ballest
14.07.10, 15:17
Chłopiec z getta
Ewa Kurek "Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie
1939-1945"
Autorka obala w nim wszechpotężny mit, podtrzymywany przez większość
wpływowych historyków, iż Żydzi byli wyłącznie ofiarami hitlerowców. Po
wnikliwym przebadaniu źródeł żydowskich Ewa Kurek podaje, iż od 6 do 10
procent polskich Żydów stało się podczas okupacji katami własnego narodu, nie
licząc niemałej liczby różnych kolaborantów z Niemcami i 150 tysięcy żołnierzy
żydowskiego pochodzenia służących w Wehrmachcie. Największą gorliwość w
wysługiwaniu się Niemcom przejawiali przedstawiciele inteligencji. Zapewne dla
większości kolaboracja była sposobem na przetrwanie. Była to najczęściej
zawodna droga, bowiem w finale i kolaboranci skazani byli na zagładę. Bardzo
niewielu przeżyło. Tych, co zginęli zaliczono w poczet żydowskich męczenników,
jakby śmierć oczyściła ich z wcześniejszych win. A były to winy iście
straszliwe. Autorka przytacza przykłady tak wymowne, że powinny one spowodować
gruntowne przenicowanie obowiązującej "odgórnie" prawdy o postawach tysięcy
Żydów w stosunku nie tylko do Niemców, ale przede wszystkim do swoich braci.
Władysław Szpilman w książce "Pianista" tak pisał o żydowskiej grupie
kolaborantów w warszawskim getcie - "Składała się głównie z młodych ludzi,
pochodzących z zamożnej warstwy. Mieliśmy wśród nich sporą grupę znajomych i
tym większe ogarniało nas obrzydzenie, im wyraźniej zauważaliśmy, jak jeszcze
niedawno przyzwoici ludzie, którym podawało się rękę i których traktowało się
jak przyjaciół, przeradzali się w kanalie. Zarazili się duchem gestapo, tak
należałoby to chyba nazwać. Z chwilą kiedy wkładali mundury i czapki policyjne
i dostawali pałki do ręki, stawali się zwierzętami. Ich najważniejszym celem
było nawiązanie kontaktów z gestapowcami, usługiwanie im, paradowanie razem z
nimi po ulicach, zadawanie szyku znajomością języka niemieckiego oraz
popisywanie się przed swoimi szefami brutalnością wobec ludności żydowskiej".
Zapis Szpilmana (oczywiście nie tylko ten) stał się znany dzięki niebywałej
karierze jego wielkiej książki i dla bardzo wielu był nieprawdopodobnym wręcz
szokiem. Niestety nie spowodował on - jak dotychczas - zmiany optyki
historyków i badaczy, nie mówiąc już o publicystach. Nie spowodowały ich także
zapiski Emanuela Ringelbluma, Adama Czerniakowa, świadectwa dawane w rozmowach
przez Marka Edelmana, wnioski Hannach Arent zamieszczone w książce "Eichman w
Jerozolimie" ani badania amerykańskiego historyka Bryana Marka Rigga. W
konkluzji swych badań Ewa Kurek dochodzi do przerażającego wniosku, że
"najtrudniejszą, najbardziej haniebną i brutalną część ludobójstwa Żydów
wykonali sami Żydzi".
blogbiszopa.blog.onet.pl/4602918,410233692,1,200,200,85290949,410506831,5980298,50,forum.html
Martin H. podobnou reda spritznou!