jdbad 29.05.08, 06:55 Proponuję,aby najpierw zaopatrzyc kazdą szkołę w gąbki. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5255349,Rzad_obiecuje__gimnazjalisci_z_laptopami_w_roku_szkolnym.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jola_iza Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:03 Na gąbki potrzebna jest kasa, na obiecanki nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:28 Zapomniałam:) jola_iza napisała: > Na gąbki potrzebna jest kasa, na obiecanki nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_iza Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:34 W szkole mojej Wnusi panie nauczycielki sprzedawały uczniom prywatne kwiatki pokojowe, coby było na krzewy przed szkołę. Tak się zastanawiam CO i KOMU panie nauczycielki sprzedadzą, żeby kupić laptopy :) Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:35 Może jakieś białe kruki mają? :) Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:39 Myślę, że z tym większych problemów nie będzie. To za dwa lata, całe pokolenie w informatyce i infostradzie. A przy takim zamówieniu rzecz będzie w cenie kompletu podręczników. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 07:53 A jak się odniesiesz do gąbek? To nie jest żart. Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 09:02 Myślę, że problem z gąbkami sam się rozwiąże. Gdzieś za dziesięć lat tablica multimedialna będzie standardem w szkole. Wystarczy wcisnąć delete, czyli tabula rasa. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 09:11 Dziesięc lat to bardzo długo:( Odpowiedz Link Zgłoś
jola_iza Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 09:19 W małych gminnych szkołach języków obcych uczą lektorzy z prywatnych ośrodków edukacyjnych. Gmin nie stać na etatowego nauczyciela. A Ty mi wciskasz kit o tablicach multimedialnych i laptopach ? Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 09:21 Niestety, niektórzy patrzą na Polskę z perspektywy dużych miast. Li i jedynie. jola_iza napisała: > W małych gminnych szkołach języków obcych uczą lektorzy z prywatnych ośrodków > edukacyjnych. Gmin nie stać na etatowego nauczyciela. A Ty mi wciskasz kit o > tablicach multimedialnych i laptopach ? Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 09:58 Jakby trochę obie głupiutkie jesteście. Jeżeli internet wraz z kakofonią edukacyjną obejmie każdego ucznia, to tam jest precyzja również nauki języków. Każdego. Złapać podstawy, łącznie z wymową i akcentem przez najlepszych lektorów. Właściwie to językiem globalnym został angielski. Więc nie przesadzajmy. Reszta jest zastosowaniem, zrobieniem użytku. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 10:08 Dobrze, jesteśmy głupiutkie,a ty nie masz pojęcia o polskiej prowincji. W kwestii naucznia języka angielskeigo, nie ucz ojca jak robic dzieci:) Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 10:27 Są języki i języki. Mnie np. zawsze był potrzebny techniczny angielski, którego musiałem uczyć się sam. Ale mam klopot ze zwyczajowym angielskim, bo nigdy nie przebywałem dłużej w towarzystwie tego wymagającym. Jest język malarza pokojowego, elektryka, handlowca i biznesmena. Każdemu wg potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 10:28 Nie zbaczaj z tematu. W szkole uczy się jezyka ogólnego. A teraz odnieś się do polskiej prowincji. Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: Po prostu świetlana przyszłośc 11.06.08, 19:11 Chyba raczej podręcznikowo - literackiego. Żywy język znacznie się różni od książkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_iza Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 10:13 aen1950 napisał: > Jakby trochę obie głupiutkie jesteście. Jeżeli internet wraz z > kakofonią edukacyjną obejmie każdego ucznia, to tam jest precyzja > również nauki języków. Każdego. Złapać podstawy, łącznie z wymową i > akcentem przez najlepszych lektorów. > > Właściwie to językiem globalnym został angielski. Więc nie > przesadzajmy. Reszta jest zastosowaniem, zrobieniem użytku. Tee mądrutki, Ty chyba nic nie rozumiesz.Kto tym biednym gminom zafunduje laptopy? .Czy ja Ci mało wyraźnie napisałam na co stać wiejskie szkoły? Ja mam propozycję, POmieszkaj rok na jakiejś wsi podkarpackiej a potem pisz te bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 10:39 Co ja mam napisać? Jest telefon? Jest. Można zainstalować modem TPSA? Można. Czy ta twoja szkoła jest na lampę naftową? Bo taka trochę zabytkowa kosztuje drożej od laptopa. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_iza Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:21 To nie moja szkoła, a do Ciebie brak mi sił. Tych wielkomiejskich należy przymusowo wysyłać na prowincję. Pracownie komputerowe są już w większości szkół. Miedzy jedną pracownią a zakupem laptopów jest zasadnicza różnica, nawet jak część kasy da rząd. Mnie już serio się nie chce podstaw tłumaczyć. Te sadzonki krzewów na które szkoła kasy nie miała to pewnie bananowce były, droższe od laptopów. Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: Po prostu świetlana przyszłośc 11.06.08, 19:13 Ja was nie rozumiem. Przecież jak byk jest napisane, że rocznie chcą wydać na ten cel 500 milionów. Oczywiście, że powinni najpierw zająć się gąbkami i preparatami biologicznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
socjalliberal Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:11 Czego chcesz? Normalny, nierozdawniczy liberalny rząd:))) Odpowiedz Link Zgłoś
paczula8 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:22 socjalliberal napisał: > Czego chcesz? Normalny, nierozdawniczy liberalny rząd:))) że co, Ptysiu Miętowy? ;))) biznes.onet.pl/0,1757904,wiadomosci.html ogladałes mój ulubiony fragment filmu SW?:) Odpowiedz Link Zgłoś
socjalliberal Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:23 Tak, odpisywałem Ci już na ten temat tylko przeoczyłaś może;) Odpowiedz Link Zgłoś
paczula8 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:33 ok, ide szukać ... a tu mam cos specjalnie dla Ciebie ... wybrałam ciebie bo… tak właściwie to nie wiem, dlaczego ciebie wybrałam Płyń, chłopaku, płyń! Płyń, nie odwracaj główki, chłopaku, ty płyń! A ja Utopię waszą utopie. Utopię w potopie. Zarządzam pełne zanurzenie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
paczula8 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:49 socjalliberal napisał: > Tak, odpisywałem Ci już na ten temat tylko przeoczyłaś może;) na pewno odpisywałeś? hmmm ... :) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=80072061&a=80118586 Odpowiedz Link Zgłoś
socjalliberal Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 12:02 A, to jednak nie Ty, tylko ja przeoczyłem:) Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 11:45 Opowiem wam, baby, taką ciekawostkę. Wenzhou, Chiny, development jak wszyscy diabli. Interesy. Hotel Victoria, cztery gwiazdki, zatrudnia ułatwiaczy kontaktów. Dysponuje nawet tłumaczką polski-chiński, słowo daję. Ale jest również młody, przed trzydziestką Holender. Mówi, że szef kiepsko mu płaci, ale on uparł się na zgłębianie chińszczyzny i nie ma zamiaru opuścić Chin bez poznania języka w stopniu wystarczającym na utrzymanie się na powierzchni. Oblicza to na cztery lata. Tak się poznaje język, moje drogie polskie paniusie. Odpowiedz Link Zgłoś
jdbad Re: Po prostu świetlana przyszłośc 29.05.08, 17:28 Słuchaj chłopie o czym ty piszesz???? Odpowiedz Link Zgłoś
krociech I do tego 9 h religii i 2 h informatyki 29.05.08, 13:28 w gimnazjum okrojone do 1 h w liceum. W trzyletnim cyklu nauczania w obydwu przypadkach oczywiście. Zastanawiam się, czy to ja mam rozdwojenie jaźni, czy Ci państwo z rządu. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 a mi się to podoba! 10.06.08, 14:10 OLPC to bardzo dobra idea, zaś XO znalazł następców/konkurentów (np.Eee PC). Polska jest już zapóźniona pod względem wprowadzania IT do edukacji. Komputer to potężne narzędzie, to rewolucja na miarę wynalazku druku. Szkoły pilotażowe to dobre rozwiązanie. Spodziewam się, że będą to placówki zatrudniające aktywnych nauczycieli (informatyki przede wszystkim). Paradoksalnie - o pieniądze na takie akcje jest łatwiej, niż na fundusze w rodzaju gąbki albo papieru toaletowego. To naturalne zjawisko w biurokracji. Te komputery będą musiały pozostawać w szkole po lekcjach, zresztą w domu uczniowie mają lepszy sprzęt, niż te 500 MB RAM i oszczędny Celeron. Wyspy technologiczne nie mają racji bytu, dlatego trzeba trochę czasu i doświadczeń zanim się przygotuje nauczycieli. Tylko z tym dostępem do świata, to pan Arabski się nie popisał. Po prostu multimedia są skuteczniejszym środkiem przekazu, a więc i nauki, niż druk. Może nie na temat, ale popatrzcie na Rosję: linuxnews.pl/dystrbucje-linuksa-przeznaczone-do-rosyjskich-szkol-dostepne-do-pobierania/ Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 moja opinia o reformie [OT] 10.06.08, 14:13 www1.reformaprogramowa.men.gov.pl/pobierz.php?f=opis_planowanych_zmian.pdf Szkoła przyjaźnie wymagająca REFORMA PROGRAMOWA Opis zmian potrzebnych w systemie edukacji Jak widać na pierwszej stronie projektu reformy programowej dotyczy ona całego systemu edukacji. Jest to bardzo ważny fakt ponieważ edukacja to nie tylko szkolnictwo, ale również szkoły wyższe, Zakłady Doskonalenia Zawodowego i rozmaite firmy prowadzące kursy i wystawiające certyfikaty. Mamy rozmaite podmioty prowadzące usługi edukacyjne i spodziewamy się, że system edukacji uwzględnia całość. Projekt jednak skupia się na zmianach organizacyjnych i podstawie programowej od przedszkola po szkoły ponadgimnazjalne. Tak wiec nie mamy tu do czynienia z reformą systemu edukacji ale szkolnictwa powszechnego. Czy to źle? Bardzo źle, ponieważ zmiany mają dotyczyć działania szkół (głównie państwowych) a nie efektów nauczania. Usługa ma być taka sama, tylko inaczej opisana. Ta reforma nic nie reformuje. Slogan "szkoła przyjaźnie wymagająca" ma sugerować bezpieczeństwo ucznia i wysoki poziom nauczania. To niestety tylko reklama, by nie rzec kłamstwo. - Szkoła nie stanie się przyjazna dla rodziców, bo jakoś nie widać stosownych przepisów. Rodzice mają mieć możliwość zapisania dziecka do świetlicy (również na czas ferii) - to dobrze, ale w tym celu nie trzeba robić aż reformy. - Rodzice mają brać udział w konstruowaniu szkolnego programu wychowawczego, konstruowanego w oparciu o "diagnozę problemów wychowawczych w szkole"! Czy naprawdę wychowanie ma na celu zwalczanie problemów? Zawsze myślałem, że wychowujemy do czegoś: do dorosłego życia, do umiejętnego zarządzania czasem itp. Teraz jednak widzę, że wychowanie to "wypracowane przez społeczność szkolną wartości, tradycja szkolna, obyczaje i uroczystości, problemy środowiska szkolnego". Nie ma się co dziwić, bo szkolne "wychowywanie" będzie takie samo, jak do tej pory (Rady Rodziców). Czy trzeba w tym celu aż robić reformę? - Bezpieczeństwo dzieci nie poprawi się, ponieważ nie ma żadnych przesłanek ku zmianom. Sześciolatki wcześniej poczują jak to jest w szkolnym molochu. - Darmowe podręczniki - czy do tego trzeba reformy?? - Równy dostęp do edukacji - to było dobre hasło w XIX wieku, ale teraz? Na ile ten dostęp jest nierówny? Że niektóre dzieci chodzą do przedszkola, a inne nie? To może by najpierw wprowadzić refundację opłat za przedszkole? Mniej mącenia, a efekt podobny - więcej dzieci zostanie zagonionych do placówek. Zauważmy, że pierwszy wykres (nazwany "Wykres 2. Liczba dzieci w wieku 6 lat w latach 2004-2015") jest kłamliwy: słupek rocznika 2005 odpowiada wartości 38 tysięcy i ma wysokość taką jak złożenie słupków roczników 2008 i 2009 - odpowiednio 35 oraz 34,8 tysięcy. Pamiętajmy, że 35+34,8=69,8 i jest O WIELE WIĘKSZĄ liczbą, niż 38! Ordynarna manipulacja przykrywająca fakt, że w przełomowym roku szkoły podstawowe borykać się będą z potwornymi problemami w imię niepotrzebnej reformy. Szkoły mnie niespecjalnie obchodzą, ale dzieci szkoda. (to był pierwszy akapit pierwszego rozdziału) Przesłanki reformy: - Skuteczniejsze wyrównywanie szans edukacyjnych przez zapewnienie lepszego dostępu najmłodszych dzieci do edukacji. "Bardzo mądre głowy" zakładają, że wszystkie dzieci są jednakowe i jeśli zagonimy je w tym samym wieku do ławek, to będą się jednakowo łatwo uczyć. To podobnie jakbyśmy je ubrali w jednakowe mundurki i oczekiwali, że będą uczyć się jednakowo chętnie. To bzdura! Poza tym "lepszy" nie znaczy jednakowy. Czyli od początku wiadomo, że szanse nie będą wyrównywane. - Poprawa efektów kształcenia na dwóch ostatnich etapach edukacyjnych. Jaki jest związek zebrania sześciolatków i siedmiolatków w jednej klasie z poprawą efektów kształcenia w liceum albo z wprowadzeniem zajęć modułowych "z puli zajęć rozwijających"? Czy dodanie obowiązków uczniom wymaga aż reformy edukacji? Nie można po prostu ZAPROPONOWAĆ uczniom ciekawe zajęcia prowadzone przez dobrze przygotowanych ludzi? - Podniesienie rangi nauczania języków obcych w polskich szkołach. Dwa języki obce - już mi sie odechciało tego komentować. To ma być ta "wymagająca" szkoła. Jeden język, czy pięć - jaka to różnica, skoro efekty są żałosne? Pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy brakuje! Nie tędy droga... - Wdrożenie elastyczniejszego modelu kształcenia, lepiej dopasowanego do indywidualnych potrzeb i zdolności uczniów. To mają być te zajęcia modułowe? Wyjdzie jak zwykle... Obym był złym prorokiem. (To był drugi akapit pierwszego rozdziału) I jeszcze ostatnie zdanie z pierwszego rozdziału: "Zgodnie z potrzebami gospodarki i rynku pracy podwoi się liczba maturzystów wybierających kierunki ścisłe i techniczne." To bardzo ciekawy aspekt reformy, ale tylko dyskretnie zaznaczony - a dużo pytań ciśnie się na usta (klawiaturę). Rozdział drugi: Jakość i Zaufanie. "Reforma programowa przesunie dzisiejszy nacisk z deklaratywnego określania treści, które w szkole powinny być nauczane, na ścisłe zdefiniowanie standardów wiedzy i umiejętności, które będą wymagane na koniec danego etapu edukacji." Choć mogłoby się wydawać, że jestem totalnie przeciwny reformie szkolnictwa, to pragnę podkreślić, że to zdanie ogromnie mi się spodobało. Widzę tu podobieństwo do moich własnych przemyśleń. Niestety "Wdrażanie tego planu rozpocznie się od roku szkolnego 2009/2010 (...)" co oznacza, że wyjdzie jak zawsze... Rzecz w tym, że najpierw trzeba coś przygotować i pokazać, a dopiero później można to realizować, najlepiej w wersji wdrożeniowej, tylko dla chętnych. Tymczasem tutaj robi się eksperymenty na żywych pacjentach. Nasze dzieci to nie króliki proszę Państwa! Pokażcie te standardy!!! Czego tak naprawdę potrzeba? Moim zdaniem potrzebne jest przeformułowanie zadań stawianych przed systemem edukacji. Należy rozdzielić trzy aspekty: nauka prowadząca do zdobycia kwalifikacji zawodowych (matematyka, biologia, języki itp.), wychowanie społeczne i kulturalne (pierwsza pomoc, polityka, prawa konsumenta itd.), sprawy osobiste (gotowanie, planowanie rodziny, finanse...). Potrzebne jest uporządkowanie wymagań. Należy sformułować standardy dla tych zajęć, które mają być prowadzone w szkołach. Wówczas można podzielić je na etapy i przygotować kursy (podobne do matematyki w klasie piątej podstawówki, na przykład) je realizujące. Potrzebna jest ogromna elastyczność placówek szkolnych pozwalająca uczniom na realizowanie kursów w indywidualnym tempie. Co za tym idzie, grupy uczniów złożone z jednego rocznika przestają mieć sens, podobnie jak uczenie się tego samego materiału przez uczniów zgromadzonych w jednej sali szkolnej. Nauczyciel ma *pomagać* w uczeniu się, ale głównym źródłem wiedzy mają być pomoce naukowe. Do reformy szkolnictwa w moim rozumieniu niezbędne są dobrze przygotowane i kompletne zestawy pomocy naukowych: podręczniki, prezentacje, testy komputerowe, ćwiczenia i inne. Niezbędny jest kontakt z nauczycielami - choćby emailowy - oraz obecność kompetentnego opiekuna naukowego. Potrzebne jest wcześniejsze przygotowanie treści nauczania i pomocy naukowych. Należy powołać zespoły naukowców i praktyków przygotowujących wszystkie kursy: treści nauczania i pomoce naukowe. Dopiero mając pełny komplet planowanych zajęć od przedszkola po maturę, z możliwością wyboru zawodówki, technikum lub liceum, można zacząć eksperyment. Należy wyznaczyć szkoły eksperymentalne realizujące zreformowane nauczanie, nie szczędząc pieniędzy na kadry żeby "eksperymentalni" uczniowie nie byli pokrzywdzeni z powodu niedociągnięć profesorów i magistrów. I nie zapominajmy, że multimedia są skuteczniejsze w nauce niż drukowane nudziarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dzalsad Re: moja opinia o reformie [OT] 10.06.08, 18:52 lepiej żeby uczniom zafundowali zwykłe komputery, laptopy szybko się psują, nie nadają się do pracy z każdym programem. A pomysł i tak należy w bajki wsadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 laptopy są wygodniejsze i tańsze 11.06.08, 17:00 Zwykłe komputery są nieporęczne. Laptopy w stylu XO i Eee są wygodniejsze i tańsze od "normalnych" maszyn. Przy tym one nie mają się nadawać do pracy z każdym programem, tylko do określonych celów - dydaktycznych głównie. Zresztą wydaje mi się, że superkomputery są robione właśnie dlatego, że normalne komputery nie nadają się do pracy z _każdym_ programem. Do różnych celów są różne konfiguracje. Tego pomysłu między bajki nie wsadzisz bo już się realizuje. Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: Po prostu świetlana przyszłośc 11.06.08, 19:10 Oczywiście! Ale powinni też pomyśleć o wielkoekranowych laptopach dla nauczycieli - bez prezentacji multimedialnej na lekcjach daleko nie pojedziemy: część uczniów lepiej rozumie rzeczy ujrzane niż usłyszane. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 rzutnik 12.06.08, 07:40 może lepiej podpiąć rzutnik? A tak poważnie, to uczenie się wspomagane technologią informatyczną to raczej nie jest wspólne oglądanie obrazków przez całą klasę. Jest tego trochę więcej: prezentacje, quizy, programy nadzorujące powtarzanie, filmiki, animacje... Komputer to nie książka, zupełnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś