stix
08.07.07, 15:58
miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,4268483.html
bi.gazeta.pl/im/4/4266/z4266374X.jpg
Tablica upamiętniająca robienie mydła z ludzkiego tłuszczu w nazistowskim
Gdańsku wróciła na ścianę budynku Akademii Medycznej.
To już trzecia taka tablica w tym miejscu - na murze dawnego nazistowskiego
Instytutu Higieny, u zbiegu alei Niepodległości i ul. Curie-Skłodowskiej.
Różni się od poprzednich głównie tym, że napisy wykonane są nie tylko w
języku polskim, ale także w angielskim, niemieckim i rosyjskim.
Pierwsza tablica była odlana w brązie i pojawiła się tam w 1975 r. Jej treść
głosiła: "W tym gmachu faszyści niemieccy w latach drugiej wojny światowej
popełnili zbrodnię przeciw ludzkości, używając zwłok więźniów obozu
koncentracyjnego Stutthof jako surowca do fabrykacji mydła. Ludzie ludziom
zgotowali ten los".
Zaginęła w 2004, prawdopodobnie skradli ją zbieracze złomu.
Władze miasta wykonanie nowej tablicy przezornie zleciły zakładowi
kamieniarskiemu. Była tej samej treści, ale zrobiona z marmuru. Wisiała na
starym miejscu od lata 2005 r., i wkrótce została zdjęta - oficjalnie z
powodu remontu budynku. W rzeczywistości chodziło o protest Związku
Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku, dla którego okoliczności produkcji mydła
wcale nie są oczywiste i mogły być dziełem komunistycznej propagandy.
Władze miasta postanowiły poczekać na zakończenie śledztwa prowadzonego w tej
sprawie przez gdański IPN. Potwierdziło ono, że mydło z ludzkiego tłuszczu
było robione. Nie można jednak mówić o specjalnym zabijaniu w tym celu
kogokolwiek. Ciała dostarczano nie tylko ze Stutthofu, ale też z więzień w
Królewcu i Gdańsku oraz zakładu psychiatrycznego w Kocborowie. Niewielkie
zmiany w treści nowej tablicy skonsultowano z IPN.
Koszmar tego miejsca opisała Zofia Nałkowska w opowiadaniu "Profesor Spanner"
z cyklu "Medaliony".
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto