Dodaj do ulubionych

Nauka na bykach

09.11.03, 19:59
WYSLAC TYCH SPECJALISTOW DO SZKOLY.
ABY PISAC KSIAZKI TRZEBA MIEC TROCHE OLEJU W GLOWCE.
Obserwuj wątek
    • Gość: qqq Zaorać ten MENiS... IP: *.ds.ae.katowice.pl 09.11.03, 20:17
      Skoro dopuszczają książku do użytku to powinny być to książki
      sprawdzone pod każdym kątem. Za co oni pieniądze biorą?????
      • Gość: n2 Re: Zaorać ten MENiS... IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 09.11.03, 21:48
        Może nie tylko oni biora kasę: podejrzewam, że wyjaśnienie dlaczego tak często
        co rok lub dwa jeden lichy podręcznik jest zastępowany innym nie lepszym
        doprowadziło by do niezłej burzy, i może jakiś zmian w zasadach dowolności
        wyboru podręczników przez nauczycieli.
        • Gość: beniamin Zmienić korupcjogenny system oceniania książek! IP: *.chello.pl 10.11.03, 04:25
          Jest sobie wydawnictwo. Przychodzi do nich autor z książką.
          Trzeba szybko zrobic skład i ją wydrukować. Gonią terminy. Ale
          najpierw trzeba zatwierdzić pozycję w ministerstwie.
          Jak to się robi? Wybiera się recenzentów z listy MENiS -
          najczęściej jakieś emerytki, które marzą o kupieniu mieszkania
          dzieciom, czy z innych powodów chcą sobie dorobić do emerytury.
          Książka jest zatwierdzana raz - dwa.
          Pierwsze co trzeba by było zrobić, żeby naprawić ten system - to
          wysłać odpowiednim urzędom skarbowym pełną listę recenzentów
          MENiS. A potem wprowadzić losowy przydział książek recenzentom.
          • Gość: zocha Re: Zmienić korupcjogenny system oceniania książe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.03, 23:24
            Zgadzam się w zupełności! Nawet pobieżne przeglądnięcie książek,
            np. do nauczania początkowego (chociaż nie jestem specjalistką w
            tej dziedzinie)pozwala doszukać się błędów różnego rodzaju (moje
            dziecko uczyło się połączenia liter "łi", a litera "b" w zerówce
            była wprowadzana na słowie "bosak". Tymczasem na okładce wśród
            recenzentów same utytułowane nazwiska... Czyżby niedokładnie
            czytali :(
        • Gość: tom Re: Zaorać ten MENiS... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 08:21
          ja pierd.......... tych debili
          i potem mamy WE WARSZAWIE głupów jakich mamy.
      • Gość: wikul Lepszy dobry PENIS niż jakiś tam MENiS !!! IP: *.acn.waw.pl 10.11.03, 23:23
      • Gość: k3 Re: Zaorać ten MENiS... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 10.11.03, 23:39
        no i pewno nikt nie bedzie zwracal pieniedzy rodzicom ktorzy
        kupili wymagane i niesprawdzone podreczniki.
        ciesze sie ze bedac nauczycielem nie musze pracowac w tym
        zawodzie.
      • Gość: Beta Re: Zaorać ten MENiS... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 09:40
        Gość portalu: qqq napisał(a):

        > Skoro dopuszczają książku do użytku to powinny być to książki
        > sprawdzone pod każdym kątem. Za co oni pieniądze biorą?????
        no właśnie-biorą pienądze za dopuszczenie podręcznika do
        drukowania...
    • Gość: matematyk bycza prasa IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.11.03, 20:31
      Gazety i tygodniki ścigają się pod tym względem z podręcznikami
      szkolnymi. Praktycznie nie ma numeru, żebym nie znalazł błędu
      geograficznego lub ortograficznego w Newsweeku. W Gazecie
      Wyborczej sadzą byki ortograficzne (o przekrętach większej wagi
      nie chce mi się nawet pisać). Cała prasa gorliwie stara się
      zastąpić nazwę uzdrowiska Krynica nazwą Krynica Górska. Ta zabawa
      trwa od lat i nie widzę zaniku zjawiska. Przeciwnie, wydaje się,
      że geografia i język polski stają się polami przegranych nie
      tylko bitew, ale i wojen.
      • Gość: wsx Re: bycza prasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.03, 22:51
        Gość portalu: matematyk napisał(a):

        > Gazety i tygodniki ścigają się pod tym względem z podręcznikami
        > szkolnymi. Praktycznie nie ma numeru, żebym nie znalazł błędu
        > geograficznego lub ortograficznego w Newsweeku. W Gazecie
        > Wyborczej sadzą byki ortograficzne (o przekrętach większej wagi
        > nie chce mi się nawet pisać). Cała prasa gorliwie stara się
        > zastąpić nazwę uzdrowiska Krynica nazwą Krynica Górska. Ta zabawa
        > trwa od lat i nie widzę zaniku zjawiska. Przeciwnie, wydaje się,
        > że geografia i język polski stają się polami przegranych nie
        > tylko bitew, ale i wojen.


        Jedna wojna zostala juz przegrana. Nie z imieslowami
        przymiotnikowymi mozna juz pisac lacznie nawet, gdy wystepuja w
        znaczeniu czasownikowym :( Bo wiekszosc narodu nie umiala
        zrozumiec zasad (kiedys mialem okazje szefowej dzialu duzej firmy
        wysylac ksero stron ze slownika ortograficznego, by nie wymagala
        na wydrukach z mojego programu popelniania bledow; nie pomoglo; a
        teraz "niezaplacone" to juz nie blad).

        A w metrze i w tramwajach widze kolejna batalie dopelniacza z
        nuworyszowskim biernikiem. Pojawily sie otoz naklejki "prosze,
        ustap mi miejsce". Az korci, by dopisac "nie, nie ustapie ci
        miejsca". I pewnie nikt nie czuje sie odpowiedzialny za
        poprawnosc tych nalepek.
        • Gość: Semafor Biernik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 23:26
          Rzeczywiście, te nalepki ("Proszę, ustąp mi miejsce") to szczyt obciachu.
          Widziałem już kilka takich, na których ktoś poprawił błąd flamastrem.

          Niestety, za kilka(-naście) lat to już będzie nowa językowa norma, a my z
          naszym "ustąp mi miejsca" będziemy trącili myszką z przełomu wieków. Panta rhei.
        • Gość: recznik Re: bycza prasa IP: 62.181.161.* 10.11.03, 09:38
          A co powiecie o nuworyszowskiej odmianie zaimka "ta" ? "Jogobella, wez sobie TA
          owocowa slodkosc.." TA odmienia sie jak "panna" (te panne), podobnie jak
          nazwiska typu Kraftowna, ale wyksztalceni inaczej upieraja sie ...inaczej. Pare
          tygodni temu ktoras stacja TV pokazala program "KOT". Prowadzacy, Piotr
          Gasowski (z zawodu aktor, co niegdys oznaczalo krzewiciela pieknej literackiej
          polszczyzny), z uporem maniaka powtarzal "witamy Barbare
          KraftownA", "odgadujemy TA zagadke". Zgroza.
          • Gość: wsx Re: bycza prasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.03, 13:36
            Gość portalu: recznik napisał(a):

            > A co powiecie o nuworyszowskiej odmianie zaimka "ta" ?
            "Jogobella, wez sobie TA
            >
            > owocowa slodkosc.." TA odmienia sie jak "panna" (te panne),
            podobnie jak
            > nazwiska typu Kraftowna, ale wyksztalceni inaczej upieraja sie
            ...inaczej. Pare
            >
            > tygodni temu ktoras stacja TV pokazala program "KOT".
            Prowadzacy, Piotr
            > Gasowski (z zawodu aktor, co niegdys oznaczalo krzewiciela
            pieknej literackiej
            > polszczyzny), z uporem maniaka powtarzal "witamy Barbare
            > KraftownA", "odgadujemy TA zagadke". Zgroza.


            Zgroza. W gramatyce to sie nazywa "zlamany zwiazek rzadu". A
            podobno to najsilniejszy ze zwiazkow.
            Pozostaje zartowac, ze to przez Fuerhera Muellera wszystkie rzady
            w Polsce sie rozpadaja ;)
        • Gość: Nadworny Blazen Ortografia z urzedu IP: 203.98.78.* 10.11.03, 11:56
          Gość portalu: wsx napisał(a):

          > Jedna wojna zostala juz przegrana. Nie z imieslowami
          > przymiotnikowymi mozna juz pisac lacznie nawet, gdy wystepuja w
          > znaczeniu czasownikowym :( Bo wiekszosc narodu nie umiala
          > zrozumiec zasad (kiedys mialem okazje szefowej dzialu duzej firmy
          > wysylac ksero stron ze slownika ortograficznego, by nie wymagala
          > na wydrukach z mojego programu popelniania bledow; nie pomoglo; a
          > teraz "niezaplacone" to juz nie blad).

          Jesli urzad skarbowy napisal lacznie to ma byc lacznie.
        • Gość: to tylko ja WSX JEZYK SIE ZMIENIA, CZY SIE TOBIE TO PODOBA IP: *.aster.pl / 10.65.0.* 10.11.03, 15:38
          CZY NIE. MOJ SWIETEJ PAMIECI GEOGRAF DO KONCA ZYCIA NIE MOGL
          ZROZUMIEC DLACZEGO PISOWNIA NIEKTORYCH WYRAZOW SIE ZMIENILA
          NP "HISTORIA". A DO TYCH ZMIAN DOPROWADZILY PRZYZWYCZAJENIA
          LUDZI, KTORYM WYGODNIEJ BYLO PISAC PEWNE WYRAZY W INNY SPOSOB.
          • Gość: wsx Re: WSX JEZYK SIE ZMIENIA, CZY SIE TOBIE TO PODOB IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.03, 19:07
            Gość portalu: to tylko ja napisał(a):

            > CZY NIE. MOJ SWIETEJ PAMIECI GEOGRAF DO KONCA ZYCIA NIE MOGL
            > ZROZUMIEC DLACZEGO PISOWNIA NIEKTORYCH WYRAZOW SIE ZMIENILA
            > NP "HISTORIA". A DO TYCH ZMIAN DOPROWADZILY PRZYZWYCZAJENIA
            > LUDZI, KTORYM WYGODNIEJ BYLO PISAC PEWNE WYRAZY W INNY SPOSOB.

            To mi sie nie podoba, bo zmiany ida po linii "ludzie sa za glupi,
            zeby tego uzywac, wiec to zmienmy". :) Nia mam nic przeciwko
            klikaniu czy ircowaniu.
            Nie podoba mi sie tez to, ze na mnie krzyczysz. Troche kultury
            skoro temat kulturalny. Prosze.
            • Gość: to tylko ja Re: WSX JEZYK SIE ZMIENIA, CZY SIE TOBIE TO PODOB IP: *.aster.pl / 10.64.6.* 10.11.03, 21:15
              CZY WIESZ, ŻE FORMA CELOWNIKA JAKIEŚ 500 LAT TEMU WYSTEPOWAŁA W
              NASZYM JEZYKU PRAKTYCZNIE TYLKO W FORMIE OBECNEGO WOŁACZA. Z
              CZASEM ULEGŁO TO ZMIANIE, BO LUDZIOM BYŁO " TAK WYGODNIEJ" MOWIC.
              JĘZYK JEST PŁYNNY I CIAGLE SIE ZMIENIA. RAZ USTALONE REGUŁY
              JĘZYKOWE NIE SĄ WIECZNE. POLSKI TO NIE ŁACINA, TEN JEZYK JEST
              ŻYWY I DLATEGO BĘDZIE CIĄGLE EWOLUOWAŁ. JESLI ZAMROZIĆ TEN JĘZYK
              W OBECNEJ POSTACI TO WRÓŻE MU ZA NASTEPNE 500 LAT LOS ŁACINY.
      • Gość: msz Re: bycza prasa IP: *.sympatico.ca 09.11.03, 23:10
        Gość portalu: matematyk napisał(a):

        > Gazety i tygodniki ścigają się pod tym względem z podręcznikami
        > szkolnymi. Praktycznie nie ma numeru, żebym nie znalazł błędu
        > geograficznego lub ortograficznego w Newsweeku. W Gazecie
        > Wyborczej sadzą byki ortograficzne (o przekrętach większej wagi
        > nie chce mi się nawet pisać). Cała prasa gorliwie stara się
        > zastąpić nazwę uzdrowiska Krynica nazwą Krynica Górska. Ta zabawa
        > trwa od lat i nie widzę zaniku zjawiska. Przeciwnie, wydaje się,
        > że geografia i język polski stają się polami przegranych nie
        > tylko bitew, ale i wojen.


        Nie mowiąc o niewłaściwym używaniu słów: terror i terroryzm.
      • Gość: Nadworny Blazen Bo dziennikarze uczyli sie szkole... IP: 203.98.78.* 10.11.03, 11:52
        Gość portalu: matematyk napisał(a):

        > Gazety i tygodniki ścigają się pod tym względem z podręcznikami
        > szkolnymi. Praktycznie nie ma numeru, żebym nie znalazł błędu
        > geograficznego lub ortograficznego w Newsweeku. W Gazecie
        > Wyborczej sadzą byki ortograficzne (o przekrętach większej wagi
        > nie chce mi się nawet pisać). Cała prasa gorliwie stara się
        > zastąpić nazwę uzdrowiska Krynica nazwą Krynica Górska. Ta zabawa
        > trwa od lat i nie widzę zaniku zjawiska. Przeciwnie, wydaje się,
        > że geografia i język polski stają się polami przegranych nie
        > tylko bitew, ale i wojen.
        • Gość: to tylko ja no blazen to ty jestes, ale niezbyt madry. IP: *.aster.pl / 10.65.0.* 10.11.03, 15:39
          A blazen powinien byc madry.
      • Gość: to tylko ja Re: bycza prasa IP: *.aster.pl / 10.65.0.* 10.11.03, 15:42
        Bo takie jest przyzwyczajenie ludzi i w ten sposob jest im
        latwiej rozroznic o ktorej Krynicy mowa.
    • Gość: fritz Re: Nauka Historii IP: *.solnet.ch 09.11.03, 20:35
      Jeszcze w latach 60-tych byla swietna ksiazka do Historii
      Polski. Ona byla tak dobra, ze zostala pozniej wycofana przeu
      komuchow. Wychowywano pozniej na idiotycznych, zaklamanych, nie
      dajacych najmniejszego pojecia o przeszlosci Polski
      podrecznikach Polaka-Tumana i idiote, prawdziwego sowieckiego
      obywatela, ktorego mozna manipulowac.

      ** Po zmianie systemu nic sie nie zmienilo. Kola polityczne
      uznaly, ze nadal wychowywac Polaka-Tumana-Idiote
      nie majacego pojecia o swoim kraju, nie majacego pojecia o
      wymordowanych Polakach w czasie II WS i zbrodniach popolenionych
      przez Niemieckich barbarzyncow ale ucza o wymordowanych Zydach.
      A wiec przestepcy politycy powinni jedno zrozumiec: z
      wychwywaniem mlodziezy na Polakow jest tak samo jak z budzetem:
      partia zlodziej jak SLD teraz, rujnujaca finanse panstwowe moze
      wpedzic Polske w najwiekszy kryzys gospodarczy, a dlugi beda
      splacac cale generacje Polakow. Caly dorobek gospodarczy
      ostatnich lat moze zostac zniszczony jak w Argentynie.

      Dokladnie taka sama sytuacja jest z nauka Historii w szkolach.
      Wychowanie wynarodowionych generacji, bo dokladnie ten proces
      teraz nastepuje, moze oznaczac olbrzymie straty duchowe i
      materialne.

      WNIOSEK: Natychmiast wydac stara dobra ksiazke do nauki
      Historii. Obecna kadra naukowa zajmujaca sie tymi problemami
      jest zbyt glupia aby to zrobic w krotkim czasie. Przecietni
      nauczyciele Historii w szkolach sa idiotami, ktorzy jest zostali
      wychowani na socjalistycznej diecie. Dlatego oni tez potrzebuja
      zrodla do nauki Historii.



      zlodziejem, caly narod zostanie
      • Gość: toto darmowa nauka = bezwartościowe podręczniki IP: darth:* / 192.168.15.* 09.11.03, 21:07
        Uczelnie w Polsce nie posiadają żednego autorytetu, ani kontroli
        nad procesem dydaktycznym w szkołach. Czego więc można oczekiwać
        po przez nikogo nie kontrolowanej twórczości podręczniko- i
        programo-pisów. Czy ktoś z Państwa widział kiedyś minima
        programowe lub wytyczne do nowych przedmiotów? Toż to kpiny. Jak
        można napisać sensowny opdręcznik w oparciu o całkowicie
        przypadkowe programy i minima programowe. To co znajaduje się w
        opracowaniacj ministerialnych, specjalista w danej dziezinie
        jest w stanie spisać w jedno popołudnie. Są to ogólne widzi mi
        się na temat.
        Tmaczasem uniwersytety nie maja nic do powiedzenia w sprawach
        dydaktyki oraz jej organizacji. Także dydaktyki na uczelniach
        wyższych.
        Każdy podręcznik powinien przechodzić przez odpowiednią
        centralną komisję, która sprawdzałby zawartość merytoryczną,
        proponowaną metodę dydaktyczną, a także sam język. Większość
        podręczników do nauk ścisłych posługuje się definicjami, które
        są sformułowane w sposób odbiegający od norm językowych. Co
        skutkuje trudnościami w ich zrozumieniu przez uczniów.
        Co więcej sami naukowcy muszą zacząć cenić prace dydaktyczne i
        pedagogiczne jako naukowe. Napisanie podręcznika nie jest bowiem
        doceniane jako praca naukowa. A zapewniam Państwa, że
        opracowanie dobrego podręcznika wymaga nieporównanie szerszej
        wiedzy i zrozumienia zagadnienia niż przygotowanie
        tzw. "odkrywczej" pracy naukowej (odnosi się to do ogromnej
        większości prac pisanych na stopnie naukowe).
        Dokąd więc kontrola procesu nauczania nie zostanie poddana
        uczelniom i pracującym tam wybitnym profesorom, sami zaś
        naukowcy nie uznają dydaktyki za róznorzędny przedmiot ich
        pracy, nic się nie zmieni beznadziejnej sytuacji w szkolnictwie,
        ani też nic nie zatrzyma procesu produkowania podręcznikowych
        bubli. Coż bowiem z tego, że PAU wykaże błedy w podręcznikach.
        Jeśli zostaną one wycofane, to wkrótce pojawią sie nowe z równą
        ilością byków.
        • Gość: Pepperoni Najlepszy podręcznik HELENY MICHNIK IP: *.biuro.net.pl 09.11.03, 23:44
          Zdecydowanie najlepszym podręcznikiem do histrii Polski jest
          podręcznik Heleny Michnikn z lat 50-tych. Żadnych kłamstw i
          przeinaczeń, wszystko wywalone prosto z mostu. I do tego ta
          piękna polszczyzna, doskonale dobrane epitety. Autorzy nowych
          podręczników powinni się do niej uczyć. Polecam!
        • Gość: Hanna Re: darmowa nauka = bezwartościowe podręczniki IP: *.proxy.aol.com 10.11.03, 02:47
          Mam watpliwosci. Sama rozpaczalam kiedys nad poziomem jezykowym i metodycznym
          nowego podrecznika do nauki jezyka niemieckiego w gimnazjum. Podrecznik
          napisany przez bardzo znanego profesora germanistyki. A nadawal sie do
          wyrzucenia. Okazalo sie, ze pan profesor ma zerowe pojecie na temat codziennego
          jezyka niemieckiego. I chyba w zyciu nie przeprowadzil zadnej lekcji z 12-
          latkami. Koszmar. Nie wiedzialam, jak wytlumaczyc uczniom, zeby nie brali
          wszystkich zwrotow z ksiazki na powaznie.
        • Gość: msz Re: darmowa nauka = bezwartościowe podręczniki IP: *.sympatico.ca 10.11.03, 03:35

          Gość portalu: toto napisał(a): A zapewniam Państwa, że
          opracowanie dobrego podręcznika wymaga nieporównanie szerszej
          wiedzy i zrozumienia zagadnienia niż przygotowanie
          tzw. "odkrywczej" pracy naukowej (odnosi się to do ogromnej
          większości prac pisanych na stopnie naukowe).

          Jakos tak jest, ze czlowiek od razu czuje/wie, ze cos jest dobrym podrecznikiem.
          Pewne podreczniki powinne powstawac w sposob iteracyjny:
          byc poprawiane i udoskonalane przy kazdym nowym wydaniu.
          • Gość: ANka Uzycie slowa ´interacyjne´ IP: *.ifn-magdeburg.de 10.11.03, 11:26
            nie zmienia faktu iz nie wiemy nadal ile jest tych ´czlowiekow´co czuja, i co
            oni czuja tak naprawde :))))
            Jak tam zdeptane kobietki w panskim otoczeniu? Sa przychylne?
            • Gość: ANka Przepraszam sama zrobilam literowke... IP: *.ifn-magdeburg.de 10.11.03, 11:28
              - to oczywiscie ta ´kobiecosc´ Panu tez nie obca- sadzac po panskiej :)))
        • Gość: miki Re: darmowa nauka = bezwartościowe podręczniki IP: *.client.attbi.com 10.11.03, 05:22
          nie w oparciu o minima tylko na podstawie minimum (minimow)
          albo opierajac sie na minimach
      • Gość: SSki Re: Nauka Historii - Oj Oj Oj IP: *.bcc.com.pl 10.11.03, 10:10
        Dajesz kolego przykład złej - "indoktrynowanej" nauki historii.
        Polacy nigdy nie byli ani lepsi, ani gorsi od innych. "Oni"
        przeginali w jedną stronę - Ty chcesz przegięcia w drugą. Ta
        Twoja historia to nauka jak dobry Polak nikogo nigdy nie
        napadał, a Polanie żyli nad Odrą i Wisłą przed naszą erą....
        • Gość: fritz Re: Nauka Historii - Oj Oj A postawa obywatelska IP: *.solnet.ch 10.11.03, 12:45
          Gość portalu: SSki napisał(a):

          > Dajesz kolego przykład złej - "indoktrynowanej" nauki historii.
          > Polacy nigdy nie byli ani lepsi, ani gorsi od innych. "Oni"
          > przeginali w jedną stronę - Ty chcesz przegięcia w drugą. Ta
          > Twoja historia to nauka jak dobry Polak nikogo nigdy nie
          > napadał, a Polanie żyli nad Odrą i Wisłą przed naszą erą....
          ---
          Nie, to nie ma nic z tym wspolnego. Dobra Historia nie oznacza zaklamana
          Historia. Wrecz przeciwnie. Chodzi o dobra znajomosc Historii wlasnego kraju.
          Tylko znajomosc Historii wytwarza uczucie odpowiedzialnosci za to sie dzieje.
          Tylko dzieki znajomosci zlych i dobrych czasow ma sie perspektywe, ktora
          pozwala ocenic obecna sytuacje Polski i tego co jest konieczne dla Polski.
          Wlasnie to jest podstawa rozwoju postaw obywatelskich zarowno w sensie
          spolecznym jak i politycznym. Narzeka sie, ze obywatel jest pasywny w czasie
          wyborow. On jest pasywny poniewaz nie widzi powiazania miedzy Polska a
          polityka. On tego nie widzi poniewaz nie znaja Historii. Dlatego nauka
          Historii jest warunkiem powstanie Polakow Obywateli. Tacy Polacy znajacy
          Historie nie "zalapia" sie na partie obiecujace "gruszki na wierzbach", ani na
          Lepperow.

          Historia, jej nauka zmienia swiadomosc. Przykladem tego sa obawy Polakow i
          Czechow w zwiazku z pisaniem w Niemczech nowej historii: budowa centrum
          przesiedlencow i porownanie cierpien narodu niemieckiego z niemieckim
          barbarzynstwem w Polsce i biologicznym wyniszczaniem Zydow i Polakow. Z Zydami
          to sie Niemcom udalo. Polacy 10 lat pozniej byliby w tej samej syutuacji.
          Polacam swietna wypowiedz prof. Kolakowskiego z przed paru tygodni w Gazecie.

      • Gość: ANka OJ to troche jednak egzaltowana wypowiedz IP: *.ifn-magdeburg.de 10.11.03, 11:02
        Z historia nigdy nie bylo u nas tak zle.. W porownaniu do Europy czy Stanow:)
        Wyjatkiem jest chyba UK- ale to zawsze wyjatek..
        Po prostu nie uczylismy sie jej tylko w szkolach.. Ale fakt w kwestii nauczania
        dzieciakow trzeba byc ostroznym i dociekliwym..
        Tylko mala uwaga- niezlosliwa.. Jak o tym piszemy to nie popelniajmy
        infantylizmow i nie uzywajmy gwary.. Niech to bedzie nauka na bledach...
        Chyba ze idziemy ta sama droga.......
    • Gość: Zbenek Re: Nauka na bykach IP: *.remote.ualberta.ca 09.11.03, 20:59
      Przyganial sagan garnkowi. Wyborcza znajduje pierwsze miejsce
      jesli chodzi o dezinformacje historyczna. Co jest wiekszym
      przekroczeniem: pomylka czy swiadoma manipulacja historii?
      • Gość: Olka To jest po prostu śmieszne IP: *.tkdami.net / 172.16.6.* 09.11.03, 21:09
        To jest po prostu śmieszne
        jestem uczennicą i wiem coś o błędach w podręcznikach!!
        nawet uczniowie podstawówki na niektórych lekcjach wyłapują
        błędy z książek(szczególnie ortograficzne i gramatyzne)
    • Gość: historyk Re: Nauka na bykach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 21:18
      Jezeli autorzy raportu maja za zle jednemu z autorow, ze
      mieszkancow panstwa spartanskiego nazywaja Spartanami, a nie
      Spartianami to (jesli autor artykulu czegos tu nie przekrecil)
      powinni sami zostac odeslani do szkoly. Domyslam sie, ze
      chodzilo im o Spartiatow - elite obywatelska tego panstwa.
      Smutne, ze takie byki roba recenzenci podrecznikow z Polskiej
      Akademii Umiejetnosci.
    • Gość: bartek Re: Nauka na bykach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 21:31
      a potem oczekują od uczniów milionów wiadomości a zwykłego
      podręcznika dobrze napisać nie potrafią i jeszcze za to
      pieniądze dostają!!! ŚMIESZNE
    • Gość: jvk odpowiedzialność wydawnictwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 21:31
    • Gość: elka-belferka Re: Nauka na bykach IP: *.pl / *.gazeta.pl 09.11.03, 22:29
      Ciekawi mnie, skąd to nagłe zainteresowanie bykami w prasie,
      która też nie jest bez winy w tym względzie. Wszędzie roi się od
      byków. Kultura obrazkowa robi swoje, a niedouczenie - swoje. Za
      pisanie podręczników biorą się ludzie, którzy są do tego
      nieprzygotowani ani merytorycznie, ani metodycznie, ani
      językowo. A gdzie w tym wszystkim nauczyciele? Nie widzą tych
      błędów? Będę złym ptakiem, co własne gniazdo kala, bo jestem
      nauczycielką. I pokalam własne środowisko, któremu albo jest
      wszystko jedno, czego, z czego i jak naucza, albo też, co jest
      bardzo częstym zjawiskiem, jest zwyczajnie niedouczone i co
      gorsza żyje w przekonaniu nieomylności, nie ma świadomości, że
      może czegoś nie wiedzieć, wstydzi się do tego przyznać, a swoją
      ignorancję pokrywa butą, dziwaczną, śmieszną agresją i
      podśmiewaniem się z tych, którzy próbują walczyć z błędami lub
      zasięgnąć konsultacji w niepewnej sprawie. Oczywiście nie
      uogólniam, nie wszyscy, ale takich jest zdecydowana większość w
      moim środowisku. W ten sposób wychodzą ze szkół kolejne roczniki
      niedouczonych absolwentów, którzy idą w dużej części na studia
      pedagogiczne, niektórym z nich trzeba pisać i poprawiać prace, a
      potem nauczają kolejne roczniki. Kółko się zamyka. Mam wrażenie,
      że w tym kraju nie ma już ludzi naprawdę myślących i robiących
      cokolwiek z innego powodu niż pieniądze. A może gdzieś się
      pochowali, bo nie mogą już patrzeć na to, co się dzieje?
      Gdyby nauczyciele reagowali na te i inne błędy, pisali, mówili
      na ten temat, może byłoby inaczej. Ale czego wymagać od
      nauczyciela, który poprawia "Rotę", bo nie pasuje mu
      tam "krzyżacka zawierucha"? Lepiej brzmi przecież "sowiecka". I
      tak kolejno każdy coś "poprawi", w związku z czym będzie coraz
      lepiej, a szkoła wespnie się na poziom niebotyczny. Mój
      przypadek dotyczył błędnego napisu na zeszycie. Opisane to
      zostało w łódzkim wydaniu wtorkowej "Wyborczej". Efekt jest
      taki, że dowiedziałam się w szkole, iż zamuję się wyrzucaniem
      ludzi z pracy. A mnie chodziło tylko o wyeliminowanie błędu
      ortograficznego z okładki zeszytu. Chyba nie ustąpię, choć
      przypomina to walkę z wiatrakami i narażam się na uwagi, że
      najwyraźniej nie mam co robić. Ano nie mam, niech i tak będzie.
      Dopóki nauczyciele sami będą popełniać błędy i tolerować ich
      istnienie w podręcznikach, zeszytach, prasie i wszędzie, będzie
      coraz gorzej. Powstanie naród wtórnych analfabetów, ciemnych,
      ale pewnych siebie. "Nie o takie Polskie" walczyliśmy chyba.
      • Gość: zj39 Re: Nauka na bykach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.03, 12:31
        Niestety prawda, mamy za sobą kilkadziesiąt lat niegatywnej selekcji do zawodu
        nauczycielskiego. Widziałem to z bliska na kilku poziomach: liceum
        pedagogiczne (były takie) wybierane głównie przez tych, co nie mieli szans na
        ogólnokształcące, Studium Nauczycielskie po maturze jako ucieczka przed
        wojskiem dla tych, co nie mieli po co pchać się na inne studia (tak bodaj
        najsłabszy z mojej maturalnej klasy doszedł do stanowiska dyrektora szkoły...),
        wreszcie kończąc polonistykę - w czasie, gdy zajęcia z pedagogiki, metodyki
        etc. obowiązywały wszystkich - obserwowałem, jak co bystrzejsi zdobywali pracę
        poza szkołą, co słabsi trafiali do niej, albo i zostawali na uczelni... Moje
        dzieci uczyły się w dość renomowanym liceum, a jednak nauczycieli, których tam
        poznałem, nie ośmieliłbym się porównywać z moimi, jeszcze "przedwojennego
        chowu". Absolwenci wyuczeni przez słabszych nauczycieli będą gorzej
        przygotowani, selekcja na podobnych zasadach trwa, koło zamknięte, czyli ujemne
        sprzężenie zwrotne które w teoretycznym modelu prowadzi do unieruchomienia
        układu, matury z tabliczki mnożenia. Na szczęście układ nie jest całkowicie
        zamknięty, przede wszystkim zdarzają się wciąż światli nauczyciele z powołania.
        Niektórzy uciekają z zawodu, nie przed nim samym i nawet nie przed biedą, lecz
        przed pokojem nauczycielskim, a czasem i przed tzw. nadzorem pedagogicznym,
        którego poziom świetnie ilustruje sprawa podręczników.
        Rozciąga się ta choroba także na wyższe uczelnie. Miałem w ręku przypadkowo
        pracę magisterską pisaną na jednej z Wyższych Szkół Pedagogicznych uznaną za
        dobrą. Jako wypracowanie w szanującym się liceum zasługiwałaby na trójkę. Mój
        Boże, mnie mój promotor do pracy magisterskiej zadał lektury w dwóch obcych
        językach, jeden z nich znałem ledwie, ledwie, ale ze słownikiem w ręku
        przebijałem się przez książkę, którą mi sam pożyczył.. Potem wyjechał,
        wykładał w Yale, a polonistyka warszawska jaka dziś jest, każdy widzi.
        • Gość: kate Re: Nauka na bykach IP: *.sympatico.ca 10.11.03, 16:15
          MAsz calkowita racje.Pamietam ze w podstawowce moja zmora byly lekcje
          gramatyki.Dostawalam bialej goraczki.Polonistka miala swira gramatycznego.Do tej
          pory nie lubie jak ktos rzuci mi ze imieslowy przymiotmnikowe to .....NAzw tego
          wszystkiego nie lubilam.Zdaje sobie sprawe ze czasami zrobie bledy, nie zawsze
          jestem pewna czy dobrze cos jest napisane - ale wiem gdzie sprawdzic.
          Poziom nauczania w szkole jest okropny.
          Moj brat biolog z wyksztalcenia w ramach praktyk studenckich w SP wchodzac do
          klasy na lekcje biologii zobaczyl zapisana tablice przez nauczyciela od
          angielskiego.Zapytal tylko czy to oni mieli poprzednia lekcje i jak uzyskal
          potwierdzenie poprosil o wyjecie zeszytow i dokonanie istotnych i podstawowych
          poprawek.
          Obled jakich miernych nauczycieli teraz przyjmuje sie do szkoly.Gdzie Ci
          nauczyciele przez duze N?
    • Gość: Corcoran Re: Nauka na bykach IP: *.pbern.biz / 192.168.0.* 09.11.03, 22:39
      >Już w grudniu wyjdzie II tom prac Komisji. Co w nim znajdziemy?
      >Jeden z podręczników mówi uczniom o dwóch Nowych Hutach w
      >okolicy Krakowa: jedna nosi imię Sendzimira, a druga Lenina.
      >Autor innego podręcznika kompletnie myli słowa narodowego hymnu.

      To ja moze naiwnie spytam - czyjego tak naprawde imienia jest
      Nowa Huta?

      Corcoran

      • Gość: GERSON Re: Nauka na bykach IP: *.3miasto.net / 192.168.71.* 10.11.03, 00:35
        Gość portalu: Corcoran napisał(a):

        > >Już w grudniu wyjdzie II tom prac Komisji. Co w nim
        znajdziemy?
        > >Jeden z podręczników mówi uczniom o dwóch Nowych Hutach w
        > >okolicy Krakowa: jedna nosi imię Sendzimira, a druga Lenina.
        > >Autor innego podręcznika kompletnie myli słowa narodowego
        hymnu.
        >
        > To ja moze naiwnie spytam - czyjego tak naprawde imienia jest
        > Nowa Huta?
        >
        > Corcoran
        >
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        - "NOWA HUTA" - TO NAZWA DZIELNICY KRAKOWA
        - "HUTA IM. LENINA" - TAK NAZYWAŁ SIĘ POTĘŻNY ZAKŁAD HUTNICZY
        W DZIELNICY NOWA HUTA - JESZCZE KILKA LAT TEMU
        - "HUTA IM. TADEUSZA SENDZIMIRA" - TAK NAZYWA SIĘ
        OD KILKU LAT W/W ZAKŁAD HUTNICZY.

        OCZYWIŚCIE AUTOROM PODRĘCZNIKÓW WSZYSTKO SIĘ POKRĘCIŁO, ALE
        RÓWNIEŻ OSOBA RELACJONUJĄCA TE FAKTY Z ROZPĘDU POZAMIENIAŁA
        POJĘCIE NAZWY DZIELNICY (NOWA HUTA) Z NAZWĄ ZAKŁADU PRACY (HUTA
        IM. T. SENDZIMIRA). TAK MI SIE PRZYNAJMNIEJ WYDAJE.
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        RAPORT TEN SYGNALIZUJE SYTUACJĘ, W JAKIEJ ZNAJDUJE SIE EDUKACJA
        W POLSCE W 14 LAT PO... PRZEMIANACH - ALE JAKICH.
        JEST TO SMUTNY OBRAZ CHAOSU. CAŁY KOMPLEKS EDUKACJI PODDANY
        ZOSTAŁ PROCESOWI INFANTYLIZACJI. MECHANIZMY RYNKOWE WESZŁY TAM,
        GDZIE NIE POWINNY, WZGLĘDNIE NIE NA TAKĄ SKALĘ. A WIADOMO, ŻE
        WYDANIE PODRĘCZNIKA, JEST DLA KAŻDEGO WYDAWNICTWA POTĘŻNYM
        ZASTRZYKIEM FINANSOWYM W SYTUACJI UPADAJĄCEGO CZYTELNICTWA I
        MALEJĄCYCH NAKŁADÓW. ZA PISANIE PODRĘCZNIKÓW ZABRALI SIĘ Z
        JEDNEJ STRONY PASJONACI NAUCZANIA, WYBITNI NAUCZYCIELE,
        NAJCZĘŚCIEJ MŁODZI. NIEKTÓRZY POTRAFIĄ STWORZYĆ BARDZO
        WARTOŚCIOWE KSIĄŻKI SZKOLNE. INNYM NIE UDAJE SIĘ ASPEKT
        POPULARYZATORSKI. JESZCZE INNI - NISKICH LOTÓW NAUCZYCIELE, ALE
        Z WEJŚCIEM DO KOMISJI MINISTERIALNYCH, DECYDUJĄCYCH O
        ZATWIERDZENIU PODRĘCZNIKA - CHCIEJSTWEM CHCĄ ZASTĄPIĆ
        FACHOWOŚĆ, WIEDZĘ, TALENT POPULARYZATORSKI ITP. BRAKI. SĄDZĘ,
        ŻE TE BŁĘDY POJAWIAJĄ SIĘ W TEJ OSTATNIEJ GRUPIE AUTORÓW.
        NIE MNIEJ JEDNAK, GŁÓWNĄ WINĘ ZA OPUBLIKOWANIE PODRĘCZNIKÓW Z
        BŁĘDAMI, WYTYKANYMI NAWET PRZEZ SAMYCH UCZNIÓW, I DALSZE ICH
        WPROWADZENIE NA RYNEK PONOSI MINISTERSTWO. TO TAM AŻ ROI SIĘ
        OD DEPARTAMENTÓW I TŁUMÓW URZĘDNIKÓW, TO TAM ROZDAJĄ I
        PRZYDZIELAJĄ I ZATWIERDZAJĄ KAŻDY NOWOPOWSTAJĄCY PODRĘCZNIK. I
        TAM JEST MIEJSCE STWARZAJĄCE NIEDWUZNACZNE SYTUACJE, JAK ZAWSZE
        PRZY ROZDAWNICTWIE KONCESJI.
        WINĘ PONOSI TAKŻE WYDAWNICTWO, BO PRODUKUJE TOWAR, WYMAGAJĄCY
        SPECJALNEJ TROSKI RECENZYJNEJ I REDAKCYJNEJ.

        WRESZCIE NAUCZYCIEL, DECYDUJĄCY SIE NA DANY PODRĘCZNIK,
        POWINIEN GO DOKŁADNIE PRZEJRZEĆ, BY NIE POWIEDZIEĆ: PRZECZYTAĆ.
        BO JEŚLI STWIERDZI BŁĘDY, TO NIE WOLNO MU GO POLECAĆ SWOIM
        UCZNIOM, POWINIEN KIEROWAĆ SIĘ TYM MINIMUM ETYKI ZAWODOWEJ. Z
        PRAKTYKI WIEMY, ŻE WYDAWCY NAWIĄZUJĄ KONTAKTY Z NAUCZYCIELAMI I
        POTRAFIĄ ICH POZYSKAC DLA PROPAGOWANIA (ZAMAWIANIA) SWOICH
        PRODUKTÓW ZA ODPOWIEDNIĄ "PREMIĘ". I TU SIĘ BŁĘDNE KOŁO ZAMYKA.
        KAŻDY Z WYMIENIONYCH ELEMENTÓW: AUTOR, MINISTERSTWO, WYDAWCA I
        ZAMAWIAJĄCY PODRĘCZNIK NAUCZYCIEL, MOŻE W NASZEJ DZISIEJSZEJ
        SYTUACJI SYTUACJI ZAWIEŚĆ. EFEKTEM JEST PODRĘCZNIK - BUBEL.
        NAJBARDZIEJ POSZKODOWANE JEST MŁODE POKOLENIE UCZNIÓW, STRATY
        SĄ NIEODWRACALNE.

        INFANTYLIZM I DYLETANTYZM LEGŁY U PODSTAW SYTUACJI, KIEDY TO
        SAMO MINISTERSTWO ZACZĘŁO NA MASOWĄ SKALĘ WYDAWAĆ ZEZWOLENIA NA
        OTWIERANIE PRYWATNYCH WYŻSZYCH SZKÓŁ. JEST ICH DZISIAJ JUŻ Z
        GÓRĄ 250. NIEKTÓRE ZACZYNAJĄ BYĆ LIKWIDOWANE. O POZIOMIE
        OFEROWANEJ TAM NAUKI KRĄŻĄ JUŻ PO KRAJU ANEGDOTY. WIADOMO, ŻE
        TYLKO PEWNA LICZBA TYCH SZKÓŁ, ZASŁUGUJE NA MIANO WYŻSZYCH.
        RESZTA JEST WYŻSZO-PODOBNA, JAK NIEGDYŚ BYŁY CZEKOLADOPODOBNE
        WYROBY. W WIELKICH MIASTACH REKLAMY OFERUJĄ "MATURĘ W CIĄGU 2
        LAT" (DLACZEGO NIE SKRÓCIĆ JEJ DO 1 ROKU?). SYTUACJA ZACZYNA
        PRZYPOMINAĆ LATA 70-TE, GDY POLSKA MASOWO PRODUKOWAŁA NA
        STUDIACH WIECZOROWYCH I ZAOCZNYCH MAGISTRÓW KIERUNKÓW
        PEDAGOGICZNYCH. OBAWIAM SIĘ, ŻE TO ONI UCZĄ JESZCZE DZIŚ NASZE
        DZIECI. WÓWCZAS BYŁY TO STUDIA BEZPŁATNE, DZIŚ SĄ WYSOKO
        PŁATNE. WYŻSZOPODOBNE SZKOŁY PRYWATNE SĄ MASZYNKĄ DO ROBIENIA
        DOBRYCH PIENIĘDZY, UZUPEŁNIAJĄ TEŻ BUDŻET NISKOOPŁACANYCH
        PRACOWNIKÓW NAUKOWYCH UCZELNI PAŃSTWOWYCH. KOSZTEM
        POZOSTAWIENIA ODŁOGIEM CAŁEGO PROCESU DYDAKTYCZNEGO W
        UCZELNIACH MACIERZYSTYCH, POLSKI PRACOWNIK NAUKI BIEGA MIEDZY
        ŚREDNIO DWOMA LUB TRZEMA UCZELNIAMI, Z KTÓRYCH JEDNA JEST NA
        PEWNO WYŻSZA, POZOSTAŁE NIEZUPEŁNIE.

        KTO NA TYM TRACI - ZANIEDBYWANI SĄ STUDENCI UCZELNI
        MACIERZYSTYCH, DLA KTÓRYCH CORAZ MNIEJ CZASU MAJĄ PROFESOROWIE
        I ASYSTENCI.

        Z KOLEI STUDENCI UCZELNI PRYWATNYCH PŁACĄC WYSOKIE CZESNE MAJĄ
        PEWNOŚĆ, ŻE NALEŻĄ IM SIĘ ZALICZENIA, ZDANE EGZAMINY ITP.
        DIABELSKI KRĄG POZOROWANYCH CZYNNOŚCI POSZERZA SIĘ. cORAZ
        WIĘCEJ "LICENCJATÓW" BĘDZIE WCHODZIĆ NA RYNEK PRACY, I TO Z
        CORAZ MARNIEJSZYM SKUTKIEM. w NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI CO
        NAJAMBITNIEJSI I NAJZDOLNIEJSI MŁODZI LUDZIE ODPŁYNĄ Z NASZEJ
        NAUKI DO EUROPY, STAMTĄD BĘDZIE TRZEBA IMPORTOWAĆ OBCOKRAJOWCÓW
        DLA ZAPEŁNIENIA BRAKÓW KADROWYCH W NIEKTÓRYCH SPECJALNOŚCIACH.
        NA PEWNO NIE WPŁYNIE TO NA PODNIESIENIE POZIOMU WIEDZY I NAUKI
        W KRAJU, WRECZ PRZECIWNIE. CZY KTOŚ ZA TO ODPOWIE: ZA REFORMY W
        SKALI KRAJU NAJCZĘŚCIEJ NIKT U NAS NIE PONOSI KONSEKWENCJI.
        NAJWIĘKSZĄ STRATĘ PONIESIE SAMO SPOŁECZEŃSTWO - I TYLKO SOBIE
        BĘDZIE ZAWDZIECZAŁO TAKĄ SYTUACJĘ. ŻADNEMU JUŻ ZABORCY ANI
        OKUPANTOWI. DIAGNOZA MOŻE PRZYJŚĆ ZA PÓŻNO, DOPIERO W PRACACH
        HISTORYKÓW PO KILKU DEKADACH...TROCHĘ ZA PÓŻNO.
    • Gość: Anna d'Araille Re: Nauka na bykach IP: *.birm-b-1.access.uk.tiscali.com 09.11.03, 23:04
      WSADZIĆ TYCH BARANÓW CO PISZĄ PODRĘCZNIKI NA BYKI JAKIE
      POPEŁNIAJĄ I WYSŁAĆ ICH DO DIABŁA!!! I JAK TU SŁAĆ DZIECKO DO
      SZKOŁY? CHYBA TYLKO PO TO ŻEBY ZGŁUPIAŁO!!!
    • Gość: paulus Olga Szpunar do SZKOŁY!!!!!!! IP: *.necik.pl 09.11.03, 23:04
      Droga Pani, jesli sie na czymś nie zan to nie mozna zabierac
      głosu. A według Pani za jakich rzadów urodził sie Jezus. Moze
      Pani nie wie, ale Jezus nie urodził sie w I w.ne ale, urodził
      sie około 7 lub 6 wieku p.n.e, a Herod rzeczywiscie 4 p.n.e.
      Zatem kto ma tu racje Pani???? Śmiem watpić. A moze sznowna
      Pani nie słyszała o Dionizym Mniejszym, który sie rabnął w
      obliczeniach? Jeśli nie to do szkoły.
      Gość z Gliwic
      • Gość: gośc Re: Olga Szpunar do SZKOŁY!!!!!!! IP: *.necik.pl 09.11.03, 23:22
        Choc to zestawienie I w n.e. i Herod rzeczywiscie jest niefortunne
      • Gość: ouimet Re: Olga Szpunar do SZKOŁY!!!!!!! IP: *.sympatico.ca 09.11.03, 23:38
        no to nam sie Dionizy pierdyknal o 6-7 setek lat?Dawno
        temu/jeszcze czytalem/mowiono o kilku latach...a teraz chodzi o
        wieki ???
        • Gość: ok ROK Oczywista IP: *.necik.pl 10.11.03, 00:10
      • Gość: Tom Re: Olga Szpunar do SZKOŁY!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 00:11
        Oczywiście "roku", a nie "wieku" (to o Chrystusie).

        A generalnie, może te wadliwe podręczniki są odpowiedzialne za wytworzenie
        ewenementu imieniem Tomson?
      • Gość: Tomek Re: Olga Szpunar do SZKOŁY!!!!!!! IP: *.bphpbk.pl 10.11.03, 11:21
        www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/kiedy_bn.html
    • Gość: mee... Re: prztlumaczyc ..misia...na j.polski... IP: *.proxy.aol.com 09.11.03, 23:20
      ...to apel dla uczonych skupionych wokol..POLSKIEJ AKADEMII
      UMIEJETNOSCI...
    • Gość: esta Re: Nauka na bykach IP: *.lama.net.pl 10.11.03, 00:07
      Tak,tak.Podręczniki szkolne są bardzo ciekawe,a mianowicie w
      ćwiczeniach do j.polskiego"ćwiczymy swój język"(klasa I liceum)
      na str.52 jest oto taki dialog:
      A:Jak skręcasz baranie!Nie widzisz,że masz czerwone?!
      B:Zamknij się palancie!Skręcam jak chcę!
      A:Sam się zamknij bucu!
      B:
      Zjeżdżaj....,bo ci zagarażuję!
      .........
      Tak więc droga młodzieży-"ćwiczmy swój język"
      • Gość: mee... Re: Nauka na bykach IP: *.proxy.aol.com 10.11.03, 00:35
        ...esta...to ja porosze o ten podrecznik...bo ja sie boje ..,ze moje dzieci
        zostaja w tyle za europa...ps.oczywiscie za rozliczeniem...
    • Gość: George3 Co sądzicie o nauce informatyki w szkołach IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 01:50
      Programy nauczania, podręczniki a nawet minimum programowe moim
      skromnym zdaniem to paranoja. Całość wygląda jak obszerna
      instrukcja obsługi kilku konkretnych produktów jednej powszechnie
      znanej firmy. Przy "właściwej" postawie nauczyciela to nie ma nic
      wspólnego z nauczaniem podstaw informatyki, to jest robienie
      dzieciakom wody z muzgu i masowe werbowanie klientów dla Microsoftu.
      Zdaża się też że uczniowie są namawiani do sporządzania
      nielegalnych kopii oprogramowania, głównie Microsoftu i
      Macromedii, które jest konieczne do wykonania w domu prac
      warunkujących lepsze oceny, ponieważ prac wykonanych innym, np.
      otwartym oprogramowaniem z regóły się nie akceptuje. Oczywiście,
      wiele zajęć pozalekcyjnych jest "uatrakcyjnianych" poprzez
      korzystanie z lewego oprogramowania i gier na które szkoła
      licencji nie zakupiła. Uczniowie doskonale o tym wiedzą,
      większość właśnie w szkole nauczyła się sporządzać nielegalne
      kopie płyt CD. Myślę że powołane do ścigania piractwa instytucje
      zdają sobie z tego sprawę. Jeśli nie to chętnie przekażę płytki
      które dzieci bez problemu mogą uzyskać w szkole od nauczyciela
      informatyki wraz ze szczęśliwymi numerkami, co ułatwi
      identyfikację źródła.
      Uczeń który śmiał uruchomić na szkolnym komputerze płytę z
      Knoppixem (to Linux uruchamiany z płyty CD bez instalacji na
      dysku twardym) został przez nauczyciela potraktowany jak craker
      usiłujący zniszczyć szkolne mienie. Celem było pokazanie
      przygotowanej OpenOfficem prezentacji, którą uczeń nie tylko sam
      przygotował ale i dołączył do dystrybucji na CD, co jak się
      okazuje przekracza możliwości większości nauczycieli. Nauczyciel
      w związku z tym zdażeniem z wielkim przekonaniem mówił o szkodach
      jakie może spowodować używanie oprogramowania innego niż
      "akceptowanego przez Microsoft". Oczywista bzdura, tym bardziej
      że w szkole jest serwer na Linuxie, do którego pan informatyk
      nawet się nie zbliża. Na pytanie skąd mam wziąść te akceptowane
      programy padła krótka odpowiedź "jak nie umiesz ich skopiować to
      muszę się zastanowić nad twoją oceną".
      Podziwiam też poziom wiedzy części nauczycieli. Gdzie tą godną
      szacunku wiedzę zdobyli? Błędy merytoryczne i delikatnie mówiąc
      śmieszne zalecenia dotyczące pracy ze sprzętem i korzystaniem z
      oprogramowania pominę, to techniczne drobiazgi łatwe do
      sprostowania. Od swojego dziecka dowiedziałem się min. że
      wszystkie istotne wynalazki w tej dziedzinie to wspaniałe
      dokonanie Microsoftu, w tym internet i nawet myszka komputerowa.
      Tak się składa że te dobrodziejstwa powstały zanim Bill był w
      stanie samodzielnie usiąść na nocniku, o czym dziecko mające od
      zawsze dostęp do jakiegoś UNIXA wiedziało i nieopacznie śmiało to
      w czasie lekcji zauważyć. Wspomniało też na swoje nieszczęście o
      Alto zademonstrowanym przez Xeroxa w 1974r i porównało bez
      zbytniej złośliwości do sprzętu stojącego w pracowni
      informatycznej, gdzie większość monitorów pracuje z niższą
      rozdzielczością. Próba sprostowania tych i kilku innych bredni
      głoszonych przez najlepiej opłacanego ze wszystkich zatrudnianych
      w szkole nauczyciela poprzez wygoglowanie źródeł skończyła się
      niemiłą dla ucznia rozmową po lekcji. To trudno odpuścić, tym
      bardziej że dzieciak umiał podeprzeć swoją wiedzę kilkoma
      niezależnymi źródłami. Przy okazji okazało się że pan informatyk
      nie zna ani słowa po angielsku, no może z wymawianym bardzo po
      amerykańsku, w stylu Maxa Kolonko Microsoft. Nic dziwnego że
      biedak musi bazować na tym co usłyszy w WOM i Microsoft Polska.
      Proszę o radę co zrobić żeby dzieciaki nie musiały przez następne
      lata mieć kontaktu z tym i jemu podobnymi pajacami i nauczyły się
      odrobinę informatyki a nie bibli wg. Microsoftu.
      • Gość: rex Re: Co sądzicie o nauce informatyki w szkołach IP: 80.51.75.* 10.11.03, 08:23
        Jeśli chodzi o poziom wiedzy i sposób podejścia do ucznia przez
        nauczyciela informatyki zaprezentowany w artykule, to mogę tylko
        współczuć. Praca w szkole w charakterze nauczyciela wogóle jest
        bardzo trudna, tym bardziej w charakterze nauczyciela
        informatyki. Proponuję zmienić szkołę. Nie do końca zgadzam się
        jednak ze zdaniem, że program ułożono celowo jako instrukcję
        obsługi produktów Microsoftu. Zdecydowana większość komputerów w
        Polsce wyposażona jest w oprogramowanie Microsoftu. Nie
        wszystkie dzieci mają to szczęście, że rodzice są informatykami,
        albo ludźmi, którzy znają się na tych zagadnieniach i potrafią
        nauczyć je obsługi Linuxa, zapoznają z historią informatyki i
        nauczą wielu innych pożytecznych rzeczy. Powiem tak: tych dzieci
        jest garstka w porównaniu ze zdecydowaną większością, której
        przychodzi spotykać się wyłącznie z produktami Microsoftu.
        Trzeba je nauczyć znjdować się w tym świecie (obojętnie czy
        lubimy czy nie lubimy Bila Gatesa) zdominowanym przez Microsoft.
        Swoją drogą chciałbym zapytać co chciałbyś, aby twoje dziecko
        uczyło się w szkole na lekcjach informatyki? . Że trzeba dzieci
        tego uczyć to chyba oczywiste, ale w jakim kierunku pójść.
        Osobiście uważam, że trzeba szukać treści na tyle uniwersalnych,
        aby nie trzeba było polemiki , co jest lepsze Linux Czy
        Microsoft?
        • Gość: Janek Re: Co sądzicie o nauce informatyki w szkołach IP: 213.25.138.* 10.11.03, 09:27
          sam jestem nauczycielem informatyki. co do programu nauczania
          mozna zrobic korekty oraz innowacje.sam uzywam linuxa i
          windowsa w pracowni szkolnej.co do kopiowania plyt na lekcji
          jak bylo w poprzedniej wiadomosci to jednym z zaganien w
          programie nauczania jest prawo autorskie.jesli nauczyciel
          pozwala na nielegalne kopiowanie programow uczniom to poprostu
          jest glupi i kryminogenny.wybor miedzy linuxem a windowsem - to
          stary spor i istnieje od lat.nie da sie okreslic ktory lepszy a
          ktory gorszy.podstawowa sprawa jest to ze na linux istnieje
          bardzo malo programow edukacyjnych ktore mozna wykorzystac w
          szkole.sam kombinuje z programem wine i programami do nauki
          jesykow obcych.sprawa inna jest to ze nauczyciele informatyki
          przewaznie koncza studia podyplomowe. program takich studiow
          uraga informatyce.jest to rozszerzony kurs obslugi komputera.z
          takimi wiadomosciami to mozna tylko uczyc pisac w wordzie bo
          innych edytorow na studiach nie omawiaja.
          • Gość: George3 System kryminogenny czy tylko absurd? IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 04:00
            System edukacyjny wymagający od ucznia a w konsekwencji rodziców znacznych
            nakładów celem pełnej realizacji programu nauczania i możliwości uzyskania
            najwyższych ocen należy uznać za kryminogenny, tym bardziej że kradzież
            oprogramowania jest technicznie łatwa do przeprowadzenia nawet dla ucznia. Wobec
            dostępności bezpłatnego, realizującego podobne funkcje oprogramowania opieranie
            nauki podstaw informatyki na komercyjnym oprogramowaniu jest absurdem.
            Postawa niektórych nauczycieli informatyki, rodziców i uczniów to tylko łatwo
            przewidywalny skutek. Znam kilka osób które kupiły dzieciom oprogramowanie
            ''takie jak zainstalowane w szkole'', połowa z nich to lekarze, pozostali
            używają piratów. W sumie to kilkaset osób, nie do końca reprezentatywna grupa.
            Na reprezentatywnej z legalnością oprogramowania instalowanego na domowym
            sprzęcie byłoby gorzej.
            Używany komputer umożliwiający pracę z Windows można kupić za 200-800 zł,
            skromny nowy za 1200, 2000 powinno zadowolić graczy. To jednak ułamek wartości
            oprogramowania w które powinny być wyposażone te komputery. Jeżeli dziecko nie
            załatwi potrzebnych programów w szkole, to rodzice załatwią gdzie indziej, będąc
            przekonani że robią to dla dobra dziecka. Na domowym komputerze ucznia musi być
            zainstalowane to samo co na szkolnym, inaczej inwestycja dla większości rodziców
            nie ma sensu. Argumenty w rodzaju że z oprogramowania w środowisku Linux
            korzysta się podobnie jakoś przegrywają ze stwierdzeniem że w szkole mają Windows.

            Dlaczego wybierać system operacyjny? Z punktu widzenia użytkownika są do siebie
            tak podobne że znając podstawy pracy z jednym można używać tego drugiego. Biorąc
            pod uwagę ostatnie decyzje np. Niemców i konkretne wdrożenia warto się
            zastanowić czy to że Windows będzie zawsze dominował jest aż takie pewne. Za
            kilka lat okaże się że absolwenci nie spełniają oczekiwań rynku pracy, ponieważ
            ktoś im nie pokazał że na komputerze można pracować bez Windows.
            To chyba oczywiste, że do praktycznej nauki korzystania z komputera można użyć
            różnego oprogramowania realizującego podobną funkcjonalność, tylko tego się nie
            robi, przynajmniej w polskich szkołach. Czy instruktor nauki jazdy nie ośmiesza
            się twierdząc że innym samochodem tej samej kategorii jeździ się bardzo trudno i
            wszystkiego trzeba się uczyć od początku? Czy nie wprowadzono ograniczeń
            dotyczących pojazdów na których można prowadzić szkolenie, ponieważ korzystanie
            z niektórych utrudniało wyrobienie istotnych dla kierowcy nawyków? Może już czas
            na oprogramowanie?
            Na podstawie notatek dzieci wnioskuję ze zakres ćwiczeń realizowanych przy
            komputerze powtarza się, praca z różnymi pakietami biurowymi, klientami poczty
            czy przeglądarkami nauczy o wiele więcej, urozmaici zajęcia, nie powodując
            uzależnienia od systemu operacyjnego czy konkretnego programu. Wiem że dzieciaki
            chętnie próbują korzystać z Linux, może dlatego że jest inny. Potrzebują jednak
            wsparcia, a te otrzymują tylko dla Windows. A jeśli nasi mali geniusze będą
            chcieli spróbować pisać programy, to na szkolnym Windows znajdą zapewne wiele
            wspaniałych, podarowanych przez Dobrego Billa narzędzi, pełną dokumentację i
            tekst źródłowy każdego programu jaki jest dostępny w systemie.

            Podstawowe oprogramowanie dla Linux jest łatwo dostępne, bezpłatne lub za ułamek
            wartości oprogramowania dla Windows, rekompensujący koszty rozpowszechniania.
            Każda dystrybucja ogólnego przeznaczenia zawiera też komplet narzędzi i
            dokumentacji, wiele tekst źródłowy.
            Technicznie instalacja dwóch systemów operacyjnych nie jest problemem,
            szczególnie gdy na serwerze pracuje Linux, lub gdy jest dostępny trochę lepszy
            komputer na którym można zainstalować Linux i używać jako serwer. Nie trzeba
            ingerować w zainstalowane na stacjach roboczych oprogramowanie, Linux może być w
            całości pobierany z sieci. Na dobry początek proponuję Linux Terminal Server
            Project (www.ltsp.org), umożliwiający uruchomienie pełnego, myszopędnego
            desktopu nawet na komputerach z procesorem P1.
            Do użytku domowego w praktyce wystarczy partycja 5 GB dla Linux i możliwość
            montowania partycji Windows, to przeważnie trzeba ręcznie ustawić.

            Niedostatek programów edukacyjnych dla platform innych niż Windows jest do
            odrobienia, wystarczy wymagać oprogramowania niezależnego od platformy. Na tak
            prosty pomysł tylko w Polsce jeszcze nikt nie wpadł. Wiele komercyjnych
            programów powstaje w środowisku UNIX/Linux, na rynku dostępne są tylko w wersji
            dla Windows. Robię tak ponieważ praca nad oprogramowaniem w środowisku
            UNIX/Linux jest tańsza, w moim przypadku też znacznie bardziej efektywna.
            Początkowo dostawcy komercyjnego oprogramowania dla szkół będą zgrzytać, ale
            jeżeli dostępność oprogramowania edukacyjnego dla wielu platform będzie
            warunkiem dopuszczenia do stosowania w szkołach to bardzo szybko znajdzie się
            rozwiązanie.
            Problem komercyjnego oprogramowania z przeznaczeniem dla szkół załatwia więc
            jeden ukaz Carycy Ł. A może są jakieś inne, pozatechniczne kryminogenne
            uwarunkowania? Zanim ukaz się pojawi polecam www.k12linux.org i linki z tej strony.

            Dla mnie to oczywiste dlaczego opinia jedynego słusznego Windows jest
            podtrzymywana przez szkołę, tym bardziej że większość nauczycieli nie posiada
            wiedzy umożliwiającej rzetelne porównanie czy techniczne uzasadnienie zalet
            systemu operacyjnego takiego jak Windows, ja takiej przez 20 lat pracy z
            komputerami nie zdobyłem.
            Czy ktoś pytał uczniów czy wiedzą jaka firma dostarcza do szkoły mapy, tablice,
            krzesła, prąd, książki i całą resztę tego co jest konieczne do funkcjonowania
            szkoły? Jeżeli w szkole może być eksponowane logo jakiejkolwiek firmy lub
            symbole z nią identyfikowane to chętnie skorzystam. Może się mylę, ale
            korzystanie w szkole wyłącznie z oprogramowania Microsoft czy pracującego w
            środowisku Windows wpływa znacząco na decyzje rodziców oraz przyszłe zachowania
            uczniów jako konsumentów. Tak nawiasem mówiąc licencja dołączona do WinXp
            przeznaczonego dla producentów komputerów z preinstalowanym Windows zabrania
            usuwania i przysłaniania M$logo, co oznacza że jest to możliwe. Skoro w szkołach
            nie wolno reklamować produktów innych firm, to usunięcie wszystkiego co
            identyfikuje producenta sprzętu i oprogramowania powinno być warunkiem
            koniecznym do instalacji komputera w szkolnej pracowni, tym bardziej że jest to
            możliwe.
      • Gość: zj39 Re: Co sądzicie o nauce informatyki w szkołach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.03, 12:41
        Znajomość Linuxa nie zwalnia od znajomości ortografii. Przykro się ten list
        czyta (np. o "muzgu"), tym bardziej że merytorycznie słuszny. Problemy z
        ortografią łatwo ominąć używając słownika dostępnego i w windowsowych i w
        linuxowych edytorach, byle się do tej słabości samemu sobie przyznać... A tak
        - wstyd.
        • Gość: George3 Życzę zawsze bezbłędnych wypowiedzi. IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 02:50
          Jestem i zawsze byłem przypadkiem odpornym na ortografię, tak jak znaczna część
          społeczeństwa jest odporna na wiedzę techniczną czy nauki ścisłe.
          W przeciwieństwie do kiepskiej ortografii to żadna hańba. Oczywiście używam
          słowników, jednak czasami coś przeoczę, postaram się zapamiętać.
          Automatyczne sprawdzanie pisowni w moim przypadku sytuację pogarsza, tak jak
          używanie kalkulatorów powoduje zanik umiejętności wykonania nawet prostych
          obliczeń w pamięci. Czy popieracie używanie tych pomocy w szkole w każdej
          sytuacji? Sądzę że z tych dobrodziejstw należy korzystać, ale z umiarem.
          Traktuję je jak protezy, używam kiedy to konieczne.

          Tak na marginesie bardzo wiele wypowiedzi w których porusza się kwestie
          techniczne (nie tylko na forum GW) zawiera błędy na poziomie muzgu (popr.
          mózgu). Czy ich skutki są porównywalne?

          Życzę zawsze bezbłędnych wypowiedzi.
          George3
      • Gość: kate Re: Co sądzicie o nauce informatyki w szkołach IP: *.sympatico.ca 10.11.03, 16:06
        Georgr3 jak widac Twoje dziecko jest samowystarczalne i wie jak zdobyc
        wiedze.Zanim skonczy szkole bedzie wiedzialo o wiele wiecej niz pan
        nauczyciel.juz wie wiecej.Wie gdzie znalezc informacje.Samouczek.poradzi sobie
        sam.tylko zeby zawistny belfer nie stlamsil dzieciaka i nie szykanowal
        go.Najgorszy rodzaj nauczyciela to taki ktory nie potrafi sie przyznac do bledu.
        W LO mielismy nauczyciela od angielskiego ktory nie uwazal ze plama na jego
        honorze jest fakt ze uczen czasami zadal pytanie na ktore nie potrafil od razu
        odpowiedziec.Ale odpowiedz znal na nastepna lekcje.
        pozdro
    • Gość: Mark Re: Nauka na bykach IP: *.ne.client2.attbi.com 10.11.03, 02:02
      Wydawcy sa zwykle winansowani z zagranicy ktozy nie maja pojecia
      o zasadach POLSKIEJ pisowni. I dlatego mozna ich wlasnie pszez robienie bykow.
    • inaww Kocioł garnkowi przyganiał... 10.11.03, 05:19
      Ani jedna, powtarzam - ani jedna wypowiedż w tej dyskusji nie
      jest wolna od błędów; jak nie gramatycznych to interpunkcyjnych!
      O literówkach nawet nie chcę wspominać, a długachny lament
      napisany w całości wersalikami (dużymi literami) - ominęłam po
      prostu jako zbyt nieczytelny.
      Proponuję krytykom cudzych błędów - czytanie własnego tekstu
      PRZED jego wysłaniem...
      • Gość: kate Re: Kocioł garnkowi przyganiał... IP: *.sympatico.ca 10.11.03, 16:25
        Zgadzam sie i nawet przyznaje sie bez bicia i ponaglania ze czasami nie stosuje
        znakow interpunkcyjnych, potrafie walnac literowke a nawet blad ort.Jestem
        czlowiekiem, ale uwazam ze spece od pisania i oceniania podrecznikow jak i
        nauczyciele powinni wiedziec wiecej i starac sie polepszyc polszczyzna naszych
        pociech w szkole.Jak ja bylam w szkole to przeklinanie jak juz komus sie wyrwalo
        bylo surowo karane.Teraz? polska lacina to normalka na przerwach czy nawet w klasie.
        poziom nauczania spadl na pysk.
      • Gość: elka-belferka Re: Kocioł garnkowi przyganiał... IP: *.pl / *.shadows.pl 10.11.03, 22:15
        No właśnie, przyganiał... Trzeba czytać przed wysłaniem, święte słowa.
        Zamiast "wypowiedź" - wypowiedż. I "dużymi lierami"? A ja myślałam, że
        wielkimi...
        Errare humanum est, w związku z tym nieomylni też się mylą. Nikt nie jest
        doskonały, niestety.
    • Gość: skandal A gdzie pani minister? Tańczy?? IP: *.ipt.aol.com 10.11.03, 06:19
      ?
    • Gość: wojtek Re: Nauka na bykach IP: *.ztpnet.pl 10.11.03, 07:28
      Jacy nauczyciele, taka szkoła. Polska szkoła jest świetna
      wyłącznie w opini polskich nauczycieli.
      A byki? Proszę posłuchać wypowiedzi dziennikarzy TV, polityków,
      lekarzy. Jężyk jakim się posługują ma niewiele wspólnego z
      poprawaną polszczyzną. A wszyscy zdobyli maturę z obowiązkowym
      językiem polskim. Proszę dla porównania posłuchać jakim
      językiem posługują się przedwojenni maturzyści.
    • Gość: Tomek Spartianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 07:53
      Zarówno w podstawówce jak i w LO uczyli mnie o SparTAnach a nie
      SparTIAnach i nikt sie nigdy nie czepiał. Skąd nagle Spartianie?
      Czy to nie taki sam problem jak biblijnego Hioba, który nagle z
      wydania na wydanie Biblii stał się Jobem?
      • Gość: JA Re: Spartianie? IP: *.aster.pl / 10.68.2.* 10.11.03, 14:01
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > Zarówno w podstawówce jak i w LO uczyli mnie o SparTAnach a
        nie
        > SparTIAnach i nikt sie nigdy nie czepiał. Skąd nagle
        Spartianie?
        > Czy to nie taki sam problem jak biblijnego Hioba, który nagle
        z
        > wydania na wydanie Biblii stał się Jobem?

        Są tak starzy, że prawidłowa nazwa winna brzmieć Sparcianie.
        Tak zresztą jak i Job z czasu zaprzeszłego powinien wkrótce
        zwać sie Za*****.
        Też tego nie mogę pojąć Pozdrawiam.
    • Gość: rydzyk Autorzy sa natchnieni i ubogaceni. tudziez ich dziela IP: *.mega.tmns.net.au 10.11.03, 08:58
    • Gość: Szrot Re: Nauka na bykach IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 09:03
      Znówu jakis nadgorliwiec wziął sie za ocene spraw na których sie
      nie zna. Według niektórych źródeł Jezus rzeczywiście urodził
      sie 4 lata "przed swoim narodzeniem" (znany paradoks), panstwo
      perskie (nie imperium jeszcze) zostało załozone przez
      Achamenbesa i Cyrusa I w VII w. p.n.e. , a Spartanie to po
      grecku "Spartiatoi", wiec mozna założyc ze chodzi o nowe,
      nietradycyjną transkrypcję.
      Nie wszystko, co Szanowni Państwo czytali 18 lat temu w
      podręczniku do historii do IV klasy z kolorowymi obrazkami jest
      prawda absolutną.
    • Gość: xenpl PROŚBA O POMOC IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.1.* 10.11.03, 09:14
      Pomóżcie mi i kliknicie na ten link
      www.samuraiwar.com/page.php?x=94350
      każde takie klinkięcie to kasa w grze.Klikać z jednego IP można
      tylko raz dziennie za każde kliknięcie WIELKIE DZIĘKI. Dzięki
      waszej pomocy moge wygrać tą grę.
      • Gość: sss Re: PROŚBA O POMOC IP: 213.25.138.* 10.11.03, 09:30
        chyba nie czytales czego ta dyskusja dotyczy.chyba sie
        wychowales na niedobrych ksiazkach
    • Gość: as Ludzie Lybackiej w natarciu! IP: *.geol.uni-heidelberg.de 10.11.03, 09:46
      Jak Pan taki kram. Jak "minister" imbecyl to czegoz spodziewac
      sie po podhujaszczych tejze.
    • Gość: kibic Re: Nauka na bykach własnych GW ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 10:09
      Zgadzam się z treścią artykułu ale żeby było sprawiedliwie to porządki wypada
      najpierw zrobić u siebie. Na ironię zakrawa fakt zamieszczenia w dzisiejszym
      wydaniu GW sprawozdania z kolejnej kolejki rozgrywek Bunesligi gdzie autor
      popełnił szereg kardynalnych błędów widoczych gołym okiem np. tabela po 12
      kolejce rozgrywek czy podawanie na tej samej stronie różnych wyników tego
      samego meczu / Bayern vs.Borussia Dortmund /. Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka