Dodaj do ulubionych

WODZIOONKA

12.11.05, 08:29

Skuadniki:

- czosnek (wiela kto lubi jo dowoom z 5 zoombkoow),
- chlyb, najlepi czyrstwy,
- sool abo wegeta,
- masuo, woda,
- talyrz i kelnia.

Jak pszirzoondzić?

Do talyrza wciepnoonc chlyb po konskach kidnoonc´ masua jedna uyzka duzo masla
abo tustego jak kiery chce rozgniys´c´ czosnek tysz wciepnoonc´ posypac soloom
abo wegetoom ale trocha do smaku i zaloc´ wrzoontkiym z czajnika kfwila
poczekac´ asz ochuoodnie noo i jejs´c´.

Poczebne pszibory:

Gorczek, talyrz, kelnia, czajnik, woda i to co wczesni pisouech.

Jak podować?

Na talyrzu abo w misce zresztoom kaj chcecie moze byc nawet w sypialni...

Uwagi:

Noo morze a raczy na pewno bydzie niys´wiyrzy luodych takrze lepi robic´ to na
wieczoor jak z dooma niy bydziecie wylazic´.

Czas przigotowania:

5 minut a morze ani, wiela to sie woda gotuje.

Obserwuj wątek
    • hanys_hans Re: WODZIOONKA 12.11.05, 08:35
      Bardzo polecoom na Kaca, postawio zaroz´ski po pszepiciu na nogi!
      • rita100 Re: WODZIOONKA 12.11.05, 08:47
        W takim razie polecane danie najbardziej pasuje zaraz po wstaniu z łózka ;)))
        • hanys_hans Re: WODZIOONKA 12.11.05, 08:55
          rita100 napisała:

          > W takim razie polecane danie najbardziej pasuje zaraz po wstaniu z łózka ;)))

          Po tym dwudniowym s´wiyntowaniu!
    • rita100 Re: WODZIOONKA 12.11.05, 08:42
      WODZIOONKA - to mamy przepis na czerstwy chleb :)
      Zapomniałes dodać Hanys - Smacznego :), a jak to jest po śląsku ?
      • hanys_hans Re: WODZIOONKA 12.11.05, 08:53
        rita100 napisała:

        > WODZIOONKA - to mamy przepis na czerstwy chleb :)
        > Zapomniałes dodać Hanys - Smacznego :), a jak to jest po śląsku ?

        Brooutzupa!
        • rita100 Re: WODZIOONKA 12.11.05, 09:01
          Trzeba bardzo uważnie Was czytać, bo w pierwszej chwili pomyślałam sobie o
          wędzonce , czyli o boczku pieczonym , który sobie wczoraj zafundowałam.
          Taki boczuś , a na nim musztarda - hoho, a tu z samego rana zupa chlebowa nas
          czeka czyli Brooutzupa :)
          To juz lece na to wzmacniające sniadanko ;)))
        • broneknotgeld Re: WODZIOONKA 12.11.05, 09:08
          A toś mie Hanys zodziwoł.
          Wodzinka na maśle?
          Tuste może być, dyć to tyż taki trocha erzac.
          Na czym sie richtig ta echt-wodzionka robi?
          • olandi1 Re: WODZIOONKA 12.11.05, 09:56
            A do tego konsek wyndzonego tyż niy ma źle.
          • hanys_hans Re: WODZIOONKA 12.11.05, 10:02
            broneknotgeld napisał:

            > A toś mie Hanys zodziwoł.
            > Wodzinka na maśle?
            > Tuste może być, dyć to tyż taki trocha erzac.
            > Na czym sie richtig ta echt-wodzionka robi?

            Co by potym niy duldac´ za mocka amolu
            Cza dbac´ zowdy o pozioom cholesterolu
            • broneknotgeld Re: WODZIOONKA 12.11.05, 10:11
              Ołmy robiyły na łoju zowdy
              Tela dołoża jo tukej prowdy.
              • sloneczko1 Hanys !! 12.11.05, 10:30
                Od wódki głowa nie boli, tylko od zagrychy.
                • broneknotgeld Re: Hanys !! 12.11.05, 10:37
                  Kac

                  Ano - za grzychy
                  Skiż ty zagrychy.
                  • sloneczko1 Re: Hanys !! 12.11.05, 10:40
                    Dobre piwo jest jak halny, wzmaga popęd seksualny.
                    • annak12 Re: Hanys !! 12.11.05, 18:03
                      sloneczko1 napisała:

                      > Dobre piwo jest jak halny, wzmaga popęd seksualny.

                      O tej porze macie myśli:)))
                      to wom powiam ,że z rana
                      wino lepsze niż śmietana;))

                      • hanys_hans Re: WODZIOONKA 12.11.05, 18:51
                        H²O + KROOMKA = WODZIOONKA
                        • sloneczko1 Hanys!!! 12.11.05, 18:54
                          Płynie przez rzekę żółw, a na jego grzbiecie zwinął się jadowity wąż.
                          Wąż myśli: "Ugryzę - zrzuci".
                          Żółw myśli: "Zrzucę - ugryzie".
                          Wypijmy za nierozerwalną przyjaźń, co znosi wszelkie przeciwności!
                          • rita100 Re: WODZIOONKA ! 12.11.05, 20:29
                            A jutro niedziela - czy będzie żur ? ;))))
                            • rita100 Re: WODZIOONKA ! 12.11.05, 20:30
                              oczywiście z wkładką ;)
                              • rita100 Re: Na świętego Marcina gęś do komina. 12.11.05, 22:34
                                "Rety, rety, a to się porobiło. Kaczka poleciała do kuchni warmińskiej, a ona
                                śląska była. No ale na Warmii osiedlało się wielu Ślązaków, nawet Kopernik
                                stamtąd sprowadzał osadników do wyludnionych wsi, więc może i ten przepis z
                                nimi tu przywędrował.
                                Na świętego Marcina gęś do komina.

                                Kogo było stać, to w ten dzień piekł tłustą gęś, na przykład w ten sposób:
                                Gęś umyć, natrzeć na zewnątrz solą, a wewnątrz solą i majerankiem. Do wnętrza
                                włożyć surowe masło, po czym całą gęś włożyć do brytfanny wysmarowanej
                                wytopionym sadłem gęsim. Szybko obsmażyć na silnym ogniu ze wszystkich stron ,a
                                zaraz potem włożyć do piekarnika i przykryć. Piec w dość wysokiej temperaturze
                                na początku, podlewając lub skrapiając woda w razie potrzeby. Po upływie ok. 20
                                minut obniżyć temperaturę piekarnika i podlewając systematycznie uzyskanym
                                podczas pieczenia sosem piec do miękkości. W trakcie pieczenia można również
                                delikatnie obracać gęś w brytfannie. Pod koniec pieczenia na chwile zdjąć
                                przykrywkę z brytfanny, w celu uzyskania chrupiącej skorki na powierzchni gęsi.
                                Smacznego!


                              • broneknotgeld Re: WODZIOONKA ! 12.11.05, 22:36
                                Rita, z tym żurym w niydziela to - boj sie Boga!
                                • ballest Re: WODZIOONKA ! 12.11.05, 22:54
                                  Rita a Ty yno piszesz aLBO TYSZ Warzysz!
                                  • broneknotgeld Re: WODZIOONKA ! 12.11.05, 22:57
                                    Możno waży
                                    a niy warzy.
                                    • hanys_hans Re: WODZIOONKA ! 13.11.05, 19:15
                                      gimnazjum3.mzopo.pl/kronika/2003/dziensl03-003d.jpg
                                      • hanys_hans Re: WODZIOONKA ! 13.11.05, 19:25
                                        Zupa ta zrodziła się w biednych śląskich domach, mieszkańców pozostających bez
                                        pracy, której głównym składnikiem jest suchy chleb, woda i czosnek. Dobrze
                                        dobrane składniki pozostawiają niezapomniane wrażenie zapachu i smaku.
                                        Zupa ta, to powrót do historii mieszkańców tej ziemi.
                                        W uznaniu swojego niepowtarzalnego zapachu i smaku zupa została wyróżniona
                                        ŚLĄSKIM ZNAKIEM JAKOŚCI
                                      • rita100 Re: WODZIOONKA ! 14.11.05, 15:35
                                        hanys_hans napisał:

                                        > gimnazjum3.mzopo.pl/kronika/2003/dziensl03-003d.jpg

                                        Coś do tej historii WODZIOONKI to ta porcelana nie pasuje :)
                                        Takie gliniane michy bardziej i drewniane kielnie :)
                                        • rita100 Re: WODZIOONKA ! 14.11.05, 15:38
                                          Ciekawi mnie jeszcze, w którym miejscu na Ślasku mozna ją pokosztować ?;)
                                          • rita100 Re: WODZIOONKA ! 15.11.05, 20:24
                                            Żeby nie było tak biednie to wic dla rozrywki :)

                                            Dzwoni klient do masarni
                                            - Czy pierś z kurczaka pan ma ?
                                            - Mam
                                            - A świński ryj pan ma ?
                                            - Mam
                                            - No to musi pan śmiesznie wygladać ;))))
                                            • ballest Re: WODZIOONKA ! 15.11.05, 21:10
                                              Rita, Hanys mou recht, kedys wodzionka boua do ubogich a dzisiej to delikatessa.
                                              • dede99 Re: WODZIOONKA ! 15.11.05, 23:10
                                                Ale zescie mi smaka narobiyli,jutro mom w programie Brotzupa.
                                                (chocby zech miol spac na wyzugu)

                                                L.G.dede
                                                • hanys_hans Re: WODZIOONKA ! 20.11.05, 00:11
                                                  Na choroby - brotzupa

                                                  Setne urodziny obchodziła niedawno Józefa Szkatuła ze Skrzyszowa. Jubilatkę z
                                                  życzeniami odwiedzili przedstawiciele władz gminy - wójt Józef Pękała i
                                                  przewodniczący Rady Gminy Eugeniusz Tomas. Tak rzadki jubileusz świętowała
                                                  liczna rodzina.

                                                  Józefa Szkatuła urodziła się 6 stycznia 1904 r. w Skrzyszowie i w rodzinnej
                                                  miejscowości spędziła całe życie. Pochodziła z wielodzietnej rodziny Smolorzów,
                                                  rodzice mieli gospodarstwo rolne. Przed wojną pracowała na probostwie, pomagała
                                                  też przy budowie nowego kościoła. W 1946 r. wyszła za mąż za Alojzego Szkatułę,
                                                  był on wdowcem i miał czworo dzieci z poprzedniego mał-żeństwa. Urodziły się im
                                                  dwie córki, pani Józefa wychowała więc sześcioro dzieci. Mąż pracował na
                                                  kopalniach, żona zajmowała się gospodarstwem. Po rodzicach odziedziczyła hektar
                                                  pola, które uprawiała. Jeszcze w sędziwym wieku jeździła z dziećmi traktorem na
                                                  pole. Bardzo długo cieszyła się dobrym zdrowiem, praktycznie nie chorowała. Jak
                                                  opowiadają córki, nawet nie wiedziała, gdzie jest serce, bo nigdy ją nic nie
                                                  bolało. Gdy kiedyś źle się poczuła nie umiała zmierzyć sobie temperatury, bo
                                                  nigdy tego wcześniej nie robiła.

                                                  Zawsze godała, że lekarzy trzeba unikać - opowiadają córki. Gdy raz się
                                                  rozchorowała i dostała lekarstwa stwierdziła, że nie będzie ich brała.
                                                  Powiedziała: Niech sam doktor je zje. Mówiła, że choroba sama jej przejdzie -
                                                  robiła sobie brotzupę. Nie miała jakiejś specjalnej diety, jadła to co było,
                                                  lubiła tłuste mięso. Była wrogiem alkoholu. Opowiadała, ze kiedyś było we wsi
                                                  bardzo wesoło, ludzie zbierali się przy istniejących wtedy w Skrzyszowie
                                                  stawach, grali i śpiewali. Teraz ludzie spędzają czas przed telewizorem.

                                                  Mąż pani Józefy był muzykiem-samoukiem. Umiał grać na kilku instrumentach i
                                                  prowadził orkiestrę przy kopalni „1 Maja”. Często grał na festynach,
                                                  przychodziła na nie też żona z dziećmi.

                                                  www.nowiny.pl/artykul.php?a=show_arch&ida=561&PHPSESSID=da55f6184e297cf96536c960c5ee425b
                                                  • hanys_hans Re: WODZIOONKA ! 20.11.05, 00:24
                                                    Ślązaczki, Polki i basztardy

                                                    W czasie spisu powszechne go w rubryce "narodowość" Joanna Miguła wpisała
                                                    "polska", a Regina Krawczykowa z babcią Anielą - "śląska".

                                                    - Tata był Niemiec z Zabrza, pisał się Scheer. W czasie wojny my nie jedli
                                                    obierek jak dzieci z literką P. Tylko pomarańcze, czekolady, Hitler dbał o
                                                    swoich, niech się w piekle smaży, co dzień mleko, bo tata był w niemieckim
                                                    wojsku. Po wojnie powiedzieli mamie, że jak nie zmieni nazwiska na Szer, to
                                                    wsparcia nie dadzą, zasiłku na dzieci. Mąż też był prawdziwy Niemiec z Bierunia.
                                                    Teściowa do końca życia czekała, kiedy Niemcy wrócą. A my byli Polacy z Łazisk,
                                                    babka z domu Piątek, a prababka z domu Kopiec. Więc my są raczej basztardy,
                                                    mieszańce, ale czujemy się Ślązaczkami. I patrz pan, w trzecim powstaniu Ślązacy
                                                    przyłączyli Śląsk do Polski. Odbudowaliśmy Wrocław, Warszawę, a teraz my
                                                    niepotrzebni, likwidują nas.

                                                    - Jakby mój Frydek żył - wtrąca się babcia Aniela - toby nas tu nie było. Albo w
                                                    Niemczech, albo we Francji, bo zanim wrócił, to u Żyda w Paryżu szył cholewki.
                                                    Żyd był sam, polubił Frydka, chciał mu wszystko zostawić, dom i warsztat. Jedź
                                                    po rodzinę, wszystko tu macie.

                                                    Migułowie też chcieli wyjechać do Niemiec na stałe. Mieli mocne papiery po
                                                    dziadku Alfredzie. W 1987 r. siedzieli już na walizkach. Ale właśnie się
                                                    urodziła Weronika i szkoda było dziecka na tułaczkę po heimach. - Dobrze, że nie
                                                    pojechaliśmy, mnie by tęsknota zabiła. Jak wracamy z wczasów, to już od Skoczowa
                                                    czuję to ciężkie powietrze, ale my chyba od urodzenia mamy mocne płuca.

                                                    Krawczykowa warzy wodzionkę (brotzupa): czerstwy chleb, czosnek, smalec ze
                                                    skwarkami, zalać wrzątkiem, posolić. Zupa dla biedaków. Żebym spróbował. - Ino
                                                    żyć, dobrze robić i drugiemu pomagać, żeby potem w niebie nie mieć kłopotów. Za
                                                    wszystko trzeba zapłacić w życiu.

                                                    66.249.93.104/search?q=cache:hY2rC1SduCEJ:www2.gazeta.pl/
                                                  • szwager_z_laband Re: WODZIOONKA ! 20.11.05, 00:54
                                                    Tak to czytom i spomino mi sie jedna geszichta - tanty od "mojyj" boua choro na
                                                    raka, i wyleczou jom jedyn taki co rynce przikuodo - a dieta przi tym tysz
                                                    miaua, jadua prawie samo wodzionka ino, i co?

                                                    i richtik kobiyta wyzdrowiaua!
                                                  • hanys_hans Re: WODZIOONKA ! 20.11.05, 09:43
                                                    szwager_z_laband napisał:

                                                    > Tak to czytom i spomino mi sie jedna geszichta - tanty od "mojyj" boua choro na
                                                    >
                                                    > raka, i wyleczou jom jedyn taki co rynce przikuodo - a dieta przi tym tysz
                                                    > miaua, jadua prawie samo wodzionka ino, i co?
                                                    >
                                                    > i richtik kobiyta wyzdrowiaua!

                                                    Toosz nic ino dzisio jeszcze rolada klusli i s´wiatuo kakusta a od pyndziauku
                                                    wodzioonka!
                                                  • broneknotgeld Re: WODZIOONKA ! 20.11.05, 11:52
                                                    Toż wodzionka tako wonio
                                                    Że i krebsa tym przegonio.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka