Dodaj do ulubionych

kto z wos?

13.01.06, 19:30
bou we PZPR i mo odwaga sie do tego prziznac?


:)))


tera sie posmijymy ale:)))
Obserwuj wątek
      • rita100 Re: kto z wos? 13.01.06, 19:43
        nie nie należałam, nikt mnie do tej partii nie zapraszał, widocznie wiedzieli,
        że ze mnie diabełek ;))))

        Ale ładny jest ten punkt 'e'
        dbać o wysoki poziom moralny, być skromnym , szczerym i uczciwym wobec
        społeczeństwa , pominę partii ;))))
    • ballest Re: kto z wos? 13.01.06, 19:44
      Ty moze nie uwierzysz, jak uech se przyjmowou do Blachowni Slaskiej to ten co
      mie przyjmowu (a bou to gorol - pozni moj bardzo dobry kolega, a tera je w
      Niymcach ;)), to Ci se mie richtig spytou, czy jou je w PZPR, jou se
      zastanowiou chwila, czy go nie uocyganic i mu pedziec, zech je, ale potym uech
      pedziou prouwda, Niy!
      A uon dlaczego niy? a nie chcesz wstapic ?
      Jou mu juzas pedziou- Niy!
      No to mie przyjal;)
      Pedziou jak bys bou, bys u nos nie robiou! ;)

      a kwalifikacje uech miou lepsze jak wszyscy inni, bo szukali ludzi z moim
      wykszatlceniem i znajomoscia jezyka niemieckiego.
      Robiou uech wlasciwie w Nippon Steel Corporation, a nie w Blachowni!
    • szwager_z_laband :) czyli piynknym za nadobne:)) 13.01.06, 19:50
      " propos Króla-Krolla. Kilka lat temu uczestniczyłem w konferencji Niemiecko- -
      Polskiego Stowarzyszenia w Poczdamie; był też Kroll. Omawiano m.in. problemy
      mniejszości niemieckiej w Polsce. Kroll, który był sekretarzem wojewódzkim PZPR
      w Opolu, bardzo narzekał, jak to on i mniejszość niemiecka byli prześladowani w
      PRL. Jeden z niemieckich uczestników, zapytał jak określiłby swoją tożsamość.
      Kroll odpowiedział: "Moją Heimat jest Śląsk, mój Vaterland to Niemcy." Ten
      posiadacz polskiego i niemieckiego paszportu jest posłem do polskiego Sejmu"
    • szwager_z_laband a tera 13.01.06, 20:48
      przepraszom sam wszyskich slonskich Niymcow, ale musiouech obeczyc mosa tym
      kere chcieli sie posmioc ze tych kerych niy dotuje anim Polska ani niy robiom
      tego Niymcy - Danke!

      Tela

      i pyrsk!"
              • ramon6 Re: a tera 13.01.06, 22:57
                co znaczy na sile?

                Nasza gwara byla dla kazdej polonistki czerwona plachta, ale z 35 dzieci w
                pierwszej klasie bylo nas conajmniej 90% tubylcow - no to nazsej pani pedagog
                nie pozostalo nic innegi do wyboru jak nas uczyc poprawnie mowic, a po szkole
                to my juzajs po swojymu.
                Na Slasku egzystowaly w latych 60-tych dwa obok siebie ruwnolegle spoleczenstwa
                ktorych granice przebiegaly czesciowo i poprzez rodziny.
                  • ramon6 Re: a tera 13.01.06, 23:13
                    my jusz wtedy w Pyskowicach miyszkali i to tam te spoleczynstwo bolo trocha
                    barzi wymiyszane jak w Poniszowicach.
                    Po przeprowadzce miou zech jednak dojsc problymy s tymi "mieszczuchami" i to
                    niy jyno z goudkom ale i ze zjawiskiym cwaniactwa - tego na wsi sie niy znauo.
                • szwager_z_laband Re: a tera 14.01.06, 09:45
                  ramon6 napisał:

                  > co znaczy na sile?
                  >
                  > Nasza gwara byla dla kazdej polonistki czerwona plachta, ale z 35 dzieci w
                  > pierwszej klasie bylo nas conajmniej 90% tubylcow - no to nazsej pani pedagog
                  > nie pozostalo nic innegi do wyboru jak nas uczyc poprawnie mowic, a po szkole
                  > to my juzajs po swojymu.
                  > Na Slasku egzystowaly w latych 60-tych dwa obok siebie ruwnolegle
                  spoleczenstwa
                  >
                  > ktorych granice przebiegaly czesciowo i poprzez rodziny.

                  podpisuja sie pod tym co Ramon szkryfnou:)
            • staflik1 Re: a tera 14.01.06, 09:26
              ramon6 napisał:

              > a jou zech bou w 1970 na festynie "Unsere Zeit", byla to gazeta uod DKP!
              > Liczy sie to?

              A jo kozdy rok jezdzil do parku kultury we Chorzowie na swiynto Trybuny
              Robotniczyj. A jak mi siy tam podobauo ! Wdycki bouy dobre krupnioki i ruzne
              wuszty.
                • ballest Re: a tera 14.01.06, 10:40
                  "Po przeprowadzce miou zech jednak dojsc problymy s tymi "mieszczuchami" i to
                  niy jyno z goudkom ale i ze zjawiskiym cwaniactwa - tego na wsi sie niy znauo."

                  Na wsi cwaniactwa gorolow uech tysz nie uobserwowou, ale w miescie ja, tu mosz
                  recht, do tego bou problem ze zuodziejstwem.
                  Na wsi wuasciwie nikogo nie uokrodano, ale juz w szkole sredniej to trzeba
                  tasza bouo zamknac, bo jak uecs miou jakis fajny füller z Niymiec, abo ekierka,
                  czy cyrkiel to ci to zawsze bodli!

                  Uokrodali tych ze wsi, bo te nie byli do zuodziejstwa przyzwyczajeni.

                  Na Swieto Trybuny tysz uech zawsze jezdziou!
                  • staflik1 Re: a tera 14.01.06, 10:58
                    ballest napisał:

                    >
                    > Na Swieto Trybuny tysz uech zawsze jezdziou!
                    >


                    szwager_z_laband napisał:

                    > tam zech tysz bou!
                    >
                    > :))


                    To momy grzych abo to ino ganba ? ;-)
                        • rita100 Re: pytanie 14.01.06, 19:58
                          Tak tylko się pytam tych co po drugiej stronie granicy, a którzy bądź co bądź
                          dobrze władacie jezykiem polskim - w jaki sposób się go uczyliście ? Tylko ze
                          szkoły , czy też rozmawialiście w domu miedzy sobą w tym jezyku ?
                          I skąd znali jezyk polski Wasi rodzice ?
                          • ramon6 Re: pytanie 14.01.06, 23:37
                            rita100 napisała:

                            > Tak tylko się pytam tych co po drugiej stronie granicy, a którzy bądź co bądź
                            > dobrze władacie jezykiem polskim - w jaki sposób się go uczyliście ? Tylko ze
                            > szkoły , czy też rozmawialiście w domu miedzy sobą w tym jezyku ?
                            > I skąd znali jezyk polski Wasi rodzice ?

                            U matki w domu goudali staziki gwarom slonskom pomiyndzy sobom, dlatego moja
                            matka rozumiala pionte przez dziesonte, c jej po wojnie sie przydalo.
                            Ojciec moj, po powrocie z niewoli uczyl sie prawatnie polskiego, a ze jest
                            raczej czlowiekiem ktory bardzo malo mowi, nie podpadlo nikomu ze on po polsku
                            bardzo slabo potrafil - a reszta pszyszla z biegiem czasu.
                        • maksik9 Re: a tera 14.01.06, 20:48
                          u nous w Strzelcach boou taki jedyn Śloonzouk co boou czloonkym Komitetu
                          Cyntralnego partii, ale do Niymiec uciyk jedyn z piyrszych i tam sie podobno nie
                          prziznouwou ze boou w partii, powinni go byli wyciepnyć nazoud, niech by se żoou
                          w tym co tak budowou.
                            • rita100 Re: a tera 15.01.06, 21:35
                              Ramon , rozumie Cię teraz dlaczego jesteś w Niemczech. Słuchając Hanysowego mp3
                              mam prawo ;) coś zamiescić , coś co dziś mi wpadło w rękę - Kapuściński, autor
                              książki Iperium, urodził sie w dzisiejszej Białorusi.
                              Słuchając przemówienia Gomułki to wspaniałe tlo choć bardziej proponuję tego
                              wysłuchać, pisząc pewnien urywek tekstu.

                              schlesien.nwgw.de/m/k/hymn_syntymyntalny.mp3
                              "W szkole od pierwszej lekcji uczyliśmy się alfabetu rosyjskiego. Zaczynamy od
                              litery 's'. Jak to od 's' ? pyta ktoś z głębi klasy. Przeciez powinno być
                              od 'a'!
                              Dzieci , mówi zgnębionym głosem nauczyciel ( który jest Polakiem), spójrzcie na
                              okładkę naszej ksiązki. Jak jest pierwsza literka na tej okładce ? "S" i napis:
                              Stalin "Woprosy leninizmu". Jest to jedyna ksiązka , z ktorej się uczymy".
                              ODCHODZĄC OD NAS, TOWARZYSZ LENIN NAKAZAŁ NAM duka w pierwszej ławce pokorny i
                              cichy Władzio. Lepiej nie bytać , kto to był Lenin. Wszystkie mamy zdążyły nam
                              to już powiedzieć......Baliśmy się nawet głębiej odetchnąć, żeby nie spowodować
                              wybuchu.
                              Wszystkie dzieci będa należały do Pioniera! Któregoś dnia zjeżdza na podwórko
                              szkolne samochód z którego wysiadają panowie w błękitnych mundurach. Ktoś mówi,
                              że to NKWD (....) NKWD musi być najważniejsze, ponieważ ich mundury są
                              eleganckie, nowe. Wojsko chodzi obdarte, zamiast plecaków mają płócienne
                              woreczki, najczęściej puste. Otóż ci z NKWD przywieźli dla nas białe koszule i
                              czerwone chusty. Przynieśli też i rozdali nam pudło znaczków na których byli
                              przywódcy. Nazywali się : Andrejew, Woroszyłow, Chruszczow, Żdanow, Kaganowicz,
                              Kalinin, Mikojan, Mołotow i największy znaczek był ze Stalinem. Znaczki te
                              przypinaliśmy na agrafce, po lewej stronie, tam gdzie starsi noszą medale. (...)
                              Idąc do szkoły musiałem przejść przez tory kolejowe"...

                              I tu mamy opis wywózek, podjeżdzające furmanki pełne ludzi i tobołków. Opis
                              nocy strachu i niepewności , nocy gdzie ludzie do spania nie ściągali obuwia
                              czekając na to najgorsze. Opis rzeczywistości Imperim.

                              "Więc wywózki odbywały sie nocą. Chodzi tu o zaskoczenie. Człowiek śpi, a oto
                              nagle budzą go krzyki, widzi nad sobą wściekłe twarze żołmierzy i NKWD, siłą
                              wyciągają go z łózka, popychają kolbami."

                              Ramon, Laband, Ballest i wszyscy , ktorym się udało mieszkać w lepszym świecie,
                              czy dalej twierdzicie , ze jesteście najbardziej pokrzywdzoną grupą ?
                              Opis czekających w ostrym mrozie pod sklepem dzieciaków, którym obiecano , że
                              będą mogli kupić sobie jednego cukierka jest szokujący.
                              A może wywózki Wam opisać - Ci ludzie nie wiedzieli że są ludźmi.

                              Tylko mnie źle nie odbierzcie :)



                                • rita100 Re: 16.01.06, 19:43
                                  Autor: hanys_hans ☺
                                  Data: 13.01.06, 20:12

                                  Taki powarzny tymat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  Pasowauo by sam pszodzi jaki pjykny HYMN zagrac´a potym bydymy berac´ dali!


                                  schlesien.nwgw.de/m/k/hymn_syntymyntalny.mp3
                                  ha, napewno cięzko Wam zdobyć taką ksiązkę, a milczenie oznacza zgodę na
                                  jeszcze wstrząsający urywek.
                                  Włączcie muzyczkę
                                  "Było ciemno i padał śnieg. Przed sklepem stała już długa kolejka dzieci
                                  ciągnąca sie wzdłuż kilków domów. Sklep był zamknięty. Dzieci stojące na
                                  początku kolejki powiedziały , że sklep będzie otwarty dopiero jutro i trzeba
                                  stać całą noc. Dochodziły nowe dzieci i kolejka rosła w nieskończoność. Brał
                                  mróz jeszcze wiekszy niż w ciagu dnia, ostry , przenikliwy , siarczysty. W
                                  miarę jak płynęły minuty , godziny, stać było coraz trudniej. Na nogach i
                                  rękach miałem już piekące , nabrzmiałe materią wrzody, które bardzo bolały.
                                  (...)
                                  Tymczasem coraz to jakiś fragment kolejki pękał, rozsytywał się po zaśnieżonej,
                                  zamarzniętej ulicy. Żeby rozgrzać się dzieci bawiły sie w berka (...) Nad ranem
                                  ogarnął nas sen (...) Żeby ratować się , żeby prztrwać noc staliśmy w kolejce
                                  kurczowo przytulając się do siebie, jedno za drugim. (...)
                                  Jeszcze ciemnym rankiem przyszły dwie kobiety i zaczeły otwierać sklep. W
                                  kolejkę wstąpiło życie. Śniliśmy góry cukierków, wspaniałe czekoladowe pałace.
                                  Śniliśmy krolewny w marcepana i paziów z piernika. Nasza wyobraźnia płonęła,
                                  wszystko się w niej iskrzyło, promieniało.
                                  W końcu drzwi sklepu otwarły się i kolejka ruszyła. Wszyscy napierali, żeby
                                  rozgrzać się i coś kupić. Ale w sklepie nie było ani cukierków, ani
                                  czekoladowych pałaców. Kobiety sprzedawały puste puszki po landrynkach. Po
                                  jednej dla każdego. Były to okrągłe, duże puszki, które miały na ścianach
                                  namalowane kolorowe, buńczuczne koguty i polski napis - E.Wedel.
                                  Z początki byliśmy bardzo rozczarowani i zgnębieni. Orion płakał. Ale kiedy
                                  zaczeliśmy bliżej badać naszą zdobycz, powoli wstępowała w nas radość. Bo na
                                  ścianach tych puszek pozostał po landrynkach słodki osad, różnobarwne, drobne
                                  kruszyny, gęsta, owocami pachnąca szadź. Przecież mamy mogły zagotowć w tych
                                  puszkach wodę i mieć dla nas słodki , aromatyczny napoj !. Już udobruchani i
                                  zadowolenia poszliśmy do domu. "

                                  Własciwie, to te dzieciaki nie poszły do domu, ale nie chce mi sie pisać dalej,
                                  one z tej radości poszły na karuzele gdzie pozostały po dawnym cyrku, takie
                                  elementy z których sobie sami zrobili karuzelę.

                                  Ciekawe, czy ktoś pamięta te puszki z landrynkami firmy Wedel ?
                                  A mróz tego roku mamy iście syberyjski jest -20 stopni C
                                  • ramon6 Re: 16.01.06, 21:34
                                    Hallo Rita,
                                    prawie co do domu wszedlem i oczy mi sie kleja, wiec nawed nie jestem wstanie
                                    odpowiedziec na Twoj post, ale jutro!
                                    Jutro napewno;-)
                                    • rita100 Re: 16.01.06, 21:46
                                      Cieszę się, bo i ja na jutro, napewno na jutro tez coś przygotuję, jakiś dobry
                                      konsek.
                                      Cieszę się też, że zostaliście nauczeni jęzka polskiego dzięki czemu możemy się
                                      kontaktowac. To jednak coś pozytywnego , szczególnie dla Was ;)))))))
                                      • szwager_z_laband Re: 16.01.06, 22:44
                                        Rita dziynki za tze ciekawe konski.

                                        Jo moga na upartego godac i czysto po polsku - niy miouech z tym nigdy
                                        trudnosci, ale byda musiou sie konsek przizwyczaic bo tak naprowdy to poprawnie
                                        po polsku raczyj zodko mom koniecznosc godac:) Mysla ize wiynkszosc z nos niymo
                                        specjalnych problymow ze polskom godkom - no chyba ze niymo we familii juz
                                        zodnego kery jeszcze poradzi po polsku. Jak to bouo kedys? Kedys sie wiyncyj
                                        godauo i szprechauo, ale poroawie po polsku to zadko kery Slonzok umiou, bo
                                        nawet jak uaziou na polske msze abo do polskyj mynszosciowyj szkouy to niy
                                        zawsze jednak znaczouo to ze bou Polokym. Wiela przed wojnom zalezauo tysz od
                                        pokolynia(czyli od wieku) - stare oumiczki i opy poradziyli opiyknie godac po
                                        slonsku, ale mode byli wiyncyj juz pod presjom totalitarnych rzondow nazistow -
                                        i te mode pokolynie czynsto niy poradziouo juz godac, i ino szprachauo - ale
                                        tysz niy wszyndzie. Jak jo bou mauy to bouo to tysz inaczyj jak je dzisiej - u
                                        nos wtedy na ulicy miyszkauo 90 % slonzokow a ino pora Polokow i bajtle na
                                        placu ajnfach godali a niy mowili. Pamiyntom jedna oumiczka kero jeszcze we 90
                                        roku miyszkaua we Polsce(we Laband) i niy poradziouy po polsku - ona ze cerom
                                        szprechaua, ze wnuczkom godaua, ale mowic to miaua juz blank problym i od tego
                                        uciykaua az do konca zycia. We Slonsku ale zawsze bouo tak ze boua i godka
                                        oficjalnio i naszo swojsko, roz tom oficjalnom bou niymiecki roz polski, ale
                                        nigdy niy bou to niystety slonski
                                        • rita100 Re: 16.01.06, 23:13
                                          Laband, jeśli ślaski jest taki jak piszesz to on ma więcej wspólnego z językiem
                                          polskim niż niemieckim, no wiesz co chce przez to powiedzieć ... ? :)
                                          Teraz ja uciekam - dobranoc
                                          • szwager_z_laband Re: 16.01.06, 23:22
                                            Rita, to ale niy swiadczy ze je to polski dialekt.

                                            dodom ze je i gornoslonko godka(niy spominom sam dolnoslonskyj) kero je wiyncyj
                                            niymieckom.
                                            • rita100 Re: tylko dla cierpliwych w czytaniu 17.01.06, 19:50
                                              Słuchajcie, ponieważ możemy sobie teraz wyjaśnić wiele spraw, możemy otwarcie
                                              mowić , nic więc nie staje na przeszkodzie, byle tylko był dialog i
                                              wyrozumienie dla obydwóch stron. Jesteście pokrzywdzeni, byliście pokrzywdzeni,
                                              ale taka jest historia na którą nie mamy wpływu. Czas wojenny wyzwolił demony i
                                              powojenny zrobił swoje. Ale jedno musimy przyznać , że z tej opresji wyszliście
                                              najlepiej z możliwych obcji. Bez nadmiernych cierpień, które niestety do dziś
                                              trwają w Imperium ludzi zesłanych w różne rejony Rosji. Ogrom ofiar stalinizmu
                                              nie da się przeliczyć i nie da sie już naprawić, ludzie tam tak trwają, ludzie
                                              tam już przywykli do cierpień i nie wyobrażają sobie innego życia. Strach ich
                                              zniewolił.
                                              Ale wracajmy do pewnego cytatu, o Stalinie jeszcze będzie i o jego sile
                                              dyktatorskiej, teraz coś o górnictwie, temat strajków znany jak świat.
                                              Akcja Workuta gdzieś za Kołem Polarnym
                                              "Problem, dramat i makabra Workuty wzieły się z połączenia węgla z
                                              bolszewizmem. W latach dwudziestych odkryli tu wiekie złoża węgla. Szybko
                                              zaczeło powstawać zagłębie węglowe. Budowano je głównie rękoma skazańców, ofiar
                                              stalinowskiego terroru. Powstawały dziesiątki łagrów. Wkrótce Workuta , obok
                                              Magadanu, stała się nazwą - symbolem, nazwą budzącą strach i przerażenie,
                                              miejscem upiornej i często bezpowrotnej zsyłki. Składał się na to terror NKWD
                                              panujący w łagrach., mordercza praca w kopalniach, głód, jaki dziesiątkował
                                              więźniów, i mróz nie do wytrzymania. Bo chodziło tu o zimno dręczące ludzi
                                              bezbronnych, półnagich, chronicznie głodnych, krańcowo wycieńczonych, oddanych
                                              na pastwę najbardziej wymyślnego okrucieństwa."
                                              A jak jest dziś ?
                                              "Dzisiaj Workuta jest nadal zagłębiem węglowym. Tworzy je trzynaście kopalń .
                                              Przy każdej kopalni znajduje się osiedle górnicze, częśc tych osiedli to dawne
                                              łagry, w których mieszkają nadal ludzie."
                                              Ominę opis pracy kobiet, ich warunki pracy, ich jedzenie, bo naprawdę
                                              domyślacie się, jak wygląda ich dzisiejsze życie i ich trwanie w
                                              nieczłowieczeństwu.
                                              Żeby jeść twarde mięso reniferów trzeba mieć zęby, a zęby można wstawiać albo
                                              srebne albo złote. Kolor zębów jest bardzo ważny bo pokazuje miejsce w
                                              hierarchii społecznej. Jakie Stalin miał zęby nie wiadomo, Stalin nigdy się nie
                                              uśmiechał. Wracajmy jednak do opisu dzisiejszego strajku górniczego w
                                              tamtejszych kopalniach, tam gdzie nie ma już strażników, nie ma wyroków nie ma
                                              znęcania się, ale życie trwa dalej jak w łagrach.
                                              Trwa strajk !
                                              "(...) Ot, tak prosta, zdawałoby sie rzecz - wiedza o tym jak jak zorganizować
                                              o przeprowadzić zebranie - jest już zmonopolzowana przez klasę panującą. I
                                              rzeczywiście, po wejściu na salę Naczelny Dyrektor stając za stołemj
                                              prezydialnym z taką swobodą ruchów i taką władczą pewnościa siebie, z jaką
                                              Richard Strauss czy Arturo Toscanini stawali za pulpitem dyrygenckim.
                                              Sala cichnie.
                                              Kto prosi o głos ', pyta spokojnie Dyrektor. Podnosi się kila rąk. Dyrektor
                                              ustala kolejność, ale przede wszystkim sam zabiera głos.
                                              Zebranie trwa już pięć godzin, mówi, do czego doszliście ?
                                              Głosy z sali: Ano do niczego.
                                              A właśnie, niby się martwi Dyrektor, właśnie - do niczego. A ja załatwiłem
                                              sprawę kopalni. Tak załatwiłem ! Wczoraj wróciłem z Moskwy (tu powiedzieć , ze
                                              było się w Moskwie, od razu podnosi człowieka o kilka oczek w hierarchii).
                                              Zawiesza g los, wpatruje się w znieruchomiałą salę i po chwili mówi z patosem :
                                              Będziemy my, my sami, bez żadnego pośrednictaw Moskwy, eksportować nasz węgiel
                                              do Anglii i Ameryki ! My , prosto z 'Wargaszowskiej" !
                                              Na sali ożywienie, tumult, radość. Co to znaczy - do Ameryki ? To znaczy - że
                                              dolary ! A co to znaczy - dolary ? To znaczy wszystko, dosłownie wszystko !
                                              Widzę, jak tych biednych, zmarzniętych ludzi, ludzi, którzy tygodniami nie
                                              oglądają światła dziennego, ten człowiek , który wczoraj wrócił z Moskwy,
                                              zwodzi i nabiera. Widzę, ale nic nie mogę poradzić, nie mogę wstać i zawołać :
                                              ludzie, nie wierzcie mu ! Nie mogę choćby dlatego, żeby nie odebrać im tej
                                              odrobiny ciepła, jaka kryje się w myśli, że 'Wargaszowska' będzie eksportować
                                              węgiel do Anglii i Ameryki".
                                              Strajk się skończył.
                                              Pięknie opisuje Kapuściński dzisiejsze Imperium. Jak tak się zgłębić w
                                              problem .... to wnioski same się nasuwają.
                                              To ziarno stalinizmu próbowano zasiać w Polsce, mniej i więcej w zależności od
                                              reginów.
                                              Ale książka nie jest monotonna tematycznie, znalazłam w niej opis produkcji
                                              konaku i jego wykwintnego smaku - więc nic nie pozostaje jak wznieść w naszych
                                              konfortowych warunkach toast za zdrowie tych co na morzu. Oni piją kliny my
                                              toastujemy. To jest jednak róznica.
                                            • rita100 Re: 17.01.06, 19:54
                                              szwager_z_laband napisał:

                                              > Rita, to ale niy swiadczy ze je to polski dialekt.
                                              >
                                              > dodom ze je i gornoslonko godka(niy spominom sam dolnoslonskyj) kero je
                                              wiyncyj
                                              >
                                              > niymieckom.

                                              Laband to tak się zapytam :)
                                              Czy jak włożę tekst po śląsku na forum niemieckie, to Niemcy go zrozumią i
                                              odpowiedzą ?
                                              • szwager_z_laband Re: 17.01.06, 22:26
                                                w tyj gornoslonskyj godce co my niom godomy to niymcy tego niy spokopiom, ale
                                                je jeszcze gornoslonsko godka keryj niy spokopiom i Poloki.

                                                ps

                                                jo, i inksze sam szkryflomy wiyncyj po polsku, ale musisz se uswiadomic ize
                                                moga tyst tak szkryflac ze niy bydziesz za wiela rozumiec - przinajmiyj niy
                                                zawsze:)
                                                • rita100 Re: 19.01.06, 13:47
                                                  Laband, czyli mogę wnioskować, że blizej Wam do Polski niz do Niemiec.

                                                  Slezan - czytałeś Imperium ?
                                                  • rico-chorzow Re: 19.01.06, 13:55
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Laband, czyli mogę wnioskować, że blizej Wam do Polski niz do Niemiec.
                                                    >
                                                    > Slezan - czytałeś Imperium ?

                                                    Rito,nam najbliżej(nie wiem ilu) do Šląska,a nasza mowa w odpowiednio
                                                    akcentowanym alfabecie,jest dość inna polskiej.
                                                  • socer-schlesier Re: 19.01.06, 14:48
                                                    Niestety ta nasza piękno gwara umiero.Przinajmni tu w rejonie Gliwic.Po sobie widzę,ile fajnych słówek,zwrotów zapamiętanych z dzieciństwa gdzieś umknęło,zostało zapomnianych.Dopiero będąc w Świętochłowicach lub Chorzowie słysząc tamtejszo godka przypomino mi się ten wspaniały klimat z dzieciństwa.
                                                  • rita100 Re: 19.01.06, 22:55
                                                    socer-schlesier napisał:

                                                    > Niestety ta nasza piękno gwara umiero.Przinajmni tu w rejonie Gliwic.Po sobie
                                                    w
                                                    > idzę,ile fajnych słówek,zwrotów zapamiętanych z dzieciństwa gdzieś
                                                    umknęło,zost
                                                    > ało zapomnianych.Dopiero będąc w Świętochłowicach lub Chorzowie słysząc
                                                    tamtejs
                                                    > zo godka przypomino mi się ten wspaniały klimat z dzieciństwa.

                                                    Czyli Socer mogę sądzić , ze tęsknisz do tamtych już przeszłych dni , ktore nie
                                                    wrócą niestety :)
                                                  • rita100 Re: 19.01.06, 22:58
                                                    Słuchajcie poderzewam, że i Waniek i Slenza przeczytali Imperium , bo jednak i
                                                    watek na Gliwicach jakby nawiązywał do tematu i to samo Waniek przypomina ten
                                                    styl pisania. Czuć tą duszę tej własnie książki.
                                                  • rita100 Re: do Labanda 20.01.06, 20:11
                                                    Laband, z najwiekszą przyjemnoscią przysłałabym Ci ksiązkę, jeśli tylko podasz
                                                    adres, choćby sąsiada, nie ma potrzeby , by leżała u mnie bezproduktywnie.
                                                  • szwager_z_laband Re: do Labanda 20.01.06, 20:15
                                                    Hallo Rita:)

                                                    raduja sie ze o mie pamiyntosz - a zwuaszcza przi takim temacie i ksionzce //
                                                    mysla ze jak sie wybiera do Krakowa to sie oby bydymy radowac na jakos spolno
                                                    lampka wina - Dziynkuja za pamiync:))
                                                  • rita100 Re: do Labanda 20.01.06, 20:26
                                                    To ja się czieszę , że przyjmiesz prezent, nie ma większej dla mnie radości jak
                                                    przyjęcie go. Odmówieniem , bardzo bym się zmartwiła. Uprzedzam, że jest ona
                                                    trochę zaniedbana, ale dostałam ją za tzw. 'jabcok'.
                                                    Czekam na adres i wysyłam.
                                                  • rita100 Re: do Labanda 20.01.06, 20:37
                                                    nie mów nic, proszę Cię , no bo co można rzec w takiej chwili - przyślij adres
                                                    i za tydzień masz książkę w rękach i jeszcze zdążysz wrócić na wątek z
                                                    wrażeniami po przeczytaniu :)

                                                    uciekam, to hulaj tym Forum, bo jesteście najlepsi ;)
                                                    Podziwiam Was
                                                  • rita100 Re: do Labanda 20.01.06, 22:23
                                                    Ballest , nie możesz, bo ja nie chcę znać adresu tylko kontakt pod który mozna
                                                    wysłać książkę.
                                                    Laband, Ty się nie kryguj , nie jedną książkę wysłałam już i reklamacji nie
                                                    miałam :)))
                                                    Tak więc , jeśli uwielbiasz tego typu literaturę, a zapeniam Cię , że jednym
                                                    tchem przeczytasz to się nie wahaj.
                                                    Żadnych z tego tytułu nie masz zobowiązań,no może oprócz tego winka na Rynku
                                                    Krakowskim, a jak uda mi sie kupić więcej egzeplarzy to Wam powysyłam.

                                                    A warto przyjechać do Krakowa, bo Rynek krakowski jest najlepszy na świecie :)
                                                    miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3119967.html
                                                  • szwager_z_laband Re: do Labanda 22.01.06, 13:06
                                                    Dziynkuja Rita za pamiync i za wszysko - moje siostrzynce mi zawsze wszysko
                                                    obsztalujom jak prawie co szukom.

                                                    ps

                                                    poczebuja ale tera szyboko wyzdrowiec, bo za pora dni mom jechac na narty:)

                                                    niy mosz jakyjs ekspresowyj recepty?

                                                    :))
                                                  • rita100 Re: do Labanda 22.01.06, 19:31
                                                    Niestety nie, weź coś na wypocenie się i autosugestia , czyli kładziesz się do
                                                    łózka i ciągle powtarzasz - musze być zdrowy, musze być zdrowy, musze być
                                                    zdrowy i jutro wstajesz jak nowo narodzony ! ;))))) Jeśli Twój organizm będzie
                                                    Tobie posłuszny, no ale kto jak kto on powinien być posłuszny, przecież jest
                                                    Twoją własnością :)
                                                    Może jeszcze rum z herbatą :)

Najnowsze z forum