01.04.04, 19:48
Nie ufam sobie. Nie chce do niego pisać, nie chce wychodzić z inicjatywą.
Chce się ukryć, schować, milczeć przez kilka dni – tak jak on to czasami
robi. Ale nie ufam sobie. Może zaraz jakaś przekora?
Znamy się tylko od miesiąca i tak naprawdę nawet nie mogę powiedzieć, ze jest
w moim typie. Przynajmniej, jeśli chodzi o wygląd.
A z drugiej strony podkręcił mnie tak strasznie, ze nie mogę przestać myśleć
o nim, o tym by znaleźć wreszcie spokój po szalonym i wyczerpującym seksie z
nim.
Nie chce związku, nie chce zobowiązań – tak powiedział. W gruncie rzeczy ja
tez tego nie chcę, chociaż On prawie przekonał mnie, ze właśnie moje dążenie
do stałego związku jest źródłem nieporozumień. Czyżbym nieświadomie wysyłała
wiadomość: „Chcę prawdziwej miłości. Chce z być z tobą na dobre i na złe?”
Nie... Coś jest nie tak. Za bardzo się szarpię z własnymi uczuciami by
jednoznacznie dążyć do związku z czlowiekiem, którego prawie nie znam i który
jest kompletnie nie w moim typie.
What the hell going on?

Wiec upijam się kolejny dzien z rzędu. Ile można pić? Ile można palić? Ile
dni można rozdrapywać się niepewnością? Nie wiem, ale nie mogę spać, nie mogę
pracować!
To nie w porządku, dlaczego mam poświęcić mój spokój z powodu faceta, którego
nawet dobrze nie znam? Czyżby? Nie. To niemożliwe...
Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: ... 01.04.04, 22:05
      I tak to jest i bywa. Człowiek zastanawia się, czy warto poświęcać swoją
      wolność, dopasowywać się, walczyć o coś, przekonywać. Kuszące, bo chce się
      pozbyć samotności z jednej strony, a z drugiej - te nasze ulubione
      przyzwyczajenia, zachowania. Człowiek zaczyna zastanawiać się, czy jest obok
      nas miejsce dla drugiego człowieka z jego przyzwyczajeniami, jaki margines
      wolności będziemy mieli, co dostaniemy "wzamian". Chyba to własnie te odczucia
      Tobą "szarpią", Isaaro. A ponadto - "szarpie" obawa p.t. "Zaangażuję się,
      otworzę serce i zostanę brutalnie potraktowana razem z moimi uczuciami." A to
      boli i po kilku nieudanych doświadczeniach człowiek coraz bardziej wikła się w
      ętlę strachu i nawet podświadomie nastawia się albo na unikanie takich sytuacji
      albo nagle "skacze z zamkniętymi oczami". Jak dobrze trafi, to mu się udaje, a
      jak nie - to zranienie pogłębia się i pogłębia. Nie ma recepty na uczucia,
      którym nie dajesz dojść do głosu. Ale współczuję tego stanu - nie jest to stan
      dobry i pozytywnie nastrajający do zycia. Może warto "ugryźć" sprawę
      na "zimno", usuwając z myśli uczucia i odczucia, spojrzeć na drugiego człowieka
      bez całej emocjonalnej otoczki i zastanowić się "warto - nie warto"?
    • Gość: naatan Pomimo wszystko... IP: *.bredband.comhem.se 01.04.04, 23:03
      Ludzie sa nierozumni , nielogiczni i samolubni.
      Kochaj ich mimo wszystko!
      Jezeli czynisz dobro , oskarza cie o egocentryzm.
      Czyn dobro mimo wszystko !
      Jezeli odnosisz sukcesy , zyskujesz falszywych
      przyjaciol i prawdziwych wrogow.
      Odnos sukcesy mimo wszystko!
      Twoja dobroc zostanie zapomniana juz jutro.
      Badz dobry mimo wszystko!
      Szlachetnosc i szczerosc wzmagaja twoja wrazliwosc .
      Badz szlachetny i szczery mimo wszystko!
      To , co budujesz latami , moze runac w ciagu jednej nocy.
      Buduj mimo wszystko!
      Ludzie w gruncie rzeczy potrzebuja twej pomocy ,
      moga cie jednak zaatakowac , gdy im pomagasz.
      Pomagaj mimo wszystko !
      Dajac swiatu najlepsze , co posiadasz , otrzymujesz ciosy.
      Dawaj swiatu najlepsze , co posiadasz mimo wszystko! .....
      • isaara Re: Pomimo wszystko... 02.04.04, 17:25
        Gość portalu: naatan napisał(a):

        > Ludzie sa nierozumni , nielogiczni i samolubni.
        > Kochaj ich mimo wszystko!


        Dziękuje Ci bardzo za ten piękny i mądry tekst. W pewien sposób chyba mnie
        trochę zainspirował: postanowiłam z Nim szczerze porozmawiać. Może jeszcze nie
        teraz. Poczekam aż emocje trochę wystygnął i wyjaśnię w miarę spokojny i
        rzeczowy sposób moje obawy i uczucia. Ryzykuje tym, ze mnie zignoruje albo
        wyśmieje, ale jeśli tego nie zrobię, ryzykuje ze stracę przyjaciela. Na pewno
        wiele wody upłynie zanim cokolwiek miedzy nami zaiskrzy, ale nigdy nie warto
        zbyt łatwo się poddawać. W końcu można czasami przez głupotę zamknąć drzwi
        przed własnym szczęściem...
      • Gość: ***** Re: Pomimo wszystko... IP: *.sympatico.ca 02.04.04, 22:13
        ......TAK !

        ..natan :)
    • janq43 Re: ... 02.04.04, 05:29
      kiedy ktos cie kocha, jest tak jakby otulil twoje serce kocem...ale kiedy potem
      ci go odbierze....
    • m_alina Re: ... 02.04.04, 07:45
      Issaro, zadumałam się nad Twoim postem...i zrobiło mi sie jakoś ciężko na
      sercu. Ogrom samotności, strach, ciągłe poczucie zagrożenia uczuć, zdeptania
      miłości. Wszystko to razem jest trudne do uniesienia przez człowieka. Trudno
      znaleźć właściwe lekarstwo na ten stan, czasem pomaga jeśli można z kimś
      porozmawiać. Czasem dobrze jest pomilczeć i pobyć sam na sam ze sobą. Jest
      jeszcze i tak, że nic nie skutkuje. Smutno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka