Gość: Luisa
IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
10.08.06, 20:40
W tym roku czesto przebywalam nad jeziorem Stelchno.Komiczne bylo to ,ze pan
RATOWNIK (o ile mozna tak to nazwac )siedzial na pomoscie niby pilnujac
kapiacych sie ludzi miedzy czasie zabawial swoje dziecko w wodzie ktore mialo
ok 2 lat nie pilnujac wcale pozostalych ludzi.Jak to moze byc pracowac jako
ratownik a w tym samym czasie jako nianka?Gdzie byl szef w tym czasie czy on
tego nie widzial,za co dostal pieniadze?Ratownik bez kola ratunkowego i bez
apteczki pierwszej pomocy.TRAGEDIA!!! I tak maja wygladac bezpieczne plaze?