Dodaj do ulubionych

Amerykański kryzys

28.09.08, 16:06
www.manageria.pl/manageria/1,85811,5012590.html
Amerykański rząd szuka winnych kryzysu

Przed specjalną komisją amerykańskiego Kongresu zeznawało właśnie trzech
dyrektorów generalnych największych instytucji finansowych w Stanach
Zjednoczonych. Zarzuty? Dlaczego gdy ich firmy upadały, oni przyznawali sobie
sowite premie.


Angelo Mozilo, szef Countrywide Financial, największego amerykańskiego
kredytodawcy hipotecznego, były dyrektor generalny Merrill Lynch Stanley
O'Neal oraz były prezes Citigroup Charles Prince stawili się w piątek przed
członkami Kongresu. Wszyscy trzej w zeszłym roku pojawiali się w mediach jako
bohaterowie największego w ostatnich latach kryzysu finansowego.
Premia za poniesione straty

Mozilo, O'Neal i Prince wyjaśniali przed komisją, dlaczego w czasie, gdy firmy
notowały olbrzymie straty, oni zostali nagrodzeni olbrzymimi premiami.
"Wygląda na to, że dyrektorzy wygrali na loterii, podczas gdy ich firmy
upadały" - podsumował przewodniczący komisji Henry Waxman.
"Wydaje się, że w naszym kraju istnieją dwie ekonomiczne rzeczywistości.
Większość Amerykanów żyje w świecie, w którym ekonomiczne bezpieczeństwo jest
niepewne, i trzeba ponosić konsekwencje za swoje niepowodzenia. Natomiast nasi
najważniejsi menedżerowie żyją wedle innych reguł"- mówił kongresman Waxman.

W 2007 r. Mozilo dostał 120 mln dol. odszkodowania w związku z poniesionymi
stratami na akcjach. O'Neal przechodząc na emeryturę otrzymał 161 mln dol., bo
tyle miał wcześniej zapisane w kontrakcie. Natomiast Prince dostał "zaledwie"
39,5 mln dol. w dodatkowych akcjach i pieniężnych bonusach. Tymczasem, w ciągu
dwóch ostatnich kwartałów ub.r. firmy, którymi zarządzali, straciły łącznie
ponad 20 mld dol. w związku z udzielaniem ryzykownych kredytów dla Amerykanów.

"Wydaje się, że w naszym kraju istnieją dwie ekonomiczne rzeczywistości.
Większość Amerykanów żyje w świecie, w którym ekonomiczne bezpieczeństwo jest
niepewne, i trzeba ponosić konsekwencje za swoje niepowodzenia. Natomiast nasi
najważniejsi menedżerowie żyją wedle innych reguł"- mówił Waxman.

Waxman przez całe przesłuchanie nie szczędził gorzkich słów pod adresem
finansistów: "Jakiekolwiek logiczne powiązanie ich wynagrodzenia z interesem
akcjonariuszy nie miało miejsca" - podkreślał. Wkrótce przesłuchani mają być
kolejni prezesi z Wall Street.

Piątkowe spotkanie to kolejny krok Komisji ds. Kontroli i Reform Rządowych w
zbadaniu sprawy kompensat dla dyrektorów. Na początku grudnia przed komisją
stawili się konsultanci zewnętrznych firm, którzy doradzają dyrektorom wartość
odszkodowań dla osób na najwyższych stanowiskach.

Czy nie ma tu konfliktu interesów interesów, skoro konsultanci, którzy są
zatrudniani przez dyrektorów, doradzają im w kwestiach wielkości premii?
"Konsultanci mają oceniać wartość pracy dyrektorów, którzy ich wcześniej
zatrudnili i którzy płacą im miliony dolarów"- tłumaczył Waxman decyzję o
przesłuchaniu ekspertów.
Powtórka z Enronu?

W poniedziałek amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) potwierdziło
oficjalnie informacje, że rozpoczęło się śledztwo w sprawie malwersacji
finansowych w Countrywide Financial. Pod koniec stycznia FBI podało, że objęło
śledztwem 14 firm w związku z nieprawidłowościami w udzielaniu ryzykownych
kredytów hipotecznych (sub-prime). Wówczas nie podano jednak nazw tych firm.
Wiadomo jedynie, że są to zarówno firmy udzielające pożyczek, jak i
deweloperzy i banki inwestycyjne.

Niektórzy amerykańscy publicyści porównują założyciela i prezesa Countrywide
Financial, Angelo Mozilo do szefa Enronu, Kena Laya. W 2001 r. wartość Enronu
spadła w niespełna pół roku z 60 mld DOL. do zera. Setki tysięcy akcjonariuszy
zostało z niczym, podczas gdy szefostwo firmy wyszło z kryzysu bez szwanku z
milionami dolarów w kieszeniach (później zostali uznani winnych oszustw i
skazani na kary więzienia). Ken Lay wyprzedał swoje akcje za niemal 100 mln
dol., przekonując w tym samym czasie pracowników Enronu, że warto inwestować w
akcje firmy.

Countrywide, który w styczniu zgodził się zostać przejętym przez Bank of
America za 4 mld dol., obecnie jest także objęty śledztwem Komisji ds.
Bezpieczeństwa i Wymiany działającej przy Kongresie. Ponadto sam szef
Countrywide, Angelo Mozilo, jest oskarżany, że posiadając tajne informacje
wyprzedawał swoje akcje wcześniej zanim zaczęły gwałtownie spadać. Mozilo jest
pierwszą osobą, której publicznie zostały postawione zarzuty manipulacji
akcjami w związku z kryzysem na amerykańskim rynku sub-prime.
Czas znaleźć winnych

Amerykański kongres rozpoczął "polowanie na czarownice", jak określają
działania Waxmana (który jest Demokratą) niektórzy republikańscy kongresmeni.
Kryzys na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, którego źródłem było
udzielanie kredytów osobom o znikomej zdolności kredytowej, wywołał niepokoje
na rynkach finansowych całego świata. Teraz specjalne komisje Kongresu oraz
FBI rozpoczęły szereg śledztw mających wykryć oszustwa i manipulacje przy
udzielaniu kredytów przez amerykańskie instytucje finansowe.

Jak mówił w styczniu Joseph Stiglitz "Dziennikowi", kryzys na rynku kredytów
hipotecznych oznacza gigantyczne straty dla banków, groźbę utraty domów przez
dwa miliony Amerykanów i dalszy spadek cen nieruchomości w Stanach
Zjednoczonych. Ponadto Stiglitz twierdzi, że gospodarka amerykańska jest w
gorszym stanie niż uważa większość analityków, a jej krach pociągnie za sobą
resztę świata. Amerykańskiemu rządowi pozostało jedynie szukać winnych?

Zuzanna Szybisty
Obserwuj wątek
    • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 28.09.08, 16:14
      500 mld deficytu! Kiedy władzom USA zabraknie pieniędzy?

      www.manageria.pl/manageria/1,85811,5501187,500_mld_deficytu__Kiedy_wladzom_USA_zabraknie_pieniedzy_.html
      George Bush został prezydentem USA w 2001 roku. Odziedziczył 128 mld dolarów budżetowej nadwyżki. Jego następca będzie musiał za to walczyć z dziurą w wysokości pół biliona USD.

      Za ten stan rzeczy odpowiadają przede wszystkim wydatki wojenne - interwencje w Afganistanie i Iraku okazały się być bardzo kosztowne. Równowagę budżetową zniszczył do końca kryzys na rynku kredytów hipotecznych. "Dziennik" zwraca uwagę:
      Prezydent Bush zapowiedział, że podpisze ustawę, która załagodzi skutki kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Uchwalona w sobotę ustawa przewiduje, że rządowa Agencja ds. Mieszkalnictwa (FHA) będzie mogła ubezpieczyć do wysokości 300 miliardów dolarów nowe kredyty dla nabywców domów mających trudności ze spłatą już zaciągniętych pożyczek.

      Ta jedna decyzja zwiększyła deficyt budżetowy o 170 mld USD. Łącznie dziura osiągnie w 2009 rozmiar 482 mld (prawie biliona złotych).

      Co ciekawe, ta kolosalna kwota to nadal tylko 3,3% amerykańskiego PKB. W 2004 było to 3,6% PKB, a w 1983 aż 6%. Dlatego władzom USA nieprędko skończą się pieniądze. Kryzys uda się przetrwać. Tylko następny prezydent będzie miał sporo pracy.
      • ballest Re: Amerykański kryzys 28.09.08, 21:50
        Jak dlugo pol swiata dolara jako reterwowou waluta mou, to Amerykany
        dali na kredyt innych zyc mogom!
        Kedys ale peknie ta bania a wtedy swiat se zawali!
        • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 16:48
          Amerykański kryzys bez końca
          Danuta Walewska 09-09-2008,

          www.rp.pl/artykul/19420,188155_Amerykanski_kryzys_bez_konca_.html
          Nagła decyzja rządu USA, by upaństwowić dwa banki hipoteczne, ucieszyła rynki. Ale ekonomiści pytają teraz, który z przeżywających kłopoty sektorów gospodarki władze będą jeszcze chciały ratować


          Amerykanie gęsto się tłumaczą z decyzji o przejęciu Fannie i Freddie, podając mnóstwo powodów, dla których wydali 200 mld dolarów na ich wykup. Nie wspominają jednak, że zbliżają się amerykańskie wybory, a przyzwolenie na bankructwo Fannie May i Freddie Mac, które zagwarantowały kredyty hipoteczne o wartości ponad 4 bln dolarów, tylko umocniłoby fatalny obraz odchodzącej administracji republikańskiej. Już i tak ceny domów w USA spadają o 15 proc. rocznie i nie bardzo wiadomo, jak można temu zaradzić.

          Informacje, jakie docierają z USA, to typowe sygnały mieszane. Jeśli PKB wzrósł szybciej, niż oczekiwano, to za chwilę dochodzą niekorzystne wiadomości z rynku pracy lub dotyczące sprzedaży detalicznej czy bezrobocia. Ale akcja ratowania Fannie i Freddie była pokazowa i może pomóc gospodarce amerykańskiej w przyszłości. – Jeśli masz granatnik przeciwpancerny i ludzie o tym wiedzą, najczęściej wcale nie musisz go używać – tak tłumaczył swoją strategię sekretarz skarbu Henry Paulson. Nie powiedział jednak, czy z tego granatnika będzie jeszcze korzystał.

          W kolejce po ratunek stoją już następni klienci. General Motors, Ford i Chrysler rozpoczęły publiczną kampanię, dzięki której mieliby dostać wsparcie jeszcze przed wyborami. Powołują się na ustawę z końca ubiegłego roku, na mocy której miały otrzymać ulgi podatkowe w wysokości 25 mld dol. na przestawienie się na produkcję bardziej ekonomicznych aut. Administracja Busha oceniła koszty takiego przedsięwzięcia nawet na 100 mld dol.

          Bez wsparcia stany „motoryzacyjne” – Michigan, gdzie recesja zaczęła się ponad rok temu, a także Indiana, Ohio i Missouri – pogrążą się w kryzysie. Zdaniem przedstawicieli koncernów pomoc potrzebna jest jednak nie w zdobywaniu nowych technologii, ale finansowaniu sprzedaży. GM sprzedaje o 20 proc. aut mniej niż przed rokiem, Ford o 26 proc., a Chrysler o ok. 36 proc.

          Zdaniem ekonomisty Kennetha Rogoffa, który był w latach 2001 – 2004 był głównym ekonomistą w MFW, najbardziej zagrożony jest sektor bankowy. Rogoff przyznał, że nie zdziwiłby się, gdyby zbankrutował któryś z największych banków inwestycyjnych w tym kraju. Według Rogoffa Rezerwa Federalna popełniła błąd zbytnio obniżając stopy, bo w ten sposób uniemożliwiła kontrolę inflacji. Podniesienie zaś stóp dzisiaj zdusiłoby mikry wzrost gospodarczy.

          Administracja USA wyklucza jednak wprowadzenie kolejnego planu ratunkowego. Okazuje się, że tylko 20 mld dol. z pierwszego, 80-miliardowego pakietu znalazło się z powrotem na rynku. Gospodarstwa domowe dostały zwrot podatków dopiero w II kwartale, ale większość z nich zachowała się odpowiedzialnie i wykorzystała pieniądze na spłatę długów, a nie na zakupy w Wal-Marcie.

          Ostatnie wzmocnienie waluty amerykańskiej to raczej efekt złych wiadomości z Europy niż pomyślnych z rynku USA. Dlatego nie oznacza, że dolar będzie już tylko rósł w siłę.
          • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 16:52

            Amerykański kryzys już przeskoczył ocean

            2008-07-08

            W USA nie tylko nieustannie rośnie liczba upadających firm, ale rośnie z
            miesiąca na miesiąc coraz szybciej. Dania już oficjalnie znalazła się recesji, a
            Brytyjska Izba Handlowa zapowiada poważne ryzyko recesji

            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69866,5436605,Amerykanski_kryzys_juz_przeskoczyl_ocean.html
            Najważniejsze informacje gospodarcze na twoją stronę. Ściągnij nasz gadżet.

            Dopiero co okazało się, że pierwszy unijny kraj znalazł się już oficjalnie w
            recesji, a z Ameryki nadchodzą coraz gorsze wieści. W pierwszym kwartale 2008 r.
            liczba upadłości amerykańskich firm nieustannie rosła, a w kolejnych miesiącach
            tego roku tendencja ta jest jeszcze silniejsza. Wskazuje na to analiza wiodącego
            ubezpieczyciela należności B2B, Euler Hermes ACI w USA.
            Tomasz Starus, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Euler Hermes uważa, że bardziej
            znaczący może być pośredni wpływ amerykańskiego kryzysu na polską gospodarkę. Z
            gospodarką amerykańską, kondycją tamtejszych firm inwestujących w Europie, w
            znacznym stopniu powiązane są zwłaszcza Wlk. Brytania i Irlandia. Przekłada się
            to następnie poprzez wzajemne relacje i wymianę handlową na koniunkturę w całej
            Unii Europejskiej, a więc także w Polsce.

            A gospodarka na Wyspach jest w coraz gorszej kondycji. Z najnowszego kwartalnego
            raportu BCC wynika, iż liczba firm odnotowujących spadek zamówień po raz
            pierwszy od 1990 r. przewyższyła liczbę firm notujących ich wzrost. W II
            kwartale br. najbardziej poszkodowane były małe i średnie firmy usługowe.

            Spadająca liczba nowych zamówień i rosnące koszty stwarzają "poważne" ryzyko
            recesji brytyjskich firm w najbliższych miesiącach - uważa Brytyjska Izba
            Handlowa (BCC), która przeprowadziła sondaż wśród 5 tys. małych, średnich i
            dużych firm.

            BCC ostrzega rząd przed nowymi podatkami w okresie pogłębiającej się
            dekoniunktury, co zaszkodziłoby perspektywie poprawy. Według Davida Kerna,
            doradcy BCC "obecna korekta będzie dłuższa i bardziej nieprzyjemna niż
            dotychczas zakładano".

            "Brytyjskie firmy borykają się z rosnącymi kosztami opłat za elektryczność i
            surowce, zwłaszcza paliw, zaś banki poszkodowane przez perturbacje na globalnym
            rynku kredytowym ograniczyły przedsiębiorcom dostęp do kredytów. Problem
            płynności finansowej brytyjskich firm stał się przez to największy od 1992 r." -
            napisano w raporcie BCC.
            • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 16:56
              Amerykański kryzys finansowy dotknie także Polskę

              * Data publikacji: 18.09.2008 02:00

              www.se.pl/wydarzenia/kraj/amerykanski-kryzys-finansowy-dotknie-takze-polske_72082.html

              Przeciętny Kowalski może jednak spać spokojnie - przewiduje prof. Osiatyński

              "Super Express": - Skąd się wziął obecny kryzys ekonomiczny?

              Jerzy Osiatyński: - Kryzys ten ma przede wszystkim charakter finansowy.
              Jakkolwiek zaczął się on w USA, to zdecydowanie mniej wpływa na kraje
              rozwinięte, a silniej na kraje o płytkim rynku finansowym, takie jak Polska.
              Powodem jest to, że na tych rynkach dominują inwestorzy zagraniczni, wpływający
              znacząco na kursy akcji papierów wartościowych. Stąd kryzys dotyczy głównie
              nowych krajów członkowskich UE, nienależących jeszcze do strefy euro, w których
              zwykle mamy do czynienia z wysokimi stopami procentowymi. Wobec tego dla
              zachowania płynności na rynku amerykańskim, gdzie kryzys powstał, inwestorzy
              zagraniczni, głównie amerykańscy, wycofują swoje środki z tych nowych rynków, co
              wpływa depresyjnie na ich gospodarki. Odczuwalne skutki kryzysu ekonomicznego za
              oceanem są jednym z rachunków, które trzeba płacić w związku z globalizacją rynku.

              - Czyli polska gospodarka jest zagrożona?

              - Niekoniecznie. Na szczęście fundamenty gospodarek tych nowych państw są bardzo
              dobre. Polskie przedsiębiorstwa znakomicie radzą sobie na rynku UE. Gospodarka
              Polski jest wystarczająco konkurencyjna.

              - Polacy martwią się o kredyty, o swoje pieniądze w bankach...

              - Polskie banki są absolutnie bezpieczne. Dotyczy to także banków zagranicznych
              funkcjonujących w Polsce, które muszą mieć swoje własne kapitały określonej
              wielkości, muszą przestrzegać zasad regulujących relacje między udzielonymi
              kredytami a kapitałami własnymi tych banków. Podlegają one polskiemu prawu
              bankowemu. Europejskie standardy nadzoru finansowego są o wiele ostrzejsze niż w
              USA. Wobec tego w Polsce nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla wkładów,
              oszczędności i obligacji.

              - Jak w takim razie kryzys ten będzie wpływał na życie przeciętnego Polaka?

              - Na przeciętnego Kowalskiego, który zarabia w granicach dwóch, trzech tysięcy
              złotych, nie ma wielkich oszczędności, a jeśli je ma, to na ogół ich nie lokuje
              w akcjach, bezpośredni wpływ kryzysu będzie raczej śladowy.

              - Czyli kogo dotknie?

              - Dotknie przede wszystkim tych, którzy grają na giełdzie lub osób mających
              środki ulokowane w funduszach inwestycyjnych. Ci ostatni w związku ze spadkiem
              wartości tych funduszy poniosą straty. Dla cierpliwych mam jednak dobrą
              wiadomość: do końca roku sytuacja na giełdzie powinna się poprawić.

              - A więc kryzys odbije się przede wszystkim na lepiej zarabiających...

              - Tak, ale dotknie również te osoby, które nie mają tak dużo oszczędności, ale
              mają więcej niż średnie dochody i będą chciały zaciągać kredyty. Zostaną
              zaostrzone kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych,
              podrożeje także kredyt dla przedsiębiorców. Wskutek zmniejszenia kredytów
              nastąpi spadek sprzedaży tych artykułów, na które te są zaciągane. A skoro
              zmniejszy się sprzedaż, to samo stanie się z produkcją. W rezultacie kryzys może
              nie uderzyć średniego Kowalskiego od strony strat w oszczędnościach, ale od
              strony mniejszego wzrostu płac albo utraty pracy. Zmniejszenie aktywności
              kredytowej zawsze przekłada się na osłabienie dynamiki gospodarczej - na
              dochody, na możliwości znalezienia pracy.

              - A więc trudniej będzie uzyskać kredyt w banku?

              - To bez wątpienia będzie jeden ze skutków kryzysu. Na domiar złego będzie on
              droższy, a do tego zaostrzą się formalne warunki, które trzeba będzie spełnić,
              by go uzyskać. Zmieniły się warunki na rynkach finansowych, wartość pieniądza
              bardzo wzrosła. Dlatego też banki, które do tej pory zabijały się o
              kredytobiorców, teraz ostrożniej będą udzielać kredytów.

              - Czy w takim razie jednym ze skutków kryzysu może być wzrost bezrobocia?

              - Wzrost bezrobocia to może za mocno powiedziane. Natomiast tempo spadku stopy
              bezrobocia zostanie wyhamowany i prawdopodobnie płace nie będą już tak rosły.

              - Jak się przed tym bronić?

              - Temu osłabieniu dynamiki gospodarczej będą w pewnym stopniu przeciwdziałać
              inwestycje związane z absorpcją funduszy strukturalnych UE, ale oczywiście
              wyraźniejsza poprawa nastąpi dopiero wraz ze zmianą nastroju inwestorów w USA.
              • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 17:03
                www.bankier.pl/wiadomosc/Amerykanski-kryzys-1630069.html
                • gryfny Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 21:42
                  www.tvn24.pl/-1,1566709,0,1,plan-paulsona-odrzucony-dow-jones-leci-w-dol,wiadomosc.html
                  • socer-schlesier Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 21:50
                    "Przed specjalną komisją amerykańskiego Kongresu zeznawało właśnie trzech
                    dyrektorów generalnych największych instytucji finansowych w Stanach
                    Zjednoczonych. Zarzuty? Dlaczego gdy ich firmy upadały, oni przyznawali sobie
                    sowite premie".

                    Bo taka jest ta Hameryka.Takie kubisy w tej Hameryce przez cale swoje zycie na
                    taka premie nie zarobia nie wspominajac juz o pensjach.
                    • ballest Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 22:11
                      Ten kryzys to nic innego jak ludzka chciwosc, zachlannosc,
                      zarlocznosc, lapczywosc z kery slynie wielki kapital!
                      Pozamykac, wszystkicj i koniec, ale oni rzadza Swiatem i znowu ten
                      maly robotnik mbedzie musial ich dlugi splacic!
                      • gryfny Re: Amerykański kryzys 29.09.08, 22:16
                        socjalizmu w USA sie nie doczekosz, zapomnij
                        • hanys_hans Re: Amerykański kryzys 09.10.08, 21:04
                          www.tvn24.pl/-1,1567978,0,1,pekl-licznik-dlugu-narodowego-usa,wiadomosc.html
                          16:05, 09.10.2008 /PAP
                          "Pękł" licznik długu narodowego USA
                          ZADŁUŻENIE RZĄDU PRZEKROCZYŁO 10 BILIONÓW DOLARÓW
                          Reuters
                          Na słynnym cyfrowym liczniku w Nowym Jorku, pokazującym zadłużenie rządu USA,
                          skończyła się skala. Kroplą, która przelała czarę goryczy był w tym przypadku
                          Plan Paulsona.
                          Wart 700 miliardów amerykańskich dolarów pakiet ratowania banków sprawił, że
                          zadłużenie rządu federalnego przekroczyło kwotę 10 bilionów dolarów, osiągając
                          10,2 biliona. To już 14-cyfrowa liczba, a licznik na Times Square był
                          przygotowany na sumę o jeden rząd wielkości mniejszą.

                          Szybko znaleziono doraźne rozwiązanie - wykorzystano pole, w którym dotąd
                          wyświetlany był symbol amerykańskiego dolara.

                          Licznik ustawił na Times Square w 1989 roku deweloper Seymour Durst, żeby
                          zwrócić uwagę na zadłużenie rządu federalnego, wynoszące wtedy 2,7 biliona
                          dolarów. Licznik pokazuje też zadłużenie w przeliczeniu na jednego Amerykanina.

                          Teraz zawiadująca licznikiem Organizacja Dursta planuje dodanie dwóch pól, co
                          oznacza możliwość pokazania nawet tryliona dolarów...

                          bgr/sk
                          • gryfny Re: Amerykański kryzys 10.10.08, 17:44
                            a w co zawinoc,Grzesiu?
                            www.rp.pl/artykul/2,202881_Akcje_sprzedac__pieniadze_zakopac_w
                            _ogrodku.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka