wislocki12
21.06.20, 23:56
"Po długim weekendzie w sieci pojawiło się mnóstwo zdjęć paragonów z ogromnymi kwotami, jakie zaskoczeni turyści musieli zapłacić za swoje posiłki. Pani Justyna z Poznania za dwie zupy, dwie porcje dorsza z frytkami i surówkami oraz duże piwo zapłaciła aż 251 złotych.
Turystka: Zagadnięty o drożyznę właściciel smażalni wytłumaczył ją wysokimi cenami ryb w hurtowni. Dodał też, że musi mieć taki narzut, bo inaczej poszedłby z torbami. Rozumiem, że każdy chce zarobić. Jednak uważam, że ceny jedzenia nad morzem bywają absurdalnie wysokie."
kobieta.onet.pl/wiadomosci/paragony-grozy-kraza-po-sieci-jak-drozyzne-tlumacza-wlasciciele-nadmorskich-knajp/8mwld7v