ciupazka
29.04.05, 14:27
Dominikanin ojciec Konrad Hejmo wywodzi się z Kostrzy w powiecie limanowskim.
Do dziś żyje tam rodzina o tym samym nazwisku, dla której zakonnik rezydujący
w Watykanie jest wujem. - Właśnie siedzimy z mężem Ryszardem przed
telewizorem i oczom oraz uszom nie wierzymy, słysząc rewelacje podawane przez
szefa IPN - mówi Anna Hejmo z Kostrzy. - Trudno jest w jednej chwili pogodzić
się z takim uderzeniem informacją niczym przysłowiowym obuchem w głowę.
Sądzę, że tylko on wie, jak było w rzeczywistości. Łudzę się, że to może
jakaś mistyfikacja, prowokacja. Nie wiem, co powiedzielibyśmy o wiele
starszemu od nas krewniakowi, gdyby stanął teraz z nami twarzą w twarz. -
Widzieliśmy się ostatni raz kilka lat temu - dodaje pani
Anna. - W 2001 roku obchodził 45-lecie święceń kapłańskich i w rodzinnej
wiosce celebrował swą jubileuszową mszę świętą. Był jeszcze później na innej
mszy świętej w naszej wsi. Zmarł kapłan, jego kolega ze studiów. Pogrzeb
odbywał się w Warszawie, ale ojciec Konrad przyjechał później do Kostrzy i w
kościele parafialnym w Jodłowniku modlił się wraz ze swoimi rodakami z małej
ojczyzny za spokój jego duszy. Teraz my w rodzinnej wsi i parafii ojca
Konrada będziemy się modlić, żeby prawda okazała się inna, niż ujawniona
dzisiaj. Jeżeli zaś jest prawdą to co powiedziano, będziemy się modlić by Bóg
dał mu siły do życia z tą plamą na sumieniu i hańbą, która może teraz
przesłonić wszystko dobro, którym służył rodakom podczas ich pielgrzymek do
Ojca Świętego.