Gość: frustratka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.05.08, 19:24
Postaram się napisać jak najkrócej.
Mam 26 lat. We wrześniu ważyłam 80kg przy wzroście 170cm. Zdecydowałam się
wziąć za siebie. Zaczęłam jeść 5 posiłków, ograniczyłam do prawie zera
słodycze, wykluczyłam białe pieczywo na rzecz razowego, dużo wody, warzyw.
Pozatym codziennie uprawiałam marszobiegi(dość wyczerpujące) i ćwiczyłam
najpierw A6W a potem zestaw ćwiczeń z płyty(bardzo dobre). Przez pierwszy mc
nie schudłam nic ale nie poddałam się. W grudniu ważyłam już 70kg. Czyli
żadnych drastycznych posunięć.
Z powodu choroby żołądka musiałam zarzucić pewne założenia diety i aktywność
ograniczyć do jedynie raz w tyg. a w efekcie zarzucić.Ku mojemu zdziwieniu
waga się nie zmieniała.
Teraz od m-ca znowu zaczęłam swój plan gdyż czeka mnie kolejne 10kg do
zrzucenia. Postępuję jak poprzednio. I waga mi delikatnie skacze ale do góry,
jest to 1kg (+).
Zaczęłam się martwić. Wysiłek jak wtedy, te poty;), ale efektu nie widać,
wręcz przeciwnie, staję się lekko otłuszczona, tzn. bardziej niż jestem. Moje
wątpliwości to:
Czy powinnam zwiększyć ilość ruchu(niestety odpada siłownia)? Czy powinnam
"marszobieagać" co dwa dni, czy jednak codziennie(jak robię)?
Nurtuje mnie jak zachowuje się ciało przy powtórzeniu "odchudzania" po
przerwie 3 m-cy. Bardzo bym chciała postępować na tyle dobrze, żeby zacząć
zauważać efekty. Dodam, że rozumiem że jak w pierwszym odchudzaniu efekt był
po jakimś czasie i bym czekałam bez słowa ale ja mam wrażenie że zaczynam
tyć... smutno, czekam na podpowiedzi i dziękuję