Dodaj do ulubionych

Morel był jedynym...

06.03.17, 07:15
...Żydem, komendantem polskiego powojennego obozu koncentracyjnego komunistów. Resztą, a było ich ok. 200 zarządzali i obsługiwali wyłącznie Polacy
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21400644,czy-istnialy-polskie-obozy-koncentracyjne-to-byl-zorganizowany.html#MT
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Morel był jedynym... 06.03.17, 13:07
      Najgorsze Obozy to byly Potulice i Lambinowice, moj Onkel siedziou w Jaworznie.
      • cirano Re: Morel był jedynym... 06.03.17, 15:46
        O tym świyntochłowickim tysz czyto sie okropne rzeczy, i to... że SS mogli by sie uczyć od UB-yjokow jak sie ludzi katuje
        • ballest Re: Morel był jedynym... 06.03.17, 16:38
          Cirano, to wiem, przeca zaprzongano nawet Baby do do Bryczki kolo konia , to se zwie katorga, albo ?
          • ballest Re: Morel był jedynym... 06.03.17, 16:53
            Pierwsza powojenna „impreza masowa” w Gdańsku

            4 lipca 1946 roku w Gdańsku był dniem słonecznym i ciepłym. Prasa zaczęła informować o tym wydarzeniu już kilka dni wcześniej. Zakłady pracy zarządziły dzień wolny, a władze miasta zapewniły wszystkim mieszkańcom darmowe połączenia autobusowe na miejsce egzekucji, a było nim Stolzenberg, czyli wzgórze pomiędzy starą częścią dzielnicy Chełm a Biskupią Górką (miejsce to nosi dziś nazwę Wysoka Górka). Na miejscu egzekucji panowała iście festynowa atmosfera. Sprzedawano watę cukrową, rozdawano dzieciom baloniki. Na widowisko przyjść mógł każdy, dzięki czemu na wzgórzu zjawiło się około 200 tysięcy ludzi (Gdańsk liczył wtedy ok. 118 tysięcy mieszkańców, jednak pamiętajmy o bliskości tego miasta z takimi miejscowościami jak Sopot, Gdynia czy Tczew, skąd zapewne również przyjeżdżali ludzie, aby obejrzeć egzekucje). Ci, którzy nie pomieścili się na terenie placu, wchodzili z lornetkami na dachy pobliskich domów oraz na rosnące w pobliżu drzewa, aby móc na własne oczy obejrzeć widowisko. Nad bezpieczeństwem czuwało wojsko i milicja.
            Wreszcie o godzinie 17 z aresztu śledczego na ulicy Kurkowej wyjechało 11 ciężarówek5. Po dosłownie kilku minutach jazdy (oba miejsca są blisko od siebie położone), przez ulicę Kartuską i Pohulankę, dotarły one na miejsce. Zdjęto plandeki z ciężarówek, po czym każda podjechała pod wyznaczone stanowisko z szubienicą. W każdym samochodzie znajdowali się: jedna ze skazanych osób, żołnierz uzbrojony w karabin oraz osoba będąca w przeszłości więźniem (lub więźniarką) obozu Stutthof. Osoby te były ubrane w charakterystyczne obozowe „pasiaki” i miały za zadanie nałożenie pętli na szyję skazanego. Gdy przy ciężarówkach zebrał się tłum gapiów, skandowano różne hasła i okrzyki (jak pewnie można się domyśleć, nie przytoczę tu żadnego z nich, gdyż zostałoby ono przez recenzenta ocenzurowane). Skazańcy wieszani byli pojedynczo. Procedura polegała na włączeniu silnika ciężarówki i odjechaniu kilku metrów tak, aby osoba uwiązana zsunęła się z niej i zawisła. Według lekarzy zajmujących się tamtejszą egzekucją, skazaniec umierał w ten sposób średnio przez 12 minut. Odstępy pomiędzy egzekucjami trwały 20 minut, przez co każdy z oczekujących na wykonanie wyroku, mógł widzieć jak męczy się poprzednik.

            Gdy przyszła kolej na Wandę Klaff, okazało się że ciężarówka ma problemy z uruchomieniem silnika. Ostatecznie została zepchnięta z ciężarówki przez byłą więźniarkę Stutthof towarzyszącą jej na platformie samochodu. Zachowało się zdjęcie, na którym widać, jak to robi z wyraźnym zadowoleniem na twarzy.

            Po zakończeniu widowiska tłum pragnął ruszyć na zwłoki, aby je rozszarpać, jednak w porę zainterweniowały ówczesne siły porządkowe. Wszystkie ciała zostały zabrane do Gdańskiej Akademii Medycznej, gdzie służyły jako materiał poglądowy dla studentów. Była to jedna z ostatnich publicznych egzekucji w Polsce.

            Dziś już mało kto pamięta tamtą egzekucję. Na miejscu, gdzie zawisły nadzorczynie, stoi dziś biurowiec i trwa budowa bloku mieszkalnego. Znaczna większość podobozów Stutthof została wyburzona, a na ich miejscach postawione zostały pamiątkowe pomniki. Główny obóz we wsi Sztutowo służy do dziś jako muzeum, które można zwiedzać. W mieszczącej się na jego terenie sali kinowej wyświetlane są za pomocą starego projektora dwa filmy dokumentalne. Jeden z nich opowiada o śledztwie i procesie w gdańskim sądzie. Jest w nim również drobna wzmianka o pięciu nadzorczyniach.
            • ballest Re: Morel był jedynym... 06.03.17, 19:42
              www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=4211744
              Ja uwazam, ze Przemilczanie Faktow jest KLAMSTWEM




              Każdy w podbydgoskich Potulicach wie, że w latach wojny Niemcy utworzyli w tym miasteczku obóz, w którym więziono, głodzono i zmuszano do ciężkiej pracy tysiące Polaków. Była to głównie ludność cywilna, także wiele kobiet i dzieci. Zmarli w obozie pochowani są w jednakowych mogiłach, leżą pod jednakowymi, kamiennymi krzyżami. Teren cmentarza zaś jest miejscem uroczystości czczących ich pamięć. Obozowi i zbrodniom okupanta poświęcona jest też Izba Pamięci w miejscowej szkole. Uczniowie o obozie, którego miejsce zajmuje dziś więzienie, uczą się na lekcjach. Nie dowiedzieli się jednak, że kiedy z obozu wyszli Polacy, wkrótce trafili do niego Niemcy z okolic Bydgoszczy i Pomorza. Również ludność cywilna - dzieci, kobiety i starcy. Obóz dla Niemców istniał od 1945 do 1950 roku. W tym czasie byli polscy więźniowie zamienili się w strażników. Zachowały się do dziś księgi zmarłych obu obozów. W pierwszym było to 1297 osób, w drugim - 3100. Zwłoki niemieckich więźniów wrzucano za miastem do dołów na wyrobisku po piasku. Z czasem miejsce to przekształciło się w śmietnisko. Na zapomnianych prochach, o których istnieniu niewielu wie i nie chce wiedzieć, zalega dziś kilkumetrowa warstwa betonowych płyt, odpadów chemicznych i wszelkiego śmiecia. We wrześniu 1998 roku grupa byłych niemieckich więźniów Potulic zapragnęła uczcić pamieć zmarłych stawiając pomnik. W miasteczku wywołało to zdziwienie. Nie brakowało też głosów sprzeciwu. Autor filmu w jego wstępie umieścił napis: "Kiedy 33 lata temu polscu biskupi pisali do biskupów niemieckich "...przebaczamy i prosimy o przebaczenie..." mało kto rozumiał o co chodzi. Niestety, nie rozumieją do dziś". Wypowiedzi mieszkańców Potulic, które przytoczył w dokumencie przypominającym to niechlubne wydarzenie z powojennej historii naszgo kraju, świadczą o prawdziwości tych słów. O obozie dla Niemców utworzonym w byłym obozie dla Polaków mówią w filmie: ks. Stanisław Zymuła, prof. Włodzimierz Jastrzębski - historyk, Leszek Bronka - autor jedynej pracy o tym obiekcie, Edmund Wilczyński - były więzień "Potulic", a potem strażnik, oraz Wojciech Kuzman - syn jednego z niemieckich więźniów. Opinie Polaków o istnieniu obozu i uczczeniu pamięci zmarłych w nim prezentują zaś: Anna Kierszczowska - nauczycielka, Stanisław Gapiński - członek Związku Więźniów Obozów Koncentracyjnych, Łukasz Dembiński z Wielkiej Łąki - były więzień "Potulic" oraz anonimowi mieszkańcy miasteczka. (źródło: www.tvp.com.pl)
              • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:15
                „Polacy potrafią być tak samo niegodziwi, jak inni” – rozmowa z Markiem Łuszczyną, autorem książki „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”

                Obozów było ponad 200, przewinęło się przez nie od 150 do 200 tys. ludzi. Zginęło ponad 60 tysięcy. Mowa nie o niemieckich, nazistowskich obozach zagłady, ale o polskich obozach zakładanych w pozostawionych przez Niemców kompleksach. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej w nieludzkich warunkach pracowali i umierali w nich Ślązacy, Niemcy, Żołnierze Wyklęci oraz więźniowie polityczni. Ich strażnikami, a często i katami, byli Polacy.

                Tomasz Pstrągowski: Ilekroć mówiłem komuś, że będę robił wywiad z autorem książki o polskich obozach koncentracyjnych, zaskakiwała mnie reakcja. Ojciec ostrzegł mnie, bym używając tego zwrotu, zawsze podkreślał, że to cytat z pana. Koleżanka, która zna nieco temat, zapytała czemu to pana interesuje i czy stracił pan kogoś w takim obozie.

                Marek Łuszczyna: Żaden z moich bliskich nie zginął, ani nie siedział w żadnym z polskich obozów koncentracyjnych. I właśnie dlatego napisałem tę książkę. Nie jestem ze Śląska. Nie mam nikogo na Śląsku. Jestem z Warszawy i kompletnie nic nie wiedziałem o losie Ślązaków - jak zresztą większość z nas. Na temat trafiłem przypadkiem, podczas prac nad książką „Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię”. Fakt, iż zająłem się tym tematem to rewers tego samego patriotyzmu, który kazał mi się zająć polskimi agentkami. Patriotyzm to mówienie zarówno o pięknej historii, jak i o tych jej rozdziałach, których się wstydzimy.

                Natomiast co do niebezpieczeństw związanych ze sformułowaniem „polskie obozy koncentracyjne”. Oczywiście, że to kontrowersyjna nazwa, ale zadam panu pytanie: jak chciałby pan je inaczej nazwać?

                Są różne pomysły na pomijanie lub umniejszanie ich polskości i odróżnianie ich od niemieckich obozów koncentracyjnych. „Polskie obozy”, samo „obozy”…

                To pomysł dra Łukasza Kamińskiego, byłego prezesa IPN…

                … albo podkreślanie ich rodowodu: „komunistyczne obozy” lub „ubeckie obozy”. To pomysł wywodzący się z silnego przekonania, że władza komunistyczna nie była polska, bo komunizm został nam narzucony.

                Nie można rozróżniać komunistów od Polaków. To wprowadzanie nowej nomenklatury do starego porządku. Nie można tak robić. Nasza część Europy jest niezwykle silna w identyfikacje narodowościowe - jeszcze niedawno, 700 kilometrów stąd, toczyła się 10-letnia wojna między Serbami, Bośniakami i Chorwatami, o to która narodowość ma jaki skrawek ziemi.

                Pisząc książkę w niewielkim stopniu opierałem się na źródłach historycznych, a w większym na mówionych. Ludzie, z którymi rozmawiałem, ci, którzy będąc dziećmi siedzieli w tych obozach, mówili o Polakach. Pewnie, mogłem im powiedzieć, że zeznania zeznaniami, ale my tu mamy historiozoficzną wykładnię, że to byli komuniści a nie Polacy, ale to byłoby niepoważne…
                • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:17
                  Często w tych obozach pracowali zresztą zwykli obywatele, a nie zaangażowani komuniści. Obóz w Jaworznie obsadzono mieszkańcami okolicznych miasteczek.

                  I to też odwodzi mnie od używania sformułowania „komunistyczne obozy” czy „stalinowskie obozy”. W przestrzeni, w której się poruszamy mówiąc „niemieckie obozy”, „sowieckie łagry” czy „serbskie obozy” - a wszyscy zgadzamy się, że to poprawne sformułowanie - nie możemy używać przymiotnika komunistyczne czy stalinowskie, bo to nie są narodowości. W Jaworznie nie pracowali ludzie przywiezieni przez komunistów na czołgach, tylko mieszkańcy, którym powiedziano: „stary, straciłeś na wojnie wszystko, chodź tu, zaciągnij się do KBW, jest taki obóz, dostaniesz wikt i opierunek”. Trafiali tam karierowicze, ale trafiali też zwykli obywatele, którzy, gdyby zamiast na komunistów trafili na chłopaków z AK, pewnie poszliby z nimi do lasu.

                  Komuniści wykorzystali naród, który po wojnie był zalękniony, biedny. Przyszli ze stanowiskami pracy, pieniędzmi, jedzeniem i władzą. I zaczęli uwodzić ludzi.

                  Nie bał się pan, że decydując się na taki tytuł wpisze się w polskie lęki o przypisywaniu niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady Polakom?

                  Nie będę udawał Jarząbka i udawał, że nie wiedzieliśmy na co się decydujemy wybierając taki, a nie inny tytuł. Natomiast mam nadzieję, że wprowadzenie prawdziwej treści do sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” spowoduje, że przestanie ono być mylone i nadużywane.

                  Przypisywanie Polakom zbrodni popełnianych w nazistowskich obozach zagłady powinno być karane, tak surowo, jak chce tego rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ale mój tytuł jest po pierwsze prawdziwy, a po drugie prowokacyjny. I to celowo prowokacyjny. Książek takich jak moja, opisujących ten problem, było mnóstwo. Pies z kulawą nogą nie zwrócił na nie uwagi. Mi nie chodzi o to, by być wielkim, popularnym reporterem, tylko by historia, która była skrywana, trafiła do jak największej liczby osób.

                  10 lat temu pojawił się na ten temat przewodnik encyklopedyczny prof. Bogusława Kopki. Baza wiedzy, zdjęcia, liczby, pomordowani, komendanci. Pies z kulawą nogą! Tam były nazwiska ludzi, których jeszcze wtedy można było stawiać przed sądem! Pies z kulawą nogą! Ja musiałem ściągać materiały z jakiś bibliotek powiatowych, w których nikt ich nie czytał.
                  • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:18
                    Nawet ludzie, którzy zajmują się tym tematem, boją się o nim mówić. Przeprowadził pan wywiad z profesorem, proszącym o anonimowość…

                    Do końca namawiałem go, by się ujawnił, bo to dość zacne nazwisko…

                    Dlaczego się nie zgodził?

                    Bo sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” wzbudza naturalny sprzeciw polskich profesorów, uważających, że można mówić „niemieckie obozy”, bo Niemcy demokratycznie wybrali Hitlera, a nie można mówić „polskie obozy”, bo Rosjanie narzucili Polsce komunizm. Ja takie podejście doskonale rozumiem i nie mogłem wymagać od profesora, by jego przełożeni przejrzeli na oczy, bo oto nawróci ich moja książka. Nie zgodził się, bo nie chciał sobie szkodzić w pracy.

                    Zresztą nie roszczę sobie ambicji, by historycy, dzięki mojej książce, zmienili sposób myślenia. Zależało mi na opisaniu kilku ludzkich, żywych historii, które naprawdę się wydarzyły i zostały zapomniane. Chciałbym, żeby ludzie, którzy nie mieli o tym zielonego pojęcia, dowiedzieli się o tym.

                    Zbierając materiały trafiał pan na opór?

                    Często. Ale powiem panu, że klimat polityczny wokół książki jest dziwny. Niedawno udzieliłem wywiadu dla Telewizji Republika i odniosłem wrażenie, że prawa strona jest zadowolona, że taka książka się ukazała. Nie ma oczywiście oficjalnej narracji z Nowogrodzkiej, ale przełożeni ludzi z TV Republika, bardzo bliskiej obozu władzy, twierdzą, że tą książką ujawniam zatajane w III RP zbrodnie stalinowców.

                    Polacy powinni wziąć odpowiedzialność z polskie obozy koncentracyjne? Ujawnić dokumenty, przeprosić - także Niemców i Ślązaków, którzy byli ofiarami obozów?

                    To by nam zajęło pół roku ruchawki dyplomatycznej. Później byśmy mieli święty spokój. Ale profesorowie i ministrowie spraw zagranicznych III RP widzieli to inaczej.

                    Zresztą, nie można po prostu iść i przeprosić, bo to by było bezsensowne. Powinniśmy udostępnić Niemcom archiwa, które mamy na ten temat. Oczywiście, że to będzie miało gigantyczny ciężar polityczny, ale być może się opłaci. Nie chodzi o wielkie przeprosiny na pierwszych stronach wszystkich gazet, ale o drobny gest, powiedzenie Niemcom drogami dyplomatycznymi: „mamy to, przekażemy wam”, wspomnienie w przemówieniu…

                    Nie było nikogo na szczytach władzy, kto by chciał się przez ostatnie 27 lat zająć tą sprawą zająć?

                    Był. Nie na najwyższych szczeblach władzy, ale znający je redaktor Zbigniew Gluza. Ale trafiał na ścianę. Za każdym razem, kiedy wypływała sprawa kopalni w Klimontowie i pomysł, by przekazać Niemcom listę ofiar - chociażby po to, by wiedzieli, co się stało z ich bliskimi - Polacy bali się, że Niemcy zaczną mówić: „a widzicie, wy też mordowaliście”. I na wszelki wypadek zakopywano sprawę.

                    O tej liście wiedzieli wszyscy, także w rządzie PiS-u z lat 2005-2007. Wszyscy.
                    • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:20
                      Także profesor Bartoszewski…

                      O profesorze Bartoszewskim dowiedziałem się od redaktora Gluzy. W 2012 roku, gdy powstał drugi rząd Donalda Tuska, ministrem spraw zagranicznych został Radosław Sikorski. Gluza trafił do niego, jak jakiś samotny poszukiwacz prawdy. Sikorski powiedział Gluzie, by przekazał to Bartoszewskiemu, głównemu doradcy w sprawach niemieckich. „Jeżeli on to klepnie, ja też to klepnę”.

                      Bartoszewski, który miał ogromne zasługi dla dialogu polsko-niemieckiego i byłby idealnym człowiekiem, by podjąć taki temat, odmówił. Napisał notatkę pełną okrągłych, dyplomatycznych sformułowań. Że sprawa jest bardzo trudna… aspekty wielorakie… ale w przedstawionym świetle… nie jesteśmy w stanie… dostęp do archiwów oczywiście… ale pomysł oddania… w obecnej sytuacji politycznej… może nie jest to najlepszy czas… w Niemczech zbliżają się wybory…

                      Zawsze było coś.

                      Jakie jest zainteresowanie tym tematem ze strony Niemców?

                      Niewielkie. Niemcy cały czas są pogrążeni w narracji przepraszającej (taka dominuje w głównym nurcie), albo przesadnie krzykliwej i roszczeniowej. Mało jest głosów, które chciałyby to jakoś sensownie rozwiązywać.

                      Annamarie Müller, Niemka, która przeszła przez polski obóz koncentracyjny, mówi wręcz, że była to „uzasadniona zemsta”. Niemcy naprawdę tak uważają? Że mieliśmy „prawo” zamęczyć 60 tys. ludzi, bo Niemcy dopuścili się o wiele gorszych rzeczy?

                      Nawet jeżeli nie wyrażają tego wprost, to bardzo łatwo ich do tego przekonać. Jak się zacznie naciskać, to bardzo szybko odpuszczają. I to nie zwykli obywatele, ale doktorzy akademiccy, doskonale znający temat. Minister Piotr Gliński powiedział, że Niemcy jeszcze „przez parę pokoleń powinny stosować inną miarę w swoich relacjach i w agresywnym narzucaniu swojego interesu narodowego innym narodom”. Bez obaw, oni nie roszczą sobie do tego prawa, są skuleni w kąciku.
                      • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:23
                        To może najlepiej byłoby załatwić sprawę, póki jeszcze są skuleni?

                        Dokładnie! A minęło już 70 lat! Kiedy znajdziemy dystans historyczny do II wojny światowej i nauczymy się mówić o niej uczciwie? O powstaniach Chmielnickiego już potrafimy. Przyznajemy: sprowokowaliśmy powstanie kozackie, to była nasza wina.

                        Nie jesteśmy mesjaszem narodów, który wiecznie umiera za innych. Potrafimy zachowywać się dokładnie tak samo niegodziwie, jak inne narody europejskie…

                        Gdy Olga Tokarczuk wygłosiła podobne oświadczenie, skazała się na infamię.

                        Jesteśmy takim samym narodem europejskim, jak każdy inny! Nie rozumiem naszego przeświadczenia, że jesteśmy inni.

                        Stalinizm w Rosji: najbardziej zbrodniczy system w historii świata. Hitleryzm w Niemczech: trudno powiedzieć, czy gorszy czy lepszy od stalinizmu, ale również zbrodniczy. Ale stalinizm w Polsce? Lepszy od nich obydwu! Nie! Był tak samo bestialski. Myśmy to ukryli, ocenzurowaliśmy wiedzę na temat naszej przeszłości. Zachowanie polskiej dyplomacji w tej sprawie w czasie całej III RP było małe i tchórzliwe.

                        Nasze przeprosiny lub chociażby przyznanie się miałoby ciężar nie tylko polityczny, ale i społeczny.

                        Zgadzam się. Ale takie, a nie inne przeświadczenie mamy o sobie, bo zostało wkute do głów naszym dziadkom i rodzicom przez propagandę komunistyczną działającą w monoetnicznym kraju. W pokoleniu powojennym propaganda antyniemiecka była tak silna, że nawet, gdybyśmy załatwili sprawę politycznie od razu w 1989 roku, nie przyniosłoby to żadnych skutków społecznych.

                        Na wschód od Odry Niemiec znaczy zbrodniarz, nigdy ofiara. To jest funkcjonująca w Polakach komunistyczna propaganda, której musimy się wyzbyć. Tego przekonania, że zawsze mamy rację, a wszyscy inni się mylą. Tej pewności, że zawsze jesteśmy pokrzywdzeni, a nigdy nie krzywdzimy.
                        • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:24
                          Obozów było ponad 200, przewinęło się przez nie od 150 do 200 tys. ludzi. Zginęło ponad 60 tysięcy. Które były najgorsze?

                          Łambinowice, Świętochłowice, Milęcin. W Łambinowicach było chyba najgorzej. Dwa dni temu dostałem świadectwo byłego więźnia, które już nie załapało się do książki. Komendant Łambinowic - Czesław Gęborski - nie tylko ich zabijał (powiedział do strażników: „codziennie dziesięciu”), ale i stosował wymyślne tortury. Wobec najsłabszych, także kobiet w ciąży. To była największa rzeź, kaźnia. Gęborski ucieleśniał chłopów z „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego. Wydłubywanie oczu łyżką i rozdeptanie ich, wgniecenie ciężarnej kobiety w muł deptaka… Ja nie rozumiem, jak człowiek, który był nieatakowany mógł dopuścić się takich zbrodni, a później ich zaniechać i żyć 55 lat pod parasolem państwa. To wielki zbrodniarz.

                          Jak to możliwe, że ludzie, którzy dopiero co przeszli piekło II wojny światowej i często sami bardzo wiele wycierpieli, bez żadnych oporów weszli w te same buty, co ich niedawni kaci.

                          Mam wrażenie, że komuniści instalujący w Polsce władzę tak naprawdę się ucieszyli. To właśnie jest skala nienawiści wobec własnego narodu! Oni się ucieszyli, że dzięki Niemcom i pozostawionym przez nich obozom, mogą tym Polakom, którzy nie chcą komuny, dołożyć. Złamać ich. Żeby zdobyć władzę. Po prostu.

                          Proszę sobie to wyobrazić. Komuniści przyszli do swojego własnego kraju. Który tak potężnie dostał w trakcie wojny. Spotkała go największa tragedia w historii istnienia. I oni na tej tragedii jadą. Jej konsekwencje wydają im się bardzo lukratywne politycznie i skwapliwie z nich korzystają.
                          • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:29
                            Zdarzały się odmowy uczestniczenia w tym piekle?

                            Odmówił kapitan Franciszek Badnarek w Jaworznie, które też było wyjątkową katownią. W ciągu 6 lat zginęło tam 8 tysięcy osób, głównie niemieckich cywilów. Powiedział, że jest niezainteresowany. Udało mu się to zrobić na tyle inteligentnie, że przeniesiono go do innego obozu, w którym nie katowano ludzi.

                            a to stempel od mojego Onkla:

                            https://photos.nasza-klasa.pl/1232656/2829/other/std/614828222c.jpeg
                            • ballest Re: Morel był jedynym... 14.03.17, 20:31
                              a w tym PIEKLE w Jaworznie bou brat mego Ojca Onkel Severin!
                              • cirano Re: Morel był jedynym... 15.03.17, 07:38
                                Nigdy niy bydom Poloki tak daleko, żeby w szkołach opowiadali o powojynnym traktowaniu przez nich Niymcow, tak jak to Niymcy robiom. A wiymy, że oprawcami w tych powojynnych KZ - lagrach byli dużo gorszymi niż osławione SS. Ci sie raczyj niy pastwili ino "kulka w łeb", chyba że potrzebowali od skazańca jakichś informacji.
                                • mis_rys Re: Morel był jedynym... 27.02.18, 12:19
                                  Licytowanie sie na okrucienstwo jest rownie bezsensowne, ak na to,kto byl wieksza ofiara. Nie mam problemu z przypominaniem tego, co dzialo sie po wojnie, i ze czesc Polakow bez skrupulow mordowala ludzi (Slazakow, Niemcow, Ukriancow,Zydow, ale i Polakow.Poprostu ludzi, nad ktorymi miala wladze). Ale pamietam tez swietnie, co ci, ktory ocaleli, opowiadaja o rzezi Woli, gwalceniu i mordowaniu ludnosci cywilnej,rozbijaniu glowek dzieci o mur. "Kulka w leb" to t,co chce Pan pamietac,bo byc moze SS az tak brutalne na Slasku nie bylo (choc na przesluchaniach Gestapo i wobozach pewnie byli tak samo brutalni). Nietworzmy nowej legendy. teraz o lagodnej SS. Tosymbol chyba, ze w obozach pierwmordowali jedni,potemdrudz, godni siebie nawzajem
                                  • socer-schlesier Re: Morel był jedynym... 27.02.18, 13:16
                                    Nic dodac nic ujonc.Pamiynyocie te zdjyncie? Mie w szkole uczyli ze to Ukraincy zrobiyli.Jak widac "zle uczyli".
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Marianna_Doli%C5%84ska
                                  • cirano Re: Morel był jedynym... 27.02.18, 16:34
                                    Tak misiu. Legend nasłuchaliśmy się rzeczywiście dużo, ale prawd o działaniu polskich oprawców w ich powojennych Lagrach, trudno się doszukać. Cośkolwiek pisze na ten temat John Sack, trochę wspomnień tych, którzy na własnej skórze te Lagry odczuli...
                                    O Auschwitz zato wypisano morze atramentu choć tak właściwie to Żydzi, głownie oni mają tu coś do opowiedzenia i do tego prawo.
                                    Za to Mauthausen z podobozami należy do Polaków

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka