wislocki12
31.08.20, 22:26
"Andrzej Kaniewski, Fakt: Spośród liczących się w Polsce partii tylko jedna ma w nazwie słowo nawiązujące do solidarności. Czy politycy nie lubią już słowa „solidarność”?
Prof. Włodzimierz Borodziej: Nie przepadają za nim. To hasło w 1980 r. zostało mottem nowego ruchu społecznego, który był jednocześnie związkiem zawodowym i faktycznie partią polityczną. Powstało w warunkach społeczeństwa socjalistycznego, w którym rozpiętość dochodów była bardzo mała. W takich warunkach solidarność ludzi, którzy jakoś wiążą koniec z końcem – nikt nie umiera z głodu, milionerów jest co kot napłakał – była wartością dodaną: jednostki stawały się społeczeństwem. Dziś solidarność, w warunkach trwającego wiele lat drapieżnego kapitalizmu, straciła nośność."
www.onet.pl/?utm_source=www.fakt.pl_viasg_fakt&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=1d3cdd38-6729-5151-a2a7-f58e358280db&sid=f13b499b-dba8-44e4-a9ae-cb9ebb087cc8&utm_v=2#rlu-202007181121220978110650