polokokt
06.10.03, 01:59
Czesc
Opisze moze swoja przygode, bo moze komus sie to przyda w przyszlosci.
Otoz dzis komp chodzil przez caly dzien pod dossc sporym obciazeniem, bo caly
czas pracowalem. No i wieczorem niestety pojawil sie obiaw ktory kiedys juz
kilak razy przerabialem. Mianowicie wyglada to tak ze chcemy wejsc na jakis
dysk, do katalogu, wykonac poprostu jakas operacje na dysku ale komp rzezbi
sobie, rzezbi i nic z tego nie wynika, tak jakby nie mogl odczytac danych z
dysku. Do tego caly system staje deba, niby sie nie wiesza ale nic nie mozna
wykonac bo komp jest caly czas zaangazowany z prace na dysku, ktorej nie moze
wykonac. Nie raz po kilku chwilach takiej pracy wszystko wraca do normy a
nieraz jedynie restart. No i niestety po takim restarcie zawsze robilem
reinstalke windy (niestety na 99.9% przypadkow system juz sie nie podnosil)
ale tym razem przy reinstalacji znow nastepowal zwis kompa (zaraz na samym
poczatku, po zaladowaniu jakis plikow potrzebnych przy instalacji). No i juz
myslalem ze dysk padl na dobre i juz po kompie. W glowie juz liczylem ile
wydam na nowe czesci i co wazniejsze co moglo pasc?
Ale przypomnialo mi sie ze kumpel jaks czas temu mial podobny przypadek (niby
padniety dysk i wieszanie sie windy przy instalacji) i ktos mu zalecil
odkurzenie kompa (ze szczegolnym wyczyszczeniem kosci RAM). no wiec
stwierdzilem ze do stracenia nic nie mam (tym bardziej ze mam na wtorek
napisac referat, ktorego jeszcze nie mam - cos w tym jest ze takie powazne
awarie zdazaja sie w najmniej odpowiednim momecie) wiec wzielem sie za
odkurzenie kompa. kurzu co nie miara, wiec przydal sie odkurzacz. po zlozeniu
wszystkiego do kupy podlanczam kompa i VICTORY :) wszystko smiga chyba ze 2
razy szybciej niz wczesniej, zadnych zlych obiawów poprostu tak jakby nic nie
mialo miejsca. Tym oto sposobem ze stresu ze nie bede mial gdzie napisac
referatu przybylo mi 7 nowych siwych wlosow na glowie :) ale stalem sie
bogatszy o pewne doswiadczenie.
Pozdrawiam