sss9
23.11.05, 12:43
Ma około 30 lat, jest szczupły i mówi ze śląskim akcentem. Ponad tydzień temu
na katowickim Załężu zaciągnął w krzaki dwoje dziesięciolatków. - Bądźcie
cicho, bo inaczej was zabiję - groził dzieciom i kazał im się rozebrać. Teraz
boi się go całe Załęże.
Tamtego dnia Daniel i Wiktoria o zakazie zapomnieli. Był już wieczór, około
godz. 19. Dzieci poszły na spacer. Kładką nad nasypem przeszły w okolice
skrzyżowania ul. Żeliwnej i Pukowca. Tam zaczepił je nieznajomy. Daniel i
Wiktoria od razu zaczęli uciekać, ale mężczyzna bez trudu ich dogonił.
Zaciągnął dzieci w pobliskie chaszcze. Tam kazał im zdjąć ubrania, sam też się
obnażył. - Dzieci zostały poddane tzw. innym czynnościom seksualnym. Po
zbadaniu przez lekarzy i krótkim pobycie w szpitalu rodzice mogli zabrać je do
domu - mówi starszy aspirant Andrzej Stróżny.
Daniel i Wiktoria najpierw bali się mówić o zdarzeniu i tylko bardzo płakali.
W końcu chłopczyk przełamał się i opowiedział, co stało się w zaroślach.
Okoliczni mieszkańcy mówili nam, że mężczyzna był od kilku dni widywany w
pobliżu ul. Żeliwnej i Pukowca. Robił nawet zakupy w pobliskich sklepikach. -
On nie był z Załęża - uważają. - Tu, w dzielnicy, wszyscy się znają choćby z
widzenia.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3028074.html
myslam ze to bou jakis gorol ino udowou tyn slaski akcynt.
przeca slazok niy moze byc zly a juz napewno niy zbok.