annak12
10.01.06, 21:34
W Urzędzie Miasta Jastrzębia Zdroju zatrudniono trzy sprzątaczki. Ale nie ot
tak, po prostu. Zorganizowano specjalny konkurs – z regulaminem, ogłoszeniami
w internecie, stertami formularzy do wypełnienia. Na koniec zaś obradowała,
jak to ujęto w urzędowych dokumentach, „Komisja Naboru, która dokonała wyboru”.
– Chcemy być przejrzyści. Tyle się mówi o nepotyzmie przy zatrudnianiu
pracowników, a taka otwartość pozwala na uniknięcie nieprawidłowości i
oskarżeń – tłumaczono nam wczoraj w jastrzębskim magistracie.
Sprzątanie w jastrzębskim magistracie nie jest zajęciem dla każdego. Trzeba
m.in. mieć „uprawnienia do wykonywania pracy na wysokości do 3 metrów”. O.
Górny, A. Materna, B. Tomża
Do wymaganych od sprzątaczek kwalifikacji zaliczono m.in. „sumienność,
rzetelność i operatywność”. Dodatkowo oczekiwano od nich „uprawnień do
wykonywania pracy na wysokości do 3 metrów”.
– Ciekawe, który urząd wydaje uprawnienia do mycia okien? – zastanawia się
radny Jerzy Lis. Zgłosiły się 23 kandydatki, czyli ponad 7 na miejsce, więcej
niż na niejeden kierunek studiów. Ich nazwiska podano do publicznej wiadomości.
Trzy kandydatki na sprzątaczki, które przeszły przez gęste sito urzędniczych
wymagań, lada dzień zaczną szorować pomieszczenia biurowe w wydziale
organizacyjnym. Jastrzębscy radni pukają się w czoło. Od niedawna w
magistracie urzęduje nowy wiceprezydent, Krzysztof Baradziej, jednak w tym
przypadku żadnego kunkursu nie było.
Trzy panie, które dostały posady sprzątaczek w jastrzębskim magistracie,
musiały wziąć udział w specjalnym konkursie. Urzędnicy chcieli w ten sposób
uniknąć podejrzeń o kolesiostwo czy nepotyzm przy zatrudnianiu nowych pracowników.
Tak zakłada program „Przejrzysta Polska”, do którego przystąpiliśmy. Konkursy
mają się odbywać nie tylko na stanowiska merytoryczne, ale także na stanowiska
pomocnicze – wyjaśnia nam Olga Majkowska, rzecznik urzędu miasta.
– Kompletna paranoja! Woźnych będziemy prześwietlać! A od kilku dni mamy
nowego wiceprezydenta, Krzysztofa Baradzieja, i tam obyło się bez takich
ceregieli. Jak chcą być przejrzyści, to konsekwentnie powinni zrobić konkurs
na wiceprezydenta – mówi Jerzy Lis, jeden z radnych w Jastrzębiu Zdroju.
– W przypadku wiceprezydenta nastąpiło powołanie, nie było potrzeby robienia
konkursu. Prezydent ma takie uprawnienia – wyjaśnia Majkowska.
Konkurs ogłoszono w grudniu. Wszystkie wymagania wobec kandydatek na
sprzątaczki opublikowano w internecie. Z warunków konkursu można się
dowiedzieć, jakie zadania czekają przyszłe sprzątaczki: codzienne ścieranie
kurzy z mebli, parapetów, obrazów itp., wymycie na mokro podłóg gumolitowych,
raz w miesiącu mycie okien (zimą można rzadziej). W miarę potrzeb, jednak nie
rzadziej niż co dwa miesiące, w grę wchodzi pranie firan i zasłon. Obowiązkiem
sprzątaczki w jastrzębskim magistracie jest też „codzienne sprawdzanie, czy
istniejące w pomieszczeniach instalacje są wyłączane zgodnie z zasadami BHP i
obowiązującymi przepisami bezpieczeństwa i p. poż. „.
– Może komputery i alarmy będą wyłączać? – zastanawiali się pracownicy urzędu,
z którymi rozmawialiśmy.
Czas na składanie ofert był do 30 grudnia. A potem – zgodnie z zasadą
przejrzystości – nazwiska kobiet, które złożyły podania o pracę, zostały
podane do publicznej wiadomości. Informacja o wynikach wstępnej selekcji,
pierwszego etapu naboru oraz o terminie drugiego etapu została ogłoszona w
Biuletynie Informacji Publicznej oraz na tablicy ogłoszeń urzędu miasta.
– Można nawet przeczytać sobie listę z 23 nazwiskami kobiet, które się
zakwalifikowały. Jestem oszołomiony! – pokpiwa radny Lis.
Ostatecznie, jak poinformował urząd, „Komisja Naboru dokonała wyboru” i podała
trzy nazwiska szczęśliwych kobiet, które będą miały prawo do sprzątania
jastrzębskiego magistratu.
Czy przeprowadzono z nimi rozmowy kwalifikacyjne?
– Nie było konieczności. Właśnie podpisujemy z nimi umowy – informuje Olga
Majkowska.
Akcja „Przejrzysta Polska”
Na stronie internetowej Centrum Edukacji Obywatelskiej czytamy: „Akcja
społeczna „Przejrzysta Polska” ma na celu promowanie uczciwości i skuteczności
w samorządach.
Akcję prowadzi „Gazeta Wyborcza” przy wsparciu Polsko-Amerykańskiej Fundacji
Wolności, Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. S. Batorego, Fundacji Rozwoju
Demokracji Lokalnej, Centrum Edukacji Obywatelskiej i Banku Światowego.
Chcemy, by promowanie uczciwości i skuteczności w samorządach przyczyniło się
do poprawy jakości życia publicznego oraz do pobudzania aktywności
obywatelskiej. Adresatem akcji są samorządy terytorialne, które przy
współpracy z organizacjami pozarządowymi i mieszkańcami chcą udoskonalać
praktykę sprawowania władzy i administrowania, dążąc do wyeliminowania
korupcji i innych form patologii”.
Jacek Bombor - Dziennik Zachodni