sloggi
31.08.05, 01:08
Miastu koło nosa przechodzi kilka milionów złotych rocznie
Poznań i Tychy zarabiają na przystankach autobusowych i tramwajowych.
Warszawskie władze nie chcą w ogóle wziąć pod uwagę takiej możliwości.
A jak zarobić na przystanku? Zasada jest prosta: sprzedaje się jego nazwę
jakiejś firmie, która znajduje się obok niego. I tak, zamiast „Rondo
Radosława” byłaby np. nazwa: Rondo Radosława – Arkadia. A wszystko nie za
darmo. Kto chce być wymieniony na słupku, musi zapłacić.
Pierwsi odważni to Poznań i Tychy. Za nimi chcą iść Wrocław i Kraków.
Tymczasem stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego mówi kategorycznie „nie”. A
przecież pasażerowie na tym interesie tylko skorzystają.
W Tychach sprzedano już kilkanaście przystanków, w Poznaniu na razie podpisano
umowę na jedno miejsce. Ale chętnych jest bardzo dużo. – Zgłaszają się centra
handlowe, finansowe, a nawet małe firmy, jak apteki czy składy opału – mówi
Zbigniew Rusak, wicedyrektor MPK Poznań.
Ceny wahają się od 600 do 1000 zł, w zależności od miejsca. W ścisłym centrum
cena przystanku wynosi kilka tysięcy złotych miesięcznie.
Poznaniacy w zamian za to, że wysiadają nie na Lechickiej, a na
Lechickiej/Poznań Plaza mają nowe wiaty. Dyrekcja MPK szacuje, że uda się ich
kupić czterdzieści. Warszawskie firmy są zainteresowane kupnem przystanków. –
To bardzo dobry pomysł – mówi Agnieszka Mikołajczak, rzecznik DTC Real Estate,
właściciela budynków, w których mieszczą się domy Towarowe Wars i Sawa. –
Chcielibyśmy, by przystanki przy nas nazywały się Domy Towarowe Wars i Sawa.
Pomysł podoba się też Januszowi Stupkiewiczowi, dyrektorowi Galerii Mokotów.
Uważa on, że dzięki temu pasażerowie wiedzieliby lepiej, jak dojechać do ich
centrum handlowego.
Pasażerom też podoba się taki pomysł. – Mnie by nazwa przystanku Arkadia wcale
nie przeszkadzała – mówi Justyna Niemke, studentka. A jej kolega Piotr Rejko
dodaje: – I tak każdy mówi, że jedzie np. pod Rotundę, a nie do centrum itp.
Mimo zapału warszawiaków, póki co nic z tego nie będzie. – Komunikacja miejska
funkcjonuje za pieniądze podatników, a nie podmiotów gospodarczych – stawia
jasno sprawę Igor Krajnow, rzecznik ZTM.– Uważamy, że pasażer powinien
orientować się w terenie na podstawie obiektów publicznych, – dodaje Krajnow.
Pomysł zarobienia dodatkowych pieniędzy w taki sposób nie podoba się również
wiceprezydentowi Andrzejowi Urbańskiemu.
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=69493