Gość: mumia
IP: *.smsiarkowiec.pl
01.06.09, 10:33
mecze sie z uciazliwym sasiadem.po 22ej za sciana,ktora , mam
wrazenie ze jest z dykty, kwitnie zycie rodzinne,przeciw ktoremu
wlasciwie nie mam nic przeciwko,gdyby nie to, ze jest wyjatkowo
glosno.gdyby to bylo male dziecko,to bylabym wyrozumiala.ale ten kon
za sciana ma gdzies 15 lat i wazy ze 100 kilo.jak chodzi to trzesie
sie pol bloku a jak zamyka drzwi od pokoju to chca wypasc razem z
futryna.wiec nie trudno sobie wyobrazic jaka jest skala jego glosu
przy klotniach z rodzicami.ale...chcialam zadac pytanie czy
interwencja w spoldzielni w tej sprawie ma jakis sens?czy ktos mial
taki przypadek i jakos go rozwiazal???