Dodaj do ulubionych

Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać

26.09.06, 18:26
Zdradzamy niektóre z tajemnic ruletki, totolotka, zakładów bukmacherskich!
Kiedy matematyka jest przeciwko nam, a kiedy nam sprzyja - wyjaśnia Piotr
Wołowik z Politechniki Poznańskiej

Piotr Cieśliński: - Niedawno w londyńskim kasynie Ritza dwóch Serbów i
Węgierka wygrali w ruletkę ponad milion funtów. Pomagali sobie miniaturowym
laserowym skanerem i komputerem. Jak to było możliwe?

Piotr Wołowik, doktorant w Instytucie Elektroniki i Telekomunikacji
Politechniki Poznańskiej: - W ruletce można obstawiać od chwili, kiedy kulka
została rzucona, aż do momentu, kiedy wyraźnie zabroni tego krupier.
Teoretycznie gra ma losowy charakter i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, do
którego numeru wpadnie kulka. Ale gracze mieli miniaturowe urządzenie, które
działało podobnie jak policyjny radar, mierzący prędkość jazdy samochodem.
Korzystając z tej "pomocy technicznej" ustalali prędkość kulki, a to pozwalało
im zgadywać, w którym sektorze koła ona się zatrzyma.

Nadal nie mieli pewności, gdzie dokładnie wyląduje kulka, ale rachunek
prawdopodobieństwa działał teraz na ich korzyść, a nie kasyna?

Tak. Normalnie prawdopodobieństwo, że kulka wpadnie do sektora koła
obejmującego jedną trzecią obwodu wynosi 1/3. Tymczasem dzięki skanerowi można
np. oszacować, że w danym sektorze kulka zatrzyma się z prawdopodobieństwem
nieznacznie większym, np. 4/9 lub 1/2. Wystarczy teraz tylko przełożyć to na
właściwe wyliczenie stawek zakładów i obstawianie...

Zresztą idea nie jest nowa. Czytałem, że tuż po drugiej wojnie światowej
matematycy w USA konstruowali takie urządzenia elektroniczne, które zapewniały
im przewagę w kasynach. Nie było wtedy jeszcze komputerów. Gracz jedynie na
oko szacował prędkość kulki oraz wirującego koła i na tej podstawie ustawiał
przełączniki, które sterowały układem bramek logicznych. Nie były to
oczywiście urządzenia tak zaawansowane jak współcześnie, ale wystarczały do
zyskania w grze niewielkiej przewagi nad kasynem.

A matematyka daje potem przepis, jak tę przewagę zamienić w wygraną.

Błagam, niech Pan go zdradzi.

To prosty wzór matematyczny, tzw. kryterium Kelly'ego.

Zgaduję, że Kelly musiał być nałogowym hazardzistą.

John Kelly pracował w słynnych laboratoriach Bella koncernu AT&T. Zajmował się
teorią informacji i kodowania kanału transmisyjnego w telekomunikacji. Jego
wzór - sformułowany w 1956 r. - tego właśnie dotyczył. Potem okazało się, że
ma on związek z czystym hazardem, bo są pewne analogie między transmisją
danych a zarządzaniem kapitałem.

A czy Kelly był hazardzistą? Z tego, co wiem, to nałogowi hazardziści nic nie
odkrywają, bo są bardziej zajęci grą, niż chłodnymi kalkulacjami, a poza tym
nie mają czasu na myślenie.

Co takiego mówi ten wzór?

Podaje, jaką cześć aktualnie posiadanej kwoty gracz powinien przeznaczać na
kolejne gry, aby maksymalizować zysk i jednocześnie minimalizować poniesione
na grę nakłady.

Wielkim pechowcom kryterium Kelly'ego może nie wystarczyć. Jeśli bowiem spotka
ich długa, czarna seria?

Kryterium Kelly'ego zapewnia bezpieczną strategię obstawień. Wysokość zakładu
zależy od ilości gotówki, jaką dysponujemy. Jeżeli mamy pustą kieszeń, to i
nasze zakłady są małe, a gdy się wzbogacimy, to i zakłady rosną. Nigdy nie
zbankrutujemy, ponieważ nie stawiamy wszystkiego, lecz tylko odpowiednią część
naszego kapitału, zostawiając sobie coś niecoś na dalszą grę.

Ale powtarzam, że wzór ma sens tylko wtedy, kiedy kiedy posiadamy w grze
statystycznie niewielką przewagę, ponad to co zwykle oferują jej założenia. Na
starcie rachunek prawdopodobieństwa jest w założeniu niekorzystny dla gracza.

Niestety, zazwyczaj kasyna kontrolują, czy ktoś nie używa jakiejś "pomocnej"
aparatury. Trzeba ją "przemycić" na salę gry, a to już nie jest takie proste.

Jeśli więc gramy fair, to musimy zdać się na szczęśliwy los?

Generalnie tak. W żaden sposób nie możemy sobie pomóc bazując na zasadach
czysto matematycznych, jeżeli gra losowa posiada - jak mówią matematycy -
ujemną wartość oczekiwaną wygranej. A tak właśnie konstruowane są gry, bo
przecież organizator hazardu chce na nich zarabiać, a nie tracić.

W sprzedaży jednak znajdują się "cudowne systemy", które oferują graczom
możliwość pewnego zarobku.

Te metody są zwykle oparte na progresji stawkowania. Trzeba wybrać określoną
liczbę bądź parę liczb i nieustannie ją obstawiać, aż w końcu ona wypadnie.
Oczywiście, żeby zarobić ponad to, co się inwestuje, należy za każdym razem
zwiększać kwotę, którą stawiamy. Kiedy w końcu los się do nas uśmiechnie, to
zysk z wygranej przewyższy straty poniesione w poprzednich grach.

Logicznie taki system jest spójny ponieważ - jeżeli wybierzemy sobie jakąś
liczbę i nieustannie będziemy ją obstawiać, to w końcu ona wypadnie. Kłopot w
tym, czy wystarczy nam pieniędzy, aby nieustannie podnosić kwoty, za które
gramy. Koszta gry rosną wykładniczo i przy kilkunastu "pechach" z rzędu może
to być już kwota astronomiczna.

Czy liczba, jaką obstawiamy w takim systemie, może być dowolna?

Istnieją programy komputerowe, wspomagające tworzenie systemów, które

posiłkują się różnego rodzaju statystykami poprzednich wyników losowań
(posiadają uaktualnianą przez Internet bazę wszystkich losowań). Za pomocą
odpowiednich narzędzi - takich jak sieci neuronowe, algorytmy genetyczne,
krzywe multiregresji itp. - starają się przewidzieć i sugerować, co za liczba
lub para liczb powinna być obstawiana.

Ale wszelkie te narzędzia opierają się raczej na pomysłowości ich twórców, bo
jeżeli gra jest losowa, to z założenia nie można przewidzieć jej wyników.

Nie można zdobyć pewności, która liczba czy zestaw liczb wypadnie w kolejnym
losowaniu?

Matematyka mówi, że nie można, choć intuicja podpowiada co innego. Na przykład
w Multilotku statystycznie rzecz biorąc każda liczba powinna wypadać co cztery
losowania. Czasami jednak któraś z liczb nie pojawia się przez szesnaście
losowań z rzędu, a bywa że i dłużej. Spodziewamy się więc, że podobne "dziury"
(albo też "pagórki") w historii losowań powinny w niedalekiej przyszłości zniknąć.

Jeżeli więc np. długo nie była wylosowana liczba 6, to właśnie ją warto obstawiać?

Chyba że kulka z szóstką się wypaczyła. Były takie przypadki. Jeżeli wykreśli
się historię losowań dla Multilotka od początku jego istnienia, to widać w nim
charakterystyczną, tajemniczą dziurę dla liczb z zakresu 50-60. Te liczby były
losowane rzadziej niż inne i wyglądało to na trwałą tendencję.

To wiązało się z jakimś defektem kulek lub maszyny losującej?

Pewnie tak było, choć niektórzy doszukiwali się jakiś "spiskowych teorii"
związanych z tymi liczbami. Kiedy jednak kulki wymieniono na nowe, to zjawisko
znikło. W każdym razie w ostatnich kilkuset losowaniach nie widać podobnych
anomalii, tj. każda liczba średnio miała taką samą szansę na wylosowanie.

Jeżeli więc ktoś decyduje się grać systemem progresji stawkowania w
Multilotku, to powinien wybrać sobie liczbę lub parę - najlepiej taką, która
miała ostatnio najdłuższą przerwę w losowaniach - i na nią stawiać. Jakkolwiek
same kulki nie mają "pamięci", że dawno nie wypadły i teraz powinny wypaść, to
w pewnym sensie intuicja nam podpowiada, że niebawem ich wypadnięcie będzie
"pewne".

Czy trzeba tu zawierzać tylko intuicji? Nie można tego dowieść matematycznie?

Niestety, nigdzie nie jest zagwarantowane, że dana liczba niebawem zostanie
wylosowana. Może ona nie wypadać mnóstwo razy z rzędu i nie będzie to
sprzeczne z czystą matematyką. Rzucając 20 razy monetą możemy otrzymać 20 razy
orła, mimo że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest prawie zerowe.

Inaczej mówiąc, możemy mieć z matematycznego wzoru nawet 99,999 proc.
pewności, że w najbliższym losowaniu jakaś liczba się pojawi, a ona jak na
złość może nie wypaść jeszcze przez kilkanaście następnych losowań.

Jeśli ktoś ma pecha, tak jak ja, to takie czarne serie mogą przytrafiać się
nader często. Czy nie
Obserwuj wątek
    • duschek Myślokształt 26.09.06, 18:29
      Usiądź lub połóż się wygodnie, a następnie zrelaksuj się. Pozwól, aby twoje
      ciało i twój umysł rozluźnił się. Weź kilka głębokich oddechów. Następnie
      zwizualizuj sobie np.,: jabłko. Nic z nim nie rób. Nie kręć i nie baw się nim.
      Pozwól, aby nic poza tym jabłkiem dla ciebie nie istniało. W tej właśnie chwili
      pozwól, aby wszystko inne stało się dla ciebie nieważne. Najważniejsze w tym
      momencie jest tylko jabłko. Pozwól sobie je widzieć jak najlepiej i jak
      najwyraźniej. Ćwicz tak każdego dnia nie robiąc żadnych przerw, lecz nie rób nic
      na siłę. Jeśli się zmęczysz to ćwiczenie przerwij. Każdego następnego dnia
      pozwól sobie przedłużyć ćwiczenie. Ćwicz 1-2 razy dziennie.
      Ćwiczenie te ma na celu rozwijać nie tylko koncentrację, ale także
      sztukę wizualizacji, które jest niezbędna w kursie doskonalenia umysłu.
      Wizualizacja jest obrazem powstającym przed twoim wewnętrznym wzrokiem. Z
      obrazem tym łączy się szereg powiązanych ze sobą myśli, odczuć i innych wrażeń.
      Wizja, z towarzyszącym jej uczuciem, tworzy odpowiadający jej myślokształt. W
      sztuce wizualizacji liczy się umiejętność utrzymania koncentracji na obrazie,
      który w sobie widzisz i na towarzyszących mu odczuciach. Należy myśleć obrazowo
      i plastycznie. Jeśli jesteś mocno skoncentrowany, projektujesz swoje
      myślokształty na otaczające cię istoty. W praktyce metafizycznej czy
      parapsychicznej koniecznie staje się jasny, przytomny i spokojny umysł.
      Skoncentrowany umysł ma zdolność świadomego wpływania na wibracje i potrafi
      przez to zmienić warunki energetyczne i społeczne otoczenia. Wywołuję on
      określoną wibrację myśli, którą wysyłamy w przestrzeń, gdzie wchodzi ona w
      kontakt z inną, podobną jej poziomem energetycznym wibracją. W ten sposób
      kreujemy zmiany, czy tego chcemy czy nie. Ten proces jest podstawą techniki
      kreowania sobie warunków życia. Tą technikę możesz też wykonywać przemiany w
      pełni świadomie. Aby to osiągnąć, musisz mieć pewność, że tak długo trzymasz
      koncentrację na swoich wizualizacjach, myślach czy zamiarach, jak długo będzie
      to konieczne, by uzyskać zamierzony sukces. Musisz się nauczyć myśleć dokładniej
      i plastyczniej, niż dotychczas.
      Ćwiczenie: Wpisz na kartce papieru nazwy 15 do 20 przedmiotów nie
      znajdujących się w twym polu widzenia. Początkowo niech to będą przedmioty
      codziennego użytku. Wybierz z listy pewien przedmiot, wymień głośno jego nazwę i
      staraj się, by jego obraz momentalnie zjawił się przed twym okiem wewnętrznym.
      Powinien on być tak plastyczny, jakbyś miał go dotknąć rękami. Oczy możesz przy
      tym zamknąć. Oczywiście doskonale plastycznej wyobraźni nie osiąga się od razu,
      więc wywołuj dany przedmiot przed oko wewnętrzne tak długo, aż eksperyment uda
      się ci się bez zarzutu. Dopiero potem przechodź do następnych przedmiotów.
      Ćwiczenie trwa najmniej kwadrans.
      Ćwiczenie plastycznej wyobraźni będziesz po kilku tygodniach
      wykonywać z otwartymi oczami. W ten sposób wykształcisz sobie tak dużą siłę
      wyobraźni, by widzieć przedmioty wyobrażone, pomimo patrzenia na coś zupełnie
      innego. Powinieneś skoncentrować swą wolę tak, by bez wysiłku i napięć zobaczyć
      wyobrażone przedmioty jako wiszące przed tobą w powietrzu. Staraj się, by twoje
      myśli i wyobrażenia były jak najbardziej plastyczne. Staraj się łączyć myślenie
      słowami z myśleniem obrazami. Każde twoje słowo powinno wywoływać odpowiadający
      mu obraz z pełną plastyką i wyrazistością. Próbuj też ożywić każdą z myśli
      właściwym jej uczuciem. To niezwykle ważna i cenna umiejętność. Myślenie
      właściwie polega na duchowym przeżywaniu wszystkiego, co pomyślne. Za każdym
      razem kiedy myślisz, wyobrażasz sobie coś, albo wizualizujesz, wywołujesz
      wibrację w swoim mentalnym ciele. W ten sposób wytwarzasz wibracje myśli i
      tworzysz myślokształty. W praktyce parapsychicznej, podczas projekcji myśli lub
      wizualizacji, korzystasz z myśli, oraz z myślokształtów. Każda konkretna myśl
      wytwarza promieniujące wibrację oraz towarzyszący jej kształt. Możliwość
      wywierania przez ciebie skutecznego wpływu na otoczenie zależy głównie od
      jasności twych myśli i od zawartej w nich siły. Koncentrując się więc na
      pozytywnym nastawieniu. Myślokształt utworzony z subtelnej, mentalnej wibracji
      ma wielką siłę i energię i może służyć za potężne narzędzie, jeśli kieruje nim
      siła, niezłomna wola. Niektórzy używają myślokształtów do manipulacji bądź do
      wywierania negatywnych wpływów na innych. Pamiętaj jednak, że każdy myślokształt
      zawsze trzyma się swojego twórcy, niezależnie od twego, ku komu jest wysyłany. I
      wpływa na swojego twórcę w sposób właściwy dla jego wibracji i zależny od
      intencji stworzenia go. To dlatego ze złe życzenia pokutuje się, a w wyniku
      wysyłania dobrych korzysta się według ich miary. Powstającej myśli, zazwyczaj
      towarzyszy pewna ilość prany, która udziela jej dodatkowej mocy i często
      wywołuje nadzwyczajne wyniki. Myśl wysłana dla osiągnięcia jakiegoś celu lub
      wpływu, jest o wiele silniejsza od myśli stworzonej bez celu. Myśl obdarzona
      życiową energią staje się nieomal żywą istotą. Taki myślokształt, który styka
      się z ciałem mentalnym innego człowieka, ma moc oddziaływania prawie równą
      osobie, która go wysłała. Pozytywne myślokształty mogą spowodować pozytywne
      zmiany w uczuciach otaczających nas ludzi i budzić w innych świadomość dopływu
      nowej siły i odwagi. Takie myśli, wysłane w intencji leczenia albo poprawy
      samopoczucia danej osoby, pędzą w jej kierunku z wielką prędkością.
      Myślokształty wpływają na odbiorcę, dopóki poświęca się im swoją uwagę.
      Kotwiczenie myślokształtów:
      Usiądź i skoncentruj się na jakimś napisanym zdaniu lub na
      fotografii. Wpatruj się w obraz długo i w skupieniu tak, byś zapamiętał
      dokładnie każdy szczegół. Odłóż swą pomoc techniczną i teraz wpatruj się w jasną
      ścianę lub w miejsce na fotelu. Siłą swej wyobraźni zobacz napis lub osobę w
      miejscu w którym się wpatrujesz. Siłą swej woli nanieś obraz na to miejsce.
      Zamknij na chwilę oczy. Spróbuj po ich otwarciu zobaczyć obraz. Jeśli się udało,
      możesz wyjść z pokoju i po kilkunastu minutach wrócić, aby sprawdzić, czy
      pozostawiony myślokształt jeszcze się w nim utrzymuje? To ćwiczenie może się
      bardzo przydać jako wstęp do uzdrowienia.
      Skuteczna prośba:
      Dzięki skoncentrowanej autosugestii można osiągnąć to, że usmył podświadomy
      będzie precyzyjnie reagował na żądania umysłu świadomego . Najbardziej
      wyrafinowana forma autosugestii to taka, kiedy nie tylko uzyskamy współpracę
      naszego niższego ja, lecz również otrzymamy pomoc naszego Wyższego Ja.
      Według zasad wiedzy Tajemnej (Huna), wszystkie prośby, modlitwy, są przesyłane
      telepatycznie przez podświadomość do Nadświadomości. Bez znaczenia jest, do kogo
      się modlimy. Jest tylko jedno miejsce do którego modlitwa może trafić - nasze
      Wyższe Ja, Kapłani Wiedzy Tajemnej mówią, że musimy prosić poprzez umysł
      podświadomy, czyli niższe ja i za jego pośrednictwem zwracać się do
      Nadświadomości, informacje powinny być przekazywane w formie wyobrażenia do
      niższego ja Stanowi to pewną formę telepatii. Średnie ja przekazuje prośbę
      najpierw niższemu ja. Ono akceptuję ją i przesyła telepatycznie do Wyższego Ja.
      Jeśli stworzysz obraz siebie w stanie doskonałym zdrowia i tę myśl narzucisz
      niższemu ja jako wyobrażenie, ono wytworzy obraz ciebie, będącego w doskonałym
      zdrowiu i prześle Wyższemu Ja komunikat o akceptacji doskonałego stanu zdrowia.
      Wyższe ja odpowie na tą prośbę „materializując” ową obrazową formę myślową w
      twojej rzeczywistości.
      Oto jest tajemnica odkryta przez twórców Huny: tworząc swą prośbę musisz
      stworzyć obraz już pełnionego, skończonego, doskonałego faktu. Obraz twej
      sugestii nie może zawierać choroby. Jeśli będziesz prosił „uzdrów mnie z
      choroby”, niższe ja stworzy obraz ciebie chorego i pośle go jako modlitwę. Na
      szczęście nic z tego nie powinno się zmaterializować. Warto też nauczyć się
      sposobu gromadzenia nadzwyczajnego ładunku siły życiowej, a następnie
      przekazywa
    • annak12 Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać 26.09.06, 19:38

      jak grać?,typujemy tylko trafne liczby;)albo zdajemy się na ślepy los,roz chybił
      a roz trafił:)

      • rita100 Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać 26.09.06, 19:56
        skupiamy się intensywnie i czary mary , hokus pokus ... ;)bach !
        • hanys_hans Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać 26.09.06, 21:34
          schlesien.nwgw.de/g/Diabelski_Zart.mp3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka