fyrlok
11.02.06, 11:55
Detektywi Rutkowskiej będą pilnować dzieci w szkołach
Katarzyna Piotrowiak 10-02-2006 , ostatnia aktualizacja 10-02-2006 22:46
Biuro Rutkowski-Andała, zajmujące się usługami detektywistycznymi, zamierza
wkroczyć do chorzowskich gimnazjów. Władze Chorzowa podchwyciły propozycję,
ale dyrektorzy szkół mają mieszane odczucia. - Po co mi jakieś patrole w
szkole. Jeżeli są problemy z uczniami, wzywam policję - mówi Marian Piegza,
dyrektor Gimnazjum nr 1
Biuro zamierza wprowadzić do szkół dwa rodzaje patroli: umundurowane do
interwencji i operacyjne do zadań detektywistycznych. Te ostatnie, po
cywilnemu, mają np. tropić dilerów narkotyków. Do szkoły ma wzywać detektywów
dyrektor, dzwoniąc pod alarmowy numer telefonu.
Jak władze Chorzowa wpadły na ten pomysł? Wiceprezydent Joachim Otte: - Firma
sama do nas się zgłosiła, a mnie ten pomysł się spodobał. Młodzież
gimnazjalna jest rozwichrzona, pedagodzy mają z nią problemy wychowawcze,
dochodzi do wymuszeń, rozbojów, słyszałem nawet o narkotykach, ale nikt
ucznia jeszcze nie złapał za rękę. Najwyższy czas coś z tym zrobić.
Umowa z biurem detektywistycznym jeszcze nie została podpisana, ale
wiceprezydent już objął akcję "Bezpieczna szkoła" swoim patronatem.
Dyrektorzy szkół są skonsternowani. - Urząd miasta płaci mi pensję. Czy mogę
powiedzieć "nie"? - pyta dyrektorka jednej ze szkół. Nie chce, by jej
nazwisko pojawiło się w "Gazecie".
W szkołach niewiele wiedzą o firmie. - Czy jest powiązana z tym Rutkowskim?
Widziałam w telewizji jego akcje i jakoś nie wyobrażam sobie ich w szkole.
Tutaj trzeba być bardzo ostrożnym - mówi Joanna Zabłocka, dyrektorka
Gimnazjum nr 2. Poinformowała jednak o wszystkim nauczycieli i pedagoga
szkolnego. Decyzję podejmą na konferencji pedagogicznej we wtorek.
Piegza uważa, że patrole firmy detektywistycznej są w jego szkole zbędne. -
Szkoła powinna we własnym zakresie rozwiązywać problemy związane z
wychowaniem uczniów. Wprowadzanie na teren budynku firm ochroniarskich czy
detektywistycznych jest nieporozumieniem. Jeżeli mam bardzo poważne problemy
z uczniami, wzywam policję.
Zabłocka się z nim nie zgadza. Od lat współpracuje z firmą ochroniarską i
jest z niej zadowolona. - Pomagają nam w czasie lekcji, przerw, porządku
pilnują na imprezach szkolnych - opowiada.
Ochroniarze są też w innych chorzowskich szkołach. - Monitorują szkołę, znają
uczniów, wiedzą, jakie mamy kłopoty. Będziemy mieli dylemat, jeśli miasto się
zdecyduje na te nowe patrole. Nie chcielibyśmy zrywać umowy z obecną firmą -
dodaje Bożena Kuligowska, wicedyrektorka Gimnazjum nr 4.
Biuro Rutkowski-Andała krytykuje pracę ochroniarzy. - Skuteczność ochroniarzy
jest zerowa, wykonują pracę woźnego. Siedzą na ławkach i dłubią w nosie -
twierdzi Arkadiusz Andała, szef biura, były policjant.
Andała zaprzecza, jakoby firma miała jakiekolwiek powiązania z Krzysztofem
Rutkowskim, którego ochroniarze na zlecenie matki wyciągnęli na oczach
uczniów chłopca ze szkoły w Książenicach (współwłaścicielka firmy była żoną
Rutkowskiego).
Wiceprezydent Otte: - Obecnością patroli będzie sterował dyrektor szkoły,
wszystko będzie się działo we współpracy z policją - mówi.
Dyrektor Piegza: - Do ustawiania zdemoralizowanej młodzieży najlepsza jest
szkoła.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3158379.html