To 100% prowda, mo recht !

20.08.06, 13:15
Korzystny wiatr historii
Kazimierz Kutz2006-08-18, ostatnia aktualizacja 2006-08-18 13:08:23.0

Kiedy ma się swoje lata, niejedno się widziało, myszkowało się w niejednej
kuchni, w niejednym grajcarku sparzyło się palce i w niejedne zaglądało się
kulisy. Dziś, kiedy obserwuję (i uczestniczę) w różnych gremiach oficjalnych
i społecznych, ze smutkiem skonstatować wypada, że im bliżej wyborów
samorządowych, coraz jawniej uwidoczniają się postawy cyniczne - chleb
powszedni karierowiczów. Znów postawy koniunkturalne uprawiane są bez
skrępowania, a trzymanie się żłobu przybiera formy bezceremonialne, często
zgoła animalistyczne. Zbytkiem i zbędnym balastem staje się przyzwoitość.
Partia polityczna urasta do marki intratnej firmy handlowej, a znaczna część
dekalogu staje się bajką dla przedszkolaków.

Dziś walka o zaczepienie się przy władczym PiS-ie ujawnia się z dawno
nieoglądanym impetem i zaczyna przypominać ponure partyjniactwo sprzed 20
lat. Zawiązują się kliki partyjnych urzędników i zawodowych nieudaczników i
bez skrupułów wypierają ludzi z lepszej, kreatywnej materii. Zwłaszcza tu,
jeśli są to Ślązacy. Znów wieje przedwojenny, polonocentryczny wiatr
Grażyńskiego, przemieszany z antyśląskim ostracyzmem towarzysza Grudnia. Znów
zaczyna śmierdzieć nowymi dozorcami "polskości". Nieważne, czy ma się
przeszłość tajemną, pezetpeerowską, eseldowską czy awuesowską, nieważne, ile
razy zmieniało się partyjne przytułki i lizało kaprawe tyłki sezonowych
bonzów: ważny jest aktualny - PiS-wski - żłób i ponętna perspektywa
zbliżających się wyborów samorządowych.

Rankingi przedwyborcze są zachęcające, więc sezon podlizywania ruszył, bo
będzie okazja zabrać się do nadjeżdżającego pociągu. Liczna na Górnym Śląsku
mierzwa partyjnych kacyków i karierowiczów skrzykuje się, gdy tylko gdzieś
gore lub jest okazja do przejęcia władzy. I wtedy działają bez skrupułów. Tu,
na Śląsku, mamy do czynienia z dodatkowym politycznym "dopalaczem", czyli
historyczną zmową rządzących, by nie dopuścić do władzy miejscowych - czyli
pnioków - bo zaczną realizować swoje stare marzenia o autonomii.

Tam, gdzie na takie niebezpieczeństwo się zanosi, jejmoście ci pojawiają się
niczym straż pożarna i gaszą rzecz w zarodku. W instytucjach publicznych i
organizacjach pozarządowych wykorzystują demokratyczne przepisy i naginają je
do swoich interesów. Scenariusz jest prosty: wystarczy w ciałach decyzyjnych
zabezpieczyć większość swoimi ludźmi i mieć na czele instytucji
zorientowanego człowieka. To stara technika politycznych manipulacji na
Górnym Śląsku, zrodzona jeszcze w bismarckowskich Niemczech, potem
udoskonalona w II RP, a w PRL-u doprowadzona do perfekcji.

Technikę tę wypraktykowano w państwach kolonialnych i przeniesiono w nasze
strony. Przedmiotowe traktowanie Górnego Śląska i jego mieszkańców jest
utrwaloną tradycją importowanych specjalistów od rządzenia - swoistym
nawykiem - i każdy, kto tu dostaje władzę, uważa jej kontynuację za obowiązek
patriotyczny. Tak było w II RP, tak było podczas okupacji, w PRL-u, tak było
w III RP, a w IV RP nie będzie inaczej.

Nieważne, jak historia się toczy i jak nazywają się partie polityczne, parcie
do segregacji społecznej i poddaństwa podobne. Tak, niedopuszczanie Ślązaków
do władzy było i jest rodzajem lokalnego "patriotyzmu" polityków. Ta forma
polonocentryzm została wypróbowana przed wojną, potem wyćwiczona przez
komunistów i w znacznej mierze zachowana w III RP (wystarczy sprawdzić, skąd
pochodzili śląscy wojewodowie i marszałkowie), ale dziś, w wolnym i
demokratycznym kraju, pora, aby podważyć stare patenty do rządzenia na
Śląsku. Już nie wolno na to przystawać. Zwłaszcza że tendencje serwilistyczne
wyraźnie zwyżkują i nie są skrywane, bo otrzymały świeżą ideologiczną
pożywkę: PIS jest partią narodowo-katolicką, zmierzającą do scentralizowania
władzy, a jej głównym programowym zadaniem w nadchodzących wyborach jest
zawłaszczenie samorządów.

Na Górnym Śląsku program ten jest szczególnie dramatyczny i groźny, bo
oznacza kontrolowanie i likwidowanie w zarodku jakichkolwiek ciągot
odśrodkowych czy etnicznych Górnego Śląska. To byłaby ich kastracja. Oto,
skąd wieje dla karierowiczów korzystny wiatr, który zmierza do reanimacji
wypróbowanych mechanizmów trzymania Ślązaków za mordę. Partyjne zaanektowanie
samorządów na Górnym Śląsku ma kapitalne znaczenie dla PIS-u i jest
pryncypialnym pociągnięciem politycznym "państwa historycznego" IV RP.
Dlatego program ten staje się żerem dla cyników i serwilistów wszelkiego
asortymentu. A wiedzieć trzeba, że dla nich nie ma nic lepszego nad okazję,
by móc utożsamić się z objawionym interesem państwa i wepchnąć swoje tyłki na
intratne fotele. Ich moralną dewizą jest parafraza niemieckiego
filozofa: "Niebo nad nami, a morale w PiS-ie!".

Patrzę na tych "moralnych cwergów" - nie tylko na Śląsku - z obrzydzeniem, bo
przypominają mi mękę obcowania z ferajną Grudnia czy Wilhelmiego (ministra
kultury w tym czasie). Chciałbym z nimi mieć jak najmniej do czynienia, nie
musieć się o nich ocierać i znosić ich cynizmu gorszego od złośliwości małp.
Ale nie mam też zamiaru stać z opuszczonymi rękami i milczeć. Milczeniem i
biernością oddaje się nie tylko władzę, ale i poczucie nędznego
luksusu "patriotycznej misji". Ci ludzie psują nie tylko państwo, ale i
bezczeszczą postawy obywatelskie i ich dokonania, które są dobrem wspólnym.
Czy może dziś być coś bardziej nagannego?

Dlatego trzeba mobilizować się do nadchodzących wyborów samorządowych. Trzeba
reanimować istniejące organizacje lokalne, poniechać starych urazów i tworzyć
nowe organizacje społeczne. Trzeba szykować się do organizowania
obywatelskich komitetów wyborczych i ustalać swoich kandydatów. Nie wolno
popierać kandydatów rządzącej koalicji, bo to droga do martwego trwania.
Polityczne zmajoryzowanie samorządów przez PiS, Samoobronę i LPR będzie
cofnięciem Górnego Śląska w czasy i obyczaje PRL-u. Wróci strach i samowola
partyjnej władzy - w propagandowym opakowaniu Michała Grażyńskiego.

Samorząd gminny jest największą zdobyczą nowego ustroju. Jaki był, taki był -
idzie o to, aby był lepszy i nasz, obywatelski. Nie wolno dopuścić, aby
zawłaszczony został przez kogokolwiek.

Na Górnym Śląsku idzie czas żegnania się z mentalnością Siuksów.


miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,3557475.html

    • broneknotgeld Re: To 100% prowda, mo recht ! 20.08.06, 16:25
      A czamu niy wymiynioł tam Rolwagi i inkszych partyji, kere som tako samo
      nacjonalne i cyntralistyczne?
Pełna wersja