ballest
23.02.08, 10:54
"Od ośmiu lat w szwedzkim sklepie z aparatami wisi informacja dla polskich
rabusiów, by nie trudzili się na marne. Niedawno zauważył ją Polak i poczuł
się dyskryminowany. Sprawą zajęły się władze.
Ulf Ögge, właściciel sklepiku ze sprzętem fotograficznym na południu Szwecji
od lat był nękany przez polskich złodziei.
Osiem lat temu włamali się do mojego sklepu, rozbijając szybę wystawową
samochodem. Ich łupem padło wówczas sporo wartościowego sprzętu.
Podobne włamania powtarzały się jeszcze kilka razy. Kiedy szajkę
schwytano, w sądzie okazało się, że złodziejami byli Polacy, którzy nie znali
żadnego języka poza polskim.
Ögge postanowił więc uniknąć kolejnych kradzieży i wywiesił na witrynie
swojego sklepu krótki komunikat po szwedzku, angielsku i po polsku:
Drogie aparaty fotograficzne są zabierane na noc ze sklepu
Włamania ustały i wszystko by się skończyło dobrze, gdyby nie jeden z naszych
rodaków, który poczuł się urażony wywieszką i zgłosił sprawę do szwedzkiego
rzecznika praw obywatelskich do spraw dyskryminacji etnicznej. Dochodzenie
zostało już wszczęte, bo jak mówi adwokat z biura ombudsmana:
Wybór polskiego na trzeci język informacji może być obraźliwy dla Polaków,
gdyż sugeruje, że są oni potencjalnymi złodziejami
Tymczasem właściciel sklepu, tłumaczy, że nie chciał nikogo obrażać. Szuka
ugody, ale jak dotąd nie usunął informacji. Czeka na wyrok rzecznika.
Oto do jakich absurdów może doprowadzić przesadna poprawność polityczna. Treść
napisu jest neutralna - nikogo przecież nie obraża ani nie wyśmiewa. No i jest
w trzech językach. A że jest wśród nich i polski? Sklepikarz wyszedł z
logicznego założenia, że skoro okradają go Polacy, to zwróci się do nich także
w ich ojczystym języku. Z dyskryminacją mielibyśmy do czynienia, gdyby napis
brzmiał tak, jak tytuł tekstu w "Gazecie Wyborczej", czyli "Polaku, dobrze
schowałem to, co lubisz kraść".
Tymczasem sprawę "bada" już konsul generalny RP w Malmö Jarosław Łasiński. Na
razie zrobił zdjęcie witryny swoim telefonem komórkowym oraz zapowiedział
wysłanie listu protestacyjnego do właściciela sklepiku. Faktycznie, zajęcie w
sam raz dla konsula generalnego.
Polacy to złodzieje, lenie i oszuści – tak niestety widzą nas niektórzy
obywatele Europy. I niewiele pomoże tu zapowiadana przez rząd nowa strategia
promocji Polski za granicą, gdzie nacisk będzie położony raczej na reklamę
krajowej marki, a nie na walkę z negatywnymi stereotypami dotyczącymi naszej
nacji.
Z takimi stereotypami musimy walczyć sami. Ale robienie z siebie na siłę ofiar
dyskryminacji na pewno nam w tym nie pomoże."
www.pardon.pl/artykul/3826/polacy_to_potencjalni_zlodzieje_afera_polsko-szwedzka