meeegotka
25.09.11, 09:41
Jestem swiezo po lekturze "Grobowej ciszy" Indridasona. I jestem zdenerwowana.
Bo! Jakos tak sie dziwnie skonczylo, a wlasciwie nie skonczylo.
Nie rozumiem, jak mial sie zielony plaszcz Solveig - narzeczonej Beniamina do zielonego, bardzo dlugiego plaszcza, w ktorym pojawiala sie Mikkelina? Czy byl jakis zwiazek? Czy ja czegos nie przeoczylam? Czy autor w ogole w koncu nie rozwiazal sprawy smierci Solveig, czy moze nie zostalo to dopowiedziane?
"W bagnie" wszystko jakos tak ladnie sie rozwiazalo, a tu...moze cdn?