlepiej rano, bedziesz miala mobilizacje do wstawania, od razu wiecej dnia),
                                                    podobno w domu kultury na podwisloczu jest tanio i fajnie. A potem w okolicach
                                                    Wielkiego Postu powiedz nam jak sie czuje osoba wazaca 52 kilo. Dobrze?
                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 05:34
                                                    :DDDD czy ja już wspominałam, że od podstawówki nienawidzę aerobiku
                                                    i ogólnie ćwiczeń w grupie? xDDD a na podwisłocze daleko oj daleko
                                                    najlepszy basen, ale ja od końca września choruję i nie mogę iść :/
                                                    bo jak mi zatoki przepłucze, to się nigdy nie wyleczę (już raz mi
                                                    lekarka zakazała pływać i to jak miałam obowiązkowo na uczelni),
                                                    kurde nooo
                                                    haha a 52 kg to ważyłam chyba mając jakieś... zastanówmy się... 11
                                                    lat? bo jak miałam 12 to ważyłam 56... więc to takie zamierzchłe
                                                    czasy, a i niższa byłam i nie miałam kobiecych kształtów...
                                                  • klymenystra Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 07:59
                                                    To zapisz sie na taniec, zacznij jezdzic na rowerze, cokolwiek!!! Mamo...
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 13:39
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > :DDDD czy ja już wspominałam, że od podstawówki nienawidzę aerobiku
                                                    > i ogólnie ćwiczeń w grupie? xDDD a na podwisłocze daleko oj daleko
                                                    > najlepszy basen, ale ja od końca września choruję i nie mogę iść :/
                                                    > bo jak mi zatoki przepłucze, to się nigdy nie wyleczę (już raz mi
                                                    > lekarka zakazała pływać i to jak miałam obowiązkowo na uczelni),
                                                    > kurde nooo
                                                    > haha a 52 kg to ważyłam chyba mając jakieś... zastanówmy się... 11
                                                    > lat? bo jak miałam 12 to ważyłam 56... więc to takie zamierzchłe
                                                    > czasy, a i niższa byłam i nie miałam kobiecych kształtów...

                                                    *ryczy ze śmiechu* , Kuraiko jesteś mistrzem w wyszukiwaniu argumentów, dlaczego nic się nie uda. :-( Wiesz, masz rację, jesteś grubym, bezkształtnym klocem, pracy nie masz, bo ludziom się nie podobasz, a facet jest z tobą tylko z litości. Pewnie nic lepszego nie znalazł. Założę się, że sam jest beznadziejny. Weź ty się połóż i czekaj na koniec. ;-)))
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 13:56
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > :DDDD czy ja już wspominałam, że od podstawówki nienawidzę aerobiku
                                                    > i ogólnie ćwiczeń w grupie?

                                                    Ja tez, ale perspektywa uzyskania zaaarabistej sylwetki mnie przekonuje. Cwicze
                                                    od dwoch tygodni, a tylek juz mi poszedl do gory. To co bedzie za 4 miesiace?
                                                    Dla Ciebie fajna sylwetka jest mniej wazna niz jakies durnawe uprzedzenia?


                                                    xDDD a na podwisłocze daleko oj daleko

                                                    To se znajdz cos blizej. Ja Ci znalazlam tanie i fajne miejsce, jak wolisz inne
                                                    to mozesz wybrac inne. Lepiej znasz Rzeszow niz ja.

                                                    > najlepszy basen, ale ja od końca września choruję i nie mogę iść :/
                                                    > bo jak mi zatoki przepłucze, to się nigdy nie wyleczę (już raz mi
                                                    > lekarka zakazała pływać i to jak miałam obowiązkowo na uczelni),

                                                    cieeeekawe, obydwie z siostra mamy zatoki chore od lat, sis musiala z tego
                                                    powodu wybierac na studiach malowyziewowa specjalizacje, bo inaczej grozila jej
                                                    astma, ale na basen nikt nam nigdy nie zakazywal chodzic. A laryngologow obydwie
                                                    mamy bardzo uznanych. Byle tylko glowe porzadnie dosuszyc i nie wychodzic z
                                                    rozgrzana na mroz.
                                                    Tak na marginesie plukanie zatok jest jedna z lepszych metod leczenia zatok (sie
                                                    nabiera wody lub soli fizjologicznej na reke, sie zatyka palcem jedna dziurke,
                                                    sie wciaga zawartosc dloni druga. Obrzydliwe, bo splywa do gardla, ale za to
                                                    zatoki czyste.) Plus regularne rozgrzewanie np. termoforem.




                                                    Ale zebys nie musiala sie spotykac z ludzmi:
                                                    wdziek.info/cwiczenia_na_talie_osy.html
                                                    wdziek.info/aerobiczna_6_weidera.html
                                                    Dziala. Nawet bardzo. Moze zalozymy watek na offtopach, gdzie bedziesz
                                                    codziennie meldowac zalawienie porcji cwiczen?
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 14:35
                                                    turzyca napisała:

                                                    > Ja tez, ale perspektywa uzyskania zaaarabistej sylwetki mnie przekonuje. Cwicze
                                                    > od dwoch tygodni, a tylek juz mi poszedl do gory. To co bedzie za 4 miesiace?
                                                    > Dla Ciebie fajna sylwetka jest mniej wazna niz jakies durnawe uprzedzenia?
                                                    >

                                                    Chyba nie ma sensu, turzyca. Kuraiko, albo ci nie odpisze, albo znajdzie coś nowego, by się wymigać. Albo napisze dla świętego spokoju, że spróbuje, a dwa posty dalej znowu zacznie jęczeć. Logiką tu nic się nie zdziała. :-(
                                                  • felisdomestica Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 14:48


                                                    > turzyca napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja tez, ale perspektywa uzyskania zaaarabistej sylwetki mnie przekonuje.
                                                    > Cwicze
                                                    > > od dwoch tygodni, a tylek juz mi poszedl do gory. To co bedzie za 4 miesi
                                                    > ace?
                                                    > > Dla Ciebie fajna sylwetka jest mniej wazna niz jakies durnawe uprzedzenia
                                                    > ?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Chyba nie ma sensu, turzyca. Kuraiko, albo ci nie odpisze, albo >znajdzie coś no
                                                    > wego, by się wymigać. Albo napisze dla świętego spokoju, że >spróbuje, a dwa posty dalej znowu zacznie jęczeć. Logiką tu nic się nie zdziała. :-(

                                                    Bo tu nie chodzi o to, by cokolwiek zmienić. Tu chodzi o to, by być w centrum zainteresowania...a użalanie sie nad sobą to świetny sposób, by skupić uwagę otoczenia.
                                                    W Rzeszowie jest schronisko dla zwierząt, które bardzo potrzebuje pomocy. Kuraiko, piszesz, że nie masz pracy. Wolontariat dobrze by ci zrobił :-). Zajęcie się cudzymi, prawdziwymi problemami skutecznie pomaga zapomnieć o własnych, wydumanych. No i wiadomo, że wysiłek fizyczny działa antydepresyjnie :-). i mówię to całkiem powaznie, bez złośliwości. Kiedy człowiek ma poczucie, że robi coś pozytwecznego, od razu mu lepiej.
                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 16:24
                                                    sorry ale ja się nie proszę aby być w centrum uwagi. to wy piszecie
                                                    jakieś posty rozkręcając dyskusję, która wcale mi się nie podoba.
                                                    wystarczy, że napiszę jakiś marudny post i od razu się zaczyna, a ja
                                                    wcale nikogo o to nie proszę, poza tym mam wrażenie że uważacie mnie
                                                    za idiotkę, kretynkę i śmiecia i najchętniej pozbyłybyście się mnie
                                                    z tego forum, a więc znikam
                                                  • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 16:29
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > sorry ale ja się nie proszę aby być w centrum uwagi. to wy piszecie
                                                    > jakieś posty rozkręcając dyskusję, która wcale mi się nie podoba.
                                                    > wystarczy, że napiszę jakiś marudny post i od razu się zaczyna, a ja
                                                    > wcale nikogo o to nie proszę, poza tym mam wrażenie że uważacie mnie
                                                    > za idiotkę, kretynkę i śmiecia i najchętniej pozbyłybyście się mnie
                                                    > z tego forum, a więc znikam

                                                    Kuraiko, nikt Cię stąd nie wyrzuca, a tym bardziej nie traktuje jak śmiecia -
                                                    wszystko co ja widziałam, to CHEC POMOCY. Po prostu przeczytaj może całą swoją
                                                    forumową historię, i zobacz ile postów masz niemarudnych, ewentualnie bez
                                                    znaczków ":( ;/"...
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 16:34
                                                    kuraiko napisała:

                                                    mam wrażenie że uważacie mnie
                                                    > za idiotkę, kretynkę i śmiecia i najchętniej pozbyłybyście się mnie
                                                    > z tego forum, a więc znikam

                                                    Nikt tak nie pisał, nikt tak nie uważa, a to jest znowu tylko twoja dołująca interpretacja. :-(
                                                  • maith Kuraiko (nazwijmy temat po imieniu) 07.11.08, 21:14
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > wcale nikogo o to nie proszę, poza tym mam wrażenie że uważacie
                                                    > mnieza idiotkę, kretynkę i śmiecia i najchętniej pozbyłybyście się
                                                    > mnie z tego forum, a więc znikam

                                                    I proszę - dokładnie jak napisała Pierwszalitera (prorok jaki czy co? ;))

                                                    Jak tylko argumenty zrobiły się tak wyraźne, logiczne i oczywiste, że nie dało
                                                    się więcej kręcić, Kuraiko całkowicie pomija kwestię, którą wywołała dziesiątki
                                                    postów (tym razem to grubość) i zaczyna marudzić z innej strony, wymyślając
                                                    kolejny fikcyjny problem.

                                                    Swoją drogą to jest dla nas po prostu obraźliwe.
                                                    Forum normalnie unika offtopów, a dla jednej jedynej Kuraiko robi co może -
                                                    multum postów pocieszających, że nie jest gruba, doradzanie na temat zdobycia
                                                    pieniędzy, zdobycia staników (wraz z propozycją przekazania stanika bez
                                                    pieniędzy, pod hasłem "zapłacisz, jak będziesz mogła") sprzedawania na Allegro,
                                                    zdobycia pracy, a nawet... pisania pracy licencjackiej (tu najbardziej
                                                    "spodobało" mi się marudzenie, że jak tu pisać pracę, jak uczelnia ma program
                                                    antyplagiatowy).

                                                    Przepraszam, ale Kuraiko to chyba Ty nas uważasz za kretynki.
                                                    Nikt inny nie otrzymał tu tylu pocieszeń i przyjaznych rad w sprawach
                                                    pozaforumowych. I swoją drogą często jak doradzę komuś w rozmiarowym (1 post)
                                                  • maith Re: Kuraiko (nazwijmy temat po imieniu) 07.11.08, 21:19
                                                    Urwało ;)
                                                    I swoją drogą często jak doradzę komuś w rozmiarowym (1 post)to od razu mam
                                                    pozytywny odzew - dziękuję, ojej jaka dokładna odpowiedź, jak fajnie, super że
                                                    jesteście i że chce Wam się tak pomagać - no generalnie radosna wdzięczność.
                                                    A tu mnóstwo dziewczyn pisze i pisze i pisze i pisze i odpowiedzią jest jedynie:
                                                    -dalsze marudzenie
                                                    -obrażanie się
                                                    -strzelanie fochów
                                                  • pitupitu10 Re: Kuraiko (nazwijmy temat po imieniu) 07.11.08, 21:37
                                                    > A tu mnóstwo dziewczyn pisze i pisze i pisze i pisze i odpowiedzią jest jedynie
                                                    > :
                                                    > -dalsze marudzenie
                                                    > -obrażanie się
                                                    > -strzelanie fochów

                                                    Maith, a nie pomyślałaś, że Kuraiko jest po prostu chora, że jej stan to wynik
                                                    choroby? Że wcale nie chce tak negatywnie patrzeć na siebie, ale inaczej nie
                                                    może? Jak dla mnie to kto inny tutaj zaczął się obrażać i strzelać fochy.
                                                  • maith Re: Kuraiko (nazwijmy temat po imieniu) 08.11.08, 02:55
                                                    Pitupitu, Kuraiko na pewno jest chora. I jak widać próby pomocy on-line nic nie
                                                    dają. Kuraiko musi zgłosić się w realu do psychologa.

                                                    Jej stwierdzenie, że uważamy ją za śmiecia i chcemy się jej pozbyć (po tym, jak
                                                    dziewczyny kolejny raz starały się pomóc, niektóre nawet pozamieszczały własne
                                                    zdjęcia)pokazuje tylko, jak bardzo nie mamy szans jej pomóc.
                                                  • roza_am Zgadzam się z Pierwsząliterą 07.11.08, 15:06
                                                    Szkoda naszych wysiłków. Kuraiko stosuje, z uporem godnym lepszej sprawy, słynną grę "tak, ale". Generując kolejne argumenty zamęczymy siebie, a jej i tak nie pomożemy.

                                                    I nie chodzi mi o to, że mamy się odwrócić od osoby, która jest w potrzebie. Uważam, że zrobiłyśmy bardzo dużo, ale ten sposób postępowania jest w przypadku Kuraiko zwyczajnie nieskuteczny, a dla nas wyczerpujący fizycznie i psychicznie.

                                                    Zresztą Kuraiko sama napisała: "ja naprawdę nigdy nie szukałam u nikogo zaprzeczeń, bo wiem że one mi nic nie dadzą i niczego nie zmienią."
                                                    I myślę, że ma tutaj pełną rację. Ta odrobina samoświadomości jest budująca i daje nadzieję, że dziewczyna kiedyś się obudzi i wykorzysta cały swój potencjał na własną korzyść, a nie jak dotąd - przeciwko sobie.

                                                    Tymczasem obiema rękami podpisuję się pod słowami Pierwszejlitery:
                                                    "Wiesz, masz rację, jesteś grubym, bezkształtnym klocem, pracy nie masz, bo ludziom się nie podobasz, a facet jest z tobą tylko z litości. Pewnie nic lepszego nie znalazł. Założę się, że sam jest beznadziejny. Weź ty się połóż i czekaj na koniec. ;-)))"

                                                    Brutalne i prowokujące, ale może skuteczne?
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 15:32
                                                    > Chyba nie ma sensu, turzyca. Kuraiko, albo ci nie odpisze, albo znajdzie coś no
                                                    > wego, by się wymigać. Albo napisze dla świętego spokoju, że spróbuje, a dwa pos
                                                    > ty dalej znowu zacznie jęczeć. Logiką tu nic się nie zdziała. :-(

                                                    Moje doswiadczenia z osobami nadmiernie emocjonalnymi dowodzi, ze zimna logika
                                                    jest jedyna metoda. Bo wchodzac w emocje po pierwsze zawsze przegram, bo ta
                                                    druga strona ma wieksze doswiadczenie, po drugie wspoluzalezniam sie, a z
                                                    doswiadczenia wiem, ze mnie to strasznie meczy. Dlatego mam zamiar wobec kuraiko
                                                    stosowac tradycyjna metode uzywania wylacznie logicznych odpowiedzi,
                                                    niewchodzenia na poziom emocji i w ogole ograniczania dyskursu do faktow.
                                                    Zadnego uzalania sie, zadnego glaskania po glowce.
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 15:43
                                                    turzyca napisała:

                                                    > Moje doswiadczenia z osobami nadmiernie emocjonalnymi dowodzi, ze zimna logika
                                                    > jest jedyna metoda. Bo wchodzac w emocje po pierwsze zawsze przegram, bo ta
                                                    > druga strona ma wieksze doswiadczenie, po drugie wspoluzalezniam sie, a z
                                                    > doswiadczenia wiem, ze mnie to strasznie meczy.

                                                    Dobra metoda, tylko, że kuraiko nie jest klasycznie histeryczna i właśnie wstrząs emocjonalny by jej się przydał. Dziewczyna jest w swoim sposobie postępowania nawet boleśnie konsekwentna i logiczna.
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 15:59
                                                    pierwszalitera napisała:


                                                    > Dobra metoda, tylko, że kuraiko nie jest klasycznie histeryczna i właśnie wstrz
                                                    > ąs emocjonalny by jej się przydał. Dziewczyna jest w swoim sposobie postępowani
                                                    > a nawet boleśnie konsekwentna i logiczna.

                                                    Ja te metode z dobrym skutkiem stosowalam wlasnie do osoby, ktora byla
                                                    konsekwentna i logiczna w swoich chceniach - tzn. zeby uzyskac to, co chciala
                                                    stosowala mieszanine argumentow logicznych, uzalania sie nad soba, szantazu
                                                    emocjonalnego i paru innych. Wchodzac w dyskusje na jej poziomie zaczynalam sie
                                                    zachowywac tak samo i np. grozic, ze sie potne, i wrecz lapac za noz, mimo ze w
                                                    zyciu nie mialam takiego realnego zamiaru (szczerze mowiac to jak sobie
                                                    przypomne tamte jazdy to az mi sie zimno robi. Frycowe mlodosci. Nigdy wiecej!)
                                                    Przejscie na argumenty logiczne i trzymanie sie tylko ich zdecydowanie
                                                    spowodowalo, ze dyskusje znormalnialy.
                                                    Chetnie bym zafundowala kuraiko cos, co zmieniloby jej nastawienie do zycia, czy
                                                    to mialaby byc terapia, czy sensowne otoczenie, czy jakis wstrzas - obojetne.
                                                    Ale ze nie mam takiej mocy, to mam zamiar od teraz byc "zimna paskuda" czyli
                                                    chlodno i logicznie ustawiac fakty. To jedyne co jej moge dac. Angazujac sie
                                                    emocjonalnie nie tylko jej nie pomoge, ale jeszcze sobie zaszkodze.
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 16:16
                                                    turzyca napisała:

                                                    Ale ze nie mam takiej mocy, to mam zamiar od teraz byc "zimna paskuda" czyli
                                                    > chlodno i logicznie ustawiac fakty. To jedyne co jej moge dac. Angazujac sie
                                                    > emocjonalnie nie tylko jej nie pomoge, ale jeszcze sobie zaszkodze.

                                                    W pierwszym momencie twoje słowa zrobiły na mnie wrażenie pewnej rezygnacji, ale w tej konkretnej sytuacji masz bardzo dużo racji. To jest tylko tak, że gdybym nie miała choć minimalnej potrzeby ulepszania świata, to pewnie nie studiowałabym psychologii. ;-) I teraz też myśląc, że dalej będziemy czytać te same teksty, to chętnie wyobrażam sobie, jak chwytam za nóż. ;-)))
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 17:36
                                                    A ja nie siedzialabym na lobby. ;)
                                                    Chcialabym zeby kuraiko dobrze sie zylo, zeby umiala cieszyc sie tym, co ma,
                                                    zeby umiala zdobywac to, o czym marzy. W sumie to chcialabym tego dla kazdej
                                                    osoby - zeby nikt nie siedzial smutny w kacie i myslal o sobie w negatywnych
                                                    kategoriach smiecia, mutanta, idioty i czego tam jeszcze. Wiem, ze taki kat jest
                                                    straszny i bardzo bym chciala, zeby jak najmniej osob w nim siedzialo.

                                                    Ale przez neta to niestety moge glownie powiedziec jak dobrac stanik i miec
                                                    nadzieje, ze ta swiadomosc, ze nie jest sie nienormalna w swoich klopotach i ze
                                                    mozna miec ladniejsza sylwetke niz dotychczas jakos komus pomoze - zreszta widac
                                                    w watku o zmianie stanika, ze faktycznie tak czasem jest.

                                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 16:22
                                                    mam wrażenie, że robisz wszystko żeby mi dowalić i co ciekawe, nie
                                                    tylko w tym temacie. łatwo jest się wypowiadać na temat jakiejś
                                                    osoby nie znając jej dobrze, tylko na podstawie wypowiedzi w
                                                    internecie. oczywiście jak piszę, że nie lubię ćwiczyć w
                                                    towarzystwie, to jest to traktowane jako wymówka, a nikt nie
                                                    pomyśli, że to ma głębsze przyczyny itd.
                                                    jak piszę, że mi lekarz kiedyś dał zwolnienie z basenu to oczywiście
                                                    wymówka i powinnam podważać zdanie lekarza, bo ja oczywiście jestem
                                                    mądrzejsza i się lepiej znam (a to że kiedyś prawie straciłam słuch
                                                    przez przewlekłe zapalenie zatok to taki mały szczegół)
                                                  • turzyca Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 17:30
                                                    Ja nie mam w zwyczaju nikomu dowalac. Po co mialabym to robic? Probowalam byc
                                                    wobec Ciebie mila, bo myslalam, ze masz chwilowego dola i potrzebujesz
                                                    poglaskania. Kazdy czasem ma gorsze dni i takie mile zachowanie nawet zupelnie
                                                    obcej osoby bywa pomocne i czasem wrecz wyciaga z dola. Ale w Twoim wypadku nie
                                                    pomoglo, a jesli sytuacja jest chroniczna, to nie moge Cie stale glaskac po
                                                    glowce, bo nie ruszymy sie z miejsca. Moge Ci chlodno i logicznie pokazywac,
                                                    ktora droga prowadzi w slepy zaulek, a ktora daje nadzieje na wyjscie z
                                                    problemow. Na odleglosc wiecej zrobic nie moge.
                                                    Oczywiscie ze moge sie wypowiadac na Twoj temat tylko na podstawie Twoich
                                                    wypowiedzi. Jesli kreujesz w nich swoj falszywy obraz, to ja tego nie moge
                                                    wiedziec. A ze piszesz duzo, to nie wypowiadam sie na podstawie jakichs
                                                    pojedynczych wypowiedzi tylko w oparciu o calkiem obszerny obraz, jaki na trzech
                                                    forach stworzylas.

                                                    Jesli latwosc uzyskania fajnej figury przez przemozenie niecheci do cwiczenia w
                                                    cudzej obecnosci nie jest dla Ciebie argumentem, to podalam Ci linki do
                                                    skutecznych cwiczen. Bedzie trudniej, bo jak instruktor stoi nad Toba i krzyczy,
                                                    to machasz noga, mimo ze juz nie masz sily, a samodzielnie czlowiek ma tendencje
                                                    do bycia leniem, ale na pewno da sie za pomoca tych zestawow poprawic figure. A
                                                    zajmuja tylko kilkanascie minut dziennie.

                                                    Jesli boisz sie, ze nie dasz rady byc odpowiednio systematyczna to mozesz sobie
                                                    zrobic watek na offtopach, w ktorym bedziesz codziennie pisac - swiadomosc, ze
                                                    ktos na nas patrzy, jest bardzo mobilizujaca. Jesli pisanie na offtopach jest
                                                    zbyt krepujace, to mozesz wybrac sobie jakas osobe z otoczenia. Albo liczyc, ze
                                                    sama bedziesz dosc zmobilizowana.


                                                    Zdaje sobie sprawe z tego, ze powiklane zapalenie zatok moze miec przykre
                                                    konsekwencje (mi na przyklad pogorszyla sie wada wzroku), ale wiem tez, ze
                                                    problemy z zatokami nie sa czynnikiem automatycznie wykluczajacym basen. Nie
                                                    nalezy sie pchac na basen z trwajacym zapaleniem, ale jesli zapalenie jest
                                                    wyleczone, to czemu nie? Oczywiscie trzeba wczesniej porozmawiac z lekarzem, a
                                                    potem nie zachowywac sie ryzykownie - nie wychodzic z mokrymi wlosami, nie
                                                    wychodzic tuz po suszeniu glowy, uzywac czapki - ale wiem, ze wiele osob
                                                    majacych tendencje do zapalen zatok plywa. Niektorzy nawet medale olimpijskie
                                                    zdobywaja.
                                                    Ale nie tylko basen jest dostepna forma ruchu - w okolicach Rzeszowa sa bardzo
                                                    fajne tereny do jezdzenia na rowerze, a za chwile beda jeszcze lepsze do
                                                    uprawiania biegow narciarskich. A na nordic walking to jest w ogole idealna
                                                    okolica, a ten mozna uprawiac niezaleznie od pory roku.
                                                    Niestety tak jestesmy stworzeni, ze jesli nie ruszamy sie regularnie kilka razy
                                                    w tygodniu to zaczynamy tracic jedrnosc. Jedynym wyjsciem jest ruch, ale rodzaj
                                                    tego ruchu mozemy wybrac sami - wazne by bylo go odpowiednio duzo. Bardziej
                                                    intensywny da szybciej pozadane efekty, ale jak Ci nie lezy to wybierz cos z
                                                    innych dyscyplin.
                                                  • kura17 Turzyca 07.11.08, 20:14
                                                    pozwolisz, ze sie podepne? tez OT, ale widze, sie tutaj zrobil kacik
                                                    odchudzajaco-gimnastyczny ;)

                                                    pisalas o tych cwiczeniach ze strony wdziek-costam. ze masz pewnosc, ze
                                                    dzialaja. znasz sie cos na tym? moze cos mi doradzisz. ja robie z tej strony
                                                    cwiczenia na plaski brzuch (ponoc maja podobny efekt jak 6 weidera). codziennie,
                                                    przez 5 tygodni, w zasadzie bez opuszczania dni (moze 1-2 dni mi wypadly). i
                                                    NIC. ani nie schudlam, ani kondycja mojego brzucha sie nie poprawila :( i juz
                                                    troche pada mi motywacja :( bo efektow brak. kurcze, masz pomysl, co robie zle?
                                                  • turzyca Re: Turzyca 07.11.08, 20:34
                                                    Nie znam sie na tym. Ja po prostu robie szostke wedera (te ich cwiczenia to na
                                                    moje oko to wlasnie) i wiem, ze jak robie, to jest efekt i to bardzo wyrazny,
                                                    moze jakbym zrobila cale 7 tygodni, to bylby trwaly. I widzialam zdjecia mnostwa
                                                    osob, ktore sie chwalily efektami szostki wedera. Niektore byly mi znane
                                                    osobiscie, wiec tym bardziej wiarygodne.
                                                    Jedyne co mi przychodzi do glowy to sposob robienia - poprobuj pod roznymi
                                                    katami i i znajdz takie ustawienie, w ktorym bedziesz czula, ze miesnie pracuja.
                                                    I trzeba robic naprawde powoli i starannie - bez szwungu jak mawia moja kobieta
                                                    od pilatesu. Bo jak robisz sila rozpedu to miesnie nie pracuja, wiec nie ma efektu.
                                                    A niestety istnieje tez ryzyko, ze masz taka ilosc docieplacza, ze efektu nie
                                                    widac mimo ze tak naprawde sa - dobrze jest regularnie sie mierzyc miarka, do
                                                    mnie przemawia, jak widze, ze na miarce jest pare cm mniej i testowa kiecka
                                                    lepiej lezy. Waga mi stoi w miejscu, ale co z tego jak stoi w miejscu od 2 lat,
                                                    a cialo sie zmienia? Nie zwracam wiec uwagi na wage i polegam tylko na miarce i
                                                    ciuchach.
                                                    Moze sprobuj A6W zamiast tych cwiczen? Te na talie osy u mnie dawaly efekt, ale
                                                    nie tak szybki i widoczny jak A6W - dla mnie to nieco zniechecajace, ale ze
                                                    dzialaja, to do nich linkuje.
                                                    Reszty nie probowalam, bo jak doszlam do wniosku, ze musze porzadnie sie za
                                                    sylwetke wziac, to po prostu zapisalam sie na aerobik (ktorego nie cierpie, ale
                                                    to insza inszosc), bo sama sie nie zmusze do cwiczenia w takim tempie, zeby
                                                    potem musiec koszulke wykrecac.
                                                  • kura17 Re: Turzyca 07.11.08, 20:44
                                                    ta 6w mnie przeraza (nigdy nie potrafilam robic takich cwiczen ;). dlatego
                                                    wybralam ten zamiennik z tamtej strony (jest napisane, ze dziala b. podobnie).
                                                    moze jeszcze dam sobie czas ;) albo sprobuje 6w.
                                                    wiem, ze dziala u innych, bo ciagle to slysze :) dlatego zabralam sie z
                                                    entuzjazmem, ale po 5 tygodniach troche on mniejszy... a teraz na dodatek chora
                                                    jestem, wiec nie cwicze (nie mam sily ;)

                                                    kurcze, ja na aerobik nie bardzo mam czas, przy pracy i dwojce dzieci. oraz
                                                    braku czegokolwiek blisko - musialabym co najmniej 45 minut dojezdzac :(
                                                    najlepiej byloby kolo pracy, ale nasze dzieci chodza spac b. wczesnie (o 19) i
                                                    gdybym cwiczyla zaraz po pracy, to bym ich zupelnie nie widywala :( nie oplaca
                                                    mi sie, musze sie mobilozowac i cwiczyc sama :)
                                                    i pracy jezdze codziennie (jak nie pada) rowerkiem :) tez nie widze efektow, ale
                                                    przynajmniej dobrze sie czuje i sprawia mi to frajde. niestety te cwiczenia na
                                                    brzuch nie...

                                                    ... no to pomarudzilam i ja troche, ide pocwiczyc ;)
                                                  • kasica_k A6W :) 08.11.08, 01:52
                                                    To te ćwiczonka naprawdę spalają tłuszcz? Tzn. nie jest tak, że tylko mięśnie
                                                    rosną, a oponka sobie zostaje? Przepraszam za laickie pytanie, w życiu niczego
                                                    nie ćwiczyłam (a zdaje się, że jednak powinnam... bo JA w przeciwieństwie do co
                                                    poniektórych tutaj nadwagę mam ;)
                                                  • agafka88 Re: A6W :) 08.11.08, 01:56
                                                    Spala głównie tłuszcz. Z tego co czytałam, to mięśnie buduje lepiej wtedy, kiedy
                                                    te mięśnie się ma już wyrobione - ja niestety nie mam
                                                  • turzyca Re: A6W :) 08.11.08, 02:54
                                                    Szczerze mowiac nie wiem. Nie mierzylam sobie warstwy tluszczu. ;P Ale wiem, ze
                                                    jak dwa tygodnie przed impreza odkryje, ze moja ukochana kiecka mnie ledwo opina
                                                    i wezme sie za A6W tak od 10 dnia, to po tych dwoch tygodniach kiecka sie uklada
                                                    jakby nigdy nie miala w planach zlosliwie sie kurczyc. ;) I po zdjeciu kiecki
                                                    brzuch tez wyglada fajniej, taki jest mniej miekki. Zazwyczaj trace w
                                                    najbardziej wystajacej czesci brzucha ok. 5 cm.

                                                    Caly czas sobie obiecuje, ze zrobie kiedys te cale 7 tygodni, ale zazwyczaj
                                                    najdalej druga miesiaczka wybija mnie z rytmu. :( Ale kiedys na pewno! ;)
                                                  • turzyca Re: A6W :) 08.11.08, 02:57
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86228&w=86961663 jak na zawolanie grupa
                                                    wsparcia :)
                                                  • pierwszalitera Re: A6W :) 08.11.08, 12:29
                                                    Każdy ruch mięśni spala tłuszcz. :-) Niektórzy sportowi specjaliści są nawet zdania, że intensywne ćwiczenia poszczególnych partii mięśni, jak na siłowni, albo nawet w domu na dywanie, mogą być lepsze na stracenie wagi niż bieganie, albo rower. Kto raz próbował takich ćwiczeń, to wie, że nieźle można się przy nich spocić. ;-) Ćwiczenia mięśni brzucha spłaszczają go znacznie, oponka nie zniknie może od razu, bo to zależy od całkowitej ilości tłuczczu na ciele i indywidualnego rozkładu, ale wizualnie będzie na pewno lepiej. Plusem jest też, że jak raz zmobilizujemy się do jakiś ćwiczeń, to możliwe, że odkryjemy w sobie sportową duszę i nabierzemy ochoty na więcej ruchu ogólnie.
                                                  • elayne_trakand Re: A6W :) 08.11.08, 12:33
                                                    Dziewczyny, zeby spalic tluszcz, to jednak najlepiej trening silowy calego ciala
                                                    (wtedy lepiej uruchomia sie procesy chemiczne potrzebne do tego). Nie musi byc
                                                    dlugi, wystarczy 20-30 minut.
                                                    Jak sie do tego dolozy aeroby/interwaly i jeszcze posilki co 2-3 h to tluszczyk
                                                    zaczyna ladnie schodzic :)
                                                    A6W oczywiscie mozna wplesc w ten trening.
                                                    Ja sie zabieram dzisiaj do roboty bo schudnac schudlam ale nie ''po mojemu'' i
                                                    za duzo tluszczu mi zostalo (przy wadze ok) i za malo miesni.
                                                  • kasica_k Re: A6W :) 08.11.08, 19:46
                                                    Na Jowisza, co to są aeroby i interwały? ;)
                                                  • elayne_trakand Re: A6W :) 08.11.08, 21:16
                                                    Aeroby to taka forma jednostajnego wysilku, w ktorym tetno miesci sie w
                                                    przedziale mniej wiecej 60-80% tetna maksymalnego.
                                                    A nie wdajac sie w obliczanie takie, przy ktorym z mniejszym badz wiekszym
                                                    trudem jestesmy w stanie prowadzic rozmowe.
                                                    Aeroby (nie mylic z aerobikiem - pajacyki przy muzyce ;) ) - bo przy takim
                                                    wysilku nastepuje spalanie tlenowe
                                                    Aeroby najlatwiej robic maszerujac, biegajac, jezdzac na rowerze itp.

                                                    Interwaly mozna robic tak samo jak aeroby ale tempo nie jest juz jednostajne
                                                    tylko przeplata sie niskie i wysokie np marsz/trucht albo bieg/sprint.
                                                  • m_ana spalanie tłuszczyku 09.11.08, 11:27
                                                    ćwiczenia na różne partie mięśni oczywiście prowadzącą do spalania tłuszczu. Warto jednak pamiętać o tym, że ćwicząc konkretne mięśnie np. brzucha, wcale nie spalamy tłuszczu tylko w tej okolicy ciała (czego wiele osób oczekuje np. chcę stracić w udach, ale nie w biuście, to będę robić ćwiczenia tylko na uda) - proces ten dotyczy całego ciała. Chociaż dzięki napięciu mięśni faktycznie szczególnie w pożądanym miejscu mogą być widoczne efekty.
                                                    Popieram jednak elayne_trakand - warto ćwiczyć całe ciało, poprawiając przy tym kondycję i wydolność organizmu i to uzupełniać ćwiczeniami wzmacniającymi, niech już będzie, brzuszek.
                                                    A przy okazji - jazda na rowerze zdecydowanie może przypominać interwały, a nie aeroby, wystarczy choćby wybrać się w teren górski, co wszystkim polecam :P
                                                  • klymenystra Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 07:57
                                                    Eee tam, plaski brzuch jest malo kobiecy. Brzuszek troche musi wystawac i byc
                                                    zaokraglony. Skad te idealy, ze kazda z nas musi dazyc do wygladu kulturystki?
                                                  • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 13:05
                                                    > Kobiety z wielką urodą i idealnym ciałem wcale nie są szczęśliwsze od normalnyc
                                                    > h śmiertelnych. A jeżeli buduje się tylko na fizycznej atrakcyjności, to ma się
                                                    > poważne problemy, gdy pierwsza młodość zaczyna mijać. Szczupłość sama w sobie
                                                    > nie jest też gwarancją życiowego sukcesu

                                                    W całej tej pogoni za "idealną" sylwetką jest drugie dno. Znam osobę, która
                                                    miała początki bulimii (na szczęście w porę trafiła na terapię). Ładna, szczupła
                                                    dziewczyna, wcale nie musiała się odchudzać, ale wiecznie wynajdywała sobie
                                                    "fałdki". Wicie, co mówiła? "Z taką wagą lepiej się czuję". I właśnie o to
                                                    "czucie" się rozchodzi. Jak się schudnie, to ma się poczucie sukcesu, "udało mi
                                                    się!", koleżanki mówią z podziwem "Ale schudłaś! Super wyglądasz!", błysk w oku
                                                    chłopaka / męża...
                                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 13:29
                                                    pitupitu10 napisała:

                                                    Wicie, co mówiła? "Z taką wagą lepiej się czuję". I właśnie o to
                                                    > "czucie" się rozchodzi. Jak się schudnie, to ma się poczucie sukcesu, "udało mi
                                                    > się!", koleżanki mówią z podziwem "Ale schudłaś! Super wyglądasz!", błysk w oku
                                                    > chłopaka / męża...
                                                    >

                                                    No to najwyższy czas, by sobie to poczucie sukcesu zafundować gdzie indziej. Albo zapytać, dlaczego moje życie jest takie do dupy, że potrzebuję ciągle potwierdzenia innych. ;-)))
                                                • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 01:23
                                                  mariska ----> to może kumpel jest z tych, co to uważają za nadwagę
                                                  BMI powyżej 19 xD
                                                  no ja wiem co masz na myśli mówiąc o utrzymaniu wagi, bo to wcale
                                                  nie jest tak, że się schudnie i można sobie już wpylać na co ma się
                                                  ochotę i w takich ilościach jakie się chce, tylko trzeba się
                                                  pilnować cały czas, zwłaszcza jak się ma skłonności do tycia (albo
                                                  wysoki cholesterol)
                                                  no laska Twoje BMI 24 to chciałabym mieć :> tzn tak rozłożone ;)))
                                                  • kura17 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 09:52
                                                    Kuraiko, rusz doope teraz i zacznij cwiczyc, bo potem mozesz miec mniej okazji i
                                                    wolnego czasu...
                                                    jak juz beda dzieci, praca, dom, to wygospodarowanie czasu na sporty bedzie
                                                    duuzo trudniejsze...
                                                    dzieciaki budza o 5:30, wiec rano sie nie da...
                                                    potem wyprawienie dzieci do przedszkola, nas do pracy
                                                    praca praca praca
                                                    odbieranie dzieci w biegu
                                                    zabawa, spedzanie z nimi czasu
                                                    nakarmienie, przebranie, uspanie
                                                    ogarniecie chalupy
                                                    zjedzenie kolacji
                                                    pol godziny na forum
                                                    i juz jest 22, padasz na pysk, a tu jeszcze trzeba sie troche pogimnastykowac,
                                                    bo podzieciowa figura potrzebuje "specjalnej troski"...
                                                    :)))

                                                    korzystaj z zycia TU i TERAZ, zamiast marudzic :) bo powodow masz malo
                                                    (obiektywnie), a zapalu (do marudzenia) mnostwo ;)
                                                • klymenystra Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 07:56
                                                  Otoz to. Ja co prawda probuje zrzucic pare kilo, ale to raczej wgledy zdrowotne
                                                  i jedne ukochane spodnie, ktore chcialabym moc zalozyc :))) Straszne jest to, ze
                                                  nie mam motywacji! Jak jeszcze mialam kompleksy, to chudlam szybko, a lobby i
                                                  taniec wyleczyly mnie ze wszystkiego i podobam sie sama sobie. Chociaz, jak o
                                                  tym mowie, to ludzie patrza z powatpiewaniem :p
                                • elrosa Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 22:57
                                  marudo! *kopie* ;)
                                  figurę masz jak najbardziej w porządku, jakoś tego "mało kobiecego kloca" nie mogę się nijak dopatrzeć. No, może ten murek, o którym na drugim zdjęciu się opierasz, do tego określenia pasuje :) ale Ty na pewno nie!
                                  Zamiast wynajdywać jakieś nieistniejące mankamenty, poszukaj w sobie czegoś, co uważasz za fajne - ładnego biustu, zgrabnych łydek, w ostateczności koloru oczu (widziałam, śliczny :)), no, dosłownie czegokolwiek. A jeśli sama nie znajdziesz, spytaj swojego mężczyzny - oni zazwyczaj są szczerzy :) i powtarzaj to sobie codziennie jak mantrę, zamiast wmawiać sobie i wszystkim dookoła, że wyglądasz źle.
                                  • kuraiko Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 23:05
                                    mojemu facetowi się wszystko podoba xD
                                    a murek też był śliczny ;)
                                    mam nadzieję, że chodzi o mój naturalny kolor oczu (szary), a nie
                                    oszałamiający błękit spowodowany oświetleniem xD
                                    no właśnie to jest problem, bo nawet słowa mojego faceta nie mogą
                                    mnie przekonać, ech. przydałby się dobry psycholog
                                    • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 23:18
                                      kuraiko napisała:

                                      bo nawet słowa mojego faceta nie mogą
                                      > mnie przekonać, ech. przydałby się dobry psycholog

                                      Kuraiko ja jestem psychologiem więc powiem ci smutną prawdę. Psychoterapia to nie jest głaskanie po głowie. To ciężka praca wymagająca sporego wysiłku ze strony klienta. Nikt nie wszczepi ci przekonania, że jesteś atrakcyjna. Jeżeli ty nie wykazujesz żadnych zamiarów zmiany spojrzenia, to nawet psycholog ci nie pomoże. Wszystkie argumenty miłych ci osób spływają po tobie jak po neoprenie i zamiast się zastanowić nad tym co piszesz i robisz, wdzięczysz się, że niby nie jest tak źle, ale za jednym zamachem podajesz nowe agrumenty na potwierdzenie aksjomu, że jesteś beznadzieja. Cycki opadają. :-/
                                      • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 13:52
                                        > oże. Wszystkie argumenty miłych ci osób spływają po tobie jak po neoprenie i za
                                        > miast się zastanowić nad tym co piszesz i robisz, wdzięczysz się, że niby nie j
                                        > est tak źle, ale za jednym zamachem podajesz nowe agrumenty na potwierdzenie a
                                        > ksjomu, że jesteś beznadzieja. Cycki opadają. :-/

                                        To ja się teraz wypowiem z drugiej strony barykady. Od lat mam większe lub
                                        mniejsze "doły". Pomimo wielu sugestii, że powinnam pójść do psychologa,
                                        zatroskanych spojrzeń, nieśmiertelnych "Czy masz jakiś problem?", tego, że było
                                        mi bardzo ciężko, to zawsze potrafiłam sobie jedne rzeczy po swojemu wyjaśnić,
                                        inne wyperswadować, a 90% zignorować. Jak dzisiaj o tym myślę, to aż trudno mi
                                        uwierzyć, jak wielkie klapki można mieć na oczach. Dopiero ostatnio coś się we
                                        mnie zmieniło i planuję rozpocząć terapię.

                                        Pierwszalitero, rozumiem twoje rozgoryczenie, ja też je czuję, jak czytam wpisy
                                        Kuraiko. Ale rozumiem ją. Przyznanie samej przed sobą, że ma się problem, i że
                                        tego problemu nie potrafimy same rozwiązać jest BARDZO trudne.

                                        Opiszę tu pokrótce moje techniki, dzięki którym skutecznie zamulałam sobie
                                        rozum. Kuraiko, być może niektóre rzeczy będą dla ciebie znajome:

                                        - "ja po prostu mam taką (melancholiczną) naturę", "każdy ma czasem zły dzień",
                                        "to tylko PMS", "każdy musi sobie czasem popłakać" - każdy "dobry" dzień był dla
                                        mnie potwierdzeniem tego, że wszystko ze mną w porządku, udawałam, że "złych"
                                        dni nie ma

                                        - "nie muszę iść do psychologa, ja nie mam problemów" - bo jak ktoś szuka
                                        pomocy, to znaczy, że już w ogóle nie może funkcjonować, nie wstaje z łóżka, i
                                        na pewno ma za sobą gwałt albo maltretowanie, a już na 100% pochodzi z jakiejś
                                        "rodziny z problemami"

                                        - "A co ja będę z jakąś obcą babą gadać."

                                        - jak pójdę do psychologa, to na 100% się rozbeczę i będzie wstyd

                                        - psycholog i tak mnie nie zrozumie (bo NIKT mnie nigdy nie zrozumie), przekręci
                                        moje słowa, nie pomoże mi (bo NIKT mi nie pomoże, a tak w ogóle to przecież ja
                                        nie mam żadnych problemów)

                                        - Najtrudniejsze do przezwyciężenia było to, że ja jestem osobą bardzo zamkniętą
                                        w sobie i nieśmiałą. Myślałam, że jak się zacznę zwierzać ze swoich myśli, to to
                                        będzie.. nie wiem.. takie rozebranie się i wystawienie na widok publiczny.


                                        Do psychologa (w przychodni akademickiej) poszłam raz, jakieś dwa lata temu; to
                                        była "pomoc w nagłym wypadku" = wielki dół. Polecam! To naprawdę wielka różnica,
                                        kiedy ktoś bliski albo ty sama sobie coś mówisz, a kiedy mówi to osoba
                                        całkowicie obiektywna, która nic o tobie nie wie, i za którą stoi autorytet
                                        "specjalisty".
                                        • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 14:30
                                          pitupitu10,
                                          Dziękuję za wielką otwartość i listę technik samooszukiwania. Takie rzeczy są całkiem normalne i nie ma czego się wstydzić. Nie chcę bawić się tutaj w diagnozy, ale z twojego opisu wygląda to na stany depresyjne. Z tym wiele ludzi ma problemy, na pocieszenie dodam, że w wielu przypadkach ludzie wygrzebują się z depresji sami, albo znika ona zupełnie samoistnie, bez terapii. Jeżeli masz jednak potrzebę skorzystania z profesjonalnej pomocy, to zrób to. Po co się męczyć samemu. A przyznanie się przed sobą do istnienia problemu, to już droga w kierunku wyjścia. :-)
                                          W przypadku kuraiko sprawa jest chyba bardziej skomplikowana i "zrozumienie", współczucie i emaptia niewiele tu udziałają. Kuraiko jest odporna na wszelkie pocieszające argumenty i wiele do niej nie dociera. Być może to też taka strategia, bo posty, w których jestem wyraźniejsza po prostu ignoruje. I chociaż nasza forumka jest pisemnie tu bardzo aktywna, nie usłyszałam od niej też ani jednej konstruktywnej wypowiedzi, nawet najmniejszej próby, choćby odrobiny dobrej woli. Jeżeli zajmowanie się jej osobą staje się dla niej niewygodne i zbyt konkretne, przenosi wszystko w jakieś inne miejsca, albo "rozwadnia" temat pisząc o innych ludziach, czy rzeczach. Ja wcale nie chcę się w jej przypadku terapeutycznie udzialać i uważam powoli, że szkoda energii, nie warto jej pocieszać i podnosić na duchu, bo coś takiego nazywa się kouzależnienie, do niczego nie prowadzi, kogoś kto sam poczucia problemu nie ma, nie da się zmienić. A nie jej wygląd jest tu problemem. Mnie martwi tylko, że jest tu na forum takim niepoprawnym przykładem negatywnego podejścia do życia i skoro reaguje się tu na agresję dosyć wrażliwie, to autoagresja też nie powinna być lekceważona. Chyba.
                                          • agafka88 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 14:52
                                            pierwszalitera napisała:

                                            > jest tu problemem. Mnie martwi tylko, że jest tu na forum takim niepoprawnym p
                                            > rzykładem negatywnego podejścia do życia i skoro reaguje się tu na agresję dosy
                                            > ć wrażliwie, to autoagresja też

                                            Szczerze? Mnie też to martwi. Kiedy trafiłam na to forum, to zdecydowałam się tu
                                            pisać tylko dlatego, że kojarzyło mi się z bardzo sympatycznym miejscem, gdzie
                                            piszą miłe kobietki. A ostatnio aż odechciewa mi się tu czasem zaglądać, bo
                                            czekają na mnie kolejne jęki, płaczki, żale, które po prostu psują mi humor. I
                                            nie chodzi mi o to, że ja zabraniam komuś mieć gorszy dzień - każdy ma prawo do
                                            gorszego dnia. Ale tutaj mamy do czynienia z sytuacją permanentną, gdzie połowa
                                            forum angażuje się w pomoc drugiej osobie, przerzucając się dobrymi radami,
                                            pomysłami i komplementami, a drga strona się kompletnie na to forum "wypina"
                                            szukając kolejnych, coraz bardziej absurdalnych wymówek i odrzucając praktycznie
                                            każdą pomocną dłoń.

                                            Tak jak nie mogłabym bezczynnie patrzeć na osobę krzywdzącą siebie w moim
                                            otoczeniu, tak nie mogę patrzeć tutaj - tyle że tutaj mam niestety znaczącą
                                            barierę do pokonania - to jest kontakt jedynie przez internet i nie mogę
                                            właściwie nic zrobić, poza pisaniem kolejnych postów - strasznie frustrujące.

                                            Kuraiko, uważaj tylko żeby nie stało się tak, że w momencie kiedy naprawdę
                                            będziesz potrzebowała pomocy, ludzie zwyczajnie się od Ciebie odwrócą, bo
                                            pomyślą, że to kolejne "jęki dla jęków" i będą już mieli zwyczajnie dość.
                                • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 06.11.08, 23:06
                                  Ty naprawdę wyglądasz w porządku. Masz tylko zaburzenie percepcji. Wiesz, ja mam w domu dwa identyczne "całoosobowe" lustra. Jedno wisi w przedpokoju, a drugie w sypialni. Problem tylko, że to w przedpokoju jest tak zawieszone, że mam malutko przestrzeni, by przed nim stanąć. Tak tylko pół metra. I gdy staną przed nim w bieliźnie, tak całkiem blisko, to widzę grubą, cellulitową babę, z odstającymi biodrami i fałdkami tłuszczu na brzuchu. Koszmar. :-/ Przed tym samym lustrem w sypialni mam więcej miejsca. Coś może około 2 metrów. I gdy stanę przed nim w odpowiedniej odległości, to widzę szczupłą kobietę z proporcjonalną figurą i fajnym tyłkiem. Różnicę robi tylko zmiana perspektywy spojrzenia. Dlatego wybierając się gdzieś, sprawdzam mój ogólny wygląd zawsze w sypialni, a w przedpokoju poprawiam tylko na głowie beret, albo nakładam na usta błyszczyk. Bo nie rozumiem po co miałabym się zadręczać. Ty też niepotrzebnie to robisz.
                                  • beauty-gosiek Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 08:51
                                    pierwszalitera napisała:

                                    > Ty naprawdę wyglądasz w porządku. Masz tylko zaburzenie percepcji. Wiesz, ja ma
                                    > m w domu dwa identyczne "całoosobowe" lustra. Jedno wisi w przedpokoju, a drugi
                                    > e w sypialni. Problem tylko, że to w przedpokoju jest tak zawieszone, że mam ma
                                    > lutko przestrzeni, by przed nim stanąć. Tak tylko pół metra. I gdy staną przed
                                    > nim w bieliźnie, tak całkiem blisko, to widzę grubą, cellulitową babę, z odstaj
                                    > ącymi biodrami i fałdkami tłuszczu na brzuchu. Koszmar. :-/ Przed tym samym lus
                                    > trem w sypialni mam więcej miejsca. Coś może około 2 metrów. I gdy stanę przed
                                    > nim w odpowiedniej odległości, to widzę szczupłą kobietę z proporcjonalną figur
                                    > ą i fajnym tyłkiem. Różnicę robi tylko zmiana perspektywy spojrzenia. Dlatego w
                                    > ybierając się gdzieś, sprawdzam mój ogólny wygląd zawsze w sypialni, a w przedp
                                    > okoju poprawiam tylko na głowie beret, albo nakładam na usta błyszczyk. Bo nie
                                    > rozumiem po co miałabym się zadręczać. Ty też niepotrzebnie to robisz.


                                    Ano właśnie, ja też mam takie dwa lustra, jedno w przedpokoju, drugie u mamy w domu. O wiele lepiej się sobie podobam w tym u mamy bo widzę całą swoją sylwetkę (u siebie tylko do połowy), jak stamtąd wychodzę od razu lepiej się czuję.
                                    Stwierdzam również że o wiele szczuplej wyglądam poza domem, na ulicy czy np. na zdjęciach :)
                                    I choć noszę rozmiar 44 (czy to w ciąży czy poza nią) wcale nie uważam się za wielkiego grubego babsztyla, choć wiem że pewnie wiele osób słysząc jaki jest mój rozmiar tak by o mnie pomyślało.
                                    Odkąd urodziłam dzieci stałam się w swoich oczach bardziej atrakcyjna niż za czasów szkoły średniej kiedy to nosiłam 40-tkę.
                                    I jeśli się odchudzam to tylko i wyłącznie żeby się móc zmieścić w rozmiarówkę sklepową (czyli móc wejść i przebierać w co najmniej kilku sztukach w moim rozmiarze a nie dostać tylko jedne spodnie i usłyszeć że to wszystko w moim rozmiarze) co jest bardzo dołujące niestety.
                                    No ale nic, nie zamierzam poddawać się fobii literkowej, w końcu mam kilka super dobranych staników i cycki mi już nie wiszą jak 3 miesiące czy 3 lata temu hehe
                                • besame.mucho Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 12:32
                                  Kuraiko, moim zdaniem wyglądasz dobrze. A wyglądałabyś lepiej nie
                                  jakbyś schudła, ale jakbyś się wyprostowała! Garbisz się bardzo na
                                  tym zdjęciu z murkiem. Więc ściągaj łopatki! Biust do przodu! I
                                  będzie świetnie :-).
                                  A jeśli nadal nie będziesz się sobie podobała, to mam dla Ciebie
                                  radę. Za każdym razem kiedy będziesz chciała napisać narzekającego
                                  posta - zrób 20 brzuszków, przysiadów, nożyc czy co tam sobie
                                  jeszcze wymyślisz :-).
                                • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 12:53
                                  Kuraiko, masz bardzo fajną kobiecą figurę! Ja tu wcale nie widzę żadnego kloca
                                  ani kołka. Tylko kup sobie coś kolorowego. Bo chodzenie wiecznie na czarno robi
                                  z człowieka wdowę albo smutasa. Teoretycznie czerń wyszczupla - wg mnie dużo
                                  ważniejszy jest odpowiedni krój ubrań.

                                  Sama przy 158cm wzrostu ważyłam 55-6 kilo, więc wiem, że można się z tym czuć
                                  niekomfortowo. Myślę, że jeśli chcesz schudnąć, to najważniejsza jest zasada
                                  "nic na siłę" i "wrzuć na luz". Jak będziesz dążyła do mniejszej wagi z obsesją
                                  szaleńca, to tylko się zatrujesz negatywnymi emocjami. Poczytaj moje rady w
                                  sygnaturce. Ostrzegam, że to nie jest tak, że jak schudniesz, to od razu świat
                                  stanie się bardziej kolorowy. Mi bardzo zmalał biust, a celulit jak był, tak jest.

                                  Wiesz, nawet największa piękność o figurze modelki nie będzie atrakcyjna, jeśli
                                  będzie wiecznie chodzić z nosem na kwintę, ubierać się w wory pokutne i płakać
                                  po kątach.
                                • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 21:31
                                  Wiecie, co, dziewczyny? Zrobiło mi się bardzo przykro czytając posty niektórych
                                  z was. Są pełne jadu i agresji. Rozumiem, że jesteście wkurzone, ale czasem
                                  lepiej jest zamilknąć, niż "chlapnąć" coś w złości. Kuraiko zrobiło się bardzo
                                  przykro, mi zrobiło się przykro, atmosfera na forum się zagęściła. Przeczytajcie
                                  swoje posty i pomyślcie, czy same chciałybyście przeczytać coś takiego. Ja nie
                                  sądzę, żeby Kuraiko powzięła misję dręczenia nas, i że nie zmienia się, bo tak
                                  jej się podoba. Przypuszczam, że po prostu nie jest w stanie tego zrobić.
                                  Myślicie, że komuś, kto choruje na depresję wystarczy powiedzieć, że świat jest
                                  piękny, a on przestanie chorować? Nie twierdzę, że Kuraiko ma akurat depresję,
                                  ale chcę powiedzieć, że ludzie, nie z własnej winy, nie zawsze panują nad
                                  emocjami i nie zawsze można im coś racjonalnie wyperswadować.

                                  Kuraiko, czas oczyścić atmosferę, więc napiszę parę moich przemysleń, z którymi
                                  jak sądzę zgodziłyby się inne forumki. Nie robię tego, żeby ci zrobić przykrość,
                                  wygonić cię z forum, czy się wyżyć, a wręcz przeciwnie: chcę ci pomóc, pomóc ci
                                  uświadomić sobie pewne rzeczy. Nie dziw się, że twoje posty wzbudzają duże
                                  zainteresowanie, bo tak już jest, że kiedy "jeden z naszych" ma problemy, to
                                  reszta biegnie na ratunek. Twoje wypowiedzi są często pełne smutku, więc reszta
                                  Lobbystek próbuje si poprawić humor, znaleźć rozwiązanie dla twoich zmartwień.
                                  To zupełnie naturalne.

                                  Walnę prosto z mostu: uważam, że masz problem.

                                  Twoje emocje zatruwają ci życie.

                                  Wiesz, jaką dziewczynę widzę, gdy czytam twoje posty? Dziewczynę smutną,
                                  zdołowaną, która rzadko się uśmiecha, za to często płacze.

                                  - masz duże kompleksy na punkcie własnego wyglądu - ok, niby każde jakieś ma,
                                  jednak ty o swoim ciele piszesz bardzo często, mam wrażenie, że bez przerwy o
                                  tym myślisz, dręczysz się, nie potrafisz się od tych myśli uwolnić

                                  - widzisz świat w czarnych barwach, kiedy coś ci nie wychodzi lub nie idzie po
                                  twojej myśli silnie to przeżywasz. Interpretujesz rzeczywistość na swoją
                                  niekorzyść; kiedy dostałaś prezent na urodziny dorobiłaś sobie do tego teorię,
                                  że niby koleżanki chciały ci zrobić przykrość

                                  - stoisz w miejscu; twój stan to nie "zły dzień", utrzymuje się cały czas

                                  Czy nie chciałabyś tego zmienić? Być bardziej radosną? Odetchnąć pełną piersią?

                                  Przeczytaj kilka dyskusji z tobą, które przewinęły się prze forum. Ile razy
                                  zareagowałaś na dobre rady pisząc "dziękuję za dobrą radę, spróbuję tak zrobić"?
                                  Ile razy wynajdywałaś negatywne strony? Ile razy napisałaś "i tak się nie uda"?
                                  To nie są oskarżenia, ani wyrzuty. Tu nie ma żadnej twojej winy, po prostu
                                  jesteś w takim stanie, a nie innym. Próbuję ci otworzyć oczy dziewczyno!

                                  Ja wiem jak to jest, kiedy jest się w wielkiej czarnej dziurze, kiedy nie chce
                                  się żyć, nic się nie udaje, przyszłość wygląda beznadziejnie, a do tego zewsząd
                                  wychodzą czepialscy ludzie, którzy chcą rozmawiać o twoich problemach. Wiem, że
                                  to da się zmienić, że nie muszę się męczyć.

                                  Nie popełniaj mojego błędu! Nie męcz się przez wiele lat. Idź do psychologa!
                                  Jeśli chcesz na ten temat porozmawiać, napisz do mnie na priv.


                                  Sorry, ale ktoś musiał to raz i głośno powiedzieć.
                                  • pierwszalitera Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 22:21
                                    pitupitu10 napisała:

                                    > Jeśli chcesz na ten temat porozmawiać, napisz do mnie na priv.
                                    >
                                    >
                                    > Sorry, ale ktoś musiał to raz i głośno powiedzieć.
                                    >
                                    >

                                    Sorry, pitupitu, może nie spotykałaś się z postami kuraiko tak często jak inne dzieczyny, które tu się wypowiedziały, ale to co tak ładnie opisałaś zostało powiedziane kuraiko już wiele, wiele razy i w wielu, wielu miejscach. I było pocieszająco, radząco, wyjaśniająco, podnosząco na duchu, rozwesalająco i inne cudy nie widy. Prywatne posty też chyba były. Ja skłaniam się do pozycji maith i nie widzę w tym żadnego jadu. Autentycznie życzyłabym sobie, by kuraiko do nas wróciła i zaskoczyła nas czymś pozytywnym o sobie. Bardzo trudno jest lubić osobę, która sama się nie lubi.

                                    Nie twierdzę, że Kuraiko ma akurat depresję,
                                    > ale chcę powiedzieć, że ludzie, nie z własnej winy, nie zawsze panują nad
                                    > emocjami i nie zawsze można im coś racjonalnie wyperswadować.
                                    >

                                    Wyperswadować i przekonać na pewno nie, ale są techniki, które się sprawdzają. Ja niejednokrotnie prosiłam kuraiko, by napisała o sobie coś fajnego. Tylko raz udało jej się coś o oczach i zaraz potem zaczęła się dyskusja o jej słabym wzroku. :-/ Wyjaśniłam, że pisanie negatywóch utrwala tylko jej kompleksy i ma spróbować zaprzestać. Nie udało się. A przecież znaczek :-( nie robi się od samości i jest to jakaś świadoma decyzja.
                                    • tinoola Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 22:34
                                      wydaje mi sie ze najlepiej bedzie nie reagowac na "zaczepki" ze
                                      strony kuraiko i "narzekanie" samo sie skonczy bo nie bedzie odzewu
                                      z naszej strony

                                      moja drobna uwaga to juz jest kolejny watek (az trudni zliczyc ile
                                      ich bylo), ktory schodzi z tematu "dzieki" kuraiko - a na
                                      takie "pogaduchy" zostalo stworzone offtopowe forum :)

                                      pzdr
                                      t.
                                    • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 23:04
                                      > Sorry, pitupitu, może nie spotykałaś się z postami kuraiko tak często jak inne
                                      > dzieczyny, które tu się wypowiedziały, ale to co tak ładnie opisałaś zostało po
                                      > wiedziane kuraiko już wiele, wiele razy i w wielu, wielu miejscach. I było poci
                                      > eszająco, radząco, wyjaśniająco, podnosząco na duchu, rozwesalająco i inne cudy
                                      > nie widy. Prywatne posty też chyba były. Ja skłaniam się do pozycji maith i ni
                                      > e widzę w tym żadnego jadu. Autentycznie życzyłabym sobie, by kuraiko do nas wr
                                      > óciła i zaskoczyła nas czymś pozytywnym o sobie. Bardzo trudno jest lubić osobę
                                      > , która sama się nie lubi.


                                      Ja też czuję się sfrustrowana tym, że nie potrafimy pomóc kuraiko, ale uważam,
                                      że można było w inny sposób poprowadzić tą dyskusję: napisać "uważam, że
                                      dyskusje na ten temat do niczego nie prowadzą i nie powinny być kontynuowane",
                                      albo "miejsce na takie rozmowy to "Stanikowe Offtopy", w jakiś spokojny sposób
                                      napisać Kuraiko to, co ty teraz napisałaś, wyjaśnić, i uznać temat za zamknięty.
                                      Tymczasem nastąpił tu wybuch bardzo negatywnych emocji. Być może czasem trzeba
                                      wrzasnąć i wywołać kłótnię, która oczyści atmosferę, ale mi niesmak pozostał.
                                  • the_mariska Re: Coby nie być gołosłownym... 08.11.08, 01:31
                                    Pitupitu, ale tu nikt nie miał na myśli nikogo oczerniać. Po prostu niektóre
                                    teksty za pierwszym razem budzą w człowieku szczere współczucie, za trzecim
                                    razem szczerą chęć pomocy, a za piętnastym razem gorącego kopa w tylną część
                                    ciała, żeby dana osoba wreszcie wzięła się w garść. Mówię to z perspektywy
                                    osoby, która po wyprowadzeniu się z domu na studia przez miesiąc wypłakiwała się
                                    w ramię koledze, kolejny semestr leczyła się ze stanów depresyjnych, a jeszcze
                                    następny semestr piła non-stop żeby o swoich stanach depresyjnych zapomnieć.

                                    I ja doskonale wiem, że to nie jest takie hop-siup, bo potrzebowałam ponad roku,
                                    żeby się w miarę pozbierać do kupy. Do końca nie pozbierałam się do tej pory.
                                    Ale nie obwiniam za to nikogo, bo wiem, że to jest po prostu kwestia psychiki,
                                    której się nie da przeskoczyć. Ale naprawdę można nad tym pracować i mówię to
                                    jako ktoś kto naprawdę przez to przeszedł. Fakt, zaliczyłam po drodze parę
                                    mocnych kopniaków w tyłek od moich najlepszych przyjaciół, ale w tym momencie
                                    mogę im tylko za to dziękować.

                                    //Gdyby któraś z moderatorek uznała mój post za zbyt głupi, proszę ciąć do woli
                                    :) Jestem po ponad pół litra więc mogę się nie wysławiać zbyt konkretnie ;)
                                    • pitupitu10 Re: Coby nie być gołosłownym... 08.11.08, 10:28
                                      Maith, ja nigdzie nie napisałam nic o oczernianiu. Może masz rację. Może ja
                                      mniej udzielałam się od was w dyskusjach z Kuraiko i moja cierpliwość jeszcze
                                      nie jest na wyczerpaniu. W każdym razie w temacie powiedziano już chyba
                                      wszystko, a to, czy Kuraiko wyciągnie jakieś wnioski dla siebie to już jej
                                      sprawa. THE END. Może wykasować tego wielkiego offtopa?
                                      • maith Re: Coby nie być gołosłownym... 08.11.08, 15:43
                                        pitupitu10 napisała:

                                        > Maith, ja nigdzie nie napisałam nic o oczernianiu.

                                        Ja też nie. Na pewno na mój post odpowiadasz? ;)

                                        > Może wykasować tego wielkiego offtopa?
                                        Chyba w końcu trzeba będzie. Ale na razie niech powisi. Może Kuraiko zobaczy,
                                        ile przyjaznych podpowiedzi tu dla niej dziewczyny wpisały i wyciągnie z tego
                                        dla siebie jakieś wnioski. Wprawdzie poprzednie rozmowy na to nie wskazują, ale
                                        kto wie?
                                        Tak jak napisałam, naprawdę chciałabym zobaczyć szczęśliwą, lubiącą siebie i
                                        świat Kuraiko :)
                            • lawendowata Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 12:13
                              Oj Marisko uśmiałam się z tych dekoracji :D no ale na pewno - na żywo tak nie
                              wyglądasz jak na tym zdjęciu :)
                              • the_mariska Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 12:28
                                Hehe, stwierdziłam, że Anonimowy Pijany Człowiek, który koniecznie chciał ze mną
                                śpiewać słynny hicior 4 Non Blondes, nie byłby zbyt szczęśliwy, gdyby odnalazł
                                swoją fajcatę podlinkowaną na forum o stanikach :) Więc z rozpędu zamalowałam
                                wszystkie mordki. A na żywo tak nie wyglądam, bo mało kto patrzy na mnie
                                naprawdę z góry - zdjęcia były robione z jakiegoś podestu czy czegoś i
                                perspektywa zadziałała na moją niekorzyść :)
                                • besame.mucho Re: Coby nie być gołosłownym... 07.11.08, 12:33
                                  Potwierdzam - Mariska to laska, perspektywa zdecydowanie tu
                                  przekłamała :-).
                  • lawendowata Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 07.11.08, 14:12
                    kuraiko napisała:

                    > 54,5-55/159cm

                    tyle ważysz? Łojezu, zazdroszczę. Też bym tak chciała. Ja mam 161 cm, ważę 68
                    kilo, mam podbródki i oponki, chcę schudnąć ale nie płaczę wszem i wobec tylko
                    próbuję. Polecam dietę South Beach, albo chociaż niektóre jej założenia ;)
                    tak wyglądam jak mi się uda ubrać w coś nieworkowatego :P
                    i120.photobucket.com/albums/o170/lawenda99/DSC01621-1.jpg
                    poza tym, czasem czuję się trochę jak klocek ale nie zamęczam każdego
                    narzekaniem na swoją grubość :P
                    • effka454 Wiecie co, dziewczyny... 07.11.08, 20:30
                      przepraszam za prostotę wypowiedzi, ale głupie jesteście. Młode i głupie, bo nie
                      macie większych zmartwień niż 5kg nadwagi :P
                      Ja jestem prosta kobita ;) studiów nie kończyłam, prosto po maturze poszłam do
                      pracy jako "biurwa", przepraszam teraz to się sekretarka nazywa. I jak już tak
                      się tu porównujecie, to proszę bardzo: mam 158cm wzrostu i ważę coś koło 85kg
                      (nie wiem dokładnie ile, bo ostatnio to się ważyłam chyba z 10 lat temu). Noszę
                      ubrania w rozmiarze 46/48 - dół i 48/50 - góra.
                      Tak wyglądam:
                      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1545759,2,1.html
                      Jestem piękną, dojrzałą kobietą, świadomą niedoskonałości swojego ciała i
                      świadomą, że nigdy nie będę wyższa, gładsza i bez cellulitu (cokolwiek to jest,
                      bo jak dla mnie to chwyt reklamowy producentów mazideł do wszystkiego). 55kg to
                      ja ważyłam w 2 klasie liceum i to tylko dzięki temu, że najpierw spędziłam 2
                      tygodnie na zimowisku w Czechosłowacji (oj dawno to było), gdzie codziennie na
                      obiad podawali knedliki, których nie znoszę i nie jadam. A krótko potem miałam
                      operację wyrostka, po której też jest się przez jakiś czas na lekkiej diecie.
                      I żeby było jasne, nie obżeram się, nie napycham słodyczami i czipsami, w pewnym
                      stopniu utrzymuję dietę, bo w ciąży przyplątała mi się cukrzyca ciążowa, którą
                      na szczęście udało się opanować bez insuliny, a za pomocą diety właśnie. Moim
                      jedynym grzechem jest brak ruchu. Chociaż ostatnio mogę się pochwalić chodzeniem
                      na basen. Latem dochodzi rower.
                      I jak już tak jesteśmy przy narzekaniu, to jedyne na co mogłabym narzekać to mój
                      brzuch: rozciągnięty przez dwie ciąże, przeorany dwoma pionowymi bliznami
                      (wyrostek + cesarka), smętnie zwisający, poznaczony rozstępami. I wiecie co mówi
                      mój mąż na propozycję operacji plastycznej tego niezbyt pięknego fragmentu
                      mojego ciała: chyba żartujesz, to najpiękniejszy brzuch na świecie. Brzuch
                      prawdziwej kobiety.

                      A teraz pozdrawiam cieplutko i proszę o szeroki uśmiech na twarzach, a sama idę
                      zaparzyć sobie dobrej herbatki, właśnie nabyłam czarną fusiastą, z łuskami
                      kakaowca, czerwonym pieprzem, cynamonem i chyba bławatkiem. Nazywa się
                      "czekolada na gorąco" i pachnie obłędnie, ciekawe jak smakuje... ale to już
                      rozważania na stanikowe OT :D
                      • ciri1971 Re: Wiecie co, dziewczyny... 07.11.08, 21:17
                        Effka, aż się wzruszyłam, jak przeczytałam, co mówi Twój mąż na
                        propozycję operacji. Piękne słowa, naprawdę. Ja też się kiedyś
                        przejmowałam każdym kilogramem, ale to jednak prawda, że z wiekiem
                        się mądrzeje. Świetna babka z Ciebie.
                      • evolet Re: Wiecie co, dziewczyny... 08.11.08, 01:02
                        effka454 ja muszę to napisać: boski kapelusz!
                        • effka454 evolet - kapelusz jest 08.11.08, 11:19
                          można powiedzieć prawdziwy "kałbojski" ;)))))
                          z filcu, dobrze wyprofilowany, chłodzi w upał, grzeje w mróz :D
                      • klymenystra Re: Wiecie co, dziewczyny... 08.11.08, 11:53
                        Aaah, ale slicznie wygladasz ... Bardzo kobieco :)
                      • annm Re: Wiecie co, dziewczyny... 25.01.09, 19:35
                        Dopiero przeczytłam Twój post....
                        Effko454 Jesteś fantastyczną Kobietą :)Fanatstyczną, wspaniałą,
                        spełnioną.... cudo....
                        podziwam Cię....
                        Koleżanki - prosze brać przykład.... i akceptować SIEBIE!!!

                        pz. masz fantastycznego męża :)
                      • semele2 Re: Wiecie co, dziewczyny... 01.02.09, 15:40
                        Jak już dziewczyny podbiły wątek, to zaczęłam go sobie przeglądać i strasznie
                        żałuję, że nie dorwałam się do tego kilka miesięcy temu :). Effko, Twój post
                        jest piękny, mądry i powinno się go gęsto cytować. Szczerze Cię podziwiam.
                    • anodka Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 07.11.08, 20:40
                      ja tam klocka nie widze-to piekna kobieca sylwetka.Dziewczyny a tak
                      uczciwie, podobają sie wam te wychudzone modelki z wybiegów? Gdzie w
                      nich kobieta? w normalnym zyciu troche ciala ladniej wyglada.Od
                      zawsze pełniejsza sylwetka kojarzy sie z pogodna osobą. I o to moim
                      zdaniem chodzi -bądźmy pogodne
                      • anodka Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 07.11.08, 20:47
                        wyjasnienie do mojego poprzedniego posta bo glupio mi sie napisalo:
                        oczywiście chodzi o to aby te chude tez byly pogodne:)
    • daslicht Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 20:04
      Jak widze tę rozmiarówkę, to tylko siąść i płakać. Kobitki z
      podobnymi wymiarowo piersiami do moich noszą 80-100 B-D (te z B mają
      mega B-uły)... a w dziale Large Breasts jest o "piersiach D, E, F i
      większych, które sprawiają duzy problem". Niby fajnie, że pokazują
      prawdziwe piersi a nie fotoszop, ale szkoda że utrwalają "wielkie
      Deee"... aż się chce samemu sfotografować i podpisać "Mini Jooot!" ;)
      • agafka88 Re: Jak wyglądają prawdziwe piersi II 05.11.08, 20:14
        daslicht napisała:

        > Jak widze tę rozmiarówkę, to tylko siąść i płakać. Kobitki z
        > podobnymi wymiarowo piersiami do moich noszą 80-100 B-D (te z B mają
        > mega B-uły)... a w dziale Large Breasts jest o "piersiach D, E, F i
        > większych, które sprawiają duzy problem". Niby fajnie, że pokazują
        > prawdziwe piersi a nie fotoszop, ale szkoda że utrwalają "wielkie
        > Deee"... aż się chce samemu sfotografować i podpisać "Mini Jooot!" ;)

        No niestety, rozmiary, które noszą panie pozostawiają wiele do życzenia...
    • chocochoco Od razu sie fajnie poczułam :D 08.11.08, 00:10
      Nie mam już żadnego "ale" do swoich piersi po obejrzeniu tych zdjęć, stwierdzam,
      że na tle normalnych kobiet prezentują się na prawdę świetnie. Jeden kompleksik
      mnie, zawsze coś (wydawało mi się, że moje za nisko "wiszą", ale z tego co widzę
      chyba wymyślałam).
      • agafka88 Re: Od razu sie fajnie poczułam :D 08.11.08, 00:37
        chocochoco napisała:

        > Nie mam już żadnego "ale" do swoich piersi po obejrzeniu tych zdjęć, stwierdzam
        > ,
        > że na tle normalnych kobiet prezentują się na prawdę świetnie. Jeden kompleksik
        > mnie, zawsze coś (wydawało mi się, że moje za nisko "wiszą", ale z tego co widz
        > ę
        > chyba wymyślałam).

        Wiele z nas sobie tak wymyślało - a tak naprawdę piersi podlegają prawu
        grawitacji. Dlatego też jak najwięcej osób powinno tą stronę zobaczyć - mamy
        strasznie zakłamany obraz kobiecego ciała - reklamy, photoshopy, a na dodatek ze
        względu na naszą kulturę nie widzimy zbyt wielu kobiecych piersi "na żywo"
        • effka454 Re: Od razu sie fajnie poczułam :D 08.11.08, 11:31
          A do mnie chyba nawet bardziej przemawiają zdjęcia tego fotografa - Jordana
          Mattera (przy okazji, dzięki M_ana za podlinkowanie, bo od zeszłego roku doszły
          nowe fotki), bo na tych zdjęciach widać całe sylwetki kobiet, kobiet zwyczajnych
          jakich miliony chodzą po tym świecie, gdzie można zobaczyć, że nie tylko piersi,
          ale ramiona, brzuchy i całe sylwetki różnią się od siebie i przede wszystkim od
          wyfotoszopowanych modelek z bilbordów i gazet.
          • masza.s Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 14:15
            Zdjęcia Jordana Mattera właśnie obejrzałam, wszystkie. Widać na nich piękne
            kobiety, niektóre już akceptujące swoje ciało, inne jeszcze nie.

            Ja też nie zawsze umiem akceptować swoje ciało. Nie wiem, ile ważę, ale przez
            wakacje trochę schudłam (MM), utrzymuję wagę. Chodzę na fitness, spinning i
            jogę, kiedy mam ochotę. W talii mam 67 cm, w biodrach jakieś 96 a w biuście
            98-99 teraz, a przynajmniej tak było parę temu. Poniżej talii nie mam płaskiego
            brzucha, ale trochę zaokrąglony. Mam cellulit i spore uda. I łydki, na które nie
            mieszczą się żadne kozaki. Moja szkoła jest pełna dziewczyn noszących rozmiar
            34, które wyglądają jak top modelki. I co? I nic. Czasem siebie nie lubię i jest
            mi z tym ciężko, wstydzę się. Niemniej ostatnio coraz częściej dostrzegam w
            sobie atrakcyjną dziewczynę.

            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5bdefa634aa30d5f.html
            Nogi moje wyglądają tak. Bez żadnego retuszu. I ostatnio widzę raczej szczupłe
            kostki i zgrabne nogi, miast obrzydliwych wielkich łyd. Nie będę wyglądać jak
            modelka - jestem na to za niska, za gruba. I co? I nic. Jak siadam, to nadal,
            mimo odchudzania, nie mam gładkiego brzucha, a zaokrąglony, choć coraz mniej.

            Coraz bardziej wyzbywam się tych durnych poglądów, że "nie możesz tak wyglądać".
            Mogę. Mogłabym mieć 10 kg, więcej, to moja sprawa. Tylko wiecie, co jest
            przykre? Moje problemy nie uroiły się wyłącznie w mojej głowie czy w
            telewizorze. Wpoiła mi je mama, którą kocham i która teraz mnie bardzo chwali.
            Ponieważ w naszym życiu wiele się stało ( jestem z rodziny dysfunkcyjnej - też
            odkryłam to niedawno, bo mówi się,że patologia i "dobry dom" nie idą z sobą w
            parze - idą.), mama ma często stany furiacko-depresyjne potrafiłam usłyszeć, że
            jestem gruba, paskudna, obrzydliwa, nie można na mnie patrzeć. I trochę
            powalczyłam, bo wiem, że to jej problem, nie mój. Niestety. Sama wiem, jak
            ciężko zmusić do leczenia osobę, która nie chce - mi się nie udało żadną miarą,
            zresztą mam tylko kilkanaście lat. Leczyć się trzeba, a przynajmniej walczyć.
            Moja sytuacja rodzinna sprawiła, że jest mi w jakimś sensie trudniej - moje
            podejście do relacji damsko-męskich, związków odbiega od ideału, tak myślę.
            Ciężko pracowałam nad tym, by się nie załamać i bywa strasznie, ale się nie
            załamuję. :) Paradoksalnie, dobrze czuję się w sytuacjach, kiedy ktoś ode mnie
            wymaga, a nie się nade mną użala - lubię być osobą kontrolującą wszystko.

            Przed wakacjami chłopak mi powiedział, że powinnam schudnąć, popłakałam się
            straszliwie i... schudłam, ale dla siebie. Zawsze lubiłam odżywiać się zdrowo,
            znalazłam zdrową dietę i cieszę się tym. Jedzeniem także, bo jedzenie jest fajne
            i przyjemne.

            Wróćmy w tym chaotycznym poście jednak to dziewczyn z mojej szkoły. Piękne,
            olśniewające, długonogie, inteligentne - naprawdę, ilość dziewczyn powalających
            jest ogromna. I dobrze :). Nie odczuwam zazdrości, a i one przecież nie są
            idealne. Jedna, bardzo fajna, ma protezę ręki. Co na początku jest niewidoczne,
            ale potem się staje. Nie ujmuje jej to urody w ogóle, w żaden sposób. Każda ma
            jakąś wadę, ale te wady sprawiają, że są jeszcze bardziej urocze. Tylko ja w
            ogóle lubię kobiety i umiem na kobiety patrzeć - najtrudniej mi patrzeć na siebie.

            Wygląd sprawą najważniejszą w życiu nie jest i kiedy się to zrozumie, to dbanie
            o wygląd i cieszenie się nim jest łatwiejsze. Kiedy nie lubiłam mojego ciała,
            nie okazywałam mu czułości. Nie wklepywałam balsamu, nie malowałam paznokci -
            teraz to robię. Teraz cieszę się tym, że ćwiczę i wyglądam po ćwiczeniach jak
            zmokła, spocona mysz. Albo szczur, taki wielki. ;) Warto się tym cieszyć.
            Naprawdę. Bo radość z wyglądu daje nam dużo, daje nam po prostu spokój,
            harmonię, jesteśmy w stanie SZCZERZE kogoś podziwiać, nie porównując go ze swoją
            osobą, jesteśmy w stanie patrzeć na urodę inaczej.

            Kuraiko - moim zdaniem wolontariat to dobry pomysł. Kiedy przyszłam do mojego
            liceum, w programie jest tzw. CAS - żeby dostać maturę międzynarodową, musisz
            wyrobić ileś godzin hobby, ileś sportu i ileś wolontariatu. I wiesz co? Chwała
            Panu, że mnie taki przymus spotkał. Bo teraz robię to, co chciałam. Miast
            planować, robię. Uczę się hebrajskiego, chodzę na fitness i zajmuję się
            dzieciakami z Domu Dziecka. I jest super. I jest świetnie. I patrzę na siebie
            jako na osobę, która składa się nie tylko z wyglądu - który jest dodatkiem, a
            przecież do mnie pasuje, ale także z jakiejś osobowości, duszy, charakteru. To
            jest ważne.

            Obawiam się jednak, że ciężko Ci będzie poradzić sobie samej. Zwróć się o pomoc
            do kogoś i zacznij działać. Nie wierzyłam, ale parę godzin z dzieciakami daje mi
            taki full energii, że zupełnie inaczej świat wygląda, a ja mam misję do
            spełnienia, chociażby maleńką.

            Aha - odkąd akceptuję swój wygląd, znacznie bardziej się ludziom podobam. Może
            nikt nie mówi, że jestem piękna, ale zdecydowanie słyszę, że jestem urocza i
            czuję się, jakbym była urocza. I to mi pasuje. :)
            • masza.s Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 14:25
              Zapomniałam dodać - mam jakieś 162 wzrostu i na pewno ważę więcej niż Ty, choć
              nie wiem, ile ważę, bo "szczęśliwy kilogramów nie liczą", a kg nie mają
              odzwierciedlenia w byciu zdrowym czy nawet zawartości tłuszczu. Moje BMI jest
              jednak w normie, a ja uważam się teraz za osobę o figurze normalnej, ba, są
              okresy, gdzie sądzę, żem szczupła. :)
            • chocochoco Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 16:10
              Tego chłopaka, co Ci powiedział, że powinnaś schudnąć, to ja bym na Twoim
              miejscu od razu rzuciła. Co jak co, ale własny osobisty chłopak nie powinien
              mówić swojej dziewczynie takich rzecz. A jeżeli chodzi o kompleksy to każdy je
              ma, tez nie jest chudziną i czasem źle mi się patrzy na chudziutkie dziewczyny w
              moim wieku, ale etap użalania się nad sobą staram powoli odchodzi w zapomnienie.
              Uczę się akceptować siebie i dobrze mi z tym. Nie zamierzam się drastycznie
              odchudzać, ale postanowiłam odstawić słodycze i fast foody ze względów
              zdrowotnych, może przy okazji 2-3 kilo pójdzie w dół. Przy 165 ważę 62 i nie
              uważam, żeby to było za dużo. Mój życiowy partner uważa, że jestem ideałem i
              niedoścignionym wzorem i wyglądam jak bogini- może trochę przesadza, ale zawsze
              miło takie coś usłyszeć :P, dzięki niemu nawet polubiłam mój miękki brzuszek i
              wielkie udziska :D. A tak w ogóle to mam dużo innych walorów niż waga np. ładny
              biust ;-).
              • turzyca Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 16:44
                chocochoco napisała:

                > Tego chłopaka, co Ci powiedział, że powinnaś schudnąć, to ja bym na Twoim
                > miejscu od razu rzuciła. Co jak co, ale własny osobisty chłopak nie powinien
                > mówić swojej dziewczynie takich rzecz.

                A ja nie bylabym az tak radykalna. Owszem jesli facet leci w stylu "taka z
                ciebie gruba beka, wzielabys sie za siebie, bo patrzec na to twoje sadlo nie
                mozna, beznadziejna jestes totalnie i glupia jak but, bo tluszcz ci mozg zalal"
                to nie ma co myslec, tylko furt go za drzwi. Ale jesli facet umie wyrazic to w
                sposob neutralny to czemu sie pieklic? Jesli moze mnie wolec z dluzszymi wlosami
                i bez krwistoczerwonej szminki, to dlaczego nie moze wolec mnie wazacej 58 kilo,
                a nie 63 lub 53? Jesli nie uzaleznia od tego swojej milosci, ani niczego innego,
                jesli nie wyglasza uwag w sposob podkopujacy moje samopoczucie, to dlaczego nie?
                Moge miec na uwadze jego zdanie, ale nie musze sie mu podporzadkowywac.
                I ja osobiscie wole wiedziec na czym stoje, nie cierpie tego oczekiwania, ze
                ktos przeczyta w myslach, o co drugiej osobie chodzi. Co jednoczesnie nie
                uprawnia nikogo uprawiania krytykanctwa.
                • kura17 Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 17:06
                  chcialam cos podobnego napisac.
                  czasem za taka uwaga moze sie kryc zwyczajna troska o zdrowie (tez). nie pisze
                  tego o Maszce, ale gdybym ja miala nadwage, to nie obrazilabym sie na meza,
                  gdyby mi delikatnie na to zwrocil uwage.
                  ja jestem na granicy nadwagi (w zaleznosci od dnia, mam BMI albo po "normalnej"
                  stronie, albo minimalnie po stronie nadwagi ;). ale troche zle sie czuje z ta
                  waga i chcialabym troche zgubic.
                  maz mi powtarza, ze wcale gruba nie jestem, ale jak siegam po *kolejna*
                  nadprogramowa czekoladke, albo ktoras-tam-za-duzo kanapke (czy cokolwiek
                  innego), to mnie lagodnie lapie za reke i mowi "chyba chcialas schudnac?
                  poczekaj 15 minut, moze wcale nie jestes juz glodna"...
                  i naprawde nie widze w tej jego trosce nic zlego :)

                  ps. oczywiscie moga tez byc sytuacje, gdzie takie uwagi sa absolutnie
                  nieakceptowalne, rzecz jasna.
                  • masza.s Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 17:29
                    Nigdy nie miałam nadwagi według BMI, nigdy nie obżerałam się niezdrowymi
                    rzeczami. Przeciwnie. Nie wiem, ile ważyłam najwięcej, ale było to parę
                    centymetrów różnicy w wymiarach - wcale nie tak dużo. I owszem, ja się
                    obraziłam, a raczej rozpłakałam. To zwrócenie uwagi nie było delikatne, było
                    okropne, ale on jest faktycznie czasami krytykancki. Nie mógł się troszczyć o
                    moje zdrowie, bo sam jest chudzielcem, ja zaś nie miałam nadwagi w żaden sposób,
                    ot, nie pasowałam do kanonu. Aż tak.

                    Dodatkowo jest się wrażliwym na takie rzeczy, szczególnie, gdy chce się komuś
                    podobać. I sądzę, że jest różnica między kimś, kto jest Twoim mężem, więc znasz
                    go zapewne długo, długo, przeszliście wiele razem, a kimś, z kim spotykasz się
                    3-4 miesiące, jesteś na etapie "o rany, ale fajnie!" i bardzo chcesz się
                    podobać. A ja miałam na tym punkcie naprawdę ogromne kompleksy.

                    No i to nie była jedyna taka sytuacja, a mnie to bardzo zabolało. Sądzę też, że
                    nastolatki inaczej jeszcze odbierają takie uwagi niż dorosłe kobiety - stosunku
                    do własnego ciała człowiek też się uczy.

                    • pitupitu10 Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 20:21
                      > Dodatkowo jest się wrażliwym na takie rzeczy, szczególnie, gdy chce się komuś
                      > podobać. I sądzę, że jest różnica między kimś, kto jest Twoim mężem, więc znasz
                      > go zapewne długo, długo, przeszliście wiele razem, a kimś, z kim spotykasz się
                      > 3-4 miesiące, jesteś na etapie "o rany, ale fajnie!" i bardzo chcesz się
                      > podobać. A ja miałam na tym punkcie naprawdę ogromne kompleksy.

                      To tym bardziej było to chamskie. Tak, na początku związku ludzie bardziej się
                      "starają" - dotyczy to także jego! Chyba powinno mu zależeć, żebyś się z nim
                      dobrze czuła i nie miała go za, sorry, chama?
                    • kura17 Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 15:38
                      Maszenka, pisalam ogolnie, o radach typu "rzuc go" ;)

                      rozumiem, ze mogl bardzo Cie zranic jakas glupia uwaga, znajac cala sytuacje tez
                      pewnie bym powiedziala "rzuc go!" :)))

                      rzucilas? ;)
                      • masza.s Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 20:30
                        Nie, nie rzuciłam. ;)
                        Ale ja delikatna dziewuszka jestem.
                        • kura17 Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 21:31
                          masz prawo byc delikatna :)

                          ja na zewnatrz wygladam na twarda zolze, ale w srodku tez jestem delikatna.
                          i niestety, z powodu "wygladu", nikt sie nade mna nie uzala ;) oprocz mnie
                          samej, hehe...
                • masza.s Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 17:32
                  Znałaś kogoś takiego? Ja tak miałam. "Ładniej byś wyglądała z
                  rozpuszczonymi/związanymi włosami, w żółtej sukience, w innych butach, trochę
                  chudsza, trochę bardziej opalona, trochę śmaka, trochę taka".
                  W moim związku, o ile można tak nazwać relację nastolatki z kimś zaledwie
                  dwudziestoletnim, było tak ciągle. Nie było to wypowiadane tonem niemiłym, ale
                  dla mnie to było za każdym razem, a zdarzało się to za każdym razem, gdy się
                  spotykaliśmy, jak walnięcie młotkiem w łeb.

                  Ja sądzę, że z tym należy bardzo, bardzo ostrożnie postępować, bo to bardzo,
                  bardzo delikatne kwestie.
                  • turzyca Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 00:08
                    Znam. :) Tyle ze to nie jest takie poprawiactwo jak w Twoim wypadku. Z jednej
                    strony jakies tam informacje sa wynikiem rozmowy, a rozmawia sie o roznych
                    rzeczach i tak jak z jakiejs tam rozmowy, wiem, ze mojemu ojcu podobaja sie
                    kobiety o bardzo krotko obcietych wlosach, tak wiem, ze luby woli dlugie.
                    A jesli juz cos wprost to raczej w stylu "o ta szminka jest fajna, bardzo mi sie
                    podoba jak wygladasz, lepiej Ci moim zdaniem w tej niz w tamtej, co ostatnio".
                    Roznica miedzy taka sytuacja, a sytuacja ktora opisalas, jest taka, ze tu sie
                    wspiera pozadane rozwiazanie i jednoczesnie komplementuje. Jesli sytuacja jest
                    chronologicznie odwrotna to tekst powinien byc raczej w stylu "slicznie
                    wygladasz, ta bluzka podkresla jaka jestes zgrabna. Ale w ta wczorajsza szminka
                    bardziej mi sie podobala, moglabys jej czesciej uzywac?" W obydwu sytuacjach
                    idealem nie jest cos hipotetycznego, tylko cos co juz sie udalo osiagnac.
                    Zdarza sie tez powiedzenie czegos wprost, ale nie kiedy dana sytuacja sie
                    dzieje, tylko ogolnie - uslyszalam kiedys, ze nie lubi ktoregos tam mojego
                    zestawu ubran. Ale nie mowil tego w momencie, kiedy tak bylam ubrana i
                    wychodzilam na uczelnie, tylko kiedys tam wieczor. Dzieki temu byl czas na
                    spokojne obgadanie,
                    wyjasnienie, dlaczego ja tak chodze, wyjasnienie, co mu sie nie podoba. I nie bylo
                    to "zle dobierasz buty" czy "kijowo wygladasz w tych butach i tej spodnicy"
                    tylko "wydaje mi sie, ze te fioletowe buty nie pasuja najlepiej do tej spodnicy"
                    - okazalo sie, ze dla niego bardzo wazne jest by ciuchy pasowaly do siebie
                    kolorystycznie, podczas gdy ja zwracam uwage raczej na kroj. Dzieki spokojnej
                    merytorycznej rozmowie, wiem, na co zwracac uwage, jesli chce, zeby moje ciuchy
                    mu sie podobaly. Ale to nie oznacza, ze zawsze ubieram sie tak jak on chce, co
                    pewien czas i tak nosze tamte ciuchy. Bo uwazam ze na tyle eksponuja zalety
                    mojej sylwetki, ze ich niekompatybilnosc kolorystyczna jest mniej wazna. Ale
                    zazwyczaj nie zakladam ich gdy mamy spedzic razem caly dzien, moge siegnac po
                    cos, co on woli. I znowu to co poprzednio, jak dobiore starannie ciuchy, to
                    zazwyczaj uslysze na ten temat komplement.

                    Co dosc wazne w tych wszystkich rozmowach to mowienie o sobie - czyli "ja Cie
                    wole w czerwonym", "lubie jak nosisz tamta spodnice" niz lecenie tekstami typu
                    "w czerwonym wygladasz lepiej" lub co gorsza "w tej spodnicy to wygladasz jak
                    kolek, tamta lepsza". Prawie to samo, ale prawie robi roznice. ;)

                    No i jednak proporcja - to nie jest regularnie, to sie trafia raz na jakis czas.


                    Na pewno masz racje, ze to sa tematy na ktore trzeba umiec rozmawiac i trzeba
                    byc ostroznym i delikatnym. Jak zreszta w wielu, wielu sprawach miedzy kobieta a
                    mezczyzna. Ale moim zdaniem nie nalezy, nie znajac szczegolow sytuacji, leciec z
                    tekstem "ja to bym takiego od razu wywalila".




                    PS zdecydowanie wole takie uklady niz teksty, ktore zdarzalo mi sie slyszec jako
                    nastolatka na czele z ukochanym tekstem "a duuuupa rosnie" gdy siegalam po
                    kawalek slodkiego. grrrrr

                    PS2 ja czasem podejrzewam, ze spokojnie mozna czytac podreczniki wychowania
                    dzieci zamiast poradnikow zwiazkowych. Te same zasady sprawdzaja sie i tu i tu.
                    Duzo chwalic, wzmacniac to, co nam sie podoba, wygaszac to, co nie, nie
                    zapominac o odpowiedniej porcji przytulania i przede wszystkim dawac jasne
                    reguly i mnostwo akceptacji. Tylko w zwiazku obydwie strony zajmuja jednoczesnie
                    obydwa stanowiska. ;P
            • pitupitu10 Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 20:28
              Poniżej talii nie mam płaskiego
              > brzucha, ale trochę zaokrąglony.

              Oj, dziewczyny! To wy nie wiecie, że płaskie brzuchy są tylko w Photoshopie?
              Ewentualnie można zbliżyć się do "ideału" nie jedząc i nie pijąc. Oglądałam
              kiedyś program o pokazie bielizny Victoria's Secret. Pierwsze słowa Heidi Klum,
              czy jakiejś innej modelki, brzmiały "O Boże, muszę coś zjeść! Od rana nic nie
              jadłam, żeby mieć płaski brzuch!". Dodam, że pokaz bynajmniej nie był w
              godzinach porannych. Brzuszek musi być "zaokrąglony", a wiecie czemu? BO W
              ŚRODKU MAMY BEBECHY!! :)
              • elayne_trakand Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 21:20
                Mam znajomego ktorego najbardziej kreca zaokraglone kobiece brzuszki, choc on
                sam bawi sie w kulturystyke ;)
                • pierwszalitera Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 08.11.08, 23:45
                  elayne_trakand napisała:

                  > Mam znajomego ktorego najbardziej kreca zaokraglone kobiece brzuszki, choc on
                  > sam bawi sie w kulturystyke ;)

                  Tylko jednego? ;-) Bo ja w moim życiu spotkałam całą kupę facetów, którzy zachwycali się miękkim, kobiecym brzuchem.
                  • elayne_trakand Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 00:41
                    Nie znam zadnego, ktorego nie kreca ;) ale tego jednego bardziej niz biust, nogi
                    pupa czy cokolwiek innego
                • maith Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 08:58
                  elayne_trakand napisała:

                  > Mam znajomego ktorego najbardziej kreca zaokraglone kobiece
                  > brzuszki, choc on sam bawi sie w kulturystyke ;)

                  Nie ma w tym żadnej sprzeczności :) Facet może podchodzić do tego tak, że sam
                  sobie rzeźbi męską sylwetkę, a u kobiety dla odmiany szuka kobiecych miękkości :)
              • chocochoco Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 09.11.08, 16:25
                Brzuszek musi być "zaokrąglony", a wiecie czemu? BO W
                > ŚRODKU MAMY BEBECHY!! :)

                No w sumie taka prawda :-). Przez ten Photoshop to tylko same problemy,
                nastolatki nie jedzą i w ogóle, to chyba szatan wymyślił ;-))
              • tfu.tfu pitupitu! 26.01.09, 00:51
                ja Cię kocham :D
              • the_mariska Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 26.01.09, 01:12
                Hehehe, znam jeden wyjątek od reguły - moja współlokatorka, rasowa klepsydra,
                bardzo kobieca figura, a brzuch ma tak idealnie płaski, że aż szok. I to raczej
                nie od ćwiczeń, bo dziewczyna prowadzi równie 'zdrowy' tryb życia jak ja,
                pozostaje pozazdrościć genów ;)

                Pod resztą się podpisuję, moje bebechy stanowczo lubią wychodzić sobie poza
                kontur i mają ku temu święte prawo :)
              • jolka-pol-ka Re: Parę słów - głównie do Kuraiko. 26.01.09, 01:27
                pitupitu10 napisała:
                Brzuszek musi być "zaokrąglony", a wiecie czemu? BO W
                > ŚRODKU MAMY BEBECHY!! :)
                ogólnie zgadzam sie z twierdzeniem Pitupitu, ale tak naszła mnie
                refleksja: czy ja kiedyś przypadkiem nie miałam bebechów i dopiero
                teraz mi sie pojawiły??? :D
    • turzyca up :) n/t 24.01.09, 21:24
      • ida14 Re: up :) n/t 26.01.09, 00:35
        hoho a ja myslałam, ze mam jakies piersi obwiśnięte, ale w sumie to
        wcale nie sa. i myslałam, ze mam za duze. ale tez nie sa. ostatnio
        chlopak, ktory prowadzi zajecia na plywalni zaskoczył mnie bardzo.
        Obserwowalismy grupe dzieci, ktore przyjechały na ferie i dwa razy
        dizennie maja treningi na basenie powiedzialam, ze ja po takich
        feriach wygladałabym jak laska idealna, a on, ze noo na pewno byś
        schudał, ale nie miałabyś takch WALORÓW. Tak mi sie milo zrobiło, ze
        juz mi sie diet odechciało. Tym bardziej, że moj chlopak jest
        zupełnym przeciwienstwem poprawiacza. On nie poprawia praktycznie
        niczego to ja jestem upierdliwa choc bardzo sie staram hamowac. On
        twierdzi, ze jestem wspaniała i najpiekniejsza, a moj biust to
        najwygodniejsze miejsce swiata.
    • agafka88 up! n/t 01.02.09, 13:55
      • luincir A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 14:26
        Bo okazało się, że mam biust porównywalny do pań po czterdziestce, po trójce
        dzieci i karmieniu. A lat mam 20 i dzieci brak. Wszystkie młode biusty w
        podobnym rozmiarze (niewielko-średnim) są dużo jędrniejsze, poza może jedną
        dziewczyną, która pisze, że nigdy nie nosiła stanika. No, ale co się dziwić -
        75C na 63/86, przez pięć lat, a wcześniej 75B przez jakieś trzy - chyba pod
        względem podtrzymania wychodzi na to samo, co nienoszenie stanika.
        • semele2 Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 14:31
          A pociesza Cię fakt, że im dłużej w dobrym staniku, tym bardziej biust się
          poprawia? :). Ja takie coś widzę po sobie.
          • luincir Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 14:37
            semele2 napisała:

            > A pociesza Cię fakt, że im dłużej w dobrym staniku, tym bardziej biust się
            > poprawia? :). Ja takie coś widzę po sobie.

            Ano, pociesza :) I mam nadzieję, że biust młody, to się szybko zregeneruje. I
            jak ta strona przetrwa 20 lat, to wkleję swój biust, czterdziestoletni i być
            może podzieciowy, który będzie wyglądał jak te dwudziestolatek ;D
            Tylko hmm, to tylko ja, czy faktycznie część z tych pań nosi raczej niezbyt
            dobre rozmiary (vide 34A dla szczupłej małobiuściastej)?
            • semele2 Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 14:41
              Przejrzałam pobieżnie i faktycznie, rozmiary tam często wzięte z księżyca.

              Sądzę, że na poprawę kondycji biustu będziesz czekać mniej niż 20 lat ;). U mnie
              zauważalna zmiana pojawiła się gdzieś po 8-10 miesiącach. Przy czym pierwszy
              zauważył ją mój TŻ, a ja dopiero jak on mi zwrócił na to uwagę...
        • pierwszalitera Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 14:47
          luincir napisała:

          > Bo okazało się, że mam biust porównywalny do pań po czterdziestce, po trójce
          > dzieci i karmieniu. A lat mam 20 i dzieci brak. Wszystkie młode biusty w
          > podobnym rozmiarze (niewielko-średnim) są dużo jędrniejsze, poza może jedną
          > dziewczyną, która pisze, że nigdy nie nosiła stanika.

          A jesteś pewna, że obejrzałaś sobie całą galerię, czy tylko zdjęcia z pierwszej strony? Bo są tam i dwudziestolatki z bardzo różnymi biustami, a te wspomniane przez ciebie "po czterdziestce" wyglądają niekoniecznie aż tak tragicznie. Masz dopiero 20 lat, twój biust może jeszcze wiele razy się zmienić, powiększyć, zmniejszyć, pogorszyć albo polepszyć. Mój niewielko-średni biust stał się na przykład naprawdę fajny i pełny, kiedy przytyłam kilka kilo i to po czterdziestce. Dobry stanik chyba też nie był bez winy. ;-) Niespodzianki się zdarzają, więc nie ma się co dołować. Kilka lat bez dobrego stanika, to pestka. Pochodzisz teraz kilkadziesiąt w dobrym i wtedy pogadamy. ;-)
          • luincir Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 15:04
            Tak, przejrzałam całą galerię, nawet "extra", po numerkach i alfabetycznie,
            miałam nadzieję, że znajdę biust podobny d mojego. I znalazłam, całkiem sporo,
            tylko co zerknęłam w podpis, to albo "23, three kids", albo "46", albo "38, two
            kids" albo "18, I never wore a bra" ;-) Zanim przejrzałam tę galerię uważałam
            swój biust za całkiem przyzwoity, a nawet ostatnio zaczęłam zdawać test ołówka w
            mojej "mniejszej połowie miesiąca" :p
            No, ale chyba dla własnego dobrego samopoczucia uznam, że to, że w galerii nie
            ma biustów młodych, bezdzietnych i z natury bardziej podatnych na
            grawitację/kroplowatych (pierwszy raz "ołówek" oblałam jako piętnastolatka) nie
            oznacza, że takie w ogóle nie istnieją :-)
            • pierwszalitera Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 15:52
              luincir napisała:

              > Tak, przejrzałam całą galerię, nawet "extra", po numerkach i alfabetycznie,
              > miałam nadzieję, że znajdę biust podobny d mojego. I znalazłam, całkiem sporo,
              > tylko co zerknęłam w podpis, to albo "23, three kids", albo "46", albo "38, two
              > kids" albo "18, I never wore a bra" ;-)

              No to sama widzisz, że rozrzut wiekowy jest wielki. Sam fakt posiadania dzieci, albo nienoszenia stanika do 18-stki nie świadczy też w ogóle o niczym. Ja też w wieku 18 lat w większości nie nosiłam stanika, już z tego powodu, że socjalistyczne gryzące koronki napawały mnie obrzydzeniem, a mój jedyny enerdowski bezfiszbinowy, beżowy stanik w rozmiarze 75B "szanowałam" na okazje. ;-) Na kondycję mojego biustu nie miało to żadnego znaczenia. Nie buduj więc sobie wzorów jak powinnien wyglądać młody, bezdzietny biust spełniający takie, czy siakie warunki, bo takiego nie znajdziesz. Każdy biust jest zupełnie indywidualny. :-)
            • madzioreck Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 16:27
              luincir napisała:

              > No, ale chyba dla własnego dobrego samopoczucia uznam, że to, że w galerii nie
              > ma biustów młodych, bezdzietnych i z natury bardziej podatnych na
              > grawitację/kroplowatych (pierwszy raz "ołówek" oblałam jako piętnastolatka) nie
              > oznacza, że takie w ogóle nie istnieją :-)

              Słusznie uznasz. Ja mam 26 lat, testu ołówka nie zdałam nigdy, odkąd mój biust
              osiągnął swój obecny rozmiar, a było to lata temu. Dzieci brak, a mój biust...
              cóż, jędrny nie jest. No i co z tego? I tak jest piękny :)
            • chocochoco Test "ołówka" to bzdura!! 26.08.09, 21:53
              Ja uważam, że test ołówka to jakaś kompletna bzdura wpędzająca w kompleksy
              nastolatki i inne kobiety!! Ja odkąd mam biust nigdy "nie zdawałam" tego testu,
              a uważam, że mój biust wygląda bez stanika bardzo dobrze!! Nie warto nawet
              próbować czy ten "mistyczny ołówek" spadnie, czy nie, bo po co się tym dołować??
              To wcale nie świadczy o urodzie biustu!!
        • mefistofelia Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 15:01
          heh ja też obejrzałam wszystkie zdjęcia i też mnie zdołowały. jak się ma miękkie obwisłe i asymetryczne piersi (przy niewielkim rozmiarze) od kiedy się pamięta dobry stanik niewiele pomoże. jedyne co mogę powiedzieć po przejrzeniu tej galerii to to, że rzeczywiście rażąca większość kobiet przesadza i ma zupełnie wyssane z palca kompleksy na punkcie swojego biustu. szkoda, że moje są uzasadnione
        • turzyca A ja jak mam dola to ide sobie poogladac 01.02.09, 15:58
          to zdjecie i staram sie zaczac myslec jak Kim. I to mi bardzo pomaga. :)
          • kk345 Re: A ja jak mam dola to ide sobie poogladac 01.02.09, 20:54
            turzyco, dzięki za link, ona jest fantastyczna:-) pełna akceptacja siebie: do
            tego zmierzam:-)
        • kk345 Re: A mnie ten link trochę zdołował... 01.02.09, 20:53
          luincir, czy na pewno prawidłowo postrzegasz swoje ciało? Ja, przeglądając tę
          stronę, dochodzę do wniosku, ze kobiety są różne i różne mają biusty. Ty
          zauważasz, ze mają biusty ładniejsze od Ciebie. Nie wpadłoby mi do głowy, ze ta
          strona może wywołać takie przemyślenia...
    • agafka88 up! n/t 06.06.09, 12:34

    • plica śliczne wakacyjne biusty :) 26.08.09, 21:26
      www.fishki.net/comment.php?id=56445
    • maith A wrzuci ktoś link do dawnych dziewczyn Playboya? 27.08.09, 02:05
      Był kiedyś taki wątek chyba na offtopach... Porównanie Playbojów z
      lat 50-70, a teraz 90+.
      Coś niebywałego. Dawniej kobiety na zdjęciach były prawdziwe,
      czyli... różne :)
      A teraz to jakaś sztuczna wyszopowana kalka.
      Różnica była niesamowita.
      Zabawne było też zobaczyć biust młodej MM, który na jakimś pokacycki
      dziś zostałby pewnie objechany od góry do dołu.

      A swoją drogą ja się nie dziwię facetom. Oni przecież interesują się
      nagością prawdziwych kobiet, a nie wirtualną rzeczywistością.
      Przynajmniej nie w tej dziedzinie ;)

      To jak? Ma ktoś ten link?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka