Dodaj do ulubionych

Poloki a Kultura

09.07.10, 23:46
Poloki a Kultura:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8122073,Koparka_zrownali_z_ziemia_poniemiecki_cmentarz.html
niby Katoliki!
Obserwuj wątek
      • socer-schlesier Re: Poloki a Kultura 10.07.10, 08:07
        Jak by take cos zrobiyli u siebie Ukraince z polskim cmentarzym to we wszystkich wiadomosciach o tym godajom.Niymcy zas siedzom cicho.
        I tak jest caly czas.Malbork,Wroclaw.We Wroclawiu to se nawet droga z plyt nagrobnych zrobiyli i nikomu to niy przeszkadzalo.
                  • stix Jak Niemcy chowali Polaków. 11.07.10, 09:50
                    niss26an50.wordpress.com/2009/09/13/
                    Katyń Poznański – relacja ostatniego świadka

                    Jest pod Poznaniem wieś Zakrzewo. W pobliskim lesie znajdują się zbiorowe mogiły – niemal wszystkie bezimienne – około sześciu tysięcy polskich patriotów zamordowanych przez hitlerowców. Władysław Myszyński, mieszkający w Zakrzewie, to ostatni świadek tamtych wydarzeń. Udało nam się z nim porozmawiać. 3.Relacja ostatniego świadka zbrodni Zakrzewo to wieś położona wśród pól i lasów, w bliskiej odległości od Poznania, przed wojną w dużej części zamieszkiwana przez Niemców, którzy z Polakami żyli w dobrych stosunkach, od 1939 stała się dla hitlerowców doskonałym miejscem do potajemnego dokonywania masowych mordów na polskich patriotach. Władysław Myszyński, mieszkaniec Zakrzewa – jedyny żyjący świadek tragicznych zdarzeń – w czerwcu br. skończył 94 lata, gdy rozpoczęła się wojna, był 24-letnim młodzieńcem. Zatrudniony był wtedy jako pracownik leśny. Mieszkał przy ulicy Leśnej. Jak podają źródła, pierwszych egzekucji dokonano 31 października 1939 roku, pamięta Pan ten dzień?

                    - Pamiętam pierwszy transport ofiar do Zakrzewa z 8 listopada 1939 r. Rano tego dnia, o godz. 6.00, wraz z Ferdynandem, synem Pfeifera, przyszedł do mnie Niemiec Adolf Gerhard (zięć sołtysa) i powiedział: – Władek, weź siekierę i łopatę i przyjdź koło Pola (mieszkającego koło lasu – przyp. red.). Adolf tymczasem poszedł do Niemca, sąsiada Pola, który ożenił się z Polką. Jemu też kazał przyjść. Razem ze mną stawiło się kilka osób, pamiętam, że byli: Ferdynand Gir, Stanisław Pol, Kazimierz Urbaniak, Józef Zieliński i jego ojciec, Mieczysław Klaczyński (mieszkający przy lesie). Do lasu zaprowadził nas sołtys, w miejsce, w którym na igliwiu butem został narysowany prostokąt. Kazał nam kopać dół. Kopałem razem z Ferdynandem. Przy drodze stało dwóch gestapowców. Kilka razy pytaliśmy sołtysa, po co kopiemy dół. W końcu dowiedzieliśmy się, że dla „nieboszczyków”. Od tej chwili wszyscy milczeli. Kopaliśmy tak długo, dopóki woda nie sięgała nam do pasa (w Zakrzewie jest wysoki poziom wód gruntowych). Pierwszy wyszedłem z dołu i powiedziałem, że głębiej kopać się nie da. Sołtys kazał wszystkim wyjść, wysłał nas po gałęzie świerkowe, którymi kazał przykryć dół. I razem z nim wyszliśmy z lasu. O 11.00 mieliśmy przyjść drugi raz. Byliśmy w wielkim strachu. Po jakimś czasie ktoś dał nam znać, że nie mamy już przychodzić. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Dowiedzieliśmy się, że mogiła jest przeznaczona dla więźniów z Poznania z ulicy Młyńskiej i z poznańskiego Fortu VII (pierwszego na ziemiach polskich obozu koncentracyjnego – przyp. red.). Około 12.00 widzieliśmy przejeżdżające przez wieś ciężarówki wojskowe przykryte plandekami i kilka samochodów cywilnych. Drogi dojazdowe do lasu były pilnowane przez gestapo i psy. Około 13.00 usłyszeliśmy przeraźliwe krzyki i strzały.

                    To był pierwszy grób, kto kopał następne?

                    - Następne w głębi lasu wykopali sami Niemcy. Miały dwa metry szerokości, a trzydzieści długości. Miejscowi Niemcy również zasypywali i maskowali miejsca egzekucji. Zakaz wchodzenia do lasu, pod groźbą śmierci, wydany był już we wrześniu 1939 roku.

                    Jak często miały miejsce egzekucje? -

                    Odbywały się systematycznie, co dwa, trzy tygodnie, czasem nawet kilka razy w tygodniu. Obecny przy nich był właściciel majątku – Tempelhof, dlatego wiadomo było o pewnych osobach, które w lesie zginęły i dzięki temu ich nazwiska widnieją dziś na krzyżach. Ofiary prosiły Tempelhofa o pomoc, ale on nic nie mógł zrobić. Hitlerowcy brali też okolicznych Niemców, by pokazać im, co tu robią, jak zabijają.

                    I nikt się nie uratował?

                    - Wiadomo mi, że jednemu z więźniów udało się uciec. Dostał się do pobliskiej wsi, tu udzielono mu schronienia do wieczora. Potem poszedł dalej. Niemcy go szukali, ale bez skutku. Jak się później okazało, był to ksiądz, który potem tutaj przyjeżdżał.

                    Kim były ofiary?

                    - Były z różnych grup społecznych. Podobno ich nazwiska znajdowały się na specjalnej liście przygotowanej jeszcze przed wojną. Byli to między innymi powstańcy wielkopolscy, nauczyciele akademiccy, księża, studenci poznańskiej Akademii Medycznej.

                    Wiadomo, jak wyglądały egzekucje?

                    Od niemieckich mieszkańców wsi wiedzieliśmy, że ludzi wpędzano do grobów i strzelano im w tył głowy. Groby maskowano. W czasie transportów chowaliśmy się w domach. Kobiety szyły na głośno chodzących maszynach, by zagłuszyć odgłosy strzałów i krzyki. Bałem się, co ze mną będzie, bo tyle wiedziałem, więc ukrywałem się u znajomych.

                    Kiedy zaczęło się zacieranie śladów zbrodni?

                    - W 1944 roku, gdy Niemcy zorientowali się, że przegrają wojnę, wykopywali zwłoki, najpierw kładli na drodze, polewali czymś i palili je. Potem polewali i palili w grobach. Zapach spalonych ciał czasem czuć było w odległości 5 km. Po wojnie miejsca w lesie, w których znajdowały się groby, mieszkańcy wsi nazywali „ciemne choinki”, gdyż kora drzew była na nich czarna (okopcona) od palących się zwłok.

                    A po wojnie? Kto się zainteresował?

                    W 1960 roku przyjechał do mnie do Zakrzewa profesor Adam Łopatka, poprosił, bym wskazał, gdzie znajduje się grób studentów Akademii Medycznej. Chciał wraz ze studentami dokonać ekshumacji ciał. Niestety, nie znalazł nic oprócz fragmentów zwłok, ale zabezpieczono je.
              • bokertov1947 Re: Poloki a Kultura 11.07.10, 09:45
                Co wymagac uot dzikigo narodu. Dyc uoni njy dorosnom do srednigo poziomu
                dzikusow nawet za sto lot.

                Przileciou ech nazot do dom, po dwoch szpilach we Südafrice. Jedyn bou mozno
                trocha traurig - ale tak to je przi fusbalu.
                Ale njy o to idzie.
                Ze Johannesburga leciou ech do Wiednia. Jak wszyndzie przechodzynie bez
                piszczoka - bez bramka. Przijymny urzyndnik godo ci, cobyc wyciong wszyjstko z
                kapsow i ciepnou do krzinecki. Po drugi stronie bramki zyczynia przijymnego lotu.
                Jedyn dziyn przerwy we Wieniu - i juzajs piszczonco bramka na lotnisku.
                I tukej urzyndniki godajom z tobom jak z czowjekym.
                W w Polsce?
                Njy caue czi tydnie tymu bou ech w Katowicach. Lot z Pyrzowic do dom. Bramka
                piszczok. Taki w uniformie paszy prawie pjync minut do twojigo personalauswajsu
                - jakby jeszcze nigdy cojsik takigo njy widziol. Potym po gorolsku-polsku:
                ...pasek; zegarek, buty....
                Przeuazisz po brudnym konsku linolyjum po bosoku (po prowdzie w zokach; tych ech
                njy musiou seblyc. Pytom sie baby, kej boua ta ceratka dezynfekowano - zodny
                odpowiedzi. Tosz pytom sie po njymiecku i angielsku. Baba wywylo gauy, bo njy
                kapuje, co godom.
                I to je dzicz w Polsce. We Warsiafce njy je inaczy - tak samo w Gdansku, a w
                Karkowie, to lepi njy godac.
                Poloki - wyscie som jeszcze daleko, daleko za murzinymi.
                Pyrsk!
                  • szwager_z_laband Re: Barbarzyńcy. 11.07.10, 13:09
                    coby sie ino potym niy okazauo ze tam wiyncyj Niymcow lezy
                    pochowanych i bydziecie miec taki problym jak z tymi grobami ze
                    Poznania:

                    "Według świadków, na terenie kościelnym położonym niedaleko torów
                    linii kolejowej Poznań - Wrocław w listopadzie 1945 r. pochowano
                    żołnierzy niemieckich przywiezionych tam pociągiem (nie wiadomo
                    dokładnie, skąd przyjechał skład). Świadkowie twierdzą, że nieznana
                    dotąd mogiła była duża i nie powinno być problemów, by ją znaleźć. -
                    Na razie przeprowadzimy tylko sondaż - zaznacza Czabański. Jeśli
                    relacje starszych poznaniaków się potwierdzą, grób na Dębcu znajdzie
                    się na liście miejsc przeznaczonych do przeprowadzenia ekshumacji."





                    "Liczne czaszki, znajdowane po wojnie na ogródkach działkowych na
                    Golęcinie, to świadectwo obozu jenieckiego dla Niemców, który stał w
                    1945 r. na poznańskim Golęcinie
                    Tydzień temu dziennikarz "Gazety" wraz z poznaniakiem Bernardem
                    Ziętkiem dotarł do południowego stoku Fortu VII A w Poznaniu, w
                    pobliże skrzyżowania ulic Strzegomskiej i Wałbrzyskiej. Według pana
                    Ziętka, niedaleko skrzyżowania znajdują się dwa masowe groby, w
                    których może leżeć nawet stu byłych jeńców z obozu, jaki dla
                    wziętych do niewoli żołnierzy Wehrmachtu utworzono wiosną 1945 r. na
                    terenie dzisiejszego zakładu Cefarmu. Ziętek - wtedy piętnastolatek -
                    widział po południowej stronie fortu otwarte groby, przysypane
                    warstwą wapna...."
              • borubar_1 Re: Poloki a Kultura 11.07.10, 15:53
                cirano napisał:

                > Downoch przestoł sie dziwić, że jich i Białorusini, i Litwini, i Ukraincy
                > tympiom, tympili i tympić bydom

                Przykro przyznać, ale niestety masz rację,normalnym ludziom (tacy też są)żyje
                się w Polsce źle!.Wina nie leży po stronie naszych charakterów. Nie wszystkim
                czas idzie do przodu zatrzymali się w rozwoju z tego skorzystali politykierzy i
                napuszczają jednych na drugich dzieląc Naród a tym samym zapewniając sobie
                wieloletnie nieróbstwo w Parlamencie.
    • borubar_1 Re: Poloki a Kultura 11.07.10, 15:36
      Proszę nie mylić katolika z kato-katonem, niestety nasza wiara jest
      pozorna,widzicie jak się zachowują wierni na wiecach organizowanych przez
      PiS,nie ma to nic wspólnego z bogobojnością, na jaką się kreują, jest to
      zacietrzewienie i nienawiść wszystkiego i wszystkich, kto myśli inaczej.Mają
      swego boga Ojca Dyrektora i Jarka.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka