Dodaj do ulubionych

SLD organizacją przestępców i oszustów?

    • madaszka1 Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? 04.04.04, 19:19
      "Kolejna poważna afera, niebezpieczna dla państwa"



      Elementem walki na lewicy są informacje byłego ministra skarbu Wiesława
      Kaczmarka - uważają przedstawiciele opozycyjnych partii politycznych,
      uczestniczących w niedzielnej rozmowie w programie III Polskiego Radia.

      Nie zgadzają się z tym reprezentanci lewicy.

      Zdaniem Bronisława Komorowskiego z PO, sprawa udziału premiera Leszka Millera w
      zatrzymaniu byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego musi być
      rozpatrywana w kontekście walki politycznej w obozie lewicy.

      Komorowski uznał sprawę Modrzejewskiego za kolejną poważną aferę, niebezpieczną
      dla państwa. Zdaniem posła, najbardziej niepokojące jest to, że wykorzystano
      służby specjalne do działań politycznych, a w sprawę był zaangażowany premier.

      W rozmowie z "Gazetą Wyborczą, opublikowanej w piątek, Kaczmarek powiedział, że
      to premier Leszek Miller zdecydował o użyciu UOP w zatrzymaniu byłego prezesa
      PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego na spotkaniu z udziałem minister
      sprawiedliwości Barbary Piwnik, szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego,
      prokuratora krajowego Karola Napierskiego, szefa swej kancelarii Marka Wagnera
      i samego Kaczmarka, wówczas ministra skarbu.

      W piątek po spotkaniu z członkami zwołanej w trybie pilnym sejmowej komisji ds.
      służb specjalnych Kaczmarek oświadczył dziennikarzom, że nie powiedział "GW",
      iż to premier polecił UOP zatrzymanie Modrzejewskiego. Podkreślił, że należy
      wyjaśnić, kto zdecydował o uruchomieniu UOP w tej sprawie.

      Z Komorowskim zgodził się Zbigniew Kuźmiuk (PSL). "Toczy się wewnętrzna walka.
      Chyba nie przypadkowo były minister skarbu Kaczmarek przypomniał sobie o tych
      wydarzeniach właśnie teraz" - powiedział w radiowej Trójce. Kuźmiuk dodał, że
      sprawą powinna się zająć prokuratura.

      Michałowi Kamińskiemu (PiS) trudno sobie wyobrazić, że Kaczmarek nie zaplanował
      ujawnienia informacji dotyczących PKN Orlen. "To było zaplanowane i tę bijatykę
      na lewicy należy widzieć w kontekście gwałtownego poszukiwania legitymizacji
      nowej partii. W moim przekonaniu, spór na lewicy będzie się zaostrzał" -
      powiedział.

      Były szef gabinetu politycznego premiera Millera, Lech Nikolski (SLD)
      oświadczył, że nie wiedział o spotkaniu, na którym zapadła decyzja o
      aresztowaniu prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego.

      Nikolski powiedział, że ostatnich wydarzeń nie odbiera jako walkę w
      lewicy. "Każda nowa partia będzie poszukiwała swojej tożsamości. Wolałbym, żeby
      to poszukiwanie odbywało się na płaszczyźnie merytorycznej" - powiedział.

      Marek Borowski (SdPl) przyznał, że był zaskoczony publikacją w "Gazecie
      Wyborczej" i zaprzeczył, aby wypowiedź Kaczmarka była elementem walki
      Socjaldemokracji Polskiej z SLD. Borowski dodał, że jego partia nie wiedziała,
      iż Kaczmarek chce ujawnić aferę. Kaczmarek pozostaje poza klubem i "w tej
      chwili batalię prowadzi we własnym imieniu" - podkreślił.

      Wiesław Kaczmarek zawiesił członkostwo w klubie Socjaldemokracji Polskiej, na
      czas wyjaśnienia sprawy.

    • madaszka1 Wesołych świąt towarzysze 06.04.04, 15:48
      Odnotowany w marcu spadek poparcia dla SLD do 9 proc. skłania lewicę do
      uzasadnionego optymizmu. Teraźniejsze tempo spadku o 4 punkty miesięcznie nie
      może się utrzymać. Oznaczałoby to bowiem, że w grudniu przed Bożym Narodzeniem,
      kiedy ma się odbyć Nadzwyczajny Kongres Sojuszu, poparcie społeczne wyniosłoby –
      21 (minus dwadzieścia jeden) proc. Tendencja spadkowa będzie więc zwalniać
      niczym stopniowo hamujący pociąg i stanie na jakichś 3 procentach poparcia. Jak
      dowodzą bowiem dzieje Unii Wolności, taka skala poparcia odzwierciedla siłę
      przyzwyczajenia wyborców zwaną przez politologów żelaznym elektoratem.

      Miała rację Krajowa Konwencja SLD, która – kierując się zbiorową mądrością –
      wielką przewagą głosów odrzuciła propozycję marszałka Borowskiego i innych
      rewizjonistów, żeby kongres zwołać w czerwcu. Czerwiec to przecież i tak byłoby
      za późno na cokolwiek, a dzieci polityków zdają wtedy do następnej klasy, uwagę
      trzeba więc poświęcić sprawom domowym. W grudniu natomiast, kiedy kongres
      wyznaczono, bardzo chce się wysiadywać z powodu marnej pogody na dworze. Poza
      tym źle byłoby podejmować decyzje programowe i personalne, wówczas gdy sytuacja
      jest jeszcze płynna, niewyjaśniona. W grudniu zniknie niepewność. Działacze
      staną na mocnym gruncie kompletnej plajty.

      Grudniowy kongres pozaparlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej oklaskami
      powita przedstawiciela byłych koalicjantów – wiceprezesa pozaparlamentarnego
      PSL. Następnie odjadą
      ekipy telewizyjne, które nakręcą już niezbędną migawkę z sali, aby wieczorem
      pokazać, że zapomniany SLD odprawia swój kongres. Wówczas delegaci przystąpią
      do szczerego aż do
      bólu rozrachunku z przeszłością. Ból ten zadawany będzie głównie Leszkowi
      Millerowi. Jeden z delegatów w swym przemówieniu wskaże jednak, że błędem
      ustępujących władz było niezaproszenie na obrady byłego premiera. Kurtuazja
      wymagała tego – powie delegat – skoro Miller przez tyle lat itd., itp. Pogląd
      ten pominięty zostanie milczeniem. Chęć zadawania bólu, kiedy ma się ofiarę na
      widoku i pod ręką, znamionuje bowiem sadystów. Znęcanie się nad ludźmi na
      dystans czyni z oprawców coś w rodzaju bohaterskich lotników bombowców.

      Serdeczny list skieruje do kongresu prezydent RP Kwaśniewski. Napisze, że
      lewica jest i będzie Polsce potrzebna. Nie wspomni, do czego, gdyż od dawna już
      tego nie wie. Nie napisze też,
      która lewica, aby żadnej z lewicowych partii nie urazić. Wspomni o łączących go
      serdecznych więzach, mimo że w pierwszej wersji listu zamiast więzów wpisano
      mu "pęta".

      Po szczerej aż do kości dyskusji o przeszłości zyska większość wniosek z sali o
      zmianę przyjętego porządku obrad. Zamiast punktu "Wybór nowych władz"
      punkt "Uchwała o samorozwiązaniu". Podjęcie większością głosów tej uchwały
      wywoła dyskusję, kto ma sztandar wyprowadzić. Wskazywać się będzie, że drzewce
      te najlepiej uniesie młode pokolenie Sojuszników, któremu wszyscy mówcy
      niedawno przekazywali właśnie pałeczkę. Po długich targach sztandar
      zniecierpliwi się i sam wyjdzie.


    • Gość: rjt SDPL kontynuatorką afer i oszustw SLD! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 15:24
      Wszyscy aferzyści, komuniści i cwaniacy wszelkiej maści uciekają z SLD do SDPL
      (Socjaldemokracji Polski Ludowej). To się nazywa odnowa.
      Lud z partią, partia z lodem.
    • madaszka1 Dobry syn zaradnego ojca 07.04.04, 17:37
      "Jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" - mówi senator
      SLD Zbigniew Gołąbek o swoim synu, który został skazany za rozboje i
      ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego.

      21-letni Łukasz Gołąbek, syn radomskiego senatora SLD, skazany na trzy lata
      więzienia za udział w rozbojach, został ułaskawiony przez prezydenta. "Decyzja
      ta nie ma uzasadnienia, prezydent nie musi jej uzasadniać" - powiedział prezes
      radomskiego sądu okręgowego, Maciej Gwiazda.
      "To dobra wiadomość dla rodziny, zwłaszcza dla syna Łukasza, który popełnił
      błąd, ale jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" -
      powiedział w rozmowie ojciec Łukasza, senator Zbigniew Gołąbek.

      Decyzja prezydenta zamienia karę więzienia na karę ograniczenia wolności,
      polegającą na obowiązku odpracowania 30 godzin miesięcznie przez rok na cele
      publiczne.

      Łukasz Gołąbek został oskarżony przez prokuraturę o współudział w dwóch
      napadach z bronią w podradomskich miejscowościach w 2000 roku. Miał wówczas 17
      lat. Podczas rozbojów pełnił funkcję kierowcy. Razem z nim sądzeni byli jego
      czterej koledzy w wieku od 16 do 19 lat. Oskarżeni zabierali swoim ofiarom
      ubrania i pieniądze.

      Łukasz Gołąbek został skazany przez Sąd Okręgowy w Radomiu na trzy lata
      więzienia, a pozostali otrzymali kary od dwóch do trzech i pół roku pozbawienia
      wolności.

      Wyrok podtrzymał warszawski sąd apelacyjny. Sąd Najwyższy oddalił kasację
      wyroku, o którą starał się syn senatora. Wtedy Łukasz Gołąbek wystąpił do
      prezydenta o ułaskawienie. Wykonanie wymierzonej mu kary zostało odroczone z
      powodu złego stanu zdrowia.

      Kłopoty z prawem ma również sam senator Zbigniew Gołąbek i jego drugi syn,
      Adam. Wrocławska prokuratura oskarżyła senatora o podżeganie biegłej do
      sporządzenia fałszywej opinii w sprawie jego syna.

      Zdaniem prokuratury, w lutym 2003 roku Gołąbek namawiał biegłą lekarkę do
      wystawienia fałszywej opinii sądowo - psychiatrycznej dotyczącej
      niepoczytalności jego syna, Adama.

      Został on oskarżony o wyłudzenie z firmy Hutmen rur miedzianych o wartości 400
      tysięcy złotych. Senator miał jeszcze rozmawiać z dyrektorem aresztu śledczego
      we Wrocławiu, którego namawiał na wpłynięcie na decyzję biegłego psychiatry.

      "Jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" - mówi senator
      SLD Zbigniew Gołąbek o swoim synu, który został skazany za rozboje i
      ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego.

      21-letni Łukasz Gołąbek, syn radomskiego senatora SLD, skazany na trzy lata
      więzienia za udział w rozbojach, został ułaskawiony przez prezydenta. "Decyzja
      ta nie ma uzasadnienia, prezydent nie musi jej uzasadniać" - powiedział prezes
      radomskiego sądu okręgowego, Maciej Gwiazda.
      "To dobra wiadomość dla rodziny, zwłaszcza dla syna Łukasza, który popełnił
      błąd, ale jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" -
      powiedział w rozmowie ojciec Łukasza, senator Zbigniew Gołąbek.

      Decyzja prezydenta zamienia karę więzienia na karę ograniczenia wolności,
      polegającą na obowiązku odpracowania 30 godzin miesięcznie przez rok na cele
      publiczne.

      Łukasz Gołąbek został oskarżony przez prokuraturę o współudział w dwóch
      napadach z bronią w podradomskich miejscowościach w 2000 roku. Miał wówczas 17
      lat. Podczas rozbojów pełnił funkcję kierowcy. Razem z nim sądzeni byli jego
      czterej koledzy w wieku od 16 do 19 lat. Oskarżeni zabierali swoim ofiarom
      ubrania i pieniądze.

      Łukasz Gołąbek został skazany przez Sąd Okręgowy w Radomiu na trzy lata
      więzienia, a pozostali otrzymali kary od dwóch do trzech i pół roku pozbawienia
      wolności.

      Wyrok podtrzymał warszawski sąd apelacyjny. Sąd Najwyższy oddalił kasację
      wyroku, o którą starał się syn senatora. Wtedy Łukasz Gołąbek wystąpił do
      prezydenta o ułaskawienie. Wykonanie wymierzonej mu kary zostało odroczone z
      powodu złego stanu zdrowia.

      Kłopoty z prawem ma również sam senator Zbigniew Gołąbek i jego drugi syn,
      Adam. Wrocławska prokuratura oskarżyła senatora o podżeganie biegłej do
      sporządzenia fałszywej opinii w sprawie jego syna.

      Zdaniem prokuratury, w lutym 2003 roku Gołąbek namawiał biegłą lekarkę do
      wystawienia fałszywej opinii sądowo - psychiatrycznej dotyczącej
      niepoczytalności jego syna, Adama.

      Został on oskarżony o wyłudzenie z firmy Hutmen rur miedzianych o wartości 400
      tysięcy złotych. Senator miał jeszcze rozmawiać z dyrektorem aresztu śledczego
      we Wrocławiu, którego namawiał na wpłynięcie na decyzję biegłego psychiatry.

      "Jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" - mówi senator
      SLD Zbigniew Gołąbek o swoim synu, który został skazany za rozboje i
      ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego.

      21-letni Łukasz Gołąbek, syn radomskiego senatora SLD, skazany na trzy lata
      więzienia za udział w rozbojach, został ułaskawiony przez prezydenta. "Decyzja
      ta nie ma uzasadnienia, prezydent nie musi jej uzasadniać" - powiedział prezes
      radomskiego sądu okręgowego, Maciej Gwiazda.
      "To dobra wiadomość dla rodziny, zwłaszcza dla syna Łukasza, który popełnił
      błąd, ale jest dobrym dzieckiem, uczy się i będzie przestrzegał prawa" -
      powiedział w rozmowie ojciec Łukasza, senator Zbigniew Gołąbek.

      Decyzja prezydenta zamienia karę więzienia na karę ograniczenia wolności,
      polegającą na obowiązku odpracowania 30 godzin miesięcznie przez rok na cele
      publiczne.

      Łukasz Gołąbek został oskarżony przez prokuraturę o współudział w dwóch
      napadach z bronią w podradomskich miejscowościach w 2000 roku. Miał wówczas 17
      lat. Podczas rozbojów pełnił funkcję kierowcy. Razem z nim sądzeni byli jego
      czterej koledzy w wieku od 16 do 19 lat. Oskarżeni zabierali swoim ofiarom
      ubrania i pieniądze.

      Łukasz Gołąbek został skazany przez Sąd Okręgowy w Radomiu na trzy lata
      więzienia, a pozostali otrzymali kary od dwóch do trzech i pół roku pozbawienia
      wolności.

      Wyrok podtrzymał warszawski sąd apelacyjny. Sąd Najwyższy oddalił kasację
      wyroku, o którą starał się syn senatora. Wtedy Łukasz Gołąbek wystąpił do
      prezydenta o ułaskawienie. Wykonanie wymierzonej mu kary zostało odroczone z
      powodu złego stanu zdrowia.

      Kłopoty z prawem ma również sam senator Zbigniew Gołąbek i jego drugi syn,
      Adam. Wrocławska prokuratura oskarżyła senatora o podżeganie biegłej do
      sporządzenia fałszywej opinii w sprawie jego syna.

      Zdaniem prokuratury, w lutym 2003 roku Gołąbek namawiał biegłą lekarkę do
      wystawienia fałszywej opinii sądowo - psychiatrycznej dotyczącej
      niepoczytalności jego syna, Adama.

      Został on oskarżony o wyłudzenie z firmy Hutmen rur miedzianych o wartości 400
      tysięcy złotych. Senator miał jeszcze rozmawiać z dyrektorem aresztu śledczego
      we Wrocławiu, którego namawiał na wpłynięcie na decyzję biegłego psychiatry.

      www.wprost.pl/ar/?O=58679
    • madaszka1 Czym różni się gówno od gówna? 09.04.04, 20:13


      O wyższości gówna tow. Janika nad gównem tow. Czerniawskiego

      Do nas przylepiło się za dużo gówna, które śmierdzi na odległość – powiedział 7
      lipca 2003 r. lokalnej gazecie podlaski baron SLD Mieczysław Czerniawski, szef
      sejmowej Komisji Finansów.

      Ja się nie uważam za żadne gówno. Kiedy moi koledzy w Sejmie czytali ten
      tekst, używali jeszcze mniej parlamentarnych słów. Według mnie nie ma już dla
      tego pana miejsca w naszych szeregach – rozkrzyczała się posłanka Barbara
      Ciruk. Zanim została parlamentarzystką, była dziennikarką. Od tego podłego
      zajęcia uwolnił ją Czerniawski: przed wyborami jako wojewódzki szef Sojuszu
      wpisał na wyborczą listę.

      Ciruk domagała się, żeby Rada Wojewódzka SLD potępiła przewróconego barona. Tak
      się stało.
      W połowie lipca 2003 r. zarząd pod-laskiego Sojuszu bez wysłuchania racji
      Czerniawskiego zażądał od niego, żeby zawiesił członkostwo w partii. Jedynym
      powodem było użycie słowa zaczynającego się na "g". Zarząd przyjął dosyć
      drastyczną postawę, żeby poseł Czerniawski przestał być problemem dla naszej
      partii. Oceny Czerniawskiego (...) były wręcz oburzające. Dlatego nasza reakcja
      była na miejscu – uzasadnił wiceprzewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD.

      Werdykt Rady Wojewódzkiej był potrzebny Martyniukowi, żeby posunąć
      Czerniawskiego z fotela przewodniczącego Komisji Finansów. Aby było bardziej
      demokratycznie, zechciał jeszcze odpowiedniego wniosku z Podlasia. To tak, jak
      gdyby wymagać od żony, że zgłosi się do pracodawcy męża z żądaniem wylania
      ślubnego z roboty. W Białymstoku boksowano się, kto ma wykonać brudną robotę.
      Udało się znaleźć frajera.

      Od czasu kiedy poseł Mieczysław Czerniawski złożył wniosek o przywrócenie do
      Klubu Parlamentarnego SLD, minie wkrótce rok. Do tej pory papier nie został
      rozpatrzony. Może partia ma na Mietka coś konkretnego. Jeśli tak, powinna to
      wyciągnąć na stół.
      6 marca szefem SLD został Krzysztof Janik. Przemawiając użył słów: do Sojuszu
      przyczepiło się gówno. Czym gówno w ustach Janika różni się od gówna w ustach
      Czerniawskiego? Kontekst inny czy co?


    • lokator6 Robaki w słoninie... 09.04.04, 22:00
      Krzysztof Makowski, główny ideolog toruńskiej SLD, jest związany ze
      spółdzielczością mieszkaniową, choć mieszka w domu jednorodzinnym.
      Wiceprezesuje Radzie Nadzorczej SM „Na Skarpie”, bo jest w niej zarejestrowany
      jako członek oczekujący na mieszkanie.

      Niedawno „Gazeta Pomorska” ujawniła, że w wyborach samorządowych wspierał go,
      również finansowo, współwłaściciel firmy notorycznie wygrywającej przetargi na
      docieplanie bloków, choć za usługę liczy drogo. Ale w spółdzielniach cena nie
      jest najważniejsza. W punktacji stosowanej podczas przetargów przez „Skarpę”
      dawała 50 proc. szansy na sukces, w SM „Rubinkowo” tylko 40 proc. Decydujące
      mogły okazać się inne kryteria. Niezadowoleni mówią, że ułożone pod upatrzoną z
      góry firmę.

      Makowski przeszedł pozytywnie weryfikację w kole, ale wyciął go Zarząd
      Powiatowy SLD. Bynajmniej nie z powodu spółdzielnianych niejasności. W tej
      sprawie Sojusz schował głowę w piasek, bo gdyby partia zechciała być aż tak
      pryncypialna, straciłaby prawie cały aktyw.
      Duża część lewicowej elity szefuje toruńskim spółdzielniom mieszkaniowym,
      nadzoruje je bądź świadczy usługi na ich rzecz. Dlatego partia nie jest
      zainteresowana ana-lizami, czy wypada jedną ręką pisać manifesty w obronie
      biednych, a drugą zabierać wdowi grosz na rocznicowe balangi, wygórowane diety
      i wysokie premie.

      Działacze SLD żyją kosztem biednych jak ROBAKI W SŁONINIE; w partii jest to
      temat tabu. Zwolnienie prezesa SM „Rubinkowo” to równowartość jego 42
      miesięcznych wynagrodzeń, czyli 450 tys. zł. TAAAKA ODPRAWA!

      Makowskiego posunięto z innej prozaicznej przyczyny. Jest be, bo podawał w
      wątpliwość legalność władz partii wybranych przez martwe dusze, chciał szukać
      winnych pompowania kół i żądał rozpoczęcia dyskusji programowej.
    • Gość: Tow.martens Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 22:26
      Twierdzi , ze nie ma afer z udziałem sld, za mała
    • madaszka1 Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? 19.05.04, 00:07
      Poseł SLD Jerzy Jaskiernia został uznany za kłamcę lustracyjnego. W ocenie Sądu
      Lustracyjnego, był on tajnym i świadomym współpracownikiem PRL-owskiego
      wywiadu. Adwokat Jerzego Jaskierni zapowiada odwołanie od wyroku.

      więcej:
      info.onet.pl/921959,11,item.html
      • Gość: Obserwator Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 12:21
        Szykuje się afera wśród radnych SLD. Dziubiński tylko czeka, aby lewicy
        przywalyć.
        • Gość: Ciekawy Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 20:41
          O jakiego radnego chodzi i co przekręcił?
          • Gość: Rysio Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 26.01.05, 06:19
            To jest Forum tarnobrzeskie, a tak mało o przekrętach SLD w mieście. Nie
            wierzę, że nikt nie wie o tym co się robiło na naszym podwórku (otoczenie
            Mastalerza i nide tylko). Nie mówcie mi, że Mastalerz to teraz nie SLD. Szkoda,
            że w Tarnobrzegu nie ma dziennikarki Marzanny Zielińskiej.
            • Gość: Holmes Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 21:02
              Mastalerz to płotka popatrz na tarnobrzesko-sandomierskiego tow. Jaskiernię,
              nie zapomnij o Stępniu, Gawliku, Buczku czy Bednarczyku...
              • Gość: Rysio Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.01.05, 04:34
                Czyli wiemy coś na temat z naszego podwórka, a piszemy bzdury, o których można
                przeczytać w prasie.
                • Gość: Pysio Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 20:45
                  A co z mandatem dr Furgała? Czy ktoś coś wie na ten temat?
    • Gość: adamwalek Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 20:38
      SLD-TO SAMI ZLODZIEJE ZA KRATY Z TAKIMI!
      • Gość: róża Re: SLD organizacją przestępców i oszustów? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 09.03.05, 10:30
        Adasiu, zbytnio się nie wysiliłeś.Wiemy tylko, że jesteś rozemocjonowany i
        wkładasz wszystkich do jednego worka.Lecz za nim to zrobisz upewnij się i
        zapytaj tatusia i mamusi a może nawet i dziadziusia czy przypadkiem nie od nic
        musiałbyś zacząć. Zastanów się i uśmiechnij się.Lepiej się poczujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka