aldona1949
17.12.07, 23:24
człowieka, który z moją rodziną był związany od 1975 r. Jego żona
jest chrzestną naszej dzisiaj 27 letniej córki,spotykaliśmy się
bardzo często na gruncie towarzyskim. Towarzyszyłam mu wraz z jego
żoną w drodze ostatniej prawie do końca. szkoda,że nie obejrzymy
wspólnie transmisji ze skoków narciarskich, a takie plany mieliśmy
jeszcze w ostatnią sobotę. Niestety koniec, chociaż spodziewany,
przyszedł wcześniej niż ktokolwiek się spodziewał. Wiem,że tym życie
każdego z nas się kończy tym samym. Ale żal. Żal,że odszedł
przyzwoity człowiek. Trudno jest pogodzić się z takim
faktem.Wybaczcie, to moja prywatna sprawa, ale tak jakoś trudno
pogodzić się z faktem ostatecznego odejścia.