czeresniasta
02.01.09, 13:27
Wpadło mi do głowy, że można by było spróbować sprawdzić, czy da się w jakiś przewidywalny sposób przełożyć rozciągliwość danego modelu na to, z jakich materiałów jest wykonany biustonosz (zakładając, że obwód ma procentowo taki sam skład jak reszta stanika). Na przykład zauważyłam, że Freya Clarissa (56% Polyester 38% Polyamide 6% Elastane) jest o wiele mniej rozciągliwa niż Pippa (63% Polyester 30% Polyamide 7% Elastane). Co więcej, skład różni się też pomiędzy wersją Clarissy D-G a GG+ (63% Polyester 28% Polyamide 9% Elastane vs. 56% Polyester 38% Polyamide 6% Elastane).
Mamy przecież bazę rozciągliwości (żeby uniezależnić ją od modelu, można by wprowadzić jakieś względne rozciągliwości, czyli w ilu procentach obwód się wydłuża przy maksymalnym naciągnięciu). Teraz można by te względne rozciągliwości jakoś skorelować z materiałami, tylko trzeba by to skonstruować w jakiś przemyślany sposób, bo zwykle staniki mają więcej składników niż tylko dwa (dla dwóch odłożyłoby się po prostu procentową zawartość na osi x). No i jest jeszcze kwestia tego, że z tego samego materiału robi się najprawdopodobniej różnego typu włókna (choć z drugiej strony wątpię, żeby firmy bieliźniane inwestowały w nowoczesne materiały z kosmosu we własnych laboratoriach badawczych :D ). Skład jest dostępny nawet w niektórych sklepach internetowych, więc nie będzie to wymagało łowienia egzemplarzy po forumowiczkach, żeby przepisały go ze spranej metki ;)
Jeśli uda się znaleźć jakąś zależność, to przede wszystkim będzie można łatwiej przewidywać, czy dany nowy stanik ma szanse być rozciągliwcem czy ściśliwcem.
Co o tym sądzicie?
PS. Znalazłam na forum już podobny wątek, ale zarchiwizowany:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=66391391