ballest
04.12.06, 08:01
Polska to jednak dziki zachod;)
Nie chce mi sie fto wierzyc?
"Czy Andrzej Lepper i Stanisław Łyżwiński oferowali kobietom pracę w zamian
za seks, czy Zyta Gilowska odejdzie z rządu, jeśli wróci do niego Kazimierz
Marcinkiewicz, kto chce nowego województwa - o tym piszą poniedziałkowe
gazety.
W zamian za usługi seksualne dla przewodniczącego Leppera i posła
Łyżwińskiego dostałam pracę w Samoobronie, ujawnia w "Gazecie Wyborczej"
Aneta K., była radna Samoobrony w łódzkim sejmiku i dyrektorka biura
poselskiego Stanisława Łyżwińskiego. Sygnał o seksualnym wykorzystywaniu
pracownic Samoobrony "Wyborcza" dostała od byłego działacza tej partii w
Łódzkiem. Wskazał trop - biuro poselskie Łyżwińskiego. Reporter odnalazł
Anetę K. Postanowiła opowiedzieć, jak dostała pracę w Samoobronie. W 2001 r.
Aneta K. nie miała pracy, za to dwójkę dzieci na utrzymaniu. Propozycję "seks
za pracę" dostała od koleżanki, która kierowała biurem poselskim Łyżwińskiego
w Tomaszowie Mazowieckim. Koleżanka nie zgodziła się na seks z szefem; miała
znaleźć zastępczynię. Zaproponowała Anetę K. Zadzwonił poseł Łyżwiński. -
Sugerował, że mogę liczyć na pracę, opowiada Aneta K. Dzień później sejmowa
lancia z Lepperem i Łyżwińskim zabrała Anetę do Warszawy, a tam (...)
przewodniczący kazał mi iść pod prysznic. Siedziałam tam pół godziny i
myślałam, co zrobić. Nie umyłam się i wróciłam do pokoju. Doszło do
zbliżenia. Dwa dni po wspólnej nocy z przewodniczącym Lepperem Aneta K.
została wicedyrektorem biura Łyżwińskiego w Tomaszowie. Później awansowała na
szefową, ale żeby utrzymać pracę, musiała cały czas świadczyć usługi
seksualne. Gdy stawiałam opór, groził, że na moje miejsce są setki innych
dziewczyn, mówi Aneta K. W 2002 r. Aneta K. wystartowała z pierwszego miejsca
listy Samoobrony do łódzkiego sejmiku. Była radną cztery lata, wciąż
świadcząc usługi seksualne Łyżwińskiemu. Łańcuch molestowanych kobiet jest
dłuższy. 24-letnia Dominika, która cztery lata temu działała w młodzieżówce
Samoobrony w Tomaszowie, opowiedziała "Gazecie", jak poseł Łyżwiński
zaproponował jej współżycie w trójkącie, tuż przez podpisaniem przez nią
umowy o pracę. Zrezygnowała. W Małopolsce reporter odnalazł inną byłą
działaczkę Samoobrony, której poseł złożył propozycję pracy w zamian za
seks. - Pracę w partii dostałam i niech pan sam wyciągnie wnioski,
odpowiedziała dziennikarzowi. Jadwiga Wójcik, była radna Samoobrony z
Piotrkowa, i Halina Molka, była posłanka Samoobrony z Łodzi, potwierdzają, że
miały sygnały o wykorzystywaniu pracownic przez posła Łyżwińskiego - czytamy
w tekście "Praca za seks w Samoobronie"."