Dodaj do ulubionych

walka staruszkow

06.04.08, 12:08
Brunatna wojna dwóch róż
Stefan Klemp/03.01.2008 08:00

Były oficer SS chce za wszelką cenę udaremnić rozpowszechnianie
książki napisanej przez jego niegdysiejszą kochankę

Zupełnie normalny mężczyzna występuje z pozwem przeciwko całkiem
zwyczajnej kobiecie? Z pewnością nie.


93-letni były kapitan policji i hauptsturmführer SS Erich
Steidtmann chce zabronić rozpowszechniania autobiografii swej
rówieśniczki, byłej sekretarki gestapo Lisl Urban. Na podstawie
materiału dokumentacyjnego tej sprawy wymiar sprawiedliwości bada
teraz, czy przeciwko Steidtmannowi należy wszcząć śledztwo. Chodzi
o jego akcję przeciwko domniemanym "400 niemieckim dezerterom" w
Warszawie.

Z brunatnego romansu wynikła toczona przez parę staruszków "wojna
dwóch róż" o nieprzewidywalnych następstwach. 19 grudnia sąd
krajowy w Lipsku odrzucił w pierwszej instancji pozew domagający
się wstrzymania sprzedaży książki "Całkiem zwykłe życie". Lisl
Urban opisuje w niej między innymi miłość, jaka łączyła ją z
Erichem Steidtmannem – wówczas, w czerwcu 1942 roku w Pradze. W
książce jest on nazywany "Eike".

Autorka charakteryzuje go jako oficera policji, który w Warszawie
traktował Żydów i Polaków po ludzku, przez co został aresztowany i
skazany. Tym bardziej niezrozumiały jest jego pozew. Steidtmann
twierdzi, że poniżono jego godność "zawodowego oficera policji".
Czy należał więc do sprawców, czy był dobrym człowiekiem? A może
był połączeniem jednego i drugiego?

Fakty są następujące: od października 1942 roku Erich Steidtmann
jako kapitan policji ochronnej (Schutzpolizei) dowodził w Warszawie
3. kompanią 53. batalionu policji (stanowiącego jednocześnie III
batalion 22. pułku policji). Jego kompania pilnowała getta,
uczestniczyła również w zabijaniu Żydów. W którymś momencie w 1943
roku został przeniesiony do osławionego hamburskiego 101. batalionu
policji, którego krwawe dzieje opisał amerykański historyk
Christopher Browning. Pod koniec wojny Steidtmann przeszedł do
Waffen-SS. Po wojnie śledztwo przeciwko niemu prowadziła między
innymi prokuratura w Hamburgu, jednak do postawienia zarzutów nigdy
nie doszło.

Dawny kolega Steidtmanna napisał w swoim dzienniku, że dowódca jego
kompanii 3 lutego 1943 roku został aresztowany. Nie jest jasne, co
stało się potem i jak długo jeszcze pełnił on służbę w Warszawie. W
kwietniu i maju 1943 roku nastąpiła zagłada getta. W pozwie do sądu
Steidtmann tak opisał swą ówczesną działalność: "Mój batalion miał
zapewnić odizolowanie getta od zewnątrz, a potem stłumić powstanie
podjęte przez 400 niemieckich dezerterów".

W książce stanowiącej przedmiot sporu nic o tym wydarzeniu nie ma.
Powstanie 400 niemieckich "dezerterów" w warszawskim getcie nie
jest historykom znane. Jednak część powstańców walczących tam w
kwietniu i maju nosiła niemieckie mundury. Wiadomo natomiast, że 3.
kompania Steidtmanna uczestniczyła w styczniu 1943 roku w
wielkiej "akcji wysiedleńczej". Wywieziono wtedy z getta kilka
tysięcy Żydów, kilkuset innych rozstrzelano. Doszło do walk, bowiem
mieszkańcy getta stawili zbrojny opór. Czy to tę akcję Erich
Steidtmann miał na myśli? A może brał udział w wielkiej akcji
zagłady w kwietniu i maju 1943 roku? Na owe pytania trzeba teraz
znaleźć odpowiedź.

Steidtmann podaje, że w marcu 1943 roku przeniesiono go do 101.
batalionu policji. Został dowódcą 1. kompanii, która na początku
listopada 1943 roku uczestniczyła w masowych rozstrzeliwaniach
Żydów w obozie w Majdanku. W pozwie przeciwko Lisl Urban
zaprzeczył, by był członkiem SS. Publicznie nadal to utrzymuje,
choć punkt ten ma zostać wycofany z pozwu. Hamburska prokuratura
już w 1974 roku na podstawie dokumentów z przechowującego
nazistowskie archiwa Berlin Document Center ustaliła, iż wstąpił do
SS 1 czerwca 1933 roku.

Dwoje dawnych narodowych socjalistów prowadzi spór, choć swego
czasu dęli w jedną trąbę. Przy tym życie autorki Lisl Urban było w
czasach hitlerowskich rzeczywiście zwyczajne. Miała wyraźną słabość
do mężczyzn w mundurach. Jej pierwszy mąż Heinz był także esesmanem
i zarabiał na życie jako funkcjonariusz gestapo. Rozwiodła się z
nim w następstwie romansu z oficerem Luftwaffe. Potem w Pradze
spotkała oficera policji Ericha Steidtmanna i zaszła z nim w ciążę.
Po wojnie służył on przez jakiś czas w policji w Essen, potem
został instruktorem jazdy. Lisl Urban przeniosła się w 1948 roku do
NRD, została nauczycielką, a obecnie pisze książki.
ofiaromwojny.republika.pl/teksty2/0672.htm
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: walka staruszkow 06.04.08, 12:16
      400 dezerterow, hm ... - ciekawe

      nikaj sie na take dezerterske powstanie nimcow we Warszawie niy
      natknouech.

      mysla ze to bydzie chodzic o jakes odmowiynie rozkazu. abo?

      no bo jak by mieli przensc na polsko zajta to by to bouo znane
      raczyj. abo2?

      czi mieli by oni uzyc broni przeciwko inkszym Niymcom?
      • sloneczko1 Re: walka staruszkow 06.04.08, 18:02
        mi sie tysz zdowo,ze odmowiyli rozkazu i napewno ich wysłali na
        ostfront jak niy zabiyli wcześni--przeca do wojska brali
        wszystkich ,eżi chcioł abo niy chcioł,tak jak tera ;)
        • szwager_z_laband Re: walka staruszkow 06.04.08, 18:07
          ale ta liczba?
          400

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka