Dodaj do ulubionych

wysznupane we necu

26.09.06, 12:47
www.radio-t.de/zinsik.html
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: wysznupane we necu 26.09.06, 12:56
      Jest w Zabrzu zabytkowa sztolnia, która może stać się wielką atrakcją
      turystyczną naszego regionu. A oto historia z nią zwiazana:

      Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna

      Woda niczym Skarbnik

      Woda była zawsze jednym z największych wrogów górnika. Wystarczyło zapuścić się
      kilka metrów w głąb ziemi, by pojawiała się ta, która niczym zazdrosny Skarbnik
      strzegła podziemnych skarbów. Zalewała podziemne chodniki, błotem i gliną,
      zatapiała pokłady minerałów, topiła w gęstej mazi kilofy, pyrliki i żelazka.
      Wykręcała reumatyzmem wścibskie palce, łamała życie ludzkie, gdy nie ustrzeżono
      się potęgi tego żywiołu. Aby usunąć wodę z kopalni stosowano rozmaite sposoby.
      Wylewano ją z szybu wiadrami, stosowano wyciągi czerpakowe, używano różnego
      typu pomp, poruszanych przez koła wodne lub konne kieraty, budowano sztolnie
      odwadniające, które odprowadzały wodę z kopalni w sposób najskuteczniejszy i
      najtańszy. O roli sztolni niech świadczy zdanie, pochodzące z XVIII-wiecznego
      dokumentu, dotyczącego górnictwa: „Lepszej drogi nie masz ku ratunku rzeczy
      górnej i osuszenia tych gwałtownych wód, gwałtownych wód, tylko przywiedzenie
      sztoły ziemnej, którą by podeszłe a spuszczone wody być mogły". Budowa sztolni
      była imponującym przedsięwzięciem górniczym. Wymagała rozwiązania wielu
      problemów technicznych związanych z utrzymaniem odpowiedniego kierunku i
      wzniosu, przewietrzenia wyrobisk, ich obudowy, uszczelnienia ociosów i spągu
      itd. Podejmowali ją ludzie o ogromnej wytrwałości, cierpliwości i
      przedsiębiorczości.

      Z woli hrabiego Redena
      Z problemem odwodnienia kopalń na Górnym Śląsku zetknięto się ponownie pod
      koniec XVIII w. Realizowany był wtedy zainicjowany przez władze pruskie proces
      budowy nowoczesnego przemysłu górniczo-hutniczego. W jego rozwoju ogromną rolę
      miał odegrać węgiel kamienny, mający stać się w najbliższej przyszłości
      podstawowym paliwem, stosowanym w wielu dziedzinach gospodarki. Poszukiwania
      pokładów węgla doprowadziły do odkrycia w 1790 r. jego pokładów w rejonie
      Zabrza i Chorzowa. Rok później dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu
      hr. F. Reden polecił uruchomić w Zabrzu kopalnię węgla (w 1810 r. otrzymała ona
      nazwę „Królowa Luiza"). Gdy zgłębiono pierwsze, głębokie na około 30 m szyby i
      przystąpiono do urabiania węgla, do podziemnych wyrobisk kopalni natychmiast
      zaczęła napływać woda. Aby odwodnić kopalnię początkowo wyciągano wodę
      wiadrami, następnie wybudowano Szyb Kieratowy, którym wodę usuwano beczkami,
      wyciąganymi na powierzchnię przy pomocy kieratu konnego. Ponieważ wody było
      coraz więcej, w 1795 r. zainstalowano pompę odwadniającą, którą wprawiała w
      ruch sprowadzona z Tarnowskich Gór 24-calowa maszyna parowa (drugą pompę parową
      uruchomiono w 1805 r.). Ten sposób odwadniania był nowoczesny, ale jednocześnie
      bardzo kosztowny, co zwiększało koszty wydobycia węgla i wpływało znacząco na
      jego cenę. Dlatego też hr. F. Reden polecił zaprojektowanie sztolni, która
      miała w pierwszej kolejności odwodnić kopalnię „Królowa Luiza". Następnie miała
      zostać ona przedłużona do Chorzowa, służąc do odwadniania wielu innych kopalń,
      znajdujących się w tym rejonie.

      Angielskie wzory
      Jednak zaprojektowana sztolnia miała nie tylko odprowadzać wodę z kopalni, lecz
      równocześnie służyć do podziemnego transportu węgla drogą wodną do specjalnie
      wybudowanego portu, znajdującego się przy jej wylocie. Tam węgiel
      przeładowywano by na barki, płynące po Kanale Kłodnickim, łączącym Zabrze z
      Gliwicami i Koźlem. W ten sposób węgiel wprost z kopalni mógł dalej Odrą
      dotrzeć nawet do Szczecina. Przy opracowywaniu planów sztolni wykorzystano
      doświadczenia zdobyte na Dolnym Śląsku, w okolicach Wałbrzycha i Nowej Rudy.
      Tamtejsze sztolnie nie tylko odwadniały kopalnie, lecz wzorując się na
      górnictwie angielskim, służyły równocześnie do przewozu węgla na powierzchnię.
      Ponieważ nowa sztolnia miała odwadniać wiele górnośląskich kopalń, nazwano ją
      sztolnią dziedziczną. Wszyscy właściciele kopalń odwadnianych przez sztolnię
      byli zmuszeni do wnoszenia opłat na jej utrzymanie i rozbudowę. Według prawa
      górniczego z 1769 r. opłata ta wynosiła 1/9 dochodu brutto kopalni.


      73 centymetry dziennie
      Po zakończeniu prac projektowych i badań geologicznych terenu, 23 września 1799
      r. rozpoczęto głębienie sztolni, począwszy od budowy jej wylotu, znajdującego
      się w pobliżu skrzyżowania ul. Jagiellońskiej i ul. K. Miarki. Następnie
      górnicy rozpoczęli drążenie w skałach prostokątnego chodnika o szerokości 3 i
      wysokości 4,5 m. Po przebyciu 335 m pod ul. K. Miarki, Powstańców i Piastowską
      wykonano pierwszy świetlik o głębokości 12,9 m. Był to szyb, łączący budowaną
      sztolnię z powierzchnią. Służył on do wentylacji podziemnych wyrobisk,
      umożliwiał górnikom schodzenie po drabinie do podziemi, transport materiałów i
      wydobywanie pokruszonej skały. Gruz skalny zgarniano grabiami do drewnianych
      niecek, z których przesypywano go do wozów, które następnie górnicy przesuwali
      po specjalnej drewnianej szynie w kierunku świetlika (używano też taczek). Tam
      go wysypywano i ładowano do wiader, które wyciągano kołowrotem ręcznym na
      powierzchnię. Do transportu gruzu wykorzystywano też gotowe odcinki sztolni.
      Był on wtedy transportowany na powierzchnię łodziami.
      Praca przy drążeniu sztolni była bardzo ciężka i wyczerpująca. Górnicy
      wykonywali chodnik jedynie przy pomocy pyrlika i żelazka, posługiwano się też
      kilofami i łomami. Pracując na dwie zmiany robotnicy wykuwali codziennie około
      73 cm chodnika. Był on następnie obudowywany przez cieśli drewnianymi stojakami
      i stropnicami, które potem sukcesywnie usuwano, w miarę jak brygada murarska
      obmurowywała korytarz sztolni grubą na 60 cm, kamienną obudową. Stosowano też
      czasami obudowę mieszaną ceglano-kamienną, a odcinki sztolni wykute w
      szczególnie twardych skałach pozostawiano bez obudowy. Szczeliny powstałe
      pomiędzy wykutym chodnikiem a obudową wypełniano ubitym gruzem. Powstała w ten
      sposób sztolnia miała l ,8 - 2 m szerokości i 3,5 m wysokości, a poziom wody
      wynosił około 1,3 m.

      Od świetlika do świetlika
      Gdy sztolnia osiągnęła 360 m długości prace przerwano, gdyż uznano, że jest ona
      prowadzona w złym kierunku. Zmieniono wtedy nieco metodę jej drążenia. W
      odległości 90 m od świetlika nr I wykonano głęboki na 15 m świetlik nr II. Po
      wytyczeniu kierunku budowy, pomiędzy szybikami rozpoczęły pracę dwie ekipy
      górnicze, które drążyły chodnik z dwóch przeciwnych kierunków. Po upływie kilku
      tygodni obydwie brygady spotkały się w połowie długości wykonywanego odcinka.
      Po zakończeniu prac pomiędzy świetlikami I - II, rozpoczęto w ten sam sposób
      prace pomiędzy świetlikami II i III (wykonanym w międzyczasie przez inną grupę
      górników; miał głębokość 17 m a znajdował się na terenie dzisiejszego hotelu
      Monopol). Następnie sztolnia była budowana w kierunku następujących świetlików:
      IV (gł. 22 m, początek ul. Wandy), V (gl. 25 m, budynek młyna przy ul. Brysza),
      VI (gł. 26 m, parking obok budynku PZU), VII (gł. 27 m, w pobliżu Dyrekcji
      Przedsiębiorstwa Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem), VIII (gl. 32 m,
      skrzyżowanie ul. Wolności z ul. Bohaterów Monte Cassino), IX (gł. 37 m, rejon
      stacji benzynowej Shell), X (gł. 38 m, ul. Wolności 398), X (gł. 46 m, budynek
      Elektrociepłowni Zabrze). Gotowe odcinki sztolni oddzielano od drążonych przy
      pomocy specjalnych tam. Umożliwiało to odwadnianie terenu przez ukończone
      odcinki sztolni.
      Prace przy zabrskim odcinku sztolni, odwadniającym wyrobiska kopalni „Królowa
      Luiza" zakończono w 1810 r. Miał on 2530 m długości i kończył się pod budynkiem
      Elektrociepłowni, gdzie wykonano pierwszy z podziemnych portów załadunkowych
      węgla. Port znajdował się na głębokości 46 m i miał 40 m długości, 4 m
      szerokości i 4 m wysokości. Przy pomocy chodników i pochylni połączony był z
      eksploatowanymi pokładami węgla. Poniew
      • szwager_z_laband Re: wysznupane we necu 26.09.06, 12:57
        Od świetlika do świetlika
        Gdy sztolnia osiągnęła 360 m długości prace przerwano, gdyż uznano, że jest ona
        prowadzona w złym kierunku. Zmieniono wtedy nieco metodę jej drążenia. W
        odległości 90 m od świetlika nr I wykonano głęboki na 15 m świetlik nr II. Po
        wytyczeniu kierunku budowy, pomiędzy szybikami rozpoczęły pracę dwie ekipy
        górnicze, które drążyły chodnik z dwóch przeciwnych kierunków. Po upływie kilku
        tygodni obydwie brygady spotkały się w połowie długości wykonywanego odcinka.
        Po zakończeniu prac pomiędzy świetlikami I - II, rozpoczęto w ten sam sposób
        prace pomiędzy świetlikami II i III (wykonanym w międzyczasie przez inną grupę
        górników; miał głębokość 17 m a znajdował się na terenie dzisiejszego hotelu
        Monopol). Następnie sztolnia była budowana w kierunku następujących świetlików:
        IV (gł. 22 m, początek ul. Wandy), V (gl. 25 m, budynek młyna przy ul. Brysza),
        VI (gł. 26 m, parking obok budynku PZU), VII (gł. 27 m, w pobliżu Dyrekcji
        Przedsiębiorstwa Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem), VIII (gl. 32 m,
        skrzyżowanie ul. Wolności z ul. Bohaterów Monte Cassino), IX (gł. 37 m, rejon
        stacji benzynowej Shell), X (gł. 38 m, ul. Wolności 398), X (gł. 46 m, budynek
        Elektrociepłowni Zabrze). Gotowe odcinki sztolni oddzielano od drążonych przy
        pomocy specjalnych tam. Umożliwiało to odwadnianie terenu przez ukończone
        odcinki sztolni.
        Prace przy zabrskim odcinku sztolni, odwadniającym wyrobiska kopalni „Królowa
        Luiza" zakończono w 1810 r. Miał on 2530 m długości i kończył się pod budynkiem
        Elektrociepłowni, gdzie wykonano pierwszy z podziemnych portów załadunkowych
        węgla. Port znajdował się na głębokości 46 m i miał 40 m długości, 4 m
        szerokości i 4 m wysokości. Przy pomocy chodników i pochylni połączony był z
        eksploatowanymi pokładami węgla. Ponieważ sztolnia była zbyt wąska, by mogły w
        niej przepływać obok siebie równocześnie dwa czółna, pomiędzy świetlikami IV -
        X wykonano trzy mijanki o długości 30 i szerokości 5 m.

        Podziemna żegluga
        Uruchomiona sztolnia odwadniała pokłady węgla Pochhammer, Reden, Heinitz,
        Einsiedel. Urobek ładowano do drewnianych skrzyń mieszczących po 370 kg węgla,
        które ustawiano na platformach, ciągniętych przez konie. Zestawy takie
        poruszały się po żelaznych szynach, ułożonych w chodnikach, prowadzących do
        podziemnych portów. Tam skrzynie węglem przeładowywano przy pomocy specjalnych
        dźwigów z platform do drewnianych łodzi, wzmocnionych żelaznymi szynami. Łodzie
        miały 9 m długości, 1,3 m szerokości i mieściły do l0 skrzyń z węglem (4 tony).
        Potem sczepiano łańcuchami po 3-4 łodzie, które przepychał przez sztolnię jeden
        robotnik. Opierał się on głową i rękami o kołki dębowe wbite w wyrobiska, a
        nogami przesuwał łodzie do przodu. Ody znalazł się w ostatniej łodzi,
        przechodził do pierwszej i rozpoczynał pracę od początku. Powtarzając
        wielokrotnie tę czynność po 6-7 godzinach osiągał ujście sztolni (w latach
        następnych przewoźnik odpychał się od stropu drewnianym kołkiem, co skróciło
        okres spławu do 3-4 godzin). Tam, w małym porcie przy pomocy specjalnego
        żurawia następował przeładunek węgla do dużych łodzi, mieszczących po 18
        skrzyń, kursujących następnie po Kanale Kłodnickim. Zaczynał się on w Zabrzu i
        łączył wylot sztolni z Królewską Odlewnią Żelaza w Gliwicach; jego budowę
        rozpoczęto w 1799 r. Łodzie były holowane w stronę Gliwic przy pomocy liny,
        ciągniętej przez idących brzegiem robotników. Na terenie Zabrza kanał biegł
        wzdłuż dzisiejszych ulic K. Miarki i Góry św. Anny, następnie przez obecny park
        Dubiela. Dalej wzdłuż dzisiejszej ul. Nad Kanałem kierował się w stronę
        Maciejowa, gdzie przechodził pod ul. Wolności i skręcał w kierunku Sośnicy. Tam
        łodzie musiały pokonać 11-metrową różnicę poziomów, do czego używano pochylni
        rolkowej. Dalej kanał biegł już w kierunku Gliwic, przepływając obok huty w
        kierunku centrum, gdzie znajdował się port węglowy.
        20 metrów rocznie
        Po ukończeniu pierwszego odcinka budowę sztolni prowadzono dalej, drążąc
        chodnik o długości 836 m w kierunku pokładu Jerzy. Następnie sztolnia biegła
        wzdłuż ul. Wolności w kierunku Zaborza, gdzie na wysokości szybów kopalni
        Zabrze (Pole Wschodnie) ponownie przechodziła pod ul. Wolności i kierowała się
        w stronę Rudy, Lipin i Chorzowa. Budując kolejne odcinki sztolni napotkano po
        drodze szereg trudności technicznych i geologicznych, zmniejszających tempo
        prowadzonych prac. Podnosiło to ogromnie koszty budowy i wymagało dużych
        nakładów na utrzymanie istniejących już odcinków. Mimo tych przeciwności w 1847
        r. sztolnia osiągnęła długość 8,2 km, a w pięć lat później - 10,8 km. W latach
        1850-60 do sztolni doprowadzono kilka odgałęzień, umożliwiających odwadnianie
        11 innych kopalń Potem natrafiono na skały wodonośne, z warstwami półpłynnymi i
        kurzawkami, co spowolniło prace do tego stopnia, że na początku lat 60.
        budowano tylko po 20 m sztolni rocznie. Ostatecznie budowę liczącej wtedy 14,2
        km sztolni ukończono 6 października 1868 r., gdy jej przodek dotarł do
        kopalni „Król" w Chorzowie. Unieruchomiono wtedy pompy odwadniające kopalnię i
        wody z podziemnych wyrobisk spłynęły do sztolni, którą przepływało wówczas 17 m
        sześć./min.

        Węgiel górą
        Trwająca 64 lata budowa kosztowała ponad 2 mln marek w złocie (ok. 300 mln $).
        Na długo przed ukończeniem budowy, bo już w roku 1838 zaprzestano spławiania
        nią węgla – przewożenie go furmankami nowo otwartą szosą Kronprintza (ul.
        Wolności) okazało się mniej czasochłonne i tańsze. Do likwidacji transportu
        wodnego przyczynił się też fakt, że główny odbiorca węgla z kopalni „Królowa
        Luiza" -Królewska Odlewnia Żelaza w Gliwicach - zaczął zaopatrywać się w innych
        kopalniach. Od 1846 r. większość węgla z kopalni była już wywożona koleją.
        Pokłady węgla eksploatowane przez kopalnię „Królowa Luiza" do poziomu sztolni
        nie były dobrej jakości, uległy szybkiemu wyczerpaniu, a część zniszczona
        została przez nieumiejętną eksploatację i podziemne pożary. Wszystko to
        spowodowało spadek wydobycia węgla z 31 tyś. t w 1816 r. do 16 tyś. t w 1842 r.
        Aby kopalnia mogła nadal funkcjonować, musiano sięgnąć po głębiej ulokowane
        zasoby. W 1842 r. uruchomiono szyb Dechen o głębokości 83 m, co umożliwiło
        pozyskanie węgla znajdującego się 44 m poniżej poziomu sztolni. Niestety,
        prowadzone na tym poziomie roboty górnicze naruszały skały, co powodowało, że
        woda ze sztolni uciekała z powrotem do położonych poniżej wyrobisk. Aby temu
        zaradzić, w 1842 r. i w 1855 r. sztolnię uszczelniano, poprzez ułożenie
        drewnianych rur, przez które przepływało 12 m sześć, wody na min. Usuwano
        osadzający się muł i szlam, remontowano chodniki, w których do podtrzymania
        stropu ustawiano różne podpory i rozpory. W latach 1858 - 63 na terenie
        kopalni „Królowa Luiza" wykonano liczącą l km sztolnię równoległą, którą
        popłynęła woda nie mieszcząca się w lutniach. Odcinek ten zaczynał się pod
        budynkiem maszynowni szybu Zabrze II, a kończył w rejonie świetlika VII. Gdy w
        latach 50. zgłębiono kolejno szyby Carnall (Zabrze II), Oeynhausen, Krug, Prinz
        Schonaich (Zabrze I), Skalley, zainstalowano w nich nowe parowe pompy, które
        nie wyciągały wody bezpośrednio na powierzchnię lecz wylewały j ą do sztolni.
        Na przełomie XIX i XX w. wybudowano też chodnik łączący sztolnię z szybem
        Wilhelmina (Wyzwolenie).

        Woda Bytomką i Rawą
        W miarę upływu czasu sztolnia traciła jednak powoli na znaczeniu, gdyż w wielu
        innych kopalniach, które do tej pory odwadniała, ustawiono silne pompy, które
        tłoczyły wodę bezpośrednio na powierzchnię. Tak stało się np. w kopalni „Król"
        w Chorzowie, gdzie już w 1872 r., a więc w zaledwie cztery lata po
        doprowadzeniu sztolni, rozpoczęto wydobycie głębiej zalegającego węgla.
        Ponownie uruchomione pompy wydobywały wodę do poziomu sztolni do 1875 r.
        Ponieważ stan sztolni ciągle się jednak pogarszał, wodę z kop. „K
        • szwager_z_laband Re: wysznupane we necu 26.09.06, 12:58
          Woda Bytomką i Rawą
          W miarę upływu czasu sztolnia traciła jednak powoli na znaczeniu, gdyż w wielu
          innych kopalniach, które do tej pory odwadniała, ustawiono silne pompy, które
          tłoczyły wodę bezpośrednio na powierzchnię. Tak stało się np. w kopalni „Król"
          w Chorzowie, gdzie już w 1872 r., a więc w zaledwie cztery lata po
          doprowadzeniu sztolni, rozpoczęto wydobycie głębiej zalegającego węgla.
          Ponownie uruchomione pompy wydobywały wodę do poziomu sztolni do 1875 r.
          Ponieważ stan sztolni ciągle się jednak pogarszał, wodę z kop. „Król"
          spuszczano do Rawy.
          Korzyści jakie dawała sztolnia okazały się niewspółmiernie małe w stosunku do
          poniesionych kosztów budowy i jej utrzymania. Na początku XX w. częściowo
          zasypano Kanał Kłodnicki pomiędzy Zabrzem a Gliwicami. Od tego momentu nadmiar
          wody ze sztolni kierowany był specjalnym upustem do Bytomki. W tym stanie
          sztolnia dotrwała do lat 50. XX w., kiedy to podjęto decyzję ojej likwidacji. W
          1953 r. zniszczono i zamurowano wylot sztolni, zasypano szybiki. Powoli
          sztolnia zaczęła odchodzić w zapomnienie.

          Zabytek techniki, pomnik... konsekwencji
          W świadomości społecznej sztolnia zaistniała ponownie, gdy niedawno rozpoczęto
          jej penetrację, a działania te zostały nagłośnione przez media. Tymczasem jest
          ona najcenniejszym zabytkiem techniki górniczej i hydrotechnicznej na terenie
          naszego miasta. Mimo upływu dwóch stuleci, podziemne korytarze sztolni znajdują
          się w zaskakująco dobrym stanie. Są one wspaniałym przykładem, jak nasi
          przodkowie rozwiązywali problemy techniczne, świadczą też o ich wytrwałości i
          uporze w dążeniu do celu. Z drugiej strony, sztolnia jest też dowodem na to,
          jak... nieracjonalna może być polityka gospodarcza prowadzona przez państwo.
          Jej budowa poza terenem Zabrza była niecelowa i nieekonomiczna, jednak
          administracja państwowa, nie licząc się z kosztami kontynuowała rozpoczęte
          dzieło.
          Ponowne otwarcie zabrskiego odcinka sztolni związane byłoby na pewno z
          ogromnymi kosztami, lecz stałaby się ona z pewnością ogromną atrakcją
          turystyczną, a po jej ponownym połączeniu ze skansenem „Królowa Luiza"
          powstałby jeden z najcenniejszych i najciekawszych na skalę europejską
          kompleksów, prezentujących zabytki techniczne. Czy plany te zostaną
          zrealizowane przekonamy się w najbliższej przyszłości.

    • szwager_z_laband Re: wysznupane we necu 26.09.06, 13:00
      Laband, Fritz 1.11.25 - 3.1.82

      Hindenburg 09, SG Wismar-Süd / Anker Wismar, Hamburger SV, Werder Bremen, GW
      Hamburg

      >> HSV 50 - 56, WER 56/57 ... 4 Länderspiele (1954), Weltmeister
      1954 (im Endspiel nicht eingesetzt), 3 Ausw. DDR (keine Länderspiele), 1
      Ausw. DDR 'B' (inoffiziell), 6 Ausw. NFV (1953 - 56), 5 Ausw. Mecklenburg,
      Ausw. Hamburg



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka