Dodaj do ulubionych

Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory

23.02.07, 14:13
wiadomosci.onet.pl/1393239,2677,2,kioskart.html
nic ujac!
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory 23.02.07, 19:50
      Nie wiem co tam pisze, bo nie otwierają się strony, ale może nie otworzyli
      puszki Pandory , ale pomalutku tworzy się chaos.
      Za dużo gadania, sporów, mieszaniny paragrafów, obmawiania i to wszystko mielą
      media. Ciężko się wyznać kto ma rację.
      • ballest Re: Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory 23.02.07, 20:27
        Rita, Polska to DYKTATURA!
        Nie wloze wszystkiego, bo troche duzo i z francuskiego LeFigaro:
        "Kaczyńscy polują na czarownice
        Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory
        W Polsce proces ujawniania tajnych współpracowników SB osiągnął apogeum. Nadal
        jednak nie wiadomo, jak odróżnić tych, którzy aktywnie pracowali dla tajnych
        służb, od ich ofiar. Lustracja w stylu braci Kaczyńskich powoduje szkody.
        17 lat po upadku komunizmu obława na agentów byłej tajnej policji (SB) kwitnie,
        pogrążając Polskę w szkodliwym klimacie.

        Sytuacja ta przygnębia historyka Andrzeja Paczkowskiego. "Oczywiście, ofiary
        komunizmu mają prawo poznać prawdę. I oczywiście, choćby ze względów
        bezpieczeństwa narodowego, nasze władze muszą dowieść swojej prawości. Ale tego
        już za wiele!”. Opublikowana w 1997 roku tak zwana ustawa lustracyjna (od
        łacińskiego słowa lustratio – oczyszczenie) zobowiązywała dotąd
        parlamentarzystów, ministrów i sędziów do złożenia oświadczenia w sprawie ich
        ewentualnej współpracy z komunistycznymi tajnymi służbami. Przyznanie się do
        takiej współpracy nie pociąga za sobą automatycznie sankcji, ale kłamstwo
        karane jest zakazem sprawowania funkcji publicznych przez dziesięć lat.

        Jednak Lech i Jarosław Kaczyńscy uznali te środki za zbyt pobłażliwe. Na mocy
        nowej ustawy, która wejdzie w życie pod koniec miesiąca, podobne oświadczenie
        będą musieli podpisać również przedstawiciele władz lokalnych, nauczyciele i
        dziennikarze. W sumie będzie to dotyczyło ponad 400 tysięcy osób – wcześniej
        obejmowało 26 tysięcy...."

        "Lustracja wyrządziła już szkody. Lech Kaczyński musiał rozstać się ze swoim
        doradcą Andrzejem Krawczykiem, podejrzanym o współpracę z wywiadem wojskowym.
        Obawiając się efektu bumerangu, prezydent Polski domagał się poprawek do nowej
        ustawy, zanim jeszcze wejdzie w życie. Ale jak na razie czujność
        jego "muszkieterów" nie osłabła. Minister obrony Aleksander Szczygło zobowiązał
        się do "oczyszczenia" wojska. Antoni Macierewicz stosuje teorię spiskową w
        odniesieniu do wywiadu wojskowego, który opisuje jako kryjówkę KGB. Projekt
        ustawy przewiduje opublikowanie nazwisk byłych agentów SB, zakazanie im dostępu
        do funkcji publicznych oraz drastyczne zmniejszenie wysokości ich emerytur.
        Ukarany miałby być 82-letni generał Jaruzelski. Mógłby zostać zdegradowany do
        rangi szeregowego żołnierza.

        Nie oszczędzono nawet weteranów ruchu Solidarność. Bracia bliźniacy obwiniają
        ich o zdradę ideałów, twierdząc, że zawarli pakt z dawnymi władzami, czyli z
        diabłem, w czasie negocjacji przy Okrągłym Stole wiosną 1989 roku. Był to
        historyczny kompromis, który dopuszczał obecność byłych komunistów w życiu
        publicznym w zamian za stopniowe obalanie komunizmu."
        • rita100 Re: Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory 23.02.07, 23:00
          Tak prawde mówiąc to nic nie widzę tylko chaos, chaos i chaos. Za trzy lata nowe
          wybory. Może wytrzymamy te trzy lata.
          • ballest Re: Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory 23.02.07, 23:56
            Rita, byl Walesa bylo troche Chaosu, byl Kwasny bylo go wiecej, przykulaly sie
            kaczki jest totalny Chaos a Chaos do potegi ³³ bedzie przy nowych wyborach za 3
            lata, ja typuje na Leppera, ten wysadzi Polske na Orbite okoloziemska i
            bedziecie mogli, WY WIELCY POLACY na nasz maly Swiat, czytaj niebieska planete
            z gory patrzec!
            • gryfny Re: Bliźniacy otworzyli puszkę Pandory 24.02.07, 00:34
              ja,wszystko je mozliwe ale 3 lata jeszcze przed nami.
              • stix Żadnego chaosu nie ma. Polska idzie do przodu. 24.02.07, 08:11
                Niemcy nie mogą tego znieść.
                • socer-schlesier Re: Żadnego chaosu nie ma. Polska idzie do przodu 24.02.07, 08:59
                  A to niby dlaczego?
                  • ballest Re: Żadnego chaosu nie ma. Polska idzie do przodu 24.02.07, 12:50
                    Polska stoji na skraju przepasci i zaraz zrobi krok do przodu!
                    • rita100 Re: Żadnego chaosu nie ma. Polska idzie do przodu 26.02.07, 22:40
                      Ale się martwicie o Polskę - a co tam w Niemczech słychać - wszystko gra ?
                      • grba Gauck 26.02.07, 23:12
                        Joachim Gauck dla DZIENNIKA
                        2007-02-12 20:07 Aktualizacja: 2007-02-13 00:57
                        "Czas na lustrację Zachodu"

                        "Gruba kreska była od początku błędnym rozwiązaniem. Trzymanie akt pod kluczem
                        jest moralnie wątpliwe, bo zawsze stawia stare elity w lepszym położeniu wobec
                        pokrzywdzonych" - mówi DZIENNIKOWI Joachim Gauck, były Federalny Pełnomocnik
                        ds. Dokumentów Służb Bezpieczeństwa byłej NRD.

                        Rafał Woś: Archiwa Stasi wciąż nie odkryły swej ostatniej tajemnicy. O stopniu
                        infiltracji przez służby bezpieczeństwa mieszkańców NRD mogliśmy się dowiedzieć
                        już od 1990 roku. Tymczasem agenci Stasi działali również wśród obywateli
                        Niemiec Zachodnich.
                        Joachim Gauck*: To szczególnie wstydliwa część niemieckiej historii. Szacuje
                        się, że w ciągu 40 lat istnienia dwóch państw niemieckich Stasi miało w RFN
                        około 1500 agentów oraz 20 000 współpracowników. Byli wśród nich politycy,
                        dziennikarze, naukowcy i ludzie biznesu. Do ich zadań należało szpiegowanie
                        zachodnioniemieckich polityków i wpływanie na bieżącą politykę Niemiec
                        Zachodnich. Dokumentacja tej aktywności została - jako jeden z największych
                        sekretów Stasi - zniszczona tuż przed upadkiem NRD. Zachowały się jedynie
                        mikrofilmy zgrane na przeszło 380 płytach CD. Większość z tych płyt była krótko
                        potem przejęta przez CIA. Teraz wszystkie zostały nam już zwrócone i możemy
                        poznać prawdę.

                        Jakie były najbardziej spektakularne sukcesy zachodnioniemieckich agentów Stasi?
                        Bezsprzecznie najważniejszy z nich to niedopuszczenie do obalenia rządu
                        kanclerza Willy'ego Brandta w kwietniu 1972 roku. Zmanipulowano wówczas wynik
                        konstruktywnego wotum nieufności wobec kanclerza, notabene głosowanego po raz
                        pierwszy w historii RFN. Kontrkandydatowi chadecji zabrakło wtedy zaledwie
                        głosów dwóch posłów, przekupionych kwotą 100 tys. marek, do zwycięstwa. Dziś
                        wiadomo, że aż 43 (na 518) parlamentarzystów szóstej kadencji Bundestagu (1969-
                        1972), i to z różnych frakcji od prawa do lewa było agentami Stasi.
                        Drugi efektowny przykład to ruch pokojowy w Niemczech Zachodnich w latach 70. i
                        80. - głęboko spenetrowany przez Stasi. Są badacze - jak na przykład berliński
                        historyk Hubertus Knabe - którzy twierdzą, że cała zachodnioniemiecka lewica
                        była pod silnym wpływem policji politycznej Niemiec Wschodnich.

                        Według jednego z raportów na temat Rosenholz [czyli "Drzewo różane" - nazwa
                        nadana przez Amerykanów kartotece wywiadu bezpieki NRD obejmującej 317 tys.
                        osób, w większości obywateli RFN; nazwa pochodzi od miasteczka, gdzie jest
                        przechowywana] 40 proc. zachodnioniemieckich agentów Stasi wciąż pracuje w
                        mediach i gospodarce. Czy to nie jest nadal niebezpieczne?
                        Niebezpieczne? Nie. Raczej niesmaczne. To, że jakiś wielki szef hotelu przez
                        wiele lat czerpał profity z bycia szpiclem Stasi, a teraz niczego nie żałuje,
                        jest niesmaczne. Jednak jeżeli jego szef nie ma nic przeciwko temu, jedyne, do
                        czego mamy prawo, to opór estetyczny. Także w wypadku szpiega, który donosił
                        prosto z kwatery głównej NATO, a po odbyciu kary został doradcą partii PDS.
                        Tego nie da się w państwie prawa uniknąć. Jedyne, co należy robić, to ujawniać
                        takie przypadki.

                        Łatwo powiedzieć. Już kilka miesięcy temu tygodnik "Die Zeit" opisywał
                        przypadki rzucania przez Urząd do spraw Akt Stasi [Gauck stał na jego czele do
                        roku 2000] kłód pod nogi tym wszystkim, którzy chcą mieć wgląd do Rosenholz. Na
                        przykład raport Helmuta Mullera - Egbersa jest pod kluczem. Hubertus Knabe,
                        który składa podanie o dostęp do 192 teczek, otrzymuje tylko 15 akceptów.
                        Oskarżenia pod adresem mojej następczyni Marianne Birthler są absurdalne. Ona
                        nie ma żadnego interesu w tym, żeby spowalniać otwieranie akt. Podobnie jak ja
                        jest wschodnioniemiecką dysydentką. Zapewniam, że chronienie za wszelką cenę
                        osób pomagających dyktaturze jest ostatnią rzeczą, która przyszłaby nam do
                        głowy. Ale Urząd działa w granicach prawa.

                        Czy problem współpracowników bezpieki w społeczeństwach zachodnich to ostatnie
                        nierozliczone dziedzictwo zimnej wojny?
                        Można tak powiedzieć. Uderza on w ludzi, którzy uważają, że zawsze stali po
                        właściwej, to znaczy lewicowej, stronie. I że kolaboracja z dyktaturą NRD to
                        coś zupełnie innego niż ta z nazizmem. U nich dominowało myślenie w
                        kategoriach: no tak, oni wprawdzie nie wszystko robili OK, ale w gruncie rzeczy
                        to była antykapitalistyczna alternatywa. To właśnie najdziwniejsze, że obóz,
                        który był zawsze najbardziej aktywny w oporze przeciwko Hitlerowi, zamykał oczy
                        na ciemne strony lewicowych dyktatur i chętnie z nimi kolaborował, na szkodę
                        własnego państwa. O poziomie tego ideologicznego zaczadzenia świadczy przykład
                        pewnego adwokata z Berlina, którego akta widziałem. On przez wiele lat brał
                        pieniądze od Stasi, a gdy wyszło to na jaw, twierdził najpoważniej w świecie,
                        że to nie była żadna kolaboracja, tylko przejaw wierności własnym lewicowym
                        poglądom.

                        Na razie z Rosenholz niewiele wypłynęło. Czy czekają nas jeszcze wielkie
                        niespodzianki?
                        Nie widziałem tych akt w całości. Moim zdaniem wielkich nazwisk nie będzie. Ale
                        na pewno wyjdą na jaw bolesne niespodzianki. Podam przykład: jakiś czas temu
                        SPD nominowała nowego rzecznika na jednym z niższych szczebli - osobę wcześniej
                        niezbyt znaną, która - jak się potem okazało - była na liście płac Stasi.
                        Ciekawe jest też, że ilekroć zostaje ujawniony zachodnioniemiecki agent Stasi,
                        informacja taka trafia na pierwszą stronę gazet na Wschodzie. Natomiast na
                        Zachodzie mało kogo te sprawy interesują.

                        Mieszkańcom Zachodu nie jest w smak, że krytykują ich mieszkańcy Wschodu.
                        Dla mnie - opozycjonisty z byłego NRD - to bardzo przykre. Brakuje mi
                        samokrytyki ze strony tych zachodnioniemieckich środowisk, zwłaszcza ich części
                        lewicowej, które wspierały komunistów. Nie można powiedzieć, że cała
                        zachodnioniemiecka lewica działała wyłącznie z inspiracji Stasi. Ale wielu z
                        nich brało pieniądze. Tu moglibyśmy oczekiwać większej skruchy. Od obywateli
                        NRD po roku 1990 wymagano fundamentalnej samokrytyki. Niektórzy Wessi przed nią
                        uciekają, mimo że na Zachodzie można było Stasi po prostu i bez konsekwencji
                        odmówić.

                        Co pan myśli, patrząc na polskie kłopoty z lustracją?
                        Gruba kreska była od początku błędnym rozwiązaniem. Trzymanie akt pod kluczem
                        jest moralnie wątpliwe, bo zawsze stawia stare elity w lepszym położeniu wobec
                        pokrzywdzonych. Nic dziwnego, że komunistom trzymanie kompromitujących ich akt
                        jest bardzo na rękę.

                        W Polsce wprowadzenie tego modelu argumentowano koniecznością zapewnienia
                        pokoju wewnętrznego.
                        Taki pokój jest bardzo powierzchowny i krótkotrwały. Opóźnia tylko niektóre
                        debaty, a te i tak po jakimś czasie wybuchają. Tak dzieje się teraz w Polsce.
                        Tak samo było w Niemczech Zachodnich po II wojnie światowej. Wtedy ograniczono
                        się do kilku pokazowych procesów najwyższych notabli i dość powierzchownej
                        denazyfikacji dla spokoju wewnętrznego i dla dobra odbudowy zniszczonego wojną
                        kraju. Efekt był taki, że zbuntowało się następne pokolenie - tzw.
                        Pokolenie ’68 - które zaczęło zadawać niewygodne pytania, a ponieważ nie
                        otrzymało na nie odpowiedzi, wypowiedziało wojnę całej epoce Adenauera. Dlatego
                        w 1990 roku Niemcy zdecydowali się na inny model rozliczenia. Tego
                        doświadczenia Polacy nie mieli.

                        Jakie są największe mity dotyczące lustracji?
                        Współpraca ze służbami jest często relatywizowana. Zwłaszcza przez tych, którzy
                        mają coś na sumieniu. Oni mówią: przecież większość współpracowała. To
                        nieprawda. Współpracowała mniejszość. Nawet w NRD - gdzie rozmiary szpiegowania
                        własnego narodu przez Stasi zakrawały na neurozę i były dalece bardziej
                        rozwinięte niż aktywność gestapo - współpracowała mniejszość społeczeństwa.
                        Ci, którzy dali się skusić albo zastraszyć, robili to głównie dla korzyści.
                        Wbrew pozorom częściej ulegali mężczyźni. Zwłaszcza inteligentni i ambitni. Do
                        takiego potencjalnego szpiega wysyłano wówczas równie inteligentnego agenta,
                        • grba Gauck #2 26.02.07, 23:13
                          inteligentnego agenta, który mówił mu, jaki jest świetny i niedoceniany, i że
                          powinien się rozwijać, wyjechać. Czasem nawet nie zmuszano ich do podpisywania
                          czegokolwiek. Ale były wspólne obiadki, piwko, podczas których taki kuszony
                          miękł jak wosk i opowiadał, czasem się na kogoś pożalił. To wystarczyło. Stasi
                          to była piekielnie inteligentna organizacja.

                          Podsumowując, czy Niemcy na dobre rozliczyli się z donosicielską przeszłością z
                          czasów Stasi?
                          Niemcy są już dość daleko na tej drodze. 16 lat temu wybrano właściwy model
                          rozliczenia. Zdecydowano, że nie będzie żadnej grubej kreski. Otwarte zostały
                          archiwa Stasi. Doprowadziło to do sprawnej wymiany uwikłanych we współpracę z
                          bezpieką elit w byłej NRD. Jednak decyzje polityczne to ledwie pierwszy etap
                          rozliczenia. Jego schemat w każdym kraju wychodzącym z dyktatury wygląda tak
                          samo: najpierw jest szok po otwarciu archiwów i reakcja obronna w postaci
                          zaprzeczania, potem akceptacja części faktów, ale dopiero trzeci etap to
                          wyciągnięcie wniosków ogólnych. Ale na to potrzeba czasu.

                          --------------------------------------------------------------------------------
                          Joachim Gauck, były Federalny Pełnomocnik ds. Dokumentów Służb Bezpieczeństwa
                          byłej NRD
                          • ballest Re: Gauck #2 27.02.07, 14:21
                            "Według jednego z raportów na temat Rosenholz [czyli "Drzewo różane" - nazwa
                            nadana przez Amerykanów kartotece wywiadu bezpieki NRD obejmującej 317 tys.
                            osób, w większości obywateli RFN; nazwa pochodzi od miasteczka, gdzie jest
                            przechowywana] 40 proc. zachodnioniemieckich agentów Stasi wciąż pracuje w
                            mediach i gospodarce. Czy to nie jest nadal niebezpieczne?
                            Niebezpieczne? Nie. Raczej niesmaczne. To, że jakiś wielki szef hotelu przez
                            wiele lat czerpał profity z bycia szpiclem Stasi, a teraz niczego nie żałuje,
                            jest niesmaczne. Jednak jeżeli jego szef nie ma nic przeciwko temu, jedyne, do
                            czego mamy prawo, to opór estetyczny. Także w wypadku szpiega, który donosił
                            prosto z kwatery głównej NATO, a po odbyciu kary został doradcą partii PDS.
                            Tego nie da się w państwie prawa uniknąć. Jedyne, co należy robić, to ujawniać
                            takie przypadki."
                            ----------------
                            No prosze, wiadomo kim byl a jakos daja mu zyc!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka