hanys_hans
26.08.07, 21:38
www.homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/historia/kiel.html
Kielce, 4 lipca 1946 Jedna z pierwszych, jesli nie pierwsza czynnoscia
urzedowa nowego ministra spraw zagranicznych Dariusza Rosatiego bylo wydanie
oswiadczenia w sprawie tragedii kieleckiej w 1946 roku. Oswiadczenie to
wywolalo ciag zdarzen i reperkusji miedzynarodowych. Przypomniec tu wypada
sprawe oswiecimskiego Karmelu, publikacje Gazety Wyborczej o mordowaniu Zydow
przez powstancow warszawskich, demonstracje grupy Tejkowskiego w Oswiecimiu,
czy list prezesa Moskala do Aleksandra Kwasniewskiego. Efekt byl podobny.
Smierc 42 Zydow Rosati nazwal „pogromem zydowskim” (chyba mialo byc
antyzydowskim?), ktory „dokonal sie” (sam sie dokonal?) w chaosie wojny
domowej, choc wszyscy wiedza, ze wowczas w Polsce nie bylo zadnej wojny
domowej, tylko regularna okupacja sowiecka. Sam Gomulka wyrazil to bardzo
dobitnie na posiedzeniu Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej w
maju 1945 roku: Nie jestesmy w stanie prowadzic walki z reakcja bez pomocy
Armii Czerwonej. Nie mielibysmy swoich sil, aby postawic je na ich miejscu.
Komunisci w Polsce byli calkowicie uzaleznieni od dyrektyw Moskwy, a dodatkowo
jej interesow w podbitym kraju pilnowaly dywizje NKWD oraz sowiecka obsada UB
i Informacji Wojskowej. Nawet wojsko przesycone bylo sowiecka kadra oficerska.
Dalej minister spraw zagranicznych RP pochodzenia zydowskiego Rosati
stwierdzil, ze pogrom kielecki byl aktem „antysemityzmu polskiego”, ktory
dokonal sie w kraju, „w ktorym nazisci budowali obozy zaglady”. Na koniec
dodal: Wstydzimy sie, ze ludzmi, ktorzy popelnili te zbrodnie byli Polacy i
prosimy o wybaczenie
Po tym oswiadczeniu do akcji przystapily srodowiska zydowskie.
Wiceprzewodniczacy Swiatowego Kongresu Zydow, Kalman Sultanik zaproponowal
powolanie komisji sledczej (z udzialem prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego),
co mialoby wedlug niego zamknac sprawe Kielc i „oczyscic stosunki
polsko-zydowskie”. W komisji mieliby sie takze znalezc przedstawiciele
organizacji zydowskich, najlepiej z Izraela.
*
Mimo uplywu 50 lat od tamtych wydarzen, kolejne ekipy rzadzace PRL milczaly.
Ograniczono sie do ujawnienia i powtarzania tylko ogolnie znanych faktow. Za
smierc Zydow obarczono odpowiedzialnoscia stolarza, slusarza, dwoch
milicjantow, gospodynie domowa, gonca, muzyka, fryzjera, brukarza, piekarza,
szewca i woznego. Ot, typowy polski Ciemnogrod... Wyroki, wydane przez
najwyzszy sad wojskowy na sesji wyjazdowej w Kielcach zapadly po bardzo
pospiesznym sledztwie - prowadzonym najbardziej wowczas popularnymi metodami
bicia i tortur - juz 11 lipca, czyli w tydzien po wydarzeniach. Po co ten
pospiech? Proces byl pokazowy, ale juz dwa dni przed wydaniem wyroku na
miejscu byl specjalny pluton egzekucyjny. Wyroki zapadly zapewne jeszcze przed
procesem, co wowczas równiez bylo sprawa normalna. Wszelkie wnioski obroncow
wskazujace na lamanie procedur prawnych, wnioski o powolanie bieglych zostaly
odrzucone.
Nastepnego dnia po procesie zgromadzenie sedziow Najwyzszego Sadu Wojskowego
na posiedzeniu niejawnym (przy nieobecnosci obroncow) odrzucilo skargi
rewizyjne, pospiesznie i pod przymusem napisane przez adwokatow. I jeszcze
tego samego dnia o godz. 21.25 odbyla sie eegzekucja skazanych.
Tak zacierano slady, a cala propagande wokol sprawy wyciszono w ciagu kilku
tygodni. Nastepne procesy (w ktorych nie zapadaly juz kary smierci) odbywaly
sie juz niejawnie. Wszystkie te elementy wskazuja jasno, ze prawdziwym celem
procesu nie bylo wcale wyjasnienie prawdy, ale jej ukrycie. Za pogrom
obarczono bowiem odpowiedzialnoscia m.in.: „pacholkow andersowskich” i „Armie
Andersa”; „reakcje, ktora za wszelka cene chce zohydzic rzad i zywioly
demokratyczne”; „peeselowsko-eneszetowska negacje”, „reakcyjne podziemie”;
„najemnikow polskiej szlachty”; „bandy eneszetowskie”; „chuliganow i
harcerzy”, „reakcyjne i klerykalne elementy”. Inne watki kierowaly podejrzenia
na „bandy AK i WiN”. Przypisanie przeciwnikom komunizmu w Polsce winy za
smierc Zydow mialo na celu skompromitowanie ich w oczach calego swiata.
*
4 lipca 1946 roku w Kielcach doszlo do pogromu, w czasie ktorego zginelo 42
Zydow i dwoch katolikow - Polakow. Wiele osob zostalo rannych i pobitych. A
wszystko to na skutek plotki, ze Zydzi porywaja i morduja polskie dzieci.
Dowodzil tego przypadek Henia Blaszczyka, ktory zniknal w niewiadomych
okolicznosciach i pojawil sie trzy dni pozniej, twierdzac, ze wiezila go
zydowska rodzina.
Wypadki z Kielc byly wielokrotnie rekonstruowane, a ich przebieg pozwala
domyslac sie prowokacji. Jedyna sila, ktorej taka prowokacja byla potrzebna,
byl uklad pepeerowsko-ubecki. Brakuje jednak odpowiednich dokumentow. Jak
mozna sie domyslac, takich dokumentow nigdy nie sporzadzono. Nie mozna wiec
lekcewazyc zadnych opinii i ustalen dokonanych nie po uplywie lat, gdy czas
zaciera pamiec, ale wowczas, w 1946 roku, zaraz po 4 lipca.
Po pogromie i wobec obrzydliwej nagonki propagandowej, dane dotyczace
przebiegu wydarzen zebrali czlonkowie podziemia poakowskiego. Dane te podano
do wiadomosci publicznej w ulotce, zawierajacej równiez stanowisko podziemia
wobec tej sprawy i ocene jej znaczenia w owczesnej polityce.
W dotychczasowych rekonstrukcjach zdarzen w Kielcach brakuje odpowiedzi na
pytanie, w jakich okolicznosciach czlonkowie Gminy Zydowskiej znalezli sie w
posiadaniu broni? W tamtych czasach bron mogli miec tylko nieliczni
uprzywilejowani, po prostu czlonkowie PPR i funkcjonariusze UBP.
Wiele wyjasnia zeznanie jednego z zydowskich swiadkow, ktorzy pozostali przy
zyciu. Otoz na kilka tygodni przed pogromem UB ostrzeglo Zydow, ze w okolicy
nasilila sie dzialalnosc „band eneszetowskich” i reakcyjnej AK, ktore palaja
nienawiscia do Zydow i ze moga wobec nich podjac akcje terrorystyczna. Na
kilka dni przed pogromem UB zaopatrzylo Zydow w kilka sztuk broni, jak
powiedziano „na wszelki wypadek”. Tak wiec 4 lipca, w chwili, gdy rozpoczal
sie atak na kamienice i zaczeto wywazac drzwi, ze srodka padly strzaly, od
ktorych zginelo dwoch Polakow. To tylko rozjuszylo atakujacych, ktorzy
rozpoczeli regularny mord.
Wiele swiatla na tlo wydarzen w Kielcach rzuca dokument wojskowy „Sprawozdanie
o walce z bandytyzmem w woj. kieleckim za okres 1-10.07.1946” Sztabu 2
Warszawskiej Dywizji Piechoty podpisane przez plk. Kupsze:
Dnia 4. 07. 46 o godz. 8.00 na komisariat MO w Kielcach zglosil sie Blaszczyk
Walenty wraz z synkiem, ktory opowiadal, ze od 1 do 3 byl trzymany w komorce
pewnej rodziny zydowskiej, zamieszkalej w Kielcach przy ul. Planty 7.
Komendant komisariatu porucznik Zagorski Edward po porozumieniu sie z z-ca
komendanta wojewodzkiego MO, mjr Gwiazdowiczem rozkazal grupie 3 wywiadowcow i
9 milicjantow zrobic rewizje w miejscu wskazanym przez chlopczyka. Zdazajacy
do domu przy ul. Planty 7 natkneli sie na grupe mezczyzn i kobiet,
wykrzykujacych, ze w tym domu Zydzi morduja polskie dzieci. Milicja wraz z ta
grupa udala sie do domu. W tym czasie funkcjonariusze UB w Kielcach
zainterweniowali zabierajac do WUBP chlopczyka i ojca oraz kierujacego rewizja
funkcjonariusza MO Szelega. Rezultat dochodzenia prowadzonego z chlopcem i
milicjantem jest nastepujacy. Chlopiec dluzszy czas obstawal przy legendzie,
ze zostal dnia 1 lipca 1946 uprowadzony przez Zyda i trzymany w piwnicy, skad
uciekl 3 lipca 1946 r. Ojciec zeznal, ze rzeczywiscie w tym czasie chlopczyk
zeznal, ze od 1-3 lipca 1946 r. byl w domu niejakiego Passowskiego Antoniego
(dotat nieujety), gdzie ten dawal mu cukierki i uczyl go ww legendy, jak ma
zeznawac przed ojcem i milicja.
Tymczasem przy ul. Planty 7 zbieral