olandi1
16.10.05, 17:25
Dzisioj 16 października wspominomy św. Jadwiga Slonsko. Z tego zyż wzglyndo
pozwola se sam zamieścić tekst jaki żech o niyj znaloz.
Zycza przyjymnyj lektury.
Dobra Pani Jadwiga
Tekst pochodzi z miesięcznika Posłaniec Serca Jezusowego, październik 2005
Dwunastoletnia Jadwiga przybyła do Wrocławia na dwór księcia śląskiego
Bolesława Wysokiego, by poślubić jego syna Henryka. W Polsce spędziła ponad
50 lat, czynnie angażując się w życie kulturalne i polityczne. Ujmowała
wszystkich roztropną cierpliwością i matczyną troską o los poddanych. W
czasach, gdy panująca dynastia Piastów popadła w moralne rozprężenie, była
prawdziwą gwiazdą morza, wskazującą właściwy kierunek.
Żywot Jadwigi jest obszerną kompilacją z XIII w. Ma dużą wartość historyczną,
choć skomponowany jest według obowiązującego w średniowieczu schematu
hagiograficznego. W 1353 r., na polecenie Ludwika, księcia brzeskiego,
Mikołaj z Lubienia sporządził cykl 60 kolorowych miniatur, przedstawiających
żywot św. Jadwigi. Ta legenda obrazowa stanowi wyjątkowy zabytek sztuki
średniowiecznej i jest utrwaleniem dworskiej tradycji o popularnej patronce.
Pochodziła z możnego rodu Andechs z Bawarii, który zrobił u boku cesarskiej
dynastii Hohenstaufów zawrotną karierę w drugiej połowie XII stulecia.
Siostry Jadwigi poślubiły królów Francji i Węgier. Najstarszy brat Ekbert był
biskupem Bambergu, bardzo politycznie zaangażowanym w sprawy Cesarstwa. Z
młodszych braci Otton I, dzięki małżeństwu z siostrzenicą króla Filipa
Szwabskiego, zdobył palatynat burgundzki, a Bertold z kanonika bamberskiego
awansował na Patriarchę Akwilei.
Hagiograf Jadwigi podkreśla, że od lat dziecięcych odznaczała się
dojrzałością serca i umysłu. Unikając beztroskiej pustoty dziecięcej,
przyswajała sobie dobre obyczaje. Ród Andechs wysoko cenił chrześcijańskie
cnoty. Ojciec Jadwigi Bertold VI wyprawiał się jako krzyżowiec do Palestyny.
Wpływ na jej wychowanie miał także liczny zastęp pobożnych ciotek. Pogłębił
je pobyt w benedyktyńskim klasztorze w Kitzingen, który słynął jako prężny
ośrodek wychowawczy dla szlachetnych panien.
Początkowo planowano małżeństwo Jadwigi z księciem serbskim jako
zabezpieczenie sojuszu na Bałkanach w związku z ruchem krucjatowym. Zmiana
rządów w Serbii i jej zbliżenie się z Bizancjum przekreśliły te plany.
Wydaje się, że życie młodej księżniczki nie różniło się bardzo od życia
innych dobrze urodzonych panienek. Pieczęć z zachowanym wizerunkiem
przedstawia ją jako modnie i bogato ubraną kobietę. Przełom w jej życiu
religijnym spowodowały niewątpliwie nieszczęścia, jakie dotykały jej rodzinę,
w których z pobożnym lękiem odczytała palec Boży. Nieszczęście siostry
Agnieszki, która wplątana została w europejski skandal, gdy jej królewski
małżonek Filip oddalił siostrę króla duńskiego Ingeborgę, co ściągnęło na
Francję papieski interdykt, rychło doprowadziło do jej śmierci. Podobny los
spotkał siostrę Gertrudę, wydaną za księcia Andrzeja, brata króla
węgierskiego. Uczestniczyła razem z nim w udanym spisku, prowadzącym do
pozyskania korony, ale jako surowa i chciwa królowa ściągnęła na siebie gniew
węgierskich panów, którzy zamordowali ją, wykorzystując nieobecność męża.
Ambitna polityka Ansbachów załamała się ostatecznie po zabójstwie króla
Niemiec, Filipa Szwabskiego, syna Barbarossy, przez Ottona Wittelsbacha,
którego narzeczoną została córka Jadwigi, Gertruda. Możliwe, że bracia
Jadwigi ułatwili Ottonowi ucieczkę, czym ściągnęli na siebie podejrzenia o
udział w spisku, konfiskatę majątku i banicję. Ojczyste gniazdo Jadwigi
zostało zniszczone. Córka Gertruda schroniła się w trzebnickim klasztorze,
gdzie po osiągnięciu dojrzałości została ksienią. Rodzice jej złożyli wobec
biskupa Wawrzyńca w 1209 r. ślub czystości, aby przebłagać Bożą Opatrzność.
Jakby ofiara była zbyt mała, niedługo potem zmarło ich dwu najstarszych synów.
Zrywając coraz bardziej ze świeckimi przyjemnościami, zwalczając swą dumę,
Jadwiga nie wyzbyła się jednak ambicji. Księżna chciała być pierwsza przed
Bogiem, chciała wsławić swą ascezą i swymi dziełami pobożnymi swój kraj,
swoją rodzinę i swój ród. Wspólnie z małżonkiem podjęła szeroką akcję
fundacyjną: hojne nadania dla fundowanego w 1202 r. klasztoru w Trzebnicy,
fundacja Szpitala Świętego Ducha we Wrocławiu, szpital dla trędowatych kobiet
w Środzie, szpital w Trzebnicy, fundacje dla zakonów rycerskich, zwłaszcza
templariuszy, hospicjum i kuchnia ubogich we Wrocławiu, nie wspominając o
licznych kaplicach i kościołach na całym Śląsku. – Nikt z potrzebujących
ubogich nie powinien przymierać głodem w książęcym grodzie wrocławskim –
miała często powtarzać księżna. Osobiście podejmowała różne posługi.
Osobliwym pomysłem było stałe utrzymywanie na dworze 13 kalek. Nie chodziło w
tym tylko o udzielenie doraźnej pomocy, lecz miało to także uwrażliwić
bogatych na obecność nędzy i choroby. Swoją opieką Jadwiga obejmowała także
więźniów. W jej Żywocie czytamy: Pewien biedny człowiek ukradł swojemu
sąsiadowi pół świni. Został pochwycony na gorącym uczynku, przyprowadzony do
księcia i tam bezzwłocznie skazany na śmierć przez powieszenie. Krewni
skazanego przypomnieli sobie wielką miłość, jaką Księżna otacza ludzi
biednych, dlatego udali się do niej i natarczywie prosili, aby mu ratowała
życie. Księżna poważnie potraktowała tę prośbę. Prosiła pokornie męża, aby z
błahego powodu nie zabijał życia ludzkiego. Na to jej książę odpowiedział:
Sądzę, że człowiek ten został już powieszony, jeżeli jednak jeszcze żyje,
wycofuję moją decyzję. Jadwiga natychmiast wysłała rycerza imieniem Henryk,
pochodzącego z Hesji, z poleceniem, aby uwolniono skazanego. Ten od razu
ruszył w drogę, ale zastał go już wiszącego na szubienicy. Wyjął swój miecz i
przeciął sznur. W ten sposób człowiek, którego powieszono, przybył zdrowy
przed oblicze Księżnej. Jadwiga wyprosiła u męża zwyczaj zamiany wyroków
śmierci na prace budowlane jako zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie.
Henryk ponoć musiał wydać zakaz wpuszczania miłosiernej małżonki do
więzienia, aby się ustrzec przed jej interwencjami.
Działaniom charytatywnym towarzyszyła opieka duszpasterska: Stąd sama lub
przez swego kapelana pouczała ludzi prostych, którzy przychodzili do jej
dworu, a mianowicie o tym, co dotyczy sakramentu pokuty, modlitwy, w ogóle o
wszystkim, co dotyczy zbawienia duszy. Wśród jej służących była praczka,
która, mimo że była osobą starszą, nie umiała „Modlitwy Pańskiej”. Uczyła się
tej modlitwy z wielkim poświęceniem przez dziesięć tygodni. Musiała
zamieszkać wraz z księżną, aby wyuczone w ciągu dnia wersety modlitwy
powtarzać i utrwalać podczas nocy dla lepszego zapamiętania.
W latach 1221-1222 powódź nawiedziła znaczne obszary Śląska. Jadwiga sprawnie
organizowała pomoc poszkodowanym, rozporządzając zgromadzonymi wcześniej
zapasami. Łagodziła skutki katastrofy, obniżając daniny chłopskie w swych
majątkach.
Wiernie też stała u boku małżonka w jego sporach z biskupami wrocławskimi.
Poszło o prowadzoną intensywnie akcję osadniczą. Ugoda z biskupem Cyprianem
przewidywała zwolnienie osadników z kościelnych dziesięcin na czas
zagospodarowania się, a następnie płacenie przez nich daniny zryczałtowanej w
określonej ilości zboża lub w pieniądzu. Jego następca Wawrzyniec zaczął się
jednak domagać dawnej daniny snopowej z pola, a ponadto chciał nią obłożyć
wolnych dotąd chłopów książęcych, a nawet domagał się dziesiątej części
dochodów z kopalń złota w okolicach Lwówka i Złotoryi. Spór oparł się o Rzym.
Henryk wprawdzie obronił sprawę zryczałtowanych dziesięcin, zgadzając się na
zaspokojenie innych pretensji biskupa. Gdy z kolei biskup podjął intensywną
akcję osadniczą w okolicach Nysy i Otmuchowa, wdzierał się w okoliczne
książęce puszcze, nawet w graniczną przesiekę, spór się zaostrzył do tego
stopni