Gość: znajoma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.08.10, 09:30
Witajcie Rodzice!
Chciałam poruszyć pewien problem. Siedzę na wsi i niewiele widzę.
Wystarczyło być 1 godzinkę nad zalewem, aby dostrzec i uwierzyć w
to, o czym córki mi mówiły już od roku. Grupki chłopcówi i
dziewcząt w wieku 12-15 lat siedzą, piją piwo zakupione na miejscu w
kubkach i palą papierosy. To są jeszcze dzieci. Patrzę w szkole na
takie młode buzie codziennie. Być może to są jeszcze uczniowie
podstawówki. Miałam ochotę podejść i zabrać im to piwo i wylać.
Dziewczyny mnie powstrzymały. Jestem ciekawa, dlaczego sprzedawany
jest alkohol takim podlotkom. Biznes się kręci. Zbierało się na
burzę. Następnym razem przyjrzę się lepiej, gdzie oni to kupują .Nie
jestem za donosicielstwem, ale nie wiem, czy nie podejdę do
właściciela i nie pogadam z nim w cztery oczy na ten temat!
Jestem ciekawa, skąd te dzieciaki mają kasę na alkohol i papierosy.
Myślę, że chyba Wy, Rodzice im na to dajecie. Potem mama idzie do
pedagoga i płacze na 14-letnią córkę mówiąc, że boi się własnego
dziecka. Te dzieciaki to dobry "materiał" na młodzież ,która zrobi
prawo jazdy i będzie się rozbijać "po pijaku" samochodami. Żal mi
tych dzieci.
WCIĄGNĄ SIĘ W ALKOHOLIZM !
Wiem na pewno, że były to dzieci z Tarnobrzega. Byli też inni, nie
wiem skąd. Kontrolujcie swoje pociechy dla ich i Waszego dobra.
Niedawno rozmawiałam z facetem, który żalił się na własne dziecko.
Chociaż z oczu nie płynęły łzy, to dusza jego płakała. Później są
niechciane ciąże i jak mówiła położna z Tbg-a -średnio raz w
tygodniu odbiera poród od 15-latki. Widzę, jak osoby pod wpływem
alkoholu biorą klucze od auta i jadą. Nie zawsze mogę zareagować, bo
nie mogę być w kilku miejscach jednocześnie. Ja też byłam młoda i
mam młodszych braci. Ale oni grali w piłkę i pili oranżadę!
Pokończyli studia i mają poukładane życie. Trzeba dzieci wychowywać,
wymagać od nich, rozmawiać z nimi i kontrolować. No i przede
wszystkim dawać im dobry przykład! Sama też boję się o swoje
pociechy. Też daję im kasę i nie wiem, czy kiedyś mnie nie
rozczarują...
Piszę o tym, bo nie daje mi to spokoju. Proszę się na mnie nie
gniewać. Chcę, by Wasze pociechy nie miały wypadków na rowerze.
Byłam na pogrzebie młodego chłopaka, który się zabił na rowerze. Nie
chcę, byście mieli taką sytuację, że własne dziecko będzie Was
chciało "przejechać" autem, gdy staniecie na drodze, bo nie zdążycie
zabrać kluczy. Nie chcę, by Wasze dziecko wylądowało w rowie na
pierwszym zakręcie. Jechałam kiedyś z Mielca wieczorem .Wyjechał mi
taki młodziam z boku w Chorzelowie i jechał szerokim wężykiem. Za
chwilę skręcił w prawo. Mam nadzieję, że dojechał do domu
szczęśliwie. Kończę. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia Wam i Waszym
pociechom. znajoma