Dodaj do ulubionych

Problem turecki w Niemczech

29.08.07, 21:43
ciekawy link do wywiadu z niemieckim profesorem

94% dzieci pierwszoklasistów pochodzenia tureckiego w Berlinie nie zna ani
slowa po niemiecku

www.dradio.de/dkultur/sendungen/signale/661998/

Obserwuj wątek
    • petronella.kozlowska Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 21:47
      na ostatniej stronie znajduje sie artykul o bójkach i zaczepianiu kobiet na
      basenach w Berlinie przez mlodziez turecko-arabska.
      Raz nawet byla bójka z udzialem 200 osób.
      Niektóre baseny zatrudniaja ochrone

      www.berliner-woche.de/fileadmin/Wochenblatt-Ausgaben/2007/0734_SV.pdf



    • petronella.kozlowska Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 21:51
      niezalezne od Springera strony internetowe



      www.politicallyincorrect.de/2007/08/multikulturelle-sommerfreuden/


      • hanys_hans Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 21:57
        Władysław Manteuffel: Muzułmanie w Niemczech – rzut oka PDF Drukuj
        Email
        Oceny: /
        1
        2
        3
        4
        5
        ( 12 głosów)




        Władysław Manteuffel
        03.01.2006.
        Muzułmanie zamieszkują w Niemczech w większej liczbie od niemalże wieku.
        Jednakże znaczna część obecnie mieszkających w Niemczech wyznawców islamu
        zaczęła napływać w czasie „niemieckiego cudu gospodarczego” po II wojnie
        światowej. Przybysze byli werbowani na potrzeby rozwijającej się dynamicznie
        gospodarki, której brakowało rąk do pracy. Początkowo imigranci muzułmańscy
        (obecnie jest ich ok. 1 mln w całych Niemczech), głównie Turcy, funkcjonowali w
        zamkniętych wspólnotach, kierując się w życiu wyłącznie własnymi zasadami
        religijnymi i prawem zwyczajowym. Wynikało to nie tylko z wyobcowania z
        europejskiego społeczeństwa, ale także z tego, że przybysze wcale nie zamierzali
        zostawać na Zachodzie na stałe, a tylko zarobić i wrócić.
        REKLAMA
        pszNewLayout

        Dopiero następne pokolenia, urodzone już w Europie, stanęły przed problemem
        asymilacji. Spora grupa obserwatorów podkreśla, że muzułmański izolacjonizm
        jednak trwa. Wielu muzułmanów urodzonych już na emigracji żyje życiem tylko
        swojego środowiska, pielęgnuje tradycje i często nie zna wcale języka kraju, w
        którym mieszka, albo zna go bardzo powierzchownie.

        Znamienny w tym kontekście wydaje się być casus Nadrenii-Westfalii, której rząd
        postanowił pójść muzułmanom na rękę i zaproponował wprowadzenie na swój koszt
        lekcji islamu w 37 szkołach, w języku niemieckim. Władze zakładały, że w ten
        sposób dzieci szybciej będą się asymilować. Eksperyment miał być dopełnieniem
        finansowanej przez państwo wieczorowej edukacji religijnej, która tylko na
        terenie Zagłębia Ruhry miałaby objąć 240 tysięcy uczniów. W tym wypadku zajęcia
        są prowadzone po turecku, często przez nauczycieli sprowadzanych w tym celu z
        Turcji. Jednak tylko 11 tysięcy młodych ludzi skorzystało z rządowej oferty.
        Dlaczego? Otóż działająca w Niemczech Centralna Rada Muzułmańska i Rada Islamska
        sprzeciwiły się inicjatywie władz. Zaskarżyły ją nawet w sądzie w Düsseldorfie.
        Organy te nie życzą sobie bowiem jakiejkolwiek edukacji religijnej kontrolowanej
        przez państwo, rodzice też wolą posyłać swoje pociechy na niezależne lekcje religii.

        Oznacza to, że w Niemczech, w innych krajach jest zresztą podobnie, państwo nie
        ma wpływu (albo ma bardzo niewielki) na kształtowanie się osobowości młodego
        muzułmanina. Postawy młodych i dorosłych muzułmanów kształtują głównie meczety
        (jest ich obecnie 66, dalsze 30 powstaje) oraz działające przy nich centra
        religijno–kulturalne. Żyjąca u naszego zachodniego sąsiada społeczność islamska,
        złożona głównie z Turków, nie identyfikuje się w ogóle, lub tylko w małym
        stopniu, z goszczącym ją państwem. Jednym z efektów tej postawy jest unikanie
        przez muzułmanów, w razie konfliktu lub zagrożenia, poszukiwania pomocy w
        organach państwowych. Tu można z kolei przytoczyć przypadek kurdyjskiej partii
        komunistycznej. W ciągu ostatnich lat kurdyjska partia komunistyczna (PKK)
        porwała, jak wyliczył tygodnik Focus, w Niemczech 87 dzieci i wcieliła je do
        swoich szeregów. Rodzice nie złożyli nawet skargi na policji. Uznali, że to nie
        sprawa Niemców i trzeba ją rozstrzygnąć we własnym gronie. Taka postawa ułatwia
        organizacjom terrorystycznym, takim jak PKK, i grupy fundamentalistyczne,
        swobodne werbowanie nowych członków oraz ściąganie haraczu od europejskich
        muzułmanów. Młodzi muzułmanie Europy nie tylko grasują po ulicach i przyswajają
        sobie zasady islamu w szkółkach koranicznych, ale także, pod wpływem
        indoktrynacji lub wręcz przymusu, sięgają po broń (przypadek terrorystów z
        Hamburga biorących udział w ataku na WTC). Na szczęście, na razie głównie poza
        Europą. I choć zdecydowana większość wyznawców islamu w Niemczech nie ma nic
        wspólnego z terroryzmem, liczne badania wskazują jednak na gwałtowny wzrost
        wpływów radykalnych ugrupowań islamskich

        Turcy – „największa mniejszość”

        Turcy stanowią najliczniejszą wśród mniejszości narodowych społeczność w
        Niemczech. Ich obecność zaznaczyła się jeszcze przed I wojną światową, w
        efekcie współpracy Rzeszy z Imperium Osmańskim (m.in. w 1916 r. utworzono w
        Berlinie Związek Niemiecko-Turecki). Po II wojnie światowej, wraz z zaistnieniem
        "niemieckiego cudu gospodarczego" w RFN i podpisaniem "Porozumienia w sprawie
        rekrutacji” w 1961 r. do Niemiec rozpoczął się napływ pracowników z półwyspu
        anatolijskiego. Podobnie jak inni Gastarbeiterzy wielu założyło na miejscu
        rodziny i poszukiwało stałej pracy. Na największe trudności ze znalezieniem
        pracy napotkali ludzie wykształceni, np. lekarze. Chętnie natomiast zatrudniano
        Turków do zajęć, których nie bardzo chcieli wykonywać Niemcy. W owym czasie
        środowisko tureckie nie było zintegrowane, ze względu na perspektywę powrotu do
        ojczyzny.

        Wraz z ograniczeniami w „imporcie pracowników” zmieniała się struktura
        społeczności tureckiej. Przed zahamowaniem napływu pracy do Niemiec przybywali
        głównie młodzi mężczyźni, natomiast w późniejszym okresie osiedlały się tam całe
        rodziny. Przedłużał się też czas ich pobytu. W 1997 więcej niż 60% Turków
        mieszkało w Niemczech ponad 10 lat. Z Gastarbeiterów przekształcili się w
        prawdziwych imigrantów, których stać było na budowę lub kupno domu.

        Tak oto ewoluowała struktura najliczniejszej grupy imigrantów w Niemczech.
        Podczas gdy do 1970 r. do najbardziej licznych należały społeczność włoska,
        grecka, hiszpańska i austriacka, w kolejnym okresie Turcy znaleźli się na czele.
        Mając ok. 2,1 milionami przedstawicieli stanowią obecnie 26% obcokrajowców w
        RFN. Większość z nich mieszka w uprzemysłowionych krajach związkowych
        Nadrenia-Westfalia i Badenia-Wirtembergia, a także w dużych miastach, takich jak
        Berlin, Kolonia, Hamburg, Frankfurt nad Menem i Monachium.

        Pochodzący z Turcji muzułmanie nie są przesadnie religijni. Tylko jedna trzecia
        odwiedza meczet codziennie, jedna piąta - dość często. Zdecydowana większość (79
        procent) przestrzega ramadanu. Dla większości poszanowanie tradycji jest
        ważniejsze niż religia.

        Tureccy muzułmanie nie kwapią się z przyjmowaniem niemieckiego obywatelstwa.
        Status cudzoziemca pozwala na ściślejsze związki z Turcją, wysyłanie dzieci do
        szkół i powrót do starej ojczyzny, nawet po dziesiątkach lat. Małżeństwa
        mieszane są rzadkością. Dwie trzecie respondentów niedawnej ankiety twierdzi, że
        miałoby problemy w swym środowisku, gdyby syn ożenił się nie z muzułmanką czy
        córka nie wyszła za mąż za muzułmanina. Organizacje muzułmańskie domagają się od
        Niemców, by zaakceptowali odrębność kulturową Turków i okazywali im więcej
        tolerancji. Chcą takiego samego traktowania jak inne wspólnoty religijne w
        Niemczech, np. religie chrześcijańskie. Dotychczas poszczególne landy mogą w tym
        zakresie wprowadzać własne regulacje prawne, np. dotyczące noszenia chust przez
        nauczycielki.
        Stanowisko środowisk muzułmańskich w tej sprawie może być traktowane jako
        przejaw radykalizacji (nie tylko religijnej, ale i politycznej) części
        muzułmańskiej społeczności. Na zjawisko to zwraca uwagę niemiecki kontrwywiad,
        który w dorocznych raportach niezmiennie zalicza największą islamską organizację
        tureckich imigrantów Mili Görs do ekstremistycznych ugrupowań politycznych.
        Podobnie jak wiele innych jest ona pod ścisłą obserwacją kontrwywiadu. Po
        atakach na USA z 11 września 2001 roku, w których uczestniczyło kilku islamskich
        terrorystów osiadłych w Hamburgu, zniesiono przepisy gwarantujące całkowitą
        autonomię organizacji o charakterze religijnym.

        Problemy związane z imigrantami muzułmańskimi w Niemczech.

        Muzułmańsko-turecki Angst

        Wskazując na problemy związane z imigrantami trzeba brać pod uwagę historyczne
        zaszłości. Turcja np. od wieków stanowiła zagrożenie dla Europy i w świadomości
        jej mieszkańców zakorzenił się strach wobec Turków. I choć sytuacja zmieniła
        się, uprzedzenia pozosta
        • hanys_hans Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 21:59
          Muzułmańsko-turecki Angst

          Wskazując na problemy związane z imigrantami trzeba brać pod uwagę historyczne
          zaszłości. Turcja np. od wieków stanowiła zagrożenie dla Europy i w świadomości
          jej mieszkańców zakorzenił się strach wobec Turków. I choć sytuacja zmieniła
          się, uprzedzenia pozostały i nadal wielu ludziom wydaje się, że ten naród nadal
          jest groźny, już nie militarnie, ale ideologicznie. Islam i system patriarchalny
          stanowią przedmiot koncentracji i ataków przez przeciwników obecności Turków w
          Niemczech, mimo że tak naprawdę te dwa czynniki przestają/ły odgrywać decydującą
          rolę w kształtowaniu społeczności tureckiej. Postrzeganie islamu jako religii
          postulującej podbój i podporządkowanie sobie niewiernych wyznawcom Allacha
          wydaje się niewłaściwe, choć taki obraz wykorzystują rozliczne ugrupowania
          terrorystyczne. Bezwzględny patriarchat, w opinii wielu mocno przerysowany,
          uległ w społecznościach Turków w Niemczech znacznej dewaluacji, podobnie zresztą
          jak tradycja w ogóle. I choć, szczególnie w rodzinach wywodzących się z
          prowincji, patriarchat ma pewne znaczenie, to młodsze pokolenia, przyzwyczajone
          do realiów niemieckich i żyjące nowocześniej, w mniejszej zależności od religii,
          często opowiadają się za całkowitą równością płci. Między innymi na tym tle
          zdarzają się konflikty międzypokoleniowe wśród niemieckich Turków (będące
          pokłosiem rewolucji światopoglądowej i przebudowy systemu wartości). Pierwsza
          generacja imigrantów żyła zgodnie z islamskimi zasadami również w Niemczech.
          Jednak stopniowo surowe zasady były egzekwowane mniej rygorystycznie, głównie
          dzięki mieszkańcom miast, którzy za sprawą reform z lat dwudziestych (po
          rewolucji kemalistowskiej Ataturka: zeświecczeniu i „europeizacji” Turcji)
          reprezentowali nurt prozachodni. Można zatem powiedzieć, że współczesny
          niemiecki Angst, wywoływany rzekomo problemami dominującego patriarchatu i
          wojującego islamu jest w Niemczech nieco „na wyrost”.

          Niemcy: Problemy z Allachem w tle

          Liczni obserwatorzy zwracają uwagę, że od pewnego czasu widać w Niemczech
          wzmożoną aktywność gmin muzułmańskich. Chodzi nie tylko o budowę meczetów, ale
          również o tworzenie szkół i internatów. Tylko w Badenii-Wirtembergii czeka na
          rozpatrzenie 20 wniosków. Wśród młodych Turków pojawiło się zjawisko ponownej
          „islamizacji”. Przejawia się ono m.in. w noszeniu chust przez Turczynki w
          szkołach, urzędach i innych miejscach publicznych. Temu z wielu powodów
          przeciwni są Niemcy. Mimo że próbowano już załagodzić sytuację na wiele
          sposobów, problem ten wymaga działania kompleksowego. Nie wystarczą doraźne
          rozwiązania. W analizie berlińskiego Centrum Kultury Demokratycznej pojawiła się
          teza, że "islamizacja" środowisk muzułmańskich jest fenomenem zagrażającym
          demokracji. Podobnego zdania są niemieckie media. Powstaje swego rodzaju
          „społeczeństwo równoległe" - pisze "Die Zeit" - w którym religijna retoryka nie
          różni się od politycznej agitacji. Tygodnik podkreśla, że nie oznacza to, iż
          tworzy się "wylęgarnia terrorystów". Wielu ekspertów obawia się jednak, że może
          mieć to negatywny wpływ szczególnie na młodzież.

          Jednocześnie coraz mocniej daje jednak o sobie znać wśród wyznawców islamu w
          Niemczech tendencja zmierzająca do zerwania z izolacjonizmem i nieobecnością w
          sferze polityki. Muzułmanie mówią o sobie: „jesteśmy Europejczykami wyznającymi
          islam". Domagają się też pełnych praw i, co najważniejsze, chcą uczestniczyć w
          europejskim życiu politycznym, co wcześniej było rzadkością. Czy oznacza to krok
          w kierunku integracji z niemieckim społeczeństwem poprzez partycypację w jego
          życiu publicznym, czy krok w kierunku powstania konkurencji na scenie
          politycznej dla ugrupowań niemieckich?

          Teksty powstały na bazie licznych artykułów prasowych i raportów, analizy danych
          statystycznych i własnych przemyśleń.

          209.85.135.104/search?q=cache:CkChUM9cWYAJ:www.psz.pl/content/view/2106/+Problem+turecki+w+Niemczech&hl=de&ct=clnk&cd=5&gl=de&client=firefox-a
          • petronella.kozlowska Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 22:04

            Jednocześnie coraz mocniej daje jednak o sobie znać wśród wyznawców islamu w
            Niemczech tendencja zmierzająca do zerwania z izolacjonizmem i nieobecnością w
            sferze polityki. Muzułmanie mówią o sobie: „jesteśmy Europejczykami wyznającymi
            islam". Domagają się też pełnych praw i, co najważniejsze, chcą uczestniczyć w
            europejskim życiu politycznym, co wcześniej było rzadkością. Czy oznacza to krok
            w kierunku integracji z niemieckim społeczeństwem poprzez partycypację w jego
            życiu publicznym, czy krok w kierunku powstania konkurencji na scenie
            politycznej dla ugrupowań niemieckich?

            Z tym koncowym pasazem nie mozan sie zgodzic, poniewaz pewne ugrupowania
            islamskie chca zdobyc wplyw poprzez tzw. integracje.
            Planowany najwiekszy meczet w Niemczech w Kolonii, lacznie z przedszkolem,
            sklapami biurami islamskimi to nie jest krok do intergacji. Tam nie przyjdzie
            zaden Niemiec na zakupy.

            • bratjakuba Re: Problem turecki w Niemczech 29.08.07, 22:51
              Das,was Kamuni Sultan Suleyman 1529 mit der Belagerung Wiens begonnen hat,werden
              wir ueber die Einwohner,mit unseren kraeftigen Maennern und
              gesunden Frauen verwirklichen.

              Vural Oger, deputowany do Parlamentu Europejskiego z ramienia SPD.

              Tu już sie trza boć.A kto go wybroł do tego Europarlamentu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka