eug50 10.11.06, 19:34 Od 13 listopada kino Panorama rozpoczyna projekcje filmów Waxmana , wiąże sie to z 100 rocznicą jego urodzin informacje o komponiście na www.dfk.abc.pl/index.php?op=30&strona=2 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rodowiczmaryla Re: Waxman 12.11.06, 20:56 Superakcja! Brawo! Pozostaje nadal stare pytanie: gdzie mieszkal, no i inne szczegôly jego mlodosci w naszym miescie. Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio Re: Waxman 21.11.06, 00:45 Na ten sam temat: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=52470607&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio Re: Waxman 21.11.06, 01:48 Chorzowski zdobywca Oscarów Jacek Madeja2006-11-17, ostatnia aktualizacja 2006-11-17 13:44 Królewska Huta, rok 1909. W mieszkaniu przy Bismarckstrasse 63, gdzie mieszkają Wachsmannowie, od rana wielkie poruszenie. Pod nieuwagę rodziców trzyletni Franz, czy to z ciekawości, czy chęci zabawy, wspina się na piec, gdzie stoi garnek z gotującą się wodą. Chłopiec wylewa sobie wrzątek na oczy. Wzrok udaje się uratować, ale od tego momentu aż do końca życia jego twarz będą skrywać grube szkła okularów Reklama zakładu skupu artykułów metalowych, którą prowadził Otto Wachsmann Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG John Waxman, syn Franza, z córką w ChorzowieByć może właśnie wtedy, chcąc zrekompensować stratę, natura obdarza malca absolutnym słuchem. Kiedy ponad 40 lat później będzie już jednym z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej na świecie, rozchwytywanym przez czołowych reżyserów hollywoodzkiej "fabryki snów", nigdy nie zapomni, że jego droga do słowy rozpoczęła się na Śląsku. Zawsze będzie podkreślał, że pochodzi z Królewskiej Huty. Śląskie ślady Wachsmannów Chorzowskie tropy Wachsmannów po latach skutecznie zatarł czas. Od kilku lat bada je dr Marek Kosma Cieśliński, kierownik chorzowskiego kina Panorama i prezes stowarzyszenia "Filmowy Chorzów". W poszukiwaniu śląskich korzeni kompozytora Cieśliński przekopał stare miejskie archiwa i kroniki. Tam odnalazł adres Wachsmannów: Bismarckstrasse 63. To pod tym adresem 24 grudnia 1906 roku urodził Franz Wachsmann. W anonsach prasowych Cieśliński wyszperał reklamy zakładu skupu artykułów metalowych, który prowadził Otto Wachsmann, ojciec kompozytora. Znajdował się tuż obok, pod nr. 61. - To kamienice przy dzisiejszej ul. 11 Listopada 45 i 47. Wciąż stoją w tym samym miejscu. Jednak gdzie było mieszkanie, a gdzie zakład, dziś już nie sposób ustalić - mówi Cieśliński. Rodzina Wachsmannów na Śląsk przewędrowała w latach 30. XIX wieku. Ojciec kompozytora, Otto, urodził się w Siemianowicach, matka, Rozalia, w Pyskowicach. Do Królewskiej Huty przeprowadzili się w 1904 roku. Dziś śladów po Wachsmannach można szukać w budynku dawnej Ludowej Szkoły Żydowskiej nr 6, obecnie siedzibie chorzowskiego sanepidu. Tutaj najprawdopodobniej uczy się piątka starszego rodzeństwa małego Franza. Tuż obok, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się dom handlowy Hutnik, stała zburzona w 1939 roku przez nazistów synagoga. Można przypuszczać, że Wachsmannowie przychodzą tutaj na co tygodniowe nabożeństwa. Królewską Hutę opuszczają w 1911 roku, kiedy Franz ma pięć lat. Przenoszą się do Tworoga, gdzie ojciec kompozytora prowadzi gospodarstwo rolne. Stamtąd po kilku latach wyjeżdżają do Opola. Tam Otto Wachsmann znów powraca do metalowego biznesu. Cieśliński: - To byli bardzo mobilni i przedsiębiorczy ludzie. Potrafili przenosić się z miejsca na miejsce, żeby zarobić na chleb. Muzyka pieniędzy nie daje Franz od najmłodszych lat uczy się gry na fortepianie. Marzy, by zostać muzykiem. Ojciec chłopca twardo stąpa po ziemi i uważa, że z muzyki nie da się wyżyć. Sadza więc syna w okienku jednego z opolskich banków, ale Franz na stanowisku kasjera wytrzymuje tylko dwa i pół roku. W wieku 17 lat decyduje się wyjechać na studia muzyczne do Drezna. Widząc jego determinację, ojciec nie protestuje. - To był rodzaj umowy. Miał spróbować w banku, gdyby nie był szczęśliwy, mógł jechać do Drezna - wspomina dziś John Waxman, syn kompozytora. Z Drezna Wachsmann przenosi się do Berlina, gdzie uczy się kompozycji i dyrygentury w tutejszym konserwatorium. W wolnych chwilach poświęca czas lżejszej muzyce. Żeby opłacić studia, koncertuje razem z Weintraub Syncopators, jednym z najbardziej znanych zespołów jazzowych w latach 20. Właśnie wtedy poznaje Ericha Pommera, szefa wytwórni filmowej UFA. Ten daje mu pierwsze poważne zlecenie - chce, by Wachsmann opracował muzykę i dyrygował orkiestrą w czasie nagrań do filmu "Błękitny Anioł" z debiutującą wtedy Marleną Dietrich w głównej roli. Młody kompozytor z zadania wywiązuje się znakomicie. Wkrótce pojawiają się nowe zlecenia. Jednak po dojściu Hitlera do władzy Wachsmann nie ma czego szukać w Niemczech. Jest Żydem, a na dodatek twórcą sztuki określanej przez nazistów mianem zwyrodniałej. Kiedy w 1933 roku zostaje pobity przez nazistowskie bojówki, ucieka do Paryża. Na podbój nieznanego świata W Paryżu poznaje Billy'ego Wildera. Mieszkają w tym samym hotelu. Łączy ich wiele - są równolatkami, uciekinierami, obaj pracują w branży filmowej. Szybko stają się przyjaciółmi. Później razem wyjadą do Hollywood. John Waxman: - Wilder był zawsze obecny w najważniejszych momentach życia ojca. Był jego najbliższym powiernikiem. Rodzice opowiadali, że swoje imię zawdzięczam właśnie jemu. Kiedy się urodziłem, w 1940 roku, ojciec od razu zadzwonił do Billy'ego, chwaląc się, że ma syna Thomasa. - To złe imię - zawyrokował Wilder. - To może Wilhelm? - dopytywał Wachsmann. - Coś ty, to się teraz w Ameryce źle kojarzy. - No to jak? - Po prostu John - powiedział Wilder. I tak już zostało. Mimo że Paryż jest tylko przystankiem w drodze do USA, Wachsmann nie marnuje tutaj czasu. We francuskiej stolicy nawiązuje współpracę z legendą niemieckiego kina Fritzem Langiem. Razem z Jeanem Lenoirem pisze muzykę do jego filmu "Lilom". W 1934 roku do Stanów Zjednoczonych ściąga go Pommer. Zleca mu napisanie muzyki do filmu Joego Maya "Music in the Air". W czołówce filmu kompozytor po raz pierwszy używa przybranego nazwiska. Od tej pory staje się Franzem Waxmanem. Rok później staje przed pierwszym poważnym wyzwaniem - ma napisać muzykę do wielkiej produkcji Jamesa Whale'a "Narzeczona Frankensteina", o której później jeden z krytyków napisze, że "stała się kopalnią dla serii westernów i filmów klasy B". Waxman szybko staje się jednym z najbardziej rozchwytywanych kompozytorów w Hollywood. Współpracuje z największymi hollywoodzkimi wytwórniami, m.in. z: Universalem, MGM, Warner Bros, 20th Century Fox czy Columbią. Najlepsi reżyserzy dobijają się do jego drzwi, chcąc, by pisał dla nich muzykę. Wśród nich są Hitchcock ("Rebeka", "Podejrzenie", "Okno na podwórze"), Victor Fleming ("Dr. Jekyll i Mr. Hyde") czy Raoul Walsch ("Cel Birma"). O mały włos Waxman zostałby kompozytorem do filmowego przeboju wszech czasów "Przeminęło z wiatrem". Producent, obawiając się, że główny kompozytor Max Steiner nie zdąży ze zleceniem na czas, zobowiązał Waxmana do napisania tzw. security score (muzyki na wszelki wypadek). Steiner terminu dotrzymał, ale i tak w ścieżce dźwiękowej filmu wykorzystano fragment skomponowany przez Waxmana. Waxman jest jednym z najbardziej pracowitych muzyków w Hollywood. Pisze muzykę do ponad 150 filmów. Jest również kompozytorem muzyki klasycznej, dyrygentem i impresariem. Na czym polegał sukces genialnego kompozytora? - Był po prostu niezwykle pracowity. Zawsze powtarzał, że komponowanie to zawód jak każdy inny. Nie siedział i nie czekał, aż muza usiądzie mu na ramieniu, tylko brał się do roboty. Nawet kiedy oglądaliśmy telewizję, potrafił wyskoczyć na chwilę w czasie przerwy na reklamę i dopisać kilka nut - wspomina John Waxman. W swoim dorobku Waxman ma dwa Oscary (za muzykę do "Bulwaru zachodzącego słońca" i "Miejsca pod słońcem") i aż 12 nominacji. Przez krótki czas - jako jedyny Górnoślązak - jest nawet członkiem hollywoodzkiej Akademii Filmowej, którą opuszcza na znak protestu w 1954 roku. Prof. Andrzej Gwóźdź, filmoznawca z Uniwersytetu Śląskiego: - Waxman to absolutna czołówka światowa. Gdyby porównywać go do sław aktorskich, śmiało można o nim powiedzieć, że jest Marilyn Monroe muzyki filmowej. Z dwoma nagrodami Akademii Filmowej i 12 nominacjami sprawił, że Chorzów jest w czołówce oscarowych miast na świecie. Po wojnie Waxman wielokrotnie przyjeżdżał do Europy. Koncerto Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio Re: Waxman 21.11.06, 01:49 Po wojnie Waxman wielokrotnie przyjeżdżał do Europy. Koncertował m.in. w Czechosłowacji i Związku Radzieckim. Do Chorzowa jednak nigdy nie powrócił. Zmarł w 1967 roku w Los Angeles. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3741491.html Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio Re: Waxman 21.11.06, 02:01 Chorzów uhonorował zdobywcę Oskarów jm2006-11-16, ostatnia aktualizacja 2006-11-16 21:06 Tablica pamiątkowa upamiętniła postać wybitnego kompozytora muzyki filmowej Franza Waxmana, który sto lat temu urodził się w Królewskiej Hucie. Fot. Grzegorz Celejewski / AG Odsłonięcie tablicy na kinie Panorama w ChorzowieTablica ma kształt taśmy filmowej, na której uwiecznione jest popiersie kompozytora. Została wmurowana we frontową ścianę kina Panorama. W ten sposób po raz pierwszy uczczono pamięć muzyka w jego rodzinnym mieście. W czwartek uroczystego odsłonięcia tablicy dokonali syn i wnuczka kompozytora, John i Alice Waxman, którzy na chorzowskie uroczystości przyjechali z USA. - Nie przypuszczałem, że kiedyś będę miał okazję odwiedzić rodzinne miasto ojca. To dla mnie ogromne przeżycie - nie krył wzruszenia John Waxman. Franz Waxman jest uznawany za jednego z siedmiu najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej w Hollywood. Napisał muzykę do takich filmów, jak: "Narzeczona Frankensteina", "Okno na podwórze" czy "Bulwar zachodzącego słońca". Zdobył dwa Oskary i 12 nominacji. Chorzowskie uroczystości zapoczątkowały światowe obchody urodzin kompozytora, które będą kontynuowane w Berlinie, Tel-Awiwie i Los Angeles. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,3740527.html Odpowiedz Link Zgłoś
orgasmus O, zauwazyli Go 10.12.06, 06:43 www.rmfclassic.pl/index.html?a=aktualnosci&kat=muzyka&id=2748 Nareszcie Francik uznany w Polsce tez tam, kaj jego miejsce: classic music sender. PS: Ale ta ucieczka przed Hitlerem do USA byla chyba druga ucieczka. Po 1921 rodzina Wachsmannow uciekla przed Polska na niemiecka strone. Jesli sie nie myle. A jesli nie zaraz, to potem. A jesli nie przed polska administracja, to z powodu wielkiego krachu z naplywowymi polskimi Zydami. Nie wiem, keidy, ale chyba ok.1923 doszlo w królewskohuckiej gminie zydowskiej do wielkiej klótni, w wyniku której spora czesc dotychczasowych, miejscowych (proniemieckich i pro-status-quo) Zydów zdecydowala sie jednak opuscic miasto, z glosnym, medialnym protestem, bo czuli sie nagle wyobcowani, zdominowani, zignorowani przez naplywowych - no, nie tylko u Zydów tak bylo... Odpowiedz Link Zgłoś
eichendorff Re: O, zauwazyli Go 11.12.06, 09:39 W 1923 r. Wachsmanowie już od dawna nie mieszkali w Królewskiej Hucie. Najpierw (gdy Franz miał 5 lat) przenieśli się do Toszka, a stamtąd do Opola. Odpowiedz Link Zgłoś
mr.superlatywny Re: O, zauwazyli Go 17.12.06, 15:12 Trocha na temat slonskich Zydów - abo genau: Zydów na Slonsku : www.springerlink.com/content/ujw62v5bxhjx38yr/ Odpowiedz Link Zgłoś
rodowiczmaryla Re: Waxman 21.12.06, 23:32 Waxmanns Filmmusik für Hitchcock ist sicherlich die Beste nach der von Bernard Herrmann. members.liwest.at/hitchcock/filmmusik.htm Muzyka Wachsmanna do filmów Hiczhoka jest z pewnoscia zaraz po muzyce B.Herrmannam, najlepsza. Odpowiedz Link Zgłoś